aszug

Relikwie Krzyża. Czy można zbudować z nich dom?

dodane: 2022-09-28
0
Sprawa (nadmiernej) ilości relikwii Krzyża wydaje się sporej liczbie ludzi, zwłaszcza tych mniej zainteresowanych bliższym kontaktem z religią, rozstrzygnięta. Przy wielu okazjach powtarzają zasłyszane opowieści o absurdalnych ilościach tej relikwii z wielką rozkoszą, która zdradza pasję w wyczekiwaniu każdej okazji do ośmieszenia przedmiotu swojej niechęci - religii w ogóle i Kościoła katolickiego w szczególności.

Nikt nie sprawdza, kto i kiedy ze świata nauki (bo ludzie ci są przekonani, że wiedzę tę zawdzięczają naukowym poszukiwaniom) oznajmił opinii publicznej takie właśnie efekty swoich badań (i czy w ogóle nauka maczała w tym palce). Sprawdźmy więc my, czy pasja ta przynosi dobre owoce.


Gdziekolwiek ludziom zdarzy się rozmawiać o relikwiach Krzyża, tam któryś z rozmówców (lub kilkoro z nich) na pewno wypowie magiczne słowa: "Fragmentów Krzyża jest na świecie tyle, że można by z nich zasadzić las", lub w nieco inny sposób zilustruje tę złotą myśl utrwaloną w popkulturze. Pomogli mu w tym najpierw Erazm z Rotterdamu, który w XVI w. stwierdził, że "nawet okręt handlowy nie wystarczyłby, żeby zgromadzić w jednym miejscu wszystkie części Krzyża naszego Pana, pokazywane w niezliczonych miejscach", a później Marcin Luter, według którego na świecie znajduje się "tyle kawałków Krzyża, że można by z nich zbudować cały dom, gdyby się je wszystkie posiadało".


Prawda funkcjonująca w kulturze powszechnej od dawna uchodzi już za fakt, a ludziom wysuwającym ten argument wydaje się, że sprawa ilości posiadanych relikwii została definitywnie rozstrzygnięta na niekorzyść religii.

A jak jest naprawdę?
 

- Te powtarzane od wieków prześmiewcze uwagi postanowił skonfrontować z rzeczywistością francuski architekt i archeolog biblijny Charles Rohault de Fleury. Najpierw ustalił, ile drewna potrzeba było na krzyż. Zakładając na podstawie ikonografii wysokość 3-4 metry i proporcjonalną do tego długość ramienia poprzecznego, badacz doszedł do wniosku, że krzyż miał 36 tys. centymetrów sześciennych objętości. W następnym kroku zsumował objętość wszystkich znanych relikwii krzyża świętego. Okazało się, że mają zaledwie 4 tys. centymetrów sześciennych. Wykonując proste arytmetyczne obliczenie 4:36, otrzymał w wyniku - jedną dziewiątą. Oznacza to zatem, że zachowane relikwie drzewa krzyża świętego to najwyżej jedna dziewiąta drewna, z którego się składał. Wyniki swoich badań uczony opublikował na kartach czterystustronicowej, opublikowanej w 1870 roku rozprawy „Lest instruments de la passion”. (Marek Mikos, Tajemnica drzewa krzyża świętego)


O tym samym piszą autorzy książki Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych(Górny, Rosikoń, 2012) dodając, że choć jest olbrzymia liczba miejsc, w których znajdują się cząstki Krzyża, są tam przechowywane najczęściej małe szczapki lub po prostu drzazgi.

Prof. Robert Wiśniewski z Zakładu Historii Starożytnej UW uzupełnia to informacją, że nieco inny wynik wyszedł z obliczeń żyjącego w następnym stuleciu francuskiego badacza Andre Frolowa:
 

- Frolow zebrał wszystkie informacje o krzyżu w późnym antyku i średniowieczu i (z posiadanych fragmentów) wyszłoby więcej niż jeden krzyż, ale nie dużo więcej.


Różnicę może wyjaśniać to, że pierwszy badacz (o ile się nie mylę) wziął pod uwagę konkretne miejsca i sanktuaria istniejące w tamtym czasie, a zgłaszające posiadanie relikwii, a drugi policzył także wzmianki istniejące w literaturze od starożytności o miejscach ich posiadania i do których z tego powodu pielgrzymowano, a które niekoniecznie muszą wciąż istnieć. Tyle, że relikwie nie giną, tzn. nie są usuwane, gdy miejsce przestaje funkcjonować lub zostało wskutek historycznych wydarzeń zburzone, ale są przenoszone. Dlatego nie jest tak, że dawniej danych (nie tylko tych) relikwii było więcej (nawet jeśli mówią o tym podania i legendy), ponieważ są to przedmioty, o które się bardzo dba i ich strzeże, i jeśli nie zostaną zagrabione (bo nawet zniszczenie nie wchodzi w grę - relikwia uszkodzona lub mocno zniszczona nie traci statusu relikwii), to nie mają prawa zniknąć w toku historii. Dlatego równie miarodajny, o ile nie bardziej, co ten uwzględniający historyczne podania na ten temat, jest w tej kwestii aktualny stan.

 

Św. Helena (matka cesarza Konstantyna) znajdująca Krzyż (825 r.)


Jakkolwiek by było i którekolwiek z tych badań było bardziej rzetelne, nie potwierdzają one opinii wygłaszanych przez Erazma i Lutra, oraz powtarzanych dziś na każdym kroku przez ludzi nieprzychylnych Kościołowi i chrześcijaństwu. Po raz kolejny krytyka oparta na niepotwiedzonych w żaden sposób plotkach i sięganie po niesprawdzone informacje (tak trudno przecież powstrzymać się przed tym, skoro mogą one ukazać w złym świetle chrześcijaństwo) nie sprawdza się. Nie tylko się nie sprawdza, ale każdy taki sąd, którego brak zasadności można w dość prosty sposób wykazać, działa na niekorzyść wypowiadającego go. Dlatego warto przykładać wagę do jakości krytyki jakiejkolwiek rzeczy, którą się próbuje krytyce poddać, zwłaszcza, gdy dotyczy to ważnych i ważkich dla ludzi spraw. Niech aktualna będzie zasada, że dopóki nie wykaże się komuś winy w sposób niezbity, to do tego czasu pozostaje on niewinny, a wraz z niewinnością przysługuje mu prawo do szacunku i do nie bycia przedmiotem kpiących memów. Albo więc rzetelna informacja, albo milczenie, ale nigdy plotki.
 

aszug
 

Więcej dowiesz się w:

Marek Mikos, Tajemnica drzewa krzyża świętego (artykuł na stronie Radia Kielce).
G. Górny, J. Rosikoń - Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych  (Rosikon Press, 2012).
Krzyż Chrystusa – relikwia w drzazgach (artykuł i audycja na stronie Polskiego Radia).

 

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości