Jan Lewandowski

Czy Marek popełnił błędy geograficzne i kulturowe w swej Ewangelii?

dodane: 2006-02-16

Ateiści i racjonaliści zarzucają czasem Ewangelii Marka, że zawiera ona błędy topograficzne i geograficzne. Ich zdaniem Marek nie znał topografii Palestyny, ponieważ w Mk 5,1 napisał, że Jezus po tym, jak wysiadł z łodzi na Jeziorze Galilejskim, znalazł się w krainie Gerazeńczyków. Problem polega na tym, że Geraza, zdaniem niektórych, leży aż ok. 60 km od tego jeziora, zatem ich zdaniem trudno uważać brzeg wspomnianego jeziora za kraj Gerazeńczyków. Ponadto, ateiści zarzucają wspomnianemu Ewangeliście, że napisał (Mk 7,31), iż Jezus udał się do Tyru i nad Jezioro Galilejskie przez Sydon, co miało być bez sensu, ponieważ nie jest to po drodze, a poza tym w I wieku nie było drogi idącej z Sydonu nad Jezioro Galilejskie.

Ateiści zarzucają Ewangelii Marka także to, że jej autor popełnił błędy kulturowe, myląc się w kwestii zwyczajów żydowskich. W Mk 7,3 stwierdza on bowiem ustami Jezusa, że wszyscy Żydzi myją ręce (w znaczeniu rytualnym) przed jedzeniem, co ma być nieprawdą, ponieważ zwyczaj ten nie był przestrzegany (a nawet zwalczany) choćby przez saduceuszy1. Marek ma także mylić się w Mk 10,11-12, gdzie rzekomo zakłada wbrew żydowskiemu Prawu, że kobieta w judaizmie miała prawo rozwieść się.

Najpierw zajmę się zarzutami dotyczącymi kwestii geograficznych, następnie przejdę do kwestii domniemanych błędów Marka w zakresie zwyczajów żydowskich.

O ile pierwszy z wspomnianych zarzutów co do znajomości przez Marka geografii Palestyny jest poważniejszy, zatem wymaga bardziej szczegółowego omówienia (co uczynię dalej), to drugi zarzut jest niepoważny i bardzo łatwy do obalenia. W Mk 7,31 nie stwierdzono bowiem wcale, że Jezus udał się „z Tyru do Galilei przez Sydon”, ale, że będąc w „okolicy” (horion) Tyru poszedł przez Sydon do Galilei, co zupełnie zmienia postać rzeczy. Tyr leżał w okolicy Sydonu i będąc w okolicy Tyru Jezus wcale nie musiał iść do Galilei z Tyru przez Sydon. Mógł równie dobrze udać się po linii prostej z nieznanego miejsca w okolicy tych miast do Sydonu, a następnie do Galilei. Z dobrych i starych rękopisów wersję taką potwierdza m.in. kodeks A, stary papirus P 45 (III wiek n.e.), wszystkie wersje Peszitty, wersje koptyjskie, które mają w Mk 7,31 „z krainy Tyru i Sydonu poszedł On”. W tym wypadku Jezus wyszedłby z Fenicji, idąc po północnej stronie Jeziora Galilejskiego. Jeśli zaś szedł z Sydonu, to nad Jezioro Genezaret przyszedł przez Liban, Damaszek i przez Dekapol2.

Poza tym, nawet gdyby Jezus poszedł do Galilei z Tyru przez Sydon, to nadal nie dowodzi to błędu Marka, ponieważ można się gdzieś udać nie wprost, zahaczając o coś po drodze. Ostatnio jechałem z Warszawy do Gdańska przez Łebę, co wcale nie oznacza, że nie znałem geografii Polski, jedynie oznacza to tyle, że miałem też coś do załatwienia w Łebie, choć istotnie jest ona zupełnie nie po drodze do Gdańska z Warszawy (mimo to pociąg czasem kursował z Warszawy do Gdańska właśnie przez Łebę!). Marek nie podał, że „Sydon jest po drodze do Galilei”, a tym bardziej, że do Galilei jest najbliżej przez Sydon, ale podał, że Jezus udał się do okolic Tyru i potem poszedł nad jezioro Galilejskie przez Sydon, co zupełnie zmienia postać rzeczy. Podobnie jak stwierdzenie, że ktoś udał się do Gdańska z Warszawy przez Łebę nie oznacza od razu, że ktoś sugeruje, że Łeba leży „po drodze” między Gdańskiem a Warszawą, a tym bardziej, że z Warszawy do Gdańska jest najbliżej przez Łebę; oznacza to co najwyżej tyle, że ktoś pojechał z Warszawy do Gdańska przez Łebę, bo chciał być też z jakiegoś powodu w Łebie. Podobnie Jezus, poszedł w tym wypadku naokoło, ponieważ chciał uniknąć Galilei (por. Mt 4,12-15), co racjonaliści kompletnie przegapili. Marek zatem nie popełnił tu żadnego błędu geograficznego. Warto nadmienić, że brak drogi między jakimiś miastami też nie jest przeszkodą w podróżowaniu (co najwyżej utrudnieniem – por. Mdr 5,7).

Natomiast co do zarzutu wobec Mk 5,1, to sprawa jest już nieco bardziej skomplikowana, jednak również istnieją sposoby rozwiązania tego problemu. Po pierwsze należy zauważyć, że Marek nie napisał, iż Geraza znajduje się nad Jeziorem Galilejskim. Mówi on raczej o „okolicy” (horan – niekoniecznie musi oznaczać to „kraj”3, jak tłumaczy Biblia Tysiąclecia) Gerazy, co może być rozumiane już bardzo szeroko i nieprecyzyjnie. Kiedy bowiem mówimy np. o okolicy, czy regionie Warszawy, to możemy mówić o obszarze nawet kilkudziesięciu kilometrów. W ten sam sposób Marek nie popełniłby żadnego błędu, gdyby napisał, że brzeg Jeziora Galilejskiego leży w regionie, w którym leży również Geraza. Takie szersze rozumienie regionu Gerazy preferuje Flawiusz, który za region Gerazy uważa nie tylko sam obszar tego miasta, ale także góry na Zajordaniu, w których leży twierdza Ragab4. Twierdza Ragab leżała aż 50 km od Gerazy (i blisko Jeziora Galilejskiego – patrz np. atlas Zondervana) i mimo to rejon ten Flawiusz uważa wciąż za kraj Gerazeńczyków, potwierdzając w ten sposób, że region Gerazy rozumiano bardzo szeroko w sensie geograficznym. Tak dalece rozumiany w sensie geograficznym wpływ można zapewne wytłumaczyć tym, że – jak podaje jedno z opracowań – „Geraza była najbardziej wpływowym miastem Dekapolu”5.

Warto dodać, że tak odległa od Jeziora Galilejskiego lokalizacja Gerazy, za którą opowiadają się racjonaliści, wcale nie jest bezsporna. Istnieją bowiem badacze, którzy nie zgadzają się z taką identyfikacją i zamiast tego wolą utożsamiać Gerazę z leżącym o wiele bliżej Jeziora Galilejskiego Kuris, czy Kursi6. W tym wypadku termin „region Gerazeńczyków”, występujący w Mk 5,1, nie byłby tym bardziej błędem w znaczeniu geograficznym.

Istnieje też inny, jeszcze lepszy sposób rozwiązania tego problemu. Wersję „kraj Gerazeńczyków” w Mk 5,1 przyjęto na podstawie kodeksu B. Jednakże na podstawie świadectwa kilku innych dobrych i równie starych (oraz starszych) rękopisów, takich jak A, Diatesseron, stare syryjskie, czy tzw. Grupa Byzantyńska (w skład której wchodzi większość papirusów greckich już z II wieku), a także w zgodzie z Mt 8,28 można przyjąć w Mk 5,1 istnienie lekcji „kraj Gadareńczyków”. Taką wersję ma w Mk 5,1 niemała ilość przekładów (np. Biblia Gdańska, Biblia Brzeska, AKJV, Darby, Diaglott, HNV, KJV, LO, RNKJV, Rwebster, Web, Websters, YLT, Byz, IGNT, Scrivner, Stephanus, GerLut, GerSch, GerElb1871, RST, Ukr). Gadara leży już dużo bliżej Jeziora Galilejskiego niż Geraza – ok. 10 km od tego jeziora. Ponadto mamy pozabiblijne świadectwa starożytne, które informują nas o tym, że obszar Gadary rozciągał się w I wieku właśnie do brzegu Jeziora Galilejskiego. Flawiusz pisze bowiem, że – po pierwsze – Gadara była okręgiem administracyjnym o dużym obszarze7, i - co ważniejsze - podaje on również, że obszar od ziem Gadary do ziem Gaulanitydy był wschodnią granicą Galilei8, czyli za obszar Gadary uważa on właśnie brzeg Jeziora Galilejskiego, ponieważ to właśnie linia prosta ciągnąca się wzdłuż brzegu Jeziora Galilejskiego i Jordanu (Jordan jest przedłużeniem tegoż jeziora) była wschodnią granicą Galilei9, jak świadczy o tym również NT (por. Mt 19,1; por. też Mt 4,25, który rozdziela Galileę od Zajordania). W innym miejscu Flawiusz potwierdza, że obszar Gadary sięgał aż do Jeziora Galilejskiego, zwanego też Tyberiadzkim (J 6,1), gdyż pisze, że „wsie należące do Gadary i Hippos” były „położone na pograniczu Tyberiady i Scytopolian”10. Ponadto także starożytne monety z Gadary świadczą o tym, że terytorium tego miasta rozciągało się aż do Jeziora Galilejskiego, ponieważ na monetach tych znaleziono właśnie emblematy statków, jakie pływały po tym jeziorze11.

Istnieje jeszcze trzeci sposób rozwiązania powyższego problemu Gerazy w Mk 5,1. Wskazał na niego Orygenes, który twierdzi, że w Mk 5,1 powinniśmy odczytać lekcję „kraj Gergezeńczyków”, zamiast „kraj Gerazeńczyków”. Gergeza bowiem leżała jego zdaniem tuż przy Jeziorze Galilejskim12. Takie rozwiązanie nie posiada jednak dobrego wsparcia tekstualnego. Tylko takie rękopisy jak L, Delta, Theta, korekta kodeksu Alef, tzw. grupa Lake’a, niektóre minuskuły (28, 33, 205, 565, 579, 700, 892, 1071, 1241, 1424), armeński Diatesseron, synaityckie rękopisy syryjskie, koptyjsko bohairyckie, armeńskie, etiopskie, georgijskie, słowiańskie, czyli grupa świadków pochodzących głównie z okresu dopiero po VIII wieku n.e., potwierdzają tę wersję w Mk 5,1 (być może pod wpływem wspomnianej opinii Orygenesa). Reszta tych świadków pochodzi z wcześniejszego okresu, ale wszystkie powstały po Orygenesie. Nie jest to zatem najlepszy sposób rozwiązania tego problemu. Jest jednak prawdopodobne, że autor Mk 5,1 chciał przekazać nam właśnie taką, a nie inną i jak najbardziej zgodną z geografią wersję, nie można tego ostatecznie wykluczyć. Wersja ta jest bowiem zgodna z Łk 8,26.37. Także badania archeologiczne prowadzone od 1970 roku w miejscu, w którym znajdowała się Gergeza, ukazały, że wcześni chrześcijanie uważali ten zakątek za Gerazę z Mk 5,1 (odkryto tam także prastare mogiły). O Gergezie wspomina także Talmud Jerozolimski13 i Talmud Babiloński14.

Na koniec spójrzmy jeszcze na zarzuty sugerujące, że Marek nie znał zwyczajów żydowskich. Jak wspomniałem, niektórzy ateiści twierdzą, że w judaizmie nie istniało prawo do rozwodu dla kobiet, dlatego Mk 10,11-12 ma być dowodem na ignorancję Marka w kwestii tego zwyczaju. Jednakże w Mk 10,11-12 wcale nie czytamy, że kobieta ma prawo się rozwieść wedle Prawa żydowskiego. W tekście tym Jezus stwierdza jedynie, że kobieta może chcieć się rozwieść, co zupełnie zmienia postać rzeczy. Inaczej mówiąc, to, że istniało Prawo żydowskie wcale nie oznaczało, że ktoś nie będzie chciał postąpić po swojemu, wbrew temu Prawu (za to zgodnie z ówczesnym prawem rzymskim, pod które podlegały kobiety żydowskie15), nawet kosztem bycia wydalonym ze społeczności judaizmu. Mk 10,11-12 może być rozpatrzeniem takiej właśnie sytuacji. Takie sytuacje w judaizmie współczesnym Markowi jak najbardziej zdarzały się, co potwierdza Flawiusz, który donosi, że jedna z księżniczek Heroda rozwiodła się ze swoim mężem, odchodząc od niego do innego mężczyzny16. Także jedno z opracowań podaje o kobietach żydowskich czasów Jezusa, podejmujących decyzję o rozwodzie: „Ostatnio jednak uczeni są skłonni przyznać taki zwyczaj dla Palestyny17.

Co do drugiego zarzutu, który opiera się na Mk 7,3, to sprawa jest tu już nieco poważniejsza. Istotnie, nie wszyscy Żydzi przestrzegali zwyczaju rytualnego mycia rąk. Jednakże wydaje się, że Marek wcale nie ma zamiaru twierdzić, że dosłownie każdy jeden Żyd przestrzega tego zwyczaju. W Mk 7,3 pada słówko pantes, które jest względne w Biblii i które to słowo wcale nie musi zawsze oznaczać wszystkich bez wyjątku. Np. w Łk 15,1 czytamy, że do Jezusa zbliżali się „wszyscy” (pantes) grzesznicy i celnicy, aby go słuchać, co oczywiście nie może być rozumiane dosłownie, bo przecież w ówczesnym świecie starożytnym byli też tacy grzesznicy i celnicy, którzy nigdy o nim nie słyszeli. W Dz 8,10 czytamy, że Szymon Mag, czarownik, był poważany przez „wszystkich” (pantes), i uważali go oni za „moc Bożą”, co również nie może być rozumiane dosłownie. Na pewno choćby wielu Żydów postępujących wedle Prawa ST nie uważało go za moc Bożą, bo Prawo ST potępiało przecież magików i czarowników (por. Kpł 19,26; por. też Lb 23,23; Pwt 18,10; Nah 3,4; Ml 3,5). Nie „wszyscy” w ówczesnym świecie słyszeli też o Szymonie. W Fil 2,21 czytamy, że „wszyscy” (pantes) szukają już tylko własnego pożytku a nie Jezusa Chrystusa, co również nie może być rozumiane dosłownie, bo z tego wynikałoby, że nawet Paweł i inni wierni chrześcijanie z tego okresu nie szukali już Chrystusa, tylko własnego pożytku itd. W takim samym nie absolutnym znaczeniu używa też słowa pantes grecki Stary Testament. Np. w Iz 14,18 czytamy, że „wszyscy królowie ziemi” (pantes hoi basileis ton ethnon) leżą w grobowcach, co oczywiście nie może być rozumiane dosłownie, bo w tym czasie byli też żyjący królowie na ziemi. W Jr 43,2 (LXX: Jr 50,2) czytamy, że Azariasz, Jochanan „oraz wszyscy ludzie” (kai pantes hoi andres) odezwali się do Jeremiasza. Oczywiste jest, że słowo „wszyscy” nie może być w tym wypadku rozumiane dosłownie. W Jdt 13,13 czytamy, że zbiegli się „wszyscy, od najmniejszego do największego” (pantes apo mikrou heos megalou) aby zobaczyć Judytę. W tym wypadku słowo pantes („wszyscy”) znów nie posiada swego dosłownego znaczenia. W Wj 7,24 czytamy, że z powodu zanieczyszczenia Nilu „wszyscy” (pantes) Egipcjanie kopali w pobliżu Nilu w poszukiwaniu wody, co oczywiście nie może być rozumiane dosłownie, bo Egipcjanie zamieszkiwali nie tylko obszar Nilu (można ich było spotkać nawet poza Egiptem, w Kanaan – por. np. Rdz 16,1,3; 21,9; 25,12; 1 Sm 30,11; Ez 29,13). Podobnie w Rdz 47,15 czytamy, że „wszyscy” (pantes) Egipcjanie przychodzili do Józefa, prosząc go o jedzenie, co również nie może być rozumiane dosłownie z wymienionych przed chwilą powodów. W 1 Krl 10,24 (por. też 2 Krl 9,23) czytamy, że „wszyscy” (pantes) przybywali do Salomona po radę, co oczywiście nie może być rozumiane dosłownie, bo na pewno byli tacy ludzie gdzieś na świecie, którzy do niego po tę radę przybyć nie mogli (choćby ze względów geograficznych). Przykłady takiego zastosowania słowa pantes i słów z nim związanych można by mnożyć, jednak jak widać już choćby po powyższych przykładach, słowo to może zakładać wyjątki. Biorąc to pod uwagę, Marek wcale nie chciał zatem w Mk 7,3 powiedzieć, używając słowa pantes, że wszyscy (pantes) Żydzi bez wyjątku przestrzegali zasady rytualnego mycia rąk przed jedzeniem. Owo uogólnienie miało najprawdopodobniej na celu pokazanie, że duża część Żydów przestrzegała tego zwyczaju, co potwierdzają źródła żydowskie z czasów Jezusa18.

Reasumując, powyższe zarzuty ateistyczne wobec wiarygodności Marka nie są w dostateczny sposób uzasadnione i nie możemy na ich podstawie przyjąć, że Marek mylił się bądź to w kwestii topografii Palestyny, bądź to w kwestii zwyczajów żydowskich.

                                                                                 Jan Lewandowski, luty 2006

 

1 Por. Ewangelia według św. Marka, red. H. Langkammer, Poznań, Warszawa, 1977, s. 191.

2 Por. tamże, s. 198.

3 Por. Remigiusz Popowski, Słownik Grecko-Polski Nowego Testamentu, Warszawa 1997, s. 370. Miejsca, gdzie w NT słówko hora oznacza jedynie okolicę to np. Mk 6,55, czy J 11,54. Por. też LXX: Kpł 13,23.28; Lb 32,1; 1 Mch 9,65;

4 Józef Flawiusz, Dawne Dzieje Izraela, XIII, 15, 5.

5 Ewangelia według św. Marka, dz. cyt., s. 160.

6 Por. G. B. Caird, Westminster Pelican Commentaries: Saint Luke, Philadelphia: Westminster 1963, s. 122.

7 J. Flawiusz, Wojna Żydowska, I, 8, 5; Tenże, Dawne Dzieje Izraela, XIV, 5, 4.

8 Tenże, Wojna Żydowska, III, 3, 1.

9 Por. Podręczna Encyklopedia Biblijna, t. I, red. E. Dąbrowski, Poznań, Warszawa, Lublin 1959, s. 406.

10 J. Flawiusz, Autobiografia, IX (42).

11 Por. Ewangelia według św. Marka, dz. cyt., s. 160.

12 Orygenes, Komentarz do Ewangelii według św. Jana, VI, 41.

13 Moed Katan, 82c, III, halachah 5.

14 Aboda Zara, 11b.

15 Por. Ewangelia według św. Marka, dz. cyt., s. 239.

16 J. Flawiusz, Dawne Dzieje Izraela, XVIII, 5, 1.

17 Ewangelia według św. Marka, dz. cyt., s. 239.

18 Por. B. Chulin, 105a; Jad, II, 3.

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane