Grzegorz Żebrowski

Jak Leszek Nowak zdemaskował mafię watykańską

dodane: 2013-10-16
Według Leszka Nowaka największą obawą Kościoła Katolickiego jest to, że wierni zaczną samodzielnie myśleć i bez trudu dopatrzą się u Jezusa choroby psychicznej

Chciałbym zwrócić uwagę na jeden tekst Nowaka:

opracowanie.eu/reakcje2.htm

A w nim Nowak pisze:


 


Poniższe teksty pokazują, jak bardzo Kościół katolicki obawia się, że Jezus może być uznany za wariata.



Fragment homilii Jana Pawła II

Rozważania Jana Pawła II przed modlitwą «Anioł Pański»

Homilia o. Jacka Salija OP

Fragment homilii Benedykta XVI

Homilia kardynała Stanisława Dziwisza

Fragment homilii kardynała Zenona Grocholewskiego

Znalezione w portalu Katolickiej Agencji Informacyjnej

Fragment książki Benedykta XVI „Jezus z Nazaretu”



W tym opracowaniu Nowak przedstawia kilka mów np. naszych papieży, którzy nauczają, że Biblia nie jest do prywatnej interpretacji, ale powinna być nauczana w duchu naszej ugruntowanej wiary i Tradycji Kościoła. Żeby nauczanie powierzać ludziom, którzy są bardzo umocnieni w prawdach wiary.

Więc cóż.... Panie Nowak... Ja tu widzę, że ma pan wielką misję... Misję wyzwolenia ciemnego ludu z jarzma watykańskiej mafii, która mając świadomość, że Jezus był psychopatą, skrzętnie ukrywa tę oczywistą prawdę. Swoich wiernych utrzymuje przez to, że zabrania im myśleć samodzielnie, bo gdyby nie daj boże trafił się ktoś, kto przejawia elementarne elementy logiki i przeczytał to Pismo Święte bez naleciałości katolickich, to bez trudu, tak jak Pan, ujrzy tam wielki spisek, Jezusa wariata i grupę jego agentów, którzy chodzą za nim krok w krok, w celu sfingowania cudów (takich jak uschnięcie drzewa figowego, czy wskrzeszenie Łazarza).

Na pewno takich ludzi musiało być wielu, aż się od nich roiło, a Kościół Katolicki ich wszystkich potajemnie mordował, a pozwalał żyć jedynie takim "myślicielom", jak Luter, Kalwin, Russel i inni sekciarze, którzy odczytywali Biblię inaczej, ale jednak dla pozoru udawali, że Jezus był normalny...

No cóż... Zdemaskował nas Pan w końcu...

 

A teraz na poważnie dla poważnych czytelników...

Warto postawić sobie w tym miejscu pytanie - jaki problem poruszali papieże, którzy nakazywali powierzać nauczanie Kościoła osobom, które są mocno ugruntowane w wierze katolickiej - czy chodzi tutaj o jakiś strach przed ujawnieniem faktu, że Jezus był rzekomo chory psychicznie? Bzdura totalna! Od samego początku chrześcijaństwa Kościół borykał się z mnożącymi się schizmami, które co chwila wyrastały, jak grzyby po deszczu. Pierwszą głośną kontrowersją była ta ariańska z początków IV wieku - wówczas to Ariusz opierając się na swojej prywatnej interpretacji Biblii szybko doszedł do wniosku, że naucza ona o tym, że Jezus nie był Bogiem, ale że był poddanym Bogu Ojcu stworzeniem. Rozłamy w chrześcijaństwie powstają po dzień dzisiejszy - iluż to namnożyło się różnych wolnomyślicieli, badaczy Pisma, którzy za każdym razem wyczytują w Biblii rzekome nauki, które nie są zgodne z żadną dotychczasową koncepcją, jaka kiedykolwiek powstała - począwszy od negowania Bóstwa Syna, Trójcy, poprzez podważanie osobowości Ducha Świętego, dziewictwa Maryi, jej tytułów, które są uznawane przez naukę Kościoła Katolickiego, kwestionowania niedzieli jako dnia Pańskiego i dnia Jego zmartwychwstania... Świadkowie Jehowy doszukują się nawet takich nauk, jak to, że zabroniona jest transfuzja, służba wojskowa, odprawianie urodzin, Jezus umarł na palu, apostołowie chodzili od drzwi do drzwi, a imię Boże "Jehowa" zostało wyrugowane z Nowego Testamentu. Ileż to sekt głosi katastrofizm opierając się na dosłownej interpretacji Apokalipsy...

Niestety, ale bierze się to stąd, że nauka Biblijna jest trudna, a ludzie często błędnie interpretują słowo "natchniony" - utożsamiając to pojęcie z takim znaczeniem jak "precyzyjny", "dosłowny", "dokładny", "bezbłędny pod względem naukowym i historycznym". Ludziom trudno zrozumieć, że np. takie wyrażenia jak "krewni i bracia" wcale nie musi oznaczać, że słowo "brat" jest wyraźnie odróżniony od "krewnego", bo w każdej kulturze stosuje się zwroty synonimiczne typu "on jest drań i łobuz", "apostołowie czynili znaki i cuda"... Ludziom czasem trudno zrozumieć, że słowo "pośrednik" może mieć kilka znaczeń (tak jak "zamek" może oznaczać "zamek do drzwi" i "budowlę") - dla nich zdanie "pośrednik jest tylko jeden" jest wyraźnym dowodem na to, że Maryja nie może być żadnym pośrednikiem. Ludziom trudno jest zrozumieć, że Biblia nie jest kompletnym wykazem dozwolonych modlitw, praktyk religijnych i często opierając się na błędnej logicznie argumentacji sekciarzy, uważają, że jak modlitwa do świętych w Biblii nie jest wyraźnie dozwolona, to z automatu oznacza, że jest zabroniona. Ludzie często błędnie interpretują takie słowa jak "jeden", "wszyscy", "nikt" - odbierając je dosłownie, jako że przecież "Biblia jest natchniona przez Boga, a więc precyzyjna". Nie rozumieją, że jest ona również słowem ludzkim - a więc takim, który wpisuje się w ludzki sposób formułowania myśli, budowania zdań, używania zwrotów, które są powszechnie używane w danej kulturze, oraz elemencie emocjonalnym. Więc wystarczy tylko zauważyć, że w każdej kulturze istnieją takie zwroty, które zawierają ten wspomniany
emocjonalny element i nie koniecznie wiąże się to z znaczeniem takich wyrazów w sensie absolutnym: "wszyscy mnie nienawidzą", "nie ma ani jednego, kto by go przegadał", "nikt nie myśli o innych, wszyscy myślą tylko o sobie", "on się nigdy nie uśmiecha", "on zawsze gada"... Ileż to nadinterpretacji wynika z niezrozumienia kontekstu historycznego, kulturowego, czy sytuacyjnego. Kolejna rzecz: apostołowie pisząc listy pasterskie, pisali je do adresatów, którzy znali pewne problemy, pewien kontekst sytuacyjny, albo pisali w odpowiedzi na jakiś list od nich, którego my współcześni na oczy nie widzeiliśmy. Przez to dla nas takie rzeczy są często niezrozumiałe, co jest wykorzystywane przez różnych zwodzicieli.

I właśnie na takich błędach żerują sekciarze, a ludziom, którzy nie są dobrze obeznani w takich niuansach językowych, którzy nie są odporni na manipulację, nie są ugruntowani w wierze, łatwo wcisnąć każdą głupotę, co zaowocowało ogromną liczbą odłamów chrześcijańskich.

A więc jak to ma się mieć do zarzutu, że Kościół obawia się, że z czytania Ewangelii można wywnioskować, że Jezus był chory psychicznie? Nijak! Od różnych wolnomyślicieli aż się roi, odłamów chrześcijaństwa jest tysiące, co jest wynikiem interpretowania Słowa Bożego na własną rękę. A poglądy o psychicznej chorobie Jezusa są jakoś wyjątkowo mało popularne biorąc pod uwagę ogrom różnorodności błędów i ugrupowań chrześcijańskich. I proszę zauważyć - wszyscy ci ludzie czytali Biblię na własną rękę, bez katolickich naleciałości i jakoś odsetek tych, którzy doszukują się schizofrenii u Jezusa nie powala na kolana...

A więc czym się różni pod tym względem Nowak od Świadków Jehowy, którzy twierdzą, że czytając Biblię czytelnik bez trudu zauważy kult imienia Jehowa, oraz nie-bóstwo Jezusa? Chyba tym, że to Nowak przekroczył swoim tekstem wszelkie możliwe normy popapraństwa.

Licznik: 9830
Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane