Jan Lewandowski

Qumran a chrześcijaństwo - debata z Jerzym Sędziakiem. (2)

dodane: 2004-09-10
Niniejszy tekst jest drugą częścią polemicznej debaty w temacie Qumran, jaka odbywa się pomiędzy mną a Jerzym Sędziakiem z Serwisu Racjonalista. Sędziak „odpisał” bowiem na pierwszą cześć mojej debaty, którą zatytułowałem Qumran a chrześcijaństwo – debata z Jerzym Sędziakiem[1], nadając swej nowej polemice tytuł Podsumowanie polemiki o zwojach Morza Martwego #4[2]. Poniższy tekst jest właśnie moją odpowiedzią na tę nową „polemikę” Sędziaka ze mną. Sędziak chyba mocno do serca wziął sobie moje polemiki z jego tekstami, bo jak dotąd nikt na Racjonaliście nie napisał czterech części dysputy ze mną, czyniąc to tylko w temacie jednego tekstu. Cieszy mnie ta wytrwałość i swego rodzaju przywiązanie się mojego oponenta zza Oceanu do polemik jakie piszę z Racjonalistą, przyznaję się jednak jednocześnie do tego, że zupełnie nie rozumiem w takim razie skąd u mojego oponenta aż tyle determinacji w prowadzeniu dysputy ze mną, skoro twierdzi on, że moja argumentacja jest nic nie warta? Jeśli naprawdę jest ona nic nie warta to w takim razie czemu Sędziak już czwarty raz zapewnia swych czytelników o tym? Są dwa wyjścia: mój polemista z Kanady albo ma bardzo niskie mniemanie o możliwościach intelektualnych swych czytelników, którzy bez wsłuchania się w jego osądy nie bardzo byliby w stanie ocenić kto tu ma rację, lub: Sędziak po prostu sam nie wierzy w to, że ma rację, lub w to co mówi na temat mojej argumentacji. Prawda ponoć broni się sama, czyż nie?      

Wyżej wziąłem w cudzysłów słowa „odpisał” i „polemikę”. Czemu? Sędziak bowiem tak naprawdę nie odpisał na to co ja napisałem w swym poprzednim tekście-debacie o Qumran. To co znajdziemy niżej nie jest żadną polemiką z tym co pisałem w poprzedniej części debaty, jest to tylko pozbawione dopuszczenia mnie do głosu zniekształcanie i zaciemnianie istoty rzeczy, a potem Sędziak dodaje już tylko stwierdzenia w stylu „ja mam rację a ty nie, i koniec”, opierając to tylko na jakichś nic nie rozstrzygających skrótach myślowych. Tam zaś gdzie Sędziak mnie „cytuje” to czyni to już tylko wyrywkowo i bardzo sporadycznie. Dane zdanie ma inne znaczenie w kontekście a inne kiedy zacytujemy je bez kontekstu (dlatego ja prawie zawsze odpowiadam na całe teksty z Racjonalisty). Jest to skrajna deformacja polemiki. Tendencyjne „streszczanie” przez Sędziaka mojego stanowiska w dwóch słowach nie jest w żadnym wypadku dyskusją ze mną. To tylko zniekształcanie tego co powiedziałem, które dodatkowo opiera się też na przemilczeniach. Takie postępowanie jest nazywane w anglojęzycznych dyskusjach strawman („słomiany człowiek”).

Nazwa strawman stosowana w kontekście sporów wzięła się stąd, że łatwiej jest przewrócić słomianego człowieka niż człowieka z krwi i kości. Walka z takim słomianym człowiekiem nie jest tak naprawdę walką z rzeczywistym człowiekiem, tak samo jak polemika Sędziaka ze mną nie jest tak naprawdę polemiką z tym co napisałem, tylko jest polemiką z odpowiednią deformacją tego co napisałem. Określenie strawman dobrze oddaje to co niżej robi Sędziak. Co prawda Sędziak znalazł sobie niżej usprawiedliwienie dla takiego postępowania (rzekome oszczędzanie czytelników przed zbyt długimi tekstami), nie zmienia to jednak faktu, że takie powierzchowne potraktowanie tej dyskusji sprawia, że to co Sędziak pisze niżej nie jest już żadną merytoryczną dyskusją, jest tylko demagogicznym streszczaniem swej ideologii, dokonywanym w oparciu o rzekome nawiązywanie do tego co pisałem. Publikując swój tekst o Qumran na całą Polskę (i nie tylko) Sędziak powinien liczyć się z konsekwencjami. Jedną z takich konsekwencji jest też ewentualne stanięcie do obrony wobec wypowiadanych przez Sędziaka stwierdzeń na temat Qumran. To co znajdujemy niżej nie już w żadnym wypadku wzięciem na siebie takiej odpowiedzialności przez Sędziaka, jest raczej unikaniem jej.

Przywołam tu na wstępie taki jeden przykład Sędziakowskiego strawmana, np. Sędziak w swej poniżej zamieszczonej polemice wciąż powtarza mi zarzut, że w porównywanych przeze mnie tekstach z Qumran i z ST istnieją pewne różnice kontekstowe, znaczeniowe. Na ten zarzut odpowiadałem jednak już w poprzedniej części debaty, gdzie wykazałem Sędziakowi, iż zarzut ten jest zupełnie bezpodstawny, skoro takie same różnice kontekstowe istnieją w tekstach NT i z Qumran, porównywanych przez Sędziaka. Pisałem:

To chyba jakieś żarty. Przecież Sędziak przytaczając swe domniemane „paralele” między Qumran a chrześcijaństwem sam regularnie nie uwzględnia kontekstów porównywanych przez siebie tekstów! Konteksty porównywanych przez niego tekstów są zupełnie inne, często w porównywanych przez niego kontekstach nie ma żadnej analogii znaczeniowej poza użyciem jedynie tych samych słów. Oto kilka ewidentnych przykładów takiej sytuacji. Np. w swoim tekście o Qumran, z którym polemizowałem na samym początku, Sędziak porównuje takie oto dwa teksty:

„Błogosławiony człowiek który zdobył mądrość, postępuje według prawa Najwyższego" /tekst qumrański/.
"Błogosławieni, którzy łakną, i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni" /Ew.Mat.”. 5,6/.
 

            Nietrudno dostrzec, że oba te teksty ewidentnie mówią o czymś zupełnie innym, jednakże mimo zupełnie różnych kontekstów tych zdań Sędziakowi zupełnie nie przeszkadza już na ich podstawie domniemywać o wpływie jednego tekstu na drugi, tylko dlatego, że oba zaczynają się jedynie od tego samego słowa „błogosławieni”.

            Dalej, oto kolejne przykłady, w swoim tekście o Qumran, z którym polemizowałem na samym początku Sędziak porównuje również takie dwa teksty:

„"Pośród ubogich w duchu jest moc...". W Kazaniu na Górze Jezus mówi: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" /Ew.Mat.5,3/.”.

            To kolejny przykład, gdzie wyrażenie „ubodzy w duchu” występuje w zupełnie innych kontekstach, nie przeszkadza to jednak Sędziakowi porównywać ich. W moim pierwszym tekście polemice z Sędziakiem o Qumran odwoływałem się do pracy jednego z qumranologów, który wskazywał na to, że nie wiadomo czy qumrańskie „ubodzy w duchu” ma takie samo znaczenie jak ewangeliczne „ubodzy w duchu”[3]. Już tylko ten brak pewności co do tej paraleli znaczeniowej powinien powstrzymać Sędziaka przed porównaniami w tej materii, skoro tak zwraca on niby uwagę na identyczność kontekstów w porównywanych przez siebie fragmentach. Jednak jemu to już absolutnie nie przeszkadza brak zbieżności kontekstów w porównywanych przez siebie fragmentach, za to mi wypomina, że ja porównuję teksty z Qumran z tekstami z ST, które posiadają w sobie pewne różnice znaczeniowe.   

Następnie, w kolejnym swoim przykładzie w swoim tekście o Qumran, z którym polemizowałem na początku, Sędziak zestawia takie oto dwa teksty:

„"Rada zrzeszenia... będzie wypróbowanym murem, drogocennym kamieniem węgielnym." Jezus mówi: "Czy nie czytaliście nigdy w pismach: Kamień, który odrzucili budowniczowie stał się kamieniem węgielnym" /Ew. Mat. 21, 42/.”.

     Znów Sędziak porównuje tu teksty, które odnoszą się do zupełnie innych podmiotów. W tekście z Qumran kamieniem węgielnym jest cała Rada Zrzeszenia a w tekście z NT Jezus odnosi wzmiankę o kamieniu węgielnym tylko do siebie. Mimo tak kompletnych różnic Sędziak jednak znów nie zawahał się mówić o wpływie jednego tekstu na drugi. Dlaczego więc Sędziak mi zarzuca, że ja porównuję teksty z ST z tekstami z Qumran, które różnią się pod pewnym względami od siebie i odnoszą się do różnych podmiotów? Przecież ja robię to samo co on! Sędziakowi wydaje się (albo zapomniał jak było, lub też teraz udaje, że nie pamięta jak było, bo dalej w tekście przypomina sobie już jak było), że w jego domniemanych paralelach istniejących rzekomo pomiędzy Qumran i chrześcijaństwem nie istnieją różnice odnośnie tego do czego odnoszą się te teksty. Jednak one istnieją, co ukazałem wyżej. 

Niech więc Sędziak przestanie się zachowywać jak niepoważne dziecko, tylko niech stanie wreszcie do poważniej dyskusji. Takie zbywanie i bawienie się w kotka i myszkę (jakie mamy powyżej) w żadnym wypadku nie jest poważną dyskusją.

Sędziak jednak zupełnie pominął w swej niżej zamieszczonej „polemice” ze mną ten bardzo niewygodny dla niego fakt. Owa oparta na przemilczeniu manipulacja jest zupełnie zrozumiała, gdyby zawarł tę kwestię w swoim tekście straciłby ostatnią deskę ratunku w swej polemice.

Jeden z ciekawszych strawmanów Sędziaka to wmawianie mi i czytelnikom, że on rzekomo gdzieś wyjaśnił kwestię Beliala. Przypominam, że w pierwszej mojej polemice z nim o Qumran wytknąłem mu za pomocą konkretnych źródeł przedesseńskich, iż podaje on nieprawdę gdy stwierdza, że imię Belial nie było znane w żadnej innej literaturze niż esseńska i chrześcijańska. Sędziak ujął się honorem i napisał niżej tak na ten temat:

Co się zaś tyczy słowa Belial to zaszło nieporozumienie, które wyjaśniłem w poprzednim komentarzu.

Jest to jednak nieprawda, nigdzie Sędziak tego nie wyjaśnił, ani wcześniej ani w żadnym swoim tekście o Qumran, w którym polemizuje ze mną. Jak ktoś nie wierzy to proponuję mu otworzyć kolejne teksty Sędziaka o Qumran i za pomocą wyszukiwarki poszukać tego istniejącego gdzieś rzekomo wyjaśnienia na temat jego wpadki co do rzekomej nieobecności imienia Beliala w greckiej i hebrajskiej literaturze przedesseńskiej. W rzeczywistości nikt tego wyjaśnienia nie znajdzie, bo czegoś takiego po prostu nie ma, Sędziak wyssał sobie to całkowicie z palca i odsyła czytelników do swego rzekomego wyjaśnienia, które tak naprawdę nie istnieje (!). Na wszystkie polemiki Sędziaka ze mną odpisywałem zdanie po zdaniu i na pewno bym pamiętał o tym wyjaśnieniu.

Innym ciekawym strawmanem Sędziaka jest wmawianie mi i czytelnikom, że porównywane przez niego słowo „święci” odnosi się rzekomo w analizowanych przez nas przykładach do Boga i człowieka. Sędziak przyparty do muru faktem, że określenie „święci” może pochodzić z ST (a więc niekoniecznie musi pochodzić z Qumran) stwierdza, że w porównywanych przeze mnie tekstach z ST i NT słowo święci odnosi się rzekomo raz do Boga, a drugi raz do człowieka, i dlatego nie powinienem tych tekstów porównywać. Jest to jednak kolejny wymysł Sędziaka, bo nic takiego nie ma miejsca tak naprawdę. Sędziak napisał niżej:

nie mniejszy błąd robi tutaj Lewandowski nie widząc różnicy w użyciu tego słowa [tzn. słowa „święci” – przyp. J.L.] w odniesieniu do Boga i człowieka.

Powstaje pytanie: do jakiego Boga? Czy podawane przeze mnie i Sędziaka przykłady użycia słowa „święci” odnosiły się do Boga? Nie. Popatrzmy, oto co Sędziak napisał na ten temat w swym tekście o Qumran, z którym polemizowałem za pierwszym razem:

Słowa "święty, święci, świętość" często pojawiają się w tekstach qumrańskich. "Podręcznik dyscypliny" rozpoczyna się od słów: "Nauczyciel nauczy świętych jak żyć według ustaw tej Księgi, aby mogli szukać Boga całym sercem, całą duszą, czynić to co dobre i prawe przed nim, tak jak polecił przez Mojżesza i przez wszystkie swe sługi, proroków”.

Sędziak podał więc tylko jeden przykład zastosowania słowa „święci” w zwojach. Słowo to nie odnosi się tam do Boga. W podanych przeze mnie przykładach z ST słowo „święci” też nie odnosiło się do Boga. Sędziak więc wymyśla tu zupełnie nie istniejący problem i obala tu kolejnego strawmana, gdy polemizuje z czymś czego nigdy tak naprawdę nie napisałem. Żeby było jeszcze ciekawiej to warto wspomnieć, że już w poprzedniej części swej polemiki użerałem się z tym wymysłem Sędziaka. Oto ten moment:

Sędziak:

Nie ma też dla niego znaczenia czy dany tekst odnosi się do Boga czy do człowieka, jak choćby w przypadku określeń takich jak 'święty' i 'błogosławiony'

Ja:

Coś się Sędziakowi tutaj pomyliło, w jego tekście z jakim polemizowałem nie było mowy o porównywaniu samego terminu „błogosławiony”. Zaś co do terminu „święci” to podane przez Sędziaka i mnie przykłady nie odnosiły się w obu przypadkach do człowieka. Zobaczymy to dalej, gdzie będzie o tym mowa.

            Jak widzimy Sędziak w ogóle nie czyta co się do niego pisze (lub udaje, że nie widzi tego) bowiem wciąż powiela ewidentnie zwykłe nieprawdy.              

Kolejnym strawmanem Sędziaka jest np. jego zachowane niżej stwierdzenie, że to rzekomo ja twierdzę, iż semickie słowo tirosz (tłumaczone jako „moszcz” w jego tekstach) z tekstów qumrańskich oznacza też sok winogronowy. Sędziak pisze:

Wprawdzie w tekście qumrańskim (1Q 28A) użyte jest słowo 'moszcz', ale to na jedno wychodzi, bo słowo to oznacza "młode wino", a nie sok owocowy jak twierdzi Lewandowski.

            Jest to oczywiście ewidentny strawman, bowiem po pierwsze - czy Sędziak tego chce, czy nie, to użyte w tym tekście słowo tirosz oznacza też zwykły sok winogronowy, a więc niekoniecznie wino, moszcz. Na poparcie swego twierdzenia odnośnie tego znaczenia terminu tirosz podałem nawet odnośnik do prac jednego z qumranistów i wykładowców języków bliskowschodnich[4], kłamie więc Sędziak gdy pisze: „jak twierdzi Lewandowski”. Skomentowanie przez Sędziaka na odczepnego podanych przeze mnie za specjalistą od języków bliskowschodnich (to tak jakbym cytował słownik) niezbijalnych danych leksykalnych za pomocą słów „słowo to oznacza "młode wino", a nie sok owocowy jak twierdzi Lewandowski”, to istne kuriozum. Dyletant „obala” leksykalny fakt za pomocą jedynie własnej opinii (!).     

Takich nieuczciwych strawmanów jest oczywiście o wiele więcej w poniższym tekście Sędziaka. Niżej będę je konsekwentnie demaskował pokazując jak Sędziak wyminął lub zdeformował to co pisałem w danej kwestii. Owe wyminięcia to nic innego jak zwykłe ucieczki przed argumentacją oponenta. Uważam to za skapitulowanie Sędziaka w tej dyskusji, stąd pisanie przez niego niżej, że:

„Co się tyczy pozostałych pozycji, Lewandowski prawie wszystkie przegrał”, to zwyczajna demagogia, i brzmi to jak żart.

Przechodzę więc do polemiki z jego tekstem. Z owego tekstu nic nie wycinam. Dla ułatwienia rozróżnienia moich wypowiedzi od wypowiedzi Sędziaka swoje wypowiedzi zaznaczam na niebiesko, lub kursywą, gdy cytuję to co pisałem w poprzednich częściach niniejszej debaty. Na samym początku swego tekstu Sędziak pisze:

Przede wszystkim wypadałoby przeprosić czytelników za to, że poziom dyskusji nie jest taki jak być powinien. Winien temu jest Lewandowski, a nie ja. Kiedy zorientowałem się po pierwszej części polemiki, że zanosi się na pisanie książki przez internet, a także ze względu na szacunek dla czytelników, postanowiłem zmienić formę i odpowiedzieć polemiście w jednej części, ustosunkowując się tylko do spraw które uważam za najistotniejsze dla kwestii qumrańskiej. Nie mogłem zmieścić się w paru stronach i moja odpowiedź "Qumran w krzywym zwierciadle" zajęła mi 21 stron. W odpowiedzi na to otrzymałem od polemisty tekst liczący ponad 60 stron czyli trzykrotnie dłuższy od mojego.

Odpowiedź:

No cóż, jak pisałem wyżej takie są konsekwencje publikowania w Internecie swych kontrowersyjnych poglądów. Ich obrona może stać się z czasem dość drobiazgowym a przez to rozbudowanym zadaniem, które z racji tego będzie obejmować dłuższe teksty. Sędziakowi jednak nie chce się już teraz rzeczowo odpowiadać na drobiazgowe zagadnienia, jakie zresztą sam wywołał, stąd kapituluje on przed rzeczową dyskusją i ucieka w zafałszowujące sprawę skróty myślowe. Jestem w stanie zrozumieć czyjeś lenistwo, jednak skoro ktoś jest leniwy to niech nie publikuje publicznie swych kontrowersyjnych tez, bo późniejsza dyskusja nad nimi może wymagać właśnie ciągłego przezwyciężania swego własnego lenistwa.  

 Znów jestem w kłopocie co do długości ostatniej odpowiedzi, dlatego postaram się odpowiedzieć mu tylko na kilka najistotniejszych spraw spornych i podsumować naszą dyskusję.

Odpowiedź:

            Raczej „odpowiedzieć”.

Nie oznacza to jednak że wycofałem się z czegokolwiek co napisałem wcześniej.

Odpowiedź:

Bez wybronienia tego wszystkiego przed poważnymi zarzutami natury merytorycznej? Typowa buta.

Co się tyczy tematu Zwojów Morza Martwego istnieją dwie grupy ekstremistów - ci którzy utożsamiają chrześcijaństwo z essenizmem, i ci którzy odcinają je od wszelkich związków z nim. Ja nie należę do żadnej z nich, a Lewandowski z pewnością do tej drugiej.

Odpowiedź:

Oczywiście, że nie należę do żadnej z grup „ekstremistów”. Uważam, że pewne pojęcia teologiczne, czy zwroty mogły przeniknąć od esseńczyków (jeśli to oni byli wspólnotą z Qumran) do chrześcijaństwa. Porównanie pism z Qumran z pismami NT wskazuje jednak, że możemy mówić jedynie o szczątkowych i czystko leksykalnych paralelach. I co ważne, te ostatnie nie dowodzą jeszcze zależności ideowej. Uważam, że takie przenikanie jest teoretycznie możliwe i w żaden sposób nie zaszkodziłoby chrześcijaństwu. Jednak moja wiara to jedno, zaś dowody na to miał ponoć dostarczyć Sędziak. To co jednak przedstawił on w tej sprawie nie było żadnymi dowodami, skoro te paralele można było wytłumaczyć inaczej niż wpływ idei z Qumran na pisma NT. 

Aby uzasadnić swoje teorie Lewandowski rozpisuje się o ułomnościach nauki

Odpowiedź:

            Opierając to na konkretnych przesłankach. Gdzie jest polemika Sędziaka z tym? Nie ma – kapitulacja.

 i problemach z rozwijaniem manuskryptów nie chcąc uznać ułomności jego religii jakie Zwoje qumrańskie wykazały.

Odpowiedź:

Niczego takiego nie wykazały, to tylko kolejny strawman.

Co najgorsze, zaniżył poziom dyskusji, sprowadzając ją do czegoś w rodzaju pyskówki, co zniechęca wielu czytelników. Czytelnicy nie lubią rozwlekłych pyskówek. Ich interesują konkrety.

Odpowiedź:

No to niech Sędziak zacznie pisać te konkrety, bo czy np. można uznać za konkrety to co Sędziak pisze wyżej i niżej?

Pisze: "Prawie identyczny jak ja i tak samo sceptyczny pogląd jak mój mieli nawet ci naukowcy którzy rozwijali i odszyfrowywali zwoje z Qumran - ...Milik, de Vaux, Skehan, Starcky, Strugnell." Wymienieni przez niego naukowcy nie należeli do żadnej z wymienionych grup ekstremistów. Mieli podzielone zdania co do stopnia wpływów essenizmu na chrześcijaństwo, ale nie wykluczali go zupełnie jak Lewandowski.

Chwalony przez niego Fitzmyer pisze w książce "Questions on the Dead Sea Scrolls": "pokaż w Zwojach choć jedną rzecz która podważałaby wiarę chrześcijańską...Nic w nich nie zaprzecza unikalności Jezusa" (str. 169). To jest głos ekstremisty, zwłaszcza w tym drugim stwierdzeniu, które o dziwo zaprzecza poglądom Lewandowskiego.

Odpowiedź:

Kolejny strawman. Przecież jest dokładnie odwrotnie, to właśnie zdaniem Sędziaka (wyrażał je w poprzednich częściach swego cyklu o Qumran) domniemane chrześcijańskie zapożyczenia z Qumran dyskredytują oryginalność wiary chrześcijańskiej.  

Następnie, nie zna dobrze prac Zenona Kosidowskiego skoro nie wie że na końcu książki "Opowieści biblijne" jest spory komentarz autora na temat odkryć w Qumran.

Odpowiedź:

Oczywiście, że wiem, bo mam i znam tę książkę od dawna. Prosiłem o coś innego, bo i pisałem o czymś innym – o ukazanie pracy Kosidowskiego, gdzie kompleksowo wyjaśniając genezę chrześcijaństwa odwołuje się on równie kompleksowo do Qumran. O czymś takim była mowa w poprzedniej części naszej debaty o Qumran, zatem wskazywanie przez Sędziaka na krótki epizod o Qumran w książce Kosidowskiego to jest coś zupełnie innego. Pisałem w poprzednim odcinku niniejszej debaty:

„Kosidowski wyjaśniając zagadnienia z genezy chrześcijaństwa (np. w swej książce Opowieści Ewangelistów) poświęca zwojom z Qumran raczej niewiele miejsca. A jeśli Sędziak uważa inaczej to niech poda tytuły publikacji Kosidowskiego, gdzie jest inaczej. Wtedy sobie sprawdzimy”.

Tak więc Sędziak po raz kolejny nie polemizuje ze mną ani z moim zarzutem, tylko ze strawmanem, bo udowadnia to co ja sam wyżej przyznawałem, tzn. udowadnia, że Kosidowski pisze w Opowieściach ewangelistów o Qumran (nie jest to wcale dużo, bo o Qumran Kosidowski pisze w tej 366 stronicowej książce na zaledwie 8 stronach – str. od 333-342). Innymi słowy nie spieramy się o to, czy Kosidowski pisał o Qumran, tylko czy bez Qumran nie był w stanie wyjaśnić genezy chrześcijaństwa. W pierwszej mojej polemice z Sędziakiem napisałem bowiem:

Opracowania traktujące o zrozumieniu świata Biblii (pisane zarówno przez wierzących jak i niewierzących – patrz np. prace niewierzących - Michaela Granta, Józefa Kellera, Zenona Kosidowskiego, itd.) nie odwołują się wcale „co chwila” do Qumran w celu wyjaśnienia wielu kwestii. Odwołania te są stosunkowo rzadkie, owi autorzy wyjaśniając genezę chrześcijaństwa doskonale radzą sobie bez Qumran, co oczywiście przeczy tezie Sędziaka, zgodnie z którą Qumran „to jedyna droga do zrozumienia rodowodu chrześcijaństwa i kościoła”.

            I to jest istota sporu, pytanie nie jest o to czy Kosidowski pisał o Qumran, jak niepotrzebnie dowodzi Sędziak (bo nawet ja przyznawałem, że Kosidowski wzmiankował o Qumran), tylko jak często się odwoływał.         

Nieprawdziwe też jest jego stwierdzenie: "Nie podawałem pełnych cytatów dlatego, że tekst momentami strasznie już zaczynał się wydłużać", bo nie podawał także krótkich cytatów.

Odpowiedź:

            Następny strawman. Nie podawałem pełnych cytatów, zatem nie podawałem żadnych cytatów, w tym krótkich, a nie tylko długich. Sędziakowi pomieszało się (lub celowo je pomieszał) słowo „pełnych” z „długich”. Słowo „pełny” i „długi” to nie synonimy. Pełny cytat może bowiem zawierać nawet jedno krótkie zdanie, a więc niekoniecznie musi być długim cytatem. Być może to, że Sędziak przebywa na obczyźnie sprawia, że nie bardzo pamięta on już znaczenie pewnych słów polskich, nie rozumiejąc co czyta. Nie miejmy mu tego za złe.     

Pisząc: "Nie ma w Nowym Testamencie żadnego cytatu ze Zwoju z Qumran" próbuje wprowadzić w błąd mniej zorientowanych czytelników sugeruje, że w Zwojach nie ma nawet wspólnych chrześcijaństwu i qumrańczykom tekstów starotestamentowych.

Odpowiedź:

            To zdanie Sędziaka jest logicznie niepoprawne. Wspólne zarówno dla Qumran jak i dla tekstów NT zdania z ST to jeszcze nie „cytaty ze zwojów z Qumran w NT”! Równie bezsensowne byłoby stwierdzenie, że wspólne zarówno u mnie jak i u Sędziaka teksty z NT były na pewno zaczerpnięte przeze mnie od Sędziaka. Bezsens. Nieprawdą jest też to, że ja rzekomo sugeruję, iż „w Zwojach nie ma nawet wspólnych chrześcijaństwu i qumrańczykom tekstów starotestamentowych”. Nigdy tak nie sugerowałem, wręcz przeciwnie, już w pierwszej mojej polemice z tekstem Sędziaka o Qumran twierdziłem np., że tekst z Iz 35 był zaczerpnięty z ST zarówno przez autorów NT jak i pisarzy z Qumran. Sędziak dobrze o tym wie, bo zwłaszcza w tej konkretnej kwestii dużo ze mną próbował polemizować w przedostatniej części swej debaty o Qumran.      

Sama tylko księga Izajasza często cytowana w ewangeliach zachowała się w Qumran w najlepszym, niemal kompletnym stanie.

Odpowiedź:

            Jak to jednak ma dowodzić tego, że w NT są na pewno cytaty z pism z Qumran? To już wie tylko mości Sędziak.

Teraz kolej na podsumowanie dyskusji:

Punkt 1 - "Błogosławieństwa" - nie pokazał w ST treści podobnych do tych z Qumran i ewangelii. Podane przez niego cytaty z Psalmów różnią się od nowotestamentowego i qumrańskiego rytmem oraz tym, że są adresowane tylko do Boga, co świadczy o tym że należą do innej grupy pism, (podobnie jak w przypadku tekstu mówiącego o budowie miasta apokaliptycznego, patrz punkt 17 dalej). Komentując to napisał: "Pewne drobne różnice w treści (t.j. pomiędzy jego cytatami z Psalmów a podanymi przeze mnie) nie mają tu znaczenia."

Odpowiedź:

            Sędziak cytuje mnie tu bardzo wybiórczo i prześlizguje się tak naprawdę nad tym co pisałem. A napisałem tak:

Pewne drobne różnice w treści nie mają tu znaczenia, przecież takie różnice istnieją też w treści błogosławieństw podawanych i porównywanych wyżej przez Sędziaka. W czym więc problem? Kontrargument jaki tu wystosował Sędziak jest niekonsekwentny, mało przekonujący i wymyślony zwyczajnie na odczepnego. Jeśli różnice treściowe w porównywanych fragmentach są istotne to sam Sędziak powinien zrezygnować ze swego powyższego porównania błogosławieństw z Qumran i błogosławieństw z NT, bo w jego zestawieniu różnice treściowe są duże. Nie liczą się więc tu aż tak bardzo różnice treściowe, bo porównujemy tylko sam schemat polegający na rozpoczęciu każdego zdania od błogosławieństwa. To podobieństwo jest tak samo zachowane w podanym przeze mnie wyżej tekście z Dn jak i w tekście błogosławieństw z Qumran podanym wyżej przez Sędziaka. 

A odnośnie ww. rytmiki napisałem tak:

Dlatego ta różnica. Kazanie na Górze do jakiego Sędziak przyrównuje tekst z Qumran też nie jest tekstem śpiewanym. Siłą rzeczy ma więc inną rytmikę. Czemu więc jego porównanie mimo innej rytmiki jest zasadne a moje już nie? Niekonsekwencja.  

            Dlaczego Sędziak nie podjął z tym polemiki, tylko w skrócie powtórzył to z czym już polemizowałem? Sędziak nie jest jak widać w stanie już bronić swych tez, jedynie w skrócie powtarza obalone wcześniej argumenty. Takie postępowanie to oczywiście już tylko zwykła demagogiczna prezentacja swej ideologii, nie ma to nic wspólnego z merytoryczną polemiką.

Nigdzie nie wykazał, że określenie "ubodzy w duchu" użyte przez Jezusa w Kazaniu na Górze występuje gdziekolwiek w ST.

Odpowiedź:

Znów Sędziak nie polemizuje z tym co pisałem, więc powtórzę co pisałem i to z czym nie podjął on dyskusji:

[…] sama zbieżność leksykalna co do dwóch słów występujących zarówno w pismach z Qumran jak i w pismach NT nie dowodzi jeszcze w żadnym wypadku wpływu jednego systemu wierzeń na drugi. Skoro nie wiemy czy istnieje tu nawet zbieżność znaczeniowa odnośnie tych słów to nie możemy stwierdzać, że samo występowanie dwóch takich samych słów w pismach dwóch różnych wyznań jest dowodem na zależność ideową tych wyznań. Wniosek taki byłby mocno na wyrost. Zbyt mało elementów jest tu podobnych.

 

Punkt 2 - Sposób rozstrzygania spraw spornych pomiędzy uczniami nakazywany przez Jezusa, porównał do rozstrzygania spraw spornych w rodzinie podany w ST, jakby nie miało to żadnego znaczenia.

Odpowiedź:

Znów Sędziak nie polemizuje z tym co pisałem, więc powtórzę co pisałem i to z czym nie podjął on dyskusji:

W pierwotnym judaizmie z okresu którego pochodzi przytaczany przez mnie wyżej tekst z Pwt każda sprawa rodzinna była jednocześnie sprawą zborową. W tamtej koczowniczo wędrującej niedużej społeczności wszyscy byli zarazem jedną wielką wspólnotą wyznaniową i ze względu na zwarty tryb życia tamtej społeczności granice rodzinne zacierały się w jednej wspólnocie wyznaniowej. Drobna różnica na jaką wskazuje Sędziak jest zupełnie bez znaczenia w tym wypadku i tak czy inaczej istnieje silne podobieństwo zasad w podanych przeze mnie tekstach. Podobieństwo to nie jest w żadnym wypadku mniejsze niż podobieństwo między tekstami podanymi przez Sędziaka. Po raz kolejny Sędziak próbuje zbić mój kontrargument za pomocą mało wyszukanego sposobu i zwraca uwagę na nieistotny szczegół wynaleziony na odczepnego. Zresztą nawet gdyby wziąć na serio uwagę Sędziaka o tej jednej drobnej różnicy między porównywanym przeze mnie tekstem z Pwt i podanym przez niego tekstem z Qumran to jak to się ma do tego, że porównywany wyżej przez Sędziaka tekst błogosławieństw z Qumran z tekstem błogosławieństw z Kazania na Górze poza wspólnym schematem błogosławieństw na początku każdego zdania zawiera już całą masę różnic (a właściwie wyłącznie same różnice) i tym razem już zupełnie nie przeszkadza to Sędziakowi w dopatrywaniu się wzajemnego wpływu na siebie tych tekstów? Jest to kolejna niekonsekwencja Sędziaka. Już drugi raz próbuje on zwalczać mój kontrargument przez zwracanie uwagi na różnice w podawanej przeze mnie paraleli między tekstami z Qumran i ST. Wnioskuję z tego, że ta „linia obrony” stanie się obowiązująca u Sędziaka w następnych częściach jego zapowiadanej polemiki z moim tekstem. Jeśli tak to będę wtedy każdą próbę takiej kontrargumentacji bezwzględnie kontrował wskazywaniem na to, że w tekstach z Qumran i z NT porównywanych wcześniej przez Sędziaka też są znaczne różnice i czasem podobieństwo jest tylko jedynie przypadkowe i powierzchowne.     

 

Punkt 3 - Nakaz doskonalenia się dany uczniom przez Jezusa i Nauczyciela Sprawiedliwości esseńczykom utożsamił z pochwałą doskonałego serca w ST.

Odpowiedź:

            Kolejny strawman. W podawanych przeze mnie w pierwszej mojej polemice z Sędziakiem w sprawie Qumran tekstach z ST mówiących o potrzebie dążenia do doskonałości nie istnieje żadna istotna różnica w stosunku do podanego przez Sędziaka tekstu z Qumran. Przypatrzmy się tym tekstom:

„[…] chodzą drogą doskonałości nakazaną przez Boga” (tekst z Qumran).

„A ty, synu mój, Salomonie, znaj Boga twego ojca i służ Mu sercem doskonałym i duszą ochotną, bo Pan przenika wszystkie serca i zgłębia wszystkie tajniki myśli” (1 Krn 28,9, BT).

            Sens tych tekstów jest identyczny, mimo nieco innych środków wyrazu. To, że drugi tekst mówi o sercu nie jest jakąś istotną różnicą, bo wiadomo, że autor mówiącego o doskonałości tekstu z Qumran też nie mógłby mówić o jakiejkolwiek doskonałości człowieka bez odpowiedniego nastawienia jego umysłu (czyli serca). Widzimy, że te tak chętnie (i niekonsekwentnie) podkreślane przez Sędziaka rzekome różnice w porównywanych przeze mnie tekstach są tak naprawdę nieistotne. Zwracanie przez niego uwagi na te „różnice” to jedynie desperackie próby odwrócenia uwagi od meritum. A meritum tu jest takie, że zarówno podany przeze mnie tekst z ST jak i tekst z Qumran mówią o dążeniu człowieka do doskonałości. Skoro Sędziak aż tak niby zwraca uwagę na różnice w porównywanych przeze mnie tekstach to dziwne jest, że nie przeszkadza mu już, iż tekst z Qumran jest inny treściowo niż porównywany przez niego z tym tekstem fragment z Mt 5,48. Tekst z Mt mówi w tym wypadku o upodabnianiu się do Boga, zaś tekst z Qumran już nie. Widać, że są one więc inne treściowo. Czemu te różnice już nie przeszkadzają Sędziakowi w porównywanych przez niego tekstach, przeszkadzają mu zaś rzekome różnice w porównywanych przeze mnie tekstach z ST, Qumran i NT?    

Punkt 4 - W apokryfie 'Wizja Arama' wskazał na ponoć takie samo określenie "synowie światłości" co w terminologii Jezusa i na tej podstawie dowodził, że Jezus nauczył się go od Arama a nie od esseńczyków. Dziwna pewność jak na dwie tylko możliwości.

Odpowiedź:

            A jednak tylko taka jedna alternatywna możliwość wystarczy aby teza Sędziaka, zgodnie z którą określenie „synowie światłości” zostało zaczerpnięta akurat od esseńczyków, została pozbawiona zasadności.

Warto sprawdzić dokładniej ów tekst Arama.

Odpowiedź:

Amrama a nie „Arama” jeśli już. Trzeba było to zrobić i sprawdzić. Ja podałem tekst z Wizji Amrama, ale jak widać „racjonalistów” nie interesują tak naprawdę fakty (choć rzekomo głoszą oni „tylko fakty”), zwłaszcza gdy przeczą ich ideologii. Wtedy „gorzej dla faktów”, co Sędziak właśnie robi w tym miejscu. Nie żadne fakty, tylko tak naprawdę ideologia i ich filozoficzne założenia odgrywają główną rolę w „racjonalistycznych” światopoglądach. Rzekome „fakty” u nich to jedynie strzępki pewnych wieloznacznych tak naprawdę przesłanek, które jedynie podczepiają oni dla ozdoby do odpowiednio wcześniej wysmażonego sosu filozoficzno ideologicznego. Jednym z przykładów (nie jedynym) tego jest właśnie sposób w jaki Sędziak rozumuje w temacie paraleli miedzy Qumran i chrześcijaństwem.  

Nie wskazał ani jednego miejsca w ST gdzie człowiek nazwany jest "światłością".

Odpowiedź:

            Jeśli już mamy być tacy drobiazgowi to Sędziak też nie wskazał żadnego tekstu z Qumran, gdzie jakiś człowiek jest nazwany światłością, tak jak np. Jan Chrzciciel w NT. Sędziak wskazał tylko na takie teksty z Qumran, gdzie ludzie są nazwani „synami światłości”, co jest już czymś zupełnie innym, bowiem np. nazwanie kogoś synem Boga w Biblii (por. np. Rdz 6,4) nie oznacza jeszcze, że on przez to sam jest Bogiem. No i kto tu ignoruje istotne różnice w porównywanych tekstach, jeśli właśnie nie Sędziak?

 Wszystkie podane przez niego miejsca mówiły tylko o Bogu jako światłości.

 Odpowiedź:

Nieprawda i jest to kolejny strawman, czyli po prostu polemika nie z moją argumentacją tylko z tym co zrodziło się jedynie w wyobrażeniach Sędziaka. A więc poodkręcajmy to wszystko od początku. Po pierwsze, niektóre z moich tekstów nie mówiły o Bogu jako światłości. Oto przykłady:

„Chcesz drogi ciemności się trzymać, którą kroczyli występni?” (Hi 22,15, BT).

„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!” (Iz 5,20, BT).

            Przykłady te (a także te mówiące o Bogu jako światłości) podałem w odpowiedzi na to co Sędziak napisał w tym zdaniu:

„Najwięcej antonimów typu "światłość - ciemność", "prawda - fałsz" można znaleźć w pierwszym Liście Jana”.

            Jako, że antonimy typu Bóg jako światłość kontra ciemność są obecne właśnie w 1 J (1 J 1,5) o którym w zdaniu zacytowanym przed chwilą mówił Sędziak, to dlatego podałem w swej pierwszej polemice o Qumran z Sędziakiem te przykłady mówiące o Bogu jako światłości. Była to odpowiedź na to zacytowane przed chwilą zdanie Sędziaka. Nie była to jednak odpowiedź na jego przykłady mówiące o ludziach jako światłości, jak on wyżej zwodniczo sugeruje. Na tę część przykładów dałem bowiem już wcześniej tekst z Wizji Amrama, który mówił o ludziach jako światłości. Sędziak więc manipuluje tą sprawą, to kolejny strawman. Wie on o co mi tak naprawdę chodziło tutaj, bo w poprzedniej części niniejszej debaty wyjaśniałem już tę sprawę:

Sędziak już trochę pogubił się, lub po prostu celowo wprowadza zamęt do tej dyskusji. Powyższe moje zestawienie nie tyczyło się już idei człowieka utożsamionego z ideą światłości. Na takie utożsamienie wskazywałem wcześniej przy okazji nazwania ludzi „synami światłości” w tekście przedesseńskim zwanym Wizja Amrama. Natomiast powyższe zestawienie tyczyło się już czegoś innego - antonimów światłość/ciemność, stosowanych jako kategorie teologiczne w 1 Liście Jana i tekstach z Qumran. Sędziak sam o tym wyżej pisał, stąd dokonałem powyższego zestawienia aby ukazać, że takie metafory wcale nie musiały być przez autorów NT zaczerpnięte z tekstów z Qumran, skoro pojęcia takie istniały już w tekstach z ST.

 Jak jednak widać, mimo iż Sędziak wie o co mi chodziło w tej kwestii to jednak nadal wciska on swoją propagandę w tym temacie, która jest zdeformowaniem i zmanipulowaniem tego co pisałem naprawdę. Jak widać po tym przykładzie u piszących na Racjonaliście nie liczy się tak naprawdę przedstawianie prawdy, tylko sianie propagandy.     

Punkt 5 - Zupełnie nie udało mu się obronić oryginalności sceny Zwiastowania z ewangelii Łukasza. Aż cztery wspólne elementy pomiędzy krótkim tekstem qumrańskim i jeszcze krótszym tekstem ewangelii skomentował: "Aby powstał tekst z Łk 1,31 nie musi więc istnieć powyższy przytoczony przez Sędziaka tekst z Qumran".

Odpowiedź:

             Kolejny strawman. Jako, że pojedyncze zdanie może mieć zupełnie inny sens w kontekście z jakiego go wyjęto to przedstawmy więc co naprawdę napisałem w tej kwestii, i do czego Sędziak już nie był w stanie się odnieść (nie mówiąc choćby o zacytowaniu przez niego tego). Na czerwono zaznaczam w poniższym cytacie zdanie, które Sędziak zacytował z mej odpowiedzi na ten punkt. To po to aby czytelnik zobaczył ile tak naprawdę Sędziak pominął z tego co napisałem w odpowiedzi na ten punkt:

 Znów jednak nie trzeba się odwoływać do tekstów z Qumran aby znaleźć pierwowzór dla tekstu z Łk 1,31-35. Popatrzmy na pewien również bardzo podobny i słynny w czasach Jezusa tekst z ST:

„Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich” (2 Sm 7,12-14, BT).

            Sędziak w imię swej zasady kłótni o zbędne detale zaraz pewnie zaprotestuje mówiąc: ależ tutaj nie używa się niektórych słów na które ja wskazałem. Myślę, że jest to bez znaczenia, bowiem słowa o jakie kłóci się tu Sędziak wynikają wprost z powyższego tekstu z 2 Sm 7,12-14. Ekwiwalentem Sędziakowego tekstu „królestwo będzie wieczne” jest tekst „królestwo na wieki” z 2 Sm 7,14. Terminy syn Boży i syn Najwyższego są implicite zawarte w zdaniu „Ja będę mu ojcem, a on będzie mi Synem” z 2 Sm 7,14 (por. też Ps 2,7, który jest podobnym tekstem do 2 Sm 7,14). Jedynie słowa „będzie wielki” nie są do odnalezienia w powyższym tekście z 2 Sm. ów tekst z Qumran (4Q246) zacytowany przez Sędziaka to słabo zachowany tekst aramejski i wcale nie wiemy, czy jest on tekstem napisanym przez wspólnotę z Qumran, tak jak to ma miejsce np. w przypadku wspomnianej wyżej Reguły Zrzeszenia czy pewnych Hymnów (w Qumran są również kopie przedesseńskich tekstów – np. kopie ST, nie znajdujemy tam zatem tekstów pisanych tylko przez tę wspólnotę)[5]. Tym samym nawet gdyby autor Łk 1,31-35 (co jest wykluczone – wspomnę o tym dalej) cytował tekst wspomniany przez Sędziaka, to nie dowodzi to jeszcze tego, że to akurat jakaś idea teologiczna wspólnoty z Qumran była pierwowzorem dla tekstu z Łk 1,31-35.

Skoro wspomniany tekst (4Q246) z Qumran jest aramejski, to osobiście podejrzewam, że odzwierciedlał on popularną w tamtym czasie jakąś targumiczną interpretację powyższego tekstu z 2 Sm 7,12-14. Targumy były w czasach Jezusa i wcześniejszych popularnymi przekładami i zarazem objaśnieniami teksów biblijnych. Jest bardzo możliwe, że zarówno tekst Łukasza jak i powyższy tekst z Qumran odwzorowują niezależnie od siebie jakąś popularną w tamtym czasie wśród chrześcijan targumiczną interpretację tekstu z 2 Sm 7,12-14. O dziwo taki wniosek (choć w innej sprawie – patrz niżej) dopuszcza do siebie też Sędziak, gdy pisze, że „autorzy ewangelii, które są przecież około 200 lat młodsze od Zwojów, mogli korzystać z tekstów qumrańskich, lub jakiegoś innego, nieznanego nam dotąd źródła które zawiera wzmiankę o tym” (pogrubienie od J.L.). Tym samym nie ma dowodu na to, że tekst z Łk 1,31-35 powstał pod wpływem akurat tekstu z Qumran. W każdym razie samo istnienie zacytowanego przez Sędziaka tekstu z 4Q246 też nie jest dowodem na to, że Łukasz wzorował się akurat na powyższym tekście z Qumran. Nie wiemy bowiem (jak wspomniałem), czy 4Q246 został napisany przez wspólnotę z Qumran a wpływ tego tekstu na autora Łk jest raczej wykluczony przez fakt, że język Ewangelii Łukasza pokazuje, iż jej autor był rodowitym Grekiem, nie mógł więc raczej cytować jakichś aramejskich tekstów (a takim tekstem jest przecież cytowany wyżej przez Sędziaka 4Q246). Z tych samych powodów autor Łk tym bardziej nie mógłby usłyszeć gdzieś esseńczyków proponujących mu taką wersję tekstu jaką znajdujemy w Łk 1,31-35. Sędziak nie wspomina już oczywiście o tym wszystkim, nic dziwnego, to przecież przyćmiłoby jego tezę mówiącą o wpływie tekstu 4Q246 na tekst z Łk 1,31-35.         

Tekst z Łk 1,31-35 jest też nieco podobny do tekstu z księgi Daniela:

„Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14, BT).

Tekst z Łk 1,31-35 jest też podobny do tekstu z Iz 9,5-6 i do tekstu z Ps 2,7:

„Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona” (BT).

            Aby powstał tekst z Łk 1,31 nie musi więc istnieć powyższy przytoczony przez Sędziaka tekst z Qumran.

            Widać więc dokładnie, że Sędziak tak naprawdę nie odniósł się w ogóle do mojej argumentacji. Czy to jest więc w ogóle jeszcze jakakolwiek jego polemika ze mną? Oczywiście, że nie. To wymijanie całego zestawu kontrargumentacji oponenta, uciekanie przed tą argumentacją – kapitulacja w tej dyskusji. 

Ponieważ Lewandowski oczekuje ode mnie w tym punkcie wyjaśnienia pojęcia "żywa woda" odpowiadam. W każdym z zacytowanych przez niego miejsc tylko Bóg nazwany jest "źródłem wody żywej", ani razu człowiek.

Odpowiedź:

            Nieprawda, mamy tu kolejnego strawmana a w całym tum punkcie jest chyba nawet więcej kłamstw niż słów. Ale po kolei. Po pierwsze, nieprawdą jest, że w każdym zacytowanym przeze mnie miejscu z ST określenie „woda żywa” odnosi się do Boga. W zacytowanym przeze mnie tekście z Pieśni nad Pieśniami (4,15) określenie „woda żywa” nie może się odnosić do Boga, bo o Bogu księga ta po prostu nie mówi w żadnym miejscu. Następnie, nieprawdą jest stwierdzenie:

Używając tego określenia esseńczycy mieli na myśli ich zakon (4Q265), a Jezus siebie oraz (co jest znamienne) tych którzy w niego uwierzą (Ew. Jana r.4).

Po pierwsze, w tekście 4Q265 jaki Sędziak pierwotnie zacytował nie ma nic o tym, że „wodą żywą” są esseńczycy albo ich zakon. Przypatrzmy się temu tekstowi, który podaję w wersji zacytowanej wcześniej przez Sędziaka:

„I tak, wszyscy ludzie, którzy weszli do nowego przymierza w ziemi damasceńskiej, lecz ponownie zdradzili i odstąpili od studni żywej wody, nie zostaną wliczeni do rady ludu i na jej listę nie zostaną wpisani” (4Q 265).

            Jak widzimy wcale nie mówi się tu o tym, że „woda żywa” to akurat zakon esseńczyków. Sędziak po prostu wziął sobie zupełnie z sufitu taką ideę, wyssał ją z palca. W tekście tym odstąpienie od „wody żywej” może być równie dobrze rozumiane jako odstąpienie od samego Boga (czy jego zbawiennych obietnic), który w tym wypadku sam byłby „wodą żywą”, podobnie jak w podanych przeze mnie tekstach z ST (Jr 2,13; 17,13). W każdym razie, skoro podany przez Sędziaka tekst z 4Q 265 nie mówi nic o tym, że zakon esseńczyków jest „wodą żywą”, to zupełnie bezzasadny jest jego zarzut, iż ja nie podałem tekstów z ST, gdzie jacyś ludzie są nazwani „wodą żywą”.

            Następnie, powyższe stwierdzenie Sędziaka, że Jezus w J 4 mówiąc o „wodzie żywej” ma na myśli akurat siebie i swych uczniów również jest naciągane i bezpodstawne. Jezus w J 4,10-14 wcale nie utożsamia się z „wodą żywą”, a tym bardziej nie ma tam mowy o tym, że jego uczniowie są „wodą żywą”. Jezus mówi w J 4,14, że da Samarytance wody żywej, co jest po prostu przenośnią używaną dla określenia spowodowanej przez Ducha świętego wiary dającej życie wieczne. Wyjaśnia się to w J 7,38-39:

„Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był /dany/, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony” (BT; por. też Ap 21,6; 22,1.17).

Całkowitym wymysłem Sędziaka jest więc jego powyższe stwierdzenie o stosowaniu przez Jezusa określenia „woda żywa” w stosunku do siebie i swych uczniów:

Używając tego określenia esseńczycy mieli na myśli ich zakon (4Q265), a Jezus siebie oraz (co jest znamienne) tych którzy w niego uwierzą (Ew. Jana r.4)”.

Dalej:        

Znów różnica dość istotna w interpretacji tego słowa pomiędzy klasycznym judaizmem z jednej strony a essenizmem i chrześcijaństwem z drugiej.

Odpowiedź:

            Dopiero po odpowiednim zmanipulowaniu wszystkiego przez Sędziaka, jak to było widać przed chwilą.

Punkt 6 - Aby dowieść że paralela pomiędzy qumrańskim tekstem (4Q541) mówiącym o misji kapłana oraz proroctwem dotyczącym misji Jezusa (Łuk. 2,33) jest nieistotna, podał opis umęczonego sługi Bożego z Izajasza (r. 53) jakoby mówiła wcześniej o tym samym. Opis Izajasza różni się znacznie od dwóch pozostałych.

Odpowiedź:

            Znów Sędziak nie przedstawia tego jak naprawdę wyglądała moja argumentacja w tej kwestii. Przytoczę więc to co pisałem:

Sędziak dość zręcznie próbuje tu ominąć problem. Jasne jest, że sprzeciw wobec sługi Bożego wiążę się z jego cierpieniem. Jedno nie wyklucza drugiego. Przytoczę więc tekst z Izajasza 53 aby ukazać, że tekst z Iz 53 mówi nie tylko (jak to twierdzi Sędziak) o cierpieniu sługi Bożego, lecz także mówi o sposobie reagowania ówczesnego pokolenia na jego misję, czyniąc to nawet bardziej szczegółowo niż tekst qumrański przytoczony wyżej przez Sędziaka. Oto ten tekst, zaznaczam za pomocą pogrubień fragmenty, które mówią o sposobie reagowania ówczesnych na misję sługi Bożego:

„Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami” (BT).

            Jak widać, w podanym tekście z Iz 53 jest mowa o cierpieniach sługi Bożego, lecz opis tych cierpień jest nierozerwalnie złączony z opisem sprzeciwu wobec niego. Tekst Sędziaka z Qumran tylko dlatego o tym nie mówi, bo jest o wiele bardziej oszczędny.

Sprzeciw wobec Bożych posłańców jest ideą tak znaną z ST, że aż dziwię się, iż Sędziak nadal upiera się przy tym, że autorzy NT opisujący sprzeciw wobec Jezusa musieli tę ideę zaczerpnąć akurat z pism z Qumran. Jeśli Sędziakowi nie odpowiada wyżej zacytowany przeze mnie tekst z ST, tylko dlatego, że mówi się w nim o cierpieniu zamiast tylko o sprzeciwie wobec sługi Bożego, to mogę bez problemu podać taki tekst z ST, który mówi o sprzeciwie wobec jakiegoś sługi Bożego, czyniąc to w podobnym tonie jak tekst Sędziaka z Qumran:

„Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie ocalony. Tak pomyśleli - i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła” (Mdr 2,12-21, BT).

            Ten tekst opisując zamiary niegodziwych o wiele lepiej niż tekst Sędziaka pasuje do Jezusa jako pierwowzór opisujący sprzeciw wobec Niego. Jest w nim o wiele więcej elementów typowych dla sprzeciwu wobec Jezusa, niż w tekście qumrańskim przytoczonym przez Sędziaka. Czemu Ewangeliści w swym opisie nie mogliby się wzorować na tym tekście, tylko musieliby to zrobić akurat w oparciu o tekst qumrański przytoczony przez Sędziaka? Patrz też Ps 22. Jak widać, tekst z Qumran mówiąc o prześladowaniach pewnego sługi Bożego nie był niczym oryginalnym i w ST takie idee przewijają się wielokrotnie. Nawet opisy sprzeciwów wobec proroków w ST są czymś takim (por. też Łk 11,50-51).

            Oczywiście wyżej Sędziak nie wspomniał już nawet ani słowem o tym wszystkim. Jest to zatem jego kolejna kapitulacja w tej dyskusji.

Punkt 7 - Tutaj wykazałem, iż myli się pisząc "nie ma żadnego dowodu na to, że tekst z Mt 11,2-5 został zapożyczony akurat z literatury qumrańskiej" (4Q 521), bo jest ogniwo świadczące o ich wspólnym pochodzeniu. Chodziło o podobieństwo dzieł dokonanych przez Jezusa-mesjasza i esseńskiego mesjasza.

Odpowiedź:

Problem w tym, że takie ogniwo było też obecne w podanym przeze mnie tekście z Iz 35. Były tam nawet takie ogniwa wspólne między tekstem z Mt 11,2-5, których nie było w tekście z Qumran wskazywanym dla porównań przez Sędziaka. Szczegóły w poprzedniej części niniejszej debaty. Oczywiście o tym wszystkim już on teraz nie wspomina. To jego kolejna kapitulacja w dyskusji.    

Punkt 8 - Stwierdziłem że podana w tekście qumrańskim (4Q242) paralela pomiędzy modlitwą Nabonida a ewangeliczną opowieścią o uzdrowieniu chorego człowieka przez Jezusa (Łuk. 5,20) świadczyć może o tym, że esseńczykom znane były wcześniej przypadki uzdrawiania chorego przez człowieka połączone z odpuszczeniem mu grzechów również przez człowieka (a nie przez Boga), co nasuwa z kolei przypuszczenie, że ich teologie (essenizm i chrześcijaństwo) miały ze sobą coś w tej kwestii wspólnego.

Odpowiedź:

Jakim cudem?? To, że ktoś zna zachowaną w jednej ze znalezionych w Qumran kopii tekstu apokryficznego legendę mówiącą o uzdrowieniu i odpuszczeniu grzechów żyjącemu blisko pół tysiąca lat wcześniej Nabonidowi nie oznacza jeszcze, że sam jest wyznawcą takiej teologii! Taki wniosek jest równie bezsensowny jak np. stwierdzenie, że skoro u mnie w domu znaleziono by fragmenty przepisanej przeze mnie książki o buddyzmie to ja od razu musiałem być wyznawcą buddyjskich idei, które odnaleziono w przepisywanych przeze mnie fragmentach. Przypomnę to co pisałem na ten temat, i co oczywiście Sędziak już tutaj pominął:

Apokryf Modlitwa Nabonida cytowany przez Sędziaka opisuje, że tak robił [tzn. odpuszczał grzechy – przyp. J.L.] pewien Żyd na długo przed esseńczykami (Nabonid żył ok. 400 lat przed esseńczykami). Znów nie mamy tu dowodu na to, że Jezus był pod wpływem esseńczyków, był co najmniej pod wpływem tradycji judaistycznej zawartej w przedesseńskim Apokryfie, który oni tylko przechowywali. […] Apokryf cytowany przez Sędziaka nie mówi nic o tym, że esseńczycy odpuszczali grzechy. Tekst ten mówi tylko o tym, że ktoś na długo przed nimi (w czasach Nabonida – okres przed rokiem 540 p.n.e.) to zrobił jeden raz. To, że esseńczycy przechowywali ten Apokryf nie oznacza też, że to oni byli jego autorami, tak samo jak to, że skoro w ich grotach znaleziono kopie Pięcioksięgu nie oznacza przecież, że to oni go napisali (co najwyżej oznacza, że skopiowali to). Sędziak chyba nie bardzo wie, kto to był Nabonid i kiedy żył. Być może wydaje mu się, że Nabonid to jest jakiś esseńczyk, stąd być może te wnioski, że Jezus odpuszczając choremu grzechy w Ewangeliach „wzorował się” na esseńczykach.      

 

Lewandowski w swojej zarozumiałości uznał mnie za ignoranta który nie wie, że Nabonid nie żył w tym samym czasie co Jezus.

Odpowiedź:

            Miałem do tego prawo, skoro jak wcześniej było widać na podstawie opisu wydarzenia sprzed pół tysiąca lat Sędziak stawiał sprawę tak, jakby odpuszczenie grzechów Nabonidowi było czynnością wykonaną przez esseńczyków, którzy przecież za czasów Nabonida jeszcze nie istnieli.   

Dalej posądził mnie o to, że nie wiem co oznacza słowo 'diaspora' lub to że Zwoje qumrańskie to w znacznej części kopie. Komentarz tego pozostawiam czytelnikom.

Odpowiedź:

            A ja zrobię coś więcej i pokażę czytelnikom czemu tak napisałem w poprzedniej części debaty:

Sędziak:

Większe zaufanie mam do Zwojów Morza Martwego, bo w odróżnieniu od tekstów biblijnych, nie uległy one skażeniu na przestrzeni wieków z powodu nieuczciwości wielu kopistów i tłumaczy.

Ja:

Jak widać Sędziak nie wie, że przeważająca część tego co znaleziono w Qumran to też tylko kopie. Tak jest nie tylko z wszystkimi tekstami biblijnymi z Qumran (przeważająca część odkryć[6]), ale tak jest choćby np. z Dokumentem damasceńskim[7], jedną z reguł tamtej wspólnoty. Również inne dokumenty uchodzące za pisma wspólnoty qumrańskiej to tylko kopie. Tak jest z Regułą Wspólnoty oznaczoną jako 1 QS i Regułą Zrzeszenia oznaczoną jako 5Q11[8]. Także inne teksty używane przez wspólnotę z Qumran to kopie, np. zbiór hymnów zwanych Hodayot a także zbiory innych hymnów (oba teksty pochodzą z 1 i 4 groty)[9]. Apokryficzne kopie 1 Księgi Henocha znalezionej w 4 grocie to też tylko kopie[10]. To samo tyczy się aramejskiego Targumu Hioba (11QTgJob), który jest tylko przekładem innego tekstu[11].

            Czy więc nie miałem racji? Czemu Sędziak „pozostawiając komentarz czytelnikom” nie naświetlił już kontekstu mojego stwierdzenia? Bo wyszłoby na jaw, że miałem pełne podstawy ku temu, żeby tak właśnie napisać. Tak samo jest z tym ww. przypadkiem diaspory. Znów pokażmy z okazji jakiej wymiany zdań padło takie stwierdzenie z mojej strony:

Sędziak:

Jakie interesy mieliby kapłani jerozolimscy, mieszkańcy zniewolonej wówczas Judei, w odległej Syrii? Czy sięgała tam ich władza i wpływy? Dlaczego mieliby prześladować ludzi którzy im w niczym nie zagrażali na ich podwórku?

 

Ja:

Jak widać Sędziak nie słyszał o czymś takim jak „żydowska diaspora religijna”. Aby obalić jego infantylne pytania w tym miejscu wystarczy wspomnieć, że żydowska diaspora religijna była bardzo silna w ośrodkach poza Palestyną. Na dowód tego możemy przywołać tu powszechnie znany fakt, zgodnie z którym wiemy, że w odległej od Palestyny kilka razy dalej niż Syria Aleksandrii już 200 lat przed Chrystusem była bardzo duża diaspora judaizmu, gdzie stworzono słynny grecki Stary Testament (Septuagintę) i gdzie działali tak wielcy pisarze judaizmu jak Filon aleksandryjski. Jeśli w leżącej kilka razy dalej niż Syria diasporze aleksandryjskiej istniały tak wielkie wspólnoty judaistyczne to tym bardziej w leżącej o wiele bliżej Palestyny diasporze syryjskiej istniały wielkie ośrodki judaizmu. Kapłani jerozolimscy chcieli mieć zachowaną tam sferę swoich wpływów, dlatego więc wysłali tam Pawła.

            Od razu widać, że w tym przypadku znów miałem podstawy ku temu aby napisać to co napisałem. Sędziak zupełnie nie informuje już swych czytelników o tym jakie były kulisy tych moich twierdzeń, bo wie, że gdyby to ujawnił to okazałoby się, że miałem podstawy do takich stwierdzeń. Jedyne co więc pozostaje Sędziakowi to maskowanie kulisów poszczególnych stwierdzeń w tej dyskusji za pomocą odmawiania polemiki z powodu swego rzekomego „świętego oburzenia” na to co pisałem.            

Punkt 9 - W punkcie tym wskazałem na podobieństwo esseńskich świętych uczt do chrześcijańskich 'agape', nie wyłączając Ostatniej Wieczerzy Jezusa z uczniami. Zdaniem wielu badaczy Zwojów, Jezus obchodził ostatnią Paschę według esseńskiego kalendarza. Poza tym pił wino w czasie uczty z uczniami, tak jak esseńczycy w swoim gronie. Wprawdzie w tekście qumrańskim (1Q 28A) użyte jest słowo 'moszcz', ale to na jedno wychodzi, bo słowo to oznacza "młode wino", a nie sok owocowy jak twierdzi Lewandowski.

Odpowiedź:

            Powtórzę co pisałem już wyżej na ten temat:

Jest to oczywiście ewidentny strawman, bowiem po pierwsze - czy Sędziak tego chce, czy nie, to użyte w tym tekście słowo tirosz oznacza też zwykły sok winogronowy, a więc niekoniecznie wino, moszcz. Na poparcie swego twierdzenia odnośnie tego znaczenia terminu tirosz podałem nawet odnośnik do prac jednego z qumranistów[12] i wykładowców języków bliskowschodnich, kłamie więc Sędziak gdy pisze: „jak twierdzi Lewandowski”. Skomentowanie przez Sędziaka na odczepnego podanych przeze mnie za specjalistą od języków bliskowschodnich (to tak jakbym cytował słownik) niezbijalnych danych leksykalnych za pomocą słów „słowo to oznacza "młode wino", a nie sok owocowy jak twierdzi Lewandowski”, to istne kuriozum. Dyletant „obala” leksykalny fakt za pomocą jedynie własnej opinii (!).     

Polemista pisze: "Doszukiwanie się pierwowzoru Ostatniej Wieczerzy akurat u esseńczyków nie ma sensu, skoro NT wyraźnie wyjaśnia, że Uczta ta wzorowała się na starotestamentalnym święcie Paschy. Nawet data była ta sama (choć Ewangeliści nie wydają się być zgodni co do dokładnego dnia". Była to jednak Pascha obchodzona na styl podobny do esseńczyków, a nie typowo starotestamentowy.

Odpowiedź:

            Sędziak znów powtarza swoją opinię, z którą już polemizowałem w poprzedniej części debaty. Przypomnę więc jak uzasadniał on to, że rzekomo chrześcijańska Uczta święta była podobna do esseńskiej uczty świętej:

Sędziak:

W odróżnieniu od Żydów związanych ze świątynią, zarówno esseńczycy jak i pierwsi chrześcijanie (którzy po śmierci Jezusa długo nie wyłamywali się spod judaizmu) nie składali w czasie Paschy zwierząt w ofierze, np. baranka paschalnego lub kozła (jak czytamy w księdze Wyjścia) i o czym pisał zresztą Flawiusz.

Ja:

Nie tylko esseńczycy nie składali ofiar ze zwierząt, czynili tak również sadokici, również odłam judaizmu z tego samego okresu[13].  Jak widać taka postawa była dość powszechna w judaizmie tamtych czasów i nie ma tym samym dowodu na to, że chrześcijanie musieli znać tę postawę akurat od esseńczyków.

            Następnie, kolejnym „uzasadnieniem” Sędziaka dla jego tezy, zgodnie z którą Uczta chrześcijańska jest „podobna” do uczty esseńskiej a nie starotestamentalnej jest... obecność wina zarówno u esseńczyków jak i chrześcijan. Jak jednak wyżej pisałem nie mamy pewnych danych na temat używania przez esseńczyków wina podczas ich uczt. Jeden z qumranologów napisał: „Nic nie mówi nam to o konsumpcji >>wina<< przez członków wspólnoty”[14].

 

            Do tego też Sędziak się nigdy nie odniósł.     

 

Punkt 10 - Tutaj pomieszał pojęcie "budowli " jako fizycznego obiektu z metaforyczną "budowlą" Bożą

Odpowiedź:

            Ukazywałem miejsca w ST, gdzie pojecie budowli jest używane w sposób metaforyczny (Ez 11,16, BT).

jakim w NT jest kościół - zgromadzenie wiernych, a w Qumran "Rada Zrzeszenia" - kierownictwo zakonu esseńskiego. Nie pokazał w ST ani jednego miejsca gdzie budowlą Bożą nazwany jest Izrael lub jego kapłani.

Odpowiedź:

To jest kolejny niekonsekwentny argument wymyślony przez Sędziaka na odczepnego. Przypominam to o czym pisałem wcześniej: Sędziak sam zupełnie nie bierze w swych porównaniach „paralelnych” pod uwagę tego, że teksty jakie porównuje odnoszą się do różnych podmiotów. Wtedy mu już to nie przeszkadza. Kiedy natomiast ja robię dokładnie to samo co on i zestawiam w ten sam sposób teksty, to wtedy mu to już nagle zaczyna przeszkadzać i czyni mi z tego zarzut. W powyższej argumentacji nie ma więc za krzty sensu i konsekwencji i można ją zignorować jako jedynie akt desperacji. Chyba, że Sędziak zrezygnuje sam w swej argumentacji z przykładów, gdzie między tekstami z Qumran i z NT są zbyt duże różnice, bo teksty te odnoszą się do czegoś innego. Wtedy jednak niewiele z tej jego argumentacji by się ostało, jeśli cokolwiek.   

Punkt 11 - Różnica zdań pomiędzy nami dotyczy tutaj wyrażenia "królestwo Boże". Pojęcie królestwa Bożego ówcześni Żydzi palestyńscy rozumieli w sposób jednoznaczny, było ono wówczas bardzo popularne i bardzo ważną ideą. Lewandowski twierdzi, że Jezus użył tego wyrażenia (Łuk 9, 27) w bardzo nietradycyjnym sensie. Taki pogląd jest co jest co najmniej naiwny.

Odpowiedź:

            W żadnym wypadku. Jezus używał pojęcia „Królestwo Boże” w bardzo wielu różnych znaczeniach, włącznie ze znaczeniem duchowym i metaforycznym. Np.:

„A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże” (Łk 11,20, BT).

            Takie dalekie metafory Jezusa na temat „Królestwa Bożego” dopuszczają też taką zgodną zresztą z kontekstem interpretację określenia „Królestwo Boże” z Łk 9,27, o jakiej mówiłem w poprzednich odcinkach tej polemiki.  

Punkt 12 - Do arcyważnej sprawy Nauczyciela Sprawiedliwości mój polemista podszedł w sposób tak nieuczciwy, tendencyjny, że dodałem tylko swój komentarz, nie podejmując dyskusji. Lubię fair play, a nie wolną amerykankę.

Odpowiedź:

            To jest kolejna kapitulacja Sędziaka. Prawda jest taka, że w poprzedniej części polemiki rozebrałem na części pierwsze każde jego stwierdzenie odnośnie Nauczyciela Sprawiedliwości. Popatrzmy jak wyglądała nasza wymiana zdań (skróty S.J. i L.J to wprowadzone wcześniej w polemice inicjały Sędziaka i moje przed naszymi wypowiedziami):

S.J. Miał to być charyzmatyczny przywódca, człowiek o silnej osobowości, a jego nauka miała stać się podstawą wiary jego naśladowców. Mesjaszem takim był dla chrześcijan oczywiście Jezus. Dla esseńczyków miał być nim tak zwany "Nauczyciel Sprawiedliwości".

L.J. Nieprawda. Jeden z wybitnych qumranologów i tłumaczy literatury z Qumran na pytanie "Czy wspólnota [z Qumran - przyp. J.L.] wierzyła, że jej Nauczyciel Sprawiedliwości był Mesjaszem?" odpowiada: "Nie ma tekstu, który tak identyfikowałby Nauczyciela Sprawiedliwości".

Dlaczego Sędziak nie podjął z tym polemiki?

S.J. Imię to powtarza się w zwojach wielokrotnie. Podobieństwa pomiędzy tymi dwiema postaciami są tak silne, że niektórzy badacze tych tekstów doszli do wniosku, że Jezus i ów Nauczyciel Sprawiedliwości to jedna i ta sama postać, z tą różnicą, że esseńczycy nie przypisywali mu cech boskich.

L.J. Kolejny nonsens. Wyżej nawet sam Sędziak przyznaje, że wspólnota z Qumran istniała 150 lat przed chrześcijaństwem. Co to oznacza? Ano ostatecznie obala to hipotezę, zgodnie z którą Nauczyciel Sprawiedliwości to Jezus, bowiem z pism qumrańskich jednoznacznie wynika, że Nauczyciel Sprawiedliwości "musiał więc być postacią historyczną". Jeśli qumrański Nauczyciel Sprawiedliwości był postacią historyczną, to oznacza to, że żył 150 lat przed Jezusem, nie mógł więc być Nim samym. Opisujący życiorys przywódcy wspólnoty z Qumran Dokument damasceński podaje, że Nauczyciel Sprawiedliwości żył 390 lat po uprowadzeniu Żydów przez Nabuchodonozora (miało to miejsce w 586 roku p.n.e.), co daje nam 196 rok przed Chrystusem. ów Nauczyciel miał się objawić wspólnocie z Qumran 20 lat po minięciu tego 390letniego okresu, co doprowadzałoby nas do roku 176 p.n.e. Zaś co do rzekomych i wcześniej podkreślanych już przez takich jak Allegro i A. Dupont - Sommera "silnych" podobieństw Nauczyciela Sprawiedliwości do Jezusa, to po bliższych badaniach tekstów qumrańskich sprawa okazała się być tanią sensacją, opartą na wielu nadinterpretacjach tekstów qumrańskich. W rzeczywistości wiele z tych podobieństw tak naprawdę nie istnieje, po dalsze dane na ten temat odsyłam do opracowań zajmujących się tą sprawą bardzo szczegółowo, bo w oparciu o analizę tekstów qumrańskich. Po raz kolejny widać, że obsesja paralelomanii przesłania wielu paralelomaniakom rozsądny ogląd rzeczywistości, który kompletnie nie ma dla nich znaczenia, bowiem i tak głoszą oni swoje wbrew jakiejkolwiek logice.

S.J. Nauczyciel Sprawiedliwości odgrywa zbawczą rolę w życiu tych, którzy w niego wierzą, podobnie jak Jezus w przypadku chrześcijan. W jednym z tekstów qumrańskich czytamy: "Wszystkich tych, którzy przestrzegają zakonu w Domu Judy, wyzwoli Bóg... dzięki ich wytrwałości w cierpieniu i wierze w Nauczyciela Sprawiedliwości". Taką samą zbawczą moc przypisuje Jezusowi Paweł. W liście do Galacjan czytamy: "człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa" /2, 16-17/. Jest to jeden z wielu przykładów świadczących o tym, że Paweł dobrze znał metafory, przenośnie, w ogóle frazeologię esseńczyków, chociaż traktował zakon mojżeszowy zgoła inaczej.

L.J. Nie, ten mocno naciągany paralelizm w żadnym wypadku nie świadczy o tym, „że Paweł dobrze znał metafory, przenośnie, w ogóle frazeologię esseńczyków”. Po pierwsze, powyższy cytowany przez Sędziaka tekst qumrański (jest to tekst z 1 QHab 8,1-3) mówiący o „wierze w nauczyciela Sprawiedliwości” jest przez Sędziaka oddany tendencyjnie. Inni qumraniści tłumaczą to już inaczej – „wierność Nauczycielowi Sprawiedliwości”[15]. Takie oddanie jest bardziej zgodne z Ha 2,4, do którego nawiązuje ten tekst z Qumran. W Ha 2,4 mamy be’emunato – „wierność”, a więc niekoniecznie jest to już „wiara” w Pawłowym rozumieniu wspomnianym w Gal 2,16-17. Nie można więc tych dwóch tekstów ze sobą porównywać, bo słowa występują tu w zupełnie innym znaczeniu. Najlepszym dowodem na to, że be’emunato oznacza właśnie „wierność” i niekoniecznie „wiarę” w pojęciu Pawłowym jest fakt, że ten hebrajski termin występuje też w Ps 96,13 i oznacza tam wierność Boga wobec ludzi (a nie żadną wiarę). Następnie, nawet gdyby powyższy tekst qumrański mówił o wierze w Nauczyciela Sprawiedliwości to o niczym to by jeszcze nie świadczyło, bowiem wiara w Boga i Jego wysłanników jest absolutnie uniwersalnym zjawiskiem, charakterystycznym dla każdego systemu wierzeń, nie tylko dla wierzeń wspólnoty z Qumran. Tym samym nie ma absolutnie żadnego dowodu na to, że pisząc o wierze w Jezusa Paweł został zainspirowany akurat systemem przekonań wspólnoty z Qumran.

S.J. Lewandowski rozpędził się tutaj więc nie chciałem mu przerywać. Ze Zwojów wiemy na pewno, że esseńczycy oczekiwali powrotu Nauczyciela Sprawiedliwości, być może po raz kolejny (to nie jest zbyt jasne), ale oczekiwali. Skoro więc Nauczyciel Sprawiedliwości zmarł wcześniej i miał powrócić na ziemię, to czy nie jest możliwe, że mógł to być właśnie okres życia Jezusa na ziemi?

Odpowiedź:

            Kolejna naciągana rewelacja podawana przez Sędziaka za takimi jak Dupont-Sommer. Nie istnieje jednak żaden tekst qumrański, który wprost mówiłby o powrocie Nauczyciela Sprawiedliwości. Mniemanie takie wzięło się stąd, że Dokument damasceński miał mówić ponoć: „aż przyjdzie Nauczyciel Sprawiedliwości w dniach ostatecznych” (VI,10). Tak tłumaczył to Dupont Sommer a także Schechter, który pierwszy przetłumaczył ten dokument. Założyli oni sobie, że występujący w tym tekście zwrot yoreh hassedeq to ekwiwalent słów moreh hassedeq. Oczywiście to jest tylko założenie, ale już nie fakt. Kiedy zaś przetłumaczymy ten tekst tak bez takich założeń to otrzymamy coś innego: „aż przyjdzie ten, który będzie uczył sprawiedliwości w dniach ostatecznych”. Tak tłumaczy ten tekst nawet tak wychwalany wyżej przez Sędziaka Vermes. Nie trudno zauważyć, że w tej poprawniejszej drugiej wersji tłumaczenia nie ma już mowy o żadnym Nauczycielu Sprawiedliwości, tylko o kimś nieokreślonym, kto będzie uczył sprawiedliwości. W dodatku owe wyżej zacytowane słowa z Dokumentu damasceńskiego są wyraźnym nawiązaniem do Oz 10,12, gdzie czytamy, że Jahwe „przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć”[16]. Tekst ten może się więc odnosić nawet do samego Jahwe, zatem tym bardziej nie do qumrańskiego Nauczyciela Sprawiedliwości.  

Dlatego znów nasuwa się przypuszczenie, że istniał związek pierwotnego chrześcijaństwa z Qumran, podobnie jak w przypadku misji Pawła do Damaszku, o czym powiem dalej.

Odpowiedź:

To przypuszczenie jest jak widać niczym nie poparte.

Następnie, obszernie dowodząc, że Dupont-Sommer i Allegro są w błędzie, Lewandowski ani słowem nie zająknął się o tym, że obaj nauczyciele, t.j. Jezus i Nauczyciel Sprawiedliwości, głosili ubóstwo, pokorę, czystość i miłość bliźniego, obaj zalecali posłuszeństwo wobec Tory i zakonu Mojżeszowego,

Odpowiedź:

            Wszyscy prorocy ST to głosili. To nie jest nic wyjątkowego, co cechowałoby tylko Jezusa i Nauczyciela Sprawiedliwości.

 obaj uważali się za mesjaszy,

Odpowiedź:

Nieprawda. Nauczyciel Sprawiedliwości nie uważał się za Mesjasza. Nawet wspólnota z Qumran go za takiego nie uważała. Jeden z wybitnych qumranologów i tłumaczy literatury z Qumran na pytanie „Czy wspólnota [z Qumran – przyp. J.L.] wierzyła, że jej Nauczyciel Sprawiedliwości był Mesjaszem?” odpowiada: „Nie ma tekstu, który tak identyfikowałby Nauczyciela Sprawiedliwości”[17]. Inny biblista podaje tak samo: „W rzeczywistości Mistrz Sprawiedliwości nie jest nigdy nazwany Mesjaszem”[18].

 

obaj byli prześladowani przez ortodoksyjnych Żydów i skazani na śmierć,

Odpowiedź:

Wielu proroków ST też (por. np. Łk 11,50-51), więc znów nie jest to żaden rys charakterystyczny tylko dla tych dwóch postaci. 

obaj mieli po śmierci zmartwychwstać i powrócić na Ziemię w dzień sądny;

Odpowiedź:

            Problem w tym, że Sędziak nie podał tekstu, który wskazywałby, że Nauczyciel Sprawiedliwości miał „zmartwychwstać”. Co do powrotu Nauczyciela Sprawiedliwości to pisałem o tym wyżej – Sędziak myli się, żaden tekst z Qumran o tym nie mówi.

i wreszcie, obaj ustanowili na koniec rytuał wspólnego posiłku ze swoimi uczniami.

Odpowiedź:

Znów Sędziak nie podał żadnego tekstu z Qumran, który by tego dowiódł. To co tu on pisze jest więc nic nie warte i póki nie przedstawi jakichś konkretów to co on tu pisze można traktować jako nic nie warte pustosłowie.  

A przecież zwykła przyzwoitość i szacunek dla prawdy naukowej wymagałaby powiedzieć o tym, zważywszy, że jest to jeden z najbardziej ważkich problemów w kwestii qumrańskiej. Dlatego ta cała jego argumentacja to jeden wielki bełkot. Czytając go można odnieść wrażenie, że Allegro i Dupont-Sommer wyssali całą tę teorię z palca, a jak widzimy mieli istotne podstawy dla jej uzasadnienia. I taki 'apologeta' co chwila krytykuje innych i poucza...

Odpowiedź:

            Skoro Sędziak postuluje to czy tamto, to niech tego wpierw dowodzi. Wyżej tego jakoś nie czyni, porównując Jezusa do Nauczyciela Sprawiedliwości wypowiada tylko jakieś życzeniowe stwierdzenia. Ponadto, qumranolodzy badający zwoje obalili za ich pomocą prawie każde sensacyjne stwierdzenie Allegro i Sommer-Duponta. Jedną z takich książek jest pewna wydana niedawno publikacja w języku polskim[19]. Jej autor badał zwoje z Qumran i za pomocą wnikliwej analizy zwojów i egzegezy hebrajskich terminów w nich występujących obala m.in. twierdzenia, które Sędziak tak bezkrytycznie w kółko powtarza wyżej i w innych swych tekstach o Qumran. Warto dodać, że Sędziak odpowiadając na mój tekst wyciął podawane przeze mnie za „The Times” oświadczenie zespołu badającego zwoje z Qumran, w którym badacze ci oświadczyli, że stwierdzenia Allegro nie znajdują żadnego oparcia w zwojach. Czyżby cenzura na łamach takiego rzekomo „walczącego z cenzurą katolicką” serwisu jak Racjonalista?      

Skoro już o tym mowa, pozwolę sobie lepiej wyjaśnić o co chodzi w tej kwestii. Ci, którzy nie zgadzają się z tym, że Jezus był Nauczycielem Sprawiedliwości z Qumran wskazują na odmienne cechy osobowości i niektórych nauk głoszonych przez nich. Twierdzą, że Jezus kładł większy nacisk na przykazanie miłości, a do ascezy i czystości rytualnej miał dość liberalne podejście. Zatem głoszony przez niego system wartości nie byłby zgodny, ich zdaniem, z nauką Nauczyciela Sprawiedliwości dla którego asceza i czystość rytualna była podstawowymi warunkami wstępu do królestwa Bożego.

Taki oczywiście jest Jezus ewangelii, ale niekoniecznie Jezus historyczny. Zatem moje zdanie jest takie, że Nauczyciel Sprawiedliwości był pierwowzorem Jezusa, choć niekoniecznie nim samym.

Odpowiedź:

            A skąd Sędziak wie, jaki był Jezus historyczny? Skąd Sędziak wie, że był On właśnie taki jak Nauczyciel Sprawiedliwości, skoro nie wierzy przekazowi z NT (i przekazowi innych pism chrześcijańskich) a innego przekazu na temat cech Jezusa nie mamy? To jakieś ewidentnie życzeniowe myślenie i zwykła wiara w swe qumranomanackie pragnienia, a ponoć „racjonaliści” w nic nie wierzą, uznają „tylko fakty”. Jak widać jest to jednak tylko zwykłym mitem przez nich rozpowszechnianym, niczym więcej.

Koniec przytoczenia. Stwierdzając, że kwestia Nauczyciela Sprawiedliwości jest „arcyważna” i jednocześnie nie podejmując polemiki z tym co pisałem na ten temat Sędziak sobie wystawia bardzo złe świadectwo, a nie mi.  

Punkt13 - Tutaj Lewandowski udaje, że nie wie o co mi chodzi, zarzuca mi różne nieprawdziwe rzeczy, zapewne po to, żeby zagmatwać sprawę. Wbrew temu co pisze, nie utożsamiłem Jezusa z Melchisedekiem i nie twierdziłem, że imię "Michał" autorzy NT zapożyczyli akurat z pism qumrańskich.

Odpowiedź:

Jak więc zrozumieć takie oto wypowiedzi Sędziaka z pierwszego jego tekstu o Qumran, z którym to tekstem polemizowałem?:

Zwój 1Q13 zatytułowany jest "Niebiański książę Melchisedek" i kończy się słowami: "A twoim Elohim jest Melchisedek, który wyrwie ich z ręki Beliala". Autor listu do Hebrajczyków obszernie dowodzi (rozdział 7), że Jezus jest najwyższym kapłanem na wzór Melchisedeka - tajemniczego starotestamentowego króla Salemu, o którym wzmiankuje Księga Rodzaju /14,18/. […] Postać archanioła Michała, którego autorzy zwojów utożsamiają z Melchisedekiem, pojawia się w Apokalipsie świętego Jana, gdzie widzimy go walczącego ze smokiem i jego aniołami /12, 7 - 9/. W Zwojach jest o nim mowa dość często, na przykład zwój 4Q529 zatytułowany jest: "Słowa Michała do aniołów." Widzimy więc, że mesjańskie oczekiwania i nadzieje pierwszych chrześcijan i ich apokaliptyczne wizje nie były wcale czymś nowym. Kilkadziesiąt lat po upadku powstania żydowskiego i zniszczeniu klasztoru qumrańskiego przez Rzymian, chrześcijanie, jak wynika z nowotestamentowych tekstów, kontynuowali i kultywowali tradycje esseńskie, przynajmniej znaczną ich część.

Przecież to jest ewidentne pokazywanie, iż nowotestamentalna paralela Jezus - Melchizedek i paralela Michał – Michał ma swoje miejsce też w tekstach z Qumran. Nie wiem czemu Sędziak się teraz wypiera swych wcześniejszych porównań.

Chodziło mi o coś zupełnie innego, mianowicie o to, że apokaliptyczne sceny walki aniołów z demonami, które występują zarówno w tekstach esseńczyków jak i nowotestamentowej księdze Apokalipsy są do siebie podobne. Opisów podobnych walk nie ma w ST.

Odpowiedź:

            Problem w tym, że w swym pierwszym tekście o Qumran z jakim polemizowałem Sędziak nie podał żadnych opisów walk Michała zawartych rzekomo w tekstach z Qumran. Jedyne co napisał o tych walkach to tylko tyle:

Postać archanioła Michała, którego autorzy zwojów utożsamiają z Melchisedekiem, pojawia się w Apokalipsie świętego Jana, gdzie widzimy go walczącego ze smokiem i jego aniołami /12, 7 - 9/. W Zwojach jest o nim mowa dość często, na przykład zwój 4Q529 zatytułowany jest: "Słowa Michała do aniołów."

            I tylko tyle! Czy z zawartego w zwoju 4Q529 stwierdzenia „Słowa Michała do aniołów” można jakkolwiek (jak to czyni Sędziak) wnioskować, iż „apokaliptyczne sceny walki aniołów z demonami, które występują zarówno w tekstach esseńczyków jak i nowotestamentowej księdze Apokalipsy są do siebie podobne”? Nonsens. Kolejne naciąganie i zmyślanie w wykonaniu Sędziaka. Wreszcie, postać archanioła Michała walczącego ze złem była obecna już w ST:

„Lecz książę królestwa Persów sprzeciwiał mi się przez dwadzieścia jeden dni. Wtedy przybył mi z pomocą Michał, jeden z pierwszych książąt. Pozostawiłem go tam przy królach Persów […] Teraz muszę znów walczyć z księciem Persów, a gdy skończę, wówczas nadejdzie książę Jawanu. Nikt zaś nie może mi skutecznie pomóc przeciw nim z wyjątkiem waszego księcia Michała, […] W owych czasach wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu. Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze” (Dn 10,13.21-22; 12,1, BT).

Co się zaś tyczy słowa Belial to zaszło nieporozumienie, które wyjaśniłem w poprzednim komentarzu.

 Odpowiedź:

            Nieprawda, nigdzie Sędziak tego nie wyjaśnił, ani wcześniej ani w żadnym swoim tekście o Qumran, w którym polemizuje ze mną. Jak ktoś nie wierzy to proponuję mu otworzyć kolejne teksty Sędziaka o Qumran i za pomocą wyszukiwarki poszukać tego istniejącego gdzieś rzekomo wyjaśnienia na temat jego wpadki co do rzekomej nieobecności imienia Belial tekstach przedesseńskich. Nic takiego nie ma, Sędziak wyssał sobie to z palca i odsyła czytelników do swego rzekomego wyjaśnienia, które tak naprawdę nie istnieje (!). 

Punkt 14 - Lewandowski zbagatelizował paralelę pomiędzy tekstem nowotestamentowym (Dz.Ap. 5,1-11) a tekstem qumrańskim (4Q266) mówiącym o sankcjach karnych wobec nieuczciwych członków zboru. Paralela ta wskazywała wyraźnie na wspólne źródło ich pochodzenia, czego nie chciał uznać.

Odpowiedź:

            Szkoda, że Sędziak znów nie podjął polemiki z tym co pisałem na temat tych rzekomych „wyraźnych podobieństw”:

Jak mogą być „wyraźne”, skoro kradzież w Dz skończyła się śmiercią złodziei a u qumrańczyków nic takiego nie miało miejsce w przypadku stosowania kar za kradzież? Nie ma tu prawie żadnego podobieństwa. 

            Gdzie jest więc polemika z tym co tutaj napisałem? Nie ma, Sędziak zalicza tu już więc kolejną kapitulację.  

Punkt 15 - Na słowo "święci" występujące w NT i tekstach qumrańskich wskazałem nie po to, żeby sugerować, że nie występuje ono nigdzie w ST, lecz z uwagi na jego znaczenie w obu źródłach. W księdze Daniela jest mowa o świętych jako ludziach, co w klasycznym judaizmie jest raczej nietypowe, a na co nie zwrócił uwagi polemista.

Odpowiedź:

Kolejny punkt i na początku już od razu mamy „w prezencie” od Sędziaka nowego strawmana, czyli zniekształcone przedstawianie argumentacji oponenta, dokonane w celu łatwiejszego polemizowania z nią. No więc ujawniamy tego strawmana. Gdzie on jest, gdzie się schował? Tu: „W księdze Daniela jest mowa o świętych jako ludziach, co w klasycznym judaizmie jest raczej nietypowe, a na co nie zwrócił uwagi polemista”.

Po pierwsze, jak to „nietypowe”? Skoro księga Daniela o tym mówi, mówią o tym często także inne teksty z ST (patrz dalej), to o jakiej „nietypowości” mówi tu Sędziak? On sam przytoczył tylko jeden tekst z Qumran, który używa słowa „święci” w stosunku do ludzi, więc z tego punktu widzenia takie zjawisko było rzadkie raczej w tekstach z Qumran, a nie w ST. Po drugie, nie tylko z księgi Daniela cytowałem teksty mówiące o „świętych” w ST. Oto inne mówiące o ludziach jako „świętych” teksty z ST, które podałem w swym pierwszym tekście polemizującym z Sędziakiem w temacie Qumran:

„On kocha swój lud. Wszyscy Jego święci są w Jego ręku. U nóg Twoich oni usiedli, słowa Twoje przyjmują” (Pwt 33,3, BT).

„Bójcie się Pana, święci Jego, gdyż bogobojni nie doświadczają biedy” (Ps 34,10, BT).

„Niechaj Cię wielbią, Panie, wszystkie dzieła Twoje i święci Twoi niech Cię błogosławią!” (Ps 145,10, BT).

„Niech się weselą święci wśród chwały, niech się cieszą na swoich sofach!” (Ps 149,5, BT).

„Pobożni synowie dobrych składali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo, że te same dobra i niebezpieczeństwa święci podejmą jednakowo, i już zaczęli śpiewać hymny przodków” (Mdr 18,9, BT).

            Gdzie jest polemika Sędziaka z tymi przykładami? Nie ma – to już kolejna jego kapitulacja.    

Jeśli nawet częstotliwość występowania tego słowa w tekstach qumrańskich wymagałaby małej poprawki z mojej strony, to widzimy że nie mniejszy błąd robi tutaj Lewandowski nie widząc różnicy w użyciu tego słowa w odniesieniu do Boga i człowieka.

Odpowiedź:

            Kolejny strawman. Sędziak po raz kolejny wymyśla problem, który nie istnieje. W żadnym ze swych tekstów Sędziak nie wskazał jakiegokolwiek przykładu zastosowania słowa „święci” w zwojach z Qumran, gdzie odnosiłoby się ono do Boga. Ja też takich przykładów nie podawałem. Nonsensem jest więc zdanie Sędziaka: „nie mniejszy błąd robi tutaj Lewandowski nie widząc różnicy w użyciu tego słowa [tzn. słowa „święci” – przyp. J.L.] w odniesieniu do Boga i człowieka”. Do jakiego Boga? Czy podawane przeze mnie i Sędziaka przykłady użycia słowa „święci” odnosiły się do Boga? Nie. Popatrzmy, oto co Sędziak napisał na ten temat w swym tekście o Qumran, z którym polemizowałem za pierwszym razem:

Słowa "święty, święci, świętość" często pojawiają się w tekstach qumrańskich. "Podręcznik dyscypliny" rozpoczyna się od słów: "Nauczyciel nauczy świętych jak żyć według ustaw tej Księgi, aby mogli szukać Boga całym sercem, całą duszą, czynić to co dobre i prawe przed nim, tak jak polecił przez Mojżesza i przez wszystkie swe sługi, proroków”.

Sędziak podał więc tylko jeden przykład zastosowania słowa „święci” w zwojach. Słowo to nie odnosi się tam do Boga. W podanych przeze mnie przykładach z ST słowo „święci” też nie odnosi się do Boga. Sędziak więc wymyśla tu zupełnie nie istniejący problem i obala tu kolejnego strawmana, gdy polemizuje z czymś czego nigdy tak naprawdę nie napisałem. Żeby było jeszcze ciekawiej to warto wspomnieć, że już w poprzedniej części swej polemiki użerałem się z tym wymysłem Sędziaka. Oto ten moment:

Sędziak:

Nie ma też dla niego znaczenia czy dany tekst odnosi się do Boga czy do człowieka, jak choćby w przypadku określeń takich jak 'święty' i 'błogosławiony'

Ja:

Coś się Sędziakowi tutaj pomyliło, w jego tekście z jakim polemizowałem nie było mowy o porównywaniu samego terminu „błogosławiony”. Zaś co do terminu „święci” to podane przez Sędziaka i mnie przykłady nie odnosiły się w obu przypadkach do człowieka. Zobaczymy to dalej, gdzie będzie o tym mowa.

            Jak widzimy Sędziak w ogóle nie czyta co się do niego pisze (lub udaje, że nie widzi tego) bowiem wciąż powiela ewidentnie zwykłe nieprawdy.     

Punkt 16 - Podobnie sprawę rytuału chrztu poruszyłem ze względu na jego znaczenie, a nie po to żeby dowodzić, że istniał on tylko w Qumran i pierwotnym chrześcijaństwie. Problemy w dyskusji Lewandowski stwarza permanentnie imputując mi że w mojej argumentacji widzę tylko Qumran.

Odpowiedź:

            To w takim razie po co Sędziak zamieścił ten przykład w tekście wskazującym na zapożyczenia chrześcijaństwa od Qumran? Marny to wykręt panie Sędziak.

Punkt 17 - Znów zlekceważył ważną paralelę. Opis miasta apokaliptycznego z księgi Apokalipsy (21,9-27), podobny jeśli chodzi o styl i język do miasta opisanego w Zwoju (4Q554) przyrównał nietrafnie do podanego w księdze Ezechiela (r.40) opisu świątyni.

Odpowiedź:

            Opis zdejmowania wymiarów miasta i świątyni w wizji Ezechiela jest trafną analogią do opisu zdejmowania wymiarów świątyni i miasta świętego z Ap. W poprzedniej części niniejszej polemiki z Sędziakiem wskazałem nawet na analogie jakie nie istnieją w tekstach z Qumran i Ap, porównywanych przez Sędziaka, istnieją zaś w we wskazywanej przeze mnie paraleli między tekstem z Ap i Ez. Pisałem:

W tekście qumrańskim nie ma zaś mowy o pręcie mierniczym, zaś w moim tekście z Ez 40,3 i w Ap 21,15 jest o tym mowa.

            Sędziak oczywiście nie podjął z tym polemiki – to już kolejna jego kapitulacja.

Dopiero w drugiej odpowiedzi próbował coś sprostować, powołując się na opis miasta podany na samym końcu księgi Ezechiela, aż 8 rozdziałów dalej.

Odpowiedź:

            Bo zdejmowanie pomiarów miasta i świątyni w wizji Ezechiela odbywa się właśnie przez 8 rozdziałów, rozpoczyna się od rozdziału 40 księgi Ezechiela i trwa dalej, aż do rozdziału 48. Jest tam ciągłość. 

Ale opis ten nie pasuje do tekstu qumrańskiego i nowotestamentowego ze względu na odmienny styl i język.

Odpowiedź:

            We wskazanej przeze mnie paraleli styl i język raz jest odmienny a kiedy indziej nie. Odmienny styl i język zachodzi też w paraleli między sędziakowym tekstem z Qumran i tekstem z NT, czemu to Sędziakowi już nie przeszkadza? Sędziak nigdy nie wytłumaczył się z innych niekonsekwencji tego typu, choć prawie w każdym punkcie mu na nie wskazywałem. 

Punkt 18 - Sprawa Damaszku i wyprawy Pawła do tego miasta to kwestia interpretacji tego co mamy do dyspozycji ze źródeł historycznych i Dziejów Apostolskich, więc pozostawmy czytelnikowi ocenę kto ma tutaj rację.

Odpowiedź:

Kolejna kapitulacja Sędziaka, w tej kwestii napisałem bowiem bardzo dużo w poprzedniej części niniejszej debaty. Oczywiście znów nie odniósł się on do tego merytorycznie, nawet jednym słowem. 

Następnie Lewandowski nie potrafił pokazać gdzie w ST jest mowa o życiu wiecznym człowieka. Nawet w słynnym opisie mesjańskiego królestwa w księdze Izajasza (65, 20-23) jest mowa o tym, że ludzie będą umierać.

Odpowiedź:

            We wskazanym przez Sędziaka tekście wcale nie czytamy, że ludzie na pewno będą umierać. Tekst ten podaje:

„Nie będzie już w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy” (Iz 65,20, BT).

            Tekst ten za pomocą barwnej semickiej przenośni wyraża prawdę o tym, że w królestwie mesjańskim nie będzie starości, skoro najmłodsi będą mieli po sto lat. Tekst ten operuje tu pewną poetycką metaforą, która ma głębszy sens niż dosłowny. Ten sam tekst kawałek dalej mówi:

„Wilk i baranek paść się będą razem; lew też będzie jadał słomę jak wół; a wąż będzie miał proch ziemi jako pokarm. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać na całej świętej mej górze - mówi Pan” (Iz 65,25, BT).

            Czy można sobie wyobrazić, że lew będzie jadł słomę a wąż będzie żywił się ziemią? To oczywiście tylko pewne charakterystyczne dla tegoż rozdziału przenośnie poetyckie. Za pomocą pewnych tajemniczych zwrotów i parabol wyrażono w nich głębsze prawdy. Dosłowne interpretowanie ich jest bez sensu, mają one bowiem głębszy sens. Tak samo jest z powyższym wskazanym przez Sędziaka tekstem z rzeczonego rozdziału, który również w takim wypadku należy zinterpretować niedosłownie. Księga Izajasza na pewno nie może uczyć o tym, że ludzie będą umierać w królestwie mesjańskim Boga, bo we wcześniejszych rozdziałach tej księgi czytamy:

„Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł” (Iz 25,7-8, BT).    

Pisze: "Sędziak wykręca kota ogonem. Teksty jakie wyżej zacytowałem mówią o tym, że Bóg będzie panował wiecznie nad swoim ludem w królestwie mesjańskim. To samo przez się oznacza życie wieczne pod panowaniem Boga. Nie musi tu więc padać określenie "życie wieczne". Stawianie przez Lewandowskiego znaku równości pomiędzy wiecznym panowaniem Boga a życiem wiecznym człowieka to naciągnięta teologia,

Odpowiedź:

            Dlaczego? Jak Sędziak sobie to wyobraża, że Bóg obiecując swemu ludowi w ST wieczne szczęście pozwoli im normalnie umierać?

„Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł” (Iz 25,7-8, BT).    

„Ponieważ hańba ich była zdwojona, poniżenie i zniewagi były ich udziałem, przeto w swej ziemi odziedziczą wszystko w dwójnasób i zażywać będą wiecznego szczęścia” (Iz 61,7, BT).

Poza tym, Sędziak nie zna Starego Testamentu. Pojęcie „życie wieczne” występuje bowiem w 2 Mch 7,9.36 i Dn 12,2:

 

„W chwili, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego. […] Teraz bowiem nasi bracia, którzy przetrwali krótkie cierpienia prowadzące do wiecznego życia, stali się uczestnikami [obietnic] przymierza Bożego. Ty zaś na sądzie Bożym poniesiesz sprawiedliwą karę za swoją pychę” (2 Mch 7,9.36 , BT).

 

„Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (Dn 12,2, BT).

 

Uprzedzając ewentualną ripostę napiszę, że nie jest to żadne przekłamanie tłumaczy BT, bowiem tekst oryginalny 2 Mch 7,9 i 7,36 też w tym miejscu zawiera słowa „życie wieczne”  - aionion dzoes w 2 Mch 7,9 i aenaou dzoes w 2 Mch 7,39. 2 Księga Machabejska była w starożytnym judaizmie znana już przed istnieniem esseńczyków. Co do księgi Daniela to ona też powstała jeszcze przed esseńczykami a tekst hebrajski Dn 12,2 również mówi wyraźnie o „życiu wiecznym”: lehajje olam.

 

Warto też dodać, że również z tekstu z Iz 25,8 wynika, że w Królestwie mesjańskim Bóg zniszczy śmierć, co „implicite” zakłada, iż w Królestwie tym ludzie będą żyć wiecznie.    Znów nie ma więc potrzeby odwoływać się do tekstów z Qumran, aby wyjaśnić chrześcijańską naukę o „życiu wiecznym”, skoro nauczały o tym już przedqumrańskie teksty judaizmu.

 

a stawianie znaku równości pomiędzy przywilejami i prawami Boga a prawami człowieka (sprawa użycia takich imion jak "Błogosławiony",

Odpowiedź:

            Nie rozmawialiśmy o żadnym „błogosławionym” w kontekście Boga i człowieka.

 "budowla", "żywa woda" oraz prawa do odpuszczania grzechów)

Odpowiedź:

            O tym było już wyżej, gdzie szczegółowo te kwestie i pomyłki Sędziaka w tych sprawach wyjaśniałem. 

pachnie mi herezją.

Odpowiedź:

            Dzięki Bogu Sędziak nie jest specjalistą od herezji, ani w ogóle od teologii. Jeszcze tylko tego brakuje, żeby „niewierzący” orzekali o tym, czy jakiś wierzący jest heretykiem (!).

Pisze: "Jak widać Sędziak nie wie, że przeważająca część tego co znaleziono w Qumran to też tylko kopie". Zarzucając mi kompletną ignorancję, do tego w sposób obraźliwy, Lewandowski wykazuje braki wiedzy w temacie, o czym dalej.

Na moje pytanie: "... dlaczego w chrześcijańskiej Biblii nie ma tylu ksiąg które były ważne dla esseńczyków, Jezusa i innych Żydów tamtego okresu?", odpowiedział: "A co to znaczy "były ważne"? Z takimi ogólnikami nie ma jak dyskutować". Odpowiadam więc. Znaleziona w Qumran 'Księga Enocha' i 'Testament Dwunastu Patriarchów' to księgi ważne dla chrześcijaństwa. Te żydowskie apokalipsy były źródłami na bazie których formowane były teorie mesjanistyczne, nie wyłączając Jezusowej koncepcji Królestwa Bożego. Księga Enocha była szczególnie popularna w czasach Jezusa. Niektóre wypowiedzi przypisywane jemu przez autorów ewangelii synoptycznych występują także w liście św. Barnaby, i zaczerpnięte są właśnie z księgi Enocha.

Odpowiedź:

            Jednakże to, że wspomniane księgi były ważne dla esseńczyków i chrześcijan nie oznacza jeszcze, że powinny się one znajdować w kanonie Biblii chrześcijańskiej. Nie wiemy bowiem nic o kanonie esseńczyków, stąd powyższe orzekanie przez Sędziaka na podstawie ksiąg jakie znaleziono w Qumran o tym, co powinno się znaleźć w chrześcijańskim kanonie Biblii jest chybionym wnioskiem. Przypomnę to co już pisałem wcześniej Sędziakowi na ten temat, i co tradycyjnie już zignorował w tej dyskusji: Jeśli Sędziakowi chodzi o to, czemu w chrześcijańskiej Biblii nie ma tych ksiąg, które znaleziono w Qumran, to pytanie to jest po prostu źle postawione. Qumran było wielką biblioteką pełną różnych tekstów i znajdywano tam bardzo różne pisma, nawet takie które w ogóle nie były dokumentami stricte religijnymi. Wśród wspólnoty z Qumran nie istniało jednak nic takiego jak „kanon Biblii” w chrześcijańskim znaczeniu, i jak zauważył jeden z qumranologów nawet gdyby taki kanon istniał w Qumran to i tak nie da się ustalić które księgi ta wspólnota uznawała za święte[20]. Zatem pytanie się przez Sędziaka czemu w chrześcijańskiej Biblii nie ma tych ksiąg, które znaleziono w Qumran, jest bezsensowne.

Lewandowski nie wie dalej, że Zwoje rzuciły więcej światła także na Septuagintę i wykazały jej braki.

Odpowiedź:

Braki Septuaginty zostały wykazane już przed odkryciem zwojów z Qumran na podstawie tekstu masoreckiego (i na odwrót). Zwoje z Qumran nie spowodowały żadnej rewolucji w tej materii, jedynie poszerzyły naszą wiedzę. 

Z przytoczonych przez niego źródeł, jedynie Septuaginta datuje się mniej więcej z tego samego okresu co Zwoje qumrańskie. Wydawałoby się że była ona wyczerpującym źródłem wiedzy o pismach hebrajskich okresu przedchrześcijańskiego. Tymczasem Encyklopedia Multimedialna, która, jak każda inna, pomija szczegóły, podaje tylko to co najważniejsze, w swym dość krótkim objaśnieniu słowa "Septuaginta" podaje następującą informację: "Zwoje z Qumran wykazały że tłumacze Septuaginty opierali się często na jakichś tekstach hebrajskich różniących się w treści od obecnego tekstu biblii hebrajskiej. Zatem mają one swój wkład dla krytyki tekstowej starożytnych pism hebrajskich".

Odpowiedź:

            No to zacytujmy bardziej kompetentne opracowanie biblistyczne niż Encyklopedia multimedialna Sędziaka, które tak oto podaje o odkryciu różnic w układzie tekstu masoreckiego, które odkryliśmy właśnie dzięki Septuagincie a nie tekstom z Qumran:

„Różnice te świadczą, że tłumaczenie LXX jest oparte na hebrajskim tekście przedmasoreckim. Z tego względu ma ono doniosłe znaczenie dla badań nad historią tekstu biblijnego”[21].

            Jest więc dokładnie tak jak pisałem w poprzednim odcinku niniejszej debaty, czyli o różnicach w przedmasoreckim tekście ST wiedzieliśmy bez odkryć z Qumran, z zupełnie innych źródeł – z uwag marginesowych u masoretów, którzy w swym dziele odnotowywali istniejące różnice w całej masie dostępnych im rękopisów. Wiedzieliśmy to wszystko na podstawie porównania dostępnych nam kodeksów ST, na podstawie porównania tekstu masoreckiego z Wulgatą i Septuagintą pochodzącą z tego samego okresu co kopie ST z Qumran. Wiedzieliśmy to też dzięki porównaniu masoreckiego ST z greckimi przekładami ST Akwili i Symmachusa. Wiedzieliśmy to też dzięki porównaniu tekstu masoreckiego z ST z cytatami w pismach wczesnochrześcijańskich. Odkrycia z Qumran potwierdziły to co wiedzieliśmy wcześniej o niejednolitości przekazu ST, rozwinęły to w pewnych punktach, ale nie były rewolucją która powiedziała nam o tym coś zupełnie nowego, jak chce wyżej Sędziak.    

Tym większy jest wkład Zwojów Morza Martwego dla krytyki tekstowej Biblii chrześcijańskiej, skoro pozwoliły wypełnić wielowiekową lukę.

Odpowiedź:

Poszerzyły one naszą wiedzę o tekście ST, ale nie zrewolucjonizowały – patrz wyżej.

Najstarsze kopie biblijne jakimi dysponowano do czasu odkrycia Zwojów datują się z okresu od IV do X wieku.

Odpowiedź:

Pełne kopie Septuaginty mamy już w kodeksach Aleksandryjskim (A), Watykańskim (B), czy Synaickim (Alef) z IV wieku[22]. Do czasów zwojów tu niedaleko - ok. 300 lat. Dla tekstów kopiowanych to nie jest wielki okres czasu. 

Zaś Masoreci na których powołuje się polemista działali od VII do X wieku i opierali się na pismach dostępnych w owym czasie.

Odpowiedź:

            Te pisma pochodziły jednak z wcześniejszych okresów niż im współczesne.

Głównym ich zadaniem było uporządkowanie dostępnych wówczas tekstów biblii hebrajskiej, opatrzenie ich wersetami, komentarzami itd.. To, że podawali na marginesie, że istniała jeszcze jakaś inna wersja danej księgi to niewielka pociecha.

Odpowiedź:

Ależ ogromna, bo byli oni tak skrupulatni, że nie tylko odnotowywali i liczyli wszystkie różnice w dostępnych im rękopisach, ale nawet liczyli te różnice (nie mówiąc już o tym, że cały czas liczyli oni nawet przepisywane przez siebie litery, żeby się nie pomylić). Sędziak chyba nie bardzo się orientuje na jakich zasadach pracowali tak naprawdę masoreci. 

Jak wiemy, Biblia zwana Wulgatą powstała dopiero pod koniec IV wieku i jest dziełem chrześcijańskiego tłumacza. W stosunku do Zwojów z Qumran jest to w jednym i drugim przypadku dość znaczny poślizg czasowy.

Odpowiedź:

            Nie tak wielki, jak pisałem, 300 lat różnicy dla kopiowanych zwojów to nie tak wiele.

Co się tyczy tekstów pozabiblijnych, do roku 1995 przetłumaczono i opublikowano w samym tylko wydaniu "The Complete Dead Sea Scrolls in English (nie licząc tych które opublikowano w innych wydaniach tłumaczeń Zwojów oraz tych które ciągle czekają na ujrzenie światła) 136 tekstów pozabiblijnych. Jest to 26 tekstów dotyczących przepisów zakonnych, 8 hymnów i poematów, 19 tekstów odnośnie kalendarza, liturgii i modlitw, 4 teksty o treści apokaliptycznej, 10 ksiąg mądrości, 24 komentarze biblijne, 37 ksiąg apokryficznych i 8 różnych, nie sklasyfikowanych tekstów religijnych.

Odpowiedź:

To niewiele wnosi do naszej polemiki, więc tego nie komentuję. 

Nic dziwnego że profesor Vermes stwierdził, że odkrycia w Qumran zmieniły nasz pogląd o biblii hebrajskiej. Te wszystkie pisma w znacznej części nieznane do czasu odkrycia Zwojów zapewne znane były dobrze Jezusowi i jego uczniom.

Odpowiedź:

            Nie wiem, czy Sędziak w ogóle dobrze zrozumiał Vermesa, przypuszczam, że po raz kolejny coś mu się pokręciło, bo nie wierzę, żeby Vermes nie znał faktów tyczących się niequmrańskich pism przedmasoreckich, które jako pierwsze ukazały nam poważne różnice między tekstem masoreckim a wcześniejszymi świadkami tekstu ST.  

Lewandowski postawił sobie za zadanie wykazać, że wszystkie podane przeze mnie przenośnie i paralele można wykazać wpływem starotestamentowej tradycji judaizmu, a nie Zwojami Morza Martwego. Jest to błędne podejście do dyskusji, ponieważ ja nigdzie nie stwierdziłem że one wszystkie pochodzą tylko z Qumran. Nie można stawać do pojedynku z kimś kto nie akceptuje jego warunków.

Odpowiedź:

To słaby wykręt. Gdyby naprawdę Sędziak nie wierzył, że każda opisana przez niego paralela odnosi się tylko do pism z Qumran i pism NT, to nie zamieszczałby ich w tekście próbującym udowadniać wpływ essenizmu na chrześcijaństwo. To oczywiste. Teraz zaś wycofuje się on dyskretnie rakiem z głównej tezy swego tekstu, nic dziwnego, skoro większość domniemywanych przez niego paraleli zostało obalonych przez wykazanie, iż paralele te mogą równie dobrze istnieć na styku ST (lub szerzej pojęta tradycja judaizmu) i NT, niekoniecznie więc na styku Qumran i NT.     

Mimo to podjąłem dyskusję. Wymieniłem wyżej 21 punktów o które polemista się spierał ze mną. O niektóre z nich trudno się spierać (jak sprawa Damaszku lub wypowiedzi Jezusa na temat bliskiego nadejścia królestwa Bożego), bo zdania na ten temat są w świecie podzielone, więc można by potraktować je remisowo, podobnie jak punkt 3. Co się tyczy pozostałych pozycji, Lewandowski prawie wszystkie przegrał.

Odpowiedź:

            Na kłamstwa każdy przegra z Sędziakiem, więc w pewnym sensie rzeczywiście przegrałem ten spór. Zaś co do sporów merytorycznych to Sędziak przedwcześnie ogłasza swe rzekome „zwycięstwo”. Nie podjął on bowiem merytorycznego sporu z moimi kontrargumentami, dla każdego kto był w stanie przebrnąć przez tą złożoną polemikę jest wystarczająco jasne, że Sędziak nie tylko ciągle wymija i wycina kontrargumenty oponenta, ale kiedy braknie mu już pomysłów na odwracanie kota ogonem to zaczyna nawet wymyślać pewne rzeczy, które tak naprawdę nigdy nie istniały w tej dyskusji. To nie jest żadna merytoryczna polemika z jego strony, to jedna  wielka kapitulacja i pusta socjotechnika. Jeśli pisząc o swej wygranej w tej dyskusji Sędziak ma na myśli sztuczki socjotechniczne to rzeczywiście, pod tym względem nikt z nim nie „wygra”.      

Na koniec swojego ostatniego, ponad 60-cio stronicowego elaboratu (daj Boże czytelnikom cierpliwość przeczytać to) nie przyznał się do ani jednej swojej porażki. Pisze na koniec: "Reasumując: wszystkie dane przytaczane przez Sędziaka bezspornie są w stanie dowieść zaledwie kilku zbieżności leksykalnych pomiędzy literaturą z Qumran a literaturą wczesnochrześcijańską ("ubodzy w duchu", i kilka innych drobiazgów tego typu) których nie można wytłumaczyć wpływem ST (lub niekanonicznej literatury ST) na chrześcijaństwo. Są to jednak jedynie zbieżności czysto leksykalne". Obiektywny czytelnik który pominie tę całą jego retoryczną plewę w tej dyskusji (obraźliwe epitety, moralizowanie, opisy ułomności nauki,

Odpowiedź:

            No właśnie, gdzie jest polemika z takimi zastrzeżeniami? Nie ma – kolejna kapitulacja Sędziaka.

Obiektywny czytelnik który pominie tę całą jego retoryczną plewę w tej dyskusji (obraźliwe epitety, moralizowanie, opisy ułomności nauki, trudności z rozszyfrowywaniem Zwojów, jałowe krasomówstwo Lewandowskiego) a skupi się tylko na sprawach merytorycznych, na pewno przyzna mi rację.

Odpowiedź:

            Chciałbym zobaczyć takiego czytelnika.

Nie sądzę, aby wynik tego pojedynku wyleczył go z zarozumiałości i pewności siebie.

Odpowiedź:

Vice versa – przynajmniej jestem w stanie bronić swego zdania i nie wyrzynam 80% wypowiedzi jakie kieruje do mnie polemista. Pod tym względem Sędziak niestety również kapituluje, lub „wygrywa” jak kto woli.

Nawet wtedy gdy ma do wyboru tylko dwa pozabiblijne źródła pochodzenia tekstu - Qumran i jakieś pismo apokryficzne na które się powołuje, jak np. w przypadku wyrażenia "synowie światłości" , wie na pewno, że Jezus zapożyczył je nie z Qumran, lecz właśnie z owego drugiego źródła. Tam gdzie trzeźwy apologeta powiedziałby "jest to mało prawdopodobne" lub "raczej wątpliwe z braku dostatecznych dowodów", używa wyrażeń "wyklucza", "obala założenie Sędziaka", "o niczym nie świadczy" itd., itp.

 

Odpowiedź:

            Kolejny strawman. Sędziak ma poważne braki w logice prowadzenia sporów. Gdyby słyszał o czymś takim jak onus probandi to wiedziałby, że to na nim ciąży ciężar dowodu w wykazaniu, że zwrot „synowie światłości” Jezus zaczerpnął właśnie od esseńczyków. On stawia tezę o wpływie esseńczyków na słownictwo Jezusa, więc niech on tego dowodzi. Ja nie muszę dowodzić tu niczego, a zwłaszcza czegoś przeciwnego (bo nie dowodzi się niewinności, tylko winy, tak samo jak nie dowodzi się tego, że się nie jest wielbłądem). Aby podważyć tezę Sędziaka w tym miejscu wystarczy tylko ukazać, iż istnieje alternatywne wytłumaczenie jego tezy, czyli: Jezus mógł zaczerpnąć dane wyrażenie, czy pojęcie, z innego źródła. Po tej linii szła moja kontrargumentacja w tym temacie.       

W każdym razie ekstremalne teorie o Qumran to towar na który nie ma zbytu w dzisiejszym świecie. Świat wie ciągle za mało o Zwojach, ale jednocześnie zbyt dużo, aby nabrać się na takie teorie. Ale temat znany jest na tyle, że teorie 'a la Lewandowski' nie znajdują większego posłuchu. Na krasomówstwo i ekstremalne teorie mogą nabrać się tylko ci, którzy mają bardzo mętne pojęcie o Zwojach. Tym którzy utożsamiają esseńczyków z chrześcijanami oraz tym którzy odcinają ich od wszelkich związków ze sobą nie wróżę powodzenia.

Odpowiedź:

Nie należę do żadnej z tych dwóch grup.

Schemat do którego pasują opinie znakomitej większości badaczy Zwojów jest następujący (powtórzę go za Shanksem): "Z jednej strony brak dostatecznej ilości ogniw sprawia, że trudno jest udowodnić, iż qumrańska gmina zakonna miała bezpośredni wpływ na wczesne chrześcijaństwo, a z drugiej strony jest tych ogniw zbyt dużo, aby taki wpływ wykluczyć".

Odpowiedź:

            „Trudno wykluczyć” nie znaczy jeszcze „bezspornie udowodnić coś”.

Dupont-Sommer ciekawie interpretuje te różnice: "Warto zauważyć pewną ilość cech pierwotnego chrześcijaństwa które są sprzeczne z niektórymi aspektami klasycznego essenizmu. Ale historia powstania i rozwoju religii uczy, że każda nowo powstająca sekta odżegnuje się od niektórych cech sekty poprzedniej, od której odrywa się. Dlatego wprowadza różne innowacje które są jej przeciwne, jednocześnie zachowując wspólne z nią źródło pochodzenia. W taki sposób postępują wszyscy dysydenci. Jakkolwiek historyk byłby zasugerowany znaczeniem wielu podobieństw i zapożyczeń i uznał pierwotne chrześcijaństwo za sektę 'paraesseńską', odnogę essenizmu, nie powinien bagatelizować różnic i sprzeczności pomiędzy obiema grupami. Tym lepiej może zrozumieć, dzięki takiemu podejściu, i docenić wspólne podłoże obu grup, a nawet osobliwe cechy Jezusa i wiarę w niego pierwotnych chrześcijan."

Odpowiedź:

 

To są oczywiście tylko czyste gdybania Dupont-Sommera, które niczego nie dowodzą w naszym temacie. Nie będę więc nawet z tym polemizował, bo z ogólnikami i gdybaniami się nie polemizuje, tylko z konkretami.

 

Jan Lewandowski, maj 2004

 



[1] Jan Lewandowski, Qumran a chrześcijaństwo – debata z Jerzym Sędziakiem, http://www.trynitarysci.republika.pl/artykuly/jl/racjonalista/racjonalista.htm

[2] Por. Jerzy Sędziak, Qumran w krzywym zwierciadle #3, http://www.racjonalista.pl/kk.php/k,3/s,3423 .

[3] Por. Joseph Fitzmyer, 101 pytań o Qumran, Kraków 1997, str. 135.

[4] Tamże, str. 84-85.

[5] Tamże, str. 127.

[6] Por. tamże, str. 23-29, gdzie opisano co po kolei znaleziono w każdej grocie w Qumran.

[7] Por. tamże, str. 27.

[8] Tamże, str. 24,27-28.

[9] Tamże, str. 25.

[10] Tamże, str. 27.

[11] Tamże, str. 29.

[12] Tamże, str. 84-85.

[13] Por. Eugeniusz Dąbrowski, Nowy Testament na tle epoki, Geografia – Historia – Kultura, tom II, Poznań 1958, str. 240.

[14] Joseph Fitzmyer, 101 pytań o Qumran, dz. cyt., str. 84-85.

[15] Tamże, str. 144.

[16] Tamże, str. 71-72.

[17] Tamże, str. 66.

[18] Stanisław Gądecki, Archeologia biblijna, tom I, Gniezno 1994, str. 393.

[19] J. Fitzmyer, 101 pytań o Qumran, dz. cyt., str. 71-72.

[20] Tamże, str. 16.

[21] Wstęp ogólny do Pisma świętego, Poznań- Warszawa 1986, str. 164.

[22] Por. Encyklopedia biblijna, Warszawa 1999, str. 1244.

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane