Włodzimierz Bednarski

Jak Świadkowie Jehowy ‘obchodzą’ Boże Narodzenie?

dodane: 2013-08-22
Świadkowie Jehowy w roku 1928 odrzucili Boże Narodzenie. Pomimo tego na czas świąt czynią pewne przygotowania. Przede wszystkim chodzi o rozpowszechnianie ludziom wiedzy o tym, jakim to pogańskim świętem jest upamiętnianie narodzin Syna Bożego. Czy Świadkowie Jehowy przez to i przez inne swe czyny, opisane w tym artykule, nie 'obchodzą' inaczej Bożego Narodzenia?

Jak Świadkowie Jehowy ‘obchodzą’ Boże Narodzenie?

 

         Na początek wspomnijmy jakie rozdziały, prócz ogólnego wprowadzenia, zamieścimy w tym artykule. Oto one:

 

         Obchodzenie Bożego Narodzenia przez Towarzystwo Strażnica.

         Obchodzenie Bożego Narodzenia przez Świadków Jehowy.

         Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia.

         Prezenty świąteczne.

 

         Typowego świętowania Bożego Narodzenia zaprzestało Towarzystwo Strażnica w roku 1928, chociaż wcześniej czyniło to podobno „bardzo uroczyście”:

 

         „Potem w latach 1927-1928 słudzy Jehowy zaniechali obchodzenia Bożego Narodzenia i urodzin, gdyż uświadomili sobie, że nie ma to uzasadnienia biblijnego” (Strażnica Nr 4, 2006 s. 29);

 

         „Wkrótce potem dzięki kolejnej strudze światła Badacze Pisma Świętego przestali obchodzić Boże Narodzenie. Wcześniejświętowalijenacałejziemi, awbruklińskimBiurzeGłównymczynilitobardzouroczyście.” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 19).

 

         Jednak pomimo tego, że Świadkowie Jehowy porzucili Boże Narodzenie już 80 lat temu, to nigdy nie uwolnili się od wpływu tego święta na nich samych.

         Towarzystwo Strażnica czuje pewnie jakieś ‘piętno’ tego, że nakazywało kiedyś świętować swym głosicielom Narodzenie Pańskie po „pogańsku”. Oto jego wspomnienie:

 

         „Wielbiciele prawdziwego Boga musieli się jednak całkowicie uwolnić od pogańskich nauk i obyczajów. Na przykład jeszcze przez jakiś czas po roku 1919 zwracali uwagę na to, by nosić ubiory nadające jakoby wygląd bardziej świątobliwy, uważali wielką piramidę egipską za ‘Biblię w kamieniu’, obchodzilitakiepogańskieświętajakBożeNarodzenie’, posługiwali się pogańskimi symbolami, jak krzyż, i pielęgnowali inne nieczyste zwyczaje religijne” (Strażnica Nr 8, 1969 s. 4).

 

         Postaramy się w tym artykule pokazać jak Boże Narodzenie wpływa na działania Towarzystwa Strażnica i jak poszczególni Świadkowie Jehowy ‘uwikłani’ są w sprawę tego święta.

         Na początek zacytujmy fragment z ich publikacji podkreślający ich rzekomo tolerancyjne podejście do świąt Narodzenia Chrystusa i do obchodzenia ich przez innych ludzi:

 

         „Ale nie mamy nic przeciw temu, żeby inni obchodzili takie święta, ani nie próbujemy im w tym przeszkadzać” („Świadkowie Jehowy a szkoła” 1990 s. 21).

 

         W dalszej części tego artykułu zobaczymy, czy naprawdę Towarzystwo Strażnica nie ma nic przeciwko temu, by inni obchodzili Boże Narodzenie i czy rzeczywiście nie próbuje przeszkadzać innym w tym. Jeśli tak jest, to przecież samo ono twierdzi, że jeśli nie będzie ostrzegać innych przed rzekomo pogańskim świętem, to Jehowa zażąda krwi głosicieli za zaniechanie przestrzegania innych ludzi. Tu Świadkowie Jehowy powołują się często na tekst Ez 3:18.

 

         Jakie są jeszcze inne wypowiedzi tej organizacji o Bożym Narodzeniu, rzekomo ‘tolerancyjne’, jak powiedziano powyżej. Oto dwie przykładowe:

 

         „Gdyby troskliwa matka zobaczyła, iż jej dziecko podnosi cukierek zrynsztokawypełnionegonieczystościami, kazałaby natychmiast go wyrzucić. Sama myśl, że mogłoby wziąć go do ust lub choćby dotknąć, budziłaby w niej wstręt. Chociaż BożeNarodzenie jest dla wielu przyjemnym świętem, pochodzizezbrukanegoźródła” (Przebudźcie się! Nr 12, 1991 s. 15);

 

         „Jehowa badał serca uczestników świąt obchodzonych w Izraelu (...). Podobnie dzisiaj patrzy z odrazą na pogańskieświęta obchodzone w chrześcijaństwie, takie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc” (Strażnica Nr 22, 2004 s. 22).

 

Obchodzenie Bożego Narodzenia przez Towarzystwo Strażnica

 

         Postawimy tu śmiałą tezę, że w Towarzystwie Strażnica obchodzi się Boże Narodzenie, ale robi się to ‘inaczej’! No właśnie, ale jak? Niby cieszy się ta organizacja z narodzenia kiedyś Jezusa, ale z drugiej strony ‘drażni’ ją, że chrześcijanie upamiętniają to. A przecież sam fakt opisania narodzin Syna Bożego przez Ewangelistów już jest upamiętnieniem tego wydarzenia! Czyżby chrześcijanie nigdy nie odczytywali tych fragmentów, a przez to nie wspominali narodzenia Mesjasza?

 

         Powróćmy jednak do tego obchodzenia ‘inaczej’ Bożego Narodzenia. Otóż od 80 lat, gdy Towarzystwo Strażnica odrzuciło te święta, organizacja ta nie daje swoim głosicielom zapomnieć o nich. Co roku Świadkowie Jehowy otrzymują w ‘podarku’ grudniowym artykuł na jego temat. Mają oni koniecznie z nim się zapoznać i dzielić się swoją wiedzą o Bożym Narodzeniu na prawo i lewo. Aby nie być gołosłownym wymieńmy tu niektóre publikacje Towarzystwa Strażnica o Bożym Narodzeniu z ostatnich 20 lat, zaznaczając iż wielokrotnie już na okładkach wymienionych czasopism widać ich wystrój świąteczny:

 

         Przebudźcie się! grudzień 2011 s. 12-13;

         Przebudźcie się! grudzień 2010 s. 3-9;

Przebudźcie się! styczeń 2009 s. 30;

         Przebudźcie się! grudzień 2008 s. 10-11;

         Strażnica Nr 24, 2007 s. 8-9;

         Strażnica Nr 24, 2006 s. 3, 32;

         Strażnica Nr 24, 2005 s. 3-8, 32;

         Strażnica Nr 24, 2004 s. 3-7;

         Strażnica Nr 24, 2003 s. 32; Przebudźcie się! Nr 9, 2003 s. 13;

         Strażnica Nr 24, 2002 s. 3-7, 32;

         Strażnica Nr 24, 2001 s. 3;

         Strażnica Nr 24, 2000 s. 3-7;

         Strażnica Nr 24, 1999 s. 3-8;

         Strażnica Nr 24, 1998 s. 3-9;

         Strażnica Nr 24, 1997 s. 3-7;

         Strażnica Nr 24, 1996 s. 3; „Czego wymaga od nas Bóg?” 1996 s. 22-23;

         Przebudźcie się! Nr 12, 1995 s. 31;

         Strażnica Nr 24, 1994 s. 3-7;

         Strażnica Nr 24, 1993 s. 3-7;

         Strażnica Nr 24, 1992 s. 3; ang. Przebudźcie się! 22.12 1992 s. 3-8, 10-12;

         Strażnica Nr 24, 1991 s. 3-7;

         Strażnica Nr 24, 1990 s. 3-7;

         Strażnica Nr 24, 1989 s. 26-28; ang. Przebudźcie się! 08.12 1988 s. 13-16;

         Strażnica Nr 24, 1988 s. 28-29; Przebudźcie się! Nr 12, 1988 s. 5-7.

 

         Wspomniany wystrój świąteczny widoczny jest np. na następujących stronach tytułowych czasopism:

 

         Strażnica Nr 24, 2006 s. 1;

         Strażnica Nr 24, 2005 s. 1;

         Strażnica Nr 24, 2000 s. 1;

         Strażnica Nr 24, 1999 s. 1;

         Strażnica Nr 24, 1997 s. 1;

         Strażnica Nr 24, 1994 s. 1;

         Przebudźcie się! Nr 12, 1993 s. 1;

         Strażnica Nr 24, 1991 s. 1.

         Por. też nawiązujące do tej problematyki Strażnice: Nr 24, 2004 s. 1; Nr 24, 2003 s. 1, Nr 24, 2002 s. 1; Nr 24, 1998 s. 1; Nr 24, 1993 s. 1; Nr 24, 1992 s. 1; Nr 24, 1990 s. 1.

 

         Widzimy więc, że nigdy Towarzystwo Strażnica nie zapomniało o swoich głosicielach i każdego roku ‘upamiętnia’ im Boże Narodzenie.

         Wiele czasopism świeckich czy religijnych mogłoby pozazdrościć Świadkom Jehowy obszerności artykułów, czy pięknych ilustracji związanych z omawianym świętem. A przecież oni ich nie obchodzą! Co by to było gdyby znów je uroczyście upamiętniali?

         Dodajmy tu, że na angielskiej płycie CD z literaturą Towarzystwa Strażnica słowo Christmas pojawia się w latach 1950-2005, w samych tylko Strażnicach, aż 1123 razy (!), a w Przebudźcie się! w latach 1970-2005 aż 776 razy! To zaskakujące zainteresowanie Bożym Narodzeniem przez ugrupowanie religijne, które go ponoć nie obchodzi. Czy ono jest mu wobec tego obojętne, skoro przejawia się takie zainteresowanie nim?

         Nasuwa się tu też pytanie, czy skoro Towarzystwo Strażnica nie uznaje daty grudniowej narodzin Jezusa, musi pisać o tym na koniec roku?

         Czy nie mogłoby ‘upamiętniać’ w publikacjach urodzenia Chrystusa w październiku, w miesiącu który uważa za właściwy dla Jego narodzenia?

         Czy wyznanie które nie obchodzi Bożego Narodzenia musi co roku rozpisywać się o tym święcie?

         Czy nie mogłoby wydać raz porządnej publikacji na ten temat, po którą można zawsze sięgnąć?

         Chyba, że tu chodzi o jakąś propagandę antybożonarodzeniową? Ale o to nie posądzamy Towarzystwa Strażnica, gdyż ono zapewnia nas przecież, że „nie mamy nic przeciw temu, żeby inni obchodzili takie święta, ani nie próbujemy im w tym przeszkadzać” („Świadkowie Jehowy a szkoła” 1990 s. 21).

         A tak na marginesie, to właściwie po co Towarzystwo Strażnica w ogóle zajmuje się Bożym Narodzeniem, skoro nie chce go normalnie obchodzić i jest mu ono ‘obojętne’?

         Czy ktoś, kogo coś nie interesuje, równocześnie tym zajmuje się?

         Czyżby Towarzystwo Strażnica miało jakieś wyrzuty sumienia, że obchodziło kiedyś to święto, które później uznało za pogańskie i teraz samo musi sobie udowadniać, że ono takim jest?

         Czyżby przez artykuły o Bożym Narodzeniu próbowało ono siebie dowartościować, że dobrze zrobiło odrzucając to święto?

         Czyżby przez artykuły próbowało ono pocieszać swoich głosicieli tym, że inni obchodzą pogańskie święto, a oni nie?

         A może te piętnowanie Bożego Narodzenia w publikacjach wynika z tego, że jednak Świadkowie Jehowy mają jakieś ciągoty do tego odrzuconego przez nich święta?

 

Obchodzenie Bożego Narodzenia przez Świadków Jehowy

 

         Jak poszczególni głosiciele Towarzystwa Strażnica obchodzą ‘inaczej’ Boże Narodzenie?

         Otóż wiele zborów ma w dniach tego święta swoje zebrania. Wspólne spotkanie dla tak wielu osób jest dla nich umacnianiem się ich tradycji antyświątecznej, a dla nas objawem, że nie potrafią oni jednak np. zrezygnować w tych dniach ze swoich zebrań, czy nie umieją przenieść ich na inny termin. A przecież zarzucają nam, że nasze święto pokrywa się z pogańskim dniem „narodzin niezwyciężonego słońca”. Z czym więc pokrywają się ich zebrania, jeśli nie z tym samym dniem, w którym się zbierają?

         Tylko nieliczni Świadkowie Jehowy chodzą w święta „od domu do domu”. Natomiast wielu z nich, korzystając z wolnych dni, gości się u innych współwyznawców, oczywiście z zastrzeżeniem, że to nie ma ‘nic’ wspólnego ze świętami. Zapewne ‘nic’, ale to, że ten dzień jest wolny dzięki temu świętu, to już inna sprawa.

         Na te wolne 2 dni wielu z nich kupuje tak zwane ‘świąteczne’ ciasta, czy przygotowuje większe ‘świąteczne’ zakupy.

         Poruszając się po mieście i chodząc do sklepów narażeni są oni na stały kontakt z choinkami, wystrojem świątecznym itp.

         W zakładach pracy muszą często przebywać w pomieszczeniach, gdzie są ustawione choinki, czy inne ozdoby świąteczne.

         Głosicielki będące sprzedawcami muszą obsługiwać osoby kupujące prezenty i zakupy świąteczne, często będąc ‘zmuszone’ doradzać klientom.

         Świadkowie Jehowy pracujący jako sprzątający zakłady pracy ‘zmuszeni’ są często do zamiatania igliwia pod choinkami, choć trzeba przyznać, że do strojenia ich raczej się nie zatrudniają. Czy jednak biorą udział w ‘rozbieraniu’ ich?

         Głosicielki zatrudniające się jako pomoce domowe, muszą często zaopatrywać w żywność ‘świąteczną’ swoich gospodarzy, jak i dokonać ‘świątecznych’ porządków.

         Jednak najbardziej ‘skarżyli’ mi się znajomi Świadkowie Jehowy sprzątający ulice, że po Sylwestrze muszą uprzątnąć ogromne pozostałości po fajerwerkach, choć wcale nie biorą udziału w tej imprezie.

 

         Świadkowie Jehowy, szczególnie z rodzin w których jedno z małżonków nie jest głosicielem Towarzystwa Strażnica, mają pewne problemy w związku z okazjami bycia na uroczystościach świątecznych. Nie będziemy tu w całości relacjonować rad Towarzystwa Strażnica, a jedynie przytoczymy, jak się wydaje, najważniejsze z nich propozycje. Oto przykłady takich wizyt Świadka Jehowy u rodziny, u której obchodzi się Boże Narodzenie:

 

         „Jak powinna postąpić zamężna chrześcijanka, gdy niewierzący mąż ją prosi, by razem z nim poszła na przyjęcie do jego rodziny w dzień uważany w świecie za święto? - B. S.

         Sytuacja taka stawia małżonkę będącą chrześcijanką w dość trudnym położeniu, przy czym w grę wchodzi cały szereg czynników. (...) Jeżeli żona chrześcijanka na prośbę męża udałaby się z nim w odwiedziny do krewnych w dzień świeckiej uroczystości, niewątpliwie dałaby poznać swoim zachowaniem, że nie obchodzi tego święta. Krewni ewentualnie powitaliby ją specjalnym pozdrowieniem świątecznym, lecz ona nie odpowiedziałaby im pozdrowieniem owego typu. Wizyty takie bywają uważane za okazję do dawania prezentów, ale ona nie przyniosłaby z sobą podarku. Co więcej, nie dałaby się w ogóle ponieść nastrojowi świątecznemu, związanemu z daną uroczystością. Dla obecnych stałoby się rzeczą jasną, że w swoim zrozumieniu nie przybyła na to przyjęcie specjalnie z okazji święta” (Strażnica Nr 12, 1970 s. 26-27);

 

         „W rodzinie męża istnieje zwyczaj, że w dniu 25 grudnia wszystkie dzieci i wnukowie spotykają się w domu jego rodziców na wielkim przyjęciu. Mąż wie, że będąc Świadkiem Jehowy, nie obchodzę świąt Bożego Narodzenia. Ale czy mam pójść tam w gościnę?

         Musisz, czytelniczko, sama zdecydować, czy w twojej sytuacji będzie to najlepszym rozwiązaniem. (...) Małżonek może też nalegać, byś mu towarzyszyła, sugerując, żebyś traktowała to jako normalny posiłek bez stosowania się do zwyczajów świątecznych. Posunięcie takie byłoby do przyjęcia, gdyż można być obecnym tam, gdzie inni odprawiają obrządki religijne, samemu nie uczestnicząc w nich. (Porównaj z tym Księgę 2 Królewską 5:17-19) W Biblii wykazano też, że choćby w czyichś oczach dany pokarm miał specjalne znaczenie, nie pozbawia to chrześcijanina możliwości spożywania go jako całkiem zwykłego pożywienia (1 Kor. 8:8; 1 Tym. 4:4)” (Strażnica Rok CI [1980] Nr 22 s. 23).

 

         Jak widzimy, głosicielom Towarzystwa Strażnica z rodzin ‘mieszanych’ wolno bywać na rodzinnych spotkaniach z okazji Bożego Narodzenia. Nie wolno im jedynie brać udziału w „obrządkach religijnych”, czy „zwyczajach świątecznych” podczas uroczystości świąteczno-rodzinnych.

         Czy jednak inni Świadkowie Jehowy też mogliby, tak jak ci z rodzin ‘mieszanych’, brać udział w spotkaniach świątecznych?

         Im zapewne Towarzystwo Strażnica nie daje takiej zgody, choć też mogłoby wyrazić taką aprobatę przy obostrzeniu warunkowym wymaganiem, jak wobec wspomnianych powyżej rodzin. Może przyjdzie na to kiedyś czas?

 

Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia

 

         Przygotowanie ‘duchowe’

 

         Świadkowie Jehowy wraz z zbliżaniem się świąt Bożego Narodzenia powinni przygotować się do nich ‘duchowo’. Dlatego ich organizacja podaje im konkretne cele, propozycje i wytyczne jak to zrobić.

         Towarzystwo Strażnica nie tylko zamieszcza, najczęściej w grudniu, okazjonalne ‘świąteczne’ artykuły w Strażnicach i Przebudźcie się! To by było za mało do obchodzenia świąt ‘inaczej’.

         Prócz tego prawie każda książka tej organizacji podejmuje temat Bożego Narodzenia (np. „Czego naprawdę uczy Biblia?” 2005 s. 156-159), ale szczególnie też i ta, którą głosiciele noszą najczęściej ze sobą, by być zawsze przygotowanym do rozmów np. o świętach. Chodzi o pozycję pt. „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” (2001) s. 358-360.

         Mało tego, nawet Biblia Towarzystwa Strażnica w specjalnym dodatku zawiera temat Bożego Narodzenia, wskazany w ‘Biblijnych tematach dorozmów’ („Pismo Święte w przekładzie Nowego Świata” 1997 s. 1659).

         Organizacja ta też co roku (!) w wewnętrznym biuletynie (miesięczniku) pt. „Nasza Służba Królestwa”, najczęściej w numerze październikowym, listopadowym lub grudniowym, publikuje rady jak podejmować rozmowy z ludźmi o Bożym Narodzeniu, jakie artykuły im proponować i nakazuje przypomnieć sobie je dla swej potrzeby. Wskazuje też głosicielom, które publikacje z ‘okazji świąt’ wręczać zaczepianym osobom na ulicach lub u drzwi.

         Znów by nie być gołosłownym przedstawiamy spis miejsc z ostatnich lat, w omawianym wewnętrznym biuletynie, w których podawane są rady dotyczące Bożego Narodzenia:

 

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 11, 2011 s. 4;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 11, 2010 s. 8;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 2008 s. 8;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 11, 2006 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 2005 s. 8;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 2003 s. 6;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 2002 s. 6;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 2001 s. 4 i Nr 11, 2001 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 2000 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1999 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 1998 s. 6 i Nr 12, 1998 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1997 s. 6;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 1996 s. 6 i Nr 11, 1996 s. 1;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1995 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 1994 s. 6;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 1993 s. 4;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1992 s. 1;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1991 s. 1-2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1990 s. 1 i 10;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1989 s. 1-2, 4;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1988 s. 5;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 11, 1987 s. 3

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1986 s. 2 i 12;

         ang. „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1985 s. 1-2, 8;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1984 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 11, 1983 s. 5 i Nr 12, 1983 s. 2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1982 s. 1-2;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 10, 1981 s. 3-4;

         „Nasza Służba Królestwa” Nr 12, 1980 s. 2.

 

         Oczywiście wiemy, że przy okazji Bożego Narodzenia Świadkowie Jehowy swoim słuchaczom mówią najczęściej o Saturnie i Saturnaliach, o Mitrze i ‘dniu narodzin niezwyciężonego słońca’, a nie o Jezusie Chrystusie. Ale i przez to wprawiają nas w jeszcze większe umiłowanie Syna Bożego. Ciekawe też, czy głosiciele ci, naprawdę wierzą, że ‘niezwyciężone słońce’ narodziło się 25 grudnia? Przecież to bożek, który nie istnieje!

         Szkoda, że względem świąt Narodzenia Pańskiego nie zastosują oni fragmentu, który podaje im ich własna organizacja:

 

         „Zwyczaj (lub symbol) mógł mieć związek z religią fałszywą przed wieloma wiekami albo ma w dalszym ciągu, ale gdzieś w odległym kraju. Zamiast więc prowadzić czasochłonne poszukiwania, zadaj sobie pytanie: Jak na tę sprawę zapatruje się większość ludzi w moich stronach? (Por. 1 Koryntian 10:25-29)” (Strażnica Nr 20, 1991 s. 31).

 

         Ten sam fragment przytacza też w przypisie Przebudźcie się! Nr 3, 1999 s. 11, a do podobnej problematyki nawiązuje także Przebudźcie się! Nr 1, 2000 s. 26-27.

         Może gdyby Świadkowie Jehowy zastosowali te słowa do Bożego Narodzenia, to życzliwszym okiem mogliby spojrzeć na nasze święta?

Głosicielom poleca się nawet w święta głosić „od domu do domu”:

 

Co będziesz robił w czasie świąt?

Ponieważ w dni, w które przypadają święta religijne i państwowe, wielu ludzi nie pracuje i przebywa w domu, zwykle jest to dogodny czas na pełnienie służby kaznodziejskiej. Zbory są zachęcane do organizowania w te dni specjalnych zbiórek. (...) Dlaczego jednak nie miałbyś części takiego dnia przeznaczyć na głoszenie?” (Nasza Służba Królestwa Nr 10, 2013 s. 3).

 

         Przygotowanie ‘fizyczne’

 

         A co z przygotowaniami ‘fizycznymi’ do świąt, w odróżnieniu od powyższych przygotowań ‘duchowych’?

         Otóż wielu Świadków Jehowy przeżywa pewne trudności związane z Bożym Narodzeniem i zorganizowaniem tej uroczystości.

         Jedna z publikacji podaje na przykład na ile głosicielka Towarzystwa Strażnica może pomagać mężowi, który nie jest Świadkiem Jehowy, w przygotowaniu zakupów czy potraw świątecznych. Nie będziemy tu relacjonować całego artykułu ze wspomnianego czasopisma, ale podajemy tu przynajmniej pytanie z niego i końcowe jego krótkie podsumowanie:

 

         „Jak żona będąca chrześcijanką może pogodzić lojalność wobec Boga z podporządkowaniem mężowi, który nie podziela jej przekonań i obchodzi swoje święta religijne? (...) A zatem wierna chrześcijanka musi sama ocenić wszystkie fakty i zdecydować, co zrobić. (...) Pamiętając o tym, każdy chrześcijanin musi rozstrzygnąć, co bez pójścia na kompromis może zrobić na prośbę osób sprawujących władzę w rodzinie lub w państwie” (Strażnica Nr 24, 2001 s. 28-29).

 

         Dodajmy tu, że z powyższego artykułu wynika, że głosicielka właściwie może pomóc w robieniu zakupów świątecznych, czy zrobieniu takich potraw, ale musi je potraktować nie jako „świąteczne”, tylko jak zwykłe czynności wykonywane w ciągu roku!

 

         Inna kwestia w przygotowaniach do świąt to sprawa choinki. Problemy z tym mają czasem pracownicy gospodarczy w zakładach pracy będący Świadkami Jehowy, otrzymujący polecenie nabycia ich dla firmy. Ten sam dylemat dotyczy też gospodyń domowych będących głosicielami Towarzystwa Strażnica, które otrzymują zlecenie od swych pracodawców.

         A jak jest w małżeństwach ‘mieszanych’? Czy w domach, gdzie tylko jedno z małżonków jest Świadkiem Jehowy bywają choinki? Owszem! Oto wytyczne z publikacji Towarzystwa Strażnica:

 

         „Jakie zasady biblijne są miarodajne w wychowaniu dzieci w rodzinach, w których jedno z rodziców jest oddanym Bogu chrześcijańskim świadkiem Jehowy, a drugie nie? - Pytanie licznych czytelników.

         Według Pisma, mąż i ojciec jest głową domu. (...) musi on dbać o to, aby jego dzieci otrzymywały właściwe chrześcijańskie wychowanie i szkolenie (...) Nadto winien zapewnić żonie wolność wielbienia Boga na jej sposób, a ona może czasem obstawać przy tym, żeby zabrać dzieci do jej miejsca wielbienia. To, że w sprawie wielbienia Boga pozostawia jej wolność, może nawet oznaczać, że zezwoli jej w czasie świąt tzw. ‘Bożego Narodzenia’ w jednym pokoju mieszkania postawić choinkę, chociaż jako wierzący nie dopuści do tego, żeby inne pomieszczenia domu albo zewnętrzna część mieszkania (np. drzwi) były udekorowane. Zezwalając żonie wielbić Boga na jej sposób, dowodzi, że miłuje ją jak siebie samego. - Efez. 5:28-29.

         Podobnie niewierzący mąż jako głowa domu, może wytyczyć dzieciom religię” (Strażnica Nr 12, 1963 s. 12).

 

         Widzimy więc, że w wielu domach, w których tylko jedno z małżonków jest Świadkiem Jehowy, znajduje się „jedna” choinka. Nawiasem mówiąc, rzadko zdarza się, by w domach chrześcijan obchodzących Boże Narodzenie bywało więcej jak jedno drzewko świąteczne (o choinkach w Towarzystwie Strażnica do roku 1928 patrz cytat w rozdziale następnym).

         Prócz tego, jak widzimy, Towarzystwo Strażnica dopuszcza, by dzieci jego głosiciela bywały w miejscach kultu innych wyznań, gdzie bywają też choinki i nabożeństwa świąteczne.

 

Prezenty świąteczne

 

         Na początek wspomnijmy, jaki kiedyś (do 1928 r.) pozytywny stosunek do prezentów na Boże Narodzenie miało Towarzystwo Strażnica. Oto fakty:

 

         „[pod datą 25 XII] Zwyczaj dawania w tym czasie upominków zdaje się być właściwym. Bóg jest dawcą każdego dobrego i doskonałego daru. On jest tym, który ustawicznie udziela, a my ustawicznie od Niego przyjmujemy. Lecz największym darem, jaki otrzymaliśmy, jest Jego Syn, który stał się naszym Zbawicielem” („Niebiańska manna, czyli rozmyślania duchowe na każdy dzień w roku”; wydawana od 1905 do 1928 r.);

 

         „W tamtych czasach oddani Bogu chrześcijanie faktycznie obchodzili urodziny. Czemu więc nie mieli świętować rzekomego dnia urodzin Jezusa? Również tę rocznicę obchodzili przez wiele lat. W czasach pastora Russella Boże Narodzenie świętowano w starym Domu Biblijnym w Allegheny w Pensylwanii. Ora Sullivan Wakefield przypomina sobie, że z tej okazji brat Russell dawał członkom rodziny Domu Biblijnego złote 5- lub 10-dolarówki. A Mabel P. M. Philbrick wspomina: ‘Mieliśmy zwyczaj, oczywiście dziś już zarzucony, obchodzić Boże Narodzenie przy choince w jadalni Betel. Brat Russell codziennie pozdrawiał nas słowami: «Dzień dobry wszystkim!», ale w tym dniu mawiał: «Życzę wszystkim wesołych świąt!»‘.” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 65).

 

         Nawet czasopismo Towarzystwa Strażnica składało swym głosicielom życzenia świąteczne i proponowało podarki na tę okazję:

 

„Upominki na Gwiazdkę

Chrześcijanie z imienia upamiętniają dzień 25 grudnia, chociaż bardzo nikłe pojęcie o jego znaczeniu mają, przez dawanie upominków swoim najbliższym krewnym lub znajomym. Wielu i z prawdziwych Chrześcijan przyjęło ten zwyczaj i ten sam czas, który zdaje się być właściwym, bo około tej daty Bóg zwiastował zesłanie największego Daru na Świat, mianowicie Swego umiłowanego Syna, który stał się naszym Zbawicielem. Dlatego oni, posiadając w tym względzie pojęcie właściwe, winni swoim krewnym i znajomym, jeżeli zamierzają, dawać upominki takie, które by wskazywały im ideały wyższe. Obecnie nastręcza się bardzo odpowiednia sposobność dla wszystkich Braci i Sióstr do przedstawienia ludziom wyższych ideałów. Każdy kolporter może teraz przedstawiać Złoty Wiek i książki drugim ludziom by kupowali je nie tylko dla siebie, ale i dla krewnych i znajomych. Mogą im zrobić najlepszy upominek czyli podarunek na Gwiazdkę przez zaprenumerowanie Złotego Wieku, czy też przez posłanie im książki. Bracia prawie wszyscy mają krewnych i znajomych w Europie. Mogą zrobić im dobry upominek przez zaprenumerowanie Złotego Wieku albo wysłanie im jakiej książki” (Strażnica 01.11 1926 s. 322).

 

         „Wszystkim czytelnikom Złotego Wieku życzymy Wesołych Świąt” („Złoty Wiek” Nr 61, 15 XII 1927 s. 578);

 

         „Upominki na Gwiazdkę (...) Mogą im zrobić najlepszy upominek czyli podarunek na Gwiazdkę przez zaprenumerowanie Złotego Wieku, lecz też przez posłanie im książek. Siedem Tomów Wykładów Pisma Św.” („Złoty Wiek” Nr 59, 15 XI 1927 s. 560).

 

O książce Manna zaś napisano:

 

         „Zdaje się, iż wyrządzamy naszym przyjaciołom i bliźnim przysługę, gdy zwracamy ich uwagę na potrzebę używania »Manny«, czyli »Codziennych Rozmyślań«. Niektórzy robią z niej prezent z okazji urodzin, imienin lub na gwiazdkę” („Niebiańska manna, czyli rozmyślania duchowe na każdy dzień w roku dla domowników wiary”, wydawana i rozprowadzana w latach 1905-1929, rozdz. Rzeczy dla codziennego rozmyślania).

 

         A jak dzisiaj jest z prezentami świątecznymi u Świadków Jehowy?

         Otóż sam pamiętam jak w mym zakładzie pracy Świadkowie Jehowy, jak wszyscy inni, stawali w kolejce do kasy po „bony świąteczne”, tak na Boże Narodzenie, jak i na Wielkanoc.

         Również głosicielka będąca pracownicą naszego zakładu odbierała „paczki świąteczne” dla córki, choć robiła to dopiero po Nowym Roku i manifestując, że traktuje to jako „paczkę socjalną”. Jednak bywały w niej i „mikołajki” z czekolady i inne słodycze z etykietami świątecznymi.

         Cóż wygląda na to, że Świadkowie Jehowy po prostu obchodzą święta, ale ‘inaczej’.

 

         Problem prezentów na święta nie jest u Świadków Jehowy nowym i łatwym dla nich samych. Świadczą też o tym pytania głosicieli zadawane Towarzystwu Strażnica. Oto przykłady ich wątpliwości:

 

         „Pracuję w dużym przedsiębiorstwie, które corocznie w charakterze podarunku gwiazdkowego wypłaca swym pracownikom premię w okresie świąt Bożego Narodzenia. Czy my jako świadkowie Jehowy możemy przyjmować takie podarki?

         Przyjęcie prezentu czy też premii pieniężnej przyznanej chrześcijaninowi przez pracodawcę w okresie Gwiazdki nie byłoby niczym opacznym z punktu widzenia Pisma Świętego. Niektóre przedsiębiorstwa handlowe co roku przyznają premię swoim pracownikom (a nie ogółowi klientów) i po prostu najbardziej odpowiada im ten okres czasu. Dlatego też przyjęcie czegoś takiego nie oznacza, że odbiorca obchodzi święta Bożego Narodzenia, bo przecież premia jest dla pracownika uzupełnieniem normalnego wynagrodzenia. Jest to wyraz uznania pracodawcy dla pracownika za trud ponoszony od pewnego czasu i to z korzyścią dla pracodawcy. Rzecz oczywista, że jeśli ktoś na samą myśl o przyjęciu takiej premii odczuwa niepokój sumienia, to może grzecznie i taktownie uchylić się od tego, a tym sposobem zachować czyste sumienie. - 1 Piotra 3:16. (...) Dlatego świadek Jehowy, nawet przyjmując w tym okresie premię albo podarek, niewątpliwie postara się przy wyrażeniu podziękowania nie łączyć tego z odnośnym świętem. Ponadto dla dobra pracodawcy, kiedy chwila będzie stosowna, uda się być może wyjaśnić taktownie swoje biblijne stanowisko w sprawie Bożego Narodzenia lub innych świąt” (Strażnica Nr 14, 1967 s. 12);

 

         „W zakładzie, gdzie pracuję, wszystkim zatrudnionym jest wypłacana gratyfikacja z okazji Bożego Narodzenia. Czy z tej racji, że nie obchodzę wymienionego święta, powinienem jej nie przyjąć?

         Cała rzecz w tym, jaki właściwie cel ma taka gratyfikacja i jak bywa traktowane jej przyjęcie. (...) Czy przyjęcie premii gwiazdkowej oznacza, że się uczestniczy w tym święcie? Niekoniecznie. Bywa przecież, że wcale nie jest dawana z myślą o tym, iż każdy przyjmujący obchodzi Boże Narodzenie. Pracodawca może po prostu woli rozdzielić wśród pracowników część zysków przedsiębiorstwa przy końcu roku, kiedy wielu z nich szczególnie sobie ceni otrzymanie większej sumy, by nią dysponować według swego uznania. Gratyfikacja taka bywa rozumiana jako dowód wdzięczności za całoroczny trud oraz zachęta do dalszej solidnej pracy i utrzymania dobrych stosunków między pracodawcą a pracownikami. Właściciel może ją wypłacać wszystkim zatrudnionym, bez względu na to, że niektórzy z nich, na przykład żydzi, muzułmanie lub inni, nie uznają Bożego Narodzenia. Zatem ani sama pora dania prezentu, ani też nazwa, jaką przyjęto go określać, nie muszą dla Świadka Jehowy być czynnikiem automatycznie wykluczającym możliwość skorzystania z niego. Nawet jeśli u ofiarodawcy o wyborze czasu na wręczenie prezentu decydują jego przekonania religijne, nie znaczy to, że o odbiorcy się sądzi, iż podziela jego poglądy. Często się zdarza, że współpracownik lub krewny Świadka Jehowy powiada: Wiem, że nie obchodzisz Bożego Narodzenia (lub innego święta), ale mimo wszystko chciałbym, żebyś przyjął ode mnie tę pamiątkę. - Jeżeli sumienie chrześcijanina mu na to pozwala, może go odebrać i podziękować bez nawiązywania do święta (Dzieje 23:1). Podobnie postępuje wielu chrześcijan, kiedy wręcza im upominek ktoś nie obeznany z ich wiarą. (...) Gdyby jednak wręczenie daru zmierzało do wykazania, że chrześcijanin nie trzyma się mocno swych przekonań lub że dla zysku idzie na kompromis, wtedy najlepiej stanowczo odmówić przyjęcia” (Strażnica Rok CI [1980] Nr 22 s. 23-24).

 

         Po tym wszystkim moglibyśmy zapytać, czym właściwie różni się odbieranie prezentów gwiazdkowych przez Świadków Jehowy od pozostałych ludzi w ich zakładzie pracy?

         Czy tylko w firmach prowadzonych przez Świadków Jehowy, inni głosiciele tej organizacji nie otrzymują od pracodawcy (swych współbraci) premii czy bonów „świątecznych”?

         Ciekawe też, że Świadkowie Jehowy w swym przyjmowaniu gratyfikacji świątecznej przyrównali siebie do Żydów czy muzułmanów, których zaliczają przecież do Babilonu Wielkiego!

 

         Zakończenie

 

         Jak z powyższego widać kwestia Bożego Narodzenia sprawia Świadkom Jehowy wiele problemów. Być może z tego powodu Towarzystwo Strażnica daje swoim głosicielom możliwość ‘świętowania inaczej’. Samo zajmowanie się Bożym Narodzeniem, podczas trwania tych świąt, sprawia pewnie Świadkom Jehowy wiele radości. Bo jeśli tak nie jest, to staje się to niezrozumiałe dla ludzi obserwujących ich. Jednak jaką radość mieliby oni, gdyby znów, jak przed rokiem 1928, Towarzystwo Strażnica pozwoliłoby im przyłączać się do świętowania wraz ze wszystkimi chrześcijanami! Jeśli dziś wolno to robić Świadkom Jehowy z rodzin mieszanych (ale bez brania udziału w kulcie chrześcijańskim), to może przyjdzie czas, że i pozostałym swym głosicielom organizacja ta udzieli na to zgodę?

         Na zakończenie trzeba tu dodać, że Świadkowie Jehowy, poprzez swoje obchodzenie ‘inaczej’ Bożego Narodzenia, przyczyniają się częściowo i zapewne nieświadomie do poszerzenia wiedzy o tym święcie przez chrześcijan, czego autor tego artykułu jest przykładem. Bez ich ‘uwag’ o naszych zwyczajach świątecznych, związanych z narodzeniem Chrystusa, niewielu z nas zapewne by zgłębiało ten temat. Z tego powodu może należy się Towarzystwu Strażnica jakaś, choć mała pochwała, za podejmowanie co roku w swych publikacjach tematu Bożego Narodzenia. Może gdyby organizacja ta nie przedstawiała ciągle swej oryginalnej teorii o czczeniu przez nas Mitry, Słońca czy Saturna dnia 25 grudnia, to by nasza gorliwość w obchodzeniu tego święta podupadła. Może święto to by nam spowszedniało, a tak jest dla nas ciągle wartościowe, bo wspominające fakt narodzenia się Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela.

 

         O innych sprawach związanych z Bożym Narodzeniem patrz też trzy moje artykuły oraz rozdział w mej książce:

 

         Boże Narodzenie i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I i II);

         Pisarze wczesnochrześcijańscy i ‘mędrcy ze Wschodu’ a Świadkowie Jehowy;

         Mitra i Świadkowie Jehowy;

         Boże Narodzenie („W obronie wiary. Pismo Święte a nauka Świadków Jehowy, innych sekt i wyznań niekatolickich” rozdz. 38) (powyższe materiały opublikowane są np. na www.piotrandryszczak.pl).

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane