Jan Lewandowski

Problemat kwestii spisu ludności w Ewangelii Łukasza

dodane: 2004-09-10
Niniejszy tekst jest polemiką z tekstem Mariusza Agnosiewicza pt. Bajka o narodzinach Jezusa – Łk[1], zamieszczonym w Serwisie Racjonalista. Zarzuty te nie są nowe. Przed Agnosiewiczem stawiali je już inni „racjonaliści”[2]. Z poniższego tekstu Agnosiewicza nic nie wycinam, odpowiadając na wszystko. Dla ułatwienia rozróżnienia jego wypowiedzi od moich jego tekst zaznaczam kursywą, swój zaś pozostawiam bez zmian formatu czcionki. Na samym początku swego tekstu Agnosiewicz pisze:  

Sprawdźmy, dlaczego Łukaszowi wstęp do Ewangelii się nie udał (w którym mówi on o swojej rzetelności i zupełnej zgodności z prawdą).

Odpowiedź:

            Ano sprawdźmy czy rzeczywiście możemy mówić o tym, że Łukaszowi „wstęp do Ewangelii się nie udał”.

Otóż okazuje się, że zawarty w jego Ewangelii opis urodzin Jezusa jest zupełnie przez niego zmyślony (inspiracja pochodzi najprawdopodobniej z dzieła historyka żydowskiego Józefa Flawiusza). Bardzo wiele wydarzeń i elementów jest sprzecznych z faktycznymi wydarzeniami i z zasadami elementarnego rozsądku. Oto kilka z tych sprzeczności.

Odpowiedź:

            Bardzo ostre słowa, ale jak zobaczymy dalej Agnosiewicz rzuca je nazbyt pochopnie. 

Opisuje Łukasz, że Józef z Maryją udali się do Betlejem w celu stawienia się do spisu ludności. Wiadomo, że w owym czasie nie mogło być żadnego podobnego spisu (tzn. w okresie 7-4 r. p.n.e. kiedy prawdopodobnie Jezus przyszedł na świat), gdyż wówczas Judea była formalnie niezależnym państwem i Rzymianie nie przeprowadzali tam żadnych spisów.

Odpowiedź:

            Po pierwsze, Judea może i była „formalnie niezależnym państwem”, jednakże w praktyce była to mniej więcej taka „niezależność” jaką cieszyła się Polska w okresie przynależności do bloku sowieckiego, kiedy to nasi oficjele nie mogli zrobić właściwie nic bez uprzedniej zgody dygnitarzy komunistycznych z Moskwy. Agnosiewicz chyba nie wie czym było Cesarstwo rzymskie, które w tym okresie podbiło a potem panowało prawie niepodzielnie nad wielkim obszarem ówczesnego świata starożytnego.

Z historii wiemy, że Rzym przeprowadzał spisy także na tych terytoriach, na których rządzili królowie, którzy tak jak Herod[3] cieszyli się statusem reges socii[4], tzn. „królów sprzymierzonych”[5]. Ten fakt ukazuje nam, że Rzymianie przeprowadzali swe spisy także na terenach rządzonych przez ich wasali, tym samym wcale nie jest tak, że Rzymianie nie mogli przeprowadzać jakichś spisów na terenie Palestyny, tylko dlatego, że za czasów rzymskiego wasala Heroda Judea nie była jeszcze oficjalną częścią Cesarstwa.        

Twierdzenie, że w czasach Jezusa Judea była stricte niezależnym państwem i dlatego Rzym nie mógł zlecić tam przeprowadzania spisu to koncepcja, którą w sposób zdecydowany po raz pierwszy wysunął E. Schurer już 100 lat temu. „Racjonaliści” do dziś dnia powielają ten błąd w swoich publikacjach. Jeden z biblistów tak jednak skomentował ten pogląd: „Pogląd taki jest nie do utrzymania. Znane nam są nie tylko kompetencje Heroda, ale i ich ograniczenia. Mówić w ich świetle o Palestynie jako kraju niezależnym byłoby przesadą. Właściwie bowiem Herod był wasalem Rzymu i August nie omieszkał mu tego przypomnieć z powodu wszczętej bez pozwolenia wojny z Nabatejczykami”[6].

Jest to prawda. Józef Flawiusz wspominał o liście, który August napisał do Heroda, i w którym to liście przyznawał, że „dawniej uważał go za przyjaciela, a teraz poczytywać go będzie za sługę”[7]. W 8 roku p.n.e. Rzym żądał także od zarządzającego Judeą i cieszącego się „formalną niezależnością” Heroda przysięgi na wierność cesarzowi. Herod nie mógł podjąć właściwie żadnej decyzji zewnętrznej ani wewnętrznej bez pozwolenia Rzymu. Nawet w sprawie uwięzienia i skazania na śmierć swych synów Herod musiał się pytać o zgodę cesarza Augusta[8]. Niektórzy zauważają, że w czasach Heroda istotnie musiał się odbyć rzymski spis ludności w Judei, bowiem przysięga na wierność cesarzowi była z tym nierozłącznie powiązana[9]. Królowie w Judei byli w okresie tej „niezależności” od Rzymu zarówno detronizowani jak i koronowani przez cesarzy rzymskich[10]. Tak było też z Herodem, który – jak wspominał Flawiusz – został królem tylko „przez łaskę cezara i dekret rzymskiego senatu”[11]. Herod nie był też w okresie „formalnej niezależności” Judy względem Rzymu zwolniony od płacenia podatków cesarzowi[12]. Nawet swój testament Herod mógł spisać dopiero wtedy, gdy cesarz z Rzymu mu na to pozwolił[13]. Dion Kasjusz w swym żywocie Augusta nazwał Heroda po prostu „klientem” cesarza[14]. Gdy zaś Żydzi oskarżali Heroda o to, że stawia świątynie pogańskie, to wtedy on odpowiada im, że czyni to „z rozkazu i z polecenia cesarza”[15]. Wspomniany już wyżej biblista pyta mając na uwadze większość z tych wymienionych przed chwilą okoliczności: „Czyż można w tych warunkach mówić o innej niezależności niż iluzorycznej, skoro decydowała o niej wola Augusta, a nawet jego kaprys. Rozumiał to dobrze Herod odnosząc się w wielu sprawach wprost do Rzymu i kierując się jego nakazami”[16].

Skoro więc Herod kierował się nakazami Rzymu w swej polityce, to tym samym nic nie stoi na przeszkodzie, aby był tam przeprowadzony także spis ludności, jeśli tylko Rzymianie mieli na to ochotę.                  

Zresztą Łukasz sam dodatkowo popisuje się swoją niewiedzą i niekonsekwencją pisząc, że pierwszy taki spis odbył się, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Autor Ewangelii nie wie jednak, że Kwiryniusz został nim ponad dziesięć lat po urodzeniu Jezusa.

Odpowiedź:

            Ten problem można jednak również rozwiązać, a dane z historii starożytnej dają nam możliwość rozwiązania go na kilka sposobów.

Po pierwsze, można ten problem rozwiązać za pomocą argumentacji filologicznej. Wszystko zależy bowiem od tego jak przetłumaczymy słowo prote (od protos) w Łk 2,2. Słowo to może bowiem znaczyć „pierwszy” (jak tłumaczy w Łk 2,2 Biblia Tysiąclecia, dalej: BT), ale może też znaczyć „wcześniejszy”, „poprzedni”. Np. w Septuagincie (LXX) w 2 Krn 28,26 czytamy o Achazie, że zostały spisane „wszystkie pozostałe słowa jego i czyny, od najwcześniejszych po ostatnie” (kai hoi loipoi logoi autou kai hai praksei autou hai protai kai hai eshatai). W Pwt 16,4 (LXX) również wyraźnie zastosowano to słowo w znaczeniu „poprzedni”, bowiem czytamy tam o mięsie z „dnia poprzedniego” (hemera te prote). W Sdz 20,22 (LXX) również zastosowano rzeczone słowo w takim samym znaczeniu i połączeniu (hemera te prote). W Sdz 20,39 czytamy o Izraelitach, że poniosą porażkę „jak w poprzedniej bitwie” (hos he parataksis he prote). W Pwt 10,4 czytamy, że Bóg napisał na tablicach 10 przykazań, tak jak „poprzednio” (kai egrapsen epi tas plakas kata ten grafen ten proten tous deka logous). W Dn 8,1 czytamy, że prorok miał widzenie w 3 roku panowania króla Baltazara, po tym co ujrzał „poprzednio” (meta to idein me ten proten). Por. też takie użycie rzeczonego słowa w innych miejscach LXX: Neh 5,15; Dn 11,29; Hi 8,8; Ag 2,9; Iz 65,16.

W NT również rzeczone słówko stosuje się w znaczeniu „poprzedni”. Np. w Mt 12,45 (tak samo w Łk 11,26, gdzie też znajdujemy słówko proton) czytamy, że „gorsze staną się ostatnie czyny człowieka niż poprzednie” (ginetai ta eshata tou anthropou ekeinou heirona ton proton). W J 1,15 i 1,30 Jan Chrzciciel mówi o Jezusie, że „wcześniej był ode mnie” (hoti protos mou en). W J 10,40 czytamy, że „Jan poprzednio udzielał chrztu” (Joannes to proton Baptidzon).

We wszystkich tych wersach słowo protos posiada znaczenie „wcześniejszy”, „poprzedni”, a więc niekoniecznie „pierwszy”. Jeśli w przypadku Łk 2,2 zastosujemy to ostatnie znaczenie słowa prote, to wtedy tekst z Łk 2,2 będzie wyglądał następująco – oto jedna (nie jedyna) z propozycji tłumaczeń w takim wypadku:

„Spis ten miał miejsce zanim Kwiryniusz został namiestnikiem Syrii”[17].

            Za takim tłumaczeniem Łk 2,2 opowiada się część gramatyków[18] i ono likwiduje już tak chętnie wytykany wyżej przez Agnosiewicza problem spisu ludności „za rządów Kwiryniusza” (gdy jeszcze nie był on rządcą), bowiem w tym wypadku Łukasz pisałby o spisie ludności, który nastąpił zanim Kwiryniusz objął władzę nad prowincją Syrii i przeprowadził następny spis ludności w 6 roku n.e.

            Istnieje też drugie wyjaśnienie powyższego dylematu. Gdy je przyjmiemy to nie musimy się już uciekać do powyższych tłumaczeń filologicznych i bez tłumaczenia słowa prote w znaczeniu „wcześniejszy” możemy nawet przyjąć, że spis o jakim mówi Łukasz (Łk 2,1-2) odbył się gdy zarządcą Syrii był Kwiryniusz. W tej sytuacji powstaje trudność, która polega na tym, że wedle Łukasza (Łk 2,1-2) spis ludności odbył się wtedy, gdy Kwiryniusz był wielkorządcą (hegemoneuontos) Syrii. Jednakże w 7 roku p.n.e. legatem Syrii nie był Kwiryniusz, tylko Sencjusz Saturnin[19], o czym świadczył już mający dostęp do wielu urzędowych dokumentów cesarskich Tertulian[20]. Ale i tę trudność można rozwiązać na korzyść Łukasza. Na pomoc idzie nam nieoczekiwanie Tacyt, Flawiusz, pewna inskrypcja z Tivoli, napis na grobie Emiliusza Secunda oraz pewien napis na przydrożnym afrykańskim kamieniu milowym z 75 roku n.e. Wszystkie dane jakie uzyskujemy z tych źródeł pozwalają nam po złożeniu ich w jedną całość obronić pogląd, że Łukasz nie popadł w konflikt z historią pisząc o Kwiryniuszu jako wielkorządcy działającym przy wspomnianym przez Łukasza spisie ludności w 7 roku p.n.e. Zacznijmy od Tacyta – stwierdza on[21], że w 12 roku p.n.e. (wiemy to dzięki urzędom jakie wspomina Tacyt[22]) Kwiryniusz był konsulem zanim został legatem w 6 roku n.e. Swetoniusz[23] i Flawiusz[24] też wspominają, że Kwiryniusz był konsulem. Jest to o tyle istotne, że urząd konsula był prostą drogą w stronę objęcia urzędu legata[25]. I rzeczywiście, dzięki napisowi na grobie Emiliusza Secunda i dzięki wspomnianej inskrypcji z Tivoli, znalezionej w 1764 roku (dziś znajduje się ona w muzeum Lateraneńskim) wiemy, że Kwiryniusz dwukrotnie został legatem i był dwa razy wielkorządcą, nie tylko w 6 roku n.e., ale był nim również w jakimś okresie na kilka lat przed naszą erą[26]. To prowadzi nas wprost w stronę relacji Łukasza, z której wynika właśnie to samo, mianowicie, że Kwiryniusz był zarządcą już przed naszą erą.

Jak jednak wyżej wspomniałem, w czasie gdy wedle Łukasza odbywa się wspomniany spis ludności (ok. 7 roku p.n.e.) legatem Syrii jest nie Kwiryniusz tylko Sencjusz Saturnin. Na pierwszy rzut oka mamy tu więc wyraźną sprzeczność między tym co podaje nam Łukasz i historia świecka. Ale jest to tylko pozorne, wystarczy bowiem wziąć pod uwagę pewne dalsze dane historyczne, aby ta sprzeczność okazała się czysto pozorna i tym samym aby zniknęła. Flawiusz bowiem informuje nas o pewnym bardzo ciekawym fakcie, mianowicie stwierdza on, że choć wspomniany Saturnin był zarządcą Syrii, to jednak urząd zarządcy pełnił obok niego równocześnie niejaki Woluminiusz[27]. Obu ich Flawiusz zwie jednocześnie nie tylko „zarządcami” (hegemones) ale też równocześnie „zwierzchnikami (epistatountes) Syrii[28]. Taka sytuacja nie była odosobniona. Legat Warus miał do pomocy Sabiniusa[29] a w Galii August mianował specjalnie dla spisu ludności dodatkowego urzędnika Druzusa. Tacyt wspomina też o innych takich urzędnikach w Galii, którzy przeprowadzali niezależnie od legatów rzymskich spis ludności: Quintus, Volusius, Sentur Afrykański i Trebelius Maximus[30]. Wspomniany przydrożny kamień milowy z 75 roku n.e. informuje nas, że było dwóch „legatów Augusta”, jeden zajmował się spisem ludności, drugi zaś zarządzaniem wojsk[31]. Tacy pomocniczy legaci wyznaczeni obok pierwszego legata tylko do dokonywania spisów ludności nosili nawet specjalne tytuły w nomenklaturze rzymskiej: Legatus Augustii propraetore ad census[32].

 Te wszystkie dane wypadają zdecydowanie na korzyść relacji Łukasza o spisie ludności z Łk 2,1-2. Skoro wiemy dzięki napisowi z Tivoli i napisowi na grobie Emiliusza Secunda, że Kwiryniusz był legatem nie tylko w 6 roku n.e., ale również i w okresie przed naszą erą, to Łukasz nie musiał być niezgodny z historią gdy sugerował, że Kwiryniusz przeprowadzał jako legat cesarza spis ludności w 7 roku p.n.e. Fakt, że w 7 roku p.n.e. Saturnin był legatem Syrii nie przeczy w żaden sposób temu, że w tym samym czasie zarządcą lub nawet legatem Syrii mógł być też równolegle obok Saturnina Kwiryniusz, skoro dzięki Flawiuszowi i wspomnianemu napisowi na kamieniu przydrożnym wiemy, że nie było żadnego problemu w tym aby na jednym obszarze działało jednocześnie dwóch zarządców, czy legatów cesarza.

Na marginesie warto tu dodać, że jeden z badaczy problematyki związanej ze spisem Kwiryniusza wspomnianym w Łk 2,1-2 postanowił w dość oryginalny sposób rozwiązać wspomniany w powyższym punkcie problem i postawił hipotezę, że jeden z tych autorów, który za relacją Marii (por. Łk 2,18) redagował podanie na którym Łukasz oparł drugi rozdział (por. Łk 1,3) swej Ewangelii, napisał kebiheiot. Jednakże, jeden z późniejszych kopistów tekstu, na jakim oparła się później relacja Łukasza zawarta w Łk 2, ze względu na duże podobieństwo hebrajskich liter Kaf i Bet pomylił się i zamiast kebiheiot napisał beheiot, pomijając Kaf. W rezultacie, w wyniku takiej deformacji tekstu zamiast lekcji „cenzus odbył się tak, jak za Kwiryniusza” kopista otrzymał „cenzus odbył się, kiedy Kwiryniusz był”. Taka lekcja, zawarta w pewnych pisemnych wersjach tego podania dotarłaby w tym wypadku do Łukasza, który wciągnąłby ten tekst w takiej błędnej formie do 2 rozdziału swej Ewangelii[33]. Co ciekawe, nawet pewni „racjonaliści” podzielali pogląd, że Łukasz pisząc 2 rozdział swej Ewangelii oparł się właśnie na takiej błędnej redakcji tego podania, zawartej w jakimś obiegowym i popularnym wtedy dość mocno tekście[34]. Powyższej hipotezy nie traktuję jednak jak wyjaśnienie wyżej wspomnianej trudności, bowiem tłumaczenie jakiegoś problemu za pomocą błędu kogoś innego nie jest tak naprawdę żadnym wyjściem. Przytaczam więc to wyjaśnienie jako jedynie swego rodzaju ciekawostkę.

Warto na tym miejscu też dodać, że wspominając o spisie za Kwiryniusza Łukasz nazywa go słowem pochodzącym od hegemon, co jest tłumaczone jako „wielkorządca” choć tak naprawdę może znaczyć dowolnego urzędnika rzymskiego wyższej rangi[35]. Informacja ta jest dość istotna, bowiem dzięki niej po raz kolejny przekonujemy się, że Kwiryniusz wcale nie musiał przeprowadzić spisu ludności dopiero wtedy, gdy został legatem w 6 roku n.e., wystarczy że był już wcześniej po prostu jednym z urzędników rzymskich. A o tym, że był on urzędnikiem rzymskim już w okresie przed naszą erą (np. legatem, czy konsulem od 12 roku p.n.e.) wiemy z danych, o których wspominałem już wyżej. Następnie, sama historia dostarcza nam przykładów tego, że jakiś urzędnik rzymski przeprowadzał spis ludności, mimo, iż nie był legatem. Przykładowo, August przeprowadzał spis ludności na podstawie przyznanej mu władzy konsula. A przecież na podstawie wyżej wspomnianych danych historycznych wiemy, że Kwiryniusz też był konsulem, i to już w 12 roku p.n.e. W tym wypadku mógłby on więc przeprowadzić spis jeszcze w okresie przed naszą erą, niekoniecznie zaś dopiero w 6/7 roku n.e., jak chcą „racjonaliści”.

Tak było również w przypadku samego spisu z 6/7 roku n.e., który nadzorował co prawda sam Kwiryniusz, jednak wspomniany wyżej napis na grobie Emiliusza Secunda (który współpracował z Kwiryniuszem przy tym spisie) głosi, że spis ten częściowo przeprowadził też Emiliusz Secund[36]. To ukazuje nam, że Kwiryniusz wcale nie musiał być legatem Syrii aby przeprowadzać spis ludności w okresie przed naszą erą. Łukasz mógł też nazwać go „wielkorządcą” (Łk 2,2), choć był on tylko jednym z urzędników rzymskich, skoro dzięki danym powyższym wiemy, że miano „wielkorządcy” mógł nosić każdy większy urzędnik rzymski (a takim niewątpliwie był Kwiryniusz w okresie przed naszą erą), niekoniecznie zaś legat, jakim Kwiryniusz był zdaniem „racjonalistów” „dopiero” w okresie po 6 roku n.e. Jedynym drobnym mankamentem całego wyjaśnienia przedstawionego w niniejszym drugim rozwiązaniu jest to, że z pewnych danych wynika, iż okres swego pierwotnego urzędowania w charakterze legata Kwiryniusz spędził w Galii a nie w Syrii[37]. Jak jednak widzieliśmy wyżej, nie wiemy dokładnie kiedy był on po raz pierwszy tym legatem i aby przeprowadzić spis ludności wcale nie musiał nawet nim być. Takie wyjaśnienie rozwiązuje też i ten problem.      

            Pozostaje jeszcze pewien inny problem – czy mamy jakiekolwiek potwierdzenie tego, że w 7 roku p.n.e. odbył się jakikolwiek spis ludności na terenie Judei? Pewien napis Augusta na murze w Ankarze (tzw. Monumentum Ancyranum)[38] informuje nas o tym, że przeprowadził on spis w 8 roku p.n.e. w Cesarstwie rzymskim. Jak już widzieliśmy wyżej, choć Judea nie byłą oficjalną częścią Cesarstwa w okresie narodzenia Jezusa, to jednak spis rzymski mógł bez przeszkód odbyć się także na jej terenie, bowiem Herod posiadał status „króla sprzymierzonego”, a z historii wiemy (patrz wyżej), że rzymskie spisy ludności odbywały się również na terytoriach należących do takich królów. Wiemy też, że w Egipcie odbył się spis ludności, który przypadł na ten sam okres co wspomniany spis ludności, który odbył się w 8 roku p.n.e. w Italii[39]. W tym wypadku tłumaczenie BT, zgodnie z którym czytamy w Łk 2,1, że spis ludności odbył się w „całym państwie”, byłoby zupełnie uzasadnione. Poprawność takiego tłumaczenia byłaby dodatkowo uzasadniona przez dokonany przeze mnie niżej przegląd użycia słów „cały świat”. Z przeglądu tego dowiemy się, że rzymscy, żydowscy i greccy autorzy pozabiblijni używali czasem pojęcia „cały świat” w odniesieniu do samego Cesarstwa rzymskiego[40].     

W tej sytuacji pozostaje nam jeszcze problem daty, bowiem 8 rok p.n.e. to nie 7 rok p.n.e., kiedy to miał odbyć się spis ludności wspomniany przez Łukasza w Łk 2,1-2. Ale i nawet ten problem można rozwiązać na korzyść Łukasza i jego relacji. Jeśli bowiem przyjmiemy, że spis rzymski rozpoczął się w 8 roku p.n.e. w Italii, to możemy przyjąć, że na terenie Syrii i Judei spis ten odbył się dopiero w roku następnym (innymi słowy spis ten przedłużyłby się). Empirycznego poparcia dla takiej tezy dostarcza nam nieoczekiwanie Daniel Rops. Pisze on[41] mianowicie, że jeden z czytelników (niejaki M. L. Henry) po przeczytaniu poprzedniego wydania jego pracy zwrócił mu uwagę na to, iż jeden i ten sam spis ludności często odbywał się w różnych rejonach w różnych okresach. I tak, spis przeprowadzony za rządów Ludwika Filipa w zamorskich posiadłości Francji nie wszędzie odbył się w jednym i w tym samym czasie. Gujana dostarczyła wyniki w 1835 roku, Martynika w 1837 roku, zaś Gwadelupa dopiero w 1838 roku. Podobnie spis z roku 1886 w koloniach uległ opóźnieniu. W Gwadelupie odbył się dopiero pod koniec 1888 roku a na wsypie Reunion w 1887 roku. Również i spis z roku 1891 na Martynice został przeprowadzony dopiero w 1894 roku[42]. W tym wypadku spis rzymski z 8 roku p.n.e., wspomniany na wyżej wzmiankowanym murze w Ankarze, mógłby być tym samym spisem[43] co „syryjski” spis ludności wspomniany przez Łukasza w Łk 2,1-2, a różnica jednego roku nie stanowiłaby w tej sytuacji żadnego argumentu przeciw relacji Łukasza. Byłoby więc w tej sytuacji jasne, dlaczego Klemens Aleksandryjski nawiązując do spisu ludności z Łk 2,1-2 mówi o spisach ludności[44], nie zaś o jednym spisie, jak Łukasz.  

Istnieją pewne dane historyczne, które stanowią dość silne przesłanki dla tezy, zgodnie z którą w Judei rzeczywiście odbył się spis ludności w 7 roku p.n.e. Wiemy bowiem dzięki papirusom z Oxyrhynchos, że w Egipcie, który co istotne graniczył z Judeą, spisy ludności odbywały się co 14 lat. Jeśli zastosowałoby się ten cykl do sąsiedniej Palestyny, to wspomniany przez Flawiusza spis ludności przeprowadzony za Kwiryniusza w 6/7 roku n.e. byłby potwierdzeniem dla istnienia o 14 lat wcześniejszego spisu z 7 roku p.n.e., czyli dokładnie w tym samym czasie w którym umiejscawia się go obecnie w ślad za Łukaszem[45].                

W tym wypadku jedynym problemem jaki pozostałby nam jeszcze do rozwiązania byłoby już nie to, że Łukasz jest „w konflikcie z historią” (to już bowiem wyżej rozwiązaliśmy) tylko to, że nie mielibyśmy żadnego wyraźnego historycznego potwierdzenia odnośnie do tego, że Kwiryniusz pełnił funkcję zarządcy Syrii akurat w 7 roku p.n.e., kiedy to Józef i Maria podążali na spis ludności tuż przed narodzeniem Jezusa. Nie mielibyśmy też żadnego wyraźnego historycznego potwierdzenia tego, że w Syrii i Judei odbył się spis ludności akurat w 7 roku p.n.e., Łukasz bowiem byłby jedynym jaki o tym wspomina. Ale i to można wytłumaczyć na korzyść Łukasza. Po pierwsze wiemy, że historia świecka posiada lukę w źródłach właśnie odnośnie do okresu w jakim w ślad za Łukaszem umiejscawia się rzeczony spis ludności, na który udała się Maria z Józefem. Jedyna biografia Augusta, napisana przez Diona Kasjusza, która tyczy się okresu w którym za Łukaszem umiejscawia się ten spis ludności, dotarła do nas tylko we fragmentach i jest w niej luka akurat odnośnie do tego okresu. Tacyt zaś zaczyna swoje Roczniki dopiero od Tyberiusza a Swetoniusz nie jest nam znany w całości[46]. Natomiast Flawiusz jest dość skąpo poinformowany co do okresu pomiędzy śmiercią Heroda a jego własnym urodzeniem[47].

 

Nawet jednak gdyby choć Tacyt opisał okres panowania Augusta, to też nie jest pewne, czy „musiałby” on wspomnieć akurat o tym, że Kwiryniusz był jakimś urzędnikiem przeprowadzającym w 7 roku p.n.e. spis ludności w Syrii. Jako przykład historyków pomijających w swych relacjach konkretne postacie i wydarzenia historyczne można by tu podać właśnie Tacyta i Justusa (Justus pisał w czasach Jezusa). Jak zauważał nawet jeden z „niewierzących” badaczy genezy chrześcijaństwa, Tacyt „nie wspomina nawet o bardziej znacznych, stojących nad prokuratorem legatach, namiestnikach Syrii, w skład której wchodziła Judea”[48]. Natomiast co do Justusa, to jak pisał znający dobrze jego prace Focjusz, „większość niezwykle ważnych wydarzeń poruszył całkiem pobieżnie”[49].

 

Ponadto, historycy czasów Jezusa zgodnie nie wspominali ani jednym słowem o istnieniu pewnych postaci historycznych, takich jak prokonsul Cypru, czy nie wspominali nic o tytule namiestnika rzymskiego na Malcie. Nie wspominali też o nazwach nadawanych pewnym miastom i ludziom. O istnieniu tych nazw i postaci wiemy dopiero z pewnych odkryć archeologicznych (i z Biblii)[50].

 

Po drugie, również dlatego nie ma żadnych naukowych podstaw ku temu, aby z powodu milczenia innych źródeł odnośnie do wspomnianego przez Łukasza w drugim rozdziale jego Ewangelii spisu ludności odrzucać jego relację na ten temat, ponieważ w obecnych ustaleniach tyczących się historii starożytnej jak najbardziej uznaje się wśród historyków także autentyczność tych wydarzeń, które były wspomniane tylko w jednym źródle. Z punktu widzenia niniejszej rozprawki najlepszym przykładem tego typu sytuacji jest dokonany przez Kwiryniusza spis ludności, jaki miał miejsce na przełomie 6 i 7 roku n.e. Ten fakt ustalono tylko na podstawie jednej relacji historycznej, której autorem był Józef Flawiusz[51]. Nikt jednak z tego powodu nie odrzuca tego ustalenia[52] i nawet sami „racjonaliści” i tzw. „nowocześni krytycy” Biblii uznają to ustalenie, gdy powołują się na wspomniany przez Flawiusza spis Kwiryniusza[53] w celu zdyskredytowania relacji Łukasza zawartej w 2 rozdziale jego Ewangelii[54]. Nawet jeden z „niewierzących” religioznawców zdobył się na godny uwagi obiektywizm w tej sprawie, gdy stwierdził:

 

„nie może być argumentem […] brak poświadczenia przekazów nowotestamentalnych przez inne, pozachrześcijańskie źródła (bo przecież w wielu innych przekazach starożytnych mamy do czynienia też z jednorazowością – a mimo to nie wątpimy w ich wiarygodność)” (pogrubienie od J.L.)[55].

 

I choć krytyk ten nie był konsekwentny, skoro w innej swej pracy[56] zarzuca przekazowi nowotestamentalnemu właśnie to, że pewne jego relacje nie są potwierdzone przez Pliniusza i innych, to jednak powyższa uwaga jest bardzo cenna dla naszych rozważań (biorąc pod uwagę to, kto jest autorem tej uwagi).

 

            Warto w tym momencie zauważyć, że odrzucanie przez „racjonalistów” relacji Łukasza na temat spisu ludności tylko z tego powodu, że wspomina o tym sam Ewangelista Łukasz, jest autodestrukcyjne dla ich własnej argumentacji. Jeśli bowiem mamy odrzucać relację Łukasza tylko z powodu jej odosobnienia, to dla konsekwencji odrzućmy też relację Flawiusza, który również (jak wyżej wspomniałem) jako jedyny wśród historyków tego okresu wspomina spis ludności z 6/7 roku n.e. Gdyby jednak „racjonaliści” to zrobili to ich argumentacja upadłaby. Nie mogliby bowiem już przeciwstawiać Łukaszowi relacji Flawiusza twierdząc, że spis ludności za Kwiryniusza odbył się nie w 7 roku p.n.e., tylko w 6/7 roku n.e.       

 

To wszystko ostatecznie przesądza o tym, że milczenie źródeł „świeckich” w temacie spisu ludności wspomnianego przez Łukasza w Łk 2,1-2 nie jest żadną wskazówką za tym, żeby odrzucać tę relację biblijną. Starożytni historycy pozabiblijni po prostu nie wspominali o wszystkim, nie tylko nie było to im do niczego potrzebne, ale było to wręcz niewykonalne. Z punktu widzenia stosowanej przez współczesnych historyków metodologii nie ma więc żadnych podstaw ku temu, aby tylko dlatego odrzucać relację Łukasza na temat spisu ludności w 7 roku p.n.e., że nie potwierdza tego żadne inne źródło historyczne z tego okresu.

 

   

Dawne dzieje Izraela mówią nam, że wspomniany przez Łukasza spis miał miejsce w 6 r. n.e.

Odpowiedź:

            I jest to jedyne źródło historyczne jakie mówi nam o tym spisie. Dlaczego więc „racjonaliści” nie odrzucają tej relacji z powodu faktu jej odosobnienia, odrzucają zaś relację Łukasza na temat spisu ludności z 7 roku p.n.e., czyniąc to właśnie na podstawie jej odosobnienia? Dlaczego Flawiusz kontra Łukasz, nie zaś odwrotnie? Czy poza swym uprzedzeniem wobec przekazu biblijnego „racjonaliści” mają jakikolwiek inny poważny powód dla którego wierzą właśnie jednemu historykowi (Flawiuszowi) w tym momencie a nie drugiemu (Łukaszowi)? „Racjonaliści” nie mogą przecież odpowiedzieć na to pytanie w ten sposób, że Flawiusz jest bardziej wiarygodny od Łukasza, ponieważ on był historykiem „świeckim” a Łukasz „wyznaniowym”. Przecież Flawiusz pochodził z rodu kapłańskiego i sam był od 19 roku życia faryzeuszem[57]. Encyklopedia Britannica określiła go nawet mianem „zakonnego historyka”[58]. Flawiusz tak samo jak Łukasz opisywał historię świecką z punktu widzenia religijnego, twierdził on na przykład, że pogański król Cyrus wydał swój dekret o uwolnieniu Żydów z Babilonu pod wpływem lektury księgi proroka Izajasza[59]. Nie ma więc żadnych podstaw ku temu, aby przedkładać w tym momencie właśnie relację Flawiusza nad relację Łukasza. Obaj historycy są w tym wypadku tak samo wiarygodni, albo żaden z nich nie jest wiarygodny, trzeciej opcji nie ma. W pewnym sensie można nawet przedkładać wiarygodność Łukasza nad wiarygodność Flawiusza, bowiem w czasach gdy Łukasz żył i pisał to Flawiusz się jeszcze nie urodził. Flawiusz pisał bowiem tuż przed rokiem 90 n.e. a Łukasz już w 37 roku n.e. był członkiem gminy w Antiochii.

Ponadto Łukasz mieszkał w Syrii, Flawiusz zaś nie, stąd prędzej Łukasz powinien wiedzieć czy był istotnie w Syrii jakiś spis ludności, czy nie[60]. Jeden ze starożytnych prologów łacińskich do Ew. Łk podaje, że „Św. Łukasz jest Syryjczykiem pochodzącym z Antiochii […]”[61]. Również Euzebiusz potwierdzał w III wieku istnienie znanych mu dawnych przekazów, że Łukasz pochodził z Antiochii[62]. Stąd nic dziwnego, że niektórzy badacze, tacy jak Zahn, uważali, że w kwestii spisu Kwyryniusza to relacje Flawiusza a nie relacje Łukasza należy uznać za błędne[63]. Pogląd taki jest nieco przesadny, ale za to dobrze ilustruje problem, drastycznie ukazując, że relacja Flawiusza w kwestii spisu ludności za Kwiryniusza żadnym sposobem nie jest w stanie być czymś niejako z natury wiarygodniejszym niż relacja Łukasza. Każdy kto wciąż nie będzie się z tym zgadzał wychodzi już nie z pozycji logicznych, czy naukowych w swym sprzeciwie, ale z pozycji czysto subiektywnych i filozoficznych.

            Warto na tym miejscu też dodać, że pominięcie przez Flawiusza spisu ludności wspomnianego przez Łukasza w Łk 2,1-2 nie dyskredytuje relacji Łukasza również z tego powodu, że wiemy o tym, iż Flawiusz pomijał w swej historii Żydów pewne nawet ważniejsze wydarzenia związane ze swoim narodem. Flawiusz przemilczał bowiem pewną bardzo ważną w późniejszych skutkach bitwę, którą Żydzi wywołali z Rzymianami[64].

Istnieje też pewna bardzo ciekawa i przekonująca hipoteza odnośnie tego, dlaczego Flawiusz mógł pominąć spis ludności wspomniany przez Łukasza. Otóż z powyższego wiemy już, że spis ludności na terenie Judei nie był wydarzeniem neutralnym z punktu widzenia suwerenności narodowej, bowiem wiązał się z aktem przysięgi Żydów wobec cesarza. Akt przysięgi na wierność cesarzowi był jednak sprawą dość drażliwą dla Żydów. Flawiusz donosi, że gdy jeszcze za Heroda cesarz zażądał od Żydów z Judei takiej przysięgi, to aż sześć tysięcy faryzeuszy przewodzących ludowi odmówiło złożenia tego zbyt wyraźnego aktu wiernopoddaństwa[65]. Był to akt dążenia jeszcze ciągle do autonomii, akt z którego każdy Żyd patriota mógł być dumny. Potem jednak nastąpił w Judei drugi, wspomniany przez Łukasza w Łk 2,1-2 spis ludności, połączony z ponownym wymogiem złożenia deklaracji wierności cesarzowi. Był to już drugi, jeszcze bardziej jaskrawy przykład coraz większej utraty względnej autonomii, jaką jeszcze wtedy mogła cieszyć się Judea. I najwyraźniej wtedy nie stało się nic, z czego każdy Żyd mógł być dumny. Tym razem nikt z Żydów się temu nie sprzeciwia. Gdyby tak było, to Łukasz najwyraźniej wspomniałby o takim żydowskim oporze z okazji spisu ludności, jak zrobił to przy okazji napomknięcia o drugim spisie, bowiem w Dz 5,37 mówi on już o powstaniu jakie Judasz Galilejczyk wywołał najwyraźniej (o czym upewnia nas Flawiusz[66]) z okazji zaistnienia tego spisu. Flawiusz przemilczał więc najprawdopodobniej ten pierwszy wspomniany przez Łukasza spis dlatego, że nie wydarzyło się wtedy wśród Żydów nic, co byłoby jakimś aktem sprzeciwu wobec takich oznak coraz większej utraty resztek żydowskiej suwerenności. Przy tym pierwszym spisie nie mieliśmy bowiem najwyraźniej ani niczego takiego jak sześć tysięcy faryzeuszy odmawiających Rzymowi przysięgi, ani nie mieliśmy nikogo takiego jak Judasz Galilejczyk, kto wystąpiłby zbrojnie przeciw Rzymianom, aby zaprotestować przed utratą owych resztek suwerenności[67].                                   

Niekonsekwencja wyraża się tym, że wcześniej autor pisał, że Jezus przyszedł na świat w okresie panowania króla Heroda, który z kolei swoje panowanie zakończył w roku 4 p.n.e.

Odpowiedź:

            Biorąc pod uwagę powyższe dość szczegółowe wyjaśnienia możemy przyjąć, że Łukasz nie popełnił żadnej niekonsekwencji w tym wypadku.

Bardzo łatwo można zakwestionować każde dosłownie zdanie, którym Łukasz opisuje cudowne urodziny Jezusa.

Odpowiedź:

            Z tego co widać wyżej i niżej, bardzo łatwo można też zakwestionować dosłownie każde zdanie Agnosiewicza. Myślę jednak, że nawet sam Agnosiewicz zgodziłby się ze mną, że nie powinno się niczego kwestionować bez podania jakiegoś poważnego powodu. Czy Agnosiewicz podał więc jakieś konkretne powody dla których dyskredytuje przekaz Łukasza w omawianej tu kwestii? Jest to dość raczej dość wątpliwe a w najlepszym wypadku dyskusyjne.  

Absurdalne jest na przykład to, że karze on brzemiennej Maryi pielgrzymować tuż przed samym rozwiązaniem na jakiś wymyślony spis,

Odpowiedź:

            Jeśli już, to nie Józef „karze” Jej pielgrzymować, tylko takie było zarządzenie władz.

na którym zresztą i tak nie byłaby potrzebna (chodzi o majątkowe spisy ludności na które musi zjawić się tylko głowa rodziny).

Odpowiedź:

            Nieprawda, jest kolejne niedoinformowanie w przypadku Agnosiewicza. W Oxyrhynchos znaleziono papirus, który potwierdza istnienie zarządzanych przez Rzymian spisów, na które udając się na miejsce swego pochodzenia mieli stawić się wszyscy, co do jednego. Papirus londyński z roku 104 n.e. podaje bowiem odnośnie pewnego spisu ludności w Egipcie:

„Gaius Vibius Maximus prefekt Egiptu: ponieważ zbliża się spis według miejsca pochodzenia, trzeba napomnieć wszystkich przebywających z jakiejkolwiek przyczyny poza swoim powiatem, aby wrócili do domów i zachowywali zwykły przy spisie porządek” (pogrubienia od J.L.)[68].

            Tekst jest wystarczająco jasny: wszyscy przebywający z jakichś powodów poza miejscem swego pochodzenia mają wrócić do tego miejsca, aby zachować „zwykły przy spisie porządek”. Wzmianka o tym „zwykłym przy spisie porządku” daje nam podstawę do wniosku, że była to zwyczajna i często stosowana procedura istniejąca już przy wcześniejszych spisach. Mamy też inne dane, które potwierdzają nam, że przy takich spisach normalną procedurą było to, że pielgrzymowały na niego dzieci i kobiety[69]. Jest sprawą oczywistą, że Rzymianie dokonywali spisu ludności żydowskiej właśnie wedle przynależności pokoleniowej, która z kolei już od czasów podziału ziemi Kanaan pomiędzy konkretne pokolenia ściśle wiązała się z konkretnym miejscem (por. Joz 11,23; 12,7). Było tak dlatego, że to właśnie w miejscu pochodzenia przechowywano dokumenty mogące potwierdzić czyjąś przynależność rodową (jakbyśmy dziś powiedzieli: drzewo genealogiczne)[70]. Dlatego właśnie jeszcze Paweł podkreślał, że jest z pokolenia Beniamina (por. Rz 11,1; Flp 3,5)[71]. W Judei w ogóle nie wyobrażano sobie spisu dokonywanego na sposób rzymski, bowiem semici określali swoje pochodzenie przez pryzmat przynależności plemiennej, nie zaś przez pryzmat aktualnego miejsca zamieszkania[72]. Nawet Zenon Kosidowski, guru „racjonalistów” był zmuszony to przyznać (choć nie zgadzał się dalej z tym, że spis ludności w Judei za Heroda mógł być przeprowadzony na sposób żydowski), gdy pisał, że z okazji spisu ludności u Żydów „ludzie udali się do miejsca swego pochodzenia i dopiero tam się rejestrowali. Tak postępowali Żydzi, u których tradycja dwunastu pokoleń była zawsze żywa. Zależało im na tym, aby nie tylko ustalić liczbę ludności, ale także jej podział według przynależności plemiennej”[73]. Było to już widoczne w ST, który jest wypełniony po brzegi spisami genealogicznymi (por. np. Lb 1,20-46; 1 Krn 1-7; Rdz 5, itd.). Rzymianom mogło być wszystko jedno i im może wystarczyłby spis ludności dokonany na podstawie samego miejsca zamieszkania, jednakże Żydzi mieli swój własny od wieków ustalony porządek przy spisie ludności, którego zarówno z przyzwyczajenia jak i z tradycji nie chcieli zakłócać. Taka forma spisu była dla nich łatwiejsza do przeprowadzenia ze względu na to, że tak się już wcześniej utarło, stąd Józef z Marią musieli wybrać się na spis ludności właśnie wedle swego miejsca pochodzenia, a nie zamieszkania. To wszystko ostatecznie uwiarygodnia relację Łukasza, którą Agnosiewicz wyśmiewa z powodu swej zwykłej nieznajomości starożytnych realiów, o których dowiadujemy się z wyżej zacytowanego papirusu londyńskiego.          

Józef na pewno nie byłby człowiekiem rozsądnym i troskliwym, gdyby kazał Maryi iść ze sobą w takim stanie wyłącznie dla towarzystwa z samego Nazaretu do Betlejem, gdzie powić miała Jezusa (z winy Józefa - w oborze).

Odpowiedź:

            Jak wyżej – skoro takie było zarządzenie władz, to Józef nie miał tu nic do powiedzenia.

O zgrozo, pielgrzymka ta miała ponoć miejsce w czasie zimy !

Odpowiedź:

Zima w Palestynie jest ciepła, temperatura o tej porze roku może tam wynosić ok.+12oC[74]. Zima w tamtym rejonie nie jest więc większą przeszkodą w podróżowaniu. Co do tego, że odbywanie podróży w miesiącach zimowych (gdy panuje pora deszczowa) jest niemożliwe, to jest to kolejny sztuczny problem „racjonalistów”. Biblia wielokrotnie wspomina o tym, że Żydzi odbywali podróże w miesiącach zimowych. Np. 1 Mch 16,14 podaje, że Szymon, Matatiasz oraz Juda podróżowali po Palestynie i objeżdżali ją w miesiącu 11, czyli Szebat. Wypada to na styczeń i luty według naszych kalendarzy, czyli jest to środek zimy. Również Jeremiasz podaje (Jr 39,1; 52,4; por. też Ez 24,1-2; 1 Krl 25,1), że Nabuchodonozor odbył podróż z Babilonu do Jerozolimy ze swym wojskiem, która nastąpiła w 9 i 10 miesiącu, czyli Kislew i Tebet, które to miesiące wypadają na nasz listopad i grudzień oraz na nasz grudzień i styczeń. Biorąc pod uwagę fakt, że ciężki wojskowy ekwipunek ciąży o wiele bardziej niż bagaż jaki wiozła ze sobą Święta Rodzina, widzimy, że pora deszczowa była może nawet i utrudnieniem w podróżach odbywanych w tamtym rejonie, nie negowało to jednak samej możliwości odbywania takich podróży. Także Ezechiel znajdujący się wśród zesłańców w kraju Chaldejczyków (Ez 1,3; 11,24), czyli po prostu w Babilonii (Ez 12,13; 23,15; Jr 50,1) podaje, że w 10 miesiącu, czyli na przełomie stycznia i grudnia (patrz wyżej) przybył do niego do Babilonii zbieg z Jerozolimy (Ez 33,21). Fakty mówią same za siebie i dalszy komentarz jest tu zbyteczny. Powyższy zarzut to zatem kolejne pudło, będące efektem niewiedzy odnośnie realiów jakie się krytykuje. 

(chodziło w rzeczywistości o to, aby za jednym zamachem zastąpić pogańskie święto z 25 grudnia - Dzień Słońca Niezwyciężonego - Dniem Narodzenia Pańskiego).

Odpowiedź:

            Kolejny bezpodstawny zarzut. O dacie 25 grudnia, jako dniu narodzenia Chrystusa,  pisał już Hipolit (urodzony przed rokiem 170) w swym Komentarzu do Daniela (IV, 23, 3)[75] a pogańskie święto Mitry zaczęto obchodzić 25 grudnia dopiero od 274 roku n.e., kiedy to wprowadził je cesarz Aurelian[76]. Ta zbieżność jest więc czysto przypadkowa, w każdym razie oparta na wyliczeniu Hipolita data narodzenia Jezusa była wcześniejsza niż święto Mitry obchodzone tego samego dnia.   

 

Kolejną śmiesznostką Łukasza, jest rozumowanie, że skoro spis odbył się w Judei i Syrii, to objął też "wszystek świat". Ten idiotyzm zmienili już tłumacze w Biblii Tysiąclecia, pisząc: "całe państwo", jednak i to jest bzdurą.

Odpowiedź:

            Napisanie przez Łukasza „cały świat” nie jest błędem w kategoriach starożytnego dziejopisarstwa greckiego, o którym Agnosiewicz nie ma najwyraźniej zielonego pojęcia, skoro zarzuca z tego powodu błąd Łukaszowi. W rzeczywistości Łukasz jest tu jak najbardziej zgodny ze zwyczajami ówczesnego dziejopisarstwa antycznego, w którym zwrot „cały świat” był stosowany tylko wobec rejonów leżących w obszarze zainteresowania danego autora, wcale nie pokrywających się z obszarem „całego świata” (rozumianego nawet w ograniczonych geograficznie kategoriach pojęć starożytnych, których ograniczoność wynikała z nieistnienia w tym czasie jeszcze odkrycia Kolumba). Np. Gajusz Juliusz Cezar, który napisał swe słynne Pamiętniki o wojnie domowej tak samo jak Łukasz i inni historiografowie tego okresu używał pojęcia „cały świat”, mając na myśli w rzeczywistości tylko pewien bardzo mały obszar. Pisał on np. w związku z pewnym zwycięstwem, że „po całym świecie słowem i pismem sławili zwycięstwo tego dnia”[77]. Oczywiste jest, że Gajusz nie mógł mieć na myśli „całego świata” pisząc te słowa, biorąc pod uwagę fakt, że nie istniały w tym starożytnym czasie środki masowego przekazu, które byłyby w stanie rozpowszechnić tę informację na „cały świat”. Była ona znana tylko w pewnym bardzo małym obszarze geograficznym tego dnia.  

Plutarch z Cheronei, słynny historiograf antyczny, opisując podboje Pompejusza pisze, że podbił on „cały zamieszkały świat”[78], co oczywiście również nie może być rozumiane dosłownie ze względu na to, że Pompejusz podbił tylko pewne rejony ówczesnego świata (nawet z dokonanego przez Plutarcha wyliczenia tych podbitych przez Pompejusza obszarów nie wynika, że był to „cały świat” znany ówczesnym starożytnym). Plutarch przytacza też dalej zdanie Katona, który mówi, że Pompejusz przetrząsnął „świat cały”[79], co też oczywiście nie może być rozumiane dosłownie. W innym miejscu swego wspomnianego dzieła Plutarch pisze, że władza Rzymian rozciąga się nad „całym światem”[80], a niejaki Epaminondas to ktoś, kogo „cały świat zna”[81] (jasne jest, że „cały świat” nie mógł wtedy jeszcze znać Epaminondasa).

            Cyceron w swoich Mowach pisał: „[…] zapewniliście bezpieczeń-
stwo całemu światu […]”[82].

W innym miejscu tego samego dzieła dodawał:

Ona zjednała imię narodowi rzymskiemu, ona zgotowała wieczystą sła-
wę temu miastu, ona zmusiła cały świat do słuchania naszych rozkazów”[83].

            Znów dzięki temu widzimy, że słowa „cały świat” nie mogą być tu rozumiane dosłownie, bo mowa co najwyżej o obszarach Cesarstwa rzymskiego. Na pewno tak rozumiał te słowa Herodian, który pisał, że bogowie oddali rzymianom władzę „nad całym światem”[84].

               Swetoniusz pisał o Aleksandrze i jego podbojach, że „miał już świat cały u swych stóp”[85], dodając dalej, że „zabiegał o względy królów i prowincji na całym świecie”[86]. W tym wypadku słowa „cały świat” również tyczą się tylko określonego obszaru na naszym globie (obszaru podbojów Aleksandra), lecz nie „całej ziemi” w znaczeniu dosłownym (choćby dlatego, że Aleksander nie podbił np. Indii[87]). O Neronie Swetoniusz pisał zaś, że „takiego princepsa cały świat znosił przez czternaście lat, wreszcie jednak się pozbył”[88].

Prokopiusz z Cezarei, który w swej Historii sekretnej opisywał historię Rzymu, wspomina jak Justynian i Teodora ograbili wiele osób z majątków. Podsumowując ich niecne postępki Prokopiusz pisał, że „cały świat poruszyli w posadach”[89], choć przecież ich niecne postępki sięgały tylko rejonów Cesarstwa rzymskiego.

Tytus Liwiusz, następny historyk rzymski, pisze w swym dziele zatytułowanym Dzieje Rzymu od założenia miasta, że z okazji pewnego zwycięstwa na igrzyska do Amfipolu zjechali się artyści „z całego świata”[90], choć ten sam fragment informuje nas o tym, że zaproszenia na te igrzyska rozesłano tylko do pewnych królów i miast Azji oraz Grecji. Przykład ten świetnie i dobitnie pokazuje nam, że dla starożytnych historiografów pojęcie „cały świat” mogło oznaczać tylko pewien konkretny geograficznie ograniczony obszar, który był objęty ich zainteresowaniem. Łukasz nie popełnił więc tym bardziej żadnego błędu, gdy napisał (Łk 2,1), że spis ludności odbył się „w całym świecie”, bowiem pisząc to również miał na myśli tylko pewien geograficznie ograniczony obszar objęty jego zainteresowaniem.     

            Herodot, inny historiograf grecki, przytacza pytanie Kambyzesa zadane Preksaspesowi: „Kogo na całym świecie widziałeś tak celnie strzelającego?”[91]. Jasne jest, że pytanie to nie tyczyło się wszystkich łuczników na „całym świecie”, chodziło tylko o tych łuczników, których w swym życiu widział Preksaspes w znanych mu obszarach ówczesnego świata.

Tukidydes, kolejny historiograf antyczny również stosował zbitkę „cały świat”[92], choć w rzeczywistości miał on na myśli tylko pewien konkretny rejon geograficzny.

Takiego samego słownictwa używał Dio Kasjusz, który pisał o powstaniu żydowskim (132 rok) pod przewodnictwem Bar Kochby: „Cały świat został poruszony”[93].

Również Józef Flawiusz, historyk żydowski żyjący w tych samych czasach co ewangelista Łukasz (i tak samo jak on piszący w języku greckim) używał pojęcia „cały świat”, mając na myśli tak naprawdę tylko jakiś konkretny ograniczony rejon ziemi. Pisał on np., że dobrodziejstwa tyczące się Elidy dotyczyły w rzeczywistości „całego zamieszkanego świata”, choć dalej w tym samym zdaniu wyjaśnia on już, że przez te słowa rozumie tylko te obszary ziemi, w których ludzie dobrze znają dokonania greckich olimpijczyków[94]. W innym miejscu Flawiusz pod pojęciem „cały świat” rozumie tylko i wyłącznie granice ówczesnego Cesarstwa rzymskiego, gdy pisze, że Rzymianom jest „uległy cały świat”[95]. Powtarza to dalej, w następnym miejscu tego samego dzieła[96]. W jednym zaś z kolejnych miejsc swego cytowanego przed chwilą dzieła Flawiusz przytacza też mowę niejakiego arcykapłana Jezusa, który powiedział o Świątyni jerozolimskiej: „Miejsce, któremu cześć oddaje cały świat zamieszkany […]”[97], choć przecież cześć Bogu w Świątyni oddawali tylko Żydzi. Dalej Flawiusz pisze, że świecznik, stół i ołtarz kadzielny jakie stały w Świątyni jerozolimskiej, były „sławne na cały świat”[98].

W innej swej pracy Flawiusz pisał, że „Kiedy zaś potem Wespazjan i jego syn Tytus zawładnęli całym zamieszkanym światem, Aleksandryjczycy i Antiocheńczycy daremnie prosili ich o to, żeby Judejczykom odebrano prawa obywatelskie”[99]. W tym wypadku Flawiusz pisząc o „całym świecie” ma na myśli najwyraźniej Cesarstwo rzymskie (a więc tylko pewien obszar świata[100]). Jednakże już w tym samym swoim dziele, lecz w innym miejscu Flawiusz pisząc o „całym świecie” ma na myśli Europę i Azję[101], czyli już inny obszar (bowiem w czasach gdy Flawiusz pisał swe dzieło w skład Cesarstwa rzymskiego wchodziła także Palestyna[102]). Flawiusz pisał też, że „szlachetność i uczciwość Cezara, które znane są całemu światu[103].

W pewnym odpisie dekretu Artakserksesa czytamy o tym, że podbił on „cały świat” (Est 4,18; por. Est 4,20), choć wiemy, że podbił on tylko część świata starożytnego. 

Z tego wszystkiego po raz kolejny bardzo dobrze widać, że autorzy starożytni wraz z Flawiuszem pisząc o „całym świecie” mieli na myśli tylko jakiś konkretny obszar ich zainteresowania, a nie od razu „cały świat” w naszym współczesnym pojęciu. Autorzy biblijni poszli w tej kwestii za autorami antycznymi, co widać już w Starym Testamencie. Przeanalizujmy więc kilka fragmentów z ST, z których jasno widać, że autorzy biblijni rozumieli pojęcie „cała ziemia” tylko w odniesieniu do pewnego geograficznie ograniczonego obszaru ziemi. Jednym z najciekawszych fragmentów ukazujących, że autorzy biblijni już w ST rozumieli pojęcie „cała ziemia” w znaczeniu tylko pewnego konkretnego i ograniczonego geograficznie obszaru ziemi jest tekst z Barucha 2,23, gdzie pojęcie „cała ziemia” (pasa he ge) odnosi się tylko do obszaru Judy:

„[…] zabiorę z miast Judy i z Jeruzalem głos radości i wesela, głos oblubieńca i oblubienicy, a cała ziemia będzie pustkowiem bez mieszkańców” (BT).

  Identyczna sytuacja zachodzi w tekście z Jr 1,18, gdzie Bóg mówi do Jeremiasza, że uczyni go twierdzą warowną „przeciw całej ziemi” (‘al-kol ha’arec), choć w tym samym zdaniu dalej wyjaśnia mu już, że chodzi tu tylko o ziemię judzką, na której prorok będzie musiał pełnić swą misję:

„A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi” (BT).

W Księdze Lamentacji (2,15) czytamy:

„W dłonie klaszczą nad tobą, wszyscy, co drogą przechodzą, gwiżdżą i kiwają głowami nad Córą Jeruzalem: Więc to ma być Miasto, cud piękna, radość całego świata [dosł. „całej ziemi” - lekol-ha’arec – przyp. J.L.]?” (BT).

            W Księdze Daniela (Dn 2,37-38) czytamy o Nabuchodonozorze:

„Ty, królu, królu królów, któremu Bóg Nieba oddał panowanie, siłę, moc i chwałę, w którego ręce oddał w całym zamieszkałym świecie ludzi, zwierzęta polne i ptaki powietrzne i którego uczynił władcą nad nimi wszystkimi - ty jesteś głową ze złota” (BT).

            Fragment ten mówi, że Nabuchodonozor rządzi w „całym zamieszkanym świecie”, choć wiemy, że królestwo babilońskie nie obejmowało swym zasięgiem całego ówczesnego świata.

            W 1 Księdze Machabejskiej (1,3) czytamy o podbojach Aleksandra:

„Przeszedł on aż na krańce świata, a nabrał łupów od wielu narodów. Cała ziemia [he ge – przyp. J.L.] przed nim zamilkła, jego zaś serce wbiło się w pychę” (BT).

            Tutaj sytuacja przedstawia się tak samo jak punkt wyżej – jak pisałem wcześniej, Aleksander nie rządził całym ówczesnym światem (nie podbił nawet Indii) więc po raz kolejny widać, że oznaczające zakres jego panowania pojęcie „cała ziemia” również nie odnosi się do całego ówczesnego świata.

            Inne fragmenty, gdzie w ST pojęcia „cała ziemia” używa się w znaczeniu tylko jakiegoś konkretnego i ograniczonego geograficznie obszaru ziemi to np.: Jr 8,16; 2 Krl 5,15; Jdt 2,1-2; 5,21; 6,4; 11,1; 11,7-8; 11,23; Ps 48,3; Jr 50,23; 51,41; Ez 35,14; Dn 2,39, itd.

            Oprócz Łukasza (Łk 2,1; Dz 11,28; 17,6; 19,27) pojęcia „cały świat” w dość relatywnym sensie używał także św. Paweł, który pisał, że o wierze Rzymian mówi się „po całym świecie [en holo to kosmo – przyp. J.L.]” (Rz 1,8; por. też Kol 1,6), a głos mówiących o Chrystusie rozszedł się „po całej ziemi [ta perata tes oikoumenes – przyp. J.L.]” (Rz 10,18).

            Oczywiste jest, że w tych fragmentach autor używa pojęcia „cała ziemia” mając na myśli tylko pewien określony obszar ziemi, skoro w czasach Pawła cały świat nie słyszał jeszcze o Jezusie. 

            Z tego dość szczegółowego przeglądu sporej części literatury starożytnej (nie tylko biblijnej) wynika jasno i niezbicie, że autorzy starożytni używając pojęcia „cały świat” mieli na myśli tylko pewien określony teren, który znajdował się w geograficznie ograniczonym obszarze ich zainteresowania. Łukasz nie popełnił więc w Łk 2,1 żadnego błędu gdy napisał, że spis ludności odbywał się na „całym świecie” i w tym świetle upada powyższy zarzut Agnosiewicza tyczący się tej kwestii.      

Wreszcie błędne jest myślenie ewangelisty, że za Heroda cesarz zarządzał Judeą poprzez dekrety bądź rozporządzenia. Przenikliwy Łukasz, z aspiracjami historycznymi, nie znał jednak ówczesnego statusu Judei.

Odpowiedź:

            To raczej Agnosiewicz go nie zna. Wyżej pokazałem wiele konkretnych przykładów na to, że cesarz zarządzał Judeą przez rozporządzenia. Jak bowiem inaczej traktować choćby wyżej cytowane zdanie samego Heroda, który twierdził, że stawia świątynie pogańskie „z rozkazu i z polecenia cesarza”? 

Spotkałem się z taką opinią chrześcijanina dotyczącą tych krętactw Łukasza: "Już widzę jak wielu agnostyków tryumfalnie zaciera ręce: przyłapali Łukasza na błędzie! Osobiście jednak nie przypominam sobie żadnej doktryny chrześcijańskiej opartej na fakcie, że Jezus urodził się akurat za kadencji Kwiryniusza.". Nie możemy sobie jednak pozwalać na ignorancję w przypadku tej kwestii, która w istocie nie jest błahostką.

Odpowiedź:

            Choć raz w pełni zgadzam się z Agnosiewiczem. Rzeczywiście, ignorowanie przez wielu współczesnych chrześcijan pewnych zarzutów o błędność przynajmniej niektórych bardziej ważnych fragmentów NT, może mieć katastrofalne skutki. Ta beztroska nieświadomość niektórych nie napawa niestety optymizmem.       

Ten wymysł ewangelisty unaocznia nam jakimi kierował się motywami pisząc swoją opowieść.

Odpowiedź:

            Nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że jest to wymysł. Poza swoimi filozoficznymi założeniami racjonalistycznymi Agnosiewicz nie wskazał w każdym razie żadnych uzasadnionych podstaw do tego, aby odrzucać relację Łukasza na temat spisu ludności, zawartą w Łk 2. 

Mianowicie celem tego było wykazanie, że Jezus, którego historia wiąże się z Galileą - jedynym (niemalże) sercem WSZYSTKICH buntów żydowskich, w istocie pochodzi z innego miejsca - samego serca Judei. Po pierwsze osłabia to zarzuty o bunt (dla ówczesnego społeczeństwa rzymskiego hasło "Galilejczyk" było jednoznaczną etykietką buntownika) oraz służy "wypełnieniu proroctw". No a jak można ściągnąć Galilejczyka do jakieś małej mieściny w Judei?Pomysł ze spisem na pierwszy rzut oka wydaje się genialny.

Odpowiedź:

            To tylko puste racjonalistyczne filozofowanie. I tak było wiadomo, że Jezus wychował się w Galilei (Mt 21,11; 26,29; 27,55; Łk 2,39-40), więc pisanie o innym pochodzeniu Jego rodziców pomogłoby tyle na ewentualne zarzuty o galilejski rodowód, co umarłemu kadzidło.

Jan Lewandowski, czerwiec 2004 

 

 

 



[1] Por. Mariusz Agnosiewicz, Bajka o narodzinach Jezusa – Łk, http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1017 .

[2] Por. Zenon Kosidowski, Opowieści Ewangelistów, Warszawa 1979, s. 203-205; por. też Karol Kautsky, Pochodzenie chrześcijaństwa, Warszawa 1950, s. 15, 318-319; Uta Ranke Heinemann, Nie i Amen, Gdynia 1994, s. 21-27; Józef Keller, Jezus, w: Od Mojżesza do Mahometa, Warszawa 1987, s. 136-137; A. Robertson, Pochodzenie chrześcijaństwa, Warszawa 1961, s. 224-225.

[3] Por. Wilfrid J. Harrington, Klucz do Biblii, Warszawa 1997, s. 146-147.

[4] Por. Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, Poznań 1958, s. 248; por. też F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, Katowice 2003, s. 111; Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, Poznań, Warszawa, Wilno, Lublin 1932, s. 115-116, 125-126.

[5] Por. też A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, Warszawa 1954, s. 124.

[6] Por. Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 248.

[7] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVI, 9, 3.

[8] Por. A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 124; por. też Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 117, 119.

[9] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 120.

[10] Tamże, s. 116.

[11] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XV, 6, 7.

[12] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 117.

[13] Tamże.

[14] Tamże, s. 118.

[15] Cyt. za tamże, s. 117.

[16] Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 248; por. też F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 111; G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, Warszawa 1954, s. 194.

[17] Tłumaczenie to podaję za Josh McDowell, Przewodnik Apologetyczny, Warszawa 2002, s. 62; por. też F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 112, który podaje nieco odmienną wersję tego tłumaczenia, zachowując jednak ten sam sens, który nie łączy okresu rządów Kwiryniusza ze spisem wymienionym przez Łukasza w Łk 2,1-2; patrz też G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 190; Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 132-133.

[18] Por. F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 112; por. też Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 249, przypis nr 2.

[19] Por. G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 191-192.

[20] Por. Tertulian, Przeciw Marcjonowi, IV, 19; por. też A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 129; G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 192; F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 112-113, przypis nr 22; E. Dąbrowski, Podręczna Encyklopedia Biblijna, tom I, Poznań - Warszawa – Lublin 1959, s. 710; Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 141.

[21] Tacyt, Annales, III, 48; por. też Ewangelia według św. Łukasza, pod red. F. Gryglewicza, Poznań – Warszawa 1974, s. 102-103; G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 190.

[22] Por. G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 190.

[23] Swetoniusz, Żywoty Cezarów, Tyberiusz, III, 49.

[24] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVIII, 1, 1; por. też Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 135.

[25] Por. G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 190.

[26] Tamże, s. 191. Na temat wspomnianej inskrypcji z Tivioli patrz też Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 249, przypis nr 2; tenże, Podręczna Encyklopedia Biblijna, tom I, dz. cyt., s. 710; tenże, Życie Jezusa Chrystusa w opisie Ewangelistów, Poznań 1952, s. 362; F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 112; A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 129; Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 115,140.

[27] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVI, 10, 8; por. też A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 129; Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 137.

[28] Tamże, XVI, 9,1; X, 8.

[29] A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 129; por. też Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 137.

[30] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 137.

[31] Za G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 193.

[32] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 137.

[33] Taką hipotezę proponuje A. Klawek, a ja referuję ją za: Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 161.

[34] Por. A. Robertson, Pochodzenie chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 225.

[35] Por. A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 129; por. też Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 137.

[36] Por. G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 192.

[37] Por. F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 112.

[38] Por. Daniel Rops, Dzieje Chrystusa, Warszawa 1995, s. 117; por. też G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 189; Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 247-248 i przypis nr 5 na s. 247; A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 125; F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 112.

[39] Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 249.

[40] Por. też Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 125.

[41] Daniel Rops, Dzieje Chrystusa, dz. cyt., s. 118, przypis nr 9.

[42] Tamże.

[43] Tak Josh McDowell, w: Przewodnik Apologetyczny, dz. cyt., s. 62. Por. też E. Dąbrowski, Życie Jezusa Chrystusa w opisie Ewangelistów, dz. cyt., s. 363, który również dopuszcza możliwość jednorocznego opóźnienia się spisu wspomnianego przez Łukasza.

[44] Por. Klemens Aleksandryjski, Kobierce, I, 21.

[45] Por. Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 248-249; tenże, Podręczna Encyklopedia Biblijna, tom I, dz. cyt., s. 710; tenże, Życie Jezusa Chrystusa w opisie Ewangelistów, dz. cyt., s. 363; por. też A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 126; Josh McDowell, Przewodnik Apologetyczny, dz. cyt., s. 62; Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 127.

[46] Por. Daniel Rops, Dzieje Chrystusa, dz. cyt., s. 117; por. też Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 133.

[47] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 133.

[48] R. J. Wipper, Rzym i wczesne chrześcijaństwo, Warszawa 1960, s. 76.

[49] Focjusz, Biblioteka, I, cyt. za Stanisław Mędala w: Wprowadzenie do literatury międzytestamentalnej, Kraków 1994, s. 263.

[50] Por. Wstęp do Nowego Testamentu, Poznań 1996, s. 286-287.

[51] Por. Wilfrid J. Harrington, Klucz do Biblii, dz. cyt., s. 166; A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 126.

[52] Wyjątkowo trafnie podsumował to Ricciotti: „O tym, że August nakazał sporządzić spis ludności >>całego (zamieszkałego) świata<<, czyli całego Imperium Rzymskiego, pisze co prawda tylko Łukasz. Jeżeli jednak inne dokumenty o tym nie wspominają, to jeszcze z tego nie wynika, że Łukasz nie ma racji. Dowód oparty na przemilczaniu, jak to powszechnie wiadomo, jest w nauce historii najsłabszym i zwodniczym argumentem. Wśród wielu przykładów, które by można przytoczyć na ten temat, wystarczy wspomnieć właśnie nasz przypadek, czyli spis dokonany w Judei w roku 6-7 po Chr., który został zanotowany jedynie przez Józefa Flawiusza, i chociaż nie brak w tej relacji pewnych nieścisłości logicznych i chronologicznych, to jednak na ogół nie podaje się go w wątpliwość” (G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 189). Mniej więcej tak samo ujmuje to E. Dąbrowski: „Podobnie zresztą i o spisie późniejszym nie wspomina żaden z historyków rzymskich, ale jedynie Józef Flawiusz. A przecież na tej podstawie nie będziemy podawać w wątpliwość samego faktu” (E. Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 248). 

[53] Por. Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVIII, 1, 1; II, 1; XX, 5, 2; por. też tenże, Wojna Żydowska, VII, 8, 1

[54] Por. np. Uta Ranke Heinemann, Nie i Amen, dz. cyt., s. 27-28. Uta odwołuje się do relacji Flawiusza w celu zdyskredytowania przekazu Łukasza, określając relacje tego Ewangelisty  mianem „wymysłów” (tamże, s. 21). Oczywiście ani słowem nie wspomina ona jednak już o tych wszystkich problemach jakie wiążą się z przekazem Flawiusza. Mam tu na myśli fakt, że Flawiusz przecież sam zmyślał (por. np.: R. J. Wipper, Rzym i wczesne chrześcijaństwo, dz. cyt., s. 107; Encyklopedia Britannica, tom 19, Poznań 2000, s. 37) a jego relacja na temat spisu Kwiryniusza jest odosobniona pośród przekazów historycznych. Przeciwstawianie Flawiusza Łukaszowi dokonywane tu przez Utę z taką pewnością siebie jest więc co najmniej komiczne. W najlepszym wypadku jest to tylko „słowo przeciw słowu”, nic więcej. Obaj historycy (Flawiusz i Łukasz) żyli i pisali dokładnie w tym samym czasie, ich wiarygodność jest stosunkowo jednakowa w kwestii spisów Kwiryniusza. Uta najprawdopodobniej nie jest w ogóle świadoma (lub nie chce być) słabości swych argumentów w tym miejscu, tak jak duża część „racjonalistycznych” krytyków poruszająca ten temat, którzy odwołują się jedynie do znanych już od dawna w liberalnej krytyce Biblii niemal zawsze tendencyjnie przedstawianych pobieżnych opisów tej kwestii.

[55] Zygmunt Poniatowski, Powstanie i rozwój wczesnego chrześcijaństwa, w: Katolicyzm starożytny jako forma rozwoju pierwotnego chrześcijaństwa, pod red. Józefa Kellera, Warszawa 1969, s. 137.

[56] Tenże, Źródła do wczesnego chrześcijaństwa, w: Katolicyzm starożytny jako forma rozwoju pierwotnego chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 73.

[57] Por. S. Mędala w: Wprowadzenie do literatury międzytestamentalnej, Kraków 1994, s. 265; por. też Encyklopedia Britannica, tom 19, dz. cyt., s. 35-36.

[58] Encyklopedia Britannica, tom 4, Poznań 1998, s. 94.

[59] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XI, 1-6. Por. komentarz do tej relacji w: John Bright, Historia Izraela, Warszawa 1994, s. 374 przypis nr 48.

[60] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 114.

[61] Cyt. za Wstęp do Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 228. Ten sam cytat można też odnaleźć w: G. Ricciotti, Życie Jezusa Chrystusa, dz. cyt., s. 138. O antiocheńskim pochodzeniu Łukasza patrz też w: E. Dąbrowski, Prolegomena do Nowego Testamentu, Warszawa 1952, s. 83.

[62] Euzebiusz, Historia Kościelna, III, 4, 6.

[63] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 160.

[64] Tamże, s. 129. Dopiero w swej Autobiografii (VI) Flawiusz o tym napomknął.

[65] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVII, II, 4.

[66] Tamże, XVIII, 1, 1; XX, 5, 2; por. też tenże, Wojna Żydowska, VII, 8, 1; II, 17, 8.

[67] Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 130.

[68] Cyt. za Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, tom I, dz. cyt., s. 248-249; por. też Daniel Rops, Dzieje Chrystusa, dz. cyt., s. 99; G. Ricciotti, Życie Jezusa...., dz. cyt., s. 255, przypis nr 1 i F. F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 111-112, gdzie zacytowano tekst tego papirusu (u Ricciottiego zacytowano tekst tego papirusu dodatkowo wraz z jego greckimi fragmentami). Patrz też Aleksy Klawek, Noc Betlejemska. Historja czy Legenda?, Poznań – Warszawa 1921, s. 56, przypis nr 1; A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 127; Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 115, 124.

[69] Por. A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 127.

[70] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 124, przypis nr 1.

[71] Por. A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi Matki Bożej, dz. cyt., s. 127.

[72] Por. Józef Teodorowicz, Od Betleem do Nazaretu, dz. cyt., s. 123.

[73] Zenon Kosidowski, Opowieści Ewangelistów, dz. cyt., s. 205.

[74] Por. K. Romaniuk, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1986, s. 36.

[75] Tekst Hipolita patrz w: Józef Naumowicz, Geneza chrześcijańskiej rachuby lat, Kraków 2000, s. 72, przypis nr 126.

[76] Por. Włodzimierz Bednarski, Pismo święte a nauka świadków Jehowy, Gdańsk – Toruń 1997, s. 230.

[77] Gajusz Juliusz Cezar, Pamiętniki o wojnie domowej, III.

[78] Plutarch z Cheronei, Żywoty sławnych mężów, rozdz. Pompejusz, 45.

[79] Tamże, rozdz. Katon, 45.

[80] Tamże, rozdz. Emiliusz Paulus.

[81] Tamże, rozdz. Arystydes.

[82] Cyceron, Mowy, Mowa w sprawie naczelnego dowództwa Gnejusza Pompejusza.

[83] Tamże, Mowa w obronie Mureny.

[84] Herodian, Historia Cesarstwa rzymskiego, II, 8.

[85] Swetoniusz, Żywoty cezarów, rozdz. Juliusz Cezar, I, 7.

[86] Tamże, 28.

[87] Por. Wilfrid J. Harrington, Klucz do Biblii, dz. cyt., s. 127.

[88] Swetoniusz, Żywoty cezarów, rozdz. Nero, VI, 40.

[89] Prokopiusz z Cezarei, Historia sekretna, 102.

[90] Tytus Liwiusz, Dzieje Rzymu od założenia miasta, 45, 32.

[91] Herodot, Dzieje, III.

[92] Tukidydes, Wojna Peloponeska, I i II.

[93] Cyt. za A. Robertson, Pochodzenie chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 246.

[94] Józef Flawiusz, Wojna Żydowska, I, XXI, 12.

[95] Tamże, II, XVI, 4.

[96] Tamże, V, 9, 3; por. też tamże, II, XVI, 4.

[97] Tamże, IV, 4, 3. W swych Dawnych dziejach Izraela Flawiusz pisał o Świątyni jerozolimskiej, że jest „sławna na cały świat” (XX, 2, 5). Por. też 2 Mch 2, 22; 3, 12.

[98] Tamże, V, 5, 5.

[99] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XII, 3, 1.

[100] Obszar ówczesnego cesarstwa rzymskiego został opisany w: Wilfrid J. Harrington, Klucz do Biblii, dz. cyt., s. 141-142.

[101] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XIV, 7, 2.

[102] Por. Wilfrid J. Harrington, Klucz do Biblii, dz. cyt., s. 150.

[103] Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XVII, 9, 6.

 

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane