Grzegorz Żebrowski

Boska natura Chrystusa

dodane: 2005-03-05
Omówienie wersetu Kol 2,9
Głównym założeniem trynitaryzmu jest wiara w jednego Boga obecnego w trzech osobach, które są równe co do swej natury. Biblia prezentuje nam różnego rodzaju bóstwa: począwszy od Boga prawdziwego, który jest naszym Bogiem, poprzez bogów w sensie przenośnym np. Wyj 7,1; Ps 82,6, bogów pogańskich, bogów, które stanowiły przedmiot bałwochwalstwa, szatana, jako tego który mają władzę nad duszami 2 Kor 4,4, aż po bogów użytych w przenośni, w negatywnym tego słowa znaczeniu, ukazujących wypaczoną hierarchię wartości np. Flp 3,19. Jednakże Biblia wzywa nas do tego, abyśmy wyznawali tylko jednego Boga, któremu mielibyśmy służyć i czcić jako Boga. Jedną z najważniejszych kwestii, które odróżniają prawdziwe bóstwo od bóstwa innego rodzaju jest boska natura. Jest to dość ważny aspekt, którego echa odnajdujemy w nauczaniu św. Pawła:

 

Ga 4,8 Lecz dawniej, gdy nie znaliście Boga, służyliście tym, którzy z natury (psysei) bogami nie są; (BW)

 

Dlatego też celem tego artykułu będzie spojrzenie na Bóstwo Jezusa od strony Jego natury. Jednym z takich dość dobitnych trynitarnych argumentów jest fragment z Listu do Kolosan:

 

Kol 2,9 Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości (BW)

 

Ten fragment jak każdy inny spotkał się z atakiem ze strony antytrynitarian, którzy za wszelką cenę chcieli wyszukać kontrargumenty mające na celu ukazanie, że ten werset nie jest taki jednoznaczny, jak mogłoby się nam wydawać. Wydaje się, ze dość szybko uporali się z tym problemem, gdyż ukazali nam inny fragment, który wygląda dość podobnie do tamtego, lecz ta pełnia tym razem nie odnosi się do żadnej z osób boskich, lecz o dziwo do ludzi:

 

Ef 3,19 I mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą. (BW)

 

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że my trynitarianie przegraliśmy całkowicie walkę o ten jeden werset Kol 2,9. Bo jakież to szczególne bóstwo Chrystusa miałby ukazywać fragment z Listu do Kolosan, skoro my również moglibyśmy być napełnieni tą pełnią bożą? Czy to miałoby oznaczać, że będziemy jakimiś Bogami, będziemy stanowili jakąś część wieloosobowego Boga? Lecz na szczęście są to tylko pozory, które unaoczniają się w momencie, kiedy tylko zajrzymy do języka oryginału. Zobaczmy więc, jak te obydwa fragmenty przedstawiają się w języku greckim:

 

Kol 2,9

hoti

en

auto

katoikei

pan

to pleroma

tes theotetos

somatikos

gdyż

w

nim

mieszka

cała

pełnia

boskości

cieleśnie

 

 

Ef 3,19

gnotai

te

ten hyperballousan

tes gnoseos

agapen

tou christou

poznać

również

(tę) przewyższającą

poznanie

miłość

Chrystusa

 

hina

plerothe

eis

pan

to pleroma

tou theou

abyście

napełnieni zostali

ku

całej

pełni

Boga

 

 

 

Najbardziej w tym wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na pewną różnicę, której antytrynitarianie zdają się nie dostrzegać. Chodzi oczywiście o pełnię boskości i pełnię Boga. W liście do Efezjan mamy pleroma tou theou, co oznacza pełnię Boga. Natomiast w Kol 2,9 mamy pleroma tes theotetos, co oznacza pełnię boskości/bożej natury (a nie pełnię Boga). A to z pewnością to samo nie jest. Boskość jest cechą i w pewien sposób związane z boską naturą, z byciem Bogiem. Poniżej przedstawiam potwierdzenie słownikowe takiego rozumienia słowa theotes, które w Biblii występuje tylko jeden raz (właśnie w tym wersecie Kol 2,9):

 

theotes: Boskość, Boska natura, Bóstwo.

(Słownik grecko-polski Nowego Testamentu, Remigiusz Popowski, Vocatio, 1997, str. 148)

 

theotes: divinity (abstractly):--godhead.

(Słownik Stronga)

 

theotes: as an abstract noun for theos (god); divinity, deity, Godhead, divine nature

(Friberg Lexicon)

 

theotes: divinity, divine nature, Luc.

(Liddell-Scott Lexicon)

 

theotes: The nature or state of being God – ‘deity, divine nature, divine being’

(Louw-Nida Lexicon)

 

theotes: (deitas, Tertullian, Augustine (de 104: Dei 7, 1)), deity i. e. the state of being God, Godhead

(Thayer’s Greek Lexicon)

 

Wszystkie słowniki są więc zgodne co o tego, że theotes jest boskością. Znaczna ich część dodaje, iż jest to związane z boską naturą. A co za tym idzie, W Jezusie mieszka pełnia bóstwa, boskości, bożej natury cieleśnie.

 

 

Jak wobec tego należy rozumieć werset Ef 3,19? Przeanalizujmy konstrukcję gramatyczną, w której jest związany wyraz pleroma, czyli „pełnia”, oraz kontekst. Słowo pleroma występuje w NT tylko 17 razy[1] i za każdym razem w połączeniu z genetivusem (czyli dopełniaczem). Sama konstrukcja gramatyczna nie wnosi nam zatem jakiejś szczególnej informacji, więc takowej należy doszukiwać się tylko i wyłącznie w kontekście.

 

Ef 3,14-19

14. Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem,

15. Od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię,

16. By sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku,

17. Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości,

18. Zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość,

19. I mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą (tou theou).

(BW)

 

To co w tym fragmencie jest widoczne, to nie ma tam żadnej mowy o napełnianiu nas boskością, naturą bożą, tylko Bogiem. Nie da się ukryć, że ten fragment Ef 3,19 nie jest do końca jednoznaczny i zrozumiały (co najprawdopodobniej zaowocowało również różnicami w manuskryptach). Zobaczmy co na ten temat pisze ks. profesor Remigiusz Popowski – znany polski autorytet w dziedzinie języka greckiego, autor pierwszej polskiej interlinii grecko-polskiej oraz słowników grecko-polskich:

 

Miejsce trudne. Prawdopodobnie jest to genetivus rei, oznaczające zawartość „pełni”. Wobec tego sens: abyście całkowicie wypełnili się Bogiem. Inne lekcje zamiast „zostalibyście wypełnieni ku całej pełni Boga”: „zostalibyście wypełnieni ku całej pełni Pomazańca (Christou); „zostałaby wypełniona cała pełnia (plerothe pan to pleroma) Boga”; „zostałaby wypełniona cała pełnia Boga względem was (eis hymas)”[2].

 

Okazuje się, że dość ciężko jednoznacznie wysnuć wniosek, o jakie tu znaczenie chodziło, nie mniej jednak nikt nie dopatrywał się w tym takiego sensu, jaki mamy w Kol 2,9. Chciałbym również zwrócić uwagę, że kontekst może tutaj wskazywać na to, że mamy dążyć to tego, aby napełnić się Bogiem, czyli napełnić się Chrystusem. Ta myśl pojawia się dwa wersety wcześniej:

 

Ef 3,17 Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych[...] (BW)

 

Dlatego nie wykluczone, że św. Paweł mówiąc o tym, abyśmy napełnili się pełnią Bożą, miał na myśli to, abyśmy się napełnili Chrystusem (co by wskazywało na bóstwo Chrystusa. Niemniej jest to tylko hipoteza, więc nie ma to zbyt dużej wartości apologetycznej), na co wskazuje najbliższy kontekst.

 

Coś podobnego możemy również znaleźć dwa rozdziały wcześniej

 

Ef 1,22-23

22. I wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła,

23. Który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia.

(BW)

 

Obecność Bożą w nas, w naszym ciele potwierdzają również inne fragmenty z NT:

 

2 Kor 13,5

5. Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście próby nie przeszli.

(BW)

 

1 Kor 6,19-20

19. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?

20. Za /wielką/ bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!

(BT)

 

Nie można również wykluczyć napełniania bożymi darami (Rz 15,13.14; Flp 1,11; Kol 1,9 itp.).

 

Czasami antytrynitarianie przytaczają fragment z pierwszego listu św. Piotra apostoła, aby osłabić fakt posiadania przez Jezusa boskiej natury:

 

2 Ptr 1,4 Przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. (BW)

 

W tym momencie ich komentarzem jest za zwyczaj: „Jezus posiada boską naturę? A cóż to takiego wielkiego? Przecież my też będziemy ją posiadać. Czy to oznacza, że będziemy jakąś częścią wieloosobowego Boga?

 

Dla mnie osobiście jest to trochę dziwne, że oni w tym wersecie dostrzegają to, iż będziemy mieli boską naturę. W tym wersecie nie występuje żaden czasownik „posiąść”, „mieć” itp. Jest tam tylko słowo koinonos, które w zależności od kontekstu może oznaczać „wspólnik”, „uczestnik”. Nie da się wykluczyć, że sens tego fragmentu jest dość trudny do zrozumienia, ale fakt posiadania przez nas boskiej natury wydaje się wyjątkowo bardzo niewiarygodny. Przecież nie mamy boskiej natury, nikomu nie wydaje się logiczne, abyśmy ją mieli, nie mamy żadnych innych podstaw do tego, aby tak twierdzić, nie jest to nauczanie biblijne, więc zmuszeni jesteśmy wykluczyć tę życzeniową interpretację antytrynitarian tego niejednoznacznego fragmentu. A w zasadzie wystarczyłoby podać jedną możliwą inną, aby zaprzeczyć tej ich koncepcji. I tak to za chwilę zrobię. Słowo kinonos jest często użyty w znaczeniu „uczestniczyć”, które należy rozumieć jako czerpać z czegoś. Poniżej podaję przykładowy werset, w którym jest użyte właśnie to słowo w takim właśnie znaczeniu.

 

1 Kor 10,18 Patrzcie na Izraela według ciała; czyż ci, którzy spożywają ofiary, nie są uczestnikami ołtarza ? (BW)

 

To jest oczywiste, że bycie w tym przypadku uczestnikiem ołtarza nie oznacza, że posiada się ten ołtarz. Ci kapłani czerpią z tego ołtarza.

 

Inne znaczenie tego słowa, to być wspólnikiem, towarzyszem jakiejś osoby. Takie znaczenie widzimy w tych przykładowych wersetach:

 

Łk 5,10 Także i Jakuba, i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli towarzyszami Szymona. Wtedy Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić będziesz. (BW)

 

2 Kor 8,23 Co do Tytusa, jest on moim towarzyszem i współpracownikiem wśród was; co zaś do naszych braci, są on i posłańcami zborów, chwałą Chrystusową. (BW)

 

Mt 23,30 I mówicie: Gdybyśmy żyli za dni ojców naszych, nie bylibyśmy ich wspólnikami w przelewaniu krwi proroków. (BW)

 

Czy bycie towarzyszem Szymona i towarzyszem Tytusa oznacza, że się ich posiada? Raczej nie. Podobnie bycie wspólnikiem boskiej natury może oznaczać to, że będzie się wspólnikiem, lub towarzyszyć temu, który posiada boską naturę, czyli Bogu.

 

***

 

Innym faktem przemawiającym za posiadaniem przez Jezusa prawdziwej natury boskiej jest to, że Jezus był jedynym człowiekiem (za wyjątkiem oczywiście Adama i Ewy), który nie miał swego biologicznego ojca-człowieka. Spójrzmy na fragmenty Pisma Świętego, które wyraźnie to akcentują:

 

Mat. 1:18-25

18. A z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak: Gdy matka jego, Maria, została poślubiona Józefowi, okazało się, że, zanim się zeszli, była brzemienna z Ducha Świętego.

19. A Józef, mąż jej, będąc prawym i nie chcąc jej zniesławić, miał zamiar potajemnie ją opuścić.

20. I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego.

[...]

25. Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu imię Jezus.

(BW)

 

Łuk. 1:31-35

31. I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus.

[...]

34. A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro nie znam męża?

35. I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym.

(BW)

 

Nie powinno budzić wątpliwości to, że zawsze dziecko otrzymuje naturę po swoich rodzicach: ma dokładnie taką samą naturę jak ojciec i matka. Dlatego też nauka trynitarna (w większości znanych mi przypadków) głosi, ze Jezus będąc na ziemi miał podwójną naturę:

ludzką, którą odziedziczył po matce (i był w ten sposób w pełni człowiekiem, a nie pół-człowiekiem), a boską odziedziczył od Boga. Ten fakt jest dobitnie ukazany w Biblii, że to dziecię, które się narodziło, było zarówno Bogiem jak i człowiekiem. W tym miejscu warto zadać antytrynitarianom pytanie w stylu, w którym oni lubią zadawać: czy znają jakiś przypadek, w którym dziecko nie odziedziczyłoby natury po swoich rodzicach? Po co Ewangelista miałby ukazywać zrodzenie Jezusa z Boga, a nie ze zwykłego mężczyzny?

 

Omawiając ten temat nie sposób pominąć również faktu, że Jezus Chrystus wielokrotnie został nazwany jednorodzonym Synem Bożym (J 1,18; 3,16; 3,18; 1 J 4,9) i tym zrodzonym Synem (odnoszenie Ps 2,7 do Jezusa: Hbr 1,5; 5,5; Dz 13,33 – ten fragment wyraźnie nawiązuje do zrodzenia Jezusa na ziemi), a nigdy nie został nazwany stworzeniem. Jest to dodatkowy argument świadczący na korzyść trynitarnej argumentacji ukazującej boską naturę Jezusa, lecz z uwagi na ogromną popularność tego argumentu w Internecie nie będę się zajmował tym problemem szczegółowo.

 

 

Grzegorz Żebrowski, marzec 2005

 

 



[1] Mt 9,16; Mk 2,21; 6,43; 8,20; J 1,16; Rz 11,12; 11,25; 13,10; 15,29; 1 Kor 10,26; Ga 4,4; Ef 1,10; 1,23; 3,19; 4,13; Kol 1,19; 2,9

[2] Grecko-Polski Nowy Testament (wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi), Remigiusz Popowski, Vocatio, 1994, str. 914.

 

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane