Grzegorz Żebrowski

Komunia na rękę - odparcie zarzutów

dodane: 2020-08-17
Wśród znaczącej części katolików utarło się powszechne przekonanie, że przyjmowanie komunii do ręki jest zwykłym świętokradztwem.

I rzeczywiście - próbując odnaleźć jakieś informacje w internecie, o wiele ciężej znaleźć cokolwiek, co by broniło tej praktyki - miażdżąca większość odnosi się bardzo krytycznie do tej formy przyjmowania Ciała Pańskiego. Jednym z najbardziej popularnych filmów w tym temacie okazał się materiał Wojciecha Cejrowskiego „Cejrowski o Komunii Świętej na rękę”1
, takie spojrzenie również promuje serwis PCh24.pl, którzy nota bene nie kryją swojego sceptycyzmu wobec Soboru Watykańskiego II2. Również warto wspomnieć o materiale księdza Michała Chacińskiego3, ponieważ w sporej części chciałbym się do tego odnieść w dalszej części tego artykułu. No a jeśli chodzi o wersję tekstową, to oczywiście najpopularniejszym tekstem jest dość często występujący artykuł ks. Paula McDonalda, zamieszczonego np. na stronie gloria.tv4.

Po drugiej stronie barykady można jednak odnaleźć takie materiały jak film Mikołaja Kapusty "Teolog vs. Cejrowski o Komunii św. na rękę"5, oraz wypowiedzi kilku pojedynczych księży. W formie artykułów można znaleźć np. głos ks. Rafała Jarosiewicza6.


Postanowiłem w tej notce zebrać do kupy najczęstsze zarzuty wysuwane przez przeciwników tej praktyki i pochylić się przez chwilę nad nimi. Oto one:

1. Jest to oczywista profanacja Najświętszego Sakramentu, ponieważ hostia jest bardzo kruchliwa i zawsze jakieś cząstki zostają na rękach tych, którzy przyjmują Ją na rękę, przez co upada to na ziemię, albo pozostaje na ubraniach i dochodzi do profanacji Ciała Jezusa Chrystusa, który tak samo jest obecny w każdej najmniejszej drobince tejże hostii.
2. Ludzie którzy to biorą na rękę robią to ze strachu przed zakażeniem się koronawirusem i jest to zwykły przejaw braku wiary, że Jezus ma moc uchronić nas przed chorobą.
3. jest to bardzo niehigieniczne, ponieważ palcami dotykamy wszystkich przedmiotów, zbieramy zarazki, a następnie tymi palcami wkładamy do ust hostię.
4. Na egzorcyzmach Anelise Michell demony radośnie świętowały z tego faktu, że zmusiły Kościół to podawania komunii "na łapkę".
5. Świadectwo Cyryla jest niewiarygodne, ale za to o wiele bardziej wiarygodnymi są relacje św. Leona, św. Bazylego oraz Grzegorza wielkiego, z których miałoby wynikać, że praktyka przyjmowania do ust była już obecna w V wieku wbrew temu co pisze św. Cyryl.
6. Św. Jan Paweł II nauczał, że przyjmowanie Komunii na rękę jest świętokradztwem, a św. Matka Teresa z Kalkuty głosiła, że jest to gorsze niż aborcja.
7. przy komunii na rękę niebezpieczeństwo profanacji cząstek Ciała Pańskiego jest o wiele bardziej prawdopodobne, niż w przypadku podawania jej do ust.
8. Świadectwa biblijne przemawiają za komunią do ust...


Odpowiedzi:

Zarzut nr 1. Jest to oczywista profanacja Najświętszego Sakramentu, ponieważ hostia jest bardzo kruchliwa i zawsze jakieś cząstki zostają na rękach tych, którzy przyjmują Ją na rękę, przez co upada to na ziemię, albo pozostaje na ubraniach i dochodzi do profanacji Ciała Jezusa Chrystusa, który tak samo jest obecny w każdej najmniejszej drobince tejże hostii.

Nie ma wątpliwości, że Kościół w Ogólnym Wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego wyraźnie nakazuje puryfikację, opłukiwanie rąk, aby uchronić Ciało Pańskie obecne w okruchach konsekrowanych hostii. W ten oto liturgiczny sposób podkreśla wielkie sacrum i wielką wiarę w Jego prawdziwą obecność w konsekrowanym chlebie. Jednakże dokonuje to jedynie w sposób symboliczny, ponieważ ma świadomość o absolutnej niemożności uchronienia od tejże "profanacji" absolutnie wszystkich mikrocząstek. Tym samym musi się jedynie ograniczać tylko do tego, co jest wyraźnie widoczne dla oczu, oraz pewnych symbolicznych i stałych gestów takich jak oczyszczenie pateny nawet, jeśli one są niedostrzegalne. No i właśnie do tejże "absolutnej niemożności" chciałbym teraz nawiązać. Wystarczy tylko zwrócić uwagę, że podczas konsekracji kapłan dotyka swoimi palcami już przeistoczoną hostię, odkłada ją na patenę, a następnie swoimi rękami, którymi przed chwilą dotykał Ciała Jezusa pod postacią łamliwego chleba, dotyka teraz lekcjonarza, a chwilę później podaje swoją rękę wiernym na znak pokoju. Te ręce, które przed chwilą dotykały Najświętszego ciała Jezusa, a które nie zostały jeszcze obmyte dotykają innych rąk, oraz dotykają rękojeści kielicha Pańskiego. Ta rękojeść nie jest puryfikowana po zakończeniu obrzędu rozdawania Komunii, ponieważ puryfikowane jest jedynie jego wnętrze. A więc na tej rękojeści również może znajdować się Ciało Pańskie. Ten kielich zostaje zabrany przez ręce ministrantów i odstawiony na bok. I proszę zwrócić uwagę, że tyle samo Chrystusa zostało "sprofanowanego" nawet przez tych, którzy rozdają komunię tylko do ust! Mówiąc "tyle samo Chrystusa" - mam namyśli oczywiście całego Chrystusa, ponieważ cały Chrystus jest obecny w najmniejszej cząstce konsekrowanego chleba. Owszem, można powiedzieć, że po konsekracji kapłan może oczyścić swoje dłonie z ułamków Ciała Pańskiego zgodnie z 278 punktem Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego (i nawet znam jednego księdza, który zawsze to praktykuje):

278. Ilekroć przylgnie do palców jakaś cząstka Hostii, zwłaszcza po łamaniu Chleba i Komunii wiernych, kapłan powinien otrzeć palce nad pateną, a jeśli to konieczne, obmyć je. Ma również zebrać cząstki znajdujące się poza pateną.

Jednakże problem z tym przepisem jest taki, że sugeruje on wstępne dokonanie oceny, czy taka cząstka przylgnęła do palców, czy też nie i w wypadku kiedy kapłan stwierdzi, że przylgnęła, to wówczas powinien te palce otrzeć, albo opłukać wodą. Natomiast w teorii wysuwanej przez takiego księdza Chacińskiego7 wierni powinni zawsze - w 100% zakładać obecność tych cząstek choćby nawet nie były one widoczne.

Oczywiście, nie mam nic przeciwko, a nawet uważam to za konieczność spożycia wszystkich cząstek, jeśli widzimy je na ręku, natomiast nie widzę powodu, aby robić jakiś problem z tego, jeśli one nie są dostrzegalne. Zeznania wielu mistyków, jak i sama nauka Kościoła oraz Biblia w 1 Kor 11,27nn pouczają nas przede wszystkim o tym, że sprofanować Ciało i Krew można nie tyle poprzez nieświadome upuszczenie na ziemię i podeptanie, co przez stan swojego ducha, przez stan grzechu, przez brak należytej duchowej powagi, pokory i świadomości co się teraz dokonuje, poprzez spożywanie Ciała Pańskiego tak jak opłatka wigilijnego, przez niewiarę w Jego obecność.

Myślę, że najtrafniejszym komentarzem do tego problemu jest opis do filmu o prawidłowym przyjmowaniu Komunii na rękę z kanału Mocnych w duchu8:

Przy udzielaniu Komunii Świętej do ust każdy kapłan kilka razy w roku spotyka sytuację, że Pan Jezus upada na ziemię. Patena czasem uchroni przed tym upadkiem, ale częściej nie uchroni. Przy udzielaniu Komunii Świętej na rękę nie spotkałem się jeszcze nigdy, aby Pan Jezus upadł na ziemię.

Ponieważ film obudził niezwykłą troskę o drobinki chleba pozostające ewentualnie na ręku, należy dopowiedzieć, że Kościół o tym wie. Drobinki konsekrowanego chleba spadają nieustannie na ziemię i na ubranie ludzi, kiedy kapłan pokazuje konsekrowany chleb i mówi "Ciało Chrystusa". Ten ruch ręką do góry i w dół sprawia, że drobinki spadają z chleba na ziemię i na ubranie ludzi. Kiedy w kościele jest mocne światło, widać to bardzo wyraźnie. To się dzieje codziennie i w każdym kościele. Kościół o tym wie.

Właściwością chleba jest to, że jest kruchy i się kruszy. Ten nasz współczesny chleb, to raczej się pyli. Nie da się wszystkiego uzbierać przy łamaniu chleba i dzieleniu się nim. Ale to Bóg wymyślił, że przychodzi w chlebie, wiedząc, że chleb tak się kruszy. Gdyby Jezus chciał ochrony drobinek, to przyszedłby w jabłkach albo szynce, albo w czymś innym. Tymczasem to Bóg wybrał kruszący się chleb. Dlatego nie poprawiajmy Boga! A raczej próbujmy zrozumieć dlaczego tak zrobił. Bóg wybrał chleb wiedząc, że on się kruszy i nie jesteśmy w stanie wyzbierać wszystkich drobinek!

Gdyby misją Kościoła była ochrona odrobinek chleba, to już dawno Kościół zabroniłby sprawowania Mszy św. oraz rozdawania Komunii przez starszych kapłanów, przez kapłanów niedowidzących, przez kapłanów, którym się trzęsą ręce. Już dawno Kościół zabroniłby sprawowania Mszy św. w plenerze oraz rozdawania Komunii na dworze. Nie wolno by było rozdawać Komunii bez dorosłego ministranta z pateną itd. A jednak ochrona drobinek chleba nie jest misją Kościoła!



2. Ludzie którzy to biorą na rękę robią to ze strachu przed zakażeniem się koronawirusem i jest to zwykły przejaw braku wiary, że Jezus ma moc uchronić nas przed chorobą.

Nie ma wątpliwości, że są sytuacje, w których mimo braku naszej wiary, to jednak cuda się dokonują. Mam tutaj na myśli przede wszystkim cud Eucharystii - przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. On zawsze się dokonuje nawet, jeśli nie dajemy temu wiary. Jednak w tym przypadku dzieje się tak, ponieważ sam Chrystus nas zapewnił, że to się będzie działo zawsze i bez wyjątku niezależnie od tego, czy wierzymy, czy też nie. Lecz niestety jest to jedyne takie zapewnienie Boga jakie znam, że ten cud dokonuje się zawsze bez względu na wielkość naszej wiary. Nigdzie nie słyszałem o Jego zapewnieniu, że zawsze podczas sakramentów uchroni nas od wszelkiego zakażenia nawet mimo braku powzięcia elementarnych i zalecanych środków ostrożności. Przypomina mi się anegdota, kiedy to podczas powodzi kowalski wchodzi na dach z wiarą, że Bóg go uratuje. Podpływa łódź i ludzie mówią mu: "wskakuj do łodzi, bo się utopisz". A on mówi: "nie, ja wierzę, że Bóg mnie uratuje". Woda podchodziła coraz wyżej i wyżej i ta sama łódź podpływała do niego jeszcze 2 razy, a on za każdym razem mówił, że nie, bo on wierzy, że Bóg go uratuje. No i w końcu zatonął. Staje przed Bogiem z pretensjami, że on przecież w Niego wierzył, a Bóg go nie uratował. Na to Bóg do Kowalskiego: "3 razy posyłałem po ciebie łódź, a nie chciałeś wsiąść". I taki też przykład dał nam sam Jezus Chrystus na kartach swojej Ewangelii. Mimo iż dysponował mocą boską, to jednak w przypadku zagrożenia, widząc prostą i naturalną metodę na odsunięcie tego niebezpieczeństwa, podejmuje te środki ostrożności. Zobaczmy:

Mt 12:14 Faryzeusze zaś wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. [...]

Tak więc niestety niektóre cuda wymagają wiary. I pytanie jakie chciałbym postawić chociażby takiemu księdzu Chacińskiemu - to jaką wiarę trzeba mieć, aby zniwelować zakażenie wirusem w przypadku, kiedy poprzednik był zakażony i oblizał palce księdza? Czy większą wiarę niż miał Piotr, gdy widział cuda Jezusa, jak chodził po wodzie i sam chciał po niej chodzić, czy też mniejszą - no i jak mniejszą, to dlaczego tak ksiądz uważa? Na jego przykładzie widzimy, że brak silnej i realnej wiary może źle się skończyć, bo Piotr zaczął tonąć.

Z drugiej strony to w jaki sposób moglibyśmy się dowiedzieć, czy osoba zaraziła się koronawirusem podczas komunii, czy też nie? Przecież jak po przyjęciu komunii do ust zachoruje, to zawsze będzie można powiedzieć, że mógł się zarazić w innym momencie - przechodził obok innego zakażonego, dotknął klamki, a potem podrapał się po nosie itp.


3. To jest bardzo niehigieniczne - jak twierdzi chociażby Wojciech Cejrowski. Ponieważ bierzemy Hostię z brudnej ręki, brudnymi palcami, którymi wcześniej dotykaliśmy klamek, ławek, itp.

I znowu - sztuczny problem i też być może niewiele mający wspólnego z prawdą, że jest to mniej higieniczna forma. Wystarczy tylko obejrzeć film Mocnych w Duchu9, w którym ojciec jezuita mówi, że prawie w ogóle się nie zdarza, aby ksiądz po rozdawania komunii nie miał kilka razy oblizanych palców. Natomiast podając na rękę komunię można brać za krawędź hostii, a ręka, na którą kapłan kładzie hostię może być też lekko wklęsła, dzięki czemu ta hostia nie będzie dotykać całą powierzchnią dłoni, ale oprze się na swoich krawędziach. Więc powierzchnia styku może być minimalna. Również warto zwrócić uwagę, że ludzie praworęczni, którzy najczęściej łapią za klamki prawą ręką, to Komunię przyjmują na lewą rękę i analogicznie odwrotnie dla leworęcznych. I oczywiście nic nie mówiąc o tym, że wielu ludzi nie tyle się boją zarażenia, co raczej mają opór wewnętrzny wobec dotykania ustami oblizanych palców kapłana przez poprzedników. Zwyczajnie wolą przyjąć samego Jezusa, bez śliny innych wiernych. I takich moim zdaniem też trzeba uszanować.

4. Na egzorcyzmach Anelise Michell demony radośnie świętowały z tego faktu, że zmusiły Kościół to podawania komunii "na łapkę".

- To jest popularny argument znany z wypowiedzi Lecha Dokowicza podczas uroczystości wywyższenia Krzyża w 2019 roku10. Ku mojej radości zobaczyłem, że ludzie sobie spokojnie poradzili z tym argumentem - o czym można się przekonać w komentarzach pod tym filmem.

Ale dla czytelników oczywiście wyjaśnię to jeszcze i tutaj. Otóż problem w tym, że my nie mamy żadnego powodu, aby wierzyć demonom przemawiającym podczas egzorcyzmów. Nawet jak egzorcysta zaklina demona, aby mówił zgodnie z prawdą i tylko to, na co pozwala mu Bóg. Nie ma żadnego powodu, aby uznać, że Bóg faktycznie coś każe demonom mówić i to co oni mówią, to mówią aby zwieść swoich słuchaczy będących w przekonaniu, że pochodzi to od nieba. Ten argument można łatwo obrócić przeciwko sceptykom twierdząc, że szatan wykorzystał tę okazję, aby wprowadzić sztuczne zamieszanie, aby zamącić ludziom w głowie sztucznym problemem komunii na rękę, aby w ten sposób ludzie bardziej się koncentrowali na postawie zewnętrznej, niż na swojej postawie wewnętrznej, oraz czystości swojego serca.

5.Starożytne świadectwa...

 

Tutaj chciałbym się odnieść do zarzutów podważających wiarygodność świadectwa Cyryla oraz do przytoczonych fragmentów ojców Kościoła z których rzekomo miałoby wynikać, że praktyka komunii do ust była powszechna już w V wieku. Jest to odniesienie do świadectw przywoływanych przez ks. Paula McDonalda, który podaje ich aż 3. Ksiądz Paul pisze w jakże dramatycznie brzmiącym paragrafie zatytułowanym "Nieubłagana wymowa faktów":

Papież św. Leon Wielki (440-461) już w piątym wieku jest wczesnym świadkiem tradycyjnej praktyki. W swych komentarzach do szóstego rozdziału Ewangelii według św. Jana mówi o Komunii do ust jako o panującym wówczas zwyczaju: "Przyjmuje się do ust to, co uznaje się przez wiarę"(2). Papież nie mówi o tym, jakby wprowadzał jakąś nowość, ale tak, jakby był to przyjęty od dawna zwyczaj.

- Niestety z tego ustępu nie wynika, że przyjmowanie do ust było obecną praktyką. Podobnie i dzisiaj mówimy, że dziecko wszystko co znajdzie na ziemi, to bierze do ust - lecz z tego nie wynika, że bierze bezpośrednio do ust bez udziału rąk, ale raczej chodzi o to, że te przedmioty bierze do ręki, po czym wsadza do ust.

Dalej ks. Paul pisze:

Około 150 lat później, ale nadal trzy wieki przed czasem, w którym praktyka ta miałaby być rzekomo wprowadzona, papież św. Grzegorz Wielki (590-604) jest kolejnym jej świadkiem. W swych dialogach (Rzym 3, rozdz. 3) opowiada, jak papież Agapit uczynił cud podczas Mszy, po umieszczeniu Ciała Pańskiego w ustach wiernego. Również Jan Diakon wspomina o sposobie udzielania Komunii przez tego papieża.

- No to już jest lepszy przykład... lecz niestety tutaj mamy pewną manipulację i niedopowiedzenie. Myślę, że wszystko stanie się jasne, jeśli zacytujemy ten fragment z Grzegorza Wielkiego:

GRZEORZ WIELKI DIALOGI, KSIĘGA TRZECIA, 3. O papieżu Agapicie

Wkrótce potem, ze względu na sprawę Gotów, błogosławiony Agapit kapłan świętego Kościoła Rzymskiego, któremu z woli Bożej służę, przybył do cesarza Justyniana. Pewnego dnia, jeszcze w czasie podróży na ziemi greckiej, przyprowadzono do niego człowieka ślepego i kulawego, który nie mógł wypowiedzieć żadnego słowa ani podnieść się z ziemi - aby go uleczył. Gdy krewni kulawego przyprowadzili go, płacząc, mąż Boży z niepokojem zapytał, czy wierzą w jego uzdrowienie. Odpowiedzieli, że wierzą, iż zostanie uzdrowiony mocą Boga i powagą Piotra. Mąż Boży natychmiast pogrążył się w modlitwie, rozpoczął mszę świętą i złożył ofiarę w obecności Boga wszechmogącego. Po jej zakończeniu, odchodząc od ołtarza, wziął za rękę kulawego i wobec obecnych tam ludzi postawił go na nogi. A gdy włożył mu do ust Ciało Chrystusa, język od dawna niemego rozwiązał się i zaczął on mówić IB. Wszyscy pełni podziwu zaczęli płakać z radości, a dusze ich ogarnął lęk i bojaźń, gdy zobaczyli co Agapit mógł uczynić mocą Pana i za wstawiennictwem Piotra.


Zwróćmy uwagę, że ten człowiek nie mógł ani mówić, ani widzieć, nie mógł się podnieść - co wskazywało na pewnego rodzaju upośledzenie, więc w jaki sposób człowiek ten mógłby przyjąć Ciało Pańskie na rękę zgodnie z obowiązującym zwyczajem?

No i trzecie - ostatnie świadectwo:

Św. Bazyli (330-379) mówi wyraźnie, że przyjmowanie Komunii do ręki jest dopuszczalne jedynie w czasie prześladowania albo w przypadku mnichów przebywających na pustyni, kiedy nie ma diakona ani kapłana, by Ją podać: "Gdy zaś w czasie prześladowania jest ktoś zmuszony z braku kapłana lub diakona wziąć Komunię własną ręką, to nie jest to grzechem" (list 93).

- No i tutaj również... szkoda, że autor nie rozróżnia brania Komunii na rękę od brania Komunii własną ręką, bo tak niefortunnie się składa, że mowa jest o tym drugim, a nie o pierwszym... A praktyka samodzielnego brania komunii swoją własną ręką nie jest obecna do dzisiaj.

No i na koniec warto zwrócić uwagę w jaki to sposób ksiądz Paul chce podważać świadectwo Cyryla. Otóż twierdzi on, że tekst jest nieautentyczny, na co wskazywać by mogły słowa Cyryla, który zachęca również do uświęcenia oczu przez zetknięcie ze świętym ciałem, oraz to samo zrobić z krwią Pańską, gdy usta są jeszcze wilgotne. Dla autora jest to dziwaczne i zabobonne, a tym samym wg niego miałoby wskazywać, że nieautentyczne. Nie wiem co autor tutaj widzi zabobonnego, ale niestety to smutne - wszystko co się nie podoba i nie pasuje do założonej sobie doktryny zawsze można odebrać autentyczność z dowolnego powodu - tym razem tym powodem była rzekoma zabobonność (arbitralnie orzeknięta przez autora notki) innych wskazań Cyryla. Gdybym nie wiedział o całym kontekście Grzegorza Wielkiego, to również mógłbym powiedzieć, że ten tekst był dodany przez kogoś, kto zmyślił sobie historyjkę o rzekomym cudzie, aby kłamliwie propagować praktykę komunii do ust. Oczywiście nie będę tego robił, tym bardziej, że nawet nie ma takiej potrzeby, jednak pokazuję jak to wygląda rzetelność tego autora, który wykorzystuje prymitywny i dość popularny trick polegający na zakwestionowaniu autentyczności przekazu.

Sam kardynał Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, swojej książce pt.
Służyć Prawdzie w rozdziale "Komunia święta do IX wieku - 13.VI. Jak przyjmować Komunię świętą?" pisał:
"Otóż wiemy, że aż do IX wieku Komunię św. przyjmowano stojąco, do ręki, co nie znaczy, że tak miało pozostać na wieki."

Również taką informację uznają przeciwnicy Komunii Świętej na rękę jak np. ks. Marcin Węcławski w swoim bardzo popularnym filmie na youtube11 we fragmencie od 9:27 do 9:40.



6. Św. Jan Paweł II nauczał, że przyjmowanie Komunii na rękę jest świętokradztwem, a św. Matka Teresa z Kalkuty głosiła, że jest to gorsze niż aborcja.

Myślę, że dobrą odpowiedzią jest artykuł zamieszczony na serwisie pl.aleteia.org z którego wynika że jest to zwykła nieprawda, nie ma żadnego potwierdzenia w pismach tego papieża, a sam Jan Paweł II zawsze udzielał komunii do rąk, gdy tylko ktoś sobie tego życzył12.


Niestety podobnie z Matką Teresą z Kalkuty - nie wiem kto szerzy takie informacje, ale nieznane są żadne źródła, które potwierdzają te jej rzekome słowa.
 

W tym miejscu warto dodać, że w sieci nie brakuje zdjęć papieża Benedykta XVI, który jest uważany za najbardziej tradycyjnego papieża po Soborze Watykańskim II, a który to udziela Komunii na rękę. Czy on też popełniał świętokradztwo?


7. przy komunii na rękę niebezpieczeństwo profanacji cząstek Ciała Pańskiego jest o wiele bardziej prawdopodobne, niż w przypadku podawania jej do ust.

W tym miejscu chciałbym ukazać eksperyment ukazany przez pana Cejrowskiego w jego filmie, w którym widać, że hostie rzucone na podłoże pozostawiają po sobie okruchy. Jednakże mamy tutaj do czynienia z pewną manipulacją. W tym eksperymencie (co widać na filmie) hostie zostały rzucone z pewnej wysokości na twarde podłoże w w ilości wielu sztuk. Nie jest to to samo, gdy kapłan kładzie łagodnie tę hostię na nasze miękkie ręce. Ja wiele razy przyjmowałem Komunię na rękę i jeszcze ani razu nie widziałem na rękach jej odłamka. Oczywiście nie przeczę, że mogą być na nich mikrocząstki, ale takie same cząstki mogą na ziemię upadać w dowolnym momencie również podczas brania do ust. A z Ciałem Chrystusa nie jest tak, że im więcej cząstek upadnie, tym więcej Chrystusa upadnie na ziemię. Chrystus jest obecny w całości w każdej cząstce - nawet tej najmniejszej. Więc niezależnie od tego, czy podajemy do ust, czy do rąk, Ciało Chrystusa zawsze upada na ziemię i to wielokrotnie. I co najważniejsze w tym wszystkim - to Kościół o tym wie, wie od dawna! Sam Jezus wybrał na swoje Ciało właśnie chleb, który jest ze swojej natury kruchy. Gdyby to było aż tak ważne, aby Jego Ciało się nie profanowało poprzez upadek na ziemię, to mógłby wybrać coś innego niż chleb. No i kolejny ważny problem z tym zarzutem - skąd wiadomo, że przypadkowy i niezauważony upadek Ciała Pańskiego jest dla Jezusa profanacją? Skąd wiadomo, że to sprawia ból i cierpienie naszemu Zbawicielowi? Wielokrotnie słyszałem z różnych objawień mistyków, że największym brudem i zniewagą, której boi się Jezus, to nasz brud duchowy, stan grzechu, niegodna postawa duchowa (brak świadomości, kogo się przyjmuje, spożywanie Ciała Pańskiego tak jak się spożywa opłatek wigilijny). Tutaj właśnie niestety "zasługą" tych tradycjonalistów jest to, że ludzie bardziej się koncentrują na postawie zewnętrznej niż wewnętrznej.

8.Biblijne świadectwa.

 

Tutaj sceptycy podają fragmenty takie jak (Ez 2, 8-9).

"I rzekł [Pan] do mnie: (...) «A ty, synu człowieczy, słuchaj, co ja mówię do ciebie, a nie bądź drażniący, jak dom drażniący jest; otwórz usta twoje, a jedz, co ja daję tobie». I ujrzałem, a oto wyciągnięta do mnie ręka, w której była zawinięta księga. (...) I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, cokolwiek znajdziesz, zjedz; zjedz tę księgę, a idź i mów do synów Izraelowych». I otworzyłem usta moje, i nakarmił mnie ową księgą, i rzekł do mnie: «Synu człowieczy, brzuch twój jeść będzie, a wnętrzności twoje napełnią się tą księgą, którą ja daję tobie». I zjadłem ją, a była w ustach moich jak miód słodka" (Ez 2, 8-9).

Tutaj autor kładzie nacisk na to, że Bóg daje Ezechielowi coś bezpośrednio do ust. Nie wiem, w jaki sposób ten fragment można wiązać z problemem przyjmowania Eucharystii do ust lub na rękę, ale aby ukazać stronniczość autora, należy spytać, dlaczego że nie zacytował fragmentu z Apokalipsy, który jest bardzo podobny i wyraźnie nawiązujący do tego ustępu z księgi Ezechiela, a wygląda on tak:

Ap 10,9 Poszedłem tedy do anioła i powiedziałem mu, by mi dał książeczkę. A on rzecze do mnie: *Weź* (gr. labe) i zjedz ją; gorzkością napełni żołądek twój, lecz w ustach twoich będzie słodka jak miód.

Widzimy, że w tym fragmencie jest wyraźne wezwanie do tego, aby *WZIĄĆ* i zjeść.

Otworzenie ust i napełnienie ich zwojem wcale nie musi nawiązywać do Eucharystii, bo może również dobrze kojarzyć się z otwarciem ust jako gotowości do głoszenia słowa Boga i Jego zapewnieniem, że te usta zostaną napełnione słowem Bożym, na co wskazuje najbliższy kontekst tego ustępu, jak również występuje to chociażby w takich fragmentach jak Ps 51,17; Prz 31,8-9.

Jednak szkoda, że autor tego argumentu przemilczał takie fragmenty jak chociażby scenę z 1 Krl rozdział 19, w którym to Eliasz zagrożony śmiercią uciekał przez pustynię i kiedy wyczerpały mu się siły, prosił Boga o śmierć. Wówczas ujrzał anioła, który go obudził, podał mu podpłomyk i dzban wody i powiedział, żeby wstał i jadł, bo przed nim długa droga. Po czym ta sytuacja powtórzyła się powtórnie i jak podaje Biblia Eliasz szedł o mocy tego pokarmu czterdzieści nocy. Może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ten fragment ojcowie Kościoła, a za nimi również Kościół interpretowali jako zapowiedź Eucharystii. Tak więc ten starotestamentalny fragment o wiele bardziej nawiązuje do Eucharystii, niż ten przytoczony z księgi Ezechiela.

1 Krl 19,7 Anioł Jahwe znów po raz drugi dotknął go i rzekł: Wstań, jedz, bo [czeka] cię zbyt długa droga."


Czasem można znaleźć powoływanie się również i na inne fragmenty - np. o tym, że Jezus podał chleb umoczony w misie Judaszowi. Lecz niestety w tych fragmentach nigdzie bezpośrednio nie wynika, jakoby podał bezpośrednio do ust, a nie za pośrednictwem rąk. Na ostatniej wieczerzy widzimy bardzo wyraźne słowa "bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje".

 

1 https://www.youtube.com/watch?v=XTLX14fc7uA

2 https://www.youtube.com/watch?v=CbhuF5BxB4Q

3 https://www.youtube.com/watch?v=EdCNhSLG8xQ

4 https://gloria.tv/share/S9GGsMBha36s3JCtDdRrGC1hA

5 https://www.youtube.com/watch?v=PA9-kioxrPI

6 https://wiadomosci.onet.pl/religia/opinie/komunia-swieta-na-reke-nie-jest-swietokradztwem-opinia/4tcxxsn

7 https://www.youtube.com/watch?v=EdCNhSLG8xQ&t=661

8 https://www.youtube.com/watch?v=AkxsKesRr3Y

9 Tamże

10 https://www.youtube.com/watch?v=bYryGRUCTd8

11 https://www.youtube.com/watch?v=7caGu_pbJLA

12 https://pl.aleteia.org/2020/06/02/czy-jan-pawel-ii-krytykowal-przyjmowanie-komunii-sw-na-reke-wyjasnienie-sprawy/

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane