Włodzimierz Bednarski

Wrogowie krzyża

dodane: 2009-12-28

Słowa naszego tytułu nawiązują do wypowiedzi Apostoła Pawła, który już w pierwszym wieku po Chrystusie miał do czynienia z przeciwnikami krzyża (patrz poniżej słowa Flp 3:18). Dziś, gdy nie tylko Świadkowie Jehowy trudnią się zwalczaniem tego narzędzia kaźni Jezusa, należy przypomnieć kilka faktów z historii.

Na początek przedstawmy jedną z wypowiedzi Towarzystwa Strażnica, by wiedzieć, jakim językiem posługują się ci, którzy najchętniej krzyż wyrugowaliby z naszej przestrzeni. Oto słowa Świadków Jehowy:

Narzędzie, na którym Jezus zawisł i skonał, z pewnością nie zasługuje na bałwochwalczą cześć, raczej powinno budzić odrazę” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 20);

 

Krzyż w rzeczywistości wywodzi się z pogaństwa” („Czego naprawdę uczy Biblia?” 2005 s. 205).

 

Świadkowie Jehowy nawet gdyby dziś uznawali krzyż Chrystusowy, to jednak byliby przeciwnikami tego, by był on gdziekolwiek widoczny. Zamieniając bowiem w roku 1936 wiarę w krzyż na rzecz pala oświadczają:

Pal egzekucyjny jest rzeczą, której trzeba nienawidzić, a nie czcić” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” ok. 1957 cz. 2, s. 113);

 

Wystawianie na pokaz pala egzekucyjnego jest niewłaściwe” (jw. s. 113).

 

Obecnie różni przeciwnicy krzyża stosują podobne i inne ‘argumenty’, aby krzyż usunąć z „przestrzeni publicznej”.

 

Ale wróćmy do zamierzchłej historii. Otóż Apostoł Paweł tak oto pisze o obecnych za jego życia przeciwnikach krzyża:

„Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne” Flp 3:18-19;

 

„Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą, zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia” 1Kor 1:18;

 

„my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” 1Kor 1:23.

 

Widać z powyższego, że „wrogami krzyża” w I wieku byli współcześni Apostołowi poganie i Żydzi oraz nawet źle żyjący chrześcijanie (Flp 3:18).

Tymczasem Apostoł tak oto wyraża swój stosunek do krzyża:

„Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” 1Kor 2:2;

 

„Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” Gal 6:14.

 

O krzyżu mówi też on wielokrotnie w innych miejscach swych listów: Rz 6:6, 1Kor 1:13, 17, 2:8, 2Kor 13:4, Ga 2:19, 3:1, 5:11, 5:24, 6:12, Ef 2:16, Flp 2:8, Kol 1:20, 2:14, Hbr 6:6, 12:2.

Uczą też o nim inne księgi Nowego Testamentu np. Mt 10:38, 16:24, Dz 2:23, 36, 4:10, 13:29 Ap 11:8 (pomijamy tu fragmenty z Ewangelii na ogół znane). Jednak nie sama obecność krzyża w Biblii jest naszym tematem.

 

Wróćmy do „wrogów krzyża” z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Otóż wtedy poganom przeszkadzał nawet kult krzyża „wewnątrz Kościoła”. Kto wie, czy kiedyś nie posuną się do tego też dzisiejsi czy przyszli jego przeciwnicy?

Justyn Męczennik (100-163) broniąc krzyża starał się wykazać poganom jego obecność właściwie wszędzie:

„Krzyż to, jak przepowiada prorok, największy znak zwycięstwa i władzy Chrystusa, jak to zresztą potwierdza wszystko, co widać. Pomyślcie tylko, czy wszystko, co istnieje we wszechświecie, może istnieć samo w sobie, czy też tworzyć pewną całość bez tego znaku? Okręt nie może płynąć po morzu, jeśli nie został postawiony na nim znak zwany żaglem. Ziemi również się nie orze bez tego znaku. Rolnicy i rzemieślnicy nie wykonują swojej pracy bez narzędzi w kształcie tego właśnie znaku. Ludzka postać niczym innym nie różni się od zwierząt nierozumnych, jak tym, że człowiek przyjmuje postawę prostą i może wyciągnąć ręce, a na jego twarzy rozciąga się to, co nazywane jest nosem, który zwierzętom służy do oddychania, zaś u człowieka nic innego nie wskazuje, jak znak krzyża. (...) Również i Wasze symbole noszą moc tego znaku, np. sztandary i trofea, które zawsze idą na czele wojsk. Nie wiedząc o tym, sami podobnie czynicie, te [bowiem] znaki noszą w sobie moc i siłę. Co więcej, tymże znakiem krzyża znaczycie wizerunki Waszych zmarłych cesarzy i w inskrypcjach nazywacie bogami. Staraliśmy się więc do was przemówić znakiem, jak mogliśmy, i nic więcej nie jesteśmy w stanie dodać nawet, gdybyście nie uwierzyli. Nasz bowiem obowiązek wyjaśnienia spełniliśmy w nadmiarze” („Apologia” I:55,2-8).

 

Później chrześcijanin Minucjusz Feliks (II/III w.) tak oto wykazywał poganom niekonsekwencję, wskazując, iż krzyż obecny jest na każdym kroku, nawet w ich „przestrzeni publicznej”:

„zarzucając naszej religii kult przestępcy i jego krzyża też błąkacie się z daleka od prawdy” („Oktawiusz” 29:2);

 

„My krzyży nie adorujemy, nie zanosimy do nich modlitw. To wy możecie czcić drewniane krzyże jako części składowe waszych bóstw, ponieważ bóstwa z drewna uważacie za święte. Czymże też innym, jak nie ozdobnymi i pozłoconymi krzyżami są wasze znaki wojskowe i sztandary? Wasze trofea zwycięstwa nie tylko przypominają kształt prostego krzyża, ale wręcz rozpiętego na nim człowieka [Przypis. Najstarsze tropajon było zbitym na krzyż stojakiem, na którym zawieszano pancerz i tarezę...]. Znak krzyża tworzy przecież sama z siebie konstrukcja okrętu, gdy wydęte żagle porywają go do przodu, lub też przy podniesionych wiosłach utrzymuje się na powierzchni wody. Tak samo i jarzmo w zaprzęgu przypomina krzyż oraz człowiek, gdy wyciągnąwszy ręce, samą myślą czci boga. W formie krzyża bowiem mieści się pewien schemat naturalny, jak i wyraziła się w niej wasza religijność” („Oktawiusz” 29:6-8).

 

Poganie nawet posługiwali się szyderstwem, że Bóg nie przychodzi z pomocą krzyżowanym chrześcijanom, a oni jednak „adorują belki krzyża”:

„Popatrzmy jednak na kary, jakie znosicie, na wyroki, na tortury, na krzyże, które nie tylko czcicie, ale które są również narzędziami waszej kaźni, na płomienie, które nie tylko przepowiadacie, ale przecież sami się ich boicie. Gdzież jest ów Bóg przychodzący z pomocą zmartwychwstałym, bezradny wobec żywych?” („Oktawiusz” 12:4);

 

„sprawują oni obrzędy religijne na cześć człowieka skazanego na śmierć i że adorują belki krzyża, na którym on zawisł” („Oktawiusz” 9:4).

 

Bardzo podobne myśli i argumenty przeciwko wrogom krzyża przytaczał wcześniej Tertulian (155-220), który również wykazywał im absurdalność zarzutów, skoro krzyż obecny jest w ich życiu. Oto jego słowa:

Również ten, kto uważa nas za kapłanów krzyża, będzie naszym współkapłanem. Wartość krzyża stanowi znak utworzony z drzewa. U was również czci się coś z materii wraz z wyobrażeniem krzyża. (...) My czcimy krzyż, wraz z belką poprzeczną i wystającym siodełkiem. Wam natomiast należy się tym większa nagana, że poświęcacie okaleczone i pozbawione gałęzi drzewo, które inni poświęcili bóstwu w całości. Wykażę jednak, że cała wasza religia w pozostałych szczegółach jest kultem całego krzyża. Nie wiecie nawet tego, że sam początek waszych bogów wywodzi się od owej szubienicy. Albowiem rzeczą konieczną jest, żeby ręce artysty poprzedzały wszelką podobiznę. Tę rzeźbi z kamienia, drzewa, lub wytapia się ze spiżu, lub jakiegokolwiek materiału. Twórca postawił najpierw krzyż, ponieważ nawet dla naszego ciała umieszczono ukryty i tajemny zarys krzyża. Dlatego głowa góruje, kręgosłup jest prostopadły, ukos ramion (...) Jeśli postawisz człowieka z rozciągniętymi rękami, wówczas czynisz obraz krzyża. Pokrywszy gliną ten początek niby podstawę, twórca stopniowo kształtuje członki, buduje ciało, nadaje taki wygląd, jako odpowiada glinie. Od wewnątrz całość wznosi się na krzyżu. (...) Uświęcacie zatem krzyż, od którego zaczyna istnieć ten, który został poświęcony. (...) a zatem również żołnierska religia czci w Wiktoriach krzyże. Żołnierska religia oddaje cześć boską znakom, przysięga na znaki, przedkłada znaki nad samego Jowisza, ale fundament posągów i cały kult złota są klejnotami krzyży. W ten sposób w sztandarach i chorągwiach wojskowych, które żołnierze strzegą z wielką czcią, są niby kurtynami i szatami krzyża. Wstydzicie się, jak sądzę, nieozdobionych krzyży!” („Do pogan” I:12);

 

„Modli się wszelkie stworzenie. (...) Nawet ptaki zrywając się ze swych gniazd unoszą się ku niebu, a zamiast rąk rozkładają skrzydła w formie krzyża i wydają głosy podobne do modlitwy” („O modlitwie” 29);

 

„Tak przecież nazywa się zakończenia masztu okrętowego, które są częścią krzyża” („Przeciw Żydom” 10 [te słowa skierowane są do Żydów]);

 

Podobną polemikę z poganami na temat kultu krzyża (jak w piśmie „Do pogan”) przeprowadził Tertulian w innym swym dziele pt. „Apologetyk” (XVI:6-8).

W innym miejscu tego dzieła napisał on:

„Na krzyżach i palach wieszacie chrześcijan. A któryż posąg nie powstaje z gliny, nalepionej dokoła krzyża lub pala? Więc na szubienicy ciało waszego boga ma swój początek” („Apologetyk” XII:3).

 

Również z tamtego czasu pochodzi inne świadectwo dotyczące obśmiewania chrześcijańskich wierzeń przez ich przeciwników. Na Pallatynie w Rzymie istnieje bluźnierczy rysunek ukrzyżowanego człowieka z głową osła (dotyczący Chrystusa) z II wieku, który wykonał poganin i podpisał następująco:

„Aleksamenos adoruje swojego boga” („Świat Symboliki Chrześcijańskiej” D. Forstner OSB, Warszawa 1990, s. 287; rysunek patrz „Historia Kościoła. Od początków do roku 600” J. Danielou, H. I. Marrou, Warszawa 1986, t. I, rysunek nr 5 zamieszczony między stronami 32 i 33).

To, że takie rysunki odnoszono do Jezusa potwierdza częściowo Tertulian, który pisał:

„niektórzy majaczą, ośla głowa jest bogiem naszym” („Do pogan” 1:11; por. „Apologetyk” 16:12);

 

Podobnie relacjonuje Minucjusz Feliks:

„Słyszę więc, że czczą oni jako świętość głowę osła, najbardziej wstrętnego bydlęcia, trudno mi powiedzieć, z jakich głupich czynią to pobudek” („Oktawiusz” 9:3).

 

Ataki na kult krzyża ze strony poganina Celsusa odpiera też Orygenes (185-254). Oto jego słowa:

„Dalej Celsus kpi z nauki o drzewie i atakuje ją z dwu stron. Powiada, że czcimy drzewo albo dlatego, że nasz Nauczyciel został przybity do krzyża, albo dlatego, że z zawodu był cieślą. Nie zauważył, że o drzewie życia wspominają już Pisma Mojżesza [Rdz 3:22], a w Ewangeliach przyjętych przez Kościół nigdzie nie ma mowy o tym, że Jezus był cieślą [w Mk 6:3 są dwa rodzaje tekstów: cieśla lub syn cieśli]. Celsus sądzi, że my wyprowadziliśmy drzewo życia z alegorycznej interpretacji krzyża i zgodnie z tym błędnym poglądem stwierdza: ‘Gdyby przypadkiem ich nauczyciel został strącony ze skały, wtrącony w przepaść albo uduszony sznurem, umieściliby w niebie skałę życia, przepaść zmartwychwstania albo sznur nieśmiertelności’. I dalej: ‘Jeśli zaś opowiadają o drzewie życia dlatego, że ich mistrz był cieślą, z pewnością gdyby był szewcem, mówiliby o świętej skórze, gdyby był kamieniarzem, mówiliby o błogosławionym kamieniu, a gdyby był kowalem, nauczaliby o żelazie miłości’. Czyż nie rzuca się w oczy słabość jego zarzutów, skoro lży on ludzi, których obiecywał nawrócić jako oszukanych?” („Przeciw Celsusowi” 6:36-37).

 

Zauważmy jak przytaczane słowa zajadłego przeciwnika chrześcijan i krzyża, poganina Celsusa („Gdyby przypadkiem ich nauczyciel został strącony ze skały, wtrącony w przepaść albo uduszony sznurem, umieściliby w niebie skałę życia, przepaść zmartwychwstania albo sznur nieśmiertelności”), bardzo przypominają stwierdzenia Świadków Jehowy, którzy dziś piszą:

„Gdyby na podstawie fałszywych zarzutów stracono twego najdroższego przyjaciela, czy sporządziłbyś sobie podobiznę narzędzia egzekucji (na przykład stryczka, krzesła elektrycznego albo karabinu używanego przez pluton egzekucyjny)...” (Strażnica Nr 9, 1989 s. 26). Por. „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” 2001 s. 156.

 

Widzimy z powyższego, że krzyż miał „wrogów” już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Tacy ludzie pojawiali się też w późniejszych czasach (np. okres rewolucji francuskiej, komunizmu). A jak dziś apologeci z pierwszych wieków przemawialiby do obecnych przeciwników krzyży, którzy chcą usunąć je z „życia publicznego” (np. ze szkół, instytucji)?

Zapewne wykazywaliby im niekonsekwencję, jak kiedyś, przed wiekami. Przypomnieliby, że dziś na wielu flagach narodowych widnieje krzyż (np. Finlandia, Grecja, Islandia, Szwecja, Szwajcaria, Wielka Brytania, Australia, Norwegia), iż na cmentarzach, pomnikach, orderach, monetach i znakach drogowych jest on obecny, że na kościołach, przy drogach i na szczytach górskich (np. na Giewoncie) tzn. w publicznej przestrzeni jest on widoczny.

Który z nich nie zauważyłby dziś karetek pogotowia z krzyżem, znaku PCK i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża?

Czy żaden z nich nie wspomniałby o „skrzyżowaniu dróg”, „krzyżownicach”, „krzyżulcu”, „krzyżaku”, „krzyżówkach” (np. zwierząt; do rozwiązywania), „krzyżowaniu” (np. roślin) „krzyżu” (plecy), „krzyżowej kości”, „hafcie krzyżykowym”, „roślinach krzyżowych”, „krzyżyku muzycznym” oraz krzyżyku na klawiaturze telefonu i komputera?

Każdy z nich zauważyłby nazwy miejscowości z zawartym słowem „krzyż” (np. Święty Krzyż) oraz tego typu nazwiska (np. Krzyżanowski) i nazwy, jak chociażby znana przełęcz tatrzańska Krzyżne i popularna kaczka krzyżówka oraz ptak krzyżodziób.

Każdy z nich usłyszałby o Krzyżakach oraz wyprawach krzyżowych i krzyżowcach.

 

Co dziś powiedzieliby pisarze wczesnochrześcijańscy współczesnym nam przeciwnikom krzyża?

Zapewne, aby otworzyli oni oczy i ujrzeli go na każdym wskazanym im kroku. Aby nie próbowali usuwać go z sobie tylko znanych powodów i jakiegoś widzimisię. Aby spojrzeli na dziedzictwo religijne, kulturowe i zwyczajowe. Zapewne nie powiedzieliby, by przeciwnicy usunęli krzyż z całego tego obszaru (by być konsekwentnym), ale raczej by w imię przedstawionych faktów i tolerancji zaakceptowali go wszędzie i nie przeszkadzali innym w tej akceptacji.

Włodzimierz Bednarski

Teksty pisarzy wczesnochrześcijańskich przytaczano według:

„Pierwsi Apologeci Greccy” tłum. Ks. L. Misiarczyk, Kraków 2004;

„Apologetyk” dr J. Sajdak, Poznań 1947;

„Tertulian. Wybór Pism” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. W. Kania, Warszawa 1970;

„Tertulian. Wybór Pism II” ks. W. Myszor, o. E. Stanula, ks. A. C. Guryn, ks. K. Obrycki, Warszawa 1983;

Apologie. Minucjusz Feliks, Oktawiusz, Do Diogneta, Klemens Aleksandryjski, Zachęta Greków” przekład M. Szarmach, A. Świderkówna, ks. J. Sołowianiuk, Warszawa 1988;

Przeciw Celsusowi, Orygenes” przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1986.

 

Licznik: 4018
Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane