Grzegorz Żebrowski

Albo Bóg sadysta, albo piekła nie ma

dodane: 2016-03-23
W niniejszym artykule chciałbym spojrzeć krytycznie na tytułowe stwierdzenie, które często jest przytaczane nie tylko przez ateistów, ale również przez wykształconych religijnie i głęboko wierzących chrześcijan, a które sprowadza się do niniejszego stwierdzenia: "Jeśli Bóg faktycznie istnieje, to albo nie ma wiecznego i straszliwego piekła, albo jeśli to piekło faktycznie jest, to by oznaczało, że Bóg jest jakimś mściwym sadystą, co przeczyłoby koncepcji Boga nieskończenie miłosiernego".

Dlatego też celem niniejszego artykułu będzie obalenie tej teorii i wykazanie jego błędu logicznego o nazwie "false dilema", ponieważ chciałbym ukazać, że jest przynajmniej jeszcze jedna możliwość, która przeczy tej teorii (a zgodnie z zasadami logiki aby obalić jakieś twierdzenie wystarczy podać tylko jedną możliwość, która przeczy postawionej tezie, aby rozprysnęła się ona jak bańka mydlana). Oczywiście, nie mam zamiaru wysnuwać teorii, z której miałoby wynikać, że tak właśnie wygląda ta rzeczywistość po tej drugiej stronie, ja jedynie chciałbym się skoncentrować na fakcie, że JEST JEDNA HIPOTETYCZNA MOŻLIWOŚĆ, KTÓRA UKAZUJE, ŻE NIE MA SPRZECZNOŚCI POMIĘDZY WIZJĄ BOGA MIŁOSIERNEGO I WIECZNEJ KARY. I powiem więcej - wcale nie jest to takie abstrakcyjne rozumowanie, ponieważ podobna i analogiczna sytuacja jest możliwa również w naszych ziemskich realiach. Tym samym chciałbym prosić naszych różnej maści teologów, aby zaprzestali zmiękczać naukę Kościoła i Biblijną, z której wynika jasno, że piekło istnieje, jest straszliwe i nieskończone.

A więc przejdźmy do rzeczy... Wyobraźmy sobie taką scenę... Żył sobie pewien żebrak, który mieszkał pod mostem razem z innymi bezdomnymi. Żywił się odpadkami ze śmietników i marzył o tym, aby mieć jakiś swój własny kąt, choćby jakąś lepiankę, w którym miałby odrobinę prywatności, jakąkolwiek pracę, która pozwoliłaby mu na powrót do podstawowej normalności, być z dala od wszystkich nieprzyjemnych zapachów, mieć jakąś odrobinę wyższą pozycję społeczną. Ale niestety nie miał tego, wiec był zmuszony żebrać. Czasem jednak jak dostał odrobinę większy datek, to kupował kupon w totolotka z nadzieją, że może kiedyś los się do niego uśmiechnie. Jednakże bezskutecznie. Pewnego dnia zauważył w błocie leżącego zakrwawionego starca... był obrzydliwy, zakrwawiony i do tego stary. Żebrak przez chwilę się zastanowił - pomóc, czy nie pomóc... Jednak po chwili namysłu powiedział sobie: nie, już i tak jest stary, a ja się tylko ubrudzę, zaplamię... I odszedł. Chwilę potem przechodził tą drogą inny człowiek, zobaczył tego starca i udzielił mu pomocy, dzięki czemu staruszek przeżył. Okazało się, że był to najbogatszy człowiek świata, który nie miał spadkobierców. W dowód wdzięczności staruszek obdarował go połową swojego majątku, a drugą połowę przepisał mu w spadku. Finał tej opowieści doszedł do uszu tego żebraka...

I na tym się kończy ta historia drodzy czytelnicy... Mam więc pytanie: czy ktoś tego żebraka ukarał? No przecież nikt! A właściwie... tak - on sam! Mógł być w mgnieniu oka najbogatszym człowiekiem na świecie, a tak będzie dalej żebrakiem grzebiącym po śmietniku i wąchającym smrody. Jak widać, nikt go nie męczy, nikt nad nim się nie znęca, ale jakie potworne piekło jest w jego sercu, że przez swoje ignoranctwo i bezduszność stracił taki majątek! Do końca życia będzie sobie powtarzał: "co ja zrobiłem, jaki ja głupi byłem", do końca życia będzie bał się spojrzeć na jakikolwiek przejaw dobrobytu, mając świadomość, że on mógł mieć coś nieporównywalnie wspanialszego - i to właśnie będzie go dręczyło przez wszystkie dni jego życia. I taka właśnie koncepcja piekła nie jest obca również Biblii, gdyż jak pisze św. Paweł w drugim Liście do Tesaloniczan:

2 Tes 1,9 "Poniosą oni karę wiecznego odrzucenia od oblicza Pana i od Jego potężnego majestatu" (Biblia Poznańska)

2 Tes 1,9 "Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego" (Biblia Warszawska)

I kto wie, może właśnie tak będzie to wyglądało po drugiej stronie naszej rzeczywistości. Owszem, Bóg jest miłosierny, będzie do końca walczył o nas, będzie udzielał łaski, aby ostatecznie człowiek wybrał Boga, dopóki człowiek będzie miał możliwość wybrania jego z miłości i w wolności. Jednak możliwość tego wyboru może zakończyć się wówczas, kiedy przed człowiekiem otworzą się oczy i zobaczy, co ostatecznie wybrał. Wtedy już nie będzie wolnego wyboru, podobnie jak wybór pomiędzy pomieszczeniem w którym panuje -60 stopni Celsjusza, a pomieszczeniem, w którym jest 25 stopni... Wówczas odruchowo, bez zastanowienia i z automatu wybierzemy pomieszczenie z temperaturą 25 stopni Celsjusza. Podobnie jak mielibyśmy do wyboru - albo obecność na wyspie z obecnością niebezpiecznych psychopatów, albo na wyspie z obecnością ludzi fajnych, sympatycznych, ładnych i wykształconych, przyjaznych... W takiej sytuacji nie ma wyboru - tutaj z automatu, odruchowo i bez zastanowienia wybieramy to drugie... Podobnie na naszym sądzie możemy usłyszeć od Boga albo: "zapraszam Cię do środka", albo "przykro mi, ale nie zaproszę cię. Precz z moich oczu".

Oczywiście pozostaje jeszcze jedna trudna kwestia - unicestwienia duszy - w której osoby potępione (albo inaczej: nie zbawione) mogłyby liczyć na unicestwienie duszy, aby nie katować się tą świadomością utraty szczęścia wiecznego. Jednak jest to kwestia trudna i podobna do problemu: "czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego sam nie uniesie". Jak wiemy w tym pytaniu zaszyty jest błąd logiczny (w rzeczywistości można zrobić tylko jedno albo drugie - te dwie kwestie wzajemnie się wykluczają), ale pokazuje pewien problem dotyczący nieśmiertelności duszy, ponieważ możemy również postawić podobne pytanie: "Czy Bóg potrafi stworzyć nieśmiertelną duszę, której sam nie będzie wstanie unicestwić"? Więc co, jeśli Bóg w swojej wszechmocy stworzył właśnie taką nieśmiertelną duszę z myślą o tym, aby już na ziemi dać nam pewność, że będziemy żyli wiecznie?
 

Tagi:

dusza, piekło
Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane