Jan Lewandowski

Syndrom pluszowego Boga

dodane: 2022-11-29
Czy Bóg Starego Testamentu jest okrutny a Bóg Nowego Testamentu łagodny jak baranek? Taki mit istnieje już od czasów Marcjona. Co gorsza, mit ten pokutuje nawet wśród wielu katolików. Obalimy go w niniejszym artykule.

     Istnieje pewna grupa ateistów, która uważa, że obraz Boga w Starym Testamencie jest zupełnie inny niż obraz Boga w Nowym Testamencie. Co gorsza, uważają tak nawet niektórzy katolicy. Objawiony w Starym Testamencie Bóg ma być okrutny, krwiożerczy, mściwy, bezlitosny etcetera. Natomiast objawiony w Jezusie Bóg Nowego Testamentu ma być łagodny jak owieczka, dobrotliwy, potulny, przebaczający, dobroduszny i tak dalej. Taki błędny obraz miał już heretyk Marcjon, żyjący gdzieś na przełomie I i II wieku naszej ery.


    Różnica taka w rzeczywistości nie istnieje. Bóg objawiony w Starym Testamencie jest równie dobroduszny jak objawiony w Jezusie Bóg Nowego Testamentu. I na odwrót. Objawiony w Jezusie Bóg Nowego Testamentu potrafi być równie surowy i karcący jak Bóg Starego Testamentu. Ludzie, którzy formułują tezę o różnicy między Bogiem Starego i Nowego Testamentu nigdy tak naprawdę nie przeczytali Biblii. Opierają się oni jedynie na pewnym cukierkowym obrazie Jezusa, tak popularnym w popkulturze. Jeśli znają oni jakieś wypowiedzi Jezusa, to najczęściej te łagodne i przebaczające. Bóg Starego Testamentu jest dla nich natomiast mścicielem, głównie karzącym, zsyłającym na ludzkość kary takie jak potop, zniszczenie Sodomy i tak dalej. Bóg Starego Testamentu nie jest jednak tylko i wyłącznie Bogiem mściwym. Bóg Jahwe u proroków wypowiada się równie często w sposób litościwy i przebaczający. Zajrzyj choćby do takich tekstów jak Jeremiasza 12,15-16 i 50,19-20. Patrz też Ezechiela 16,62-63.


    Jednocześnie Pan Jezus potrafi być równie karcący i surowy jak Bóg Starego Testamentu. Przytoczmy pewną wypowiedź Chrystusa z Nowego Testamentu:


„Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! [...] I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,41.46, BT).


    Jezus w tej wypowiedzi nie jest ani trochę mniej ostry niż Bóg Starego Testamentu. A zatem to oczywiste, że wypowiada się tu jeden i ten sam Bóg. Można jedynie postawić pytanie: dlaczego Bóg Starego Testamentu wydaje się być bardziej okrutny niż Bóg Nowego Testamentu? Odpowiedź na to pytanie tkwi w okolicznościach. Państwowość Izraela dopiero kształtowała się w czasach Starego Testamentu. Naród ten był wtedy zagrożony eksterminacją dużo bardziej niż później. Ponadto każda pedagogika, w tym ta boska, ma to do siebie, że rozwija się stopniowo. Pełen obraz Boga dostajemy dopiero w Nowym Testamencie. W Starym Testamencie Bóg dopiero zaczynał się objawiać.


    Każdy reaguje inaczej w zależności od okoliczności. Możesz być łagodny jak baranek jednego dnia i nawet umyć śmiertelnie chorego w hospicjum jako wolontariusz. Ale jak innego dnia będą mordować ci rodzinę, to nie będziesz znał litości. Czy jesteś przez to niezgodny sam ze sobą? Nie. Ci, którzy uważają, że sprzeczne są teksty mówiące raz o Bogu, że jest łagodny, a kiedy indziej bezlitosny, po prostu nie rozumieją, że teksty te powstawały w różnych okolicznościach. Dlaczego Bóg zawsze miałby być łagodny, bez względu na okoliczności? To bezsens. Bóg jest osobowy a osoba to nie bezmyślny automat, który reaguje zawsze tak samo, bez względu na sytuację. Teksty Starego i Nowego Testamentu opisujące naturę Boga byłyby sprzeczne tylko wtedy, gdyby opisywały reakcję Boga na jedną i tę samą sytuację lub na taką samą sytuację w różnych okolicznościach. Ale tak nie jest. Bóg jest osobowy i tym samym reaguje różnie na odmienne sytuacje. I to właśnie odzwierciedlają te różne teksty, ukazujące nam naturę Boga.


    Niektórzy chrześcijanie nie są w stanie zaakceptować tego, że Bóg w Starym Testamencie nakazał wyrżnąć w pień całe narody sąsiedzkie Izraela, w tym niewinne dzieci, starców i kobiety. Owi chrześcijanie mniemają, że takie biblijne opisy nie pasują do łagodnego Boga objawionego w Jezusie i są tym samym jedynie fikcją literacką, owocem wyobraźni ówczesnej brutalnej mentalności plemiennej. Czyżby? Najwyraźniej owe kobiety, starcy i dzieci nie byli aż tak niewinni jak to się niektórym dziś wydaje. Jeremiasz wspomina, że Izrael zapożyczył od swych sąsiadów kult Molocha, składając w ofierze swe żywcem spalane dzieci (Jr 32,35; por. 2 Krl 23,10; Kpł 18,21; 20,1-5) A zatem Bóg nie kazał wyrzynać w pień niewinne dzieci, kobiety i starców ale narody, które składały własne dzieci w ofierze Molochowi i zagrażały biologicznej egzystencji Izraela. A z Izraela miał wyjść Mesjasz. Izrael musiał zatem przetrwać, nawet za cenę tego, że niektóre narody musiały wypaść z biegu historii. Tak więc niektórzy po prostu nie przeczytali Starego Testamentu. Z drugiej strony, czy Jezus rzeczywiście aż tak bardzo różni się od surowego Boga Starego Testamentu? Popatrzmy na pewien tekst Nowego Testamentu mówiący nam o Synu Bożym. Zwróćmy uwagę na fragmenty jakie pogrubiłem w poniższym tekście:


„Odziany jest w szatę we krwi skąpaną, a imię Jego nazwano: Słowo Boga. A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach - wszyscy odziani w biały, czysty bisior. A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: KRÓL KRÓLÓW I PAN PANÓW. I ujrzałem innego anioła stojącego w słońcu: I zawołał on głosem donośnym do wszystkich ptaków lecących środkiem nieba: «Pójdźcie, zgromadźcie się na wielką ucztę Boga, aby pożreć trupy królów, trupy wodzów i trupy mocarzy, trupy koni i tych, co ich dosiadają, trupy wszystkich - wolnych i niewolników, małych i wielkich!» I ujrzałem Bestię i królów ziemi, i wojska ich zebrane po to, by stoczyć bój z Siedzącym na koniu i z Jego wojskiem” (Ap 19,13-19, BT).


    Tekst ten bez problemu mógłby znaleźć się w Starym Testamencie. Idealnie pasowałby do Boga Starego Testamentu. Tekst ten znalazł się jednak w Nowym Testamencie. Opisuje on zatem jednego i tego samego Boga, który objawił się zarówno w Starym i Nowym Testamencie. To jeden i ten sam Bóg. Innego nie ma.


    Ludzie, którzy widzą tylko łagodny obraz Boga objawionego w Jezusie cierpią na pewien syndrom, który w teologii został określony mianem syndromu pluszowego Boga. Osoba widząca jedynie łagodny obraz Boga wypiera ze swej świadomości to, że Bóg potrafi być również bardzo surowy dla tych, którzy nie okazują Mu szacunku i skruchy. Obraz Boga okrojony jedynie do cukierkowej wizji jest obrazem zafałszowanym. To tak jak byśmy przedstawili się komuś jedynie od strony opisu jakiegoś jednego miłego wydarzenia, w którym byliśmy dobroduszni i łagodni, dając na przykład datek osobie chorej lub bezdomnej. Ktoś, kto zbudowałby sobie obraz naszej mentalności jedynie na podstawie tego jednego wydarzenia zostałby wprowadzony w błąd. Mylnie mniemałby, że zawsze się tak zachowujemy, bez względu na okoliczności. Tymczasem jest to oczywiście niemożliwe. Mamy gorsze dni, również takie, w których jesteśmy na kogoś źli i przestajemy być mili. W ekstremalnych sytuacjach może dojść nawet do tego, że będziemy bezlitośni i bezwzględni dla kogoś, kto zagraża naszym żywotnym interesom lub biologicznej egzystencji naszej rodziny, z nami samymi włącznie. Taki jest też Bóg. Budowanie obrazu jedynie w oparciu o wybrane aspekty zachowań kogokolwiek jest więc rażącym uproszczeniem. Należy brać pod uwagę całokształt. Ma to zastosowanie do nas jako ludzi, a co dopiero mówić o Bogu, który jest dużo bardziej skomplikowaną istotą.


    Mam wrażenie, że osoby okrajające sobie Boga do cukierkowej wizji Boga pluszowego nie chcą starać się sprostać radykalnym wymogom ewangelicznym w zakresie moralności. Osoby takie łudzą się, że w sumie to po co się starać jeśli Bóg jest łagodny i wszystko nam i tak wybaczy. Tymczasem Bóg drogo się ceni. Oddał życie na krzyżu za nasze grzechy i nie akceptuje pośrednich rozwiązań. Powinniśmy być równie silnie zaangażowani w poświęcanie się Jemu, co On nam. Bóg jest radykałem i tego samego oczekuje od nas. List do Hebrajczyków ostrzega nas, że „Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego” (10,31, BT). Bóg jest bardzo miłosierny ale tym bardziej wymagający. Powinniśmy więc przystępować do Niego z respektem i strachem. To nie jest nasz dobry kumpel, z którym chodzimy na piwo. Obraz surowego Boga przedstawiony w całej Biblii (nie tylko w Starym Testamencie) jest równie realny jak obraz Boga miłosiernego.


    Na zakończenie warto wspomnieć, że istnieje książka poświęcona omawianemu tu zagadnieniu: Bóg nie jest miły. Pułapka pluszowego chrześcijaństwa, autorstwa Ulricha L. Lehnera (wydawnictwo W drodze, 2020 rok). Niniejszy tekst nie jest jednak streszczeniem poglądów wyrażonych w tej książce. Zaprezentowałem tu własne przemyślenia, a książkę tę polecam jedynie jako lekturę rozszerzającą.


    Jan Lewandowski, listopad 2022.

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane