Włodzimierz Bednarski

Kiedy i dlaczego Towarzystwo Strażnica zakazało głosować w wyborach członkom swej organizacji?

dodane: 2014-03-10
Towarzystwo Strażnica różnie odnosiło się do wyborów (prezydenckich, parlamentarnych, samorządowych) w swojej krótkiej historii, od akceptacji do negacji. Prześledźmy starsze i nowsze opinie tej organizacji.

Kiedy i dlaczego Towarzystwo Strażnica zakazało głosować w wyborach członkom swej organizacji?

 

         Towarzystwo Strażnica nigdy nie zachęcało swoich głosicieli do brania udziału w wyborach. Przez wiele lat nie zakazywało im jednak tego i nie poddawało krytyce samego głosowania. Pozwalało więc głosować.

         Gdy nastał rok 1929 i organizacja ta zmieniła swoją interpretację fragmentu Rz 13:1 o „władzach zwierzchnich”, nastąpił przełom. Wcześniej ten tekst interpretowano jako dotyczący władz świeckich. Ale od 1 kwietnia 1929 roku dotyczył on już Jehowy i Jezusa. Wobec tego, że „władzami zwierzchnimi” przestały być rządy i władze świeckie, poddano krytyce tych głosicieli, którzy głosowali dotychczas.

         Poniżej przedstawiamy stanowisko dotyczące głosowania w następujących rozdziałach:

 

Stanowisko do roku 1929

         Stanowisko od roku 1929

         Stanowisko od roku 1952

         Stanowisko od roku 1999

Kwestie dodatkowe dotyczące wyborów

 

Stanowisko do roku 1929

 

         Towarzystwo Strażnica przez wiele lat dopuszczało możliwość brania udziału w wyborach i głosowania, jeśli władza nakaże to czynić. Nie zabraniało ono swoim członkom tych rzeczy:

 

         „Swego czasu zaproponowano prawo, któreby zmusiło każdego mieszkańca do głosowania. Gdyby takie prawo uchwalono, to Nowe Stworzenie musiałoby być mu posłuszne i to bez szemrania. Wypełniając przepisy takiego prawa, głosowałoby według swego najlepszego osądzenia, oddając głos swój na te osoby, które najlepiej nadawałyby się na dany urząd. Dopóki jednak niema takiego prawa, radzimy zachować najściślejszą neutralność w sprawach polityki i wstrzymać się od głosowania wogóle” (Nowe Stworzenie 1925 [ang. 1904] s. 734).

 

„Jednakowoż możemy być zmuszeni do służby wojskowej bez względu na to czy głosujemy, czy nie; jeżeli będą tego od nas wymagać, musimy być posłuszni obecnym władzom, uważając, że skoro Pan pozwolił na przymusową służbę wojskową, to może On obrócić to na nasze i innych dobro” (jw. s. 736-737).

 

         Warto przypomnieć, że cytowaną książkę Towarzystwo Strażnica reklamowało i rozprowadzało aż do roku 1930 (patrz Wyzwolenie 1929 s. 351; Strażnica 01.11 1929 s. 322; Złoty Wiek 15.07 1930 s. 224).

 

         Jeszcze na początku roku 1929 Towarzystwo Strażnica stwierdzało, że wielu jego członków głosuje:

 

„Są również i tacy w obecnym czasie w prawdzie, którzy mówią, że są zupełnie oddani Panu, a jednocześnie myślą, że jest ich przywilejem głosować w wyborach ustanowionych w celu wyboru mężów na publiczne stanowiska” (Strażnica 01.06 1929 s. 165 [ang. 01.04 1929 s. 101]).

 

         Później też wspomniano dawny zwyczaj:

 

         „Pracownicy w okresie Eljaszowym nawet uważali za właściwe mieć niektóre części w sprawach polityki. Na kwestję wstrzemięźliwości lub posunięcie prohibicji spoglądano jako na dobrą rzecz do popierania i że jest właściwie głosować za człowiekiem na taki albo na inny podobny urząd” (Strażnica 15.01 1936 s. 25 [ang. 15.11 1935 s. 344]).

 

Stanowisko od roku 1929

 

         W roku 1929 Towarzystwo Strażnica wprowadziło nową naukę. Ogłoszono, że nie władze świeckie są „zwierzchnościami wyższymi” (Rz 13:1), ale są nimi Jehowa i Jezus, a członkowie ostatka są „wolni od władz światowych”:

 

„Ponieważ różne rządy zaczęły ustanawiać przepisy zabraniające tego, czego oczekuje Bóg, lub wymagające rzeczy zakazanych w Jego prawie, w roku 1929 uznano, iż zwierzchnościami muszą być Jehowa Bóg i Jezus Chrystus” (Strażnica Nr 9, 1996 s. 13-14).

 

„Trąbienie w trąbę jubileuszową okazuje się znaczyć dla ostatka jak następuje: Wyższemi władzami nie są władcy tego świata, jak niekiedy myśleliśmy. Ci władcy są agentami szatana. Wyższemi władzami są Jehowa Bóg i Jezus Chrystus. Jedynie w ostatnich latach ci z ostatka przyszli do znajomości o tej wielkiej prawdzie i odtąd rozpoznali, że są wolni od władz światowych i od żelaznych kajdanów rządu światowego...” (Strażnica 15.06 1936 s. 186).

 

         Z tą ostatnią nauką związany był też nowy pogląd dotyczący wyborów, bo głosiciele stali się „wolni od władz światowych”, jak czytaliśmy powyżej.

         W tym samym roku 1929, dokładnie pierwszego kwietnia, Towarzystwo Strażnica zmieniło oficjalnie swoje stanowisko co do wyborów (w języku polskim wprowadzono je 1 czerwca):

 

         „Są również i tacy w obecnym czasie w prawdzie, którzy mówią, że są zupełnie oddani Panu, a jednocześnie myślą, że jest ich przywilejem głosować w wyborach ustanowionych w celu wyboru mężów na publiczne stanowiska. Teraz powstaje pytanie: Czy jest możebnem dla tego, który jest pomazańcem Bożym, aby ‘prostował ścieżki dla swych nóg’, i jednocześnie w tym samym czasie pozwolił sobie na wybór mężów na urzędy publiczne przez głosowanie podczas wyborów?  Właściwa odpowiedź na to pytanie może być widoczna przez wstawienie drugiego pytania, mianowicie: Czyja organizacja przeprowadza głosowanie w czasie wyborów publicznych urzędników? Zapewnie, że nie organizacja Boża. A jeżeli ona nie jest Boża, tedy z konieczności musi być Szatana, ponieważ on jest bogiem tego świata. Żadne dziecko Boże nie powinno mieć bynajmniej żadnej trudności w rozpoznaniu swej powinności pod względem owych wyborów. Jeżeli ktoś należy do Jehowy Boga i Jego organizacji, wtedy nie będzie miał do czynienia z organizacją Szatana (...) Tu nie ma absolutnie żadnego pokrewieństwa pomiędzy organizacją Bożą, a organizacją djabelską” (Strażnica 01.06 1929 s. 165-166 [ang. 01.04 1929 s. 101]).

 

         Motywem dla zakazu głosowania od roku 1929 było to, że Świadkowie Jehowy „nie uznają światowych potęg politycznych za ustanowione przez Boga »autorytety wyższe«”:

 

Ze względu na to, że chrześcijańscy świadkowie nie uznają światowych potęg politycznych za ustanowione przez Boga »autorytety wyższe«, lecz tylko Boga i Jezusa Chrystusa, przeto odstępują oni od udziału w polityce tego świata, tak, nawet od głosowania” (Strażnica Nr 8, 1951 s. 10 [ang. 15.11 1950 s. 445]).

 

         Pomimo, że Świadkowie Jehowy nie mieli już głosować, to jednak ciągle, aż do roku 1952, nie istniała sankcja dla tych, którzy nie podporządkują się organizacji. O tym piszemy właśnie poniżej.

 

Stanowisko od roku 1952

 

Ciekawe, że w angielskim skorowidzu tematycznym, obejmującym lata 1930-1985, nie ma żadnych odsyłaczy w sprawie wyborów do publikacji z lat 1930-1949 (patrz Watch Tower Publications Index 1930-1985 1986 s. 907).

         Czyżby sytuacja była aż tak jak jasna dla Świadków Jehowy od roku 1929, że nie było potrzeby zajmować stanowiska przez 20 lat?

         Pomimo, że Świadkowie Jehowy generalnie nie brali udziału w wyborach, to do roku 1952 nie było w Towarzystwie Strażnica sankcji wykluczania ze zboru. Nie można więc było nikogo usunąć z organizacji za głosowanie wyborcze. Jednak od tej pory stało się to możliwe:

 

         „Niemniej ta ostateczność, jaką jest wykluczenie czy wyłączenie ze społeczności, nie była szeroko praktykowana po zborach i aż do roku 1952 też nie wymagano jej od zborów. [Zobacz „Strażnicę” w wydaniu angielskim z 1 marca 1952 roku, strony 131 do 148] Odtąd jednak nie można było uważać chrześcijańskiego prowadzenia się w życiu po prostu za sprawę prywatną danego człowieka lub grupy ludzi” (Strażnica Nr 22, 1968 s. 6).

 

„W roku 1952 wprowadzono opartą na Biblii metodę formalnego wykluczania grzeszników ze społeczności zborowej. (...) Organizacja Boża nie tolerowała odtąd nikogo, komu nie zależało na pozostawaniu niesplamionym, czystym i bez skazy w oczach Jehowy” (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s. 11).

 

         Dziwne, że nie sposób znaleźć w publikacjach Świadków Jehowy takiego określenia, iż „za głosowanie należy się kara wykluczenia”, czy, że „kogoś za nie właśnie wyłączono z organizacji”. Czyżby to była jakaś taktyka Towarzystwa Strażnica, zastosowana wobec władz świeckich?

         Oczywiście nadal przypominano wszystkim, że Świadkowie Jehowy nie głosują lub przymuszeni głosują, niszcząc kartkę wyborczą:

 

„Skoro świadkowie Jehowy odmawiali w przeszłości spełnienia takich powinności patriotycznych, jak udział w głosowaniu lub w oddawaniu hołdu sztandarowi (...) jest to dla każdego kraju rękojmią, że nie zagrażają jego bezpieczeństwu, gdyż jednocześnie powstrzymywali się od tego rodzaju rzeczy także we wszystkich innych krajach” (Strażnica Nr 18, 1959 s. 3 [ang. 01.07 1959 s. 398]).

 

         „Dojrzałym chrześcijanom nie sprawia kłopotu kwestia ustosunkowania się do politycznych wyborów. Często w państwach totalistycznych obowiązują ustawy, na których podstawie zmusza się ludzi do udziału w wyborach; niekiedy są nawet zabierani z domu i doprowadzani do urn wyborczych. Podobnie w niektórych krajach demokratycznych prawo narzuca obywatelom obowiązek udania się do lokalu wyborczego. W żadnym kraju świadkowie Jehowy nie biorą udziału w polityce. Nie są składnikiem tego świata. (Jana 17:14) Dlatego podczas wyborów nie oddają głosu na proponowanych kandydatów. Jednak nie naruszają neutralności swego stanowiska wobec kwestii politycznych, gdy idąc do urny w jakiś sposób unieważnią kartkę wyborczą, czy to przez przekreślenie, czy przez napisanie uwagi: »Na Królestwo Boże«. Tym sposobem wyrażają, za czym właściwie się opowiadają. Kartka przez to traci ważność i nie będzie zaliczona na poparcie człowieka. Ale podporządkowali się prawu i udali się do urny oraz uniknęli ewentualnej kary” (Strażnica Nr 22, 1964 s. 6).

 

„Świadkowie Jehowy natomiast nie mieszają się do polityki bez względu na to, w jakim kraju żyją. Nikomu nie przeszkadzają zapisać się do partii, ubiegać się o urząd lub głosować w wyborach. Ale ponieważ Jezus powiedział, żeby jego uczniowie ‘nie należeli do świata’, więc Świadkowie Jehowy nie uczestniczą w żadnej działalności politycznej” (Zjednoczeni w oddawaniu czci jedynemu prawdziwemu Bogu 1989 s. 166).

 

„W niektórych krajach wprowadzono obowiązek uczestniczenia w wyborach. Za niewywiązanie się z niego grozi w najlepszym razie kara grzywny albo więzienia. Ale Świadkowie Jehowy popierają mesjańskie Królestwo Boże, o którym Jezus powiedział, że »nie jest częścią tego świata«. Dlatego nie mieszają się do polityki państw tego świata (Jana 18:36). Każdy z nich podejmuje taką decyzję sam i nikomu nie narzuca swoich poglądów” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 673).

 

         A oto rada jaką ‘daje’ Towarzystwo Strażnica:

 

„Prawo brazylijskie nakłada na obywateli obowiązek głosowania, ale w niedawnych wyborach sporo osób znalazło sposób na wykazanie swej obojętności czy wręcz niechęci. W tygodniku Veja czytamy: »Jedni lubią głosować i wybierać, inni zaś nie, a ponieważ przepisy nie pozwalają im zostać w domu, wrzucają do urny nie wypełnione lub nieważne karty do głosowania«. Dalej wyjaśniono, dlaczego niektórych nie interesują wybory: »Świadomym oddaniem nieważnego głosu wyborca być może pragnie zademonstrować swą odrazę dla całego systemu wyborczego«” (Przebudźcie się! Nr 3, 1991 s. 29).

 

         Warto wskazać, że oddanie nieważnego głosu też jest głosowaniem. Jeśli Świadkowie Jehowy tak postępują, jak podaje ich czasopismo, to czym różnią się od „ludzi ze świata”, którzy podobnie czynią?

 

Stanowisko od roku 1999

 

Towarzystwo Strażnica od roku 1999 dopuszcza, by Świadkowie Jehowy brali udział w wyborach, choć oczywiście tego nie popiera! Oto jego wyjaśnienie z 1 listopada 1999 roku:

 

„A co powinna zrobić chrześcijanka, gdy jej niewierzący mąż żąda, by poszła z nim głosować? Żona podlega swemu mężowi, tak jak chrześcijanie podlegają władzom zwierzchnim (…). Jeżeli podporządkuje się mężowi i pójdzie z nim do lokalu wyborczego, jest to jej osobista decyzja, której nikt nie powinien krytykować (…) A co powiedzieć o krajach, gdzie głosowanie nie jest nakazane prawem, ale osoba nieobecna na wyborach naraża się na fizyczne niebezpieczeństwo lub inne przykre konsekwencje? W takiej sytuacji chrześcijanin musi sam podjąć decyzję (…) Niektórych może gorszyć, że w czasie wyborów w jakimś kraju jedni Świadkowie udają się do lokali wyborczych, a drudzy nie. Mogą sobie myśleć: »Świadkowie Jehowy są niekonsekwentni«. Ale tacy ludzie powinni pamiętać, że w sprawach sumienia każdy chrześcijanin musi sam podejmować decyzje przed Jehową Bogiem” (Strażnica Nr 21, 1999 s. 29).

 

         Podobnie napisano w roku 2008:

 

„A co powinien zrobić chrześcijanin, jeśli w jego kraju uczestnictwo w wyborach jest obowiązkowe, ewentualnie jeśli już sama odmowa pójścia do lokalu wyborczego budzi wielkie emocje? Może wtedy uwzględnić fakt, że w dość podobnych okolicznościach Szadrach, Meszach i Abed-Nego przybyli na równinę Dura, i jeśli pozwala mu na to sumienie – może się stawić w lokalu wyborczym. Musi jednak zachować czujność, by nie pogwałcić chrześcijańskiej neutralności. Powinien wziąć pod uwagę sześć zasad: (...) 4. Kto wybiera jakiegoś urzędnika, ponosi część odpowiedzialności za jego poczynania (stosowne zasady zawarte są w 1 Samuela 8:5, 10-18 oraz 1 Tymoteusza 5:22)” („Trwajcie w miłości Bożej” 2008 s. 213-214).

 

Co o tym sądzić?

Czy ta decyzja organizacji o ‘dopuszczeniu’ brania udziału w wyborach była podyktowana tym, by władze różnych państw nie twierdziły, że u Świadków Jehowy „zabrania się głosować”, że ogranicza się ich prawa obywatelskie?

Czy chciano pokazać, że głosiciele, jak chcą, mogą brać udział w wyborach?

         Jeśli tak, to znaczy, że nic w Towarzystwie Strażnica się nie zmieniło, a tylko było to zagranie podyktowane ‘polityką’ organizacji.

 

Kwestie dodatkowe dotyczące wyborów

 

         W powyżej cytowanych fragmentach mamy przeciwstawne wypowiedzi. W jednej Towarzystwo Strażnica podaje, że w niektórych państwach Świadkowie Jehowy udają się do lokali wyborczych, a w innych, iż powstrzymują się od tego „we wszystkich krajach”:

 

„(...) gdyż jednocześnie powstrzymywali się od tego rodzaju rzeczy także we wszystkich innych krajach” (Strażnica Nr 18, 1959 s. 3 [ang. 01.07 1959 s. 398]).

 

„Niektórych może gorszyć, że w czasie wyborów w jakimś kraju jedni Świadkowie udają się do lokali wyborczych, a drudzy nie” (Strażnica Nr 21, 1999 s. 29).

 

„A co powinien zrobić chrześcijanin, jeśli w jego kraju uczestnictwo w wyborach jest obowiązkowe, ewentualnie jeśli już sama odmowa pójścia do lokalu wyborczego budzi wielkie emocje? (...) może się stawić w lokalu wyborczym. Musi jednak zachować czujność, by nie pogwałcić chrześcijańskiej neutralności” („Trwajcie w miłości Bożej” 2008 s. 213-214).

 

         Oto inna kwestia. Popatrzmy jeszcze raz na słowa z roku 1951 i argumentację Towarzystwa Strażnica:

 

Ze względu na to, że chrześcijańscy świadkowie nie uznają światowych potęg politycznych za ustanowione przez Boga »autorytety wyższe«, lecz tylko Boga i Jezusa Chrystusa, przeto odstępują oni od udziału w polityce tego świata, tak, nawet od głosowania” (Strażnica Nr 8, 1951 s. 10 [ang. 15.11 1950 s. 445]).

 

Argumentem, aby nie głosować było to, że Świadkowie Jehowy nie uznawali „autorytetów wyższych”, czyli „władz zwierzchnich”, z tekstu Rz 13:1 w osobach władzy świeckiej. A co nastąpiło w roku 1962?

Towarzystwo Strażnica uznało to, że nie Jehowa i Jezus, ale władze świeckie są w tekście Rz 13:1 „autorytetami wyższymi:

 

„Niektórym ludziom trudno jest zmieniać raz przyswojone zapatrywania. Mają zastrzeżenia do zmian w zrozumieniu pewnych tekstów biblijnych czy określonego sposobu postępowania. (...) Od roku 1962 rozumieją, że »władze zwierzchnie«, wspomniane w Liście do Rzymian 13:1 (NP), to przedstawiciele rządów świeckich, natomiast od roku 1929 aż do owej chwili inaczej pojmowali tę sprawę” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 11 s. 17).

 

„Bliższe zbadanie całego kontekstu wykazało, że werset z Listu do Rzymian 13:1 faktycznie odnosi się do politycznych rządów tego świata” (Strażnica Rok XCV [1974] Nr 7 s. 18).

 

W roku 1962 upadł więc jakby argument aby nie głosować! Jednak Towarzystwo Strażnica w kwestii wyborów nie zmieniło stanowiska.

 

         Jest jeszcze inna kwestia. Otóż Towarzystwo Strażnica napisało:

 

„W Strażnicy angielskiej z 15 listopada 1950 roku na stronach 445 i 446 powiedziano: »Gdy cezar nakłada na obywateli obowiązek głosowania (...) [Świadkowie] mogą w tym celu wstąpić do lokali wyborczych. Tam zaś będą zmuszeni oznaczyć jakoś kartę wyborczą lub wpisać na nią to, za czym się opowiadają. Głosujący czynią ze swymi kartami, co chcą. Świadomi obecności Boga, Jego świadkowie muszą postąpić w harmonii z Jego przykazaniami i zgodnie ze swą wiarą. Nie naszą sprawą jest pouczać ich, co mają uczynić z kartą wyborczą«.” (Strażnica Nr 21, 1999 s. 29).

 

W polskiej Strażnicy tam, gdzie są słowa wykropkowane jest też fragment:

 

„Po tym gdy się zarejestrowali i gdy przyjdzie dzień wyborów, mogą pójść do głosowania i wstąpić do lokalów wyborczych” (Strażnica Nr 8, 1951 s. 11 [ang. 15.11 1950 s. 445]).

 

Ciekawe, że w polskiej Strażnicy z roku 1951 opuszczono zaś słowa: „Nie naszą sprawą jest pouczać ich, co mają uczynić z kartą wyborczą”, które przytoczono powyżej za angielską Strażnicą z roku 1950, w polskiej Strażnicy z roku 1999.

Czyżby Towarzystwo Strażnica bało się wtedy władz komunistycznych, że wykreśliło to zdanie w roku 1951 z polskiej Strażnicy?

         Przypomnijmy też, że oddanie nieważnego głosu jest też głosowaniem. Jeśli Świadkowie Jehowy tak postępują, to czym różnią się od „ludzi ze świata”, którzy podobnie czynią?

 

         Wielu Świadków Jehowy jednak kwestionuje to, że cokolwiek zmieniło się w roku 1999. Co o tym myśleć?

Można stwierdzić, że w ostatnich latach większość „nowych świateł” (nowych nauk) była ogłaszana w Strażnicach w cyklu „Pytania czytelników”. Jeśli wybory nie są żadnym „nowym światłem”, to dlaczego w tej rubryce poświęcono im uwagę w roku 1999?

Czy przez przypadek tylko? Czyżby zaszły jakieś nowe okoliczności?

Jeśli to stara nauka i niezmienna, to czyż trzeba Świadkom Jehowy ją przypominać? Czyżby mieli oni jakieś wątpliwości co do wyborów?

Jeśli zaś jest to jakiś objaw ‘korygowania’ nauki, to co jest tą „korektą” w artykule z roku 1999?

         Otóż w starszych publikacjach trudno znaleźć słowa o wyborach, które aż cztery razy powtórzone zostały w roku 1999:

 

         „każdy Świadek musi sam podjąć decyzję”;

         „jest to jej osobista decyzja, której nikt nie powinien krytykować”;

         „chrześcijanin musi sam podjąć decyzję”;

         „każdy chrześcijanin musi sam podejmować decyzje”.

 

         Widzimy z powyższego, że kwestia głosowania wyborczego była w Towarzystwie Strażnica zmieniana. To co było wolno dawnym głosicielom, później zakazano nowym członkom tej organizacji. Czy Towarzystwo Strażnica zmieni jeszcze kiedyś swój pogląd? Nie jest to wykluczone i żaden Świadek Jehowy nie złoży nam zapewnienia, że nigdy nie będzie im wolno głosować.

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane