Grzegorz Żebrowski

Baśniowa Ewangelia Mateusza? Polemika z Leszkiem Nowakiem

dodane: 2013-10-16
Leszek Nowak podważa autentyczność Ewangelii wg św. Mateusza, zarzucając jej szczególnie baśniowy charakter, przez co nie może być autentyczna

Nowak w dyskusją z Anną (opracowanie.eu/anna_1.htm oraz trzecia część dyskusji dostępna na opracowanie.eu/anna_3.htm) podważa autentyczność przekazu z Ewangelii wg św. Mateusza na podstawie zarzutu, że ta księga wydaje mu się najbardziej baśniowa. Pisze on:
 

Szanowna Pani, czy zainteresowała się Pani tym, w ilu ewangeliach występuje rzekome chodzenie po wodzie? We wszystkich. A w ilu ewangeliach jest epizod z tonącym Piotrem? Tylko w Ewangelii Mateusza - tej najbardziej baśniowej. Mędrcy ze wschodu przynoszą dary, aniołowie we śnie gadają, albo to:

Mt 27,50-53 A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu.

Wychodzi na to, że w momencie śmierci Jezusa groby się otworzyły i "święci" zmartwychwstali. Potem ci "święci" czekali do momentu rzekomego zmartwychwstania Jezusa, i dopiero potem "wyszedłszy z grobów, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu". Ładne banialuki. Pomijam już fakt, że jakoś nikt nie robił afery z rzekomych faktów trzęsienia ziemi, pękania skał czy ukazywaniu się "wielu" owych "ciał świętych".


W 3 części (opracowanie.eu/anna_3.htm) Nowak dodaje:
 

Przy okazji - "okroiłem" również to:
- gwiazdę betlejemską,
- hołd 3 mędrców ze Wschodu,
- rzeź niewiniątek,
- zwiastowanie anielskie,
- na widok ciężarnej Marii w łonie Elżbiety skoczyło z radości dzieciątko :-)
- archanioł Gabriel zwiastuje narodziny Jezusa, a potem każe pasterzom iść do Betlejem,
- Gdy pasterze ruszają w drogę "zastępy wojsk niebieskich" głoszą chwałę boga i wołają: "Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli". :-)


A więc tak, gwoli ścisłości, to nie tylko Mateusz pisze, że zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, bo taką wzmiankę znajdujemy u Łukasza w Łk 23,45 i u Marka 15,38. Jan o tym z kolei nie wspomina. Ale to tylko tak na marginesie. Jednak chciałem podkreślić tutaj kilka kwestii.

Po pierwsze - to Mateusz nie był świadkiem wydarzeń, których mowa z początku Ewangelii. Prawdopodobnie nie musiał być też świadkiem zdarzeń, o których była mowa na koniec Ewangelii (o tym, że wiele ciał powstało i ukazało się wielu). Została ona napisana kilkadziesiąt lat po zmartwychwstaniu Jezusa - istnieje racjonalne przypuszczenie, że wtedy, gdy powstawała, to dawno już nie było na ziemi Jego Matki, która prawdopodobnie mogła być ostatnim świadkiem wydarzeń z dzieciństwa. Więc nasuwa się pytanie... Dlaczego to Mateusz napisał, a inni nie włączyli tego do swojej wersji. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, nie mniej jednak chciałbym się spytać, co by pan Nowak powiedział na taką hipotezę... Otóż Mateusz mógł oprzeć się na pewnych opowieściach ludzi, którzy utrzymywali, że zostało im to opowiedziane przez Matkę, Józefa, albo ew. innych osób, które były świadkami tamtych wydarzeń. A więc nie można wykluczyć hipotezy, że tylko ten ewangelista o tym słyszał, albo tylko on uznał, że tym opowieściom można dać w 100% wiarę.

Kolejne pytania dla pana Nowaka...
- Dlaczego mielibyśmy nie wierzyć w takie wydarzenia, które zostały opisane na początku tej "baśniowej" Ewangelii? Dlatego, że jest to pogwałcenie wszelkich praw nowoczesnego racjonalizmu? Bez trudu wierzymy w nieracjonalne zmartwychwstanie Jezusa, to uważa Pan, że zatrwoży nas Pan nieracjonalnością tych wydarzeń?
- Dlaczego mielibyśmy nie wierzyć w epizod z gwiazdą betlejemską? Jak wyżej wspomniałem - ta opowieść nie pochodzi z pierwszej ręki, a ponadto mogła być opowiedziana przez osobę, która nie do końca rozumiała specyfiki wschodu z którego przybyli mędrcy, nie była obeznana w tajnikach astronomii/astrologii. To tak jak byśmy otrzymali opowieść z drugiej ręki o naukowcach z Japonii zajmujących się akceleratorami, czy detektorami promieniowania kosmicznego na jakiejś konferencji naukowej (za tę uwagę dziękuję koledze O.K.). Po za tym nie mamy problemów z wiarą w cud słońca, który się dokonał w Fatimie, to nie wiem dlaczego mielibyśmy nie wierzyć w to, że gwiazda zaprowadziła mędrców do Jezusa?
- Czy taki "wybitny" racjonalista jak Pan, który bez trudu potrafi wytłumaczyć takie cuda jak uleczenie epileptyka, albo trędowatych, nagle zaczyna wyśmiewać takie epizody, jak "podskoczenie" dzieciątka w łonie Elżbiety jako baśniowe? Na prawdę nie potrafi Pan tego racjonalnie wytłumaczyć? Nie wierzę!!! Już zupełnie pomijam fakt, że tego nie ma w "baśniowej" Ewangelii Mateusza, ale jest u Łukasza (podobnie zresztą jak wypunktowane przez Nowaka zwiastowanie, anioł Gabriel, pasterze itp).

Kolejna sprawa. Tym razem zaprezentuję podejście od trochę innej strony - a mianowicie z lekką nutą modernizmu (wg mnie, to jej zdrowej i dopuszczalnej odmiany). Nawet gdyby w przyszłości okazało się, że te wydarzenia z dzieciństwa Jezusa mają więcej wspólnego z legendą, niż z rzeczywistością, to chcę zauważyć, że dla nas też nie stanowi to problemu. Nowy Testament w tym konkretnym miejscu może mieć coś wspólnego z opisem stworzenia świata w Księdze Rodzaju. Na pewno ma wspólnego to, że ani św. Mateusz nie był świadkiem tamtych wydarzeń, ani prawdopodobnie nie było już wtedy nikogo na ziemi, kto by nim był. Podobnie i autorzy Księgi Rodzaju - też nie byli świadkami stwarzania. Dla nich nie to było najważniejsze, aby przedstawić wiernie opis, co się dokładnie stało i w jakiej kolejności, ale żeby uchwycić w tym pewne przesłanie mądrości Bożej utrwalane w opowieściach, które były przekazywane drogą ustną (zaznaczam, że ja nie neguję tutaj kreacjonizmu, tylko podkreślam, że dopuszczam możliwość niezgodności tego opisu ze stanem faktycznym, bo nie to jest najważniejszym przesłaniem tego fragmentu). Oczywiście podkreślam, że w tym przypadku mam na myśli te epizody, które w chwili pisania Ewangelii nie pochodziły z pierwszej ręki (czyli np. narodzenie Jezusa). Czyż nie mogło tak być? Mogło... Natomiast czytając Pańskie wypowiedzi szybko można dojść do wniosku, że Mateusz usiadł sobie i zaczął obmyślać, jaką tu piękną bajkę o Jezusie stworzyć - otóż nie koniecznie... Mógł skompilować do jednej Ewangelii to co sam widział, to co zostało przekazane przez bezpośrednich świadków, oraz to, czego sam nie mógł widzieć, ale co słyszał z ustnego przekazu od ludzi, którym te opowieści zostały przekazane i on osobiście uznał je za wiarygodne.


Teraz zajmijmy się kolejnym elementem z Ewangelii Mateusza. Chodzi o to, że "ziemia się zatrzęsła, skały zaczęły pękać, wiele ciał powstało i ukazało się wielu"...

- Niby dlaczego mamy w to nie wierzyć? Dlatego, że nie ma tych opisów w innych wersjach Ewangelii? A czy oni musieli koniecznie ustalać swoje wersje? Czy oni wszyscy musieli spisać wszystkie szczegóły, aby broń boże nie pominąć absolutnie niczego? Przecież w każdej Ewangelii jest coś, czego nie ma w innych. Niech Pan zrobi eksperyment, weźmie 4 świadków jakiegoś ważnego, spektakularnego, i bardzo złożonego w różne wątki zdarzenia i każe im napisać relacje, dodatkowo ograniczając ich co do ilości tekstu (autorzy Ewangelii byli tak ograniczeni)... Czy myśli Pan, że wszyscy napiszą absolutnie to samo? Czy obecność jakiegoś elementu tylko w jednej relacji oznaczać będzie, że nie jest to zgodne z prawdą? Dlaczego ziemia miałaby się nie zatrząść? Czy trzęsienia ziemi pan Nowak nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć? To dziwne, bo potrafi wyjaśnić samouzdrowienia z wielu chorób, a z tym nie daje rady. Może nie było to aż tak spektakularne, żeby wszyscy ewangeliści uznali to za obowiązkowy element opisu tamtych wydarzeń, ale jednak mogło być... A skały nie mogły pękać? A dlaczego nie? A jeśli przeszła nawałnica, spadł grad, biły pioruny, trzęsła się ziemia, to skały mimo tego nie mogą pękać? Czy racjonalizm zupełnie wyklucza możliwość pękania skał (w przeciwieństwie do uleczenia trędowatych)? Znowu... Może nie było to tak spektakularne, żeby od razu wszyscy ewangeliści uznali za obowiązkowy element ich relacji. A tak się złożyło, że Mateusz akurat napisał...

Kolega O.K. z naszej strony apologetycznej zwrócił mi uwagę na jedną ciekawostkę - w interesującym nas okresie silne trzęsienie ziemi nawiedziło Palestynę:

http://www.edukacja.senior.pl/130,0,Geolodzy-ustalili-date-ukrzyzowania-Jezusa,14574.html

http://www.huffingtonpost.com/2012/05/25/jesus-crucifixion-date-possible_n_1546351.html

Trzęsienie ziemi wg Mateusza miało nastąpić dwa razy: w momencie śmierci i Zmartwychwstania Jezusa. Dla każdego kto kiedykolwiek słyszał o wstrząsach wtórnych to nic specjalnie niezwykłego.

W przypadku ciał, które powstały z martwych i ukazały się wielu... W świetle wskrzeszenia Łazarza, oraz młodzieńca z Nain, to co w tym ma być bardziej nadzwyczajnego od tamtych? Tutaj tak samo - Mateusz nie musiał być bezpośrednim świadkiem tego wydarzenia, ale otrzymał to z drugiej ręki. Dał wiarę temu, to napisał - a inni - może taka relacja do nich nie dotarła, albo w świetle innych wydarzeń nie wydało im się to najbardziej istotne, albo w trakcie pisania Ewangelii wśród ogromu wątków, jakie chcieli zamieścić w swoim opisie, to im zwyczajnie umknęło... Czyż nie mogło tak być?

Na koniec przytoczę kolejną ciekawostkę od O.K. w sprawie zaćmienia słońca, o którym wspomina św. Mateusz (chociaż podkreślam, że to poniższe należy traktować jako ciekawostkę):

wakxam napisał:    
Ale są jeszcze inne źródła po za biblijne o zaćmieniu i ciekawe czy o to zaćmienie chodzi wtedy kiedy Jezus został ukrzyżowany a mowa jest tu o Thallusie i o Phlegonie którzy odnotowują dziwne zaćmienie i trzęsienie ziemi    

Wszystkie te źródła, niestety pochodzą z drugiej, lub nawet trzeciej ręki. Żadne dzieła Tallusa ani Flegona nie zachowały się do dzisiaj. Fragmenty obu cytuje chrześcijański autor z III wieku Sekstus Juliusz Afrykańczyk, którego dzieła też się nie zachowały, zaś rzeczone fragmenty są cytowane przez bizantyjskiego historyka z IX wieku, Jerzego Synkelosa.

Choć o Flegonie trzy razy wspomina Orygenes w Przeciw Celusowi:

Orygenes w Przeciw Celsusowi II 14 napisał:    
Tymczasem Flegon w trzynastej, jeśli się nie mylę, albo w czternastej księdze Kronik przyznał Chrystusowi dar znajomości przyszłych wydarzeń, pomylił tylko Piotra z Jezusem, zaświadczył też iż przepowiednie Jezusa się spełniły.    

Orygenes w Przeciw Celsusowi II 33 napisał:    
Natomiast o zaćmieniu Słońca które się dokonało w czasach Tyberiusza Cezara -a zdaje się że właśnie za panowania Tyberiusza został ukrzyżowany Jezus -oraz o ówczesnych wielkich trzęsieniach ziemi pisał także Flegon w trzynastej, albo w czternastej, jeśli się nie mylę, księdze Kronik.    

Orygenes w Przeciw Celsusowi II 59 napisał:    
Celsus uważa że zmyśleniem jest opowiadanie o trzęsieniu ziemi i ciemnościach, na ten zarzut odpowiedziałem już wyżej wedle swych możliwości, powołałem się na Flegona, który opowiada, że zjawiska te istotnie miały miejsce podczas męki Zbawiciela    


Według łacińskiego tłumaczenia Kroniki Euzebiusza z Cezarei Flegon miał pisać:

W 4 roku 202 olimpiady (rok 32/33), podaje, że słońce uległo zaćmieniu większemu niż kiedykolwiek, tak że w ciemności o godzinie szóstej. widać było gwiazdy, a równoczesne trzęsienie ziemi w Bitynii w gruzy obróciło wiele domów w Nicei.

Afrykańczyk miał wedle Synkelosa napisać:

Ciemność tę Tallus w trzeciej księdze swej Historii nazywa jak mi się wydaje , bez racji zaćmieniem Słońca (bez racji rzecz jasna z tego względu, że zaćmienie Słońca nie mogło mieć miejsca podczas pełni Księżyca, a Chrystus umarł właśnie w okresie paschalnej pełni Księżyca).

W poniższych linkach masz fragmenty Flegona i Tallussa, w oryginale i tłumaczeniu na angielski:
http://www.textexcavation.com/phlegontestimonium.html
http://www.tertullian.org/rpearse/syncellus/#E1
 

 

 

Licznik: 4706
Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane