Jan Lewandowski

Chusta z Manoppello - kolejny gwóźdź do trumny ateizmu

dodane: 2026-10-16
Jednym z najgłupszych ateistycznych stwierdzeń, jakie słyszałem, jest stwierdzenie, że nie ma żadnych przesłanek za istnieniem Boga. Chusta z Manoppello jest właśnie kolejną taką przesłanką i omówimy ją w niniejszym artykule.

     Największe ateistyczne kłamstwo internetowe (i nie tylko internetowe) głosi, że nie ma żadnych przesłanek na istnienie Boga. Ależ są. Jest ich cała masa, spokojnie możemy mówić nie tylko o przesłankach na istnienie Boga, ale również o argumentach i dowodach. Dość obszernie omówiłem je w wielu tekstach:


https://www.apologetyka.info/ateizm/ateisci-nigdy-nie-obalili-dowodow-na-istnienie-boga,1730.htm


https://www.apologetyka.info/ateizm/sztuczna-inteligencja-twierdzi-ze-klasyczne-dowody-na-istnienie-boga-nigdy-nie-zostay-obalone,1748.htm


https://www.apologetyka.info/ateizm/cud-odrosniecia-amputowanej-konczyny-jednak-zdarzy-sie-cud-z-calandy-ostatecznie-obala-ateizm,1801.htm


https://www.apologetyka.info/ateizm/cuda-eucharystyczne-w-lanciano-buenos-aires-sokoce-i-legnicy-cuda-eucharystyczne-obalaja-ateizm,1807.htm


https://www.apologetyka.info/ateizm/ateisci-nigdy-nie-obalili-cudu-sonca-w-fatimie,1812.htm


https://www.apologetyka.info/_a/ateizm/ateisci-nigdy-nie-obalili-dowodow-na-istnienie-boga-dowod-ontologiczny-swietego-anzelma-z-canterbury,1815.htm


https://www.apologetyka.info/ateizm/cudowne-uzdrowienia-w-lourdes-obalaja-ateizm,1816.htm


https://www.apologetyka.info/ateizm/wspoczesne-i-masowe-publiczne-objawienia-matki-bozej-w-egipcie-obalaja-ateizm,1818.htm


https://www.apologetyka.info/ateizm/ateisci-nigdy-nie-obalili-dowodow-na-istnienie-boga-synne-piec-drog-tomasza-z-akwinu,1821.htm

    
    Cudowna chusta z Manoppello jest obok Całunu Turyńskiego kolejnym gwoździem do trumny ateizmu, który od czasu upadku międzynarodowego komunizmu jeszcze w XX wieku obecnie globalnie przechodzi przez ciężki kryzys i w zasadzie jest w stanie agonii. Przesadzam? Nie. W tym miejscu przytoczę dość wymowny opis z okładki książki o równie wymownym tytule Powrót Boga, która została stosunkowo niedawno wydana w języku polskim (polecam). We wspomnianym opisie tej książki czytamy:


„Redaktor naczelny tygodnika „The Economist” i jego felietonista pokazują, w jaki sposób i dlaczego religia przeżywa rozkwit na całym świecie, oraz ujawniają, jak duży wpływ ma ona na światową gospodarkę, politykę i inne dziedziny życia. Na całym świecie religia rozkwita na ulicy oraz w kuluarach władzy. Od Rosji przez Turcję po Indie narodami, które w zeszłym wieku zerwały z religią - czy nawet usiłowały ją wyplenić - obecnie kierują otwarcie religijni przywódcy. Dawniej świeckie konflikty, jak ten w Palestynie, przybrały zdecydowanie religijną formę. [...]. Wzrost wiary na całym świecie (między innymi za sprawą klęski komunizmu i przyspieszenia globalizacji) będzie miał gwałtowny i powszechny wpływ na nasz wiek”.


    Warto nadmienić, że wspomniana książka została napisana nie przez jakichś dwóch księży, ale przez redaktorów o wyraźnie lewicowej proweniencji, przez co trudno posądzić ich o wysługiwanie się Kościołowi.


    Przez ostatnie 3 lata na całym świecie ubyło aż 165 milionów ateistów, podczas gdy w tym samym okresie mocno i stabilnie przyrasta ilość chrześcijan, których rocznie przybywa o 30 milionów (82 tysiące dziennie). Nawet w zachodniej Europie, która w tej chwili jest ostatnim bastionem umierającego powoli laicyzmu i zarazem jest małym punkcikiem na mapie całego świata, następuje coraz więcej pęknięć w tym bastionie. We Francji mamy już odnotowane wyraźne ożywienie religijne w ostatnich latach, lawinowo rośnie tam liczba nowych chrztów. Głód Boga w laicyzowanej przymusem od dwustu lat Francji dał w końcu o sobie znać. Pod kinami, które wyświetlają filmy religijne we Francji, ustawiają się gigantyczne kolejki. Tak było chociażby w przypadku filmu pt. Sacré Coeur z października 2025 roku, który w kraju nad Sekwaną w ciągu zaledwie półtora miesiąca od premiery obejrzało aż 400 tysięcy widzów. Tłumy pod kinami francuskimi wyświetlającymi film pt. Sacré Coeur były szeroko komentowane przez tamtejszych publicystów i socjologów, którzy nie byli w stanie zrozumieć i wyjaśnić tego zjawiska. U nas takim samym fenomenem kina religijnego jest właśnie w tej chwili film pt. Mistyczka, poświęcony Alicji Lenczewskiej, który od 11 września 2026 roku obejrzało w polskich kinach już ponad 200 tysięcy widzów. W wielu miastach sale kinowe wyprzedawały się błyskawicznie i były problemy z zakupem biletu na ten seans. Z powodu ogromnego zainteresowania tym filmem dystrybucja kinowa została rozszerzona na ponad 200 obiektów. Film pt. Mistyczka zajął wysokie drugie miejsce w ogólnopolskim zestawieniu box office. Również w Wielkiej Brytanii i Szwecji odnotowano ostatnio wyraźne ożywienie religijności wśród młodych ludzi i powroty do Kościoła. Z Panem Bogiem nie można wygrać, po prostu nie można Go wyplenić z ludzkiej duszy, do której zawsze puka. Gospodarz całego Wszechświata nigdy nie zostanie wyrzucony z własnego pałacu.


    Encyklopedia Britannica podaje, że na świecie jest zaledwie 2,3% ateistów. To liczba tak mała, że orbituje na krawędzi błędu statystycznego. Niemal identycznie jest w Polsce. Na Wikipedii pod hasłem Ateizm w Polsce czytamy, że w Polsce jest zaledwie 2,6% ateistów i liczba ta jest podawana zgodnie przez różne niezależne od siebie ośrodki statystyczne, takie jak Eurobarometr, Narodowy Spis Powszechny Ludności i GUS. Eurobarometr podaje nawet mniej niż 2,6% - zaledwie 2% ateistów w Polsce. Widzimy zatem, że globalna średnia ilości ateistów jest zaskakująco zbieżna ze średnią w Polsce.


    Bardzo interesujący jest też artykuł na Onecie o wymownym tytule Ubywa ateistów. Czytamy tam:


„Na świecie ubywa ateistów. I to 300 każdego dnia. Rośnie natomiast liczba chrześcijan: o 80 tys. dziennie, w tym 31 tys. katolików, ale też 37 tys. zielonoświątkowców. [...]. Warto też zauważyć, że chrześcijaństwo przeznacza na cele religijne 545 mld dolarów rocznie, czyli 1,5 mld dziennie. W tym roku zostanie rozprowadzonych ponad 71 mln egzemplarzy Pisma Świętego. Na potrzeby chrześcijaństwa pracuje 600 mln komputerów”.


    Co jest książkowym bestsellerem numer 1 na świecie? Harry Potter? Władca Pierścieni? Nie. Biblia, której łączny nakład na świecie wynosi już ponad 5 miliardów egzemplarzy.


    Oczywiście mamy pojedyncze wyskoki ateizmu tu i ówdzie na świecie (na przykład chwilowy, ale krótki wyskok neoateizmu w wykonaniu Dawkinsa, Hitchensa, Harrisa i paru innych oszołomów jakieś dwadzieścia lat temu), jednak są to tylko neurotyczne i histeryczne konwulsje charakterystyczne dla wspomnianego stanu agonalnego ateizmu, wynikające ze strachu przed religią.


    Skopmy więc teraz ateizm i my jeszcze raz w kolejnym tekście poświęconym dowodom i argumentom na istnienie Boga. Chusta z Manoppello jak najbardziej jest kolejnym dobrym argumentem za istnieniem Boga. Należy rozpatrywać zagadnienie chusty z Manoppello w łączności z zagadnieniem Całunu Turyńskiego, o czym wspomnę jeszcze dalej. Nasze teksty o Całunie Turyńskim można znaleźć pod tym tagiem:


https://www.apologetyka.info/tag/Ca%C5%82un%20tury%C5%84ski/


    Dziś napiszę kilka słów o cudownej chuście z Manoppello. Chusta z Manoppello (wł. Volto Santo) to cienka, półprzezroczysta tkanina o wymiarach ok. 17 × 24 cm, na której widnieje wizerunek twarzy mężczyzny z otwartymi ustami. Znajduje się ona w sanktuarium kapucynów w Manoppello we Włoszech (Abruzja). Tkanina wykonana jest z bisioru (morskiego jedwabiu) – niezwykle rzadkiego i kosztownego materiału w starożytności.


    Wizerunek jest widoczny z obu stron. Pod światło tkanina staje się prawie całkowicie przezroczysta, a w cieniu obraz nabiera szarych odcieni. Brak na niej śladów farby, pigmentu czy pędzla. Chusta jest uznawana przez wielu chrześcijan za Chustę Weroniki (którą według tradycji otarto twarz Jezusa w drodze na Kalwarię) lub za chustę grobową (Sudarium), w którą owinięto głowę Chrystusa po ukrzyżowaniu. Te różnice nie są istotne z punktu widzenia apologetycznego, gdyż w obu przypadkach wychodzi na to samo: chusta przykrywała twarz Pana Jezusa. Badania (między innymi porównanie proporcji twarzy) wskazują na niezwykłą zgodność matematyczną i anatomiczną wizerunku z Manoppello z twarzą odbitą na Całunie Turyńskim.


    Rozbijmy to zagadnienie w punkty:


    Niezwykły materiał (bisior)


    Brak pigmentów i farb: Analizy chemiczne i mikroskopowe (między innymi te wykonane przez profesora Giulio Fanti i profesora Donato Vittore) wykazały, że na tkaninie nie ma śladów farb, barwników, pigmentów ani pędzla. Włókna nie są nasączone żadną substancją koloryzującą. Bisior i tak zresztą odrzuca wszystkie farby, gdyż taką ma właściwość z samej swojej natury: 


Właściwości morskiego jedwabiu: Całun z Manoppello jest utkany z bisioru – najdroższego materiału starożytności, pozyskiwanego z małży Pinna nobilis. Na bisiorze nie da się malować, ponieważ jego włókna nie przyjmują barwników (odpychają je).


    Efekt przezroczystości: Obraz zmienia się w zależności od kąta padania światła. Pod światło chusta staje się niemal idealnie przezroczysta, co jest niemożliwe do osiągnięcia technikami malarskimi (zarówno współczesnymi, jak i renesansowymi czy średniowiecznymi).


    Doskonała zgodność z Całunem Turyńskim


    Skażenie 1:1 (Superpozycja): Badania niemieckiej ikonografki Blandiny Paschalis Schlömer wykazały, że wizerunek z Manoppello i wizerunek z Całunu Turyńskiego nakładają się na siebie w sposób idealny. Również ksiądz Andreas Resch z Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego, zestawiając oba wizerunki za pomocą wysokiej rozdzielczości fotograficznych powiększeń, doszedł do wniosku, że „oblicza obu Całunów wykazują stuprocentową zgodność, która wyklucza jakąkolwiek przypadkowość”, a „podobieństwo to dowodzi, iż mamy do czynienia z odbiciem oblicza tej samej osoby”.


    Wymiary i anatomia: Wszystkie proporcje twarzy, układ oczu, nosa, ust, a także umiejscowienie ran i asymetrii (na przykład spuchnięty prawy policzek) są matematycznie identyczne na obu tych tkaninach. W średniowieczu czy renesansie żaden fałszerz nie byłby w stanie zachować tak rygorystycznej, trójwymiarowej zgodności geometrycznej bez nowoczesnych komputerów.


    Anatomia i medycyna sądowa


    Naturalne odzwierciedlenie agonii: Twarz na chuście nie jest idealizowanym portretem artystycznym. Przedstawia człowieka ze śladami dotkliwego pobicia.


    Specyficzne deformacje: Lekarze medycyny sądowej zwracają uwagę na zniekształconą przegrodę nosową, opuchlizny pod oczami oraz charakterystyczny układ zarostu (wyrwane fragmenty brody), co koresponduje z ewangelicznym opisem męki Chrystusa.


    Owarte usta i oczy: W przeciwieństwie do Całunu Turyńskiego (gdzie postać ma zamknięte oczy i usta), na Chuście z Manoppello oczy są otwarte, a zęby lekko widoczne. Obraz przedstawia moment przejścia – pierwsze sekundy zmartwychwstania i powrotu do życia (stąd brak oznak stężenia pośmiertnego na twarzy).


    Brak historycznego precedensu technicznego


    Obraz „Acheiropoietos”: Wizerunek jest widoczny dokładnie tak samo z przodu, jak i z tyłu materiału (jest dwustronny), co wyklucza nałożenie jakiejkolwiek warstwy podkładowej czy gruntu.


    Brak teorii wyjaśniającej powstanie: Do dziś nauka nie potrafi odtworzyć procesu, w jaki sposób wizerunek pojawił się na tak delikatnej strukturze bisioru. Fakt, że współczesna technologia nie potrafi podrobić tego efektu, jest dowodem na jego nadprzyrodzone lub unikalne pochodzenie.


    22 lutego 1944 włoska mistyczka Maria Valtorta zapisała w swym dzienniczku słowa, które wypowiedział do niej Jezus:


„Chusta Weroniki jest cierniem tkwiącym w duszy sceptycznej. Wy, letni i chwiejni w wierze, którzy kroczycie naprzód dzięki swym ścisłym badaniom, wy, racjonaliści – porównajcie Chustę z Całunem. Na pierwszej widnieje Oblicze Żyjącego, na drugim – Zmarłego. Lecz długość, szerokość, cechy somatyczne, kształt, właściwości są takie same. Połóżcie płótna jedno na drugim, a zobaczycie, że się pokrywają. To ja jestem. Ja, który wam chciałem pokazać, kim byłem i czym dla was z miłości się stałem. Gdybyście nie należeli do zatraconych, do ślepych, te dwa płótna wystarczyłyby wam, by przywieść was do miłości, do żalu, do Boga”.


    Ksiądz Andreas Resch tak komentował te słowa: „W tamtych czasach jeszcze nikt nie myślał o ewentualnych podobieństwach między tymi dwoma wizerunkami. Współczesne badania każą zaliczyć tę wypowiedź do kategorii poznania paranormalnego i doświadczenia mistycznego”.


    Przed opublikowaniem tych dwóch ostatnich informacji polska Wikipedia podaje, co na to wszystko współczesne mądrale:


„Świeccy badacze zgodni są co do tego, iż wizerunek twarzy z całunu z Manoppello został wykonany przez artystę zgodnie z kanonem malarstwa sakralnego obowiązującym w czasach od późnego średniowiecza do renesansu”.


    Tylko że to kompletnie niczego nie tłumaczy. Przecież już wiemy, że nie da się pomalować bisioru. To „wyjaśnienie” jest po prostu nonsensem. Nie wspominając już o tym, że było odwrotnie: to chusta z Manoppello stała się wzorcem kanonów malarstwa sakralnego obowiązujących w czasach od późnego średniowiecza do renesansu. Na szczęście Wikipedia tym razem nie była aż tak głupia, żeby bronić tezy „świeckich badaczy”. Co sądzę o „świeckich badaczach”? To samo, co Biblia:


„Podając się za mądrych stali się głupimi” (Rz 1,22).


    Jan Lewandowski, październik 2026.

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane