Włodzimierz Bednarski

Jak N. H. Knorr, prezes Towarzystwa Strażnica, „rok po roku” zmieniał nauki J. F. Rutherforda (cz. 5)

dodane: 2021-08-17
Dziś kolejne zmiany nauk J. F. Rutherforda wprowadzone przez prezesa N. Knorra w lata 1952-1953. To czas, gdy wykluczenia ze zboru stały się w pełni obowiązujące i praktykowane.

 

Jak N. H. Knorr, prezes Towarzystwa Strażnica, „rok po roku” zmieniał nauki J. F. Rutherforda (cz. 5)

 

W tej części i w następnych kontynuujemy omawianie naszego zagadnienia (opisujemy tu rok 1952 i 1953).

 

Rok 1952

 

         Wykluczenia ze zboru w pełni obowiązujące

 

W roku 1952, za czasów Knorra, w pełni wprowadzono procedury wykluczania i zaczęto je stanowczo respektować, wymagając też donoszenia na grzeszników:

 

„W roku 1952 wprowadzono opartą na Biblii metodę formalnego wykluczania grzeszników ze społeczności zborowej. (...) Organizacja Boża nie tolerowała odtąd nikogo, komu nie zależało na pozostawaniu niesplamionym, czystym i bez skazy w oczach Jehowy” (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s. 11).

 

         Chociaż wykluczanie ze zborów istniało już w czasach Rutherforda (patrz Rok 1944), to jednak „nie wymagano” tego od poszczególnych społeczności (np. nie trzeba było o tym powiadamiać Biur Oddziału) i nie tolerowano donoszenia na grzeszników:

 

„Niejedni (...) objawiają oni życzenie karania niektórych swoich braci. Szukają u swych braci wad i robią na nich doniesienia, chcąc sprowadzić na nich trudności i ucisk, gdyż pragnęliby widzieć ich upadek. Tacy omieszkują przypomnieć sobie następującą wyraźną i niezmienną regułę Jehowy: »Moja jest pomsta, a ja oddam, mówi Pan«. Ci, którzy występują jako duchowi policjanci swoich braci, wskutek tego sami często znajdują się w uciemiężeniu i ucisku...” (Aniołowie 1934 s. 60).

 

         „Niemniej ta ostateczność, jaką jest wykluczenie czy wyłączenie ze społeczności, nie była szeroko praktykowana po zborach i aż do roku 1952 też nie wymagano jej od zborów. [Zobacz »Strażnicę« w wydaniu angielskim z 1 marca 1952 roku, strony 131 do 148] Odtąd jednak nie można było uważać chrześcijańskiego prowadzenia się w życiu po prostu za sprawę prywatną danego człowieka lub grupy ludzi” (Strażnica Nr 22, 1968 s. 6).

 

         Różnica między nadzieją ziemską i niebiańską

 

         Dopiero w roku 1952, za czasów Knorra, „dokładnie wyjaśniono” jaka jest różnica między nadziejami ziemską i niebiańską. To spowodowało, że wiele osób zrezygnowało z przynależności do grona pomazańców:

 

„Dopiero w roku 1952 dokładnie wyjaśniono w Strażnicy różnicę między nadzieją ziemską a nadzieją niebiańską. Zrozumieliśmy wówczas, że nie spodziewamy się życia w niebie, lecz na rajskiej ziemi...” (Strażnica Nr 7, 1989 s. 28).

 

         Za czasów Rutherforda wprowadzono konkretną klasę ziemską, według tekstu Ap 7:9, ale jeszcze za mało zaakcentowano i wyjaśniono te kwestie:

 

         „Kiedy brat Rutherford wyjaśnił, że lud wielki to ziemska klasa wiernych osób, które mają przeżyć Armagedon, niejednego ogarnęło zdziwienie. Następnie mówca poprosił, aby wszyscy obecni tam członkowie tej grupy powstali z miejsc. W przeciwieństwie do Ralpha nie zrobiłam tego. Z czasem lepiej zrozumiałam tę sprawę, toteż rok 1935 był ostatnim rokiem, w którym na Pamiątce śmierci Chrystusa spożywałam symbole w postaci chleba i wina” (Strażnica Nr 5, 2000 s. 22-23).

 

         Szczepienia dozwolone

 

         Dopiero w roku 1952 (15 grudnia), za czasów Knorra, zezwolono Świadkom Jehowy przyjmować szczepienia:

 

„Czy szczepienie jest naruszeniem prawa Bożego zabraniającego przyjmowania krwi do organizmu? (...) Przedmiot szczepienia jest jednym z tych, które stoją przed jednostką, domagając się jej własnego rozstrzygnięcia dla siebie samej. Każda jednostka musi ponieść konsekwencje jakiegokolwiek ustosunkowania się i działania, które podejmuje wobec sprawy szczepienia przymusowego, czyniąc to zgodnie ze swym własnym sumieniem i ze swą oceną tego, co służy dobremu zdrowiu oraz interesom poparcia dzieła Bożego. A nasze Towarzystwo nie może sobie pozwolić dać się wciągnąć w proces prawniczy lub wziąć odpowiedzialność za obrót, jaki ta sprawa weźmie. Po rozważeniu przedmiotu nie wydaje się nam on naruszeniem owego wieczystego przymierza, uczynionego z Noem, jak je zapisano w Genesis [Rdz] 9:4, ani też przeciwny Bożemu przykazaniu, o którym doniesiono w Leviticus [Kpł] 17:10-14. Z całą pewnością nie można by rozsądnie lub zgodnie z Pismem argumentować i wykazać, że przez szczepienie ochronne osoba zaszczepiona spożywa czy wypija krew, konsumując ją jako pokarm, względnie że przyjmuje transfuzję krwi. Szczepienie nie ma jakiegokolwiek pokrewieństwa z małżeńskim złączeniem się anielskich »synów Bożych« z córkami ludzkimi, jak to opisano w Genesis [Rdz] 6:1-4. Również nie można go umieścić w tej samej klasie, jak to opisano w Leviticus [Kpł] 18:23, 24, który zabrania łączenia się ludzi ze zwierzętami. Ono nie ma nic wspólnego ze stosunkiem seksualnym. Zatem zdaje się brakować wszelkich zastrzeżeń z przyczyn biblijnych w stosunku do szczepienia. (...) Nauka medyczna rzeczywiście twierdzi, że szczepienie istotnie udziela krwi odporności na chorobę, przeciw której dana osoba była szczepiona” (Strażnica Nr 11, 1953 s. 14 [ang. 15.12 1952 s. 764]).

 

         Za czasów Rutherforda zakazywano szczepień i twierdzono, że one mają związek z diabłem:

 

         „Świętość krwi ludzkiej. Przyczyny, dla których szczepienie jest przeciwne Biblji.

(...) Szczepienie jest jawnem przekroczeniem wiecznego przymierza, które Bóg zawarł z Noem po potopie. (...) Lecz jeszcze nigdy szczepienie nie uratowało życia ludzkiego, nigdy jeszcze ono nie zapobiegło ospie. (...) Człowiek, czyniący z tego interes, by krew ludzką zanieczyścić przez wszczepienie jej wstrętnej materji, wziętej z krwi zwierzęcej, staje się winnym najgorszego przestępstwa przeciwko Bogu” (Złoty Wiek 01.11 1931 s. 327 [ang. 04.02 1931 s. 293-295]).

 

         „Dlaczego nie mamy dać się szczepić?

Z wszystkich rzeczy, które narzucono ludziom na zło, najbardziej djabelskie jest szczepienie” (Złoty Wiek 15.05 1936 s. 158 [ang. 04.02 1931 s. 295]).

 

         Oddanie się Bogu

 

         W roku 1952, za czasów Knorra, Towarzystwo Strażnica zmieniło swoje nazewnictwo dotyczące „poświęcenia się” Bogu:

 

„Niemniej jednak w słusznym czasie, ściślej w roku 1952, ukazały się w Strażnicy (wyd. ang. z 15 maja) dwa specjalne artykuły na ten temat. Artykuł przewodni nosił tytuł »Oddanie się Bogu i poświęcenie«, a następny: »Oddanie się na życie w nowym świecie«. W artykułach tych wykazano, że to, co kiedyś nazywano »poświęceniem«, należało raczej określać jako »oddanie się Bogu«” (Strażnica Nr 8, 1967 s. 8).

 

         Za czasów Russella i Rutherforda oraz dalej aż do roku 1952 owo „oddanie się” Bogu zwano „poświęceniem się”:

 

„Świadkowie Jehowy zawsze dobrze rozumieli i wyjaśniali, co symbolizuje chrzest w wodzie, chociaż następowały zmiany w terminologii. Dawniej to, co teraz nazywamy »oddaniem się«, bywało określane jako »poświęcenie«. Takie określenie zastosowano na przykład w książce Charlesa Tazego Russella, zatytułowanej »Nowe stworzenie«, gdzie wyjaśniono znaczenie chrztu w wodzie szczególnie w odniesieniu do tych, którzy tworzą symboliczne ciało Chrystusa, a więc tych, którzy mają nadzieję na życie niebiańskie” (Strażnica Nr 8, 1967 s. 8).

 

Krytyka średniego wykształcenia

 

         Chociaż już podczas drugiej wojny światowej nie polecano szkół średnich (bo wojna miała przekształcić się w Armagedon), to jednak oficjalne stanowisko Knorra w tej kwestii podano w roku 1952:

 

„Czy dalsze uczęszczanie do szkoły jest konieczne lub nie?

         Ta stara kwestia z ostatniego okresu letniego jeszcze wciąż pokutuje w naszym umyśle. Zapytujemy siebie nadal, czy słusznie uczyniliśmy, gdyśmy powrócili, aby dokończyć swój kurs nauki w jakiejś szkole stopnia średniego. Lub czy byłoby lepiej wstąpić do służby pełnoczasowej na rzecz naszego Boga Jehowy? Oto ponieważ oddaliśmy się na czynienie woli Boga, nie jesteśmy tak jak inni w tej szkole, których jedynym dążeniem jest wybicie się, osiągnięcie wysokiego stanowiska społecznego i zarabianie więcej pieniędzy. Wiemy, że ten stary system rzeczy będzie wkrótce zniszczony w Armagedonie; jakież więc racje przemawiają za ukończeniem jakiejś szkoły stopnia średniego czy licealnego, jeśli moglibyśmy być w polu, aby innych ostrzegać? A prócz tego istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że wpadnie się w lotne piaski nieobyczajności lub z powodu niezbożnych stosunków w szkołach straci się zupełnie wiarę. (...) Pozostający przed Armagedonem krótki czas powinien być spędzony tak pożytecznie jak tylko możliwe” (Strażnica dodatkowa z lat 1950-1959 [art. z okładki „Unikać hańby przez studiowanie”] art. „Czy dalsze uczęszczanie do szkoły jest konieczne lub nie?” s. 7 [ang. Strażnica 15.02 1952 s. 117]).

 

         Za czasów Rutherforda istniało niepisane stanowisko („pogląd podzielany w tym czasie przez wielu”), co do szkół średnich, które obowiązywało podczas wojny:

 

„W 1928 roku, gdy się urodziłem (...) W roku 1944, kiedy dalej szalała druga wojna światowa, Gert Nel, nadzorca podróżujący Świadków Jehowy, spytał mnie, czy planuję wstąpić w szeregi pionierów. »Oczywiście«, odpowiedziałem, »za dwa lata, gdy skończę szkołę«. Wyrażając pogląd podzielany w tym czasie przez wielu Świadków Jehowy, brat Nel ostrzegł: »Uważaj, żeby Armagedon nie zastał cię w szkolnej ławce«. Ponieważ nie chciałem, by tak się stało, porzuciłem szkołę i dnia 1 stycznia 1945 roku podjąłem służbę pionierską” (Strażnica Nr 7, 1993 s. 20).

 

Stanowisko w kwestii segregacji rasowej

 

         Za czasów Knorra, w roku 1952, poddawanie się przepisom segregacji rasowej tłumaczono wolą Cezara:

 

„Jeśli Towarzystwo Strażnica jest wolne od uprzedzeń rasowych, to dlaczego toleruje segregację rasową podczas zgromadzeń w pewnych częściach kraju. Czy to nie dowód na pójście na kompromis? (...)

Dlaczego tolerujemy prawa i taktyki segregacyjne pewnych rządów i organizacji tego świata? Ponieważ Jehowa nie zobowiązał nas do nawracania świata, który jest beznadziejnie niegodziwy i dlatego będzie zniszczony. Jehowa zobowiązał nas do głoszenia ewangelii. To co powinniśmy robić? Zaniechać głoszenia, by toczyć walkę w kwestiach rasowych? Nigdy nie mamy oddzielnych zebrań i chrztów, kiedy możemy je odbywać razem. Lecz kiedy to jest niemożliwe, to czy mamy mieć oddzielne zebrania i chrzty, czy też w ogóle nie mamy mieć żadnych zebrań?

Czy powinniśmy serwować pokarm duchowy wszystkim, nawet oddzielnie, czy też nie serwować go nikomu? Czy powinniśmy udzielać chrztu wszystkim, nawet oddzielnie, czy też nie udzielać go nikomu? Czy powinniśmy przeciwstawiać się prawom segregacyjnym Cezara, gdy nie zmuszają nas one do gwałcenia praw Bożych? Bóg nie zabrania oddzielnych zgromadzeń i chrztów, i jego nakazem są zgromadzenia i chrzty (Mat. 28:19; Hebr. 10:25). Czy zatem powinniśmy być nieposłuszni Bogu, chcąc walczyć w sprawach rasowych? Przeciwstawianie się prawom segregacyjnym może doprowadzić do przerwania dzieła świadczenia, do powstrzymania go, do ataków motłochu, i do ofiar śmiertelnych. Będziemy za wszelką cenę przeciwstawiali się jedynie prawom zabraniającym głoszenia ewangelii. (…)

Paweł nawet w zborze chrześcijańskim nie protestował przeciwko niewolnictwu tamtych czasów. (…) Głoszenie Królestwa i usprawiedliwienie Jehowy są najważniejszymi kwestiami, których mamy się trzymać, a nie równość stworzeń i kwestie rasowe” (If the Watchtower Society is free from racial prejudice, why does it tolerate segregation at its assemblies in certain sections of country? Is this not a course of compromise? (...)

Why do we tolerate the segregation laws and policies of certain governments and organizations of this world? Because Jehovah has not commissioned us to convert the world, which is wicked beyond recovery and hence will be destroyed. Jehovah has commissioned us to preach the gospel. Now what should we do? Drop preaching to fight racial issues? We never have separate meetings and baptisms when we can have them together. But when impossible, shall we have separate meetings and baptisms, or none at all?

Shall we serve spiritual food to all, even if separately, or serve it to none? Shall we provide baptism for all, even if separately, or provide it for none? Should we buck Caesar’s segregation laws, when they do not force us to violate God’s laws? God does not forbid separate assembly and baptism, and he commands assembly and baptism. (Matt. 28:19; Heb. 10:25) So should we disobey God to fight a racial issue? To buck the segregation laws would bring on disruption of the witness work, halting of it, mob violence, and possible loss of life. Only laws prohibiting gospel-preaching will we buck at that price.(...)

Even within the Christian congregation Paul did not protest the slavery of his time. (…) Kingdom preaching and Jehovah’s vindication are the issues to keep foremost, not creature equality and racial issues. – ang. Strażnica 01.02 1952 s. 94-96).

 

         Za czasów Rutherforda wcale nie tłumaczono się z tolerowania segregacji rasowej, a nawet pisano zupełnie inaczej, niż w czasach Knorra.

         Zaistnienie „Filji Murzynów” argumentowano wolą Pana, a nie Cezara:

 

„FILJA MURZYNÓW

Pan obficie błogosławił pracę pomiędzy braćmi murzyńskimi w tym roku. To dowodzi, że Panu upodobało się, aby był odrębny departament murzyński w Stanach Zjednoczonych. Manażer pracy murzyńskiej, wraz ze swymi spółpracownikami, pracował gorliwie i Pan te wysiłki pobłogosławił obficie” (Strażnica 01.12 1924 s. 366 [ang. 01.12 1924 s. 367]).

 

         Zezwolenie na śluby małżeńskie betelczyków

 

         W roku 1952, gdy Knorr zamierzał się ożenić, wprowadził dla betelczyków pozwolenie na ‘pobieranie się w Panu’, ale pod pewnymi warunkami.

         Oto wspomnienia Audrey, żony prezesa N. Knorra, o latach 1952-1953 i inne świadectwo:

 

         „Z mojej najbliższej rodziny żyją już tylko Russell i Clara. Russell przekroczył dziewięćdziesiątkę. W dalszym ciągu wiernie służy w nowojorskim Betel. Należał do pierwszych, którym pozwolono tam pozostać z żonami. W roku 1952 ożenił się z Jean Larson, również zatrudnioną w biurze oddziału. Jej brat, Max, przybył do Betel w roku 1939, a w roku 1942 powierzono mu nadzór nad drukarnią; wcześniej funkcję tę pełnił Nathan [Knorr]. Max wciąż jeszcze ma wiele zadań w Betel, do których należy opieka nad żoną, chorą na stwardnienie rozsiane” (Strażnica Nr 13, 2004 s. 29).

 

„Ale na początku lat pięćdziesiątych kilku nowo poślubionym parom pozwolono zostać w Betel (byli to bracia i siostry już dość długo tu usługujący). Dlatego gdy zainteresował się mną Nathan Homer Knorr, który w owym czasie nadzorował światowe dzieło rozgłaszania Królestwa Bożego, pomyślałam: oto człowiek, który na pewno stąd nie wyjedzie! (...) pobraliśmy się w środku zimy 31 stycznia 1953 roku” (Strażnica Nr 13, 2004 s. 26).

 

         „W tamtym czasie, aby nowożeńcy mogli pozostać w Betel, jeden z małżonków musiał usługiwać w tym miejscu przynajmniej od dziesięciu lat, a drugi przynajmniej od trzech” (Strażnica 15.04 2014 s. 16).

 

         Za czasów Rutherforda właśnie wprowadzono zakaz zakładania związków małżeńskich w Betel. Kto chciał to zrobić, musiał opuścić to miejsce:

 

         „Począwszy od lat dwudziestych ubiegłego wieku betelczycy, którzy wstępowali w związki małżeńskie, proszeni byli o podjęcie służby chrześcijańskiej poza Domem Betel” (Strażnica Nr 13, 2004 s. 26).

 

„Wreszcie pewnego dnia w lutym 1942 roku oboje z Lloydem i czworgiem Świadków, którzy obiecali dochować tajemnicy, bez rozgłosu poszliśmy do urzędu stanu cywilnego i pobraliśmy się. Świadkowie Jehowy w Australii nie mieli wtedy uprawnień do udzielania ślubów. Po zawarciu małżeństwa nie mogliśmy pozostać w Betel, ale zapytano nas, czy nie chcielibyśmy podjąć specjalnej służby pionierskiej” (Strażnica Nr 7, 2001 s. 26 [dotyczy to późniejszego członka Ciała Kierowniczego L. Barry]).

 

         Zbory z Ap 2-3

 

         W roku 1952, za czasów Knorra, rozpoczęto nauczać że tekst Ap 2-3 dotyczy zborów od roku 1914 (Strażnica Nr 17, 1952 s. 8 [ang. 15.04 1952 s. 248]; Strażnica Nr 8, 1958 s. 9 [ang. 15.01 1958 s. 48]).

 

Za czasów Rutherforda uczono, że chodzi o zbory od roku 1879:

 

         „Dlatego poselstwo do »siedmiu zborów« zaczęło się stosować od roku 1879 (Strażnica 01.09 1938 s. 269 [ang. 15.02 1937 s. 61]).

 

         „Poselstwo do »siedmiu zborów« zaczęło się stosować od roku 1879 po Chr.” (Strażnica 15.09 1938 s. 285 [ang. 15.01 1938 s. 30]).

 

Rok 1953

 

         Gog z Magog

 

         W roku 1953, za czasów Knorra, ogłoszono ustami wiceprezesa F. Franza, że Gogiem z Magog jest sam szatan, a nie jego zastępca:

 

         „W czwartkowe popołudnie 23 lipca 1953 roku faktycznie uderzono na alarm. Wiceprezes Towarzystwa, F. W. Franz, odmalował barwny obraz nadchodzącego ataku Goga z Magog i jego hord na lud Jehowy. Wyjaśnił, że Gog – główna postać proroctwa – wyobraża Szatana. A krajem Magog, jak wykazał brat Franz, jest siedziba złych sił duchowych, które wyrzucono z nieba w roku 1918 i których swobodę działania ograniczono do najbliższych okolic ziemi (Obj. 12:7-9). Mówca wykazał, że obecna pomyślność, jedność i bezpieczeństwo ludu Jehowy pobudzi Goga i jego zastępy do ataku” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 103).

 

         Za czasów Rutherforda nauczano, że Gog z Magog jest naczelnym zastępcą szatana, dowódcą jego hord:

 

         „Wśród członków tej bezprawnej organizacji znajduje się naczelny urzędnik szatana, nazwany przez Pismo Św. »Gogiem«, którego szatan niewątpliwie postanowił odpowiednikiem Chrystusa Jezusa, najwyższego urzędnika Jehowy” (Aniołowie 1934 s. 8-9).

 

         „(...) djabeł z swoim marszałkiem polnym Gogiem zbiera hierarchję katolicką i jej pomagierów na całej linji i wyprawia ich na nieprawe prześladowanie, skierowane przeciw Bogu i jego pomazańcom (Ezechjela 38:1-14)” (Bogactwo 1936 s. 234-235).

 

„Zgromadzanie kosztowności z narodów” od roku 1935

 

         W roku 1953, za czasów Knorra, Towarzystwo Strażnica ogłosiło, że „zgromadzanie kosztowności z narodów” odbywa się od roku 1935:

 

„W roku 1953 (...) W tym samym roku zgromadzeni z zachwytem wysłuchali przemówienia (...), z którego wynikało, że na własne oczy oglądają wyraźne dowody spełniania się słów z Księgi Aggeusza 2:7, gdzie Jehowa obiecał sprowadzić do swego domu kosztowności wszystkich narodów” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 263).

 

         „Od przeszło 50 lat, to jest od roku 1935, owe »rzeczy pożądane wszystkich narodów« gromadzą się w domu wielbienia Jehowy, ‛napełniając go chwałą’. Proces ‛napływania’ przybiera na sile w miarę tego, jak zbliża się punkt kulminacyjny »końca dni«” (Strażnica Rok CVI [1985] Nr 24 s. 16).

 

         Za czasów Rutherforda, od roku 1931, Towarzystwo Strażnica nauczało, że „Pożądanym” był Jezus, jako sędzia od roku 1918 (patrz Strażnica 15.04 1931 s. 119-121 [ang. 15.02 1931 s. 55-56], w której też rozważano różne tłumaczenia tekstu Ag 2:7):

 

         „(...) Pan przyjść musiał do Świątyni Jehowy, aby sądzić i że »Pożądanie od narodów« przyszło rzeczywiście do świątyni na wiosnę 1918 roku. Sąd nad narodami jest obecnie w toku, a ludzie dobrej woli z wszystkich narodów dają przez to poznać, iż Król Jehowy, Chrystus Jezus jest tym przez nich pożądanym, że zajmują stanowisko po jego stronie i po stronie Królestwa (Mateusza 25:31, 40). Tak więc przyszło już to »Pożądanie od wszystkich narodów«” (Zadowoleni 1940 s. 10).

 

         Jehowa nie mieszka na Plejadach

 

         Za czasów Knorra, w roku 1953, ogłoszono, że Bóg nie mieszka na Plejadach, a one nie są centrum wszechświata:

 

         „Są ludzie, którzy tym konstelacjom gwiezdnym czyli gwiazdozbiorom przypisują jakieś szczególne własności i na tej podstawie przedstawiają swoje prywatne komentarze do Joba 38:31, 32, które ich słuchaczy wprawiają w zdumienie. Ich poglądy nie zawsze są zdrowe ze stanowiska astronomii, a z biblijnego punktu widzenia są pozbawione wszelkiej podstawy. (...) Zauważając ubocznie, Plejad nie można już uważać za centrum wszechświata, i byłoby niemądre, gdybyśmy chcieli tron Boży ustalać w jakimś szczególnym miejscu uniwersum. Gdybyśmy musieli przyjąć Plejady za siedzibę jego tronu, to moglibyśmy w sposób niesłuszny na ten gwiazdozbiór zapatrywać się ze szczególną czcią” (Strażnica Nr 14, 1956 s. 19 [ang. 15.11 1953 s. 703]).

 

         Za czasów Rutherforda uczono odwrotnie, że Bóg mieszka na Plejadach i na nich jest centrum wszechświata oraz Jego tron:

 

         „Naturalnie, że wierzch głębiny musiał być zwrócony w stronę ku Plejadom, które jak rozumiemy są mieszkaniem Jehowy” (Stworzenie 1928 [ang. 1927] s. 110).

 

         „Była podana myśl, i to z wielką powagą, że jedna gwiazda z tej grupy jest mieszkaniem Jehowy, miejscem najwyższych niebios; to jest właśnie miejsce, do którego inspirowany pisarz się odnosił, gdy napisał: »Wysłuchaj z miejsca mieszkania Twego, z nieba« (2 Kroniki 6:21) (...) Konstelacja Plejad jest małą w porównaniu do innych, które instrumenta ludzkie wyjawiają oku ludzkiemu. Lecz większość w rozmiarze innych planet jest mniejszą w porównaniu z ważnością Plejad, albowiem Plejady są mieszkaniem wieczystego tronu Bożego” (Pojednanie 1928 s. 13).

 

         Wprowadzenie nauczania od domu do domu „po dwóch”

 

         Za czasów Knorra, w roku 1953, wprowadzono głoszenie od domu do domu „po dwóch”, zamiast w pojedynkę (wcześniej czasem praktykowano to w towarzystwie ucznia):

 

„Jezus wysyłał swych uczniów do głoszenia po dwóch (Marka 6:7; Łuk. 10:1). Później apostoł Paweł wspomniał o współpracownikach ‛walczących z nim ramię w ramię dla dobrej nowiny’ (Filip. 4:3). Zgodnie z tymi biblijnymi pierwowzorami w 1953 roku wdrożono program, w ramach którego doświadczeni głosiciele Królestwa szkolili w służbie innych” (Strażnica 15.05 2013 s. 7).

 

„Jednakże w roku 1953 na międzynarodowym zgromadzeniu w Nowym Jorku, gdzie nadzorcy obwodów i okręgów zajęli miejsca naprzeciw podium, brat Knorr oznajmił, iż pomaganie każdemu Świadkowi w regularnym głoszeniu od domu do domu jest podstawowym zadaniem wszystkich sług, czyli nadzorców. Jak powiedział, »każdy powinien umieć głosić dobrą nowinę od domu do domu«” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 569).

 

1953 Pierwszego września wchodzi w życie intensywny program szkolenia Świadków Jehowy w głoszeniu od domu do domu” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 722).

 

Praktyka była jednak inna i jeszcze przez wiele lat niektórzy zamiast „po dwóch” głosili pojedynczo:

 

„(...) w styczniu 1959 roku, zostałem ochrzczony (...) Po pierwszym głoszeniu poprosiłem o teren osobisty. Przydzielono mi pewną wioskę. Jeździłem tam w pojedynkę i głosiłem mieszkańcom oraz dokonywałem odwiedzin u osób okazujących zainteresowanie. Pierwszym bratem, z którym wyruszyłem do służby od drzwi do drzwi, był nadzorca obwodu. Później odwiedził on naszą grupkę” (Strażnica 15.07 2014 s. 19).

 

         Publikacje organizacyjne z roku 1955 i 1960 wskazywały, że głoszenie z inną osobą odbywało się tylko jako nauka dla niej:

 

„Głosiciele doświadczeni w pracy od domu do domu mają przywilej pomagania drugim, którzy są nowi w prawdzie lub którzy pragną przyglądnąć się metodzie kazania stosowanej przez kogo innego; takich powinni zabierać ze sobą do służby, dopóki oni nie zechcą chodzić sami” (Kazanie wspólne w jedności 1955 s. 9, par. 21; patrz podobnie Głoszenie i nauczanie w pokoju i jedności 1960 s. 8, par. 22).

 

         W latach 60. XX wieku w Służbie Królestwa nadal często mowa jest o głoszeniu grupowym lub pojedynczych osób. Natomiast w roku 1970 i później nastąpiło nawet nawoływanie o pracę w terenie „w pojedynkę” (choć głoszono już parami):

 

„Zauważyliście zapewne, że zwykle większość głosicieli chodzi do pracy od domu do domu parami. (...) Tymczasem sprawozdania z wielu krajów świata wskazują, że nasi bracia, chcąc podołać ogromowi dzieła, pracują i dokonują odwiedzin w pojedynkę. Czy nie byłoby dobrze, gdyby i u nas każdy głosiciel samodzielny rozważył warunki panujące w jego terenie i zadał sobie pytanie: »Czy nie mógłbym pracować od domu do domu w pojedynkę? Czy zawsze muszę chodzić w towarzystwie drugiej osoby samodzielnej?...«” (Służba Królestwa Nr 4, 1970 s. 8).

 

         „Może zdolniejsi bracia zechcą spróbować pracować w pojedynkę” (Służba Królestwa Nr 2, 1975 s. 12).

 

         Za czasów Rutherforda i później przez wiele lat, jak widać, głoszono w „pojedynkę”:

 

„W roku 1920 przygotowano specjalne wydanie książki Dokonana tajemnica, mające format czasopism i nazywane ZG. Wyruszałam z rodzicami udostępniać ją w Alliance. Podówczas każdy głosił w pojedynkę...” (Strażnica Nr 5, 2000 s. 21).

 

         Było też wtedy „głoszenie grupowe”, ale i tak głosiciele zachodzili do poszczególnych domów „w pojedynkę”.

 

Dziadek – tytuł Boga dla „drugich owiec”

 

         Za czasów Knorra, w roku 1953, wprowadzono nową relację wobec Boga dla „drugich owiec”. On stał się dla nich Dziadkiem:

 

         „(...) inni chrześcijanie dobrej woli, którzy są w łączności z tymi znajdującym się w nowym przymierzu, słusznie zwracają się do Jehowy jako swego Ojca, ponieważ on poprzez Ojca wieczności, Chrystusa Jezusa, będzie ich »Dziadkiem«...” (Strażnica Nr 2, 1954 s. 9 [ang. 15.04 1953 s. 249]);

 

         Za czasów Rutherforda nigdy Boga nie nazywano Dziadkiem, a „drugie owce” nawet nie były jeszcze Świadkami Jehowy, aż do roku 1942 (patrz Rok 1942).

 

         Ciało Jezusa rozłożone na atomy

 

         Za czasów Knorra, od roku 1953, uczono, że ciało Jezusa przed zmartwychwstaniem rozłożone zostało „na atomy”:

 

„Co się stało z doskonałym ciałem Jezusa po jego śmierci? (...) Pismo Święte odpowiada: Rozporządził nim Jehowa Bóg, rozkładając je na jego części składowe, czyli atomy” (Strażnica Nr 20, 1955 s. 15 [ang. 01.09 1953 s. 518]).

 

         Za czasów Rutherforda uczono, że ciało Jezusa ukryte zostało przez Jehowę:

 

         „Pismo Święte nie powiada, co stało się z tem ciałem, prócz tego, iż nie doznało skażenia lub zepsucia (...) Możemy tylko przypuszczać, że Pan zachował je w jakimś miejscu, ażeby w Tysiącleciu wystawić je całemu światu do oglądania” (Harfa Boża 1929, 1930 s. 174-175).

 

         „Jehowa gdzieś cudownie ukrył to ciało. Ono nie doznało skażenia...” (Wyzwolenie 1929 s. 172).

 

         Wydanie książki „Upewniajcie się o wszystkich rzeczach”

 

         Za czasów Knorra, w roku 1953, wydano po raz pierwszy 'ściągawkę' do dyskusji z ludźmi w formie książki pt. „Upewniajcie się o wszystkich rzeczach”.

 

         Za czasów Rutherforda nie było potrzeby wydawania tego typu publikacji. Głosiciele mieli znać na pamięć nauki Towarzystwa Strażnica.

 

         Przebywanie w zborze z wykluczonym krewnym

 

         Za czasów Knorra, w roku 1953, zakazano siedzieć w zborze obok wykluczonego krewnego, pomimo, że się z nim przyjechało jednym pojazdem (ang. Strażnica 01.04 1953 s. 223). W Polsce opisano to dopiero w roku 1961:

 

Nie ma nic do zarzucenia, gdy wierni członkowie rodziny jadą w drodze do Sali Królestwa jednym pojazdem, razem z członkiem wyłączonym, lecz po przybyciu na salę wierni nie powinni siedzieć przy osobie wykluczonej ze zboru ani utrzymywać z nią społeczności. Powinni się zejść z nią dopiero przy powrocie do domu” (Strażnica Nr 2, 1961 s. 16).

 

         Za czasów Rutherforda nie było takiego zakazu.

 

         Zbór, a nie kompania

 

         Patrz Rok 1950.

 

         Rozpoczęcie wydawania Starego Testamentu (Pisma Hebrajskie)

 

         Patrz Rok 1950.

 

         Zalążek społeczeństwa Nowego Świata

 

         Patrz Rok 1950.

 

         W kolejnych częściach kontynuujemy omawianie naszego zagadnienia.

 

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane