Jan Lewandowski

Czy biblijny fragment o zatrzymaniu Słońca przeczy nauce?

dodane: 2007-10-13
Słynny fragment z Joz 10,13, mówiący o wstrzymaniu Słońca, przyczynił się do odrzucenia wiarygodności Biblii przez niektórych, jako rzekomo sprzecznej z astronomią. Artykuł pokazuje jednak, że nie musi być tu żadnej sprzeczności

          

 

          W biblijnej Księdze Jozuego istnieje pewien słynny fragment o „zatrzymaniu Słońca”, który stał się podstawą dla wielu sporów i kontrowersji w temacie wiarygodności Biblii. Oto ten urywek:

 

„W dniu, w którym Pan podał Amorytów w moc Izraelitów, rzekł Jozue w obecności Izraelitów: Stań słońce, nad Gibeonem! I ty, księżycu, nad doliną Ajjalonu! I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, aż pomścił się lud nad wrogami swymi. Czyż nie jest to napisane w Księdze Sprawiedliwego: Zatrzymało się słońce na środku nieba i prawie cały dzień nie spieszyło do zachodu?” (Joz 10,12-13, Biblia Tysiąclecia, dalej: BT).

 

            Oczywiście dla wszelkiej maści racjonalistów, ateistów i innych „czcicieli nauki” opowiadających się za naturalistycznym obrazem świata, zrealizowanie się powyższego scenariusza nie byłoby możliwe w znanym nam świecie rządzącym się fizycznymi prawidłami nauki. Nasz Układ Słoneczny nie może być bowiem nawet przez chwilę czymś zgoła nieruchomym i wymaga nieustannego ruchu obrotowego planet wchodzących w jego skład, wirujących nie tylko wokół własnej osi, ale także i wobec siebie nawzajem.

 

            Wśród apologetów chrześcijańskich istniały różne próby wyjaśniania omawianego tu trudnego tekstu z Księgi Jozuego. Niektóre z tych wyjaśnień próbowały uzgodnić ten opis z naukowym obrazem świata, obecnie jednak zarzucono to i w tym momencie dominuje raczej wersja rezygnująca z takich prób, zgodnie z którą autor biblijny wyrażał się w sposób poetycki w celu dydaktycznym. Apologeci opowiadający się za takim poglądem nazywają to „tłumaczeniem metaforycznym”, podkreślającym „moc Bożą i wielkość Bożej interwencji”, będącym „specyficzną interpretacją wydarzeń” o „charakterze poetyckim”[1]. Nie jest to najgorsze wyjaśnienie omawianej trudności, zajmę się nim jednak trochę dalej, na razie chciałbym bowiem przede wszystkim spróbować podtrzymać wyjaśnienie odwołujące się do rzeczywistego charakteru tego wydarzenia i potraktować ten tekst tak, jakby nie był przenośnym opisem wspomnianego zjawiska, tylko opisem czegoś co obserwator doświadczył jak najbardziej realnie. Tak naprawdę, przy odrobinie pomysłowości można bowiem uzgodnić ten opis z naukowym ujęciem świata. Wcale nie trzeba przy tym utrzymywać, że Słońce krąży wokół Ziemi, zatrzymując się czasem nawet w miejscu.

 

Po pierwsze, słowa mówiące o tym, że Słońce „nie spieszyło do zachodu”, wcale nie implikują tego, że Słońce wykonuje jakikolwiek ruch względem nas. Przecież gdy nawet dziś używamy stwierdzeń w stylu „zaszło Słońce”, „wzeszło Słońce”, to wcale nie mamy na myśli tego, że Słońce porusza się względem Ziemi. No ale co zrobić z faktem, że wedle autora biblijnego Słońce „zatrzymało się” w jednym punkcie? To musiałoby oznaczać, że nawet jak przyjmiemy, że to Ziemia kręci się wokół Słońca, to właśnie ona zatrzymałaby się w miejscu i przez jeden dzień nie obracałaby się wokół niego. Czy jednak aby na pewno?

 

Okazuje się, że wcale nie musimy przyjmować żadnego takiego wniosku i jednocześnie możemy utrzymywać, że wspomniany opis biblijny nie jest sprzeczny z naukowym obrazem świata. Istnieje kilka ciekawych rozwiązań odnośnie do omawianego tu dylematu, które odwołują się do naukowego lub nawet czysto naturalistycznego obrazu świata, nie pozostając z nim tym samym w żadnej sprzeczności. Jedno z tych wyjaśnień opiera się na bardzo pomysłowym spostrzeżeniu odwołującym się do astronomii[2]. Jak wiadomo, Ziemia obraca się nie tylko wokół Słońca, ale także wokół własnej osi. Dokonajmy tu więc pewnej analogii i przyjmijmy na chwilę, że Ziemia jest ogromnym bąkiem, którego wprawiamy w ruch wirowy. Jak zachowuje się taki bąk? Porusza się zarówno po płaszczyźnie jak i wokół swojej osi. Czasem jednak każdy wirujący bąk odchyla się w lewo i w prawo, nachylając się swą osią w kierunku równoległym względem płaszczyzny po jakiej się porusza. Gdyby nie miał pod sobą owej płaszczyzny, tak jak Ziemia właśnie, to mógłby nawet nie tylko wykonywać silne przechyły, ale wręcz odwrócić się swymi „biegunami” do góry nogami. Co by się wtedy stało? Kierunek jego obrotu odwróciłby się w przeciwną stronę względem poprzedniego punktu odniesienia. Oczywiście mówiąc o punkcie odniesienia mam na myśli Słońce. Gdyby więc pewnego razu Ziemia, czy to w skutek jakiegoś impaktu, czy nawet w wyniku nadprzyrodzonej ingerencji nachyliła swą oś silnie w kierunku Słońca, obserwator znajdujący się po drugiej stronie półkuli zauważyłby, że Słońce „porusza się” w kierunku odwrotnym – od zachodu na wschód, po czym „staje” i następnie „wraca” do swego właściwego kursu. W przypadku takich perturbacji nagle zupełnie zrozumiałe stałoby się to czemu cień na zegarze słonecznym Achaza mógł przesuwać się w tę i z powrotem (2 Krl 20,9-11). Jednakże w krańcowym punkcie takiego perturbacyjnego ruchu wahadłowego Ziemi wystąpiłby znany efekt znieruchomienia, będący w sumie złudzeniem optycznym, który spowodowałby, że obserwator na Ziemi, w tym wypadku Jozue, patrzyłby właśnie na „znieruchomienie” Słońca, a dzień na jednej półkuli trwałby dłużej, podczas gdy noc na przeciwległej półkuli trwałaby również odpowiednio dłużej. Coś takiego mogło jak najbardziej zdarzyć się w czasie wspomnianej bitwy Jozuego, ponieważ mniej więcej z tego okresu (za panowania Titu Pachacuti II), na który datowany jest exodus Żydów, pochodzi relacja udokumentowana w starożytnych kronikach ludów andyjskich (jej odkrywcą jest Zecharia Sitchin), zdaniem której Słońce pewnego razu znikło na 20 godzin, czyli było nieobecne prawie całą dobę. Wszystko wydaje się tu współgrać. Biblia jak najbardziej może mówić prawdę.

 

Wbrew pozorom, dość ostry przechył osi ziemskiej w kierunku płaszczyzny swej orbity nie jest niczym niemożliwym ani nietypowym w skali kosmicznej. Jak wiadomo planeta Uran posiada niemal równoległą oś względem płaszczyzny swej orbity (nachylenie równika planety do płaszczyzny orbity wynosi 97,92 stopnie[3]), wręcz toczy się po swej orbicie, co specjalnie nie przeszkadza jej w niczym. 

 

Nietypowy kąt nachylenia osi ziemskiej nie jest najwidoczniej czymś co zdarza się co chwilę, lecz wcale nie można wykluczyć, że co kilka tysięcy lat mamy do czynienia z czymś takim. Co ciekawe, dostępne kroniki historyczne wydają się potwierdzać istnienie takiego zjawiska astronomicznego właśnie w starożytności, a przynajmniej jego konsekwencji, jakie opisałem wyżej. I tak Eurypides pisał w V wieku przed naszą erą w swej Elektrze i Orestesie, że zarówno gwiazdy jak i Słońce poruszają się czasem w przeciwnym kierunku. Platon natomiast pisał w swym dziele Polityk, że pewnego razu kosmos poruszał się w przeciwną stronę. Oczywiście to nie kosmos poruszał się w przeciwną stronę, lecz takie wrażenie odnosiłby obserwator na skutek opisanej wyżej zmiany nachylenia osi ziemskiej względem Słońca. Również Herodot pisał w II księdze swych Dziejów, że w trakcie swej rozmowy z egipskimi kapłanami dowiedział się, że było 341 pokoleń królów i w tym czasie Słońce cztery razy wschodziło tam gdzie zawsze zachodzi. Egipcjanie rozróżniali nawet w swej astronomicznej nomenklaturze dwa Słońca, jedno wschodzące tam gdzie zawsze, i drugie, takie które czasem wschodziło na zachodzie. Na suficie grobu Senenmuta, budowniczego królowej Hatszepsut, znaleziono mapę z zamienionymi kierunkami świata. Południowa część nieba została tu przedstawiona odwrotnie a Orion wydaje się zmierzać na wschód, czyli w kierunku przeciwnym niż normalnie.

 

Warto też dodać, że możemy znaleźć inne rozwiązania dla wspomnianego trudnego fragmentu z Księgi Jozuego. Otóż hebrajskie słowo, które w powyższym tekście przetłumaczono w odniesieniu do Księżyca i Słońca jako „zatrzymać się”, to ‘amad. Co ciekawe, słowo to nie musi być przetłumaczone w powyższym tekście BT jako „zatrzymać się”. Może ono też bowiem po prostu oznaczać „milczeć”, „uspokoić się” (por. takie znaczenie tego słowa w Hi 31,34; Ps 4,5; 30,13; 31,18; La 3,28; Ez 24,17; Am 5,13). Być może autor biblijny chciał tu w sposób poetycki powiedzieć tylko tyle, że zarówno Słońce jak i Księżyc były niejako „przygaszone”, „stłumione” całym zgiełkiem opisywanej bitwy (a jeśli ktoś woli naturalistyczne wyjaśnienia, to może też wyobrazić sobie, że chodzi tu o stłumienie spowodowane np. zachmurzeniem nieba, czy wręcz gradobiciem i zaćmieniem – tak np. R. D. Wilson), podkreślając w ten sposób skalę tego wydarzenia? Nie jestem jakimś wielkim rzecznikiem akurat takiego rozwiązania, ponieważ wydaje mi się ono nazbyt wydumane, trudno jednak zaprzeczyć, że i takie wyjaśnienie może być prawdziwe. W końcu słowo ‘amad może jak najbardziej posiadać takie właśnie znaczenie a my staramy się tu przeanalizować wszelkie wyjaśnienia noszące znamiona jakiegokolwiek prawdopodobieństwa.

 

Sięgnijmy więc do kolejnego rozwiązania, nieco podobnego do poprzedniego. Zanim jednak to zrobimy wpierw przypatrzmy się pewnemu fragmentowi z Biblii:

 

„Na widok Twój trzęsą się góry, ulewa deszczu runęła. Wielka Otchłań głos swój podniosła, wysoko uniosła swe ręce. Słońce i księżyc stoją w swoim miejscu z powodu blasku lecących Twych strzał i jasności lśnienia Twej dzidy. Rozgniewany kroczysz po ziemi, w zapalczywości swej depczesz narody” (Ha 3,10-12, BT).

 

            Jak widzimy, niniejszy fragment też mówi o zatrzymaniu się Słońca i Księżyca. Nikt jednak nie odczyta tego dosłownie, ponieważ jest to ewidentna poezja. Czy bowiem chociażby otchłań wspomniana w tym fragmencie ma ręce? Oczywiście, że nie. Po tym fragmencie doskonale widać, że dla autorów biblijnych pisanie o zatrzymaniu biegu Słońca i Księżyca miało na celu jakieś swoiste podkreślenie ogromnego znaczenia danego wydarzenia w historii zbawienia. Skąd wiemy, że również autor omawianego fragmentu z Księgi Jozuego nie chciał wyrazić tego samego, odwołując się do tej samej hiperboli literackiej mówiącej o zatrzymaniu Słońca i Księżyca? Również i to wyjaśnienie wcale nie brzmi nieprawdopodobnie. Biblia nie popadałaby w tym momencie w konflikt z nauką, ponieważ trudno uznać, że jakakolwiek poezja mówi o świecie w taki sam sposób jak nauka. Racjonaliści oczywiście bardzo często ignorują fakt istnienia tak zróżnicowanych gatunków literackich w Biblii, interpretując dosłownie tego typu fragmenty mówiące o nietypowych zjawiskach na niebie, czy mówiące wręcz o przemieszczeniach ciał niebieskich niezgodnych z współczesną nauką. Gdyby jednak zapoznali się choć pobieżnie z gatunkami literackimi w Biblii, z przenośniami i metaforami w nich występującymi, to zrozumieliby, że traktowanie tych opisów jakby były naukowymi opisami z dziedziny współczesnej astronomii jest niewłaściwym podejściem interpretacyjnym do tekstu.

 

            Warto też jeszcze rzucić okiem na pewne dwa podobne do powyższego tekstu z Ksiąg Habakuka i Jozuego fragmenty z religijnej lecz niekanonicznej literatury starożytnego judaizmu. W Testamentach Dwunastu Patriarchów czytamy:

 

„W czterdziestym roku życia zobaczyłem na wzgórzach oliwnych, na wschód od Jerozolimy, jak stanęło słońce oraz księżyc” (Testament Neftalego, 5).

 

            Podobnie czytamy w Wyroczniach Sybilli (4, 805):

 

„i z góry posypie się pył na całą ziemię, kiedy na niebie światło słońca ustanie koło południa […]”.       

 

            Oczywiście istnieją też inne próby rozwiązania omawianego tu dylematu związanego z „zatrzymaniem” się Słońca w Księdze Jozuego, w tym również naturalistyczne. Niektórzy mówią o złudzeniach optycznych obserwatorów tego dnia, natomiast inni o subiektywnym poczuciu wydłużenia się doby (w końcu nie istniały wtedy zegarki). Tych rozwiązań nie będę jednak szerzej omawiał w niniejszym tekście, ponieważ moim zdaniem są one zbyt słabo przekonujące i jak dla mnie niezbyt prawdopodobne jako wyjaśnienie. Jeśli jednak kogoś one zadowolą, to już jego sprawa. Może wtedy poszukać czegoś więcej w literaturze lub Internecie na ten temat i na pewno coś znajdzie.

 

            Reasumując, w niniejszym tekście starałem się przedstawić najbardziej prawdopodobne moim zdaniem próby wyjaśnień nietypowego zjawiska „zatrzymania Słońca” opisanego w Joz 10,12-13. Starałem się również ukazać, że opis ten nie popada w konflikt z naszym obecnym naukowym sposobem pojmowania świata.     

 

Jan Lewandowski, październik 2007



[1] Tomasz Jelonek, Biblia a nauka, Kraków 2005, s. 107.

[2] Przedstawił je zupełnie niespodziewanie Joachim Zillmer w swej książce zajmującej się raczej czymś zgoła zupełnie innym – por. J. Zillmer, Pomyłka Darwina, Warszawa 2003, s. 79. Za tym autorem przedstawiam dalszy szkic całej tej koncepcji, jeśli nie zaznaczam w przypisach inaczej. Dodatkowego smaczku całej tej sprawie dodaje niewątpliwie też to, że Zillmer jest ateistą.    

[3] Encyklopedia Britannica, t. 44, Poznań 2005, s. 329.

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane