Profesor Marcin Majewski wypisuje głupoty o Ewangeliach Dzieciństwa Jezusa
Okazuje się, że Marcin Majewski, znany już dość dobrze modernista i negacjonista historyczności tekstów biblijnych, niby katolik, słusznie podejrzewany przez wielu chrześcijan o rozsiewanie tez wywrotowych odnośnie do Biblii i szerzej pojmowanej nauki katolickiej, założył jakiś czas temu własną stronę, co ułatwia nam polemikę tekstową. Większość materiałów publikowanych przez Majewskiego jest na YouTube. Jednak na stronie Majewskiego znajduje się też trochę wyraźnie zalatujących modernistycznym swądem tekstów, z którymi można podjąć polemikę. Jednym z takich tekstów napisanych przez Majewskiego jest jego tekst pt. Czy Jezus urodził się w Betlejem?, zamieszczony pod adresem:
https://majewskimarcin.pl/baza-wiedzy/czy-jezus-urodzil-sie-w-betlejem/
Z tą rozprawką Majewskiego będę polemizował niżej. Już sam tytuł tego artykułu jest prowokacyjny, jak na katolika, co Majewski zresztą sam przyznaje we wstępie do swego felietonu („Prowokacyjne pytanie tytułu”). Jak widać, Majewski zdaje sobie sprawę z tego, że jego tezy są wywrotowe.
Poniżej podejmuję polemikę z rzeczonym artykułem Majewskiego. Fragmenty jego tekstu biorę w cudzysłów i pod nimi wstawiam polemikę, która za każdym razem odnosi się do danego fragmentu. Zaczynamy:
Marcin Majewski:
„Coraz częściej współczesny czytelnik zadaje jednak pytanie o historyczność tej części Ewangelii. Być może intuicyjnie wyczuwamy, że takie nagromadzenie cudowności i niezwykłości upodabnia ją bardziej do legendy czy baśni, niż do literatury faktu”.
Odpowiedź:
Majewski zaczyna od typowego modernistycznego założenia, że cuda i nadzwyczajność automatycznie dyskwalifikują relację historyczną. To zupełnie fałszywe kryterium. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa są historyczne w takim samym sensie jak każda relacja starożytna – autorzy dokumentują wydarzenia, które uważali za istotne, z naciskiem na teologiczne znaczenie Boga w historii. Oskarżenie, że cudowność czyni tekst legendą, ignoruje fakt, że cuda w Biblii są integralną częścią historii zbawienia i były traktowane przez świadków jako fakty historyczne. Już w Starym Testamencie cuda są relacjonowane jako prawdziwe zdarzenia (Iz 38,8; 2 Krl 4,1-7; 20,8-11), a ich obecność nie podważa autentyczności tekstu. Modernista operuje tu czysto subiektywnym kryterium „intuicyjnym”, które nie ma znaczenia w badaniach historycznych ani teologicznych.
Marcin Majewski:
„I rzeczywiście, klimat niesamowitości, który towarzyszy tym opowiadaniom, znika w trzecim rozdziale obu ewangelii, gdy mowa jest o działalności dorosłego Jezusa”.
Odpowiedź:
Twierdzenie Majewskiego jest manipulacyjne. To, że cudowność jest mniej widoczna w późniejszej narracji, nie oznacza, że wcześniejsze wydarzenia są mniej historyczne. Ewangelie Mateusza i Łukasza mają plan teologiczny: wprowadzenie dzieciństwa ukazuje Boską naturę Jezusa od poczęcia, a działalność dorosła jest bardziej skoncentrowana na misji. Brak „ciągłej cudowności” w późniejszych rozdziałach nie dyskwalifikuje autentyczności wcześniejszych relacji. Modernista nie rozumie starożytnego sposobu narracji, w którym cud i znak były integralną częścią opisu historycznego.
Marcin Majewski:
„Dwie pozostałe ewangelie kanoniczne – Marka oraz Jana – w ogóle nie zawierają tzw. ewangelii dzieciństwa: rozpoczynają od wystąpienia Jana Chrzciciela i Jezusa już jako dorosłych”.
Odpowiedź:
Majewski popełnia tu typowy dla krytykantów Biblii błąd logiczny ex silentio (o którym wspomnę szerzej jeszcze dalej). Brak opisu dzieciństwa Jezusa w Marku i Janie nie jest dowodem, że Ewangelie Mateusza i Łukasza są legendą. Każdy ewangelista miał inny cel i kontekst pisania. Marek koncentruje się na publicznej działalności Jezusa, Jan – na teologii Logosowej. Różnorodność perspektyw nie podważa historyczności wydarzeń z dzieciństwa Jezusa. Wręcz przeciwnie, potwierdza to spójność chrześcijańskiego przekazu: różni autorzy podkreślali różne aspekty, ale nie negowali wydarzeń dzieciństwa Jezusa.
Marcin Majewski:
„Podobnie pierwotna katecheza chrześcijańska zaczynała od ukazania publicznej działalności dorosłego Jezusa (zob. np. mowy zawarte w Dziejach Apostolskich)”.
Odpowiedź:
Majewski miesza kwestię kerygmatu z relacją historyczną. To, że pierwotna katecheza koncentrowała się na dorosłym Jezusie, wynikało z potrzeby przekazu teologicznego dla nowych wyznawców, a nie z tego, że wydarzenia dzieciństwa Jezusa były nieprawdziwe. Katecheza upraszcza narrację, ale nie neguje faktów historycznych opisanych w Ewangeliach. Dzieciństwo Jezusa było znane w społeczności chrześcijańskiej, ale katecheza selektywnie eksponowała najważniejsze elementy dla wiary i zbawienia.
Marcin Majewski:
„A zatem pierwotne nauczanie o Jezusie nie zawierało opowiadań o jego dzieciństwie. O wydarzeniach z Nazaretu czy z Betlejem nie opowiadano ani za życia Jezusa, ani po jego śmierci. Najważniejszy był przekaz o jego dziełach i czynach, jego śmierci i zmartwychwstaniu”.
Odpowiedź:
To wniosek Majewskiego jest czysto spekulatywny i nie ma historycznego poparcia. Istnieją bardzo wczesne świadectwa historyczne, że opowieści o dzieciństwie Jezusa z prologów ewangelicznych krążyły w społeczności chrześcijańskiej już od najwcześniejszych lat, a brak ich w katechezie publicznej nie oznacza, że były fikcją. Ignacy Antiocheński już około roku 100 w swym Liście do Kościoła w Efezie (XIX,1-2) wyraźnie nawiązuje do wzmianek w prologu Mateusza o gwieździe betlejemskiej i dziewiczym narodzeniu Jezusa (Mt 1,23; 2,9). A więc ta wzmianka była już dawno w Ewangelii Mateusza, bo zanim dotarła do Antiochii to musiało minąć więcej czasu. Niedługo po Ignacym z Antiochii, niemal w tym samym czasie co on, na prologi o dzieciństwie Jezusa z Ewangelii Mateusza i Łukasza powołał się Justyn Męczennik, pisząc o Jezusie, że „w momencie Jego narodzenia wzeszła gwiazda, jak to zapisano w Pamiętnikach jego apostołów, dzięki temu poznali Go mędrcy z Arabii i przybyli oddać Mu pokłon” (Justyn, Dialog z Żydem Tryfonem, 106,4). Justyn wyraźnie powołuje się tu na Ewangelię Mateusza (2,1-10), określając ją jako Pamiętnik Apostoła. W wielu innych miejscach Justyn też nawiązuje do ewangelicznych prologów dzieciństwa Jezusa, wyraźnie z nich cytując (Apologia I, rozdział 33 i początek rozdziału 34; Dialog z Żydem Tryfonem, 88,2; 100,5; 102,2; a także rozdziały 77 i 78).
Majewski fałszywie utożsamia selekcję katechetyczną z historyczną nieprawdziwością. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa są integralnym świadectwem historycznym i teologicznym, ukazującym Bożą interwencję już od narodzin Zbawiciela, co zgodne jest z tradycją i archeologią biblijną (na przykład lokalizacje Betlejem i Nazaretu, zwyczaje rodzinne, genealogie). Pseudo-argument Majewskiego jest czysto modernistycznym upraszczaniem, które ignoruje całą historię Kościoła i świadectwa starożytne.
Marcin Majewski:
„Dopiero z czasem wśród pierwszych chrześcijan zrodziła się potrzeba dowiedzenia się więcej nt. narodzin Jezusa. Przecież opowiadaniom o wielkich postaciach często towarzyszyły narracje o ich zrodzeniu w cudownych okolicznościach”.
Odpowiedź:
Majewski znowu wprowadza fałszywe założenie, że opowieści o narodzinach muszą być „legendą”, jeśli zawierają elementy nadzwyczajne. To jest typowy błąd modernistyczny – miesza literacką formę ze statusem historycznym. W kulturze starożytnej cuda były integralną częścią relacji historycznej, świadkowie nie widzieli w nich fikcji. W przypadku Jezusa narracje dzieciństwa od początku funkcjonowały w środowisku historycznym pierwszych chrześcijan i były uznawane za prawdziwe fakty, potwierdzane przez genealogie, topografię i zwyczaje (por. Łk 2,1-7; Mt 2,1-12). Majewski ignoruje te świadectwa na rzecz swojej subiektywnej intuicji.
Marcin Majewski:
„Czy z Jezusem było podobnie? Potrzeba dowiedzenia się tego wynikała być może ze zwykłej ciekawości, a być może z konieczności polemiki z doktrynami gnostykami. Te bowiem twierdziły, że Jezus stał się Synem Bożym dopiero w trakcie chrztu w Jordanie”.
Odpowiedź:
Majewski spekuluje i przypisuje ewolucję opowieści dzieciństwa Jezusa w chrześcijaństwie jedynie zewnętrznym powodom: ciekawości czy polemice z gnostykami. To jawnie fałszywe, bo Ewangelie Dzieciństwa Jezusa od samego początku miały wymiar teologiczny i historyczny – ukazanie Jezusa jako Boga od poczęcia jest nie tyle polemiką, co prawdą objawioną, przekazywaną w tradycji wspólnoty (Mt 1,18-25; Łk 1,26-38). Majewski ignoruje fakt, że świadkowie Jezusa – zarówno rodzina, jak i wspólnota – znali te wydarzenia i utrwalili je w pamięci historycznej, zanim powstały Ewangelie. Hipoteza Majewskiego o gnostykach to pobieżna i spekulatywna interpretacja.
Marcin Majewski:
„Jednym z celów ewangelii dzieciństwa mogło być zatem ukazanie Jezusa jako Boga od samego początku – od jego narodzin”.
Odpowiedź:
To stwierdzenie jest częściowo poprawne, ale Majewski przedstawia je jako hipotezę ograniczoną do celu teologicznego, pomijając autentyczność historyczną. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa nie są jedynie teologiczną konstrukcją – są relacją historyczną zrealizowaną w konkretnych miejscach, czasie i zwyczajach: Nazaret, Betlejem, genealogie (Łk 3,23-38; Mt 1,1-17). Ich teologia i historia współistnieją, a Majewski bezkrytycznie oddziela cuda od faktów, co jest błędne.
Marcin Majewski:
„Polemika z gnostykami nie była zapewne celem podstawowym. Nie ulega wątpliwości, że najważniejszą funkcją ewangelii dzieciństwa jest sformułowanie odpowiedzi na pytanie: kim jest Jezus? Chodziło o ukazanie Jezusa jako Mesjasza i Pana – Tego, który realizuje najważniejsze obietnice mesjańskie świętych Pism”.
Odpowiedź:
Majewski znowu dewaluuje tu znaczenie historyczne narracji, przedstawiając Ewangelie Dzieciństwa Jezusa wyłącznie jako alegorię czy doktrynalny konstrukt. W rzeczywistości teksty te pełnią funkcję zarówno teologiczną, jak i historyczną: wskazują miejsce i okoliczności narodzin Jezusa, wypełniają przepowiednie (Iz 7,14; Mi 5,1; Ps 2,7), a jednocześnie ukazują Jezusa jako Mesjasza. Nie jest prawdą, że są jedynie odpowiedzią na pytanie „kim jest Jezus” – są świadectwem zdarzeń rzeczywistych, które Kościół uznał za autentyczne.
Marcin Majewski:
„Bibliści już dawno zauważyli, że w obu ewangeliach dzieciństwa mamy wyraźną nadreprezentację cytatów z Pierwszego Testamentu oraz aluzji do niego. Zarówno Mateusz, jak i Łukasz wskazują, że Jezus wypełnia Pisma. Cytują Pierwszy Testament o wiele częściej niż w pozostałych częściach ewangelii, powtarzając formułę: A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka”.
Odpowiedź:
Majewski traktuje cytaty i aluzje do Pisma Świętego jako dowód „literackiej konstrukcji” i wątpliwości historycznej. To kolejny klasyczny błąd modernistyczny u Majewskiego. W rzeczywistości odniesienia do Starego Testamentu świadczą o autentyczności wydarzeń dzieciństwa Jezusa – Ewangelie wskazują, że te wydarzenia są w zgodzie z zapowiedziami Bożymi. Nie są to wymysły, ale historyczne wypełnienie proroctw. Przykłady cytatów (Mt 1,22-23; 2,5-6) pokazują, że autorzy uważali swoje relacje za rzeczywiste fakty, które potwierdzają przepowiednie.
Marcin Majewski:
„Obaj nawiązują do psalmów mesjańskich (królewskich), ale przede wszystkim do zapowiedzi proroków Izajasza, Daniela, Malachiasza, Sofoniasza czy Micheasza. To wskazuje, że ewangelie dzieciństwa są uroczystym prologiem chrystologicznym do właściwej katechezy o Jezusie z Nazaretu, a nie relacją z wydarzeń wokół narodzin Jezusa”.
Odpowiedź:
Tu Majewski bezczelnie pomija całe świadectwo historyczne. To, że autorzy nawiązują do proroctw, nie oznacza, że wydarzenia nie miały miejsca. To tak, jakby twierdzić, że cytowanie wydarzeń historycznych z przeszłości czyni je fikcją. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa ukazują wydarzenia realne: narodziny w Betlejem, ucieczkę do Egiptu, życie w Nazarecie – wszystkie potwierdzone przez lokalne zwyczaje i topografię. Ich chrystologiczny prolog nie neguje faktów, tylko podkreśla znaczenie tych faktów.
Marcin Majewski:
„Gdyby potraktować je jako relacje, jako fakty historyczne – napotykamy wówczas na liczne nieścisłości i niezgodności”.
Odpowiedź:
To typowy chwyt Majewskiego – twierdzenie o „nieścisłościach” bez podania konkretnych dowodów. Historyczność wydarzeń dzieciństwa Jezusa jest całkowicie spójna z archeologią, genealogią i zwyczajami starożytnymi. Domniemane sprzeczności, które moderniści wymyślają, wynikają z niezrozumienia sposobu, w jaki starożytni autorzy konstruowali narracje historyczne, łącząc fakty z teologicznym znaczeniem. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa są historycznie wiarygodne i pełnią funkcję dokumentu zbawienia, nie są bajką ani legendą.
Marcin Majewski:
„Nie wiemy skąd Mateusz i Łukasz czerpali swoje informacje nt. narodzin i dzieciństwa Jezusa – ale fakt, że obaj opisują je zupełnie inaczej (żadna opowieść nie powtarza się w ich wersjach) świadczy, że była tu duża dowolność”.
Odpowiedź:
Majewski celowo miesza pojęcie różnicy narracyjnej z dowolnością twórczą, co jest klasycznym błędem modernistycznym. Różnice między Mateuszem a Łukaszem nie są dowodem arbitralności – wynikają z odmiennej perspektywy i teologicznego planu autora. Marek i Jan również przedstawiają Jezusa w różnym świetle i nikt nie kwestionuje ich autentyczności. W Ewangeliach Dzieciństwa Jezusa różnice te podkreślają kompletność obrazu: Mateusz ukazuje Mesjasza jako potomka króla Dawida i wypełnienie proroctw skierowanych do Izraela, Łukasz koncentruje się na uniwersalnym wymiarze Zbawiciela i jego narodzinach w społeczności, w której się wychował. Brak powtarzania scen nie jest dowodem „dowolności”, tylko świadectwem różnorodności źródeł i perspektyw historycznych, które starożytni autorzy wykorzystywali w sposób świadomy i wiarygodny.
Marcin Majewski:
„Związki między Mateuszem i Łukasz są niewielkie i ograniczają się do podstawowych kwestii: Jezus urodził się w Betlejem z dziewicy Maryi, poślubionej Józefowi, za panowania Heroda Wielkiego. I tyle. Wszystkie inne okoliczności, sceny i bohaterowie są całkowicie różni”.
Odpowiedź:
Majewski po raz kolejny pomija kontekst starożytnej narracji historycznej. Fakt, że Mateusz i Łukasz przedstawiają różne szczegóły, nie oznacza, że relacje są sprzeczne ani że brakuje historii. Przeciwnie, różnice te odzwierciedlają różne źródła i lokalne tradycje, które obaj autorzy uwzględnili, co jest normalne w historiografii starożytnej. Modernista ignoruje fakt, że podstawowe elementy – narodziny w Betlejem, dziewictwo Maryi, panowanie Heroda – są zgodne i potwierdzają autentyczność relacji.
Marcin Majewski:
„Najczęściej ujmuje się owe różnice tak, że Mateusz przedstawił narodziny Jezusa z perspektywy Józefa, zaś Łukasz z perspektywy Maryi. Istotnie, w Ewangelii Mateusza to Józef i jego dylematy są przedstawiane, to jemu objawia się anioł. W Ewangelii Łukasza jest inaczej, rozważane są dylematy i punkt widzenia Maryi i to jej objawia się anioł, ona zaś zachowuje wszystkie te sprawy w swym sercu”.
Odpowiedź:
Majewski tu sam przyznaje, że różnice wynikają z perspektywy narracyjnej, a nie z fałszu. To pokazuje, że jego wcześniejsze twierdzenie o „dużej dowolności” jest bezpodstawne. Perspektywa Józefa i Maryi jest celowym zabiegiem literackim i teologicznym, typowym dla starożytnej narracji historycznej, aby ukazać pełnię Bożego planu i reakcje ludzi na objawienie. Majewski jednak interpretuje to jako sprzeczność, ignorując kontekst literacki i historyczny.
Marcin Majewski:
„Problem nie tkwi jednak w tym, że obie ewangelie dzieciństwa różnią się między sobą, ale w tym, że wydarzenia nie przystają do siebie i pojawiają się opowiadania wątpliwe historycznie”.
Odpowiedź:
Majewski po raz kolejny stosuje sofizmat modernistyczny – twierdzi, że rzekome „nieprzystawanie do siebie” jest dowodem wątpliwości historycznej, nie wskazując ani jednego konkretnego przypadku. W rzeczywistości wydarzenia w Mateuszu i Łukaszu są całkowicie zgodne co do kluczowych faktów: narodziny Jezusa, dziewictwo Maryi, genealogia, miejsce narodzin, panowanie Heroda. Różnice w szczegółach wynikają z różnych źródeł i narracyjnych celów autora, co jest normalne w starożytnej historiografii. Archeologia i topografia Betlejem i Nazaretu potwierdzają realność miejsc, a kult i tradycja Kościoła nie zna wątpliwości co do historyczności tych wydarzeń. Majewski nie może uciec od faktu, że jego oskarżenia o „wątpliwości historyczne” są czystą spekulacją, pozbawioną dowodów.
Marcin Majewski:
„Źródła zewnętrzne nie potwierdzają okoliczności opisanych w ewangeliach dzieciństwa. W żadnym z dokumentów historyków rzymskich czy żydowskich nie znajdziemy informacji o rzezi dzieci w Betlejem i jego okolicach czy o wędrującej gwieździe. Na jej temat milczą, o dziwo, ewangelista Łukasz oraz żydowski historyk Józef Flawiusz”.
Odpowiedź:
Majewski fałszuje pojęcie dowodu historycznego. Brak wzmianki w źródłach pozabiblijnych nie jest dowodem nieprawdziwości. Rzeź dzieci była wydarzeniem lokalnym, obejmującym najprawdopodobniej Betlejem i okolice, co nie musiało znaleźć odzwierciedlenia w kronikach Flawiusza ani w relacjach rzymskich. Archeologia potwierdza istnienie miejscowości w tym czasie i brutalność rządów Heroda potwierdza sam Flawiusz (Józef Flawiusz, Wojna Żydowska, 1,XXII,431-444; Dawne dzieje Izraela, XV,231-236; XVI,394-395; XVII,173-181.191), więc wydarzenie jest całkowicie wiarygodne. Brak wzmianki o gwieździe nie oznacza, że nie istniała – obserwacje astronomiczne były notowane wybiórczo i w kontekście znaczenia politycznego. Majewski zatem manipuluje milczeniem źródeł, próbując zdyskredytować autentyczność Ewangelii. Przy okazji Majewski popełnia częsty wśród krytykantów Biblii błąd logiczny ex silentio, z którym rozprawialiśmy się wielokrotnie, choćby tutaj:
https://www.apologetyka.info/ateizm/argument-ex-silentio-w-pracach-racjonalistow,258.htm
Z kolei temat rzezi niewiniątek omawialiśmy w tekstach, które można znaleźć pod tym tagiem:
https://www.apologetyka.info/tag/rze%25C5%25BA%2520niewini%25C4%2585tek/
Marcin Majewski:
„Niezwykła gwiazda pojawia się za to jako literacki motyw opowieści o narodzinach wielkich osobistości, jak Aleksander Wielki czy cezar August. Istniało przekonanie, że przyjściu na świat niezwykłej postaci towarzyszą specjalne znaki na niebie. Gwiazda pojawia się też jako symbol mesjański i królewski tak w Biblii (np. Lb 24,17), jak i poza nią. I to w tych znaczeniach używa symbolu gwiazdy autor Ewangelii”.
Odpowiedź:
Majewski próbuje zredukować ewangeliczną gwiazdę do motywu literackiego i symbolicznego. To jest klasyczna manipulacja modernistyczna – ignoruje kontekst historyczny i astronomiczny. Gwiazda nie jest tylko symbolem, lecz możliwym faktem obserwacyjnym, którego znaczenie interpretowano teologicznie (Mt 2,2). Porównanie do Aleksandra czy Augusta jest bezpodstawne – Majewski miesza legendę z historią. Autor Mateusza nie „wymyślił” gwiazdy, lecz odnotował znaki, które były traktowane jako nadprzyrodzona interwencja Boga.
Napisaliśmy dużo bardzo mocno osadzonych w źródłach tekstów broniących gwiazdy betlejemskiej w narracji ewangelicznej. Można te teksty znaleźć pod tym tagiem:
https://www.apologetyka.info/tag/gwiazda%2520betlejemska/
Marcin Majewski:
„Inne informacje z Ewangelii Mateusza, jak ta o wizycie Mędrców ze wschodu czy przerażeniu całej Jerozolimy, mają charakter wyraźnie legendarny. Opowieść o pokłonie Mędrców stanowi czytelną aluzję do Ps 72,10-11 [...] oraz do Iz 60,3-6 [...] Wydaje się, że Mateusz inspiruje się tymi i podobnymi zapowiedziami biblijnymi […] i tworzy rodzaj hagady o przybyszach ze wschodu. Niektórzy bibliści całą ewangelię dzieciństwa nazywają hagadą chrystologiczną”.
Odpowiedź:
Majewski lekceważy starożytny sposób łączenia faktu historycznego z proroctwami. Odniesienia do Pisma Świętego nie oznaczają, że wydarzenia są fikcją – przeciwnie, świadczą o autentycznym wypełnieniu przepowiedni. Historia Mędrców i ich hołd ma realne podstawy historyczne: bliskowschodnie delegacje i podróże dyplomatyczne były w tym okresie możliwe, a archeologia potwierdza kontakt Izraela ze Wschodem. Przerażenie Jerozolimy i Heroda nie jest legendą, lecz logiką polityczną: Herod był tyranem, któremu wiadomość o narodzinach Mesjasza mogła zagrozić władzy. Majewski wprowadza spekulacyjną psychoanalizę tłumu i Heroda zamiast przyjąć realistyczną interpretację polityczną.
Marcin Majewski:
„Również wzmianka o przerażeniu całej Jerozolimy wespół z Herodem […] jest historycznie niewiarygodna. Żydzi nienawidzili Heroda i wieść o przyjściu Mesjasza raczej wywołałaby ich radość [...]”.
Odpowiedź:
Majewski projektuje własną psychologię na starożytną społeczność, ignorując źródła. Ludność żydowska mogła reagować różnie: prorocy mesjańscy budzili kontrowersje i obawy elit. Ewangelia nie twierdzi, że wszyscy mieszkańcy byli przerażeni, lecz że władza Heroda była przestraszona. Interpretacja Majewskiego jest arbitralna i nie uwzględnia politycznego kontekstu historycznego.
Marcin Majewski:
„Odrzucenie Jezusa jako Mesjasza przez mieszkańców Jerozolimy […] dokona się […] w czasie jego publicznej działalności. I ten fakt ewangelista antycypuje w swojej opowieści w Mt 2”.
Odpowiedź:
Majewski tutaj nie rozumie literackiego i teologicznego zabiegu antycypacji stosowanego w starożytnej historiografii. Mateusz używa retrospekcji i zapowiedzi, aby pokazać Boży plan od narodzin, co nie jest sprzeczne z historią, lecz podkreśla jej sens. Twierdzenie modernisty, że antycypacja „dyskredytuje” wydarzenia, jest absurdalne.
Marcin Majewski:
„Do tego, gdyby Herod otrzymał informację o narodzinach Mesjasza, zapewne nie zdawałby się na obcych przybyszów, ale wysłał własnych ludzi do Betlejem […] Król Judei – znany ze swej brutalności – nie czekałby też dwóch lat, by nakazać rzeź niewiniątek w Betlejem i okolicach”.
Odpowiedź:
Majewski po raz kolejny interpretuje wydarzenia według własnej logiki współczesnej, ignorując realia starożytne. Rzeczywistość biurokratyczna Heroda mogła opóźnić jego decyzję, a wiek dzieci objętych rzezią wskazuje na uwzględnienie wszystkich potencjalnych zagrożeń dynastii. Twierdzenie, że „nie czekałby dwóch lat”, jest arbitralną projekcją psychologiczną, nie historycznym argumentem.
Marcin Majewski:
„Podobnie wątpliwa historycznie jest ucieczka świętej rodziny do Egiptu, opisana przez Mateusza. Ewangelista Łukasz nie tylko nie wspomina o tej podróży, ale stwierdza, że po narodzinach i ofiarowaniu w świątyni wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret (Łk 2,39). Podróż do Egiptu i powrót z niego są potrzebne Mateuszowi z zupełnie innych względów niż historyczne. Służą ukazaniu Jezusa jako nowego Mojżesza”.
Odpowiedź:
Majewski bezczelnie redukuje ucieczkę do Egiptu do motywu literackiego. Historycznie, migracje do Egiptu były powszechne w czasach Heroda z powodu zagrożeń politycznych. Różnica między Łukaszem a Mateuszem nie podważa faktu ucieczki, lecz odzwierciedla różne tradycje i cele narracyjne – Łukasz koncentruje się na powrocie do Galilei, Mateusz – na paraleli z Mojżeszem. To normalne w historiografii starożytnej i absolutnie nie oznacza, że wydarzenie jest fikcją. Nadinterpretacja Majewskiego jest uproszczeniem i ignoruje kontekst historyczny, archeologiczny i teologiczny.
Marcin Majewski:
„Ewangelia Mateusza znana jest z tego, że przedstawia swoim żydowskim odbiorcom Jezusa jako nowego Mojżesza – tego, który na nowej górze, górze błogosławieństw, daje ludowi nowe prawo. Ta wyraźna analogia między Jezusem a Mojżeszem ukazana jest nie tylko w Kazaniu na górze (Mt 5-7), lecz w całej Ewangelii. Także w prologu chrystologicznym do swego dzieła Mateusz wprowadza tę ideę w sposób bardzo czytelny”.
Odpowiedź:
Majewski tutaj przyznaje sam sobie rację i niepotrzebnie stara się to przedstawiać jako coś kontrowersyjnego. Analogiczne ukazanie Jezusa jako nowego Mojżesza jest celowym zabiegiem teologicznym Mateusza i nie podważa historyczności wydarzeń. Starożytni autorzy często interpretowali fakty historyczne przez pryzmat typologii, co nie czyni ich relacji mniej prawdziwymi. Mateusz, pisząc dla żydowskich odbiorców, używa typologii Mojżesza, aby wskazać, że Jezus wypełnia Boży plan i proroctwa, co jest standardową metodą literacko-teologiczną w tradycji biblijnej.
Marcin Majewski:
„Jezus, jak Mojżesz, rodzi się w okolicznościach prześladowań przez despotycznego władcę. Jak faraon z Księgi Wyjścia nakazał zabijanie hebrajskich dzieci płci męskiej, tak Herod nakazuje to samo. Jak mały Mojżesz w sposób cudowny uniknął śmierci z rąk tyrana, tak samo unika jej mały Jezus”.
Odpowiedź:
Majewski próbuje przedstawić tę paralelę jako czysto literacką, ignorując realia historyczne. Herod był znanym tyranem, który faktycznie eliminował potencjalnych rywali do tronu – co potwierdzają źródła historyczne (Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XV,231-236; XVI,394-395; Wojna Żydowska, 1,XXII,431-444). Rzeź niewiniątek jest logiczną konsekwencją politycznej brutalności Heroda, a podobieństwo do historii Mojżesza podkreśla Boży plan i nie zmniejsza autentyczności wydarzenia. Majewski odrzuca realny kontekst historyczny na rzecz swojej fantazji o „legendzie”.
Marcin Majewski:
„W hagadzie o Mojżeszu zapisanej przez Józefa Flawiusza (Ant. 2, 210-216) czytamy ponadto, iż ojciec Mojżesza, Amram, otrzymał objawienie we śnie nt. narodzin syna i jego przyszłej roli (por. identyczny w treści sen Józefa w Mt 1). Według innego przekazu Amram oddalił swoją żonę, ale na skutek interwencji swej córki Miriam zobowiązał się przyjąć ją z powrotem”.
Odpowiedź:
Majewski sugeruje tu, że podobieństwa snów dowodzą, iż Mateusz „kopiuje” Mojżesza, a nie relacjonuje historii Jezusa. To jest typowy błąd modernistyczny – ignoruje fakt, że sny w Biblii były często sposobem przekazywania Bożych objawień i że podobieństwa literackie nie wykluczają rzeczywistych wydarzeń. Sen Józefa jest zarówno teologicznie, jak i historycznie spójny, a jego cel nie jest „literacki” w sensie fantazji, lecz służy przedstawieniu Bożej interwencji w realne wydarzenia. Majewski próbuje przekręcić znaczenie typologii w zarzut fikcyjności. To jest czysta manipulacja.
Marcin Majewski:
„Wracając do historii biblijnej z Księgi Wyjścia czytamy, że Mojżesz ucieka przed despotycznym faraonem, gdyż jego życiu zagraża niebezpieczeństwo (Wj 2), a następnie wraca do Egiptu na polecenie Boga (Wj 4). W tym kontekście należy odczytywać Mateuszową opowieść o ucieczce świętej rodziny do Egiptu i powrót na polecenie Boga do Nazaretu”.
Odpowiedź:
Majewski traktuje to jako wyłącznie literacką paralelę, a nie historyczny kontekst. Ucieczka do Egiptu była realną reakcją na zagrożenie ze strony Heroda, a Mateusz świadomie ją zestawia z Mojżeszem, aby podkreślić typologię mesjańską. Analogiczne wydarzenia w historii Izraela służą do pogłębienia teologicznego znaczenia, nie do podważenia faktów. Majewski ignoruje realia geograficzne i polityczne: Egipt był naturalnym miejscem schronienia dla zagrożonych rodzin żydowskich w czasach Heroda.
Marcin Majewski:
„Jezus naśladuje tu nie tylko samego Mojżesza, ale i identyfikuje się z całym ludem Izraela, który z Egiptu przybywa do obiecanej przez Boga ziemi. Jezus powtarza historię swego ludu. Ewangelista Mateusz czyni tu szereg czytelnych i silnie przemawiających do wyobraźni żydowskich odbiorców aluzji do historii Mojżesza i wyjścia ludu Bożego z Egiptu”.
Odpowiedź:
Majewski ponownie manipuluje próbując zamienić analogię teologiczną w zarzut fikcji. To nadużycie: Mateusz wprowadza typologię, aby pokazać pełnię misji Jezusa i jego związek z historią Izraela, co jest zgodne z tradycją apostołów i starożytną historiografią. Rola aluzji i paraleli jest dydaktyczna i teologiczna, nie wyklucza prawdziwości wydarzeń historycznych. Majewski ignoruje, że starożytni odbiorcy postrzegali typologię jako potwierdzenie historyczności, a nie jako fikcję literacką.
Marcin Majewski:
„Ostatecznie przecież Jezus, który wybawi swój lud od jego grzechów (Mt 1,21), jest mesjańskim odpowiednikiem tego, który wybawił swój lud z niewoli egipskiej”.
Odpowiedź:
Majewski widzi tu jedynie alegorię i próbuje zdyskredytować Ewangelie, podczas gdy analogia z Mojżeszem jest celowym zabiegiem literacko-teologicznym, podkreślającym realizację Bożych obietnic. Jezus jest zarówno postacią historyczną, jak i mesjańskim wypełnieniem proroctw. Majewski nie jest w stanie udowodnić, że typologia podważa fakty – wręcz przeciwnie, potwierdza, że Ewangelia jest spójnym świadectwem wiary i historii.
Marcin Majewski:
„Podobnie ma się sprawa z ewangelią dzieciństwa u Łukasza. Także i tu skrupulatność historyczna wyraźnie ustępuje przesłaniu teologicznemu, skupionemu na wykazaniu, kim jest Jezus z Nazaretu”.
Odpowiedź:
Majewski od razu stawia teologię w kontrze do historii, próbując zdyskredytować Ewangelie Dzieciństwa Jezusa. To jest fałszywe założenie – w starożytnej historiografii teologia i historia nie były rozdzielone. Łukasz, pisząc dla świadków i późniejszych chrześcijan, łączy fakty historyczne z teologiczną interpretacją, tak jak Józef Flawiusz czy Tacyt łączyli fakty z interpretacją znaczenia. To nie dowód braku skrupulatności historycznej, lecz była to normalna i standardowa metoda literacka starożytności.
Marcin Majewski:
„Podstawowym problemem natury historycznej jest tu wskazany przez niego spis ludności w całym państwie (Łk 2,1) zadekretowany przez cezara Augusta. Uwaga, która wydaje się przydawać tekstowi powagi historyczności, jest myląca. Cesarstwo Rzymskie nigdy nie zarządzało ogólnopaństwowych spisów ludności, jedynie lokalne, np. w poszczególnych prowincjach imperium”.
Odpowiedź:
Majewski miesza późniejsze wzorce administracyjne z realiami Cesarstwa w I wieku n.e. Rzymscy namiestnicy mieli pełną swobodę organizowania spisów w prowincjach i zależnie od lokalnych potrzeb mogli nakazać spis całego terytorium – nie ma dowodu, że August nie mógł wydać dekretu obejmującego Judeę i Galileę. Twierdzenie Majewskiego, że „ogólnopaństwowy spis był niemożliwy”, jest arbitralne i nie uwzględnia elastyczności administracji rzymskiej w regionach peryferyjnych.
Marcin Majewski:
„Po drugie, ewangelista Mateusz nie podaje żadnej informacji o spisie ludności. Przeciwnie, wyraźnie sugeruje, że Maryja i Józef nie przyszli do Betlejem z Nazaretu, ale w Betlejem mieszkali (Mt 2,1.19-22)”.
Odpowiedź:
Majewski znowu popełnia tu typowy dla krytykantów Biblii błąd logiczny ex silentio. Brak wzmianki w Mateuszu nie dyskredytuje relacji Łukasza. Każdy ewangelista korzystał z różnych źródeł i miał inne cele literackie i teologiczne. Majewski próbuje przedstawić różnice w tradycjach jako „błąd historyczny”, podczas gdy w rzeczywistości są to dwie spójne linie przekazu – Łukasz podkreśla typologię mesjańską (Betlejem), Mateusz natomiast koncentruje się na genealogii i proroczych aluzjach do dynastii Dawida.
Marcin Majewski:
„Po trzecie, nie mamy żadnego potwierdzenia, aby spis musiał był dokonany w miejscu pochodzenia. Łukaszowi chodziło o podkreślenie pochodzenia Józefa z Betlejem, miasta Dawidowego […] nawet gdyby wymagana była podróż Józefa do miejsca pochodzenia, z Nazaretu do Betlejem, nierealistycznie brzmi scenariusz, w którym bierze on ze sobą brzemienną i spodziewającą się bliskiego rozwiązania Maryję […] Jej podróż do Betlejem […] jest ewangeliście „potrzebna” ze względu na ukazanie, iż Jezus realizuje proroctwo mesjańskie […]”.
Odpowiedź:
Majewski ignoruje realia starożytne: podróże z Nazaretu do Betlejem były całkowicie możliwe, nawet dla kobiety w zaawansowanej ciąży. Starożytni byli zaprawieni dużo lepiej od nas współczesnych w dalekich podróżach pieszych. Archeologia i badania historyczne pokazują, że takie podróże były praktykowane w celach administracyjnych lub religijnych. Biblia wielokrotnie wspomina o tym, że Żydzi odbywali podróże nawet w trudniejszych miesiącach zimowych. Na przykład 1 Mch 16,14 podaje, że Szymon, Matatiasz oraz Juda podróżowali po Palestynie i objeżdżali ją w miesiącu 11, czyli Szebat. Wypada to na styczeń i luty według naszych kalendarzy, czyli jest to środek zimy. Również Jeremiasz podaje (Jr 39,1; 52,4; por. też Ez 24,1-2; 1 Krl 25,1), że Nabuchodonozor odbył podróż z Babilonu do Jerozolimy ze swym wojskiem, która nastąpiła w 9 i 10 miesiącu, czyli Kislew i Tebet, które to miesiące wypadają na nasz listopad i grudzień oraz na nasz grudzień i styczeń. Biorąc pod uwagę fakt, że ciężki wojskowy ekwipunek ciąży o wiele bardziej niż bagaż jaki wiozła ze sobą Święta Rodzina, widzimy, że pora deszczowa była może nawet i utrudnieniem w podróżach odbywanych w tamtym rejonie, nie negowało to jednak samej możliwości odbywania takich podróży. Także Ezechiel znajdujący się wśród zesłańców w kraju Chaldejczyków (Ez 1,3; 11,24), czyli po prostu w Babilonii (Ez 12,13; 23,15; Jr 50,1) podaje, że w 10 miesiącu, czyli na przełomie stycznia i grudnia (patrz wyżej) przybył do niego do Babilonii zbieg z Jerozolimy (Ez 33,21). Fakty mówią same za siebie i dalszy komentarz jest tu zbyteczny. Podkreślenie proroctwa mesjańskiego wcale nie wyklucza historyczności wydarzenia – Łukasz łączy fakt podróży z teologiczną interpretacją, co jest klasycznym przykładem starożytnej historiografii biblijnej.
Marcin Majewski:
„Badacze mają też problem z ustaleniem, o jaki lokalny spis ludności mogłoby Łukaszowi chodzić. Nie pasuje ani spis za czasów Sencjusza Saturninusa, wielkorządcy Syrii (8-6 r. przed Chr.), ani spis za czasów Kwiryniusza w Judei (6-7 r. po Chr.). Nie zgadzają się miejsce i czas spisu. Prawdopodobnie Łukasz słyszał o tym drugim i dość swobodnie uznał, że podobny mógł odbyć się już wcześniej i obejmował Galileę. Nie wiemy jednak nic o spisie, który miałby objąć Galileę, w tym Nazaret”.
Odpowiedź:
Majewski wprowadza spekulację opartą na „braku danych” jako argument przeciw Łukaszowi. To typowy błąd modernistyczny i przy okazji ponownie błąd logiczny ex silentio. Brak pełnych kronik administracyjnych nie oznacza, że spisu nie było – wiele dokumentów rzymskich nie przetrwało, a spisy lokalne były przeprowadzane według decyzji namiestników lub cesarza. Twierdzenie, że Łukasz „swobodnie wymyślił spis”, ignoruje fakt, że dokładne datowanie i miejsce mogły być celowo przekazane w uproszczonej narracji, zachowując faktyczną prawdziwość wydarzenia.
Powtarzane przez Majewskiego bzdurne zarzuty przeciw historyczności spisu Kwiryniusza w Ewangelii Łukasza to nic nowego - stare odgrzewane racjonalistyczne kotlety sprzed 100 lat. Obaliliśmy te zarzuty już dawno temu w wielu tekstach, które publikowaliśmy już ponad 20 lat temu:
https://www.apologetyka.info/ateizm/spis-ludnosci-za-kwiryniusza-z-k-21-2,402.htm
https://www.apologetyka.info/racjonalista/problemat-kwestii-spisu-ludnosci-w-ewangelii-ukasza,110.htm
https://www.apologetyka.info/ateizm/o-spisie-ludnosci-podczas-narodzin-jezusa-raz-jeszcze,1678.htm
https://www.apologetyka.info/ateizm/modernistyczne-mity-marcina-majewskiego-o-bozym-narodzeniu,1685.htm
Marcin Majewski:
„Z drugiej strony Łukasz szczególnie w ewangelii dzieciństwa naśladuje styl biblijny, znany z Septuaginty, wskazując na realizację zapowiedzi Pierwszego Testamentu. Jego narracja o narodzinach w niegościnnym Betlejem i o pokłonie pasterzy (Łk 2,8-20) jest przedstawiona w stylu podniosłym, nawiązującym do starotestamentalnej literatury objawieniowej, czyli apokaliptycznej. Wydaje się, że w scenie objawienia się anioła Pańskiego pasterzom ewangelista nie tyle chce docenić prostotę ich ubogiego życia (jak to dziś interpretujemy), ale przypomnieć, iż pasterzami byli Patriarchowie, Mojżesz, a przede wszystkim król Dawid, założyciel dynastii królewskiej i mesjańskiej”.
Odpowiedź:
Majewski próbuje zamienić biblijny styl i nawiązania na „dowód braku historii”. To jest błędne. Łukasz używa literackiej stylizacji i aluzji do Septuaginty, aby pokazać, że narodziny Jezusa są wypełnieniem proroctw i obietnic Bożych. Styl podniosły nie oznacza fikcji, lecz świadome przedstawienie faktów w sposób, który był zrozumiały dla żydowskich i hellenistycznych odbiorców. Pasterze symbolizują lud wybrany i realizację mesjańskiego planu, co nie podważa wydarzeń historycznych – wręcz przeciwnie, nadaje im głębszy sens teologiczny i historyczny.
Marcin Majewski:
„Wyliczone powyżej problemy wskazują, iż ewangeliści zamieścili w swych tekstach jakieś echo wspomnień związanych z narodzinami Jezusa. Posłużyli się zapewne istniejącymi już w Kościele pierwotnym przekazami, ale nie usiłowali rekonstruować faktycznego stanu rzeczy. Raczej stworzyli katechezę w formie symbolicznych epizodów, które dają odpowiedź na zasadnicze pytanie całej Ewangelii: kim jest Jezus?”.
Odpowiedź:
Majewski stawia fałszywą opozycję między „historycznym faktem” a „katechezą”. To nie jest poprawne rozumienie Ewangelii ani literatury starożytnej. Ewangelie nie są nowoczesnymi kronikami – są świadectwem historycznym w formie starożytnej narracji, która łączy wydarzenia faktyczne z teologiczną interpretacją. Przypuszczenie, że Łukasz i Mateusz „nie usiłowali rekonstruować faktycznego stanu rzeczy” jest arbitralne i nieuzasadnione – oba prologi dzieciństwa Jezusa mają w sobie realne elementy historyczne: istnienie Betlejem, panowanie Heroda, postacie Józefa i Maryi. Symbolika i teologia nie wykluczają prawdziwości wydarzeń, lecz nadają im głębszy sens chrystologiczny.
Marcin Majewski:
„Aby wskazać, iż jest On Mesjaszem i Panem, posłużyli się licznymi cytatami z Pism Izraela, a także aluzjami do konkretnych proroctw, opowiadań i postaci z historii świętej. Już wcześniej pierwsi chrześcijanie wyjaśniali fakty z życia Jezusa – np. jego odrzucenie przez Jerozolimę, jego śmierć na krzyżu czy przyjmowanie wiary przez pogan – w świetle tekstów Pierwszego Testamentu. Ewangeliści poszli dalej tworząc midrasz hagadyczny czy mówiąc precyzyjnej, prolog chrystologiczny do swej Ewangelii”.
Odpowiedź:
Majewski w tym fragmencie używa nowoczesnych terminów („midrasz hagadyczny”) jakby automatycznie dyskwalifikowały one historyczność wydarzeń. To nonsens. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa stosują typowe dla starożytnej literatury sposoby interpretacji proroctw, co nie jest dowodem na żaden wymysł. Analogicznie rabini interpretowali Talmud i midrasze, łącząc wydarzenia historyczne z przesłaniem teologicznym. Mateusz i Łukasz w ten sposób ukazują, że narodziny Jezusa spełniają proroctwa, a to nie czyni narracji „fikcją” – wręcz potwierdza historyczną istotę wydarzeń, bo odnoszą się do znanych miejsc i postaci.
Marcin Majewski:
„Stopień historyczności opisywanych tu wydarzeń nie jest równy stopniowi historyczności pozostałych fragmentów Ewangelii. Wspólne dla obu prologów elementy, jak narodziny Jezusa w Betlejem za czasów Heroda są wiarygodne – i mogły stanowić podstawę dla twórczej pracy teologicznej tak Mateusza, jak i Łukasza”.
Odpowiedź:
Majewski sam przyznaje, że kluczowe elementy – Betlejem, panowanie Heroda – są historycznie wiarygodne. Skoro te filary są prawdziwe, to próba zdyskredytowania całego prologu jako „fikcji” jest absurdalna. Mateusz i Łukasz używają teologii do interpretacji faktów, a nie do ich wymyślania. W starożytnej narracji religijnej przekaz teologiczny zawsze splata się z faktem historycznym.
Marcin Majewski:
„Jednak zarówno jeden, jak i drugi pragną przede wszystkim prowadzić czytelnika do wiary w Jezusa jako Pana i obiecanego przez Boga Mesjasza bez roztrząsania szczegółów historycznych”.
Odpowiedź:
To jest klasyczny modernistyczny chwyt: twierdzenie, że Ewangelie „nie roztrząsają szczegółów historycznych”, ma sugerować, że są fikcją. W rzeczywistości starożytne narracje historyczne nigdy nie wchodziły w szczegóły jak nowoczesna kronika. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa napisane przez Mateusza i Łukasza w pełni spełniają standardy historyczne swojej epoki: podają miejsca, postacie i kontekst polityczny. Ich celem nie jest szczegółowe raportowanie, lecz wiarygodne przedstawienie faktów w połączeniu z teologiczną interpretacją, co nie obniża ich wartości historycznej.
Podsumowanie
Marcin Majewski stara się przedstawić Ewangelie Dzieciństwa Jezusa jako wymysł symboliczny i „midrasz hagadyczny”, lecz nie potrafi obalić faktów historycznych – Betlejem, Herod, Józef, Maryja – ani wykazać, że narracja jest sprzeczna sama ze sobą. Każda sugestia Majewskiego, że teksty ewangeliczne są fikcją, opiera się na nieuzasadnionej modernistycznej dychotomii między „faktem” a „przesłaniem teologicznym”, która w realiach starożytnej literatury religijnej jest całkowicie fałszywa.
Cały wywód Majewskiego opiera się więc na arbitralnym rozdziale między historią a teologią, który w starożytnej literaturze religijnej nie ma sensu. Majewski twierdzi, że Ewangelie Dzieciństwa Jezusa to „midrasz hagadyczny” i fikcja, ignorując przy tym kluczowe elementy historyczne: narodziny w Betlejem, panowanie Heroda, postacie Józefa i Maryi oraz realia polityczne i geograficzne. Majewski próbuje przedstawiać różnice między Mateuszem i Łukaszem jako dowód sprzeczności, choć w rzeczywistości obie narracje mają różne źródła i cele teologiczne, a nie są wzajemnie wykluczające się. Zarzuty Majewskiego dotyczące „niepotwierdzonych cudów” i symbolicznych elementów, takich jak gwiazda czy rzeź niemowląt, ignorują typowe dla starożytnej historiografii sposoby literackiego ukazywania znaczenia wydarzeń, które łączyły fakty z ich teologiczną interpretacją. Każda sugestia Majewskiego, że prologi dzieciństwa Jezusa są wymysłem, upada wobec faktu, że narracje te zawierają historycznie wiarygodne miejsca, postacie i kontekst polityczny, a teologia w nich zawarta nie zastępuje faktów, lecz je uwypukla. Ewangelie Dzieciństwa Jezusa napisane przez Mateusza i Łukasza są więc pełnoprawnym świadectwem historycznym w starożytnym stylu narracji, które prowadzą czytelnika do poznania prawdziwej tożsamości Jezusa jako Mesjasza i Pana, nie rezygnując przy tym z wiarygodności historycznej.
Verificator, styczeń 2026.