O.K.

Jak obalono datowanie C-14 Całunu Turyńskiego z 1988 r.

dodane: 2020-06-10
0
Jak obalono datowanie C-14 Całunu Turyńskiego z 1988 r.
Datowanie radiowęglowe wskazało czas powstania Całunu na lata 1260-1390 -jak naukowo pokazano, jest to błędny wynik

(wersja na wrzesień 2020)

 

Spis treści

 

  1. Wprowadzenie
  2. Podstawowe fakty: jak przeprowadzono datowanie Całunu Turyńskiego w 1988 r.
  3. Krytyka statystyczna wyników datowania radiowęglowego Całunu
  4. Krytyka materiałowa. Hipoteza że pobrana próbka pochodziła z odrestaurowanej części Całunu
  5. Przełomowa praca Raymonda Rogersa z 2005 r.
  6. Ataki na Rogersa. Obłędna reakcja Turynu.
  7. Ataki na Rogersa. Czy niewidoczna naprawa rogu Całunu jest możliwa? Flury-Lember, Jackson, Farey.
  8. Historyczne potwierdzenie naprawy rogu Całunu?
  9. Ataki na Rogersa. Jull i Freer-Waters
  10. Ataki na Rogersa. Bella, Garlaschelli i Samperi
  11. Ujawnienie nowych danych
  12. Datowania nowymi metodami przez grupę Giulio Fantiego
  13. Podsumowanie
  14. Rady praktyczne jak dyskutować o datowaniu Całunu: stanowisko nauki
  15. Rady praktyczne jak dyskutować o datowaniu Całunu: BŁĘDNE ARGUMENTY których należy unikać
  16. Rady praktyczne jak dyskutować o datowaniu Całunu: postulat że „Kościół powinien powtórzyć datowanie”

 

 

Wprowadzenie

Jak wiadomo, datowanie radiowęglowe Całunu Turyńskiego przeprowadzone w 1988 r. jest głównym argumentem sceptyków podważających jego autentyczność: wedle pomiaru Całun miał powstać pomiędzy 1260 a 1390 r. po Chrystusie. Jest to w zasadzie jedyne naukowe badanie które w istotny sposób podważało autentyczność Całunu Turyńskiego, stąd też przez wszystkich niechętnych jego autentyczności (a takich jest niestety wielu) ten wynik jest powtarzany jak mantra. Od 2005 r. jednak wiemy że wynik ten jest bezwartościowy: Raymond Rogers, chemik z Los Alamos i członek zespołu STURP (Shroud of Turin Research Project) badającego Całun w 1978 r. potwierdził hipotezę wysuniętą przez Sue Benford i Joe Marino, iż próbka pobrana do datowania pochodziła z miejsca naprawionego w epoce nowożytnej (pomiędzy XVI a XIX w.), zatem wynik datowania nijak się ma do rzeczywistego wieku Całunu. Praca Rogersa oczywiście wywołała wściekłe reakcje niektórych, jednak pomimo wielu prób, tak naprawdę nikomu nie udało się tych wniosków podważyć. W niniejszym artykule powracam do tematyki datowania Całunu Turyńskiego. Poruszyłem to zagadnienie w moich poprzednich artykułach, najobszerniej w drugiej części mojej polemiki z Leszkiem Żukiem z Racjonalisty[1], jednak zawsze niejako „przy okazji”. Tutaj zaś chciałbym dokładniej omówić w jaki sposób datowanie radiowęglowe z 1988 r. zostało obalone (uwzględniając również nowe prace jakie się od tamtego czasu ukazały), w szczególności starannie wytłumaczyć artykuł Rogersa i logikę stojącą za jego rozumowaniem. Problem bowiem w tym, że o ile rozumowanie Rogersa jest nie do zdarcia, to jednak sposób przedstawienia jego przez Rogersa jest dość kłopotliwy dla misiów o małym rozumku: przesłanki i logiczne wnioski są dość chaotycznie rozrzucone po całym artykule. Ten chaos tylko potęgują oponenci Rogersa, którzy albo nie rozumieją o co chodziło Rogersowi, albo przeciwnie, dobrze rozumieją, ale cynicznie starają się by jak najmniej rozumieli inni. Spotęgowany chaos informacyjny jest niestety na rękę przeciwnikom autentyczności Całunu. Można w ten sposób wciskać stare brednie, proste hasła stanowiące zwodnicze mity na ten temat, a mało kto (również w świecie nauki) chce wchodzić szczegółowo w ów tak skomplikowany i specyficzny temat, jakim jest jedno konkretne badanie: datowanie Całunu z 1988 r. Jak się okazało, badanie kompletnie pozbawione wartości, co wykazano metodami naukowymi. W tym artykule pokaże jak to wykazać w dyskusji, jeśli na takie zagadnienie dyskusja zboczy, a także jakich wówczas argumentów unikać. Niewykluczone, że w kolejnych wersjach tego artykułu będę to zagadnienie rozwijać, dodawać nowy materiał, o ile pojawią się nowe istotne doniesienia. O datowaniu Całunu z 1988 r. napisano grube książki, ja tutaj przedstawiam tylko to, co jest naprawdę najistotniejsze.

Zacznijmy jednak od kwestii podstawowej, mianowicie jak przeprowadzono datowanie radiowęglowe Całunu w 1988 r. O samej metodzie zakładam że Czytelnik wie mniej więcej o co chodzi, przynajmniej na poziomie opisanym w Wikipedii[2].

 

Podstawowe fakty: jak przeprowadzono datowanie Całunu Turyńskiego w 1988 r.

W jakich okolicznościach (tzn. atmosferze skandalu) doszło do datowania Całunu Turyńskiego nie ma miejsca ni sensu tu opisywać (tym bardziej że większość zaangażowanych osób już nie żyje). Na ten temat napisano całe książki, do których odsyłam zainteresowanych[3]. W każdym razie: całe przedsięwzięcie miało być wspólna inicjatywą Kustosza Całunu, Archidiecezji Turyńskiej (którą wówczas kierował kardynał Anastasio Ballestrero, a jego doradcą naukowym był prof. Luigi Gonella z Politechniki Turyńskiej) i zainteresowanych laboratoriów radiowęglowych (które bardzo naciskały na datowanie Całunu z pominięciem wszelkich innych badań, a po wielu intrygach decyzją Gonelli wybrano tylko 3 z 7 zainteresowanych: Tucson w Arizonie, Zurych, oraz Oksford), a koordynację i mediację miało sprawować Muzeum Brytyjskie w osobie swojego przedstawiciela, dr Michaela Tite. Próbkę (jedną próbkę!) z Całunu pobrano 21 kwietnia 1988 roku. A dokonał tego Giovanni Riggi, asystent Gonelli. Godzinami przy stole operacyjnym, na którym rozłożono Całun, zastanawiano się gdzie wyciąć próbki do datowania radiowęglowego (bo wcześniej tego nie ustalono!), aż wreszcie się zdecydowano, Riggi wyciął pasek z lewego górnego rogu Całunu, gdzie wcześniej w 1973 r. wycięto niewielki kawałek dla prof. Gilberta Raesa, do analizy tekstylnej. Jak się okazało później, miało to kolosalne skutki, wycięcie jednej próbki z jednego rejonu a następnie podzielenie jej na kilka mniejszych, w przypadku gdy pochodziła ona z odrestaurowanego rejonu Całunu, powodowało że wszystkie wyniki z wszystkich laboratoriów były obarczone tym samym błędem, co można by uniknąć gdyby próbki pobrano z kilku obszarów. Riggi następnie podzielił pobraną próbkę, zachowując połowę oraz wycięte brzegi jako rezerwę, a drugą połowę podzielił na mniejsze próbki dla zaangażowanych laboratoriów radiowęglowych. Arizona dostała dwie próbki z dwóch przeciwległych końców, pozostałe laboratoria po jednej. Po latach zrekonstruowano układ próbek -dzięki pracom m.in. Pam Moon[4], od której „pożyczę sobie” rekonstrukcję na Rysunku 2.:

 

 

 

 

 

 

 

Rys. 1: Rejon z którego pobrano próbkę do badania radiowęglowego w 1988 r. oraz wcześniej w 1973 pobrano próbkę dla prof. Raesa do badań tekstylnych, na zdjęciach Enriego z 1931 r. i Durante z 2002 r. (za Shroud Scope).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rys. 2: Rekonstrukcja rejonu z którego pobrano próbkę radiowęglową, na podstawie diagramów Riggiego, oraz znanych zdjęć próbek dla poszczególnych laboratoriów. Od lewej: próbka Raesa pobrana w 1973 r., próbka rezerwowa (puste miejsce), niewykorzystana próbka dla Arizony (brak zdjęcia, kontur), próbka dla Oksfordu, dla Zurychu, oraz zachowany fragment drugiej próbki dla Arizony. Za: Pam Moon, The presence of dye in the 1988 radiocarbon date samples of the Shroud of Turin

 

Wyniki datowania podano na dwóch konferencjach prasowych w Turynie i British Museum 13 października 1988 r.: wedle datowania radiowęglowego Całun Turyński miał powstać w latach 1260-1390. Wyniki opublikowano 16 lutego 1989 r. w prestiżowym czasopiśmie naukowym Nature[5]. W ciągu następnych 30 lat ten artykuł został dosłownie zmiażdżony przez krytykę. Krytyka datowania radiowęglowego Całunu Turyńskiego z 1988 r. idzie zasadniczo dwoma torami. Jeden tor to krytyka statystyczna otrzymanych wyników: wskazywanie na niezgodności zarówno w podawanych liczbach odnośnie wyników poszczególnych datowań, jak i niezgodności poszczególnych pomiarów ze sobą, przez co tak naprawdę nie można ich uśrednić do jednego sensownego wyniku. Drugi tor: to krytyka materiałowa, a przede wszystkim wykazanie, że pobrano próbka pochodziła nie z oryginalnej, lecz odrestaurowanej przy użyciu nowych materiałów, części Całunu.

 

Krytyka statystyczna wyników datowania radiowęglowego Całunu

 

Pierwszym torem krytyki jest krytyka statystyczna opublikowanych wyników datowania radiowęglowego, tzn. że zgłoszone wyniki cząstkowe (każde z laboratoriów wykonało kilka pomiarów na swoich próbkach z Całunu: Arizona 4, Oksford 3, Zurych 5) są tak naprawdę, ze statystycznego punktu widzenia, niezgodne ze sobą. Ten tor krytyki jest o tyle łatwiejszy, że nie potrzeba mieć bezpośredniego dostępu do próbek pobranych z Całunu by je przebadać, wystarczy wziąć opublikowane wyniki i przeprowadzić ich analizę. Toteż najwcześniejsza krytyka wyników pracy Damon et al. 1989 skupiła się właśnie na tym -i szybko wykazała wiele niezgodności. Na temat statystyki datowania radiowęglowego Całunu Turyńskiego powstało mnóstwo publikacji, nie będę tu omawiał każdej z osobna, podam za to główne wnioski, jakie z nich wynikają[6].

Tu jednak trzeba objaśnić kilka spraw, przede wszystkim metodologię pojęcia i ograniczenia krytyki statystycznej. Sprawy dość zawiłe dla misiów o małym rozumku, i często niejednoznaczne, jak to statystyka.

Każdy pomiar fizyczny, jak pomiar ilości węgla C-14, obarczony jest pewnym błędem w stosunku do prawdziwej wartości. Błąd ten może wynikać z 1) źle przeprowadzonego pomiaru 2) pewnych efektów zaburzających dokładna wartość pomiaru, których wpływ, jeśli to możliwe, należałoby oszacować i odjąć od wyniku (błąd systematyczny) 3) samej niepewności pomiaru wywołanego przez wiele nieznanych czynników, działających losowo (błąd statystyczny). W przypadku pomiaru C-14 na ten trzeci rodzaj błędu składają się: sama natura pomiaru (bo to czy atom C-14 się rozpadnie czy nie jest pewnym zjawiskiem losowym, które jednak można oszacować), a także wszelkiego rodzaju niepewności instrumentalne, dokładność czujników itd. W efekcie każdy pomiar wykazuje odchylenia, które, o zazwyczaj można w pewnym stopniu oszacować, stąd wyniki podaje się z dodatkiem +/- podająca szacowana wartość błędu. Gdy pomiarów jest N, to trzeba jakoś oszacować wartość, którą się ostatecznie przyjmuje, odrzucając pomiary, które uznajemy za odstające, źle przeprowadzone (z angielska tzw. outliers) wyniki zazwyczaj w taki czy inny sposób się uśrednia, podając ostatecznie średnią wartość z +/- wartością błędu tej średniej, oszacowaną odpowiednimi metodami. Wyniki cząstkowe powinny oczywiście odbiegać w jedną i druga stronę od tej średniej, a ich rozrzut powinien być zgodny z postulowanym rozkładem statystycznym, który teoretycznie ten rozrzut opisuje. Zazwyczaj przyjmuje się rozkład Gaussa, ponieważ większość powszechnie używanych teoretycznych rozkładów dla większej ilości próbek jest matematycznie do niego zbieżna, upodabnia się do niego.

I tu pojawia się problem, czy rozrzut wyników cząstkowych jest zgodny z teoretycznie przyjmowanym rozkładem. Podejść do tego problemu można na różne sposoby. Klasyczne podejście to testowanie hipotez statystycznych (podejście tzw. frequentist). Mianowicie zakładamy pewną hipotezę statystyczną mówiąca o tym jak wygląda rozkład uzyskanych wyników, a następnie na podstawie wartości tychże wyników tworzy się pewną liczbę, tzw. statystykę testową, która opisywana jest z kolei przez jeszcze jakiś inny rozkład. Następnie określamy jakie jest prawdopodobieństwo uzyskania wartości statystyki testowej co najmniej tak samo odchylonej od wartości, jaka byłaby gdyby rozrzut wyników cząstkowych odzwierciedlałby rozkład teoretyczny (ten pierwszy). Prawdopodobieństwo to nazywa się poziomem istotności. Następnie przyjmujemy pewną krytyczną wartość poziomu istotności. Jeśli uzyskany poziom istotności jest mniejszy od wartości krytycznej, hipotezę odrzucamy. Tyle że krytyczna wartość poziomu istotności jest wartością wybierana dość arbitralnie, w zależności od problemu. Im mniejsza wartość tym ciężej odrzucić hipotezę wyjściową. W większości badań gdzie wyników jest niewiele, przyjmuje się 5 %, ale czasem przyjmuje się 1 %, a w fizyce cząstek elementarnych słynne 5 sigma, oznaczające odchylenie od rozkładu statystyki testowej rzędu 1 na 3 miliony. Bowiem jeśli chcemy wykryć cząstkę, np. bozon Higgsa wśród przypadkowych sygnałów wśród milionów zderzeń w akceleratorze, musimy się liczyć z mnóstwem fałszywych odczytów. Tyle koncepcja -uff. Ktoś mógłby słusznie zapytać się: co to tak naprawdę znaczy? Złośliwi krytycy twierdzą że ściśle logicznie rzecz biorąc tak naprawdę to NIC NIE ZNACZY (bo nie jesteśmy w stanie określić prawdopodobieństwa zdarzeń jednokrotnych, tzn. że wyniki pojedynczego eksperymentu dadzą nam taki poziom istotności -albo że nasz Wszechświat w ogóle zaistniał). Niemniej jednak niski poziom istotności jest wskazówką, że naszej wyjściowej hipotezie nie należy ufać -co może być i dobrą wiadomością (nie należy ufać hipotezie że sygnał zgodny ze spodziewanym sygnałem od cząstki Higgsa jest wynikiem przypadkowego szumu, a więc zapewne pochodzi od rzeczywistej cząstki Higgsa -ale logicznie rzecz biorąc NIE JEST to dowód na istnienie Higgsa, to logicznie BŁĘDNE rozumowanie, ale właśnie na takich logicznych błędach tak naprawdę opiera się nauka...). Obecnie coraz większą popularność zdobywa alternatywne dla podejścia frequentist, podejście bayesowskie, oparte na twierdzeniu Bayesa. W podejściu tym zakładamy ileś tam modeli o jakichś parametrach, i szukamy tego który ma największy tzw. likelihood tzn. prawdopodobieństwo uzyskania naszych danych przy założonym tymże modelu. Odsyłam tu do mojego artykułu na temat Twierdzenia Bayesa[7].

Jak to się ma dla konkretnego zagadnienia, jakim jest datowanie Całunu Turyńskiego? Ostateczny wynik badania C-14 to radiowęglowy wiek Całunu plus minus jakiś błąd określający przedział chronologiczny w jakim miał powstać Całun (w jakimś przedziale ufności, tzn. że o ile wszystko wykonaliśmy poprawnie to istnieje ileś tam procent -zazwyczaj przyjmuje się 95 % -szans że prawdziwy wiek leży w tym przedziale). Czyli jedna liczba, ewentualnie dwie, jeśli interesuje nas również oszacowanie błędu. W granicach tego błędu zgodnie z pewnym rozkładem, rozkładem normalnym Gaussa, albo innym do niego zbieżnym (np. rozkład t-Studenta) powinny się rozkładać wyniki cząstkowe z poszczególnych laboratoriów. Otóż nie rozkładają się, w przeciwieństwie do próbek kontrolnych o znanym wieku. Niezależne analizy statystyczne pokazały że liczby z Damon et al. 1989 „nie grają”. Nie tylko obliczenia na wynikach cząstkowych nie dają rezultatów, jakie podano w tej publikacji w „Nature” (wedle procedur z referencji tego papieru), ale poziom istotności wedle testu chi-kwadrat, podany jako 5 % (a więc na granicy wartości krytycznej), jest dużo mniejszy, bliżej 1 %. Inne testy statystyczne również wskazują na to że wyniki są niejednorodne. W szczególności, wyniki dla Arizony i Oksfordu z przeciwległych krańców próbki radiowęglowej, są wzajemnie niezgodne. Występuje również pewien efekt systematyczny, tzn. statystycznie rzecz biorąc najprawdopodobniej (bo nie wiemy w jaki sposób dokładnie laboratoria podzieliły swoje próbki na podpróbki) istnieje istotna statystycznie zależność między zmierzonym wiekiem a położeniem wzdłuż dłuższej krawędzi Całunu (gradient wieku). Różnica na obu końcach próbki radiowęglowej wynosi blisko 200 lat (typowy błąd statystyczny datowania radiowęglowego wynosi kilkadziesiąt lat). Oznacza to, że tak naprawdę podany czas powstania Całunu na lata 1260-1390, będący średnia z poszczególnych pomiarów cząstkowych jest BEZ SENSU. Pies ma 4 nogi, człowiek ma 2 nogi -czyli uśredniając człowieka z psem, ssak ma średnio 3 nogi. To ma taki sam sens (czyli żaden) jak uśrednianie statystycznie niezgodnych wyników Arizony i Oxfordu. Również obecność gradientu wieku sugeruje że coś jest nie tak. Jak to jest, że w jednej części kilkucentymetrowej próbki Całun ma wiek powiedzmy ok. 700 lat, a parę centymetrów dalej jest o 200 lat starszy? Przecież Całun powinien być jednorodną tkaniną, tzn. niezależnie od tego gdzie pobierzemy próbkę, to wynik powinien być w granicy błędu taki sam! A tak NIE MOŻNA wnioskować jednoznacznie o wieku całego Całunu, na podstawie jednej próbki z rogu, z którą wedle statystyki wydaje się że jest coś nie tak!

No właśnie, wydaje się. Należy jednak pamiętać że to tylko i aż statystyka, czyli coś, co nie daje absolutnie jednoznacznych dowodów. Testy wskazują na niski poziom istotności odnośnie jednorodności wyników, oraz występowanie istotnej statystycznie korelacji przestrzennej uzyskanego wieku z położeniem próbki. Ale jaka jest tego przyczyna statystyka nie odpowie. Może to być spowodowane przez różne przyczyn. Jedną z nich może być obecność napraw cerowania z zastosowaniem nowych nieoryginalnych materiałów, różne proporcje nowego i starego materiału w próbce powodują różnice w uzyskanych wynikach pomiarów. Ale mogą być też i inne przyczyny: np. obecność niewielkiej ilości zanieczyszczenia na powierzchni próbki. Laboratoria stosowały różne techniki czyszczenia, może niektóre z nich nie doczyściły próbki i stąd raczej niewielkie (rzędu 100-200 lat) błędy (choć dla próbek kontrolnych, o znanym wieku, dla których zastosowano te same metody czyszczenia, wyniki dla wszystkich laboratoriów są zgodne, co podważa tę hipotezę). Oznaczałoby to że Całun nie datuje się na lata 1260-1390, jak podano oficjalnie (data zbieżna z najstarszymi potwierdzonymi jednoznacznie wystawieniami Całunu we francuskim Lirey około 1356 r., ale wydaje się że zbieżność jest tak naprawdę przypadkowa), ale może w latach, powiedzmy 1100-1200 (mamy świadectwo rycerza Roberta de Clari, który widział Całun w Konstantynopolu w latach 1203-1204, również powstałe w XII w. ilustracje w węgierskim Kodeksie Praya posiadają szczegóły zbieżne z pewnymi szczegółami z Całunu) ? To również podważałoby autentyczność Całunu! Statystyka bowiem sama w sobie nie jest w stanie przesunąć datowania Całunu z XIII-XIV na I wiek, ale też tego nie wyklucza, jeśli próbki były mieszaniną materiału z I wieku oraz późniejszych (nawet gdyby wyniki nie wykazywałyby anomalii statystycznych, to gdyby np. proporcje nowego do starego materiału we wszystkich próbkach byłyby takie same, taki scenariusz również byłby możliwy!). Również wykryty gradient wieku jest jedynie efektem statystycznym, i nie należy go ekstrapolować poza obszar pobranej próbki radiowęglowej. Również mogłoby tak być, ze wszystko jest w porządku, a odchylenia statystyczne to po prostu czysty przypadek, bo poziom istotności określa że tak powinno być w 1 czy 2 % wypadków, gdyby wszystko z datowaniem było w porządku (tzn. gdyby proces datowania powtarzał się jak w Dniu Świstaka, to w 1-2 % kolejnych iteracji tych samych wydarzeń, taki wynik by padł, no ale to nie Dzień Świstaka, datowanie, jak każde inne zdarzenie konkretnie umiejscowione w przeszłości, zdarzyło się tylko raz).

Podsumowując, krytyka statystyczna twierdzi że wynikom datowania radiowęglowego Całunu z 1988 r. NIE MOŻNA UFAĆ (wedle zazwyczaj przyjmowanych w nauce kryteriów), i SUGERUJE, że coś poszło nie tak, ale tego sama w sobie NIE DOWODZI. Aby tego dowieść potrzebna jest krytyka materiałowa, czyli badania samych próbek pobranych z Całunu, by sprawdzić czy były one w jakiś sposób „niewłaściwe” i czy przesunięcie datowania z I na XIII -XIV wiek jest fizycznie możliwe.

 

Krytyka materiałowa. Hipoteza że pobrana próbka pochodziła z odrestaurowanej części Całunu

Trudno ustalić kto pierwszy wysunął tę hipotezę[8]. Można za to wskazać jej najbardziej aktywnych proponentów, byli nią małżeństwo Sue Benford oraz Joe Marino. Na konferencji w Orvieto w 2000 roku przedstawili wyniki swoich badań[9]. Przedstawili oni zdjęcia próbki z Zurychu (ale jak zapewnia Joe Marino, nie zredukowane jakościowo zdjęcie zamieszczone w pdf-ie, jak niekiedy kłamią przeciwnicy autentyczności Całunu, tylko znacznie lepszej jakości) trzem niezależnym ekspertom od tkactwa (z prywatnych firm zajmujących się naprawą tkanin), bez informacji czego to jest zdjęcie. Wszyscy eksperci uznali że próbka została poddana naprawom. Sue Benford (aż do swojej śmierci na raka w 2009 r.) i Joe Marino, pomimo nieraz zażartej krytyki, kontynuowali niestrudzenie studia nad ta teorią, publikując kolejne prace[10].

 

Przełomowa praca Raymonda Rogersa z 2005 r.

Mimo wszystko, hipoteza że próbka radiowęglowa pochodziła z odrestaurowanego fragmentu Całunu, pozostawała nadal tylko hipotezą. By ja potwierdzić lub odrzucić, należało przeprowadzić badania bezpośrednio na materiale pobranym z Całunu. I takie badania przeprowadził Raymond Rogers, emerytowany chemik z Los Alamos, i członek zespołu STURP z 1978 r[11]. Wedle wszystkich relacji (w tym samego Rogersa[12]) główna jego motywacja było właśnie to by odrzucić hipotezę Benford i Marino, uważając ją za kolejną pseudonaukową teorię dlaczego to niby dobrze ugruntowana metoda radiowęglowa miałaby nie działać. Później jednak, zaskoczony, przyznał rację Benford i Marino. Chory na raka Rogers, opublikował pracę w recenzowanym czasopiśmie Thermochimica Acta na początku 2005 roku[13]. Niedługo potem, 8 marca 2005 roku, zmarł.

Praca Rogersa jest absolutnie KLUCZOWA dla obalenia wyników datowania radiowęglowego Całunu z 1988 r. -choć jak już mówiłem, nie jest łatwa do czytania, i trzeba trochę wysiłku by zrozumieć. Pomocne są w tym inne prace Rogersa, które on napisał na temat Całunu[14]. W każdym razie pracę Rogersa należy po prostu BARDZO DOKŁADNIE PRZECZYTAĆ, i zrozumieć o co chodzi, jaki jest tok myślenia, co jest kluczowym punktem, a co stanowi jedynie poboczny szczegół.

Rogers miał do dyspozycji materiał pobrany przez zespół STURP w 1978 r. za pomocą taśmy klejącej z 32 różnych miejsc na Całunie, wraz z podszewką, płótnem holenderskim do której Całun był przymocowany przez wieki dla wzmocnienia. W 1979 r. od prof. Gonelli otrzymał fragmenty próbki Raesa pobranej w 1973 r. W 2003 roku od Gonelli dodatkowo otrzymał nici z pozostałej części wyciętej w 1988 r. próbki do datowania radiowęglowego. Autentyczność tychże próbek potwierdził później Thibault Heimburger[15].

Rogers zaobserwował, że włókna pochodzące zarówno z próbki Raesa jak i radiowęglowej, pokryte są pewnego rodzaju nalotem, rozpuszczalna w wodzie gumą roślinną. Testy chemiczne wykazały, że guma ta zawierała alizarynę, oraz uwodniony tlenek glinu AlO(OH).Niczego takiego nie zaobserwowano na próbkach z pozostałych części Całunu czy płótna holenderskiego. Okazało się że włókna pochodzące z rogu z którego pobrano próbkę radiowęglową zabarwiono w jakimś celu barwnikiem otrzymanym z marzanny barwiarskiej, w połączeniu z guma arabską. Czyli róg, z którego pobrano próbkę do datowania radiowęglowego, został odbarwiony -ale to jeszcze nie jest dowód na to że został odrestaurowany. Róg ten mógł zostać pomalowany, aby ukryć naprawę, ale także innym celu, np. dla ochrony płótna przed uszkodzeniem.

Dodatkowo analiza pirolizy włókien z głównej części Całunu oraz fragmentu Raesa wykazała różnice w ich składzie chemicznym, w szczególności w ilości cukrów prostych, pentoz. Dodatkowo zaobserwował w próbce Raesa nić splecioną z dwóch, mogło to być splot starej nici z nową, którą użyto do naprawy płótna[16].

Rogers ponadto zaobserwował, że próbka radiowęglowa oraz próbki Raesa zawierają włókna bawełny, których brak (tudzież śladowe ilości) znajdują się głównej części Całunu. Wcześniej Raes raportował, że jego próbka w jednej części zawiera włókna bawełny indyjskiej Gossypium herbaceum, a w drugiej po drugiej części szwu nie. Fakt wykrycia śladów bawełny był niekiedy wysuwany w starszych publikacjach jako argument za starożytnością Całunu, później jednak zdano sobie sprawę, że to jest argument błędny, i się z niego wycofano[17]. Tym bardziej, że było to wnioskowanie na podstawie próbki Raesa, będącej częścią -jak się później okazało – odrestaurowanego rogu Całunu. Fakt że próbkach radiowęglowej i Raesa znajduje się bawełna, a w głównej części Całunu, nie, lub tylko „śladowe ilości”, stanowi kolejny argument za tym ze próbka radiowęglowa pochodzi z nieoryginalnej części Całunu, ale wciąż nie jest to jeszcze dowód. Problem w tym, czego doczepili się krytycy, że Rogers nie podął żadnych danych ilościowych, ile włókien bawełny jest we fragmencie Raesa i próbce radiowęglowej, a ile w głównej części Całunu -by oszacować na ile są to istotne różnice. Możemy mu tylko wierzyć na słowo, że są istotne.

Ale istotne jest co innego. Włókna lnu mianowicie zawierają ligninę, której obecność potwierdza się wykonując chemiczny test z użyciem fluroglocynolu i kwasu solnego. Z czasem jednak lignina ulega degradacji i nie jest wykrywalna. Rogers, specjalista od termochemii, zwrócił uwagę na to już w 1988 r.[18], później on i jego koledzy z Los Alamos wykonywali testy na próbki zawierające ligninę. Pozwoliło to opracować pewien prosty model przewidujący rozpad ligniny i utratę waniliny, z czasem w zależności od temperatury w jakiej przechowywane jest płótno. Jeśli średnia temperatura w której przechowywano Całun wynosiła 25 ˚C, to zniknięcie 95 % waniliny zajęłoby 1319 lat, jeśli 23 ˚C to 1845 lat, jeśli 20 ˚C to 3095 lat. W Los Alamos badano w ten sposób mające 2000 lat papirusy z Qumran nad Morzem Martwym, testy na wanilinę dawały wynik negatywny. Podobnie włókna pobrane z wszystkich taśm z głównej części Całunu -wg Rogersa jest nieprawdopodobne by Całun miał mniej niż 840 lat, co było dolną granica rezultatów poszczególnych laboratoriów z 1988 r.. Natomiast próbki z płótna holenderskiego i innych średniowiecznych tkanin oraz próbki Raesa dały wynik pozytywny. I TO JEST WŁAŚNIE DOWÓD na to, że róg, z którego pobrano próbkę do datowania C-14, został odrestaurowany i nie jest oryginalny.

Ktoś mógłby wysnuć zastrzeżenie, że przecież Całun przechowywany w srebrnym relikwiarzu w Chambery, przeszedł pożar w 1532 r., który go uszkodził, wysoka temperatura mogłaby pozbawić włókna z Całunu waniliny. Rogers się z tym nie zgadza, zwracając uwagę na niskie przewodnictwo cieplne lnu. Wskazują na to chociażby obszary położone w pobliżu obszarów nadpalonych przez stopioną kroplę srebra, zaledwie parę centymetrów dalej, są nienaruszone[19], podczas gdy wynik negatywny dały włókna pobrane z wszystkich rejonów Całunu, poza próbka Raesa. A nawet gdyby jakimś cudem pożar zmiótł wanilinę, to właśnie fakt ze wykryto ja w próbce Raesa dowodzi że ma ona inne pochodzenie niż reszta Całunu, już po pożarze z 1532 r. Oznacza to ze badanie C-14 Całunu Turyńskiego w 1988 r. jest nieważne.

 

Ataki na Rogersa. Obłędna reakcja Turynu.

Praca Rogersa rozwaliła datowanie radiowęglowe Całunu z 1988 r. I nie wszystkim się to podobało, również tym, którzy uważali Całun za autentyczny. A przede wszystkim nie podobało się to w Turynie, z przyczyn zupełnie irracjonalnych. Turyn bał się uznania za naukowych oszołomów, bo w myśl powszechnej narracji, każdy kto kwestionował datowanie radiowęglowe (a tego Rogers nie czynił!) był oszołomem, więc lepiej się od tego odciąć... Ksiądz Giuseppe Ghiberti z turyńskiej Komisji Diecezjalnej ds. Całunu zakwestionował ważność konkluzji Rogersa, (przede wszystkim ze względu na pochodzenie próbek), zarzuty na które Rogers odpowiedział[20]. Rzecz w tym, że to właśnie Turyńczycy, Gonella i Riggi zdecydowali o przeprowadzeniu datowania i wyborze takiej a nie innej próbki, i na nich spada odpowiedzialność za spartolenie sprawy. Co prawda mieli oni do dyspozycji wybranych przez siebie ekspertów od tkanin, Franco Testore i Gabriela Viala, jednak jak mówią relację, kiedy Riggi pobierał próbki do datowania radiowęglowego, tak naprawdę nie mieli bladego pojęcia o Całunie (Testore miał, wskazując na ranę w boku, zapytać co to za plama?), i zachowywali się biernie[21]. Nie jest tak naprawdę tajemnicą, że w Turynie poniekąd uważają Całun (który do 1983 r. był własnością lokalnej dynastii sabaudzkiej, a w testamencie były król Włoch Umberto II zapisał go papieżowi) za ich „własną” relikwię, która mogą sobie dysponować jak chcą, nie patrząc się na resztę świata. A tu trzeba przyznać, że to właśnie oni wszystko spartolili! W grę wchodzi przerzucanie się winą i kwestie ambicjonalne, Turyńczycy chętnie zwaliliby winę za fiasko datowania radiowęglowego na (niezależne od nich, ale też nie bez winy) laboratoria radiowęglowe, natomiast laboratoria mogłyby powiedzieć: to wszystko wasza wina, to wy dostarczyliście nam felerne próbki. Więc zamiast dokładnie sprawdzić, co poszło nie tak, wygodniej jest zwalić wszystko na niby kwestie obiektywne, jest gadać, że datowanie radiowęglowe jest be i niedokładne, że to wina żyjących na Całunie bakterii, pożaru z 1532 r., jakiegoś promieniowania neutronowego, które zmieniło skład izotopowy, czy czegokolwiek innego, na co nie ma dowodów naukowych. Swój popiera swego, a wszyscy są winni, tylko nie my! Tylko nie nasi… A że Rogers miał o nich zdanie jakie miał, i bez ogródek wypominał im co jego zdaniem robili źle, to my zrobimy na złość Rogersowi![22] Inna sprawa że Turyńczycy również nie przyznają że oni mają bałagan u siebie, że Riggi i Gonella rozdawali pobrane z Całunu próbki na prawo i lewo, a archidiecezja Turynu, kustosz Całunu z papieskiego nadania, nie miała nad tym kontroli. Kiedy Całun był własnością królewską (do 1983 r.) to kiedy STURP w 1978 r. przystępował do badań, król Umberto zawarł z nimi umowę: wszystkie próbki które badacze pobiorą podczas badań pozostaną już ich własnością[23].Zmienił się formalny właściciel Całunu, zmieniły się reguły, niestety na gorsze -do dzisiaj archidiecezja turyńska panicznie boi się tego, że tak naprawdę nie ma kontroli nad prowadzonymi niezależnie (na próbkach pozyskanych w 1978 r. oraz wycyganionych od Gonelli i Riggiego z 1988 r.) badaniami naukowymi i nie chce uznać ich wyników.

 

Ataki na Rogersa. Czy niewidoczna naprawa rogu Całunu jest możliwa? Flury-Lember, Jackson, Farey.

Do artykułu Rogersa należało się jednak merytorycznie odnieść, jeśli chciało się go podważyć. Rogers wykazał że róg, z którego pochodziła próbka radiowęglowa, był odrestaurowany, a nie oryginalny. Żeby podważyć jego twierdzenia, należało wykazać że jest inaczej. Uwaga krytyków Rogersa skupiła się na tym by wykazać, że w tym rejonie nie ma śladów naprawy, oraz że taka niewidoczna naprawa jest technicznie niewykonalna. Istotnie, gdy przyjrzeć się temu rejonowi Całunu, to na pierwszy rzut oka nie widać tam ewidentnych śladów naprawy, obszar ten pod względem struktury tkackiej wydaje się z grubsza taki sam jak w pozostałej części Całunu. Jest to główny i najsilniejszy argument wysuwany przeciw teorii, że próbka radiowęglowa pochodziła z reperowanego obszaru Całunu. W ten sposób poruszany problem się tak naprawdę zmienił: nie chodzi teraz o to czy datowanie radiowęglowe jest słuszną techniką datowania Całunu, tylko czy techniki tkackie w epoce Odrodzenia pozwalały w sposób niezauważalny odtworzyć z użyciem nowych nici strukturę tkacką płótna.

Za trzech najistotniejszych krytyków hipotezy reparacji można uznać Mechthild Flury-Lemberg, Johna Jacksona, oraz Hugha Fareya. Zanim przejdziemy do ich argumentów, pokrótce należy przedstawić te postacie, oraz motywacje, jakimi przypuszczalnie się kierowali. Choć normalnie nie powinno się tego w kulturalnej dyskusji robić w tej kolejności, to jednak naświetlenie ich przypuszczalnych motywacji (do których oczywiście otwarcie by się raczej nie przyznali), pozwoli łatwiej zrozumieć wysuwane przez nich argumenty przeciw Rogersowi (i dlaczego te argumenty są błędne).

Metchild Flury-Lemberg jest uznaną konserwatorką tkanin, która została zatrudniona przez Archidiecezję Turynu do konserwacji całunu Turyńskiego. To ona właśnie kierowała wielce kontrowersyjną, przeprowadzoną w sekrecie, „restoracją” Całunu Turyńskiego w 2002 r., w ramach której m.in. pozbawiono Całun naszytych po pożarze w 1532 r. łat. I na nią spadło główne odium krytyki za tą „restorację”: Meacham i Rogers nie zostawili na działaniach Turynu w tej sprawie suchej nitki[24]. Jasne jest z tej racji Flury-Lemberg reprezentuje po prostu stanowisko Turynu, jeśli chodzi o prace Rogersa. Niemniej jednak Flury-Lemberg jest osobą która chyba miała największy bezpośredni kontakt z Całunem, toteż jej argumenty trzeba traktować poważnie. Podsumowała je w artykule dla British Society for the Shroud of Turin[25].

Flury-Lember (która paradoksalnie, jak najbardziej uważa że Całun za pochodzący z czasów Chrystusa) uważała, że takie zacerowanie, dokładne odtworzenie struktury tkaniny by było to niewykrywalne dla eksperta jest niemożliwe -nawet jeśli odtworzy się strukturę z wierzchu tkaniny, to wciśnięte nitki będą dobrze widoczne z tyłu. A tego na Całunie w rejonie próbki radiowęglowej nie widać- na dowód pokazywała zrobione podczas restoracji zdjęcia tego rogu Całunu z obu stron.

Podczas tkania jest rzeczą normalną że powstają anomalie, i takie miałoby być wytłumaczenie tego, co zaobserwowali eksperci od tkactwa z którymi konsultowali się Benford i Marino. Flury-Lemberg ponadto uważała, najwyraźniej nie rozumiejąc rozumowania Rogersa, że jego wnioski rzekomo oparte jedynie na analizach podczerwonych zdjęć Całunu, pokazują jedynie rzecz oczywistą, że obszar próbki radiowęglowej jest zabrudzony, co widać i gołym okiem. Jej zdaniem same zabrudzenia w tym rejonie (w domyśle: w każdym innym rejonie Całunu też) miałyby demonstrować bezużyteczność metody C-14 (a to że do przesunięcia daty z I na XIII-XIV wiek te zabrudzenia musiałyby wynosić 2/3 do ¾ zawartości węgla w próbce, nawet po czyszczeniu, najwyraźniej nie przyszło jej do głowy, co pokazuje niekonsekwencje Flury-Lemberg). Eksperci obecni przy pobieraniu próbki jak Gabriel Vial zapewniali, że próbka została pobrana z nienaprawianej części Całunu (solidarność grupowa ekspertów od tkanin, swój broni swego, a to że Vial i Testore nie mieli wówczas pojęcia o Całunie i niczego sensownego nie potrafili doradzić, to już było wspomniane).

John Jackson był założycielem i szefem STURP-u, a więc osobą, która zaczęła całe przedsięwzięcie badań Całunu z1978 r., cieszy się więc do tej pory niezmiernym autorytetem. Różnice zdań pomiędzy nim a Rogersem sprawiły jednak, że ten ostatni odszedł ze STURP-u w 1982 r., ponadto Rogers był mocno krytyczny co do niektórych teorii wysuwanych przez Jacksona[26]. Personalne animozje mamy więc już na starcie. Jackson rozwijał ponadto, bez większego powodzenia, własne alternatywne teorie na temat dlaczego datowanie wyszło jak wyszło, oparte na pożarze z w 1532 r., który w jakiś sposób miałby wpłynąć na zawartość C-14 w Całunie[27]. A więc mamy znowu konkurencję między dwoma teoriami (którą Rogers wygrywa bo w przeciwieństwie do Jacksona ma dowody na swoje twierdzenia). Co więcej, Meacham wprost zarzuca Jacksonowi lizusowską postawę wobec Turynu, w płonnej nadziei że jeszcze kiedyś dopuszcza go do tego płótna[28]. Jackson twierdził, że analiza zdjęć rentgenowskich oraz zrobionych w świetle przepuszczonym przez tkaninę pokazuje jej ciągłość, w szczególności pasma nici, wątku i osnowy, widoczne na tych zdjęciach (przez Całun przechodzi wiele takich pasm powstałych ze wspólnie tkanych wiązek nici), przechodzą bez zaburzeń do rejonu próbki C-14, co miałoby wykluczać ewentualne naprawy[29].

Hugh Farey z kolei był redaktorem naczelnym biuletynu British Society of the Turin Shroud w latach 2013-2017. Chociaż pobożny katolik, to jednak jest umiarkowanym sceptykiem, głównie ze względu na trudności z C-14. I mimo iż z zawodu jest jedynie nauczycielem w katolickiej szkole średniej, to jednak jest jednym z najbardziej wnikliwych i krytycznie myślących badaczy Całunu, zawsze szukającym dziury w całym swoistym adwokatem diabła, otwarcie podchodzącym do wszystkich hipotez, zadającym pytania, jakie wielu nie chce sobie zadawać, zadowalając się gotowymi twierdzeniami za i przeciw. Żeby było więcej takich otwarcie myślących ludzi… W każdym razie, kiedy Farey przejął stery w redakcji BSTS, pierwszy artykuł jaki osobiście opublikował był jego krytyką dotychczasowych teorii na temat reparacji rogu z którego pobrano próbkę do datowania[30]. Farey stwierdził, że ze względu na to iż laboratoria podzieliły swoje próbki na mniejsze podpróbki naprawa nie mogła sprowadzić się do prostego zszycia nowego materiału z oryginalnym, pochodzącym z I wieku. Co do wysuwanych alternatyw, jeśli by w stary materiał wpleciono nowe nitki, to w pewnych miejscach końcówki starych i nowych nitek powinny się między sobą zazębiać, wykazując dwie nitki obok siebie. Farey niczego takiego ani na zdjęciach rentgenowskich, ani optycznych nie zaobserwował. Jeśli końcówki były ze sobą złączone Farey’owi wydawało się niemożliwe, by można było spleść ze sobą dwie nitki o średnicy ¼ mm by wyglądały na jedną, a taki właśnie splot nici raportował Rogers oraz Robert Villareal. Farey jednak uważał badania waniliny przez Rogersa za istotne, nie w pełni zdając sobie sprawę z ich znaczenia.

Niezależnie od tego, jakie były motywacje przedstawionych wyżej krytyków Rogersa, do ich argumentów trzeba się merytorycznie odnieść. Odwołują się one głównie do tego, że naprawy nie widać wprost gołym okiem, na zdjęciach optycznych, nadfioletowych i rentgenowskich. Interpretacja tychże jednak nie jest taka prosta, i różni ludzi dochodzą do różnych wniosków jak się okaże.

Co do twierdzeń Flury-Lemberg, że taka naprawa niewidoczna z jednej i z drugiej strony płótna, jest niemożliwa, Benford i Marino znaleźli ekspertów („Michael Ehrlich”, prezes firmy Without A Trace, Inc, oraz Robert Budon, prezes firmy „Tapestries &Treasure”) którzy twierdzą coś zupełnie innego, że było to jak najbardziej w zasięgu wykwalifikowanych tkaczy z XVI wieku, którzy, jeśli chcieli, mogli stworzyć naprawy niewidoczne dla oka tak z jednej, jak i z drugiej strony płótna[31]. Zresztą proszę sobie obejrzeć reklamówkę firmy „Without a Trace” z którą konsultowali się Benford i Marino.

https://www.youtube.com/watch?v=EIgC_IeuzKE&fbclid=IwAR1Sc1n3qJ3n4rpjG_qLVcNTcqZkb_uyVYy5M4fqefpbR882mmIe1JEOyFo

Mamy na tym filmiku załatana dziurę w płótnie utkanym splotem jodełkowym, podobnie jak Całun. Po zaszyciu i obcięciu wplecionych końcówek łata nijak nie odróżnia się od reszty płótna! W dzisiejszych czasach taka sztuka zamiera, gdy rozpruje się nam chiński podkoszulek, wyrzucamy go i kupujemy nowy. Jednak w tamtych czasach tkaniny były droższe, stąd je reperowano, nie mówiąc o wyjątkowo cennych płótnach, sztuka tkacka była naprawdę w cenie. Benford i Marino zdobyli podręczniki takich technik cerowania, w szczególności tzw. „francuskiego cerowania” (którego istnienia zaprzeczała Flury-Lemberg!) które nie pozostawiało śladów. Tu kolejny filmik:

https://www.youtube.com/watch?v=6sGy0HHbi-w

Sytuacja jest taka. Jeden ekspert (Flury-Lemberg), którego kompetencje w związku z restoracją Całunu w 2002 r. były pod obstrzałem krytyki, mówi że takie niewidoczne zacerowanie Całunu jest niemożliwe. Inny ekspert (Michael Ehrlich), który zawodowo się tym zajmuje, mówi że to jak najbardziej możliwe. Komu wierzyć? W sytuacji, gdy badania chemiczne Rogersa dowodzą że materiał w próbce radiowęglowej jest inny niż w reszcie Całunu, ten argument jest rozstrzygający. To ten ekspert który mówi że to możliwe ma silniejsza kartę! Możliwe, bo analiza chemiczna dowodzi, że to zostało rzeczywiście przeprowadzone.

Co do radiogramów (które mam dzięki uprzejmości Barriego Schwortza) i innych zdjęć, to przyjrzyjmy się im, Może na początek odniesiemy się do twierdzeń Jacksona:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rys. 3: Wykonany w 1978 r. radiogram rogu Całunu z którego w 1988 r. pobrano próbkę radiowęglową. Widoczne pasma przechodzące zarówno do próbki radiowęglowej, jak i do oddzielonego niegdyś od Całunu paska bocznego. Dzięki uprzejmości Barriego Schwortza.

 

Na Rys. 3 widzimy jaśniejsze i ciemniejsze obszary na zdjęciu rentgenowskim. Jasność zależy od wielu czynników, przede wszystkim od grubości płótna i składu chemicznego. Jasne i ciemne obszary układają się w szersze pasma przechodzące przez różne obszary na Całunie, wzdłuż kierunku wątku i osnowy. Jednak percepcja tych pasm, w szczególności niewielkich, może być zwodnicza, jako że przechodzą one jeden w drugie, nie wiemy dokładnie, gdzie jedno się kończy a drugie zaczyna. Na obrazku zaznaczyłem jedno pasmo przechodzące do rejonu próbki C-14. Ale inne pasmo przechodzi do znajdującego się u góry paska bocznego a dzięki badaniom Flury-Lemberg podczas restoracji w 2002 r. wiemy, że pasek ten był niegdyś oddzielony od Całunu a później przyszyty specyficznym szwem (widoczny na zdjęciu jako jasna gruba kreska), podobnym do znalezionych wśród tkanin w Masadzie, żydowskiej twierdzy zdobytej przez Rzymian w 74 r. n.e.[32]! Flury-Lemberg uważała że Całun i pasek boczny wycięto z dwóch przeciwległych końców większej beli płótna, a następnie (nie wiadomo po co) zszyto. Jackson zaś uważał, że pasek boczny wycięto z tego samego miejsca gdzie się obecnie znajduje, i użyto do obwiązania wokół Całunu w czasie gdy owijał on zwłoki, potem pasek przyszyto z powrotem na tym samym miejscu[33]. Nawet jeśli pasek pochodził z tej samej strony Całunu, to ciężko by przyszyto go dokładnie, nitka w nitkę w tym samym miejscu, a przecież pasma do niego przechodzą! Co pokazuje że ciągłość pasm, tak naprawdę nie dowodzi niczego, a Jackson sam sobie przeczy. Rogers zaś twierdzi coś zupełnie przeciwnego niż Jackson, że pasma nie przechodzą do próbki radiowęglowej[34]. Ponieważ statystyka wskazuje na niejednorodność próbek, to możliwe jest również że przechodzące pasma pochodzą od starych, oryginalnych nici, sąsiadujących z nowymi, interpolowanymi do próbki.

Przyjrzyjmy się kolejnym zdjęciom tego rogu Całunu.

 

 

 

 

 

 

 

 

Rys. 4: Zdjęcia Durantego z 2002 rogu Całunu z dziurą po pobranej w 1988 r. próbce radiowęglowej. Po lewej stronie zdjęcia w naturalnych barwach, po prawej przekształcone do czarno białych, ze zwiększonym kontrastem. Na dole zaznaczono krawędź silnego odbarwienia (za Shroud Scope)..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rys. 5: Lewy górny róg radiogram rogu z Całunu z 1978 r. Prawy górny róg: ten sam radiogram z silnie powiększonym kontrastem. Prawy dolny róg: zaznaczona widoczna krawędź oddzielająca rejon późniejszej próbki radiowęglowej od reszty Całunu. Lewy dolny róg. Zdjęcia optyczne i tzw. Quad-Mosaic, składanka wielu filtrów w widmie optycznym i UV, z zaznaczoną granicą odbarwienia (za Discrepancies in the radiocarbon dating area of the Turin shroud, Chemistry Today, vol 26 n 4 / July–August 2008 ) Jasny obszar to puste miejsce po próbce Raesa pobranej w 1973 r.

 

Na Rys. 4 widzimy to, co pozostało z rogu z którego pobrano próbkę. Jeśli dobrze się przyjrzeć, to u góry przy krawędzi widzimy odbarwienie, słabo widoczne w świetle naturalnym, ale łatwo dostrzegalne, gdy zwiększymy kontrast -widać je również na powszechnie dostępnych zdjęciach Całunu (np. https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/9d/Shroudofturin.jpg/320px-Shroudofturin.jpg). ale warto zwrócić uwagę na jeszcze co innego, na zaskakująca regularność odbarwienia, które idzie prosto wzdłuż krawędzi -gdyby odbarwienie powstało w wyniku trzymania Całunu za rogi, byłoby dużo bardziej nieregularne. Oznacza to ze ten róg został celowo pomalowany w jakimś celu. Prosta analiza zdjęć pokazałaby ze z tego rejonu nie należy pobierać próbki do badań radiowęglowych.

Na Rys. 5. zaś mamy porównanie radiogramów z obrazami optycznymi, oraz tzw. Quad-Mosaic, składanki obrazów w różnych filtrach obrazujących różnice składu chemicznego. Różny kolor -różny skład chemiczny (i nie jest to jedynie, jak błędnie twierdził Farey, kwestia jedynie różnic w oświetleniu, bo na stosunkowo małym obszarze jest ono dość jednorodne). To, że rejon próbki radiowęglowej różni się składem chemicznym -zapewne na widoczne i gołym okiem odbarwienie -jest ewidentne. Skupmy jednak uwagę na radiogramach. Jak wspominałem, jasność obrazu zależy m.in. od gęstości, co pozwala wykryć szwy, a także zmiany w sposobie tkania, sposobie prowadzenia wątku, rejony płótna gdzie splot zawraca, itd. Jak zwiększymy kontrast, to zauważymy jasną kreskę w pobliżu granicy próbki radiowęglowej. Kreska ta jest zaznaczona na Rys. 5, w prawym dolnym rogu, oddziela ona rejon próbki radiowęglowej, od reszty Całunu. Nie dowodzi to jeszcze, że stanowią one osobne części, ale gdy porównamy to ze zdjęciami optycznymi (Rys. 4) oraz Quad-Mosaic (Rys. 5 dolny lewy róg), to widzimy że pokrywa się ona z krawędzią zabarwienia. Co stanowi, moim zdaniem pewną przesłankę, że tam przebiega -mniej więcej -granica odrestaurowanego obszaru. Mniej więcej, bo prawdopodobnie nie jest to obszar jednorodnego materiału (i niekoniecznie może sięgać aż do górnej krawędzi płótna, raczej było to rozprucie, wywołane nieostrożnym trzymaniem, które należało zreperować), lecz raczej mieszanka splecionych ze sobą starych i nowych nici -struktura płótna jest tam po prostu dosłownie utkana na nowo. Różne proporcje starych i nowych nici odpowiadałyby za istotne statystycznie różnice między poszczególnymi laboratoriami, oraz za istotny statystycznie gradient zmierzonego wieku.

Te rozważania pokazują również jak bardzo niejednoznaczna jest tak naprawdę analiza zdjęć, czy to optycznych czy rentgenowskich w poszukiwaniu naprawy płótna. Jedni, krytycy jak Flury-Lemberg, Jackson czy Farey nie widza (lub nie chcą widzieć) śladów napraw, inni, jak eksperci konsultowani przez Benford i Marino, Rogers, Alan Whanger, czy prof. Wojciech Kucewicz z AGH[35], widzą (lub dopatrują się co chcą widzieć). Sprawę rozstrzygnęły badania chemiczne Rogersa.

 

Historyczne potwierdzenie naprawy rogu Całunu?

W 2014 r. ukazała się praca archiwisty Dynastii Sabaudzkiej, Carlos Evaristo, zawierająca niepublikowane wcześniej wywiady z przebywającym na wygnaniu w Portugalii byłym królem Włoch, Umbertem II (zmarł w 1983 r.), na temat tradycji Dynastii Sabaudzkiej wokół Całunu, który to był w ich posiadaniu przez 500 lat, W książce tej znalazło się interesujące stwierdzenie[36]:

Another fact confirmed by His Majesty was that it was traditionally affirmed, that at one point in the past, the edges of the Lenzuoli (Sheet) had become so tattered as to cause embarrassment or criticism of the Custodians, and those areas were repaired and rewoven using identical techniques, but obviously with similar, yet newer, materials containing dyes and other medieval manufacturing ingredients, in an attempt to better blend the new sections in, as best possible, with the original fabric.

Kolejnym faktem potwierdzonym przez Jego Wysokość, było to, że tradycja utrzymywała, iż w pewnym czasie w przeszłości, krawędzie Lenzuoli (Całunu) stały się tak postrzępione, że mogły spowodować zakłopotanie lub krytykę Kustoszy, więc te obszary zostały naprawione i ponownie utkane używając identycznych technik, lecz oczywiście z użyciem nowych materiałów zawierających barwniki i inne średniowieczne składniki, by lepiej zlać, najlepiej jak to możliwe, nowe rejony z oryginalną tkaniną.

Jeśli tradycja ta zostałaby jednoznacznie potwierdzona jako autentyczna, byłby to dowód historyczny na prawdziwość twierdzeń Benford, Marino, Rogersa i innych, iż pobrana w 1988 r. próbka nie była oryginalna.

 

Ataki na Rogersa. Jull i Freer-Waters

W grudniu 2010 roku ówczesny dyrektor tamtejszego laboratorium radiowęglowego A.J. Timothy Jull, i jeden z tych „et al.” w nieszczęsnej pracy Damon et al. 1989, wraz z Rachel A Freer-Waters, młodą, świeżo po studiach, konserwator z tamtejszego Muzeum Stanowego opublikowali w czasopiśmie „Radiocarbon” (którego edytorem był Jull, czyli miał zapewne wpływ na wybór recenzentów!) analizę nie zużytego fragmentu próbki z Całunu Turyńskiego (po 20 latach wydało się że ją nadal mają)[37]. Jull i Freer-Waters wzięli ją pod mikroskop i przeprowadzili badanie fluorescencji w ultrafiolecie (żadnych testów chemicznych, testów na wanilinę czy spektrometrii masowej produktów pirolizy nie przeprowadzali). Stwierdzili: próbka w całości utkana z lnu, tylko kilka izolowanych włókien bawełny, które zawsze mogły się przypadkiem tam znaleźć, brak obecności barwników. Wniosek: próbka pochodziła z głównej części Całunu, nie ma powodów by kwestionować wiarygodność datowania radiowęglowego.

Tyle że łatwo się przekonać, że to wniosek do kitu. Wystarczy porównać odtworzone przez Pam Moon położenie próbki z Arizony na Rys. 2 z Rys 4 i 5. by stwierdzić że znajdowała się ona w samym środku odbarwionego obszaru! Stwierdzenie Julla i Freer-Waters że nie widzieli barwników jest zatem śmiechu warte, i nie potrzeba do tego nawet pracy Rogersa. Nie widzieli -cóż przy niskim kontraście mieli prawo nie widzieć (Thibault Heimburger napisał mi kiedyś, że kiedy badał on nitkę z próbki Raesa pod kątem zawartości bawełny[38], również nie mógł przez mikroskop dostrzec barwników). Dla porównania, Rogers obserwował włókna w wodzie, by rozpuścić pokrywająca włókna gumę roślinną, i pisał, że do ich obserwacji barwników na włóknach potrzebny jest dobry mikroskop.

Jullowi i Freer-Waters odpowiedział Mark Oxley, którego artykuł, choć nie zamieszczony w recenzowanym czasopiśmie, jest bardzo informatywny i godny polecenia[39]. Ze swej strony uważam, że zmarnowano doskonała szansę. Jakiś wykwalifikowany chemik powinien dogadać się z Muzeum Stanu Arizona, gdzie próbka obecnie się znajduje, i niezależnie powtórzyć na niej badania Rogersa by potwierdzić jego wnioski. Wówczas Turyn nie miałby już nic do gadania w tej sprawie...

 

Ataki na Rogersa. Bella, Garlaschelli i Samperi

Najbardziej bezczelny, obrzydliwy atak na pracę Rogersa przypuścili w 2015 r. Marco Bella, Luigi Garlaschelli, oraz Roberto Samperi. Garlaschelli jest w ostatnich latach dyżurnym sceptykiem, jeśli jego nazwisko pojawia się gdziekolwiek w jakimś odniesieniu do Całunu, to niestety, ale należy spodziewać się pseudonaukowych cygaństw. W każdym razie wspomniana trójca napisał do Thermochimica Acta -tego samego pisma do którego pisał Rogers! -komentarz do jego pracy[40]. Komentarz pełen kalumnii, przekłamań i bredni pod adresem zwolenników autentyczności Całunu Turyńskiego. I jakoś ten naukowy śmieć zamiast być wyrzucony od razu, przeszedł i został opublikowany! Garlaschelli i ci dwaj inni nie potrafili zaatakować głównych konkluzji Rogersa. O wanilinie jest tylko wzmianka, że Rogers daje za mało szczegółów („He tests for the presence of vanillin, giving insufficient details to enable the reproduction of this analysis besides observing a change of color. He could not detect any vanillin on the main Shroud but apparently he could detect “some” vanillin in the Raes sample”), o bawełnie ani słowa! Toteż uczepili się, że Rogers niby źle zinterpretował wykresy spektroskopii masowej i że ich zdaniem różnice między próbką Raesa oraz resztą Całunu miały być wynikiem obecności bliżej niesprecyzowanego „zanieczyszczenia” jakimś węglowodorem, że niby jak się odejmie to „zanieczyszczenie” (nie bardzo wiadomo jakie) to piki wychodzą te same. Czysta insynuacja i bezsensowna dyskusja o trzeciorzędny szczegół w pracy Rogersa. Nawet tytuł Bella et al. jest zwodniczy. There is no mass spectrometry evidence that the C14 sample from the Shroud of Turin comes from a “medieval invisible mending” („Nie ma dowodów z spektroskopii masowej, iż próbka C14 z Całunu Turyńskiego pochodzi ze „średniowiecznego niewidzialnego cerowania”) -każdy kto zna reguły języka angielskiego wie, że to zdanie ma ZUPEŁNIE INNY SENS niż np. There is no evidence that the C14 sample from the Shroud of Turin comes from a “medieval invisible mending” („Nie ma dowodów iż próbka C14 z Całunu Turyńskiego pochodzi ze „średniowiecznego niewidzialnego cerowania”) Ale Garlaschelli i koledzy najwyraźniej liczyli ze paru frajerów da się na taka prymitywną sztuczkę nabrać, i stworzyć propagandowy argument dla „swoich”, że niby „obalili” Rogersa w jego własnym czasopiśmie! Tak naprawdę to jest tylko rozpacz i KAPITULACJA. Przyznanie się ze nie potrafią Rogersa obalić, wywieszenie białej flagi. Odpowiedział im Mario Latendresse, a ponieważ oni uznali, że muszą mieć ostatnie słowo, to jemu też odpowiedzieli, i cała dyskusja zmieniła się w zupełnie bezsensowną pyskówkę na temat interpretacji widm masowych pirolizy[41].

 

Ujawnienie nowych danych

Przez wiele lat surowe dane na temat datowania Całunu Turyńskiego były niepublikowane, pomimo wielu wątpliwości odnośnie wyników pracy Damon et al. 1989. W 2017 r. grupa badaczy wykorzystała brytyjski akt prawny Freedom of Information Act, mówiący o konieczności zapewnienia jawnego dostępu przez instytucje publiczne (takie jak British Museum, które koordynowało datowanie Całunu) do informacji na temat ich działania, na życzenie obywateli. Umożliwiło to dostęp do wielu nieopublikowanych dokumentów (ponad 700 stron!) na temat przebiegu datowania radiowęglowego Całunu. W tym także surowe dane pomiarowe z laboratoriów, które zostały przeanalizowane w kolejnej recenzowanej pracy naukowej na temat statystyki tego eksperymentu[42]. Po raz kolejny okazało się, że pomiary poszczególnych laboratoriów są statystycznie ze sobą niezgodne, ale istotne jest co innego: praca ta potwierdziła krążące od dawna plotki iż liczby podane w artykule Damon et al. 1989 z Nature, nie odzwierciedlają surowych wyników laboratoriów: zostały one w bliżej nieokreślony sposób skorygowane. Korekty te nie były co do wartości wielkie, ale ważne jest co innego, zostały one przeprowadzone w sposób, którego nie da się odtworzyć, i nie zostały zgłoszone w oryginalnym artykule. Co jest nadużyciem, niestety coraz częstszym w nauce. Na konferencji w Ancaster w 2019 r., Tristan Casabianca, jeden z autorów tego studium przytoczył również ujawnione fragmenty recenzji Damon et. al., które jak się okazało były dość pobieżne[43].

Kilka lat wcześniej, w 2014 r., Oksford ujawnił nieopublikowane tzw. Supplementary Information do artykułu z Nature: protokół z czyszczenia próbek, a także zdjęcia własnej próbki. Z protokołu wynikało, że próbki czyściły się bardzo dobrze, a więc nie były silnie zanieczyszczone, natomiast zdjęcia zostały przeanalizowane przez ekspertkę tkacką Donnę Campbell z firmy Thomas Ferguson Irish Linen (jedną z firm z którymi wcześniej konsultowali się Benford i Marino) [44]. Raport wskazał wiele niejednorodności w próbce, chociaż bez jednoznacznego stwierdzenia czy była ona reperowana czy nie.

 

Datowania nowymi metodami przez grupę Giulio Fantiego

Do tej pory w artykule prześledziliśmy jak obalono wiarygodność pomiaru wieku Całunu jaki przeprowadzono metodą radiowęglową w 1988 r. A teraz na deser powiemy o czymś innym, mianowicie od 2013 r. ten pomiar nie jest już jedynym pomiarem wieku Całunu. Nowe metody datowania włókien lnianych opracował bowiem wraz z współpracownikami profesor inżynierii mechanicznej na Uniwersytecie w Padwie, Giulio Fanti. Fanti jest obecnie wiodącym naukowcem badającym Całun Turyński. A to dzięki temu, że udało mu się uzyskać dostęp do niewykorzystanych jeszcze materiałów: do próbek, które podczas badania Całunu w 1978 r. zebrał za pomocą specjalnego odkurzacza, Riggi spod zakrytego płótnem holenderskim spodu Całunu, oraz co udało mu się jeszcze wycyganić niby za przyzwoleniem kardynała Ballestrero (pod pretekstem zebrania materiałów niezbędnych dla konserwacji Całunu) podczas pobrania próbki radiowęglowej w 1988 r. Przez co niestety, Fanti ma na pieńku z Turynem, a co jest czasami wykorzystywane do podważania jego badań, sam on jednak ma dobrze udokumentowane, jak twierdzi, pochodzenie próbek[45]. Te materiały długo leżały niewykorzystane, ostatnio jednak dzięki ich wykorzystania nastała nowa „srebrna” era w badaniach nad Całunem Turyńskim („złota era” to lata 70 i 80-te, kiedy działał STURP i inni).

Dotychczas datowanie radiowęglowe było jedyna bezpośrednia metodą fizyczną określenia wieku tkanin, jednak jak wiadomo, pomiar radiowęglowy Całunu z 1988 r. skończył się kompromitacją. Zaistniała zatem potrzeba wynalezienia nowych, alternatywnych metod datowania płócien. I takie metody grupa Fantiego wynalazła, wykorzystując wiedzę na temat efektów starzenia się włókien lnu. Na przykład na temat widm obserwowanych za pomocą spektroskopii Ramana oraz fourierowskiej spektroskopii podczerwonej (Fourier Transform Infra Red, FT-IR), oraz pewnych właściwości mechanicznych włókien (moduł sprężystości Younga, współczynnik wytrzymałości na rozciąganie, współczynnik strat w wyniku obciążenia). Widma włókien lnu czy to uzyskane techniką Ramana, czy FT-IR zawierają pewne pasma, których intensywność zmienia się z czasem. Podobnie właściwości mechaniczne również zmieniają się z czasem. Na podstawie jednak tkanin o znanym wieku (a takich grupa Fantiego miała kilkanaście datowanych od czasów sprzed faraonów do współczesnych) można opracować empiryczną krzywą kalibracyjną, jak te właściwości zmieniają się z czasem. A następnie oszacować a priori nieznany wiek innej tkaniny np. Całunu Turyńskiego. Dla pojedynczych włókien występuje co prawda znaczny rozrzut, jednak testując wiele włókien można zauważyć, że rozrzut ten jest losowy wokół pewnej jednej wartości (porównaj z rozważaniami na temat niejednorodności wieku próbki radiowęglowej z Całunu w sekcji o krytyce statystycznej), uśredniając uzyskujemy szacunkowy wiek. Jest to jak najbardziej metoda naukowa, empiryczne porównanie właściwości badanego obiektu, które korelują z jakimś innym parametrem (tu wiekiem) z próbkami wzorcowymi, dla których dokładna wartość obu parametrów jest znana skądinąd (np. cała idea tzw. „świec standardowych” w kosmologii się na podobnej idei opiera). Fanti z ekipą opublikowali w recenzowanym czasopiśmie naukowym artykuł opisujący opracowania tychże metod, bez wzmiankowania o Całunie[46]. Następnie bardzo szybko opublikowali uzyskane tymi metodami wyniki dla Całunu, jednak na początku nie w czasopiśmie naukowym, a w pracy popularnonaukowej[47], co spotkało się z krytyką. Ogłoszone przez Fantiego wyniki to 752 r. p.n.e.+/-400 lat, skorygowane później po uwzględnieniu efektów pożaru w Chambery w 1532 r. na 300 r. p.n.e. +/-400 lat dla spektroskopii FT-IR, 200 r. p.n.e. +/- 500 lat dla spektroskopii Ramana, 400 r. n.e. +/-400 lat dla analiz mechanicznych. Wszystkie wyniki są podane na 95 % poziomie ufności, po uśrednieniu wyszedł wynik 33 r. p.n.e. +/-250 lat.

Tu trzeba odnieść się do paru spraw. Pierwsza rzecz to korekty wyników, ewidentnie niepasujących do czasów Chrystusa (spektroskopia FT-IR). Korekty na efekty systematyczne są czymś jak najbardziej normalnym w nauce i się je przeprowadza, jeśli się wie, potrafi ocenić jaki wpływ maja na wynik, to ten wpływ się odejmuje. Fanti ze współpracownikami przeprowadzili pewne eksperymenty nad wpływem pożaru z 1532 r., oceniając jego szacunkowe parametry, na datowania ich metodami, i zastosowali odpowiednie korekty. Można mieć jednak zastrzeżenia na ile te korekty są dokładne, a na ile to jedynie szacowanie, na podstawie nie do końca znanych parametrów. Druga rzecz to zgodność wszystkich pomiarów czy można uśredniać? Otóż szybkie obliczenie chi-kwadrat dla trzech datowań Fantiego daje wynik 6,92, poziom istotności 3 %, podczas gdy dla trzech datowań z trzech laboratoriów Damon et al. raportował 6,4 (poziom istotności 4 %), a niezależne przeliczenia 8,76 (poziom istotności 1,3 %). Zatem istotność statystyczna pomiarów Fantiego, nawet po uwzględnieniu efektów systematycznych jest porównywalna z wynikami z 1988 r., więc moim zdaniem wyników uzyskanych za pomocą tych trzech metod nie należy uśredniać. Można mieć też pewne zastrzeżenia do pewnych szczegółów metod statystycznych zastosowanych przez grupę Fantiego (wpływ zaokrągleń, oraz odrzucania wyraźnych outlierów, traktowanie niektórych parametrów jako niezależnych, mimo iż można by się pomiędzy nimi doszukiwać pewnych współzależności itd.). Jednak te zastrzeżenia nie sprawiają że prace grupy Fantiego są pozbawione istotnej wartości naukowej, przeciwnie są one wartościowe naukowo, tylko że ta wartość polega na czymś innym niż na samej zgodności wyników datowania (w granicach błędów) z czasami Chrystusa. O tym za chwilę, teraz powiemy, że grupa Fantiego, mając do dyspozycji mnóstwo włókien z Całunu, była w stanie powtórzyć swoje datowania i uzyskać nowe wyniki, które zostały opublikowane, choć tylko na podstawie analiz mechanicznych, również i w recenzowanych czasopismach naukowych. Kolejne wyniki samych tylko analiz mechanicznych dały rezultaty: 400 r. n.e. +/-400 lat[48], 90 r. n.e. +/-200 lat[49], 279 n.e. +/- 216 lat[50] (zauważmy że ten wynik lekko wystaje poza czasy Chrystusa), oraz 110 n.e. +/-400 lat[51].

Więc na czym polega owa istotna wartość naukowa datowań grupy Fantiego? Ano na tym, że chociaż techniki są nowe i ciągle dopracowywane (przydałoby się chociażby uwzględnić większą ilość tkanin o znanym wieku dla kalibracji), chociaż wydaje się, że przynajmniej niektóre z tych technik w przypadku Całunu są podatne na pewne nieuwzględnione efekty systematyczne, to jednak trzy niezależne techniki datowania sugerują że Całun jest znacznie starszy niż lata 1260-1390 jakie sugerowało datowanie radiowęglowe z 1988 r. NIE DOWODZĄ one że Całun pochodzi z czasów Chrystusa, zbyt wiele tu jeszcze niepewności. Jednak stanowią pewną alternatywę, i teraz to obrońcy datowania radiowęglowego z 1988 r. muszą podważyć ich wyniki -wyjaśnić w sposób naukowy skąd tu sprzeczność. Oczywiście ględzić już zaczęli (teraz oni są w rozpaczy!): a to, że techniki są niedopracowane i nikt ich nie stosuje (co nie neguje ich naukowych podstaw), a to, że pożar z 1532 r. postarzył płótno (co było już dyskutowane), a to że rzekomo włókna pobrane przez Riggiego odkurzaczem spod spodu Całunu były osłabione (brak na to dowodów), a to że Archidiecezja Turynu nie autoryzowała próbek (z wiadomych powodów które omawialiśmy, ponadto Fanti wykorzystywał także materiał pobrany taśmą przez STURP, bez wątpienia autentyczny, co jednak skończyło się również, moim zdaniem zupełnie idiotyczną awanturą o zniszczone jedno maciupkie włókienko[52]). Żadne z tych twierdzeń, które rzekomo miałyby podważyć te wyniki, nie wydaje się jak na razie dobrze uzasadnione. Nawet jeśli techniki Fantiego obarczone są pewnymi efektami systematycznymi, to ciężko by wszystkie niezależne trzy były obarczone, każde innymi, efektami przesuwającymi wyniki w jedną stronę o setki lat od rzekomo średniowiecznej daty Całunu. Poza tym Fanti stosował materiał z różnych rejonów Całunu, w przeciwieństwie do jednej próbki z jednego, jak wykazano odrestaurowanego obszaru Całunu w przypadku datowania radiowęglowego z 1988 r. Moim zdaniem, aby podważyć wyniki Fantiego, sceptycy mają O WIELE twardszy orzech do zgryzienia niż w przypadku datowania radiowęglowego z 1988 r.

 

Podsumowanie

Od 2005 roku wiemy iż datowanie radiowęglowe Całunu Turyńskiego przeprowadzone w 1988 r., oparte na jednej próbce pobranej z rogu Całunu, jest nieważne. Wykazał to w naukowy sposób Ray Rogers, były chemik STURP-u, który analizując autentyczny materiał z tejże próbki, jednoznacznie pokazał, że pochodziła ona z odrestaurowanej, nieoryginalnej części Całunu. Kluczowym argumentem była analiza zawartości waniliny, nieobecnej w innych częściach Całunu, natomiast obecnej w materiale z rogu Całunu z którego pobrano próbkę, dowodzi to jednoznacznie, że róg ten został odrestaurowany. Inne argumenty, statystyczne, historyczne i oparte na analizie zdjęć Całunu na rzecz zaistniałej naprawy mają tak naprawdę znaczenie pomocnicze. Oczywiście próbowano wnioski Rogersa podważać, jednak wysuwane przeciwko jego rozumowaniu argumenty są tak naprawdę niejednoznaczne, i niczego nie dowodzą w sposób pewny. Nowe datowania za pomocą nowych technik przeprowadzone od 2013 r. przez grupę Giulio Fantiego, zgodne z okresem życia Chrystusa, chociaż obarczone są wieloma niepewnościami i nie mogą być uznane za ostateczne określenie wieku Całunu, to jednak stoją w sprzeczności z datowaniami z 1988 r.

Datowanie radiowęglowe Całunu z 1988 r. to przykład wręcz wyjątkowego partactwa, jeśli chodzi o praktykę przeprowadzania badań naukowych. Od 1988 r. przez ponad 30 lat wielu ludzi mierzyło co do milimetra rozmiary pobranych wtedy próbek, liczyło gęstość na podstawie sprzecznych twierdzeń podawanych przez Riggiego oraz artykuł Damon et al., próbowało zrekonstruować próbkę na podstawie zachowanych zdjęć, szukało na tych zdjęciach każdego obcego włókna, każdej anomalii tkackiej, analizowało w nieskończoność raportowane liczby zastanawiając się czy aby na pewno są dokładne, i co z tych statystyk można wyciągnąć, robiło wiwisekcję pojedynczych nitek, ważyło wszystkie za i przeciw… Tylko dlatego że paru ludzi z Turynu w swoim czasie zachowało się jak kompletni kretyni, i nie konsultując się z nikim, w kluczowym momencie zdecydowali się wyciąć jedną felerną próbkę z rogu Całunu! Gdyby mieli nieco więcej rozumu, do całej tej paranoi (nie znam żadnego innego drugiego przypadku tak skrupulatnego weryfikowania datowania węglowego) po prostu by nie doszło… A jak już doszło, to już było tylko gorzej, bo chore ambicje, małostkowość, prowincjonalizm i personalne animozje nie tylko nie pozwalały przyznać się do błędu, ale jeszcze doprowadziły do skłócenia niemal wszystkich ze wszystkimi… Ale dzisiaj to już chyba materiał tylko dla historyków nauki…

Co do historii nauki, to chciałbym z niej wysunąć dla porównania jeden przykład. Od XVIII wieku trwała dyskusja pomiędzy astronomami czy widoczne przez teleskopy tzw. mgławice spiralne, są obiektami wewnątrz naszej Galaktyki, Drogi Mlecznej, czy też są osobnymi galaktykami poza nią. Dyskusja ta nabrała rozmachu na początku XX wieku. W 1916 r. cieszący się opinią doskonałego obserwatora Adrian van Maanem raportował, że wykrył na zdjęciach obrót mgławicy spiralnej M101. Ten argument, wydawało się, definitywnie rozstrzygał na korzyść hipotezy iż mgławice spiralne są obiektami wewnątrz naszej galaktyki, gdyby były innymi galaktykami, taki obrót w czasie ludzkiego życia byłby niezauważalny. Jednak zwolennicy opcji że mgławice spiralne są innymi galaktykami nie poddali się. W 1922 r. na zdjęciach M31, Wielkiej Mgławicy w Andromedzie, Edwin Hubble rozróżnił poszczególne gwiazdy i znalazł cefeidy, szczególny typ gwiazd o znanej relacji pomiędzy jasnością absolutną a okresem pulsacji. Pozwoliło to określić odległość do M31 i udowodnić ze jest osobną galaktyką. Ta i inne obserwacje definitywnie rozstrzygnęły iż mgławice spiralne są osobnymi galaktykami spiralnymi. A źródło błędu van Maanema odkryto dopiero w 1935 roku[53]. Gdyby astronomowie postępowali tak jak większość sceptyków postępuje wobec Całunu Turyńskiego, twierdząc że pomiar radiowęglowy z 1988 r. jest ostateczny i nieodwołalny, to do dzisiaj uważalibyśmy ze nasza Droga Mleczna jest jedyną galaktyką we Wszechświecie. Nie rozwinęłaby się kosmologia ani astronomia pozagalaktyczna. Co pokazuje, że sceptycy, mający ciągle na ustach „naukę” wojujący ateiści, są tak naprawdę WROGAMI nauki!

Jeśli chodzi o problem datowania Całunu, dziś staje się jasne, że prostackie podejście „bierzemy pierwszą lepszą próbkę” i datujemy traktując wynik jako absolutny, do niczego dobrego nie prowadzi. By przeprowadzić naprawdę wiarygodne badania wieku Całunu, należy przeprowadzić kompleksowe badania: datowania zarówno radiowęglowe (na kilku próbkach pobranych z kilku starannie wybranych zawczasu miejsc), jak i z użyciem innych, alternatywnych metod datowania (czy to opracowanych przez grupę Fantiego czy innych, jakie ktoś inny jeszcze opracuje). A następnie dokonać starannej krytyki, nie tylko statystycznej wyników, odrzucając te, które budzą uzasadnione wątpliwości. I jeśli pozostałe wyniki datowań różnymi metodami okażą się statystycznie zgodne, dopiero wtedy można z naukowego punktu widzenia uznać taki czy inny wiek Całunu za dobrze określony. Na takie badania jednak się nie zanosi w najbliższej przyszłości, z wielu przyczyn, w tym zwłaszcza niestety tak częstych w nauce, sporów, zawiści i personalnych animozji poszczególnych naukowców.

A teraz nieco rad praktycznych odnośnie dyskutowania na temat datowania Całunu Turyńskiego.

 

Rady praktyczne jak dyskutować o datowaniu Całunu: stanowisko nauki

Cały ten artykuł jest tak naprawdę efektem moich wieloletnich studiów nad Całunem Turyńskim i problemem jego datowania, wielu dyskusji, również ze sceptykami. Starałem się osądzić sprawę na tyle obiektywnie na ile jestem w stanie, przytoczyłem wszystkie znane mi istotne argumenty na temat datowania, tam gdzie argumenty sceptyków wydawały mi się uzasadnione, to przyznawałem im rację, niczego istotnego nie pominąłem, starannie wyważyłem każde zdanie. Lecz jak mówię, po starannym osądzeniu wszystkich argumentów, mój werdykt jest jednoznaczny, datowanie radiowęglowe z 1988 r. jest niewiarygodne, bo zostało przeprowadzone na nieoryginalnych, odrestaurowanych fragmentach Całunu.

Problem w tym, że mało kto jest w stanie zagłębić się w tą bardzo specyficzną tematykę tak szczegółowo. Spodziewam się że tak naprawdę mało który z Czytelników, przeczyta mój artykuł dokładnie do końca, i rozważy wszystkie argumenty. Ponieważ mało kto, również wśród naukowców, wdaje się w tak dokładną analizę wszystkich szczegółów, werdykt jaki wydałem, nie jest powszechnie podzielany, mało kto rozumie wszystkie istotne argumenty, a tak naprawdę mało kto w ogóle sprawę studiuje w szczegółach. Ponieważ w obecnej nauce coraz częstsze jest czytanie jedynie abstraktu i konkluzji (nawet w cytowanych później pracach!) to często powtarza się gotowce, proste stwierdzenia bez wnikania dokładnie w ich treść. O trollach i hejterach rozpowszechniających brednie, kłamstwa, fake-newsy, to nawet szkoda wspominać. Toteż uproszczony obraz wciąż wśród wielu pokutuje, datowanie radiowęglowe, uznana naukowa technika, w 1988 r. ustaliło… nie zdając sobie sprawy, że Rogers w 2005 r. definitywnie rozdarł te „ustalenia” na strzępy. Niestety wielu naukowców dzisiaj operuje pojęciami nazwisko-rocznik, mając na myśli określoną prace danego autora w czasopiśmie recenzowanym, przytaczająca jakiś fakt.

Toteż dyskusja nad datowaniem Całunu, zamiast na argumenty, często redukuje się do dyskusji na publikacje, bez wnikania w ich treść. Więc jak ktoś powie, że datowanie Całunu zostało opublikowane w prestiżowym Nature, to najprostsza rzeczą, jaką można zrobić, to podać, że istnieje wiele publikacji w czasopismach recenzowanych, które podważają Damon et al. 1989:

  • Rogers, R.N., 2005. Studies on the radiocarbon sample from the Shroud of Turin, Thermochimica Acta 425 (1–2), 189–194

  • Benford, M. S. and Marino, J. G. (2008). Discrepancies in the radiocarbon dating area of the turin shroud. Chemistry Today, 26(4):4–12

  • Riani, M., Atkinson, A. C., Fanti, G., and Crosilla, F. (2013). Regression analysis with partially labelled regressors: carbon dating of the shroud of turin. Statistics and Computing, 23(4):551–561.

  • Walsh B., Schwalbe L., An instructive inter-laboratory comparison: The 1988 radiocarbon dating of the Shroud of Turin, Journal of Archaeological Science: Reports Volume 29, February 2020, 102015

  • Casabianca T. et al. 2019. Radiocarbon Dating of the Turin Shroud: New Evidence from Raw Data, Archaeometry, 61,5, 1223-1231

  • Di Lazzaro, P.; Atkinson, A.C.; Iacomussi, P.; Riani, M.; Ricci, M.; Wadhams, P., Statistical and Proactive Analysis of an Inter-Laboratory Comparison: The Radiocarbon Dating of the Shroud of Turin., Entropy 2020, 22, 926

oraz nowe datowania na czasy Chrystusa:

  • Fanti, G., Malfi, P., and Crosilla, F. (2015). Mechanical ond opto-chemical dating of the turin shroud. MATEC Web of Conferences, 36:01001

  • Basso, R., Fanti, G., and Malfi, P. (2015). Monte carlo method applied to the mechanical dating of the turin shroud. MATEC Web of Conferences, 36:01003

  • Fanti G., Basso R., Mechanical Characterization of Linen Fibers: The Turin Shroud Dating, International Journal of Reliability, Quality and Safety Engineering Vol. 24, No. 2 (2017) 1750006

 

W 95+ % przypadków to wystarczy -dyskutant nie będzie miał nic do powiedzenia poza biciem piany. W rzadkich przypadkach może się zdarzyć, że ktoś przytoczy, marne bo marne, ale jednak, publikacje sceptyków w czasopismach recenzowanych polemizujące z tymi powyżej: pobieżną egzaminację Julla i Freer-Waters, czy paszkwil Bella, Garlaschelli i Samperi. Wówczas, nie wdając się w dyskusje nad merytoryczną zawartością, można zawsze albo „przelicytować” na ilość, albo, jeśli uznacie że w dyskusji ilość nie jest ważna, że ma się „zwycięski remis”, zwycięski o tyle, że datowanie z 1988 r. nie jest już „niepodważalnym naukowym faktem”. Oczywiście gdy dyskusja z listy papierów przeniesie się na argumenty, należy używać argumentów, które opisałem w głównej części artykułu. Oczywiście wiele bardzo dobrych argumentów znajduje się również w pracach, które nie zostały opublikowane w recenzowanych czasopismach naukowych, co nie sprawia że one są automatycznie przez to merytorycznie gorsze.

Czasem można usłyszeć buracki argument, do którego często jednak uciekają się profesorskie elity, iż datowanie z 1988 r. zostało opublikowane w prestiżowym Nature, a publikacje przytoczone powyżej są… cóż, mniej prestiżowe. Wówczas poza standardowym przypomnieniem, że impact factor tak naprawdę nijak ma się do merytorycznej treści, można przytoczyć fragment z innego artykułu o Całunie z Nature, w jaki sposób opisuje on datowanie Całunu[54]:

In 1988, the age of the TS linen cloth was assessed by accelerator mass spectrometry. Results of radiocarbon measurements from distinct and independent laboratories yielded a calendar age range of 1260–1390 AD, with 95% confidence8 , thus providing robust evidence for a Medieval recent origin of TS. However, two papers have highlighted some concerns about this determination9,10 , and a Medieval age does not appear to be compatible with the production technology of the linen nor with the chemistry of fibers obtained directly from the main part of the cloth in 1978 1,11 .

[Referencje]:

1. Jumper, E. J. et al. A comprehensive examination of the various stains and images on the Shroud of Turin (In: Archaeological

Chemistry III, ACS Advances in Chemistry 205, 22, American Chemical Society, Washington D.C., pp. 447–476, 1984).

8. Damon, P. E. et al. Radio carbon dating of the Shroud of Turin. Nature 337, 611–615 (1989).

9. Riani, M., Atkinson, A. C., Fanti, G. & Crosilla, F. Regression analysis with partially labelled regressors: carbon dating of the

Shroud of Turin. Stat. Comput. 23, 551–561 (2013).

10. Rogers, R. N. Studies on the radiocarbon sample from the Shroud of Turin. Thermochimica Acta 425, 189–194 (2005).

11. Schwalbe, L. A. & Rogers, R. N. Physics and chemistry of the Shroud of Turin, a summary of the 1978 investigation. Anal. Chim.

Acta 135, 3–49 (1982).

W 1988 r., wiek płótna lnianego Całunu Turyńskiego [Turin Shroud- TS] został oceniony akceleratorową spektrometrią masową. Rezultaty pomiarów radiowęglowych z różnych i niezależnych laboratoriów [bełkot dyplomatyczno-naukowego języka] wykazały kalendarzowy przedział wieku pomiędzy 1260-1390 r. n.e. na 95 % poziomie ufności8, w ten sposób przedstawiając solidne dowody [kolejny naukowo-dyplomatyczny bełkot] na średniowieczne pochodzenie TS. Jednakże, dwa artykuły podniosły pewne zastrzeżenia odnośnie tych ustaleń9,10, a także średniowieczny wiek zdaje się nie być zgodny ani z techniką produkcji płótna, ani z własnościami chemicznymi płócien pobranych z głównej części płótna w 1978 r.1,11

 

I tak wygląda język nauki, pełen nachalnie uprzejmych i ostrożnych stwierdzeń! Widać z tego przykładu, że sprawa wieku Całunu Turyńskiego wcale nie jest uważana przez naukę za definitywnie rozstrzygniętą. Inna sprawa, że scjentyści nagminnie sobie wyobrażają że istnieje jakiś organ, który autorytatywnie stwierdza naukową poprawność. Jakiś Watykan Nauki, czy Ciało Kierownicze, jak u Świadków Jehowy, nauki. A tak nie jest, w nauce jest pluralizm poglądów. Co pokazuje jak bardzo scjentyści są oderwani od prawdziwej nauki, oraz jak oni (oraz Świadkowie Jehowy) tak naprawdę małpują obraz, relacje rodem z Kościoła Katolickiego, gdzie istnieje (na szczęście!) jedno centrum, które od czasów apostolskich pilnuje doktryny, i chroni ja przed wypaczeniami (a poza tym w Kościele panuje pełna dowolność poglądów!).

Co do stanowiska nauki jeszcze, według Tristana Casabiancii, na 46 prac naukowych na temat Całunu w czasopismach naukowych w języku angielskim lub francuskim w latach 2000-2015, 29 wspierało autentyczność Całunu, 12 prezentowało stanowisko neutralne, a tylko 5 sprzeciwiało się autentyczności Całunu (zapewne chodzi tu o prace Garlaschellego i jego bandy)[55]. Tak naprawdę te prace, które cytują tylko Damon et al. 1989 bez podania prac krytykujących ich ustalenia (czyli głównie prace Garlaschellego i innych dedykowanych sceptyków), obecnie zwykle szybko dostają publikowane w czasopismach naukowe komentarze, które podkreślają ten brak.

 

Rady praktyczne jak dyskutować o datowaniu Całunu: BŁĘDNE ARGUMENTY których należy unikać

 

Ponieważ datowanie Całunu budzi emocje, oraz z samej swojej natury proces dochodzenia do prawdy zwykle nie przebiega gładko, to w temacie datowania Całunu pojawiło się wiele nieprawdziwych argumentów, które do dziś są powtarzane. Czy to z powodu tego, że niektóre tropy okazały się fałszywe. Czy też z innego, że nieraz wypowiadają się ludzie, którzy kompletnie nie znają się na rzeczy, oraz tacy, którzy chcieliby zrobić wokół siebie szum. Obie te kategorie ludzi tak naprawdę szkodzą sprawie Całunu. Poniżej omówienie pewnych błędnych argumentów, których należy unikać:

Podważanie metody radiowęglowej. Niezgodność wyników datowania radiowęglowego Całunu z oczekiwaniami, i tym, co sugerowały inne badania (że Całun jest autentycznym płótnem pogrzebowym Chrystusa) spowodowało lawinę negatywnych komentarzy pod adresem metody datowania radiowęglowego. Że niby cała metoda jest zła, nieodpowiednia, niedopracowana, dająca „często” błędne wyniki i w ogóle nie należy w nią wierzyć. Komentarze te często były powtarzane przez laików, nierozumiejących, na czym owa metoda polega, często przytaczana jest przy tym standardowa litania „błędnych” datowań. Niestety, tak naprawdę takie twierdzenia kompromitują ludzi którzy je wygłaszają, stawiając się niejako sami z siebie w pozycji niedouczonych „oszołomów” -i w ten sposób szkodząc kwestii Całunu. Należy bezwzględnie unikać podważania samej metody radiowęglowej.

Prawda jest jednak taka, iż datowanie radiowęglowe jest dojrzałą, dopracowaną metodą naukową, o solidnych podstawach, a błędne datowania, choć zdarzają się, to zdarzają się stosunkowo rzadko. Kiedy metoda była opracowywana w latach 50-tych do 70-tych, często zdarzało się że laboratoria, np. w Lyonie, podawały listy wszystkich indywidualnych datowań przeprowadzonych w danym laboratorium. Teraz takie listy można łatwo znaleźć w Internecie, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę np. „Lyon natural radiocarbon measurements”. Znajdziemy tam długie, wieloczęściowe artykuły, zawierające listy datowań. W przypadku np. Lyonu, zdecydowana większość datowań zgadza się z innymi oszacowaniami wieku, a ewidentne jednoznaczne pomyłki są bardzo rzadkie. Oczywiście każda taka wpadka ma swoją indywidualną fizyczną przyczynę, rzadko jednak się wnika i docieka dokładnie jaką -Całun jest pod tym względem zupełnie wyjątkowy. W przypadku datowania Całunu z 1988 r. okazało się ze przyczyna nie leżała w samym datowaniu (datowania próbek kontrolnych o znanym wieku dawały poprawne wyniki ), lecz w skrajnej głupocie podczas pobierania próbek z Całunu.

Twierdzenia że niewielkie zanieczyszczenie może skrajnie przesunąć wynik datowania. Tego typu twierdzenia są prosta, często stosowaną wymówką, dlaczego wyniki datowania radiowęglowego są „złe”. Jednak wmawianie tego specjalistom, ludziom którzy znają się na rzeczy, to proszenie się o ocenę samego siebie jako nieuka. Owszem na Całunie są późniejsze zanieczyszczenia pochodzące z różnych źródeł. Jednak nie jest to istotą problemu. Istotą jest ilość tych zanieczyszczeń niezbędna do przesunięcia datowania z przypuszczalnego I na XIII -XIV wiek. Należy przy tym pamiętać ze próbki są zawsze przed datowaniem czyszczone, nawet jeśli to czyszczenie nie jest idealne, to jak się okaże, nie ma to wpływu na ostateczna konkluzję co do oryginalności czy nie Całunu.

By oszacować tę ilość zanieczyszczeń, musimy wyjść od podstaw datowania radiowęglowego, od prawa rozpadu.

Jak wiadomo rozpad jąder promieniotwórczych C-14 opisywane jest przez uniwersalne prawo rozpadu. Bierze się ono jako rozwiązanie problemu matematycznego: mianowicie jeśli mamy liczbę N0 czegoś, co wiemy że rozpada się z czasem (i że ilość rozpadów nie zależy od czasu, za to jest proporcjonalna do ilości tego czegoś) to jaką liczbę N tego czegoś będziemy mieli po czasie t? Mamy zatem proste równanie różniczkowe:

dN(t)/dt =-aN(t)

z warunkiem początkowym N(0) = N0 , rozwiązaniem jest prawo rozpadu:

N(t)=N0 exp[-at]

Gdzie, w naszym przypadku, N0 oznacza początkową liczbę jąder promieniotwórczych, t jest czasem wyrażonym w latach, zaś a =1/8270 lat jest stałą rozpadu, będącą odwrotnością czasu połowicznego rozpadu (ok. 5730 lat) pomnożoną przez logarytm naturalny z dwóch.

Załóżmy teraz -to bardzo uproszczony model -że x oznacza procent węgla w próbce pochodzący z zanieczyszczenia lub interpolowanego materiału (np. nowe nitki) o wieku t_zan (np. 200 lat). Wówczas 1-x oznaczać będzie relatywny procent węgla pochodzący z oryginalnej części datowanej próbki o wieku t_true (powiedzmy 2000 lat). Pomiar zaś radiowęglowy zaś dał wynik t_pomiar (powiedzmy 700 lat) Mamy wówczas proste równanie liniowe:

(1-x)*exp[-t_true/8270]+x*exp[-t_zan/8270]=exp[-t_pomiar/8270]

Rozwiązujemy je ze względu na x:

x= (exp[-t_pomiar/8270]- exp[-t_true/8270])/(exp[-200/8270]-exp[-t_true/8270])

W przypadku datowania Całunu Turyńskiego oznacza to, że jeśli zanieczyszczenie lub nowy materiał został dodany pomiędzy XVI a XIX wiekiem, to co najmniej 2/3 do ¾ (w zależności od dokładnego wieku zanieczyszczenia) próbki musiałby stanowić materiał nieoryginalny. Co pokazuje że (pomijając zupełnie niepotwierdzone fantastyczne teorie) tak naprawdę hipoteza, iż próbka pochodziła z odrestaurowanego fragmentu Całunu, była jedyną możliwą. I właśnie ta jedyna możliwa hipoteza została potwierdzona niezależnie przez analizy chemiczne Rogersa.

Wymiary i masy próbek radiowęglowych. Czasem na podstawie raportów Riggiego oraz Damon et al. 1989 odnośnie masy i rozmiarów próbki radiowęglowej był wysuwany „argument z gęstości” na rzecz niereprezentatywności próbki. Mianowicie dzieląc masę pobranej próbki przez powierzchnię obliczaną na podstawie raportowanych wymiarów, średnia gęstość powierzchniowa próbki wychodziła blisko dwa razy większa niż szacunkowa średnia gęstość powierzchniowa Całunu[56]. Okazało się jednak, że przyczyna tego była inna -podawane wymiary były zaniżone, co wykazano na podstawie zdjęć tego rejonu Całunu. Po zmierzeniu prawdziwych rozmiarów próbki, jej gęstość okazała się nie odbiegać od średniej dla pozostałej części Całunu[57].

Inne teorie na temat datowania. Datowanie Całunu Turyńskiego budziło wielkie emocje, toteż pojawiło się wiele hipotez i teorii, które „naukowo” miały tłumaczyć dlaczego wyszedł wynik przesunięty w stosunku do oczekiwań. Jednak z tych teorii, poza hipotezą naprawy płótna, część została sfalsyfikowana, a część nie posiada żadnych dowodów na potwierdzenie swych twierdzeń. Były one również wysuwane przez niektóre osoby, które chciały zdobyć rozgłos, ogłaszając niesprawdzone twierdzenia o Całunie.

Jedną z tych teorii jest hipoteza, iż pożar w 1532 r. miał jakiś wpływ na zawartość C-14 w płótnie, Całun miał w jakiś sposób wchłonąć odpowiednie ilości tego izotopu co zaburzyło datowanie. Nigdzie nie znamy drugiego podobnego przypadku w historii. Teoria ta była rozwijana przez Jacksona, jednak jak wiemy, z jego eksperymentów nic nie wyszło. W latach 90-tych rozgłos zdobył rosyjski „uczony” niejaki dr Dymitr Anatoliewicz Kuzniecow, który jakoby miał potwierdzić tę teorię. Wkrótce jednak wyszło na jaw, że Kuzniecow tak naprawdę jest oszustem, a żadnych badań nie przeprowadził[58].

Inną hipotezą, która zdobyła niezasłużony rozgłos, a która została sfalsyfikowana, jest hipoteza powłoki bioplastycznej. Wysunął ją Leoncio Garza-Valdes, lekarz z San Antonio w Teksasie. Na podstawie podobnego precedensu z rzeźbą Majów, wysunął on przypuszczenie, iż Całun miałby być rzekomo pokryty niewidzialną gołym okiem powłoką bioplastyczną utworzoną przez żyjące na nim mikroorganizmy. I śmiałością swych twierdzeń, udało mu się dostać do Riggiego i wydębić od niego część z zachowanej próbki radiowęglowej. Po czym twierdził, że pod mikroskopem miał on zaobserwować owa powłokę bioplastyczną, swoje rzekome odkrycia opublikował w mającej charakter wspomnieniowy książce[59]. Garza-Valdes zyskał rozgłos i pewną liczbę zwolenników[60], jednak nie potrafił szerzej uzasadnić swych -wątpliwych z punktu widzenia wiedzy o biologii na poziomie podstawówki twierdzeń. A gdy przyszło co do czego, okazało się ze jego twierdzenia są nic nie warte. Rogers, wykwalifikowany chemik, który również miał dostęp do materiałów z próbki radiowęglowej Całunu od Riggiego, nie zostawił na twierdzeniach o powłoce bioplastycznej suchej nitki[61], powinna ona zostawić ślad chemiczny w postaci polimerów, których nie wykryto. Według Rogersa ślady rzekomej powłoki bioplastycznej to po prostu wystające struktury komórkowe, powszechne na włóknach lnu. Poza tym chociażby powłoka bioplastyczna, jak wspomniano, miałaby stanowić co najmniej 2/3 masy próbki radiowęglowej, jak wspomniano w poprzednim punkcie, gęstość próbki radiowęglowej jest w normie. Powłoka bioplastyczna okazała się tak naprawdę pseudonaukową brednią.

Inną jeszcze hipoteza twierdzą jakoby podczas Zmartwychwstania Chrystusa miało zostać wyemitowane promieniowanie neutronowe. Neutrony reagując z obecnymi we włóknach płótna atomami azotu, miałyby wytworzyć nadmiar węgla C-14, ponadto promieniowanie, w tym neutronowe miało mieć jakiś swój udział w powstaniu wizerunku na Całunie. Twierdzenia te zdobyły sobie popularność w niektórych kręgach, niekiedy motywowanych naiwnym przekonaniem, iż wykazując zmieniony skład izotopowy płótna (na podstawie innych niż C-14 izotopów) udowodni się Zmartwychwstanie[62]. Tyle że po pierwsze, nie ma na to na razie żadnych dowodów, a po drugie, ta teoria może być łatwo sfalsyfikowana, i sfalsyfikował ją Rogers: neutrony łatwo zniszczyłyby strukturę krystaliczną włókien lnu -która na Całunie jest nienaruszona. Mogę się tylko zgodzić -neutrony, nie posiadające ładunku elektrycznego, są mocno przenikliwe (na niewielkich dystansach) i wytracają swoją energię przez zderzenia, we włóknach płótna dokonałyby prawdziwego spustoszenia.

Tak naprawdę jedyną potwierdzoną teorią na temat tego dlaczego datowanie radiowęglowe Całunu z 1988 r. dało błędny wynik, jest ta mówiąca, iż próbka została pobrana z odrestaurowanego, naprawionego obszaru. I tak powinno być, bo po prostu dowody wskazują że tak było, a wszystkie inne teorie są błędne. Czasem niektórzy podają kilka teorii na temat datowania radiowęglowego Całunu, myśląc że „więcej to lepiej”, że kilka teorii wzmacnia się wzajemnie. Nie, wprost przeciwnie konkurencyjne teorie tak naprawdę osłabiają wzajemnie argumentację, a przecież tylko jedna jest słuszna, ta o naprawach. Chwytem propagandowym sceptyków jest wrzucanie wszystkich do jednego wora, skoro tyle innych teorii się nie potwierdziło, były głoszone przez typków pokroju Kuzniecowa czy Garzy-Valdesa, to hipoteza o naprawie płótna i twierdzenia Rogersa są tyle samo warte. Nie, teoria naprawy została po prostu udowodniona, w przeciwieństwie do tamtych, przez wiele obserwacji i analiz przeprowadzonych przez Rogersa. I choć z niektórymi jego twierdzeniami na temat Całunu (odnośnie tematów innych niż datowanie) można polemizować, to jedno trzeba mu przyznać, Rogers był PRAWDZIWYM NAUKOWCEM, a nie akademickim karierowiczem, jakich niestety w nauce wielu...

 

Rady praktyczne jak dyskutować o datowaniu Całunu: postulat że „Kościół powinien powtórzyć datowanie”

Często, gdy dyskutant wreszcie przyzna że istnieją poważne wątpliwości co do wyników datowania Całunu z 1988 r., pojawia się postulat że „Kościół powinien powtórzyć datowanie radiowęglowe Całunu” (w domyśle, tego nie robi, bo ma coś do ukrycia).

Postulat powtórzenia datowania radiowęglowego Całunu jest z naukowego punktu widzenia, jak najbardziej słuszny. Tylko problemem jest realizacja tego w praktyce. Sytuacja wokół Całunu jest jaka jest, z przyczyn które nieraz w tym artykule opisywałem. Teraz, jeśliby powtórzyć datowanie, trzeba by wyciągnąć lekcje z przeszłości, i nie powtórzyć tych samych błędów. Dyskusje i przepychanki na temat datowania Całunu trwały latami przed 1988 r., a gdy przyszło co do czego, spartolono sprawę totalnie i skończyło się to katastrofą.

Każdemu, kto domaga się powtórzenia datowania, należy zadać jedno proste pytanie: masz tu zdjęcie Całunu (Rys. 6), wskaż skąd i ile należy pobrać nowych próbek do datowania?

 

 

 

 

 

 

 

Rys. 6.: Zdjęcie Durantego ukazujące współczesny wygląd Całunu Turyńskiego, po restoracji w 2002 r.

 

Oczywiście pamiętaj ze powinno być kilka próbek z różnych miejsc. Trzeba będzie w tym szacownym płótnie wyciąć kolejne dziury, tylko gdzie? Oczywiście trzeba unikać miejsc z wizerunkiem czy plamami krwi, a także postulowanymi przez niektórych badaczy obrazami rzekomo przedmiotów dodatkowych: kwiatów, inskrypcji, pogrzebanych razem z Człowiekiem z Całunu akcesoriami (nawet jeśli obrazy tych dodatkowych przedmioty są kwestionowane jako rzekome złudzenia, zawsze należy się liczyć z perspektywą potwierdzenia ich realności). Trzeba również unikać miejsc zanieczyszczonych, potencjalnie reperowanych itd. … Jak widać to wcale nie takie łatwe, wybór miejsc na próbki... A później trzeba odpowiedzieć sobie na kolejne pytania, które laboratoria dostaną próbki, jakie badania zrobić dodatkowo, no i rzecz prozaiczna -kto za to wszystko zapłaci… Jak uzgodnić program badań, by nie było protestów. A i tak zawsze znajdą się przecież zawistni czy zazdrośni, którzy będą jątrzyć, bo ich do Całunu nie dopuszczono… Niestety, atmosfera wokół Całunu, to że jest jaka jest, wydaje się że główna wina leży nie tyle po stronie Kościoła, co środowiska naukowego…

A zresztą, po co Kościół miałby to robić? By coś komuś udowodnić? By sprowokować kolejne awantury, kolejne potwarze i obmowy? Datowanie radiowęglowe Całunu z 1988 r. nie udowodniło niczego, ani nie osłabiło wiary wielu w prawdziwość Całunu, po latach okazało się, że mieli rację, że wynik jest błędny… Jak grupa Fantiego datuje Całun na okres zgodny z życiem Chrystusa, to czy komuś to cokolwiek udowodniło? Czy jak kolejne datowanie radiowęglowe wydatuje Całun na czasy Chrystusa, czy ateiści albo Żydzi czy przedstawiciele innych religii się nawrócą? Ewangelia mówi: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą (Łk 16, 31, Biblia Tysiąclecia)

Czerwiec 2020

Przypisy:


[1]  Dzieje Całunu Turyńskiego według Leszka Żuka z Racjonalisty cz. 2, (2013) https://www.apologetyka.info/racjonalista/dzieje-caunu-turynskiego-wedug-leszka-zuka-z-racjonalisty-cz-2,629.htm

[3]  Przykładowo: Orazio Petrosillo, Emanuela Marinelli, Całun Turyński, relikwia czy falsyfikat? Krytyka ostatniego datowania, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1993, na których w znacznej mierze opiera się Zenon Ziółkowski, Spór o Całun Turyński. Relikwia Męki Pańskiej w świetle najnowszych badań, Warszawa 1993. Petrosillo i Marinelli w znacznym stopniu opierają się na niesławnej publikacji Davida Soxa, The Shroud Unmasked: Uncovering the Greatest Forgery of All Time, Marshall Morgan and Scott 1988, który był naocznym świadkiem tychże wydarzeń. Istnieje również publikacja Harry'ego E. Gove’a, Relic Icon or Hoax: Carbon Dating The Turin Shroud, Institute of Physics Publishing, 1996. Gove był jednym z pionierów techniki datowania wykorzystującej spektroskopię masową (Accelarated Mass Spectroscopy -AMS) i w intrygach poprzedzających datowanie Całunu odegrał znaczącą rolę, toteż książka to jego swoista apologia. Wbrew tytułowi, o samej naukowej stronie datowania jest tam bardzo niewiele: prawie cała książka to opis intryg i knowań, kto z kim się stołował, kto kogo popierał, kto organizował, jakie konferencje na terenie kontrolowanym przez kogo (tak, to sam Gove używa dokładnie takiego, iście mafijnego języka!). Inną pozycją jest William Meacham, Spisek przeciw Całunowi (polski tytuł jest bardzo niefortunny, oryginalny to The Rape of The Turin Shroud -’Gwałt na Całunie Turyńskim’ -o żadnym spisku nie ma w książce mowy), Wydawnictwo AA, Kraków 2015. Meacham, archeolog z Hong Kongu, który już w 1986 r. ostrzegał ze datowanie radiowęglowe może nie dać definitywnej odpowiedzi (Radiocarbon Measurement and the Age of the Turin Shroud: Possibilities and Uncertainties, Proceedings of the Symposium "Turin Shroud - Image of Christ?", Hong-Kong, marzec 1986 http://www.shroud.com/meacham.htm ) również nie przebiera w słowach… Joe Marino sporządził długie artykuły o polityce wokół datowania Całunu: Bibliography of Major Sources Pertaining to the Events of the 1988 C-14 Dating of the Shroud of Turin (2012)https://www.shroud.com/pdfs/marinobib.pdf , The Politics of the Radiocarbon Dating of the Turin Shroud, część 1: http://newvistas.homestead.com/C-14PoliticsPt1.html , część 2: http://newvistas.homestead.com/C-14PoliticsPt2.html , część 3: http://newvistas.homestead.com/C-14PoliticsPt3.html Jak odsunięto STURP od dalszych badań nad Całunem opowiada Barrie Schwortz, The 1988 Radiocarbon Dating of the Shroud of Turin and STURP, konferencja w Panamie, 2012, https://www.shroud.com/pdfs/schwortz1p.pdf Dyskusję nad datowaniem radiowęglowym Całunu do 2012 r. podsumowuje Emmanuella Marinelli, The setting for the radiocarbon dating of the Shroud, konferencja w Walencji 2012 https://www.shroud.com/pdfs/marinelliv.pdf prezentacja: https://www.shroud.com/pdfs/marinellivppt.pdf  Niedawno wyszło również dobre podsumowanie: Di Lazzaro, P.; Atkinson, A.C.; Iacomussi, P.; Riani, M.; Ricci, M.; Wadhams, P., Statistical and Proactive Analysis of an Inter-Laboratory Comparison: The Radiocarbon Dating of the Shroud of Turin., Entropy 2020, 22, 926 https://www.mdpi.com/1099-4300/22/9/926

[4]  Pamela Moon, The presence of dye in the 1988 radiocarbon date samples of the Shroud of Turin (2015)http://shroudofturinexhibition.com/Shroud_of_Turin_exhibition/Dye_and_radiocarbon_date_files/Dye%208th%20Dec.pdf

[5]  P.E.Damon et al., Radiocarbon Dating of the Shroud of Turin, Nature, Vol. 337, No. 6208, str. 611-615 (1989) , przedruk dostępny na http://www.shroud.com/nature.htm

[6]  Wnikliwe obliczenia odnośnie statystyki datowania Całunu Turyńskiego przeprowadził m.in. Remi Van Haelst, Radiocarbon Dating The Shroud A Critical Statistical Analysis (1997) http://www.shroud.com/vanhels3.htm , Radiocarbon Dating:The Shroud Of Turin:The Nature Report (1999) http://www.shroud.com/vanhels5.pdf , Studying Radiocarbon Papers May Solve the Enigma of the Radiocarbon Dating of the Shroud of Turin (2010) https://www.shroud.com/pdfs/vanhaelst7.pdf , Analyzing Radiocarbon data using Burr statistics (2011) http://www.shroud.com/pdfs/vanhaelst8.pdf , A critical review of the radiocarbon dating of the Shroud of Turin, ANOVA - a useful method to evaluate sets of high precision AMS radiocarbon measurements, Proceedings of the International Workshop on the Scientific Approach to the Acheiropoietos Images, ENEA Frascati, Italy 4-6 May 2010 http://www.acheiropoietos.info/proceedings/VanHaelstWeb.pdf Odnośnie gradientu wieku: Bryan Walsh, The 1988 Shroud of Turin Radiocarbon Tests Reconsidered, Proceedings of the 1999 Shroud of Turin International Research Conference, Richmond, Virginia (2000), nowsza, uzupełniona publikacja: Bryan Walsh, Larry Schwable, An instructive inter-laboratory comparison: The 1988 radiocarbon dating of the Shroud of Turin, Journal of Archaeological Science: Reports Volume 29, February 2020, 102015 https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2352409X19301865 , także Riani, M., Atkinson, A. C., Fanti, G., and Crosilla, F. (2013) Regression analysis with partially labelled regressors: carbon dating of the shroud of turin, Statistics and Computing, 23(4):551-561 http://www.riani.it/pub/RAFC2012.pdf Inna wersja tejże publikacji: A robust statistical analysis of the 1988 Turin Shroud radiocarbon analysis, Proceedings of the International Workshop on the Scientific Approach to the Acheiropoietos Images, ENEA Frascati, Italy 4-6 May 2010 http://www.acheiropoietos.info/proceedings/RianiWeb.pdf , także poszerzone na konferencji w Pasco w 2017 r.: http://www.shroudresearch.net/hproxy.php/conference-2017.html . Popularne omówienie tejże pracy w: Giulio Fanti, Saviero Gaeta, Tajemnica Całunu: zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, Wydawnictwo św. Stanisława, 2015, str. 41-75. Także: J. Andres Christen, Summarizing a Set of Radiocarbon Determinations: A Robust Approach, Journal of the Royal Statistical Society. Series C (Applied Statistics), Vol. 43, No. 3 (1994), pp. 489-503 wykorzystując metody bayesowskie ustalił że dwa skrajne pomiary z Arizony i Oksfordu należy uznać za outliery. Darshi Arachige, Revisiting the Analysis of 1988 Radiocarbon Dating of the Shroud of Turin. Advances in Social Sciences Research Journal, 4(13) 16-23 (2017) choć zgadzając się co do niezgodności statystycznych w wynikach datowania Całunu z 1988 r., to jednak uważa że nie są one w stanie przesunąć daty na I wiek, mylnie rozumując istotę problemu. Istotną pracą jest T. Casabianca,E. Marinelli, G. Pernagallo, B. Torrisi, Radiocarbon Dating of the Turin Shroud: New Evidence from Raw Data, Archaeometry, 61,5, 1223-1231 (2019), jako że wykorzystuje ujawnione niedawno, surowe dane, nieopublikowane w pracy Damon et al. 1989, o czym pisze w sekcji „Ujawnienie nowych danych”.

[8]  Joseph G. Marino, Edwin J.Prior, Chronological History of the Evidence for the Anomalous Nature of the C-14 Sample Area of the Shroud of Turinhttp://www.shroud.com/pdfs/chronology.pdf , ADDENDUM TO Chronological History of the Evidence for the Anomalous Nature of the C-14 Sample Area of the Shroud of Turin http://www.shroud.com/pdfs/addendum.pdf (2008) udokumentowali wzmianki o możliwości napraw płótna które zaburzyłyby wynik datowania radiowęglowego, sięgające jeszcze przed przeprowadzeniem datowania w 1988 r.

[9]  Joseph G. Marino, M. Sue Benford, Evidence for the skewing of the c-14 dating of the Shroud of Turin due to repairs (2000) http://www.shroud.com/pdfs/marben.pdf

[10]  Joseph G. Marino, M. Sue Benford, Historical Support of a 16th Century Restoration in the Shroud C-14 Sample Areahttp://www.shroud.com/pdfs/histsupt.pdf (2002), Textile Evidence Supports Skewed Radiocarbon Date of Shroud of Turinhttp://www.shroud.com/pdfs/textevid.pdf (2002), New Historical Evidence Explaining the “Invisible Patch” in the 1988 C-14 Sample Area of the Turin Shroudhttp://www.shroud.com/pdfs/benfordmarino.pdf (2005), Discrepancies in the radiocarbon dating area of the Turin shroud, Chemistry Today, vol 26 n 4 / July–August 2008 https://www.shroud.com/pdfs/benfordmarino2008.pdf Niejako podsumowaniem jest prezentacja z konferencji w Pasco w 2017 r.: Joe Marino, Invisible Reweave on the Shroud: Evidence Forhttp://www.shroudresearch.net/hproxy.php/conference-2017.html oraz Ancaster w 2019 r. The Invisible Reweave and Other Challenges to the Turin Shroud’s C-14 Medieval Dating, dostępne na https://www.shroud.com/ancaster.htm

[11]  Resume pracy naukowej Rogersa: https://www.shroud.com/pdfs/rogersresume.pdf , biografia autorstwa Barriego Schwortza: Remembering Ray Rogers: A Personal Reflection On The Man And His Work, konferencja w St. Louis 2014 https://www.shroud.com/pdfs/stlschwortz2ppt.pdf

[12]  Who’s Who in the Shroud World: Ray Rogers, British Society for the Turin Shroud Newsletter No 60 (2004) https://www.sitelevel.com/click?url=https%3a%2f%2fwww.shroud.com%2fpdfs%2fn60part3.pdf&sid=66vYHQC0DQ3jNEps

[13]  R.N. Rogers, Studies on the Radiocarbon Sample from the Shroud of Turin, Thermochimica Acta, Vol. 425, 2005, str. 189–194 http://www.shroud.it/ROGERS-3.PDF Dobre omówienie pracy Rogersa: Irena Choczyńska, Chemiczne datowanie Całunu Turyńskiego, Wszechświat, t. 113, nr 7–9/2012, str. 185-190

[14]  W szczególności wydana pośmiertnie książka A chemist’s perspective on the Shroud of Turin, a także chociażby Frequently Asked Questions http://www.shroud.com/pdfs/rogers5faqs.pdf , oraz artykuł Paula Maloney, What Went Wrong With the Shroud’s Radiocarbon Date? Setting it all in Context, z konferencji w Ohio 2008 https://www.shroud.com/pdfs/ohiomaloneypaper.pdf - o tyle cenna że zawiera odpowiedzi samego Rogersa na wiele istotnych pytań odnośnie jego pracy.

[15]  Thibault Heimburger, The origin of Rogers’ Raes and C14 samples, konferencja w St. Louis, 2014, https://www.shroud.com/pdfs/stlheimburgerpaper.pdf , prezentacja https://www.shroud.com/pdfs/stlheimburgerppt.pdf

[16]  Rogers, A chemist’s perspective on the Shroud of Turin str. 74 Jednak późniejsze badania fourierowską spektroskopią podczerwoną (FT-IR) nie dały rozstrzygających rezultatów: Jon Schoonover, Spectroscopic Analyses of Fibers from the Shroud of Turin - What Do They Mean? Konferencja w St. Louis, 2014 https://www.shroud.com/pdfs/stlschoonoverppt.pdf

[17]  Ian Wilson, Całun Turyński, Instytut Wydawniczy PAX 1983, str.79-80, por. tegoż autora Krew i Całun, Amber Sp. z.o.o. 1998, str. 72

[18]  List do Giovanni Fazio z 16 lutego 1988 r. https://www.shroud.com/pdfs/faziorogersltrocr.pdf

[19]  Rogers, A chemist’s perspective on the Shroud of Turin str. 40-43

[20]  William Meacham, Spisek przeciw Całunowi, str. 492, Ray Rogers, Ghiberti's pronouncement on my analyses, http://www.sindone.info/ROGERS-5.PDF

[21]  Sox, The Shroud Unmasked str. 133-134.

[22]  Nawet dzisiaj rodowity Piemontczyk, Pier Giuseppe Accornero, w swojej książce Całun: historia, nauka, kult, Jedność 2017 (książka która tak naprawdę w większym stopniu jest opowieścią o historii Piemontu niż o Całunie Turyńskim!), kiedy pisze o datowaniu radiowęglowym na str.105-124, ani słowem nie wspomina o Rogersie!

[23]  Giulio Fanti, Saviero Gaeta, Tajemnica Całunu: zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, Wydawnictwo św. Stanisława, 2015, str. 195-203

[24]  Rogers, A chemist’s perspective on the Shroud of Turin , Meacham, Spisek przeciw Całunowi

[25]  Mechthild Flury-Lemberg, The Invisible Mending of the Shroud, the Theory and the Reality, British Society for the Turin Shroud Newsletter No 65 (2007) http://www.shroud.com/pdfs/n65part5.pdf

[26]  William Meacham, Spisek przeciw Całunowi, str. 262. Debata między Rogersem a Jacksonem: Rogers, Testing the Jackson Theory of Image Formation https://www.shroud.com/pdfs/rogers6.pdf , odpowiedź Jacksona i Keitha Proppa: Comments on Rogers' "Testing the Jackson 'Theory' of Image Formation”https://www.shroud.com/pdfs/jacksonpropp.pdf

[27]  Prace Jacksona przedstawiono w bardzo dobrym filmie dokumentalnym produkcji BBC w reżyserii Davida Rolfe’a z Rageh Omaarem jako prezenterem: Shroud of Turin - Material Evidence, rok produkcji 2008, pomiędzy 52:30, a 58:00. Po wyświetleniu tego filmu Barrie Schwortz poprosił Jacksona o napisanie krótkiego artykułu na temat swojej hipotezy: John Jackson, A New Radiocarbon Hypothesishttp://www.shroud.com/pdfs/jackson.pdf

[28]  William Meacham, Spisek przeciw Całunowi, str. 373-376.

[29]  Jackson, A New Radiocarbon Hypothesis, Jackson et al., The Shroud of Turin: A Critical Summary of Observations, Data and Hypotheses, wersja 4.0 (2017) str. 96-97.

[30]  Hugh Farey, The mystery of the invisible patch, British Society for the Turin Shroud Newsletter No 78 (2013) https://www.shroud.com/pdfs/n78part9.pdf

[31]  Historical Support of a 16th Century Restoration in the Shroud C-14 Sample Areahttp://www.shroud.com/pdfs/histsupt.pdf (2002), Textile Evidence Supports Skewed Radiocarbon Date of Shroud of Turinhttp://www.shroud.com/pdfs/textevid.pdf (2002), New Historical Evidence Explaining the “Invisible Patch” in the 1988 C-14 Sample Area of the Turin Shroudhttp://www.shroud.com/pdfs/benfordmarino.pdf (2005)

[32]  Ian Wilson, The Shroud: Fresh light on the 2000-year old mystery…, Bantam Books 2010, str. 107-110.

[33]  Co jest pokazane na filmie będącym dodatkiem do Shroud of Turin - Material Evidence, cześć 1:https://www.youtube.com/watch?v=UmYuI1qJMRU część 2: https://www.youtube.com/watch?v=nJBQ896xq-k

[34]  Rogers, A chemist’s perspective on the Shroud of Turin str. 74-76 patrz w szczególności radiogram na Fig. IX-12

[35]  Alan D. Whanger, Mary Whanger, Excerpt from Radiological Aspects of the Shroud of Turin, 3rd International Dallas Conference on the Shroud of Turin (2005) http://www.shroud.com/pdfs/whanger.pdf , Wojciech Kucewicz, Datowanie radiowęglowe – badanie wieku Całunu z roku 1988, wykład 26 maja 2018 r. http://calun.info/wp-content/uploads/2018/04/Datowanie-radiow%C4%99glowe-pdf.pdf

[36]  Carlos Evaristo, The Untold Story of the Holy Shroud. Regina Mundi Press I.C.H.R., Portugalia 2014 str. 218, za: Joe Marino, The Invisible Reweave and Other Challenges to the Turin Shroud’s C-14 Medieval Dating, dostępne na https://www.shroud.com/ancaster.htm

[37]  Rachel Freer-Waters, Timothy Jull , Investigating A Dated Piece Of The Shroud Of Turin, RADIOCARBON, Vol 52, Nr 4, 2010, p 1521–1527 https://www.cambridge.org/core/journals/radiocarbon/article/investigating-a-dated-piece-of-the-shroud-of-turin/8CC26C322198300E051C49A0BA5B96D9 Wkrótce potem próbka została udokumentowana fotograficznie przez Barriego Schwortza: Report on the STERA, Inc.-University of Arizona Radiocarbon Dating Laboratory Macro Photography-30 August 2012http://www.shroud.com/pdfs/arizona.pdf

[38]  Thibault Heimburger, Cotton In Raes/Radiocarbon Threads:The Example Of Raes #7, część 1: http://www.shroud.com/pdfs/thibaultr7part1.pdf , część 2: http://www.shroud.com/pdfs/thibaultr7part2.pdf , część 3: http://www.shroud.com/pdfs/thibaultr7part3.pdf

[39]  Mark Oxley, Evidence Is Not Proof: A Response To Prof Timothy Jull (2011) http://www.shroud.com/pdfs/oxley.pdf

[40]  M.Bella, L.Garlaschelli, R. Samperi, There is no mass spectrometry evidence that the C14 sample from the Shroud of Turin comes from a “medieval invisible mending” , Thermochimica Acta 617 (2015) 169–171

[41]  M. Latendresse, Comments on the mass spectrometry analysis of a sample of the Shroud of Turin by Bella et al, Thermochimica Acta 624 (2016) 55-58, M.Bella, L.Garlaschelli, R. Samperi, Comments on the analysis interpretation by Rogers and Latendresse regarding samples coming from the Shroud of Turin, Thermochimica Acta 632 (2016) 52-55

[42]  T. Casabianca,E. Marinelli, G. Pernagallo, B. Torrisi, Radiocarbon Dating of the Turin Shroud: New Evidence from Raw Data, Archaeometry, 61,5, 1223-1231 (2019).

[43]  Tristan Casabianca, Radiocarbon Dating of the Turin Shroud: Lessons from Failure, konferencja w Ancaster 2019 https://www.shroud.com/pdfs/anc-casabianca-ppt.pdf

[44]  Radiocarbon dating of the Shroud of Turin Supplementary Information for: Nature 337,611–615http://c14.arch.ox.ac.uk/getPreprint.php?File=TurinSuppl.pdf , zdjęcia próbki dostępne na https://archdams.arch.ox.ac.uk/pages/search.php?search=%21collection1203&k=1bcdc90a8b Donna Campbell, Consideration to the Uniformity and Effects of the Fabric in the Shroud of Turin (2014) http://www.shroudofturinexhibition.com/Shroud_of_Turin_exhibition/Thomas_Ferguson_files/Updated_report_on_the_Consideration_to_the_Uniformity_and_Effects_of_the_Fabric_in_the_Shroud_of_Turin-5-1.pdf

[45]  Giulio Fanti, Saviero Gaeta, Tajemnica Całunu: zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, Wydawnictwo św. Stanisława, 2015, str. 189-203

[46]  Giulio Fanti, Pietro Baraldi, Roberto Basso, Anna Tinti, Non-destructive dating of ancient flax textiles by means of vibrational spectroscopy, Vibrational Spectroscopy Volume 67, lipiec 2013, 61-70, patrz także późniejsze, również bez wspominania Całunu Turyńskiego: Giulio Fanti, Pierandrea Malfi, Multi-parametric micro-mechanical dating of single fibers coming from ancient flax textiles, Textile Research Journal Vol 84, Issue 7, 2014

[47]  Giulio Fanti, Saverio Gaeta, Il mistero della Sindone. Le sorprendenti scoperte scientifiche sull’enigma del telo di Gesù, RCS Libri, Mediolan 2013 , w Polsce wydane właśnie jako Tajemnica Całunu: zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, Wydawnictwo św. Stanisława, 2015, opis datowań na str. 76-99. Patrz też omówienie na konferencji w Pasco w 2017 r.: Giulio Fanti, Dating Techniques other than Carbon Dating http://www.shroudresearch.net/hproxy.php/conference-2017.html

[48]  Giulio Fanti, Pierandrea Malfi, A new cyclic-loads machine for the measurement of micro-mechanical properties of single flax fibers coming from the Turin Shroud, kongres Associazione Italiana di Meccanica Teorita e Applicata, Turyn 2013 https://shroudofturin.files.wordpress.com/2013/09/aimeta-fanti.pdf

[49]  Fanti, G., Malfi, P., and Crosilla, F. (2015). Mechanical ond opto-chemical dating of the turin shroud. MATEC Web of Conferences, 36:01001 https://www.researchgate.net/publication/287294012_Mechanical_ond_opto-chemical_dating_of_the_Turin_Shroud

[50]  Basso, R., Fanti, G., and Malfi, P. (2015). Monte carlo method applied to the mechanical dating of the turin shroud. MATEC Web of Conferences, 36:01003 https://www.researchgate.net/publication/307665549_Monte_Carlo_method_applied_to_the_mechanical_dating_of_the_Turin_Shroud

[51]  Giulio Fanti, Roberto Basso, Mechanical Characterization of Linen Fibers: The Turin Shroud Dating, International Journal of Reliability, Quality and Safety Engineering Vol. 24, No. 2 (2017) 1750006

[52]  AN IMPORTANT COMMENT FROM THE STERA, INC., BOARD OF DIRECTORS, komentarz Shroud of Turin Education and Research Association (STERA), fundacji założonej przez Barriego Schwortza, opiekującej się dziedzictwem STURP-u (2017) https://www.shroud.com/pdfs/disclaimer.pdf

[53]  Edwin Hubble, The realm of nebulae, Dover publication 1958 (reprint oryginalnego wydania przez Yale z 1936 r.) , str. 96-100 https://archive.org/details/TheRealmOfTheNebulae

[54]  Gianni Barcaccia, Giulio Galla, Alessandro Achilli, Anna Olivieri & Antonio Torroni, Uncovering the sources of DNA found on the Turin Shroud, Nature Scientific Reports volume 5, Article number: 14484 (2015) https://www.nature.com/articles/srep14484

[55]  Tristan Casabianca, Radiocarbon Dating of the Turin Shroud: Lessons from Failure, konferencja w Ancaster 2019 https://www.shroud.com/pdfs/anc-casabianca-ppt.pdf

[56]  Tak argumentowała m.in. Maria Grazia Siliato, Całun Turyński: Tajemnica Odbicia Postaci sprzed 2000 lat, Wydawnictwo M , Kraków 1999 str. 36-38, także: The Shroud of Turin and Its Radiodating, sympozjum w Rzymie 1993 r. https://www.shroud.com/pdfs/siliato.pdf

[57]  Wojciech Kucewicz, Datowanie radiowęglowe – badanie wieku Całunu z roku 1988, wykład 26 maja 2018 r. http://calun.info/wp-content/uploads/2018/04/Datowanie-radiow%C4%99glowe-pdf.pdf

[58]  Ian Wilson, Krew i Całun, Amber Sp. z.o.o. 1998, str. 206-209 i 227

[59]  Leoncio A. Garza-Valdes, The DNA of God? Doubleday 1999. Książka ta ma niewielką wartość czysto naukową, ale duże znaczenie dla historii badań nad Całunem, bo pokazuje jakie układy istniały wówczas między badaczami. A Garza-Valdes, przedstawiając własne wątpliwe dokonania na polu badań Całunu, oraz wiele twierdzeń bez dowodu, we własnych słowach tak naprawdę przedstawia samego siebie jako naukowego partacza!

[60]  Ian Wilson, Krew i Całun, Amber Sp. z.o.o. 1998, str. 206-216. Meacham również bez ogródek zarzuca Wilsonowi służalczość wobec Turynu, Spisek przeciw Całunowi, str. 370-371. Dopiero niedawno Wilson przyznał ze hipoteza naprawy płótna jest „równie dobra”.

[61]  Rogers, A chemist’s perspective on the Shroud of Turin str. 73,109,130, Frequently Asked Questions http://www.shroud.com/pdfs/rogers5faqs.pdf

[62]  Np. Mark Antonacci, Zmartwychwstanie Całunu, Amber Sp. z.o.o. 2002, patrz też recenzja Rogersa tejże książki: Comments on 'The Resurrection of the Shroud' by Mark Antonacci (2001) https://www.shroud.com/pdfs/rogers.pdf

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości