Włodzimierz Bednarski

Jaki majątek posiadał C. T. Russell, prezes Towarzystwa Strażnica? (cz. 2)

dodane: 2020-05-05
W części drugiej naszego artykułu opisujemy kolejne formy gromadzenia oszczędności przez C. T. Russella i spożytkowanie ich poprzez Towarzystwo Strażnica, którego był on założycielem i prezesem

 

Jaki majątek posiadał C. T. Russell, prezes Towarzystwa Strażnica? (cz. 2)

 

         W pierwszej części tego artykułu zamieściliśmy następujące rozdziały:

 

Początkowy majątek C. T. Russella

Udziały w sieci sklepów

Zdolności biznesowe C. T. Russella

Kandydat na milionera

Majątek C. T. Russella według dzisiejszej wartości dolara

Likwidowanie biznesu

Zanim C. T. Russell zaczął wydawać Strażnicę

Ulokowanie majątku i sprzedaż literatury

Działalność C. T. Russella nie religijna, ale biznesowa

C. T. Russell nie potrzebował niczyich pieniędzy

Datki (darowizny) powodem założenia Towarzystwa Strażnica

Pierwsze darowizny

Fundusz Traktatowy Strażnicy

Dobre Nadzieje

Przyjmowanie pieniędzy od innych

 

         W tej części naszego tekstu zamieszczamy kolejne rozdziały:

 

„Cudowna pszenica” – „darowizna na rzecz Towarzystwa”

Zupełna ofiara Boguze wszystkiego co posiadasz: zdolności, pieniądze...

Scedowanie przez C. T. Russella swojej firmy dla Towarzystwa, w którym był większościowym udziałowcem

Wartość scedowanej firmy C. T. Russella Tower Publishing Company

Utrzymanie i pensja C. T. Russella

Prezenty od C. T. Russella – złote 10-dolarówki i „nowe złote oznaki”

Sprzedaż złotych łańcuszków i oznak krzyża i korony

Co C. T. Russell fundował żonie, która odeszła

C. T. Russell – dający żonie dom

C. T. Russell – odbierający żonie dom

Spadek dla żony C. T. Russella po separacji

Alimenty wypłacane żonie C. T. Russella

Zagraniczne podróże C. T. Russella

Ile C. T. Russell wydał na opublikowanie Fotodramy?

Czy C. T. Russell otrzymał po milionie dolarów od Rockefellera i Helen Gould?

Jak C. T. Russell zarządzał Towarzystwem wraz z żoną?

Jak C. T. Russell zarządzał Towarzystwem bez żony?

Udziały C. T. Russella po jego śmierci

Majątek C. T. Russella w chwili jego śmierci

Pół miliona dolarów i zaprzestanie publikowania kazań w prasie świeckiej

Sekretarze-skarbnicy w korporacjach C. T. Russella

 

„Cudowna pszenica” – „darowizna na rzecz Towarzystwa”

 

         C. T. Russell zaczął popierać sprzedaż tak zwanej „cudownej pszenicy”, z której pieniądze miały być przeznaczone na pracę Towarzystwa Strażnica:

 

         „Samo Towarzystwo nie wysunęło co do tej pszenicy żadnych twierdzeń opartych na własnej praktyce, choć ta odmiana zdążyła już osiągnąć wysoką cenę na rynku krajowym. Brat Russell nie nadał jej nazwy ani nie czerpał z całej tej sprawy żadnej korzyści. Pieniądze od ofiarodawców były datkiem na chrześcijańską pracę misyjną. Gdy postronni zaczęli tę sprzedaż krytykować, powiadomiono wszystkich, którzy wpłacili jakąkolwiek kwotę, że skoro nie są zadowoleni, to mogą swe pieniądze podjąć z powrotem. Zostały one w tym celu złożone w depozycie na jeden rok. Jednak nikt nie zażądał zwrotu. Z krytyką wystąpili więc jedynie ci, którzy o tej sprawie nie byli dobrze poinformowani. Była to po prostu darowizna na rzecz Towarzystwa metodą tak często praktykowaną przez innych, jak np. sprzedaż na wencie parafialnej pieczywa ofiarowanego przez dobrowolnych dawców” (Strażnica Nr 12, 1958 s. 22 [ang. 15.05 1953 s. 319]).

 

W roku 1908 C. T. Russell  zamieścił w swym czasopiśmie pierwsze opinie i reklamy tego zboża.

         W roku 1910 jeden ze zwolenników C. T. Russella i jego nauki, rolnik z zawodu, J. A. Bohnet, zaczął hodować ten rodzaj pszenicy (był on później, w roku 1918, w zarządzie Towarzystwa Strażnica, patrz Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 68).

„Cudowną pszenicę” można było zakupić poprzez kontakt z Towarzystwem Strażnica i to podobno taniej, niż u innych niezależnych sprzedawców!

Cena była konkurencyjna (1$ za funt ziarna) w stosunku do ceny rynkowej (1,25$ za funt ziarna)!

C. T. Russell zapewne uznał pojawienie się tej pszenicy jako kolejny objaw błogosławieństwa Chrystusa, z okazji Jego powrotu w roku 1874. Towarzystwo Strażnica nie ukrywa tego, gdyż napisało o tym następująco, odwołując się do tekstów biblijnych:

 

„Brat Russell interesował się wszystkim, co dotyczyło biblijnej przepowiedni, że pustynie zakwitną jak róża i że ziemia wyda swój urodzaj [Iz 35:1, Ez 34:27]” (Strażnica Nr 12, 1958 s. 22).

 

O istnieniu „cudownej pszenicy” i sprzedaży jej C. T. Russell informował swoich czytelników wielokrotnie na łamach czasopisma Strażnica:

 

ang. Strażnica 15.03 1908 s. 4152 (reprint);

ang. Strażnica 15.07 1908 s. 4205 (reprint);

ang. Strażnica 01.10 1908 s. 4250 (reprint);

ang. Strażnica 15.07 1909 s. 4431 [reprint);

ang. Strażnica 15.05 1910 s. 4617 (reprint);

ang. Strażnica 15.06 1910 s. 4635 (reprint);

ang. Strażnica 01.09 1910 s. 4674 (reprint);

ang. Strażnica 01.10 1910 s. 4688-4689 (reprint);

ang. Strażnica 15.06 1911 s. 4844 (reprint);

ang. Strażnica 01.08 1911 s. 4866 (reprint);

ang. Strażnica 01.07 1912 s. 5058 (reprint);

ang. Strażnica 15.02 1913 s. 5189-5190 (reprint);

ang. Strażnica 01.03 1915 s. 5648 (reprint);

ang. Strażnica 15.07 1915 s. 5729 (reprint).

 

         Warto jednak wspomnieć, że jeden z fragmentów reklamował nie tylko „cudowną pszenicę”, ale i „cudowne żyto” (Miracle Rye) (ang. Strażnica 01.10 1910 s. 4688 [reprint]).

 

         Oto jak C. T. Russell w roku 1915 skwitował sprawę „cudownej pszenicy”, gdy opinia publiczna i media nie dawały mu spokoju w kwestii ‘kupczenia zbożem’:

 

         „Do pewnego stopnia, było to pomocnym w rozpowszechnianiu Prawdy. Ludzie zauważyli, że nam nie rozchodzi się o ich pieniądze, ale że staramy się czynić im dobrze i zaczęli się interesować” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 347).

 

         Tłumaczenie niektórych wskazanych tekstów angielskich zainteresowany znajdzie na poniższej stronie badaczy Pisma Świętego:

 

http://wydawnictwostraz.org/rok-2013/nr-12013/385-cudowna-pszenica.html

 

         Prócz tego C. T. Russell w mniejszym stopniu reklamował i sprzedawał, poprzez Towarzystwo Strażnica, inne towary do uprawy, ale te kwestie opisaliśmy w oddzielnym artykule pt. „Milenijna fasola” oraz „milenijna bawełna” i Towarzystwo Strażnica.

 

Zupełna ofiara Boguze wszystkiego co posiadasz: zdolności, pieniądze...

 

         C. T. Russell już w roku 1904 wskazał, jak ma wyglądać zupełne oddanie się Bogu, a więc i poprzez dawane Towarzystwu Strażnica pieniądze:

 

„Czyś uczynił ze siebie zupełną ofiarę Bogu i ze wszystkiego co posiadasz: zdolności, pieniądze, czas, wpływ, ażeby to wszystko było użyte wiernie w służbie Bożej i to aż do śmierci?” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 95; por. ang. Strażnica 15.05 1913 s. 5246 [reprint]).

 

„Już w roku 1904 brat Russell wykazał, że jeśli ktoś w pełni ofiarował się (dzisiaj powiedzielibyśmy: oddał się) Bogu, to »taki dał Panu wszystko, co posiadał«. Odtąd powinien więc »uważać się za szafarza swego własnego czasu, wpływu i pieniędzy i każdy powinien starać się, by użyć, o ile będzie mógł najlepiej, swych talentów na chwałę Mistrza« (...) (Wykłady Pisma Świętego, „Nowe stworzenie”, ss. 420 i 421)” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 342).

 

         „Wobec tego każdemu nasuwa się pytanie: Ile powinienem oddawać swego czasu, wpływu i swoich pieniędzy Panu? Odpowiadamy, że jeżeli pytanie to postawił ktoś, co się ofiarował zupełnie i stał się Nowem Stworzeniem, na to może być tylko jedna odpowiedź, to jest, że taki nie ma nic do dania, taki dał Panu wszystko, co posiadał. Jeżeli zaś zatrzymał, wtedy nie uczynił zupełnego ofiarowania, i może być pewnym, że nie był zupełnie przyjęty przez Pana” (Nowe Stworzenie 1919 [ang. 1904] s. 420).

 

         W dalszych wywodach, w cytowanym dziele na stronie 421, C. T. Russell pisał o dziesięcinie Izraelitów oraz dodał: „Czy stąd można wnioskować, że spodziewa się mniej od synów, aniżeli od sług? Zaprawdę nie. (...) Co do »domu synów«, to nie tylko dziesiąta część, lecz wszystko jest poświęcone, ofiarowane i wszystko, podług okoliczności, ma być użyte dla możliwego służenia Panu i Jego sprawie. W ten sposób mamy postępować, dając w służbie dla Prawdy nasze życie i wszystko co posiadamy”.

 

Scedowanie przez C. T. Russella swojej firmy dla Towarzystwa, w którym był większościowym udziałowcem

 

         W trakcie trwania procesów sądowych C. T. Russella z żoną (kryzys małżeński rozpoczął się tuż po roku 1894), scedował on swoją firmę na rzecz Towarzystwa:

 

„Właścicielem Tower Publishing Company był Charles Taze Russell. W roku 1898 scedował prawo własności tej oficyny na Towarzystwo Biblijne i Traktatowe – Strażnica” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 576).

 

         Firma ta istniała co najmniej od roku 1886 i w niej C. T. Russell wydał w tamtym czasie swój pierwszy tom pt. Plan Wieków(ang. Strażnica luty 1887 s. 897 [reprint]).

         C. T. Russell zabezpieczył się tym scedowaniem przed ewentualnym podziałem majątku w przypadku separacji czy rozwodu z żoną.

         Jedna z angielskich broszur sugeruje, że wspomniana firma pastora zaistniała około roku 1884:

 

From 1884, the WatchTower Society had concentrated on administering funds for expanding distribution of Bible literature. The publishing of such literature was cared for by the Tower Publishing Company, a firm owned by Charles Taze Russell, which also owned the “Bible House” on Arch Street, Pittsburgh (Centennial of the WatchTower Bible and Tract Society of Pennsylvania 1984 s. 8).

 

         Jednak już wcześniej C. T. Russell miał być może jakąś swoją drukarnię, gdyż jego publikacja z roku 1881 miała podanego następującego wydawcę: Zion's WATCH TOWER (patrz ang. Pokarm dla myślących chrześcijan 1881).

         Faktem jest natomiast to, że gdy pastor przekazywał w roku 1898 swoją firmę Tower Publishing Company na rzecz Towarzystwa Strażnica, to miała ona już małą drukarnię (patrz poniżej).

 

Wartość scedowanej firmy C. T. Russella Tower Publishing Company

 

„Działalność wydawnicza przybrała nową formę, gdy w roku 1886 brat Russell zakończył Boski plan wieków – pierwszy z sześciu tomów, które napisał osobiście. Cztery części tej serii (1886-1897), jak również traktaty i Strażnicę od roku 1887 do 1898 brat Russell publikował w oficynie wydawniczej Tower Publishing Company*.

*Właścicielem Tower Publishing Company był Charles Taze Russell. W roku 1898 scedował prawo własności tej oficyny na Towarzystwo Biblijne i Traktatowe – Strażnica” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 576).

 

„Biuro główne Badaczy Pisma Świętego mieściło się początkowo na Fifth Avenue 101 w Pittsburghu, a później przy Federal Street 44 w Allegheny. Jednakże pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia rosnące tempo ogłaszania dobrej nowiny i gromadzenia ludzi o usposobieniu owiec zadecydowało o konieczności rozbudowy. Lud Jehowy wzniósł więc własny obiekt. Był to czterokondygnacyjny budynek z cegły, ukończony w roku 1889 kosztem 34 000 dolarów, a usytuowany w Allegheny przy Arch Street 56-60 (później numery zmieniono na 610-614). Stał się znany jako »Dom Biblijny«. Pierwotnie należał do prywatnej oficyny wydawniczej Tower Publishing Company, kierowanej przez C. T. Russella, zajmującej się przez szereg lat drukowaniem po uzgodnionej cenie literatury dla Towarzystwa Strażnica. W kwietniu roku 1898 prawo własności tego przedsiębiorstwa oraz parceli scedowano na Towarzystwo Strażnica, którego zarząd oszacował wartość budowli i wyposażenia na 164 033 dolary i 65 centów” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 8).

 

         „Miał on pomieszczenia dla małej »rodziny domu biblijnego«, na drukarnię, ekspedycję, lokal na zgromadzenia dla około 200 osób, biuro, oddział redakcyjny i sklep od strony ulicy. Nazywano go »domem biblijnym«. Szereg lat później Rada Administracyjna przyjęła te urządzenia, przekazane w formie daru dla Towarzystwa, i oceniła wartość budynku wraz z całym wyposażeniem na 164.033,65 dolarów.

[Przypis] Pierwotnie ta posiadłość była zapisana na Tower Publishing Company, prywatny koncern, którym kierował osobiście C. T. Russell. W kwietniu 1898 r. prawowłasności przekazano prawnej korporacji Watch Tower Bible and Tract Society. W [Watch Tower, czyli Strażnica] z 15 kwietnia 1898 r., str. 114; W z 15 grudnia 1898 r., str. 369 (Nowożytna historia świadków Jehowy 1955 cz. I, s. 26; por. ta sama treść ang. Strażnica 01.02 1955 s 77).

 

Utrzymanie i pensja C. T. Russella

 

„Brat Russell nie wykorzystywał działalności religijnej do bogacenia się, wręcz przeciwnie – wszystkie posiadane środki oddał na dzieło Pańskie. Po jego śmierci Strażnica donosiła: »Cały swój prywatny majątek przeznaczył na sprawę, której poświęcił życie. Otrzymywał symboliczną sumę 11 dolarów miesięcznie na wydatki osobiste. Zmarł, nie pozostawiając żadnego mienia«” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 351).

 

C. T. Russell w swoim Testamencie wskazał, jak mają być opłacani najważniejsi urzędnicy Towarzystwa Strażnica:

 

„Co się tyczy wynagrodzenia to uważam za właściwe poprzeć sposób jaki praktykowało Towarzystwo dawniej, że nikt nie ma być płatnym, jak jedynie mają otrzymywać na umiarkowane wydatki tak, jak i ci, co służą Towarzystwu i pracują w jakikolwiek sposób. Zgodnie z przyjętym zwyczajem Towarzystwa, polecam bardzo aby wynagrodzenie komitetu redakcyjnego lub trzech którzy będą czynnymi, nigdy nie przechodziło co niezbędne, to jest pożywienie, mieszkanie i dziesięć dolarów miesięcznie, także umiarkowane utrzymanie dla żony, dzieci lub osób, których utrzymanie zależy od nich – jak Rada Towarzystwa będzie uważała za właściwe – aby nie dawać możności odkładania pieniędzy na stronę” (Strażnica grudzień 1916 s. 5 [ang. 01.12 1916 s. 5999, reprint]).

 

Prezenty od C. T. Russella – złote 10-dolarówki i „nowe złote oznaki”

 

         C. T. Russell, pomimo, że dostawał co miesiąc tylko 11 dolarów ‘wypłaty’, to stać go było na prezenty, które zapewne rozdawał z dochodów dolarowych Towarzystwa Strażnica, a nie ze swych skromnych ‘zaskórniaków’:

 

         „W czasach pastora Russella Boże Narodzenie świętowano w starym Domu Biblijnym w Allegheny w Pensylwanii. Ora Sullivan Wakefield przypomina sobie, że z tej okazji brat Russell dawał członkom rodziny Domu Biblijnego złote 5- lub 10-dolarówki” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 65).

 

         C. T. Russell w roku 1910 z okazji Bożego Narodzenia wysyłał oddanym pielgrzymom i kolporterom „nową złotą oznakę krzyża i korony”:

 

„Pragniemy też przesłać niewielką pamiątkę świąteczną, z okazji Bożego Narodzenia, każdemu pielgrzymowi i kolporterowi, który sprawuje regularną służbę. Przez słowo »regularna« służba rozumiemy, że ktoś poświęca tej pracy cały swój czas lub przynajmniej połowę czasu [przeznaczonego na pracę zawodową]. Przyjmijcie proszę jedną z nowych złotych oznak krzyża i korony, a także dajcie nam znać, jeśli uważacie, że komuś jeszcze powinniśmy ją przesłać” (ang. Strażnica 01.01 1910 s. 4541 [reprint]).

 

Sprzedaż złotych łańcuszków i oznak krzyża i korony

 

         C. T. Russell nie tylko rozdawał złote znaki krzyża i korony, ale i sprzedawał. Ten proceder uprawiano w Towarzystwie Strażnica aż do roku 1928, powołując się na zwyczaj pastora:

 

         „Względem Wykazu Cen

Zawiadamiamy drogich braci iż podobny wykaz cen jaki był ogłoszony w Strażnicy z 15-go Listopada, był regularnie ogłaszany w Angielskiej Strażnicy rok rocznie, i był zapoczątkowany przez »onego wiernego i roztropnego sługę«, Pastora Russell’a. Być może iż wydaje się to »czymś nowem« dla niektórych braci ponieważ podobny wykaz cen dopiero teraz został przetłumaczony na język Polski” (Strażnica 15.12 1921 s. 383).

 

         Oznaka krzyża i korony przypinana do ubioru pojawiła się po raz pierwszy w roku 1906, jak na to wskazuje jedna ze Strażnic, choć ta wykonywana ze złota czy ze złotym łańcuszkiem w kilka lat później:

 

„NASZE SYMBOLICZNE PRZYPINANE OZNAKI

Od jakiegoś czasu przyjaciele zapytują o symboliczne przypinane oznaki i teraz jesteśmy w stanie je dostarczyć. Jedna z nich prezentuje scenę z Izajasza 11:6. Siostra Darlington narysowała dla nas wzór, który okazał się bardzo dobry. Druga jest odzwierciedleniem krzyża, korony i wieńca, które widnieją w lewym górnym rogu okładki Strażnicy. Są one bez metalowych wykończeń, wykończenie jest celuloidowe – piękne. Wzór tych drugich jest w trzech rozmiarach, 5/8 cala, 3/4 cala i 1/4 cala, poprzednie mają 1 i 1/4 cala średnicy. Wykonanie ich w dużych ilościach pozwala nam na dostarczenie ich po 25 centów za tuzin – przesyłka w cenie. Będziemy dobierać po 3 z każdego rodzaju, chyba że wyraźnie wskażesz inne preferencje. Są gotowe, możesz zamawiać natychmiast. Patrząc na ich wygląd, można by było oczekiwać, że każda z nich kosztuje tyle, ile u nas płaci się za ich tuzin. Te oznaki mogą czasem służyć jako pretekst do objaśnienia Prawdy osobom pytającym o nie. Gdy będziesz objaśniał ich znaczenie, będziesz innym głosił dobrą wieść o wielkiej radości prawie nieświadomie. Nie ma nic sekciarskiego w tych oznakach – nic niestosownego dla prawdziwego chrześcijanina” (ang. Strażnica 01.09 1906 s. 3847 [reprint]).

 

         Widać, że był to dobry ‘interes’, skoro jeszcze w Strażnicy z 15 listopada 1928 roku nadal oferowano w sprzedaży (za dolary) oznaki krzyża i korony i to różnego rodzaju (!):

 

Oznaki przypinane krzyża i korony, wisiorki i akcesoria

5/8 calowa, krzyż i korona, Nr 1-damska (przypinana), Nr 3-męska (noszona w klapie).....1.50

1/2 calowa, krzyż i korona, Nr 2-damska (przypinana), Nr 4-męska (noszona w klapie).....1.25

1/2 calowa, krzyż i korona wisiorek, bez łańcuszka.....1.25

Lekki łańcuszek............................................................1.35

Średnio lekki łańcuszek................................................2.00

Ciężki łańcuszek...........................................................3.25

Łańcuszki długość 15 cali; za 16 calowy dopłata 15 centów; za 17 calowy dopłata 30 centów” (ang. Strażnica 15.11 1928 s. 351).

 

Do roku 1925 (co najmniej od roku 1921) podawano jeszcze dodatkową informację pod powyższymi słowami:

 

         „W starym złocie (matowym) oraz polerowanym (jasnym)” (ang. Strażnica 01.11 1925 s. 335).

 

         Takie reklamy złotych oznak krzyża i korony zamieszczane były też w polskich publikacjach, ale o wiele rzadziej i raczej dopiero po śmierci C. T. Russella. Oto jedna z nich:

 

         „5/8 Cała Korona i Krzyż No. 1 dla niewiast..........1.50 [$]

5/8 Cała Korona i Krzyż No. 2 dla mężczyzn.........1.50 [$]

1/2 Cała Korona i Krzyż No. 3 dla mężczyzn.........1.25 [$]

1/2 Cała Korona i Krzyż No. 4 dla niewiast............1.25 [$]

3/4 Cała Korona i Krzyż specyalnie dla niewiast....3.00 [$]

1/2 Cała Korona i Krzyż specyalnie dla niewiast bez łańcuszka...1.50 [$]

Lekkie łańcuszki do szpilek.....................................1.65 [$]

Średniej wagi łańcuszki do szpilek..........................2.15 [$]

Cięższej wagi łańcuszki do szpilek 15 cali długi....3.00 [$]” (Strażnica 15.11 1921 s. 351).

 

Co C. T. Russell fundował żonie, która odeszła

 

Po ugodzie C. T. Russell miał zapewnić żonie mieszkanie i utrzymanie (było to 40 dolarów miesięcznie, patrz poniżej), gdyż ona musiała opuścić Dom Betel, w którym mieszkała z nim dotychczas (C. T. Russell wcześniej sprzedał ich wspólny dom):

 

„Chociaż Russell usilnie starał się jej dopomóc, w listopadzie 1897 roku odeszła od niego. Niemniej zapewnił jej mieszkanie i środki do życia” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 645).

 

         „C. T. Russell zapewnił jej oddzielne mieszkanie i troszczył się o jej utrzymanie” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 22).

 

         Marii Russell postawiono też w Towarzystwie Strażnica zarzut niebiblijnego zajmowania stanowisk w organizacji, które wcześniej nadał jej sam C. T. Russell:

 

„Blisko osiemnaście lat później, w roku 1897, powstała rozbieżność zdań między Russellem a jego żoną w związku z przewodnictwem przy wydawaniu czasopisma Zion’s Watch Tower, a to wskutek protestu ze strony członków Watch Tower Society, żeby niewiasta w sprzeczności z 1 Tymoteusza 2:12 nauczała i była członkiem dyrekcji. Jego żona z tego powodu dobrowolnie odłączyła się od niego po zawarciu umowy finansowej, która pozwalała jej żyć w odłączeniu od głównego biura Towarzystwa. Ta umówiona rozłąka nie miała jednak nic wspólnego z daleko późniejszym postępowaniem rozwodowym (w r. 1906), w którym rzekomo skarżono o »cudzołóstwo«, jak to wrogowie Russella z szeregów duchowieństwa starali się w oszczerczy sposób utrzymywać i nadal utrzymują” (Nowożytna historia Świadków Jehowy ok. 1955 cz. 1, s. 16-17 [ang. Strażnica 15.01 1955 s. 46]).

 

         Jednak w roku 1897 nastał tylko początek nieporozumień małżeńskich. Później rozpoczęto sprawę sądową:

 

„W czerwcu 1903 roku pani Russell wniosła do sądu okręgowego w Pittsburghu w stanie Pensylwania sprawę o separację prawną. Rozprawa odbyła się w kwietniu 1906 roku. Prowadził ją sędzia Collier oraz ława przysięgłych. Prawie dwa lata później, 4 marca 1908 roku, wydano orzeczenie” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 22).

 

         Interesujące jest to, że choć Towarzystwo Strażnica odcina się od „rozwodu” C. T. Russella (pisząc na ogół o „separacji”), to jednak pisało ono o „postępowaniu rozwodowym”:

 

„Ta umówiona rozłąka nie miała jednak nic wspólnego z daleko późniejszym postępowaniem rozwodowym (w r. 1906), w którym rzekomo skarżono o »cudzołóstwo«, jak to wrogowie Russella z szeregów duchowieństwa starali się w oszczerczy sposób utrzymywać i nadal utrzymują. Protokół sądowy stwierdza wyraźnie, że kłamstwa należy szukać u wszystkich tych, którzy w fałszywy sposób oskarżyli i jeszcze teraz oskarżają Russella, jakoby nie był moralnie bez zarzutu i został rozwiedziony z przyczyny cudzołóstwa” (Nowożytna historia Świadków Jehowy ok. 1955 cz. 1, s. 17 [ang. Strażnica 15.01 1955 s. 46]).

 

         „W procesie o alimenta rozwodowe adwokat żony Russella oświadczył: »Nie wnosimy żadnej skargi o złamanie małżeństwa«, a pani Russell, która czyniła wszystko, co tylko możliwe, aby zniesławić swego małżonka (protestowała głównie przeciw temu, że nie pozwalał jej wpływać na kierunek czasopisma »Strażnica«), powiedziała wyraźnie, iż nie wnosi skargi z powodu nieobyczajności” (Strażnica Nr 12, 1958 s. 22).

 

„Warto też zauważyć, że kiedy w roku 1897 pani Russell przedstawiała zarzuty przeciwko mężowi przed komitetem złożonym z chrześcijańskich starszych, nic nie wspomniała o sprawach, o których mówiła później w sądzie, chcąc przekonać ławę przysięgłych co do konieczności przeprowadzenia rozwodu, chociaż incydenty te rzekomo wydarzyły się jeszcze przed owym spotkaniem ze starszymi” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 646).

         Patrz powyżej informacja o rozprawie „o separację prawną”!

 

         A może jednak było to „postępowanie rozwodowe”, choć zakończyło się „separacją”?

Może właśnie C. T. Russell zabiegał o to, by nie było rozwodu, aby prasa i opinia publiczna nie mówiły, że mamy do czynienia z pastorem-rozwodnikiem? Wszak pastorowi bardzo zależało na dobrej reputacji.

         Po jednym z procesów, który ponoć wygrał C. T. Russell, zadowolił się on kompromisowo, aby wyrazem przeprosin były zamieszczone następujące słowa, które miały świadczyć o jego nieskazitelnym charakterze:

 

         „Pastor Russell jest chrześcijaninem i dżentelmenem o najwyższej uczciwości i moralności oraz przysługuje mu szacunek i to szacunek od wszystkich dobrych ludzi” (A Great Battle in the Ecclesiastical Heavens J. F. Rutherford 1915 s. 20).

 

         W innej publikacji Towarzystwo Strażnica tak oto napisało, prawniczo nazywając tę separację „warunkowym rozwodem”:

 

         „Była to jedynie separacja prawna. Nigdy nie przeprowadzono pełnego rozwodu, jak to niektórzy błędnie utrzymują. Podręcznik Law Dictionary Bouviera (słownik prawniczy wydany w roku 1940 przez Banks-Baldwin Law Publishing Company) definiuje to sformułowanie jako »częściowy lub warunkowy rozwód, który separuje strony i zabrania im razem żyć lub mieszkać, nie rozwiązuje jednak samego małżeństwa (1 Bl. Com. 440)« (strona 314). Na stronie 312 podano tam, że »bardziej poprawnie można by to nazwać separacją prawną«” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 22).

 

         Interesujące jest to, że w roku 1917 głoszono, iż C. T. Russell całe życie „spędził w zupełnym celibacie”:

 

„Jednym z najlepszych dowodów, że ich oskarżenia są fałszywemi jest fakt, że dotąd, nikt jeszcze się nie znalazł, kto mógłby zrobić zarzut, że Pastor Russell wystąpił przeciwko moralności, który do końca życia mógł powiedzieć, iż życie swoje spędził w zupełnym celibacie, a czego mało kto z ludzi mógłby powiedzieć” (Strażnica czerwiec 1917 s. 73 [ang. 01.05 1917 s. 6081, reprint – absolute celibacy]).

 

C. T. Russell – dający żonie dom

 

         Poniższy fragment wskazuje, że w roku 1898 (lub 1899) C. T. Russell nie był taki ubogi, jakim się go przedstawia. Dał bowiem swej żonie do dyspozycji dom z 10 pokojami. Zagadką pozostaje to, skąd wziął pieniądze na jego zakup. Czy może ze spadku po zmarłym w grudniu 1897 ojcu (ang. Strażnica 01.01 1898 s. 2239 [reprint])?

         Fragment poniższy wskazuje też, że C. T. Russell tylko użyczył żonie ten dom (patrz poniżej o informacja odebraniu domu), gdy nie mogła już mieszkać w Domu Biblijnym:

 

         „W styczniu 1898 pani Russell wróciła do Allegheny do domu swojej siostry i ona, siostry oraz znajomi zaczęli kampanię różnego rodzaju oczerniania nie zważając na prawdę, chodzenie tu i tam, gdziekolwiek mogli znaleźć kogoś, kto chciał ich słuchać, mając na celu zaszkodzenie mi w jakiś sposób. Trwało to około rok, przy końcu którego moja żona dała mi solenne zapewnienie, że przestała fałszywie świadczyć przeciwko mnie przed innymi, po czym dałem jej dom z widokiem na parki, który posiadałem i wyposażyłem go dla niej w dobrym stylu – dom lepszy, niż kiedykolwiek miała – myśląc, że przezwyciężę jej zło dobrem, że jeszcze zobaczy zło swojego postępowania i doceni moje miłujące intencje. (...) Dom miał dziesięć pokoi i miała spory dochód z wynajmu części z nich lokatorom” (ang. Strażnica 15.07 1906 s. 3814-3815 [reprint] – I gave her possession of a house which I owned facing the parks, and furnished it for her in good style—a better home than she ever before had thinking to myself, I will overcome her evil with good; she shall yet see the wrong of her course and appreciate my loving intentions. (...) The house contains ten rooms, and she had considerable income from renting some of these to lodgers).

 

         Zastanawiające jest to, co znaczą słowa, że C. T. Russell „dał” żonie dom do zamieszkania. Przecież jeśli byli wtedy nadal małżeństwem (separację orzeczono dopiero w 1908 r.), to był to ich wspólny dobytek, chyba, że mieli „rozdzielność majątkową”, o której jednak pastor nie wspomina.

 

C. T. Russell – odbierający żonie dom

 

         W roku 1903 C. T. Russell jednak odebrał żonie zarządzanie domem, który wcześniej jej „dał” i przekazał kierownictwo nad nim swojej siostrze. Po prostu Maria źle się sprawowała i nadal z nim walczyła:

 

„Było to na początku roku 1903 i doprowadziło mnie do powzięcia wniosku, że moje wysiłki pomocy żonie są wykorzystywane przez przeciwnika jako sposób szkodzenia Prawdzie, której poświęciłem życie i wszystko, co mam. Doszedłem do wniosku, że moja pomoc musi się skończyć i powierzyłem swojej siostrze zarządzanie domem, rezerwując jednak pokój dla pani Russell i dbając o jej wyżywienie. Skutkiem tego było zamieszanie, pani Russell, jej krewni i lokatorzy stworzyli takie zamieszanie, że moja siostra była zmuszona wezwać do ochrony policję, podczas gdy pani Russell i jej przyjaciele jak tylko mogli fałszywie przedstawiali sprawy w prasie publicznej. Od tamtej pory wyrokiem sądu pani Russell otrzymuje ode mnie 40 dolarów miesięcznie na utrzymanie i właśnie miał miejsce jej pozew o rozwód od łoża i stołu oraz o alimenty [w 1906 r.]” (ang. Strażnica 15.07 1906 s. 3814-3815 [reprint] – I concluded that assistance from me must stop, and put my sister in charge of the residence, reserving however a room for Mrs. Russell and arranging for her boarding).

 

         Co się stało ze wspomnianym domem po roku 1906?

         Tego nie wiemy, ale wiadome jest to, że w roku 1909, gdy C. T. Russellowi podwyższono alimenty z 40 dolarów do 100, to znów nie miał pieniędzy i ucieszył się, że pięciu „dżentelmenów” z jego organizacji będzie za niego spłacać je, co najmniej do roku 1913.

         Ponieważ perypetie rodzinne Russellów są dość skomplikowane, dlatego odsyłamy zainteresowanych do przeczytania ich szerszego opisu, ale tylko jednostronnego, bo przekazanego przez pastora w roku 1906. Oto słowa z angielskiej publikacji (ang. Strażnica 15.07 1906 s. 3808-3818 [reprint]) i tłumaczenie tego tekstu zamieszczone w Internecie:

 

http://dabhar.org/wt/zeng/r3808.htm

http://dabhar.org/wt/R3808.htm

 

Spadek dla żony C. T. Russella po separacji

 

         W spadku (w Testamencie napisanym w 1907 r.) C. T. Russell zapisał żonie 200 dolarów, które „mogą być wypłacone”:

 

         „W ostatnich latach i w różnych odstępach czasu oddawałem moją osobistą posiadłość do Watch Tower Bible and Tract Society, z wyjątkiem małego osobistego konta bankowego w przybliżeniu około dwóch set dolarów, złożonych w Exchange National Bank of Pittsburgh, które mogą być wypłacone mojej żonie, jeżeli mnie przeżyje” (Strażnica grudzień 1916 s. 4 [ang. 01.12 1916 s. 5999, reprint]).

 

         Powyższe słowa napisał C. T. Russell w roku 1907 (29 czerwca), a więc przed orzeczoną sądownie separacją:

 

„Chociaż Russell usilnie starał się jej dopomóc, w listopadzie 1897 roku odeszła od niego. Niemniej zapewnił jej mieszkanie i środki do życia. W roku 1903 pani Russell wniosła sprawę do sądu i kilka lat później, w roku 1908, przyznano jej alimenty i orzeczono separację od stołu i łoża, nie zaś całkowity rozwód” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 645).

 

         Nie wiemy, czy pieniądze te (200 dolarów) zostały wypłacone Marii Russell po śmierci Charlesa.

 

Alimenty wypłacane żonie C. T. Russella

 

         Warto wspomnieć o późniejszej determinacji zarówno Marii Russell, jak i jej męża, podczas ich sporu o pieniądze. Historyk życia C. T. Russella tak to opisał:

 

„Podczas pobytu Charlesa w Anglii Maria występuje do sądu Pensylwanii o przyznanie jej wyższych alimentów. W kwietniu wniosek Marii w sprawie o podniesienie wysokości alimentów zostaje rozpatrzony pozytywnie. Jej pełnomocnikiem jest nie kto inny, jak kongresmen Stephen Porter. Przedstawił on sądowi dokumenty, które przekonują sędziego Orlady, że Charles znęcał się psychicznie nad żoną i niemal wpędził ją w ubóstwo. (...) Podczas pobytu w Anglii Charles zostaje oskarżony o psychiczne okrucieństwo i niewystarczające łożenie na potrzeby żony, z którą pozostaje w separacji. Gdy wraca z podróży, czeka na niego zaległy rachunek w wysokości 9 tys. dolarów. Jest to zawrotna suma, ukazująca prawdziwe zwycięstwo Marii. Charles jest teraz, przynajmniej na papierze, w zasadzie bez pieniędzy, jako że przekazał właśnie całą swoją fortunę na kontynuowanie i poszerzanie »dzieła«. Informuje zatem sąd, że jest praktycznie bez grosza. Według relacji, gdy adwokat Marii powiadamia Charlesa, że będzie zmuszony sprzedać swe udziały w korporacji, by zapłacić rachunek, jakiś anonimowy ofiarodawca wypisuje mu czek na pokrycie całej kwoty” (Charles Taze Russell. Jego życie i czasy. Człowiek, Millennium i posłannictwo F. Zydek, Wydawnictwo Straż, Białogard 2016, s. 204).

 

Okazuje się, że za ‘ubogiego’ C. T. Russella alimenty spłacali od roku 1909, aż do roku 1913, anonimowi darczyńcy, co opisano w Strażnicy:

 

„Następnie czekała na nas jeszcze jedna błogosławiona niespodzianka. Brat Rutherford wręczył mi plik dokumentów, z których wynikało, że w czasie mojej nieobecności niektórzy z przyjaciół doszli do wniosku, iż wolą Pana będzie, by ulżyć niektórym moim brzemionom i kłopotom, które od pewnego czasu stały się mym udziałem za sprawą żądań pani Russell, by zwiększyć jej miesięczny zasiłek z 40 do 100 dolarów, co zostało potwierdzone przez sąd, ale czemu nie byłem w stanie sprostać, jako że całe moje mienie, z wyjątkiem niewielkiej części, która przynosi dochód 40 dolarów miesięcznie (które właśnie otrzymuje pani Russell), zostało przekazane na rzecz Watch Tower Bible and Tract Society. Moi mili przyjaciele postanowili zrobić mi niespodziankę na powitanie w domu, regulując te należności. Wręczyli mi oni pokwitowania opiewające łącznie na kwotę ponad 9000 dolarów, z których wynikało, że alimenty dla pani Russell zostały uregulowane aż do roku 1913, łącznie z kosztami sądowymi, opłatami notarialnymi itp. Moje serce przepełnione było wdzięcznością dla Wielkiego Dawcy wszelkiego dobrego daru za to, że znów okazał On swoją miłosierną troskę poprzez tak wspaniały przejaw braterskiej miłości” (ang. Strażnica 01.07 1909 s. 4424 [reprint]).

 

         Czyli do końca roku 1908 pastor dawał żonie 40 dolarów miesięcznie, a sąd nakazał mu przekazywać jej od roku 1909 kwotę 100 dolarów.

         Ciekawe czemu akurat do roku 1913 wpłacono zobowiązanie wobec Marii Russell? Czyżby sądzono, że w „roku 1914”, na który bardzo czekał pastor, nie będzie już potrzeby spłacania alimentów?

Później, kolejny prezes Towarzystwa Strażnica, J. F. Rutherford, podał, że aż do śmierci C. T. Russella (31.10 1916 r.) pięciu „dżentelmenów” (z własnych pieniędzy) wpłacało za niego dla Marii Russell co miesiąc alimenty w kwocie 100 dolarów (patrz ang. Strażnica 15.02 1917 s. 6045 [reprint] – Joseph F. Rutherford, Pastor Russell’s successor as head of the WATCHT Society, was the last witness. He testified that in 1909 he and four other gentlemen raised $10,000 between them to settle Mrs. Russell’s claims for back alimony against the Pastor, and that these five gentlemen continued to subscribe $100 a month to pay alimony to Mrs. Russell from 1909 until the Pastor’s death in October, 1916).

C. T. Russell nie posiadał bowiem żadnych pieniędzy, choć podróżował wiele razy po Ameryce, Europie, Japonii, Chinach, Palestynie i Egipcie:

 

„Następnie od grudnia roku 1911 do marca 1912 jako przewodniczący siedmioosobowego komitetu odbył podróż dookoła świata, odwiedzając Hawaje, Japonię i Chiny, następnie przez południową Azję udał się do Afryki, a później do Europy i z powrotem do Nowego Jorku” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 16).

 

         We wspomnianej Strażnicy z roku 1917 napisano, że wymieniona kwota „ponad 9000 dolarów” wynosiła w rzeczywistości 10 000 dolarów (patrz też A Great Battle in the Ecclesiastical Heavens J. F. Rutherford 1915 s. 35We submit that the furnishing of more than $10,000 by his five friends to relieve him of a judgment as above mentioned, and that without his knowledge, is a strong testimony of the high esteem in which Pastor Russell is held by those who know him.).

 

Zagraniczne podróże C. T. Russella

 

         Prócz setek podróży po USA i Kanadzie C. T. Russell odbywał liczne podróże po świecie, mając jedynie 11 dolarów pensji miesięcznie (patrz powyżej):

 

„Brat Russell dużo podróżował, by szerzyć prawdę. Wielokrotnie odwiedził Kanadę, przemawiał w Panamie, na Jamajce i na Kubie, dwanaście razy gościł w Europie oraz odbył podróż ewangelizacyjną dookoła świata” (Strażnica Nr 9, 1994 s.15). Patrz też powyżej o Chinach, Japonii i Afryce.

 

Ile C. T. Russell wydał na opublikowanie Fotodramy?

 

         „Na przygotowanie Fotodramy Towarzystwo wydało około 300 000 dolarów, co w owych czasach stanowiło majątek. O ogromie pracy włożonej w to przedsięwzięcie Russell pisał: »Bóg życzliwie zakrył przed nami, ile trudu i wysiłku będzie kosztowała Fotodrama. Gdybyśmy z góry wiedzieli, jak wiele czasu, pieniędzy i cierpliwości trzeba będzie włożyć, aby ruszyć z miejsca, nigdy byśmy nawet nie zaczynali. Ale też nie wiedzieliśmy wcześniej, że Fotodrama odniesie tak ogromny sukces«” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 18).

 

         „Towarzystwo Watch Tower wyłożyło od roku 1912 do początku roku 1914 wielki koszt (ponad 300.000 dolarów) na to,* aby przygotować Fotodramat stworzenia i w ten sposób krzewić znajomość biblijną wśród szerokich mas ludu w ciągu roku 1914 i później. (...)

*W [tzn. ang. Strażnica] z r. 1914, s. 375” (Nowożytna historia świadków Jehowy 1955 cz. 1, s. 48; por. ang. Strażnica 01.03 1955 s. 143).

 

         Podaliśmy powyżej, że 300 000 dolarów z tamtych czasów, to według Towarzystwa Strażnica aż 7 000 000 dolarów dzisiejszych!

         Wskazana powyżej Strażnica z roku 1914 podaje następujące wydatki w dolarach za wspomniany rok (wymieniono w niej poszczególne wydatki, np. na utrzymanie biur, pielgrzymów itp.):

 

Photo-Drama of Creation ...... 314,876.91 (...)

[Ogółem] ............. $565,634.39 (ang. Strażnica 15.12 1914 s. 5594 [reprint]).

 

         Za czasów C. T. Russella co roku publikowano w grudniowej Strażnicy raport finansowy i każdy sam może sprawdzić sobie wpływy i wydatki Towarzystwa Strażnica. Jak na niedochodowe stowarzyszenie są to ogromne kwoty, zarówno pozyskiwane, jak i wydawane.

         Na przykład wpływy z darowizn, zwanych „Dobre Nadzieje” (patrz powyżej) i „Fundusz Traktatowy” wynosiły w roku 1914 aż 414 880 dolarów:

 

Tract Fund and Good Hopes .............. 414,880.48 (ang. Strażnica 15.12 1914 s. 5594 [reprint]).

 

Czy C. T. Russell otrzymał po milionie dolarów od Rockefellera i Helen Gould?

 

         W roku 1915 w angielskiej Strażnicy zamieszczono list, a zarazem pytanie czytelnika, oraz zamieszczoną w nim odpowiedź tej samej osoby. Mowa jest o 2 milionach dolarów, które miał rzekomo otrzymać C. T. Russell od bardzo bogatych osób. Pastor zbył milczeniem te kwestie i nie dał swojej odpowiedzi na nie:

 

„Drogi Bracie Russell! Od jakiegoś czasu czuję pilną potrzebę napisania do Ciebie o pewnych moich obserwacjach. Może słyszałeś, że będąc na Południu jakiś rok temu, donosiłem o krążących tam wtedy pogłoskach, jakoby Rockefeller przesłał Ci czek na milion dolarów. Dotarłszy na tereny, na których przebywam przez ostatnich sześć tygodni, znowu natknąłem się na szeroko rozpowszechnioną wieść, że otrzymałeś kolejny milion, tym razem od Helen Gould. Teraz ręczy się, że doniesienie to jest autentyczne, gdyż jak powiadają, ma pochodzić od kogoś, kto był zaangażowany ostatnio w działalność w Brooklynie, więc uważa się, że jest dobrze poinformowany. Gdyby owe doniesienia nie brzmiały tak absurdalnie, byłyby nawet zabawne. Nie mogę pojąć, jak ktoś może dać wiarę takim pogłoskom. (...) W. M. Wisdom” (ang. Strażnica 01.07 1915 s. 207 lub s. 5724 [reprint]).

 

         Zamieszczamy też oryginalny tekst tego fragmentu listu do C. T. Russella, opublikowany w Strażnicy:

 

FALSE REPORTS INJURIOUS

DEAR BROTHER RUSSELL: –

For some time it has seemed expedient that I write you re some field observations. You may recall that I reported while South about a year ago that a rumor was then going the rounds of that section that Rockefeller had sent you a check for a million dollars. Since reaching the territory which I have been in for the past six weeks, I have come up against a widely circulated report that you had received another million dollars, but this time from Helen Gould. Now this report is vouched for as being authentic, for it is said to have come from some one engaged in the work, recently at Brooklyn, so he knows (they think). If such reports were not so absurd they would be laughable. How any one can give credence to such reports I cannot understand (...).

Your brother by His kind favor, W. M. WISDOM. (ang. Strażnica 01.07 1915 s. 5724 [reprint]).

 

         Trzymając się przelicznika, który podało Towarzystwo Strażnica, że „300 000 dolarów z tamtych czasów, to aż 7 000 000 dolarów dzisiejszych”, wskazywałoby to na bardzo wielką darowiznę dla C. T. Russella. Tym razem bowiem chodziło o 2 000 000 ‘dawnych’ dolarów, a nie 300 000.

 

         Może jednak poniższe słowa Towarzystwa Strażnica o jakichś „wielkich sumach” potwierdzają powyższe informacje o milionach dolarów:

 

         „Tak jego własny majątek, jak i wielkie sumy, które były powierzone w jego ręce, zostały użyte w służbie Bożej” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 65).

 

Jak C. T. Russell zarządzał Towarzystwem wraz z żoną?

 

         „Mając do dnia 1 grudnia 1893 roku trzy tysiące siedemset pięć (3705) udziałów, uprawniających do głosowania – spośród ogólnej liczby sześciu tysięcy trzystu osiemdziesięciu trzech (6383) udziałów – oczywiście siostra Russell i ja wybieramy urzędników. W ten sposób zarządzamy Towarzystwem. Zamiar ten członkowie zarządu rozumieli w pełni od początku. Ich użyteczność – zgodnie z tym zrozumieniem – wysunie się na pierwszy plan wraz z chwilą naszej śmierci” (ang. Strażnica 25.04 1894 s. 59, wydanie specjalne pt. A Conspiracy Exposed and Harvest Siftings [Zdemaskowanie spisku oraz Odsiew w czasie żniwa]).

 

         Każdy z udziałów Towarzystwa Strażnica miał wartość 10 dolarów:

 

„Według wcześniejszego zarządzenia o głosowaniu w korporacji, każdy członek za darowanie Towarzystwu 10 dolarów mógł oddać jeden głos. Ta metoda głosowania została zmieniona w roku 1944” (Nowożytna historia świadków Jehowy 1955 cz. 1, s. 56; por. ang. Strażnica 15.03 1955 s. 175).

 

         „W myśl statutu osoba, która złożyła na rzecz Towarzystwa datek o łącznej wysokości 10 dolarów, była uprawniona do głosowania przy wyborze członków zarządu oraz prezydium. Być może owe datki uznawano za dowód szczerego zainteresowania działalnością organizacji” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 228).

 

         Łatwo więc policzyć, jaką wartość miały udziały na przykład Marii Russell, która w roku 1897 opuściła swego męża.

 

Jak C. T. Russell zarządzał Towarzystwem bez żony?

 

         C. T. Russell w roku 1909, a więc po rozstaniu się z żoną (1908 r., patrz powyżej), która ciągle posiadała udziały Towarzystwa, założył drugą korporację, w której już ona nie miała żadnego głosu. Zapewne część majątku scedowano z jednej korporacji do drugiej i przeniesiono tę nową z Pittsburgha do Brooklynu:

 

Stowarzyszenie Kazalnicy Ludowej. Założone w roku 1909 w związku z przeprowadzką głównych biur Towarzystwa do Brooklynu w Nowym Jorku. W 1939 roku zmieniło nazwę na Zarejestrowane Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica. Od roku 1956 znane jako Zarejestrowane Nowojorskie Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Strażnica” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 229).

 

         Gdy w chwilowo ‘nieczynnej’ starszej korporacji nic się nie działo (bo rozwijano nową), Maria Russell prawdopodobnie pozbyła się swoich udziałów (każdy był warty 10 dolarów), a miała ich zapewne połowę z tego, co podano w roku 1894 (miała razem z C. T. Russellem 3705 udziałów). Była to zatem pokaźna kwota dla osamotnionej kobiety, której później zapisano w Testamencie zaledwie 200 dolarów (patrz powyżej).

 

         Później C. T. Russell zarządzał Towarzystwem już prawie samodzielnie:

 

         „Brat Russell wypełnił ten urząd, a przeto zgodzić się trzeba, że czynił to pod nadzorem Pana. (...) Często, pytany przez drugich: Kto jest on wierny i roztropny sługa? – Brat Russell odpowiadał: »Jedni mówią, że ja jestem; drudzy zaś, że Towarzystwo.« Oba zdania były prawdziwe, albowiem Brat Russell był faktycznie Towarzystwem w najabsolutniejszym znaczeniu tego wyrazu, kierował bowiem sprawą Towarzystwa bez oglądania się na kogokolwiek w świecie. Niekiedy pytał o rady drugich, mających łączność z Towarzystwem, słuchał ich porad, a potem czynił, co według swego zdania uważał za dobre, wierząc, że Pan chciał, aby tak było” (Strażnica 01.04 1923 s. 100 [ang. 01.03 1923 s. 68]).

 

Russell był utożsamiany z ‘Towarzystwem’. Jego zapał i niezłomne postanowienie spełniania woli Bożej nadawały dziełu impet” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 63).

 

„»(...) brat Russell dysponował decydującym głosem i wyznaczał innych członków zarządu” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 47).

 

         „Kiedy brat Russell był prezesem Towarzystwa, decyzje o wydawaniu nowych publikacji podejmował wspólnie z wiceprezesem i sekretarzem-skarbnikiem. Nie konsultowano się w tej sprawie z całym zarządem” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 35).

 

         W jaki sposób C. T. Russell zarządzał organizacją po rozstaniu się z żoną w roku 1908, która przecież zapewne posiadała połowę ich udziałów w korporacji?

P. S. L. Johnson (1873-1950), późniejszy twórca Świeckiego Ruchu Misyjnego „Epifania” (1919 r.), odłamu od Towarzystwa Strażnica, który uważał się za najwierniejszego powiernika nauk pastora, dzierżącego jego sukcesję tak oto opisał zarządzanie C. T. Russella:

 

         „Później po oddaniu praw druku na Towarzystwo, on także wyraził się do zarządu, że on musi kontrolować sprawy tomów, Strażnicy itd., aż do śmierci, a po śmierci Towarzystwo miało być kontrolowane i poddane pod jego testament i przepisy, na co zarząd się zawsze zgadzał. Zgodnie z tem on kontrolował aż do śmierci. Aktualnie kontrolował aż do roku 1908, do którego to czasu posiadał większość głosów w Towarzystwie, on sam wybierał dyrektorów i współpracowników i kierował sprawami; a od tego czasu, gdy już nie posiadał większości głosów, dał zarządowi do zrozumienia, że będąc »onym sługą« Pan chce ażeby on kontrolował. Dlatego po 1908 roku on również sam wybierał dyrektorów i żądał zaraz po ich wyborze ich własnego podpisu pod ich rezygnacjami z wyjątkiem dat nad rezygnacjami, nadmieniając im, że jeżeli będzie wolą Bożą, to on wypełni datę, która zakończy ich dyrektorstwo. Takie rezygnacje były podpisane przez braci Ritchie, Rockwell, Hoskins i innych. Kogokolwiek chciał zwolnić z jakiego oddziału służby, zwolnił bez dorady i potwierdzenia zarządu. Czasami radził z dyrektorami osobno i w zgromadzeniach i choć czasem głosowali nad rzeczami, to tak jak on sobie życzył; ponieważ on kontrolował wszystkiem, o czem dyrektorzy i inni dobrze wiedzieli. Mówił o pielgrzymach, najprzód jako o Pańskich, a potem jako jego przedstawicielach. (...) Te fakty dowodzą, iż ani akcjonarjusze ani dyrektorzy nie organizowali ani kontrolowali dziełem żniwa. Nieorganizacyjne zbory i bracia osobiście jakoteż akcjonarjusze popierali finansowo dzieło żniwa (...) Lecz co, jak, kiedy, gdzie lub przez kogo miało co być wykonane, nie było zadecydowane ani przez dyrektorów, ani przez akcjonariuszy, ale przez »onego sługę« zgodnie co on uważał za wolę Bożą. A choć pisemnie lub ustnie on mówił, że Towarzystwo tak i tak uchwaliło, to czynił to »z skromności i pokory«, zakrywając się pod tą nazwą, gdy zaś przy innej okoliczności wyraził się do jednego z ludu Pana: »Ja jestem Towarzystwem!«” (Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii [Nr 79] listopad 1935 s. 103).

         Por. prawie identyczne teksty Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii [Nr 3] marzec 1923 s. 22 i 29.

 

Udziały C. T. Russella po jego śmierci

 

         Jak było później, po śmierci C. T. Russella, w kwestii zarządzania Towarzystwem Strażnica?

         W Testamencie tak oto pastor napisał o swoich „akcjach”:

 

         „Oddałem także od Watch Tower Bible and Tract Society, moje wszystkie akcje, do głosowania złożywszy je w ręce pięciu opiekunów mianowicie sióstr: S. Louis Hamilton, Almeta M. Nation Robinson, J. G. Herr, C. Tomlins i Alice G. James. Ci opiekunowie mają służyć przez całe życie. – W razie śmierci lub rezygnacji której z tych sióstr, zarząd towarzystwa, Komitet redakcyjny i pozostali opiekunowie, po modlitwie o Boskie kierownictwo, obiorą innego opiekuna” (Strażnica grudzień 1916 s. 5-6 [ang. 01.12 1916 s. 5999, reprint]).

 

         Jednak, jak podaje R. Franz (1922-2010), były członek Ciała Kierowniczego (w latach 1971-1980), podobno Testament nie był respektowany w tej kwestii:

 

Wydana w 1959 r. książka Jehovah’s Witnesses in the Divine Purpose (Świadkowie Jehowy w zamierzeniu Bożym), na s. 64 stwierdza, że zgodnie z ustawodawstwem prawa wypływające z udziałów Russella wygasły wraz z jego śmiercią” (Kryzys sumienia 2006 s. 59).

 

         Rzeczywiście wskazana publikacja podaje następujące informacje:

 

„W tamtych czasach każde 10 dolarów ofiarowane Towarzystwu uprawniały darczyńcę do otrzymania udziałów do głosowania. Dlatego też przedtem Pastor Russell sam miał 25 000 głosów na większości spotkań korporacji. Ofiarował więc w swoim życiu około 250.000 dolarów. Kiedy umarł, oczywiście zgodnie z prawem, jego głosy umarły razem z nim [dosł. When he died, of course, according to law his votes died with him]” (Jehovah’s Witnesses in the Divine Purpose 1959 s. 64).

 

         Zapewne z powyższego powodu w roku 1931, tak oto J. F. Rutherford osłabił znaczenie owego Testamentu (nie ma w nim nawet podpisu notariusza, a tylko słowa: „Opublikowane i oświadczone w obecności świadków, których nazwiska pod tem podpisane... [3 imiona i nazwiska kobiet, a w cytowanym tekście polskim tylko dwa]” – Strażnica grudzień 1916 s. 6):

 

„Prezydent Strażnicy Towarzystwa Biblijnego i Broszur umarł w roku 1916. Swego czasu znalazło się niejakie pismo przez niego podpisane i które nazwane było jego »ostatnią wolą czyli testamentem« [ang. “last will and testament”], lecz które w rzeczywistości było czem innem. Następnie okazało się, że Brat Russell, w kilka lat przed śmiercią, przyszedł do wniosku, że nie mógł uczynić takiego testamentu. Dzieło organizacji Bożej nie podpada pod kierownictwo człowieka, ani też może być kierowane wolą jakiegoś stworzenia. Było niemożliwem prowadzić pracę Towarzystwa ku chwale i czci Boga według piśmiennego wyszczególnienia na tym papierze zwanym »testamentem« [ang. “will”]” (Strażnica 15.02 1932 s. 56 [ang. 15.12 1931 s. 376]).

 

         Dziwne jest to, że w owym Testamencie mowa jest o pięciu osobach w razie wakatu, a wymieniono sześć nazwisk:

 

         „Nazwiska pięciu innych, których polecam jako najodpowiedniejszych do zapełnienia wakującego miejsca w komitecie redakcyjnym są następujące:

E. Burgess, Robert Hirsch, Isaak Hoskins, Geo. H. Fisher (Scranton), J. F. Rutherford, Dr John Edgar” (Strażnica grudzień 1916 s. 5 [patrz też Kryzys sumienia R. Franz 2006 s. 463, por. fotokopia angielskiego oryginału s. 461]).

 

         Także dziwnym jest fakt, że znalazło się w tym Testamencie z roku 1907 nazwisko kobiety Robison, które ona uzyskała po mężu dopiero w roku 1909:

 

         „Oddałem także od Watch Tower Bible and Tract Society, moje wszystkie akcje, do głosowania złożywszy je w ręce pięciu opiekunów mianowicie sióstr: S. Louis Hamilton, Almeta M. Nation Robinson [w ang. Robison], J. G. Herr, C. Tomlins i Alice G. James. Ci opiekunowie mają służyć przez całe życie. – W razie śmierci lub rezygnacji której z tych sióstr, zarząd towarzystwa, Komitet redakcyjny i pozostali opiekunowie, po modlitwie o Boskie kierownictwo, obiorą innego opiekuna” (Strażnica grudzień 1916 s. 5-6 [ang. 01.12 1916 s. 5999, reprint]).

 

Majątek C. T. Russella w chwili jego śmierci

 

„Zmarł, nie pozostawiając żadnego mienia” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 351).

 

„(...) gdy umarł nie posiadał żadnych pieniędzy” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 65).

 

         „Pastor Russell został przyjęty jako wierny kapłan Wszechmocnego. Ofiarował samego siebie i wszystko co miał aż w Październiku, 1916 r.,umarł bez centa, lecz bogaty w rzeczach Boskich (Dokonana Tajemnica 1925 s. 407).

 

Pół miliona dolarów i zaprzestanie publikowania kazań w prasie świeckiej

 

         Obecnie Towarzystwo Strażnica chwali się, że nawet 4000 czasopism drukowało bardzo chętnie kazania C. T. Russella (patrz Królestwo Boże panuje! 2014 s. 69-70). Okazuje się jednak, że pastor na te kwestie przeznaczył pół miliona dolarów:

 

„Około dwadzieścia lat temu brat Russell zobaczył wielką zaletę dotarcia do ludzi za pośrednictwem prasy publicznej. W tym czasie duża suma prawie pół miliona dolarów wydawała się być w jego zasięgu. Planował wykorzystać to do rozpowszechnienia Prawdy w czasopismach” (ang. Strażnica 15.12 1916 s. 6022 [reprint] – About twenty years ago Brother Russell saw the great advantage of reaching the people by means of the public press. At that time the large sum of nearly half a million dollars seemed within his reach. He planned to use this for having the Truth spread broadcast through the magazines).

 

         Dzisiaj jednak Towarzystwo Strażnica podaje, że niby „za darmo” zamieszczano te kazania w prasie:

 

»Innym elementem [działalności], którego nie można przeoczyć«, mówi George E. Hannan, »było publikowanie kazań pastora Russella w gazetach«. Zorganizowano międzynarodową agencję prasową, za pośrednictwem której publikowano kazania C. T. Russella. Nawet w czasie podróży Russell co tydzień przesyłał do tej agencji, w skład której wchodziło czterech pracowników głównego biura Towarzystwa, kazanie długości około dwóch szpalt. Z kolei oni przekazywali je telegraficznie do gazet w USA, Kanadzie i Europie. Towarzystwo ponosiło koszty telegramu, ale gazety zamieszczały potem kazania za darmo” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 11).

 

         Po śmierci C. T. Russella natychmiast zrezygnowano z publikowania jakichkolwiek tekstów w świeckiej prasie, a i wcześniej z powodu wojny rezygnowano z nich:

 

„W roku 1916 trzeba było przeanalizować, czy dalej korzystać z prasy. Wpłynęły na to dwa ważne fakty. Po pierwsze, z powodu szalejącej wówczas Wielkiej Wojny materiały drukarskie stały się towarem deficytowym (...) Po drugie, 31 października 1916 roku umarł brat Russell. W związku z tym w Strażnicy z 15 grudnia tego samego roku ogłoszono: »Ponieważ brat Russell odszedł, całkowicie rezygnujemy z kazań [drukowanych w prasie]«” (Królestwo Boże panuje! 2014 s. 69-70).

 

Sekretarze-skarbnicy w korporacjach C. T. Russella

 

         Musimy tu też podkreślić wielkie znaczenie osób, które w korporacjach C. T. Russella pełniły funkcje sekretarzy-skarbników Towarzystwa Strażnica.

         W latach 1881-1884 funkcję tą pełnił sam C. T. Russell (przed rejestracją korporacji).

         W latach 1884-1896 sekretarzem-skarbnikiem była Maria Russell, która porzuciła w roku 1897 C. T. Russella.

         W latach 1896-1902 funkcję tą pełnił Ernest C. Henninges, który porzucił w roku 1908 C. T. Russella.

         Natomiast od roku 1903, aż do roku 1947, sekretarzem-skarbnikiem był William E. Van Amburgh, który, jak widać, służył też przez całą kadencję prezesa J. F. Rutherforda (zm. 1942) i jeszcze kilka lat za czasów N. H. Knorra (zm. 1977). Mało tego, był on też przez wiele lat sekretarzem-skarbnikiem drugiej korporacji utworzonej w roku 1909 (do roku 1947), a w londyńskiej korporacji IBSA (zarejestrowanej w 1914 r.) był asystentem sekretarza-skarbnika.

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stra%C5%BCnica_%E2%80%93_Towarzystwo_Biblijne_i_Traktatowe#Sekretarze/Sekretarze-skarbnicy

 

         William E. Van Amburgh (ur. 1869), zanim stał się zwolennikiem nauk C. T. Russella, ukończył w roku 1883 wyższe studia (studiował łacinę i grekę).

https://pl.wikipedia.org/wiki/William_Edwin_Van_Amburgh

 

Van Amburgh (ochrzczony jako badacz Pisma Świętego ok. 1895 r.) od roku 1901 był członkiem zarządu, a od roku 1903 sekretarzem-skarbnikiem Towarzystwa Strażnica (ang. Strażnica 01.03 1947 s. 66), o czym napomknął też w roku 1916:

 

         „Przez przeszło lat dwadzieścia byłem osobiście znajomym z drogim nam Bratem Russell’em, a przez lat piętnaście żyłem w ścisłych stosunkach, dlatego mówię o tym co wiem i co ściśle obserwowałem” (Strażnica grudzień 1916 s. 17 [ang. 01.12 1916 s. 6006, reprint]).

 

         Zmarł on w roku 1947. Jego funkcję sekretarza-skarbnika objął G. Suiter (powołany do zarządu w roku 1938 [ang. Rocznik Świadków Jehowy 1939 s. 195]).

 

„Sekretarz i skarbnik Towarzystwa, W. E. Van Amburgh, wskutek podeszłego wieku i choroby z coraz większym trudem pełnił swoje obowiązki, aż w końcu zrezygnował z tej funkcji. Mnie wybrano na jego miejsce 6 lutego 1947 roku, a brat Van Amburgh zmarł następnego dnia” (Strażnica Rok CV [1984] Nr 7 s. 17-18).

 

         Widać z tego, że Van Amburgh był osobą, która znała wszystkie tajemnice finansowe C. T. Russella i następnych prezesów. Towarzystwo Strażnica zapewnia, że wyłącznie sekretarze-skarbnicy i wiceprezesi dopuszczani byli do najistotniejszych informacji dotyczących korporacji:

 

         „Kiedy brat Russell był prezesem Towarzystwa, decyzje o wydawaniu nowych publikacji podejmował wspólnie z wiceprezesem i sekretarzem-skarbnikiem. Nie konsultowano się w tej sprawie z całym zarządem. Rutherford postępował podobnie. Stąd też po jakimś czasie tych trzech członków prezydium zarządu Towarzystwa podjęło ważną decyzję” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 35).

 

         W części trzeciej tego artykułu kontynuujemy nasz temat i przytaczamy dwie opinie niezależne od Towarzystwa Strażnica. Pierwszą jest opis sporządzony przez człowieka, który opracował biografię C. T. Russella. Drugą opinią jest świadectwo adwersarza Świadków Jehowy.

         Na końcu części trzeciej tego tekstu przedstawiamy skrótowe ‘kalendarium biznesowe’ i dotyczące żony C. T. Russella (według przytaczanych powyżej publikacji).

 

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane