Jan Lewandowski

Cud odrośnięcia amputowanej kończyny jednak zdarzył się - cud z Calandy ostatecznie obala ateizm

dodane: 2026-04-30
Omówienie jednego z najbardziej spektakularnych cudów w historii chrześcijaństwa. Ateiści często szydzą, że nigdy nie zdarzył się cud odrośnięcia amputowanej kończyny. A jednak coś takiego właśnie zdarzyło się i cud ten jest ponad wszelką wątpliwość potwierdzony przez publiczny proces świecki i zeznania kilkudziesięciu świadków. Poświadczone notarialnie akta z tego procesu są zachowane i badane do dziś. Zachowała się również dokumentacja medyczna, inne dokumenty urzędowe i niezależne potwierdzenia prasowe.

   Gdy pierwszy raz dowiedziałem się o cudzie odrośniętej nogi, zaśmiałem się. Tak, nawet ja, apologeta. Znany katolicki apologeta Vittorio Messori też się zaśmiał. Myśleliśmy obaj niezależnie od siebie, że to tylko jakaś ludowa plotka i wiejska legenda. A tymczasem nie. Wspomniany Vittorio Messori osobiście udał się na miejsce cudu odrośniętej nogi w Calandzie, aby samodzielnie zbadać tę sprawę. W 2008 roku w języku polskim ukazała się wyśmienita książka Messoriego pt. Znak dla niewierzących. Książka ta jest istnym majstersztykiem i skrupulatnym udokumentowaniem śledztwa przeprowadzonego przez Messoriego na miejscu zdarzenia cudu odrośniętej nogi w Calandzie. W niniejszym tekście omówię najważniejsze informacje i punkty z tejże książki. Wyeksponuję dowody. Ateiści często szydzą, w tym niezbyt rozgarnięty Richard Dawkins, że nigdy nie zdarzył się taki cud jak nagłe przywrócenie odciętej kończyny. Jednak taki cud właśnie jak najbardziej zdarzył się, co nie tylko wykazuje ignorancję ateistów pokroju Dawkinsa, ale przy okazji ostatecznie obala to ateizm. Kto był tym szczęściarzem, który osobiście doświadczył tak spektakularnego cudu? Jegomość ten nazywał się Miguel Juan Pellicer. Messori otwiera archiwa historyczne i bada niepodważalne akta notarialne i akta z procesu sądowego, który to proces jawnie i publicznie rozstrzygnął, że taki cud rzeczywiście miał miejsce. Warto dodać, że nie był to proces kościelny, ale świecki. Jest to zatem fakt niepodważalny historycznie. Poniżej omawiam główne punkty wspomnianej książki Messoriego. W nawiasach przytaczam odsyłacze do stron z tejże książki Messoriego.


    Zostały spełnione wszystkie warunki wymagane przez prawo, aby w omawianym przypadku mówić o prawdziwym cudzie (s. 7, 29).


    Na początku swej książki Messori przytacza też pewną ciekawostkę, która nie jest bezpośrednio związana z cudem odrośniętej nogi w Calandzie. Myślę, że warto tę ciekawostkę uwzględnić w moim niniejszym eseju apologetycznym. Pewien sondaż, który objął 398 najwybitniejszych uczonych, ujawnił, że tylko 16 spośród nich uważa się za niewierzących, 15 za agnostyków, a aż 367 za wierzących (s. 9).


    Wróćmy jednak do meritum niniejszej rozprawy. Miguel Juan Pellicer był jedynakiem. Rejestry narodzin z Calandy zachowały się do dziś i nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości, donosząc, że dziecko ochrzczone jako Miguel Juan urodziło się „pojedynczo” (s. 139). Miguel Juan nie pojawia się tylko raz w zachowanych do dziś rejestrach chrztów. Drugi raz znajdujemy go tam jako chrzestnego Marii Pelicer, jego bratanicy (s. 187).


    Cud z Calandy jest w najdrobniejszych szczegółach udokumentowany i potwierdzony w niezwykle drobiazgowym procesie publicznym (s. 11, 29). Akta tego procesu zachowały się do dziś i są badane w Hiszpanii. W procesie tym uczestniczyło aż dziewięciu sędziów i kilkudziesięciu świadków, którzy zeznawali pod przysięgą. Realność wydarzenia została potwierdzona na piśmie po zaledwie trzech dniach, na miejscu i przy udziale notariusza królewskiego, które to pismo zostało sporządzone jako formalny akt prawny. Notariusz królewski nie był w żaden sposób związany z osobami i miejscem wydarzenia. Noga, która została przywrócona Miguelowi Juan Pellicerowi, była tą samą nogą, która została amputowana i pogrzebana na przyszpitalnym cmentarzu w Saragossie, leżącej ponad sto kilometrów od Calandy (s. 30, 73, 74, 96, 103, 104, 105, 136, 138, 140, 158, 172, 225, 232, 293, 297). Fakt amputacji nogi został potwierdzony przez lekarzy chirurgów w publicznym procesie sądowym, którzy dokonali tego osobiście, o czym napiszę szczegółowo dalej.


    Wspomniany przed chwilą notariusz królewski miał na imię Miguel Andréu (s. 107, 108). Zachowała się dokumentacja z tej niezwykłej ekspedycji. Raport notarialny posiada wszystkie wymagane prawnie cechy, które pozwalają potwierdzić jego autentyczność, a dodatkowo został sporządzony na miejscu zdarzenia zaledwie 72 godziny po opisywanych wydarzeniach i uwierzytelniony przez dziewięciu świadków. Oryginał tego raportu przetrwał do dziś i można go oglądać w witrynie Urzędu Miejskiego w Saragossie - w gabinecie burmistrza. Urząd Miejski w Saragossie znajduje się tuż obok uliczki o wymownej nazwie - calle Milagro de Calanda: ulica Cudu z Calandy (s. 108, 113, 114, 116-117, 263, 277, 281, 282, 283). Mamy tu kolejne wymowne potwierdzenie tego, że nie mówimy o jakiejś wiejskiej legendzie, która była jedynie niepotwierdzoną plotką. Cud z Calandy jest niepodważalnym faktem historycznym, potwierdzonym ponad wszelką wątpliwość.


    Miguel Andréu potwierdził swoimi pieczęciami notarialnymi wspomniany akt prawny, stwierdzający autentyczność cudu w Calandzie zaledwie 72 godziny po opisywanych wydarzeniach. O tym, że taki notariusz publiczny naprawdę istniał możemy się przekonać z innych dokumentów historycznych, które zachowały się do dziś, noszących ślad jego pieczęci i notarialnych potwierdzeń (s. 108, 111-112). Mamy nawet zachowaną po dziś dzień księgę całej działalności tego notariusza za jeden rok (s. 115, 118, 283). I ta właśnie księga również potwierdza ręką tego samego notariusza pod numerem 22, że sporządził on akt prawny dotyczący cudu w Calandzie. Andréu w tej odrębnej księdze nawet dokładnie opisał akt notarialny, który sporządził na temat cudu w Calandzie. Był tak skrupulatny, że podał ilość linijek tegoż dokumentu (siedem stron oraz sześć linijek na stronie następnej - łącznie 151 linijek tekstu) oraz własnoręcznie wymienił tytuł sporządzonego przez siebie aktu notarialnego na temat cudu w Calandzie: Acto público Milagro que se hizo en Calanda - „Akt publiczny (dotyczący) Cudu, który wydarzył się w Calandzie” (s. 118-119, 120-121). Czy można sobie wyobrazić lepsze potwierdzenie notarialne cudu? Nie dość, że zachował się oryginał aktu notarialnego potwierdzającego taki cud, to jeszcze mamy niezależną księgę aktów notarialnych, sporządzonych ręką tego samego notariusza, który dodatkowo potwierdza w innym dokumencie, że sporządził akt notarialny na temat cudu odrośniętej nogi w Calandzie. Messori trafnie ironizuje w związku z faktem, że 120 lat po cudzie w Calandzie Wolter zażądał cudu potwierdzonego notarialnie. Taki potwierdzony notarialnie cud zdarzył się właśnie w Calandzie (s. 108-109, 119, 222, 283). I to nie tylko jeden notariusz to potwierdził, ale mamy cały proces publiczny, którego akta zachowały się do dzisiaj. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Bóg wprost odpowiedział na żądanie Woltera, tyle tylko, że z wyprzedzeniem. Wspomniane dokumenty notarialne zachowały się do dzisiaj i są przechowywane przez władze państwowe, a nie kościelne. Zresztą cały proces sądowy dotyczący cudu w Calandzie został zainicjowany przez władze cywilne (urząd miejski Saragossy) i dlatego to one przechowują po dziś dzień w gabinecie burmistrza miasta wspomniane dokumenty związane z tym procesem (s. 120-121, 128, 147, 151, 283). To właśnie burmistrz miasta Saragossa, Lupercio Diáz de Contamina, wniósł jako pierwszy o rozpoczęcie procesu, który ma zbadać cud odrośniętej nogi w Calandzie. Dokumentacja historyczna jest w tej kwestii bardzo precyzyjna i wymienia nazwiska oraz kwalifikacje członków oddelegowanych do grona przysięgłych przez urząd miasta. Jeden z nich, Miguel Ciprés, jest prokuratorem generalnym samego króla Filipa IV, mianowanym na urząd w prowincji Aragonii (s. 129-130). W sprawę tę od początku byli więc zaangażowani wysocy urzędnicy państwowi, co wyklucza ponad wszelką wątpliwość to, że mamy do czynienia jedynie z jakąś wiejską legendą. Zachowały się też urzędowe dokumenty, co tym bardziej wyklucza tezę, że mówimy tu jedynie o jakiejś plotce (s. 130).


    Nie jest prawdą, jak często twierdzą ateiści w swej ignorancji, że nigdy nie zdarzyło się nagłe i cudowne odrośnięcie tkanki kostnej u człowieka. Wśród przypadków cudów zgłoszonych w Lourdes i potwierdzonych przez tamtejsze biuro medyczne jest przypadek Petera van Ruddera, któremu w sposób nagły odrosło sześć centymetrów bezpowrotnie utraconej tkanki kostnej. I słowo „nagły” nie oznacza tu okresu trwającego tygodniami. Wręcz przeciwnie, mówimy o natychmiastowym odrośnięciu tkanki kostnej. Wśród lekarzy badających ten przypadek był także słynny profesor Thiriart, osobisty chirurg belgijskiego domu królewskiego (s. 41). Uzdrowienie van Ruddera zostało potwierdzone przez dwóch lekarzy, śledzących jego przypadek od kilku lat, którzy sporządzili raport zaledwie kilka godzin po uzdrowieniu. Nagłe uzdrowienie van Ruddera, polegające na natychmiastowym i niewytłumaczalnym odrośnięciu aż 6 centymetrów bezpowrotnie zniszczonej tkanki kostnej nogi, jest potwierdzone również przez dokumentację fotograficzną, która do dziś znajduje się w biurze medycznym w Lourdes (s. 42-43, 46, 52, 54, 96, 226). Jeśli chodzi o cud nagłego odrośnięcia tkanki kostnej, to w Lourdes mieliśmy jeszcze jeden taki przykład. A mianowicie chodzi o przypadek Vittoria Michelego, pochodzącego z Trydentu. Nowotwór kości, mięsak, bezpowrotnie zniszczył mu kość biodrową. Ta kość została w sposób nagły odtworzona w momencie, gdy przenoszono go na noszach pod grotą w Lourdes (s. 44, 46).


    Z książki Messoriego dowiadujemy się też kilku ciekawostek na temat Lourdes, o których to ciekawostkach trudno dowiedzieć się gdzie indziej. Okazuje się, że Ernest Renan, słynny wojujący antyklerykał francuski, był do tego stopnia zaniepokojony cudami dokonującymi się w Lourdes, że potajemnie przekazał zawrotną sumę 40 tysięcy franków w zamian za dokumenty i informacje, które miałyby zdemaskować Lourdes jako mistyfikację. Inni ateiści również tego próbowali. Jednak bez skutku (s. 45). Wyjątkowo interesujący jest dla mnie ten niepokój, który powstaje u ateistów z powodu zdarzeń cudownych i nadnaturalnych. Z jednej strony odgórnie negują oni z przyczyn ideologicznych (naturalizm ontologiczny) fakt istnienia cudów lub nawet samą możliwość ich wystąpienia, z drugiej zaś strony próbują kupić za duże pieniądze spokój sumienia w tej kwestii. Czemu tak robią, skoro ich zdaniem cuda ponoć nie mogą w ogóle wydarzyć się? Po co płacić tyle pieniędzy za zdobycie pewności o nieistnieniu cudów, które rzekomo, według ateistów, i tak nie mogą wystąpić z zasady? Brak konsekwencji i spójności w tych wszystkich ateistycznych działaniach. Coś tu wyraźnie nie gra. Potwierdzają się słowa świętego Pawła, zgodnie z którymi ateista za wszelką cenę tłumi prawdę o Bogu (Rz 1,18-22).


    Wróćmy jednak do cudu odrośniętej nogi w Calandzie. Messori wprost z jubilerską precyzją kolekcjonuje w swojej książce wszelkie możliwe informacje historyczne na ten temat. Jedną z takich informacji historycznych jest wzmianka, że o cudzie odrośniętej nogi żebraka z Calandy został też poinformowany ówczesny papież Urban VIII. Wiadomość ta jest pewna i udokumentowana (s. 60).


    Archiwa w Saragossie i gdzie indziej są dostępne dla wszystkich (s. 66). Szczęśliwie, z pomocą opatrzności Bożej, akta publicznego procesu w sprawie cudu z Calandy przetrwały po czerwonej rewolucji komunistycznej, gdy pewna kobieta ukryła je w swojej piwnicy (s. 69).


    Zachowały się też bardzo precyzyjne dokumenty szpitalne, dotyczące Pellicera. Gdy przyjmowano go 3 sierpnia do szpitala Hospital Real w Walencji, po wypadku związanym z jego nogą, która została później amputowana z powodu gangreny, to opisano w tych dokumentach nawet szczegóły jego ubioru. Zachował się nie tylko dokument sporządzony na tę okoliczność, ale również podpis urzędnika administracyjnego na tym dokumencie: Pedro Torrosellas (s. 74).


    Historyczny fakt amputacji nogi Pellicera jest również oficjalnie poświadczony przez lekarzy, którzy dokonali tej amputacji na wysokości „czterech palców poniżej kolana” (w czasie publicznego procesu sądowego chirurdzy zeznali nawet dokładnie odnośnie do miejsca na nodze, w którym została amputowana kończyna Pellicera). Nie tylko zachowały się nazwiska tych lekarzy, których personalia znamy do dziś, ale zachowały się także ich zeznania, które złożyli oni w publicznym procesie sądowym. Oto nazwiska tych chirurgów: profesor Juan de Estanga, ordynator oddziału i wykładowca na uniwersytecie w Saragossie. A także wybitni chirurdzy: Diego Millaruelo i Miguel Beltrán. Estanga zajmował się nogą Pellicera i doglądał jej stanu również po amputacji, gdy Pellicer zjawiał się u niego na wizyty kontrolne i zmiany opatrunków (s. 76, 79, 80, 127, 128, 137, 159, 165, 172).


    W momencie amputacji nogi, która to amputacja została dokonana żywcem i bez znieczulenia, Pellicer cały czas głośno wzywał Matkę Bożą z Pilar. To również potwierdzili świadkowie zeznający w procesie oraz sam Pellicer (s. 77).


    W czasie rzeczonej amputacji nogi Pellicera chirurgom asystował młody praktykant. Znamy również jego nazwisko: Juan Lorenzo García. Zeznał on potem w publicznym procesie, że po amputacji podniósł on pokrwawioną nogę z podłogi i pokazał ją pielęgniarzom oraz administratorowi Pascualowi del Cacho. On również zeznał później w publicznym procesie, że widział odciętą nogę Pellicera na podłodze. García złożył ją w kaplicy i po jakimś czasie amputowana kończyna została pochowana na przyszpitalnym cmentarzu. Potwierdził to potem w publicznych zeznaniach sam Cacho, który zeznał również, że pocieszał płaczącego Pellicera tuż po amputacji (s. 77, 128, 137, 172). Nie ma nawet cienia wątpliwości, że noga Pellicera została amputowana. Zachowało się w tej sprawie wystarczająco dużo dokumentów i zeznań świadków, włącznie z zeznaniami samych lekarzy, którzy tej amputacji dokonywali. García zeznał nawet dokładnie w jakiej pozycji ułożył w specjalnie wykopanym dole amputowaną kończynę i na jakiej głębokości ją zakopał: noga została położona poziomo na głębokości dłoni. Dwa i pół roku później dół ten został znaleziony pustym (s. 78, 91, 96, 128, 137). Potwierdziła to nawet lokalna gazeta „Aviso Histórico”, wydana w dniu 4 czerwca 1640 roku, która przy okazji opisała również rozpoczynający się publiczny proces w sprawie cudu przywrócenia amputowanej nogi Pellicera w Calandzie (s. 96, 132).


    Po amputacji nogi Pellicerowi zostało wystawione oficjalne zaświadczenie urzędowe, wydane przez gminę, że jako kaleka bez nogi może on zbierać jałmużnę (s. 78, 84). Jest to kolejne pisemne potwierdzenie faktu, że omawiana amputacja rzeczywiście miała miejsce. Świadectwo to jest o tyle znamienne, że Pellicer był znany wszystkim w całym mieście jako żebrak bez nogi. Tysiące ludzi było zatem świadkami tego, że dwa lata później Pellicer miał z powrotem swoją nogę na swoim miejscu - tę samą nogę, którą mu wcześniej odcięto. Potwierdzą to dokumenty publicznego procesu sądowego i liczne zeznania świadków (s. 79, 98, 100-101, 103, 149, 150, 159, 164, 172, 190, 232, 295).


    A todo un pueblo no se le engańa - nie można oszukać całego miasteczka. Postawienie z inicjatywy władz miasta kościoła w miejscu, w którym dokonał się cud, byłoby absolutnie nie do pomyślenia, gdyby wszyscy mieszkańcy Calandy nie mieli pewności co do cudu (s. 160-163, 165). Grafika odciętej nogi była widoczna i obecna w tym miasteczku wszędzie, nie tylko na portalu kościoła, obrazach sakralnych, ale nawet na męskich i damskich guzikach kamizelek (s. 162, 164-165, 173).


    Po zakończeniu publicznego procesu, w którym stwierdzono cud odrośniętej nogi, wystrzelono w mieście fajerwerki i zachowała się nawet faktura oraz dowód wpłaty w związku z kosztami poniesionymi tytułem tego wydarzenia. Oto kolejne dokumenty historyczne, które możemy dołączyć do całej sterty innych dokumentów historycznych potwierdzających to nadprzyrodzone zdarzenie (s. 149).


    Notariusze stworzyli natychmiast poświadczone pieczęciami odpisy całych akt procesowych wraz z orzeczeniem wyroku odnośnie do cudu odrośniętej nogi Pellicera w Calandzie. Odpisy te zachowały się do dziś (s. 151, 154). Oryginał wspomnianego wyroku zachował się w archiwach do lat trzydziestych XX wieku (s. 152). W 1829 roku ów oryginał został w całości wydany w książce Ramóna Manera, niejednokrotnie wznawianej w Hiszpanii (w latach 1872, 1894, 1940) i dostępnej w każdej dobrze zaopatrzonej bibliotece. Wydanie z 1829 roku również jest poświadczone notarialnie pieczęciami i podpisami dwóch notariuszy, którzy zaświadczają zgodność kopii z oryginałem (s. 153, 156). Messori miał w ręku poświadczony notarialnie jeden z odpisów akt procesowych dotyczących cudu odrośniętej nogi Pellicera z Calandy i bardzo dokładnie opisuje cechy charakterystyczne tego odpisu w swej książce. Badał tenże odpis i widział zaświadczenia notariuszy potwierdzających autentyczność tego dokumentu, którzy sporządzili go tego samego lub następnego dnia po tym, gdy wydano wyrok i przy okazji ci notariusze sami brali udział w publicznym procesie sądowym dotyczącym cudu odrośniętej nogi w Calandzie (s. 154-157).


    Rodzicie Pellicera i jego babcia również zeznali w publicznym procesie sądowym, że w noc cudu ich synowi została z powrotem przywrócona amputowana noga. Messori przytacza szczegółowy opis ich zeznań. Zostały one złożone wstępnie wobec notariusza już w zaledwie trzy dni po cudzie, w poniedziałek (s. 92-96, 97, 135, 137, 164, 172, 282).


    Świadkiem w publicznym procesie sądowym dotyczącym cudu odrośniętej nogi w Calandzie był również Juan de Mazas, właściciel karczmy w de las Tablas, który również zeznał, że pamięta doskonale Pellicera z okresu, gdy ten miał tylko jedną nogę. A teraz de Mazas zaświadcza, że ten sam człowiek, Miguel Juan Pellicer, ma dwie nogi (s. 81, 137). Na świadka wezwano również właściciela karczmy z Samper, u którego beznogi Pellicer nocował w drodze do domu (s. 137). Messori skrupulatnie wylicza nazwiska różnych naocznych świadków, których kluczowe zeznania zachowały się w dokumentach publicznego procesu sądowego dotyczącego cudu odrośniętej nogi w Calandzie. Świadków tych jest od groma i są oni niezależni od siebie.


    Poganiacz mułów Juan Monreal jest kolejnym niezależnym świadkiem, który zeznał w publicznym procesie sądowym, że widział Pellicera bez nogi, gdy ten podróżował do Calandy (s. 82). Wielu takich świadków z gminy Belmonte de Mezquín zostało wezwanych na świadków w publicznym procesie sądowym dotyczącym cudu w Calandzie, aby złożyć zeznania, że widzieli Pellicera, który zbierał jałmużnę z kikutem odciętej nogi (s. 84-85).


    Miguel Barrachina i Ursula Means to kolejni świadkowie wymienieni w dokumentach procesu sądowego dotyczącego cudu odrośniętej nogi w Calandzie, którzy zaświadczyli w tymże publicznym procesie, że Miguelowi Juanowi Pellicerowi została przywrócona amputowana noga w noc po tym, gdy oboje odwiedzili rodzinę Pellicerów. Miguel i Ursula byli sąsiadami Pellicerów i ich zeznania mają szczególną wartość. Świadkowie opisują szczegółowo podczas publicznych zeznań procesu sądowego, jak wcześniej przed zajściem cudu w Calandzie dotykali zabliźnioną i pokrytą grubym strupem ranę nogi Pellicera już po amputacji. A następnie w miejscu amputowanej nogi dostrzegli przywróconą cudownie nogę Pellicera, tę samą, która wcześniej była amputowana (s. 90, 97, 135, 137, 164, 251-253, 297).


    Do miejsca cudu w Calandzie udają się natychmiast nie tylko sąsiedzi Pellicerów i notariusz, ale również przedstawiciele miejscowej władzy, w tym justicia, czyli sędzia i zarazem urzędnik odpowiedzialny za porządek publiczny - Martín Corellano. Sporządził on raport dla władz Saragossy, wysłany następnie do Madrytu. Na miejsce zdarzenia przybiegają również burmistrz Miguel Escobedo, jego zastępca Martín Galino oraz wspomniany już notariusz Lázaro Macario Gomez. Wszyscy oni zostali potem wezwani jako świadkowie w publicznym procesie sądowym dotyczącym cudu w Calandzie i potwierdzą, że człowiek imieniem Juan Miguel Pellicer, którego znali jako beznogiego kalekę z kikutem, teraz nagle ma z powrotem dwie nogi. Burmistrz Escobedo stwierdził nawet w czasie swych zeznań, że nie mogąc sobie wytłumaczyć jak to się mogło stać, „obmacał nogę i połaskotał stopę” (s. 98, 122, 137, 164, 232, 296). Wśród przybyłych do domu Pellicerów byli także dwaj miejscowi chirurdzy, którzy potwierdzili wydarzenie w sposób profesjonalny: Juan de Rivera i Jusepe Nebot. Obaj oświadczyli potem, że musieli poddać się oczywistości dowodów, które obaliły ich instynktowne niedowierzanie (s. 98, 100, 164, 172, 298). Wydarzenia te potwierdził również niemiecki lekarz, Petrus Neurath, który udał się osobiście na miejsce zdarzenia i uwiecznił swoje świadectwo odnośnie do cudu odrośniętej nogi w Calandzie w swoim napisanym po łacinie traktacie (s. 100, 159). Podobne dziełko ogłosił drukiem Jerónimo de San José, który zaledwie trzynaście dni po publicznym procesie dotyczącym cudu odrośniętej nogi w Calandzie również opisał całą sprawę. To kolejne historyczne potwierdzenie cudu w Calandzie (s. 91). I wcale nie ostatnie. Obecny w tym mieście niedługo po dokonanym cudzie Jean-François-Paul de Gondi vel de Retz również zaświadczył o tym cudzie w swych pamiętnikach wydanych pod tytułem Mémoires, w których pisał, że tysiące ludzi obecnych w Calandzie zaświadcza o prawdziwości cudu przywrócenia nogi, którego byli naocznymi świadkami: znany im przez lata kaleka z kikutem amputowanej nogi, którą nacierał olejem z lamp, ma teraz obie nogi całe i zdrowe. Gondi pisał, że mógłby zebrać ponad dwadzieścia tysięcy świadków, którzy mogliby o tym cudzie zaświadczyć. Pisał też, że co roku obchodzi się huczne święto w Calandzie związane z tymże cudem, na które coraz liczniej przybywają liczne tłumy spoza okolicy. Tłumy te są tak wielkie, że widoczne są one jako pielgrzymujące w odległości jednego dnia marszu od Calandy. Gondi rozmawiał z Pellicerem również osobiście i dowiedział się od niego samego o szczegółach zdarzenia (s. 190-191, 195).


    Wspomniany już wyżej Martín Corellano to bardzo ważny naoczny świadek cudu odrośniętej nogi w Calandzie. Był on sędzią pierwszej instancji, odpowiedzialnym za porządek publiczny w mieście i to właśnie on wraz z burmistrzem i innymi przedstawicielami lokalnych władz przybiegł o świcie 30 marca do Pellicerów, stając się naocznym świadkiem cudu odrośniętej nogi (s. 122). Corellano był urzędnikiem publicznym. Trudno uznać świadka takiej rangi za niewiarygodnego. Podczas publicznego procesu sądowego w Saragossie Corellano został oznaczony jako świadek numer 18 i zeznawał pod uroczystą przysięgą (s. 122, 136). Corellano potwierdził w czasie swych zeznań, że ten sam człowiek, którego znał jako osobę bez nogi, czyli Juan Miguel Pellicer, teraz ma już obie nogi. W zeznaniach Corellano nie ma nawet najmniejszych wątpliwości odnośnie do tego faktu. Tak samo zeznali inni urzędnicy, którzy byli razem z Corellano obecni na miejscu zdarzenia. Corellano nie tylko potwierdził zajście cudu w publicznym procesie sądowym, ale on sam natychmiast i bezzwłocznie sporządził również raport urzędnika-policjanta, który został wysłany do Saragossy. Informacja ta rozeszła się błyskawicznie wśród najwyższych władz państwowych. Wiadomo dziś, że wkrótce wiedziano o cudzie odrośniętej nogi w Calandzie już w Madrycie, gdzie został o tym powiadomiony za pośrednictwem kuriera niejaki don Gaspar de Guzmán, słynny hrabia-książę de Olivares, faworyt króla Filipa IV, którego to właśnie Guzmán natychmiast poinformował o tym zdarzeniu. Z czasem król wezwał do swego madryckiego pałacu Juana Miguela Pellicera, aby osobiście przekonać się o cudzie odrośniętej nogi (s. 122-124, 127, 158, 159, 170-174). O tym, że zdarzenie takie nastąpiło rzeczywiście mamy potwierdzenie również ze źródeł niezależnych od historiografii hiszpańskiej. Mianowicie do gry weszła tu dyplomacja angielska, w osobie ambasadora Anglii lorda Hoptona, który sporządził na temat cudu odrośniętej nogi w Calandzie sprawozdanie dla króla Anglii Karola I (s. 171).


    Cud przywróconej na swe miejsce nogi dokonał się w Calandzie, 29 marca 1640 roku. Sam król Hiszpanii Filip IV, po pozytywnym zakończeniu procesu sądowego dotyczącego tego cudu, wezwał uzdrowionego Juana Miguela Pellicera do swojego pałacu w Madrycie i ukląkł przed nim, aby ucałować cudownie przywróconą nogę (s. 31, 158, 159).


    Żaden spośród dziewięciu członków kolegium sędziowskiego w sprawie cudu odrośniętej nogi w Calandzie nie był członkiem kapituły sanktuarium Matki Bożej z Pilar, gdzie Pellicer uczęszczał wraz ze swoją amputowaną nogą, którą smarował olejami z lamp w tymże sanktuarium. To gwarantowało niezależność i obiektywność kolegium sędziowskiego. Wiarygodność akt i protokołów procesu publicznego w sprawie cudu odrośniętej nogi w Calandzie była gwarantowana przez podpisy aż czterech notariuszy, które to podpisy i pieczęcie można oglądać do dziś na dokumentach procesowych. Nazwiska tych notariuszy są również dobrze znane w historii Saragossy (s. 135-137, 141, 145, 146, 174, 221, 232).


    Kilkudziesięciu świadków potwierdziło w publicznym procesie sądowym dotyczącym cudu w Calandzie, że beznogi mężczyzna, Juan Miguel Pellicer, którego znali jako kalekę, teraz ma z powrotem nogę. Świadkowie byli nawet zachęcani przez sędziów do wyrażenia wątpliwości, jednak żaden z nich się na to nie zdecydował. Byli oni pewni swoich zeznań (s. 138, 140, 148, 164). Ogólnie akta procesowe publicznego dochodzenia sądowego w sprawie cudu odrośniętej nogi z Calandy zawierają nazwiska 102 osób - sędziów, notariuszy, prokuratorów, urzędników sądowych, lekarzy, pielęgniarzy, karczmarzy, rolników, woźniców etcetera. Przy pomocy niezależnych źródeł historycy odtworzyli biografię każdego z tych uczestników publicznego procesu sądowego i nie ma wątpliwości, że tacy ludzie naprawdę istnieli. Historyczność procesu w Saragossie w sprawie cudu odrośniętej nogi w Calandzie jest więc wykazana ponad wszelką wątpliwość (s. 141).


    Udokumentowano nawet taki szczegół, że na nodze Juana Miguela Pellicera znajdowała się blizna, która tworzyła czerwoną obręcz w miejscu, w którym kawałek jego cudownie przywróconej nogi połączył się z powrotem z resztą jego nogi (s. 101, 159, 172).


    Izdebka, w której Juanowi Miguelowi Pellicerowi została w sposób cudowny przywrócona amputowana noga, ta sama, którą mu wcześniej odcięto, została przekształcona w kaplicę, która istnieje do dziś (s. 97, 199, 216).


    Messori trafnie odnotowuje, że fakt przywrócenia nogi, która została amputowana Miguelowi Juanowi Pellicerowi dwa lata wcześniej, obala z miejsca ateizm. Ideologia ateistyczna opiera się na urojeniu (s. 12). Cud odrośniętej nogi z Calandy ostatecznie obala więc ateizm, zgodnie ze stwierdzeniem samego Ernesta Renana, słynnego antyklerykała, który stwierdził swego czasu, że wystarczyłby jeden udowodniony cud, aby obalić ateizm (s. 222-223). Tak też się stało. Cud odrośniętej nogi w Calandzie obala ateizm.


    Cud odrośniętej nogi z Calandy jest w sposób pewny i niepodważalny udokumentowany historycznie i jeśli ktoś go odrzuca, to powinien konsekwentnie odrzucić całą historię ludzką (s. 232, 155).


    Warto też wspomnieć, że komunistyczni trockiści i anarchiści zabili w Hiszpanii ponad siedem tysięcy księży, wśród których było trzynastu biskupów (s. 20, 65). To taka makabryczna ciekawostka, którą Messori podaje na marginesie rozważań swojej książki o cudzie odrośniętej nogi w Calandzie. Ach ten tolerancyjny ateizm.


    Na końcu swej książki Messori załącza fotokopie i tłumaczenia dokumentów notarialnych i procesowych związanych z potwierdzeniem cudu odrośniętej nogi w Calandzie. Od strony 237 do strony 241 książki Messoriego znajdujemy tłumaczenie aktu notarialnego Miguela Andréu, o którym to akcie wspominałem już wyżej. Akt ten został sporządzony zaledwie 72 godziny po dokonaniu się cudu odrośniętej nogi w obecności świadków, którzy o tym zaświadczyli i przy okazji zaświadczyli też inne okoliczności. W akcie tym znajdujemy między innymi następujące informacje - strony podaję za polskim wydaniem książki Messoriego:


- gnijąca w wyniku wcześniejszego wypadku noga Juana Miguela Pellicera została przepiłowana od prawego kolana w dół przez doktora Estangę, chirurga. Następnie amputowana noga została pogrzebana na przyszpitalnym cmentarzu i w miejsce odpiłowanej nogi Juanowi Miguelowi Pellicerowi założono drewnianą protezę (s. 237-238).


- fakt wkładania przez Juana Miguela Pellicera odciętego kikuta nogi w drewnianą protezę poświadczyli następujący świadkowie przesłuchani przez notariusza, którzy widzieli to na własne oczy (a nawet namacalnie to sprawdzili przez dotykanie tegoż kikuta) i podpisali się pod aktem notarialnym przez niego sporządzonym. Byli to między innymi: Matheo Benetón, murarz; Colao Calbu, rolnik; Bartholomé Sans, kamieniarz; Jaime Pellicer i Juan Castańer, rolnicy; Jorge Ceruera, mieszkaniec miasteczka Belmonte; María Blasco; rodzice Juana Miguela Pellicera; Gaspar Pasqual, rolnik z miasteczka La Ginebrosa (s. 239-241).


- akt notarialny sporządzony przez Miguela Andréu stwierdza również istnienie śladów kłów po ugryzieniu psa i blizn po usunięciu torbieli na cudownie przywróconej i wcześniej amputowanej nodze Juana Miguela Pellicera. Jest to namacalny dowód na to, że odzyskana w sposób nadprzyrodzony noga jest tą samą, która została pogrzebana na przyszpitalnym cmentarzu, skąd zniknęła po dokonaniu się cudu w Calandzie (s. 240, 293).


    Na stronach 241-250 Messori przytacza orzeczenie wyroku z publicznego procesu sądowego w sprawie cudu odrośniętej nogi w Calandzie. Wyrok ten stwierdza jednomyślnie, że amputowana noga została w sposób niewyjaśniony naturalnie przywrócona Juanowi Miguelowi Pellicerowi i jest to dokładnie ta sama noga, która została mu odpiłowana (s. 246-249). Ten wyrok również zachował się w oryginale dokumentu historycznego. Ogłoszony wyrok dotyczący cudu odrośniętej nogi w Calandzie zawiera szczegółowe uzasadnienie oraz relację z przesłuchań świadków, którzy byli przesłuchiwani w rzeczonym procesie sądowym, między innymi wspomniany już profesor Estanga, który osobiście amputował nogę Juanowi Miguelowi Pellicerowi i zeznał o tym pod przysięgą w czasie tegoż procesu sądowego. Świadkowie są ponumerowani w orzeczeniu wyroku i Estanga jest oznaczony jako pierwszy świadek w całym tym publicznym procesie sądowym (s. 245). Uzasadnienie wyroku powtarza szczegółowo wszystkie te informacje, które podawałem już wyżej. W treści tegoż wyroku dotyczącego cudu odrośniętej nogi w Calandzie istotna jest informacja, że w tym publicznym procesie sądowym uczestniczy Rada Miasta Saragossa przez swych delegatów, którzy są wymienieni z nazwiska, między innymi wspomniany już wyżej Miguel Ciprés, notariusz (s. 241-242). Orzeczenie wyroku dotyczącego cudu odrośniętej nogi w Calandzie często podkreśla, że świadkowie dotykali amputowanej nogi w miejscu blizny po odcięciu, choć chwilę później zobaczyli Juana Miguela Pellicera już z obiema nogami, co wprawiło ich w zdumienie i stan niepojętości. Przywrócona noga była - wedle zeznań świadków - dokładnie tą samą nogą, którą Juan Miguel Pellicer miał przed amputacją, co świadkowie wiedzieli stąd, że miała ona cechy charakterystyczne w postaci blizn po ugryzieniu psa i zabiegu usunięcia torbieli, których doznał on w dzieciństwie (s. 243-244). Na samym końcu omawianego dokumentu widnieje podpis kolejnego notariusza, który zaświadcza autentyczność historyczną tegoż dokumentu: Antonio Albert Zaporta z Saragossy, który określa się jako urzędnik publiczny i kancelista, który jednocześnie zaświadcza, że był obecny w czasie rzeczonego publicznego procesu sądowego dotyczącego cudu odrośniętej nogi w Calandzie (s. 250).


    Na stronach 256 do 288 Messori umieszcza bezcenne fotografie i reprodukcje, które obok dokumentacji historycznej dodatkowo potwierdzają zawarte w jego książce informacje historyczne dotyczące cudu odrośniętej nogi w Calandzie. Na stronach 284-285 swej rzeczonej książki Messori zamieszcza fotografie oryginalnych akt procesowych dotyczących cudu odrośniętej nogi w Calandzie, które zachowały się do dziś. Na fotografiach widać pieczęcie notarialne naniesione na protokołach tychże akt procesowych. Na stronie 284 swej wspomnianej książki Messori publikuje swoje własne zdjęcie w momencie, w którym trzyma owe akta procesowe w ręku. Dokumenty te znajdują się dziś w gablotach muzealnych i są cały czas dostępne dla historyków, którzy je badają. Jeden z takich historyków jest obecny na zdjęciu z Messorim (s. 284).


    Na stronie 283 znajdujemy zdjęcie wspomnianego już przeze mnie wyżej rejestru działalności notariusza królewskiego Miguela Andréu za cały rok. Jak pisałem już w niniejszym tekście, rejestr ten umieszcza w swym wykazie akt notarialny dokumentujący cud odrośniętej nogi w Calandzie, który to akt został spisany zaledwie 72 godziny po tym cudzie. Rejestr ten jest niewątpliwie historycznym i niezależnym potwierdzeniem tego, że taki akt notarialny rzeczywiście został spisany. Messori publikuje zdjęcie wspomnianego rejestru, który to rejestr jest widoczny w gablocie muzealnej jako otwarty do wglądu.


    Na stronie 263 omawianej książki Messoriego znajdujemy zdjęcie szyldu ulicy w Saragossie poświęconej cudowi odrośniętej nogi w Calandzie: Calle del Milagro de Calanda. Na stronie 272 znajdujemy zdjęcie obrazu z cudem odrośniętej nogi w Calandzie, który to obraz został sporządzony niedługo po tym wydarzeniu. Dziś obraz ten znajduje się w Saragossie. Na stronach 275-276 omawianej książki Messoriego odnajdujemy fotografie szczęśliwie zachowanych do dziś fresków przedstawiających cud odrośniętej nogi w Calandzie, które zostały sporządzone niedługo po tym cudzie i znajdują się w kościele, który został wybudowany na miejscu izdebki mieszkania Pellicerów, gdzie miał miejsce cud odrośniętej nogi. Izdebka ta jest po dziś dzień oddzielona specjalną kratą odgradzającą, przez którą mogą wchodzić jedynie kapłani, a jej zdjęcia znajdujemy na stronach 277 i 278 omawianej książki Messoriego.


    Na samym końcu swej omawianej tutaj przeze mnie książki o cudzie odrośniętej nogi w Calandzie Messori zamieszcza wywiad z profesorem Landinem Cúgolą, traumatologiem i docentem mikrochirurgii na wydziale medycznym uniwersytetu w Weronie (s. 291-300). Cúgola wykazuje w tym wywiadzie, po przeanalizowaniu akt procesowych dotyczących cudu odrośniętej nogi w Calandzie, że sytuacja kliniczna przywróconej nogi Juana Miguela Pellicera była absolutnie zgodna z naszą ówczesną wiedzą medyczną. Opisując procesy związane z adaptowaniem się przywróconej nogi Pellicera, tamci ludzie nie mogli tego opisu po prostu wymyślić, gdyż nie posiadali aktualnej wiedzy medycznej, która byłaby im niezbędna do stworzenia tegoż opisu (s. 292-293). Cúgola zauważa, że jest pewna wewnętrzna logika cudu odrośniętej nogi z Calandy. To właśnie stara noga powinna zostać przywrócona Juanowi Miguelowi Pellicerowi, a nie nowa. Dzięki temu pozbywamy się ryzyka odrzucenia obcej, czyli nowej kończyny, co często zdarza się przy przeszczepach nowych kończyn. Chorzy muszą przyjmować coraz większe dawki silnych środków przeciw odrzuceniu przez organizm przeszczepu nowej kończyny. W czasach Juana Miguela Pellicera takie lekarstwa i wiedza z tym związana oczywiście nie istniały (s. 294-295). Cugola odnotowuje też, że zgodnie z zasadami współczesnej reimplantacji wiemy, że palce przywróconej kończyny są zgięte w dół i ścięgna są skurczone - corbadas hacia abajo, encogidos. Tak wynika też z opisu świadków amputowanej nogi Juana Miguela Pellicera. Tamci ludzie nie mogli posiadać takiej współczesnej wiedzy klinicznej i tym samym nie mogli tego zmyślić (s. 295). Cúgola zwrócił też uwagę na opis burmistrza Calandy, Miguela Escobedo, który zeznał pod przysięgą, że łaskotał przywróconą nogę Juana Miguela Pellicera tuż po wystąpieniu cudu odrośnięcia wcześniej amputowanej kończyny. Pellicer powiedział mu wtedy, że czuje ciepło w tej nodze. Jest to właśnie dokładnie taki obraz kliniczny, jaki występuje po reimplantacji. Krążenie wraca wtedy do nogi, podkreśla Cúgola (s. 296). 


    Cúgola zwraca również uwagę na to, że z opisu świadków cudu w Calandzie wynika, że przywrócona kończyna Juana Miguela Pellicera była sina jak śmierć i w niektórych częściach miała kolor fioletowy. Jest to idealnie zgodne ze współczesną wiedzą medyczną, która informuje nas o tym, że w reimplantowanej kończynie pojawiają się takie właśnie zmiany w zabarwieniu. Tamci ludzie znowu nie mogli tego zmyślić, gdyż nie istniała w ich czasach praktyka reimplantowania kończyn (s. 296-297). Cúgola zwraca też uwagę na dokonany pod przysięgą opis dwóch chirurgów, którzy amputowali wcześniej nogę Juanowi Miguelowi Pellicerowi. Zauważyli oni, że w przywróconej Pellicerowi nodze spuchła kostka. Tak właśnie się dzieje w przypadkach reimplantacji, zauważa Cúgola. Zwolnienie krążenia połączone z trudnością żylnego powrotu krwi powoduje właśnie zastój krwi i w efekcie spuchnięcie kostki. Tamci ludzie też nie mogli tego wiedzieć, gdyż nie dokonywano wtedy jeszcze przeszczepów kończyn (s. 298-299). Cúgola zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. Wiadomo z dokumentów i zeznań publicznego procesu sądowego związanego z cudem w Calandzie, że przywrócona Juanowi Miguelowi Pellicerowi noga była krótsza od jego drugiej nogi o jakieś trzy centymetry. Dokładnie tak powinno być. Gdy odejmiemy zniszczoną w wyniku wypadku i gangreny tkankę, to właśnie dlatego przywrócona noga powinna być krótsza. Z czasem taka noga uzyskuje w wyniku naturalnego przyrostu długość drugiej nogi. Tak właśnie działo się w przypadku nogi Juana Miguela Pellicera, co wiemy z zeznań świadków cudu w Calandzie. I tak właśnie dzieje się współcześnie w przypadku udanych przeszczepów, podkreśla Cúgola. Tamci ludzie znowu nie mogli tego wszystkiego wiedzieć (pierwsze próby związane z przeszczepami kończyn miały miejsce dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku i były zresztą nieudane). Ich opisy i publiczne zeznania sądowe w tej kwestii są jednak w pełni zgodne z naszą współczesną wiedzą medyczną, do której ludzie tamtych czasów nie mieli dostępu. To dodatkowo potwierdza prawdziwość ich procesowych zeznań i dokumentów, odnotowuje Cúgola (s. 299-300).


    Przykład cudu odrośniętej nogi z Calandy dobitnie potwierdza, że ateizm jest jedynie efektem wyparcia i przejawem ignorancji. Historycznej prawdziwości cudu odrośniętej nogi z Calandy nie da się obalić. Mamy tu do czynienia z niemal namacalnym doświadczeniem nadprzyrodzonej interwencji w historię ludzkości. Ateizm jest martwy po takim niepodważalnym historycznie wydarzeniu. Jest trupem. Zresztą cuda w Kościele zdarzają się na całym świecie niemal codziennie. Bóg nie próżnuje i sukcesywnie dobija truchło ateizmu, które od dawna znajduje się już w stanie permanentnej agonii.


    Gdy czytałem książkę Vittorio Messoriego o cudzie odrośniętej nogi w Calandzie, to w pewnym momencie dosłownie zmroziło mnie i włosy stanęły mi dęba. Poczułem się jakbym dotknął Boga. Wyobraź sobie, że codziennie widujesz młodego żebraka pod kościołem, który od kolana w dół nie ma nogi. W miejscu kolana widzisz strupy. Następnego dnia widzisz go z nogą. Chirurdzy, którzy amputowali mu nogę, nie rozumieją co się stało i publicznie zeznają przed sądem urzędu miejskiego, że przecież osobiście amputowali mu tę nogę. Przed sądem zeznają też pielęgniarze, którzy zakopali amputowaną nogę w ziemi obok szpitala. Następnie ci sami pielęgniarze i chirurdzy zeznają publicznie przed sądem, że ten sam człowiek, któremu amputowali nogę, ma teraz z powrotem tę nogę. Zostały nawet blizny po amputacji, ale odcięta noga od kolana w dół pojawiła się z powrotem na swoim miejscu. Przed sądem zeznają nie tylko lekarze profesorowie, którzy osobiście amputowali tę nogę. Zeznających świadków jest o wiele więcej i są od siebie niezależni. W zasadzie widziało to setki osób z kilku miejscowości. Wszyscy świadkowie zeznają pod przysięgą dokładnie to samo. Co więcej, wszystkie te zeznania świadków zachowały się do dziś w aktach sądowych badanych przez historyków. Dokumenty zachowują poświadczenia notarialne i nawet notariuszy można obecnie zweryfikować na podstawie innych dokumentów historycznych. Mamy dziś do dyspozycji nie tylko doskonale zachowaną i potwierdzoną dokumentację z publicznego procesu dotyczącego cudu odrośniętej nogi w Calandzie, ale mamy również i wzmianki na temat tegoż cudu w prasie niezależnej i nawet w dokumentach pochodzących spoza Hiszpanii, takich jak relacje dyplomacji brytyjskiej. To nie są więc żadne wiejskie plotki i legendy średniowieczne. Mamy do czynienia z niepodważalnym faktem historycznym, który obala z hukiem ateizm. Tak. To wszystko zdarzyło się. 


    Czy w obliczu takiego zmasowanego naporu faktów historycznych, które jednoznacznie i definitywnie potwierdzają Bożą interwencję w Calandzie, ateizm ma jeszcze jakiś sens? Żadnego.


    Pierwszy raz zrobiłem coś, czego nie zrobiłem nigdy: kupiłem kilka egzemplarzy książki Messoriego o cudzie odrośniętej nogi w Calandzie i rozdałem tę książkę wśród rodziny i najbliższych znajomych. Innych zachęcam do tego samego. Bóg istnieje. To pewne. Dowodów jest aż nadto. A ateizm został ostatecznie obalony w Calandzie.


    Kościół nie produkuje fejków cudów, bo z 4000 cudów w Lourdes uznał tylko 69 jako tych medycznie potwierdzonych ponad wszelką wątpliwość. Cuda eucharystyczne też są niezależnie od Kościoła weryfikowane przez naukę. Patrz choćby cud eucharystyczny z Lanciano i cud eucharystyczny z Buenos Aires.


    Cud z Calandy nigdy nie był przez Kościół wykorzystywany i uległ wręcz zapomnieniu. To wskazuje, że nie jest to wytwór propagandowy.


    I to tyle, co chciałem wynotować z rewelacyjnej książki Vittorio Messoriego o cudzie odrośniętej nogi w Calandzie. Moje powyższe streszczenie nie jest wyczerpujące i siłą rzeczy jest nieco skrótowe oraz uproszczone. Materiał zawarty w rzeczonej książce jest o wiele bogatszy. Zachęcam do przeczytania tej książki, a nawet do zakupu jej, przy czym zaznaczam, że nie mam z tego tytułu żadnych zysków.


Vittorio Messori, Znak dla niewierzących, Poznań 2008.


    Jan Lewandowski, maj 2026.

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane