Włodzimierz Bednarski

Noszenie i używanie broni przez Świadków Jehowy

dodane: 2026-03-23
Świadkowie Jehowy dziś podkreślają, że oni są neutralni. Podobno broni do ręki nie biorą. Jednak gdy prześledzimy ich historię i obecną naukę, to okazuje się, że jest inaczej, niż zapewniają nas. W artykule naszym omawiamy całe dzieje Towarzystwa Strażnica, właśnie w związku z tematyką broni wojskowej, myśliwskiej i ochrony swego mienia oraz w zakładzie pracy.

 

Noszenie i używanie broni przez Świadków Jehowy

 

Na początku informujemy, że artykuł nasz składa się z następujących rozdziałów:

 

Noszenie i używanie broni przed wojnami światowymi i w ich trakcie

Noszenie broni po Drugiej Wojnie Światowej

Używanie broni myśliwskiej

 

         Towarzystwo Strażnica, zarejestrowane w roku 1884, uczy dziś o trzech kategoriach ludzi, którzy mogą mieć związek z bronią palną. Oto one:

 

         ci, którzy podjęli pracę w wojsku lub policji – ogłasza się ich jako tych, którzy „odłączyli się”;

         ci, którzy podjęli pracę jako ochroniarze, konwojenci w firmach detektywistycznych oraz używają broni w obronie własnej – tacy nie mogą korzystać z żadnych przywilejów w zborach i nie są zaliczani do „dojrzałych duchowo chrześcijan”;

         ci, którzy są myśliwymi – na takich nie nakłada się żadnych sankcji.

 

         Poniżej przedstawiamy ewolucję doktryny Towarzystwa Strażnica wobec broni palnej – od początków jego działalności po czasy współczesne.

 

Noszenie i używanie broni przed wojnami światowymi i w ich trakcie

 

         Ponieważ stosunek Towarzystwa Strażnica do wojen, broni oraz pracy wymagającej jej używania zmieniał się, omawiane zagadnienia podzieliliśmy na kilka okresów.

 

         Przed pierwszą wojną światową

 

         Towarzystwo Strażnica zostało zarejestrowane w USA, w związku z czym status i obowiązki współpracowników prezesa C. T. Russella regulowano zgodnie z prawem amerykańskim.

         W tym czasie nie wprowadzano ograniczeń dotyczących wykonywania określonych zawodów. Jednym ze współpracowników Russella, a później prezesa J. F. Rutherforda (1869-1942), był generał Hall:

 

„Wtedy uznał, że nic już nie stoi mu na przeszkodzie, aby podjąć pełnoczasową służbę kaznodziejską. Razem z nim uczynił to William N. Hall, emerytowany generał brygady, który miał przywilej towarzyszenia pastorowi Russellowi, pierwszemu prezesowi Towarzystwa Strażnica, podczas jednej z podróży dookoła świata” (Strażnica Nr 8, 1970 s. 15).

 

         Pisząc, że Hall był „emerytowanym generałem brygady”, Towarzystwo Strażnica nie ujawniło pełnej informacji; faktycznie przeszedł on na emeryturę dopiero w połowie 1912 roku. Wikipedia podaje, że W.P. Hall został mianowany szefem sztabu generalnego armii amerykańskiej. Funkcję tę pełnił do czasu, gdy sam przeszedł w stan spoczynku 11 czerwca 1912.

 

William Preble Hall (1848-1927) był też wyznaczonym mówcą kongresowym na przykład w roku 1911, 1912 i 1920 (patrz ang. Złoty Wiek 08.02 1928 s. 302). Związał się z Towarzystwem Strażnica w roku 1904, gdy był zatrudniony w wojsku (ang. Strażnica 01.06 1905 s. 3573 [reprint]).

         W internecie zamieszczona jest fotografia z kongresu w roku 1911, na której widnieje on w mundurze wojskowym (pochodzi ona z publikacji pt. International Bible Students Souvenir Convention Report 1911).

https://jeromehistory.blogspot.com/2019/09/general-hall.html

 

         Jego fotografię i życiorys zamieszcza też Wikipedia:

         https://pl.wikipedia.org/wiki/William_Preble_Hall

 

         Generał Hall angażowany był także w promocję tomów Russella. Przykładowo, w 1915 roku w jednej z publikacji zamieszczono reklamę sześciu tomów Wykładów, w której napisano o nim:

:

 

         “Intensely interesting, thoroughly logical and practical.” – Gen. W. P. HALL, U. S. A. (Supplement to 1915 Souvenir Report Bible Students Conventions s. 49).

         Tłum. „Niezwykle interesujące, na wskroś logiczne i praktyczne”.

 

         Generalska szarża i nazwisko Hall wykorzystywane były w reklamach tomów także po śmierci Russella, co najmniej do roku 1920. W tym czasie reklamy obejmowały już siedem tomów Wykładów i podkreślano w nich, że Hall był generałem „brygady”.

         W siódmym tomie napisano:

 

“Intensely interesting, thoroughly logical and practical.” – Brig. Gen. W. P. Hall, U. S. Army (ang. Dokonana Tajemnica 1917, 1918 s. 608).

 

         Podobne reklamy zamieszczono na przykład w tomie trzecim Wykładów z roku 1918 (ang. Przyjdź Królestwo Twoje 1918, strona reklamowa bez oznaczenia) oraz w angielskiej broszurze z roku 1920 pt. Talking With the Dead? (s. 152).

 

Oto słowa o udziale wojskowych podczas kongresu za czasów Rutherforda:

 

„Ostatni automobil, jaki odjechał do służby, pracował przy drodze Cedar Point, a powrócił o 10-ej rano, sprzedawszy 24 książki. W automobilu pojechało ośmiu braci i każdy sprzedał kombinację. Numer samochodu był 144,000.

Armja i Marynarka reprezentowne były w najaździe [objeździe] w 2 automobilach Forda z roku 1914. Sprzedano 23 książki. Na tym punkcie wysłuchaliśmy świadectwa od Generała Hall’a” (Strażnica 01.12 1922 s. 381 [ang. 01.11 1922 s. 349]).

 

         Inny emerytowany oficer Marynarki Wojennej napisał artykuł dla czasopisma Towarzystwa Strażnica (patrz ang. Złoty Wiek 24.05 1922 s. 531 – By a retired Navy Officer).

         Patrz też kolejny wojskowy, tym razem emerytowany lekarz Marynarki Wojennej USA (ang. Złoty Wiek 08.02 1928 s. 302).

 

         Nawet wybuch wojny w Europie w roku 1914 nie spowodował zmiany stanowiska Towarzystwa w sprawie broni w USA.

         Pierwsze problemy pojawiły się dopiero w 1917 roku, gdy Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny, choć wydana wtedy książka nie zmieniała nauki Towarzystwa Strażnica:

 

„W książce Dokonana tajemnica nikomu nie zabroniono uczestniczyć w walkach zbrojnych” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 652).

 

         Oto wypowiedzi Rutherforda z lat 1917-1918 oraz relacje dotyczące uczestnictwa jego współwyznawców w wojnie:

 

„Wielu, którzy mienią się być chrześcijanami, mogą bez żadnego skrupułu wojować, lecz są inni chrześcijanie, którzy wstępując do wojska w celu prowadzenia walki bronią cielesną, pogwałciliby swoje sumienie. (...) Na dawane nam zapytania odpowiadamy: Jeżeli jakiemu człowiekowi sumienie dyktuje, aby szedł na wojnę, niech idzie. Z drugiej zaś strony, jeśli komuś sumienie dyktuje by nie szedł, i jego zapatrywania przeciwne są wojnie, lub uczestniczenie w niej, powinien mieć wolność sumienia i być uwolnionym od obowiązków wojskowych, noszenia broni” (Strażnica Nr 8, 1917 s. 99-100 [ang. 15.05 1917 s. 6085, reprint]).

 

„(...) głoszono ogłaszając wszędzie, jakoby nasze Stowarzyszenie było przeciwne rządowi i w swej działalności powstrzymywało postęp wojny (...) Nie jesteśmy przeciwni prowadzeniu wojny. Nie jesteśmy przeciw rządom w żadnem słowa tego znaczeniu. Uznajemy rząd Stanów Zjednoczonych za najlepszy na świecie. Uznajemy także, iż rządy, jako polityczne i ekonomiczne instytucye, mają władzę i prawo wypowiadać wojnę i powoływać swych obywateli do służby militarnej. Nie mamy najmniejszego zamiaru wtrącać się lub przeciwdziałać temu porządkowi rzeczy, tak dalece jak władza i prawo dotyczą. Uważamy, że każdy obywatel, gdy mu sumienie nie czyni wyrzutu, powinien wziąć udział w obronie swego kraju. Wszyscy powinni przynależnie poważać urzędy prawa (Dzieje Ap. 23:5)” (Strażnica kwiecień 1918 s. 63 [ang. 01.03 1918 s. 6221-6222, reprint]).

 

„(...) nie wszyscy bracia zachowali chrześcijańską neutralność wobec spraw narodów tego świata. Pokaźna liczba braci służyła w wojsku i walczyła na froncie. Inni nie chcieli służyć z bronią w ręku, ale zgadzali się działać w charakterze sanitariuszy” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych 1975 s. 9).

 

         „Na podstawie tego wersetu [Rz 13:1] uważali, że jeśli w czasie wojny chrześcijanin zostanie powołany do wojska, to jest zobowiązany włożyć mundur, wziąć karabin na ramię i pójść na front do okopów. A ponieważ nie może zabijać bliźnich, więc w ostateczności – jak sądzili – będzie zmuszony strzelać w powietrze” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 21-22; por. Królestwo Boże panuje! 2014 s. 56).

 

         Przed tą wojną w USA i Wielkiej Brytanii, gdzie było najwięcej głosicieli Towarzystwa Strażnica, nie było poboru do wojska:

 

         „Przed wojną światową Wielka Brytanja i Ameryka były jedynemi narodami, które opierały się na ochotniczej służbie wojskowej; lecz wkrótce po przystąpieniu do wojny światowej również Ameryka uchwaliła wojskową ustawę poborową” (Światło 1930 t. 1, s. 203).

 

         Pobór do wojska nie obejmował wszystkich głosicieli, ale większość z nich mieszkała w USA.

         Z uwagi na niewielką liczbę głosicieli w tym czasie, wśród nich mogło nie być osób zainteresowanych posiadaniem broni ani pełniących służbę w wojsku. Oto dane dla całego świata z roku 1914 i 1918:

 

„Wspomnijmy chociażby o wzroście liczby głosicieli Królestwa na świecie w dniach ostatnich. W roku 1914 było ich 5155 w 43 krajach” (Strażnica październik 2019 s. 10).

 

1918 – przeciętna liczba głosicieli: 3868 (najwyższa: brak danych) (1950 Yearbook of Jehovah’s WitnessesJehovah’s s. 24).

 

         Przed drugą wojną światową

 

         Przez wiele lat przed drugą wojną światową Towarzystwo Strażnica było dumne z tego, że w USA nie powołuje się jego głosicieli do wojska:

 

„W Stanach Zjednoczonych w czasie pokoju, żaden obywatel nie może być pociągnięty lub zmuszany do wykonywania służby wojskowej” (Strażnica 01.08 1929 s. 228 [ang. 01.06 1929 s. 164]).

 

„Następnie w Stanach Zjednoczonych nie można w czasie pokoju żadnego obywatela zmusić do wstąpienia do służby wojskowej” (Rząd – tajenie prawdy. Dlaczego? 1935 s. 45).

 

         Prawo to nie obejmowało wszystkich Świadków Jehowy na świecie, ale nadal duża liczba z nich mieszkała w USA (w 1938 r. przeciętna głosicieli w USA – 25 601, patrz ang. Rocznik Świadków Jehowy 1950 s. 22):

 

1939 r. (świat) – przeciętna liczba głosicieli: 61 589 (najwyższa: 71 509) (Jehovah’s Witnesses in the Divine Purpose 1959 s. 312 „Narody mają poznać, że ja jestem Jehowa” – Jak? 1974 s. 210; por. najwyższa: 72 475 [Strażnica Nr 1, 2004 s. 14]).

 

         Podczas drugiej wojny światowej

 

         Przypominamy, że do roku 1952 zbory nie wykluczały nikogo za różne grzechy, a także za nie przestrzeganie neutralności:

 

         „Niemniej ta ostateczność, jaką jest wykluczenie czy wyłączenie ze społeczności, nie była szeroko praktykowana po zborach i aż do roku 1952 też nie wymagano jej od zborów. [Zobacz »Strażnicę« w wydaniu angielskim z 1 marca 1952 roku, strony 131 do 148] Odtąd jednak nie można było uważać chrześcijańskiego prowadzenia się w życiu po prostu za sprawę prywatną danego człowieka lub grupy ludzi” (Strażnica Nr 22, 1968 s. 6).

 

         Podczas wojny niektórzy głosiciele Towarzystwa Strażnica pracowali w przemyśle zbrojeniowym, ale w miarę rozwoju wydarzeń wojennych zaczęli zmieniać miejsce zatrudnienia. Oto przykład z Anglii:

 

W 1941 roku rozpocząłem życie, które stało się dla mnie źródłem ogromnego szczęścia. W tamtym czasie pracowałem w Stoczni Królewskiej w Chatham, przyuczając się do zawodu cieśli okrętowego. Była to atrakcyjna, dobrze płatna praca. Od dawna wiedzieliśmy, że jako słudzy Jehowy nie możemy brać udziału w wojnach. Z czasem zrozumieliśmy, że nie powinniśmy również pracować w przemyśle zbrojeniowym (Jana 18:36). Ponieważ w stoczni budowano łodzie podwodne, postanowiłem zrezygnować z pracy i podjąć służbę pełnoczasową” (Strażnica sierpień 2016 s. 4).

 

         Pomimo że artykuł Neutralność został opublikowany w USA w 1939 roku (w innych krajach pojawił się z opóźnieniem), wielu Świadków Jehowy na świecie, w tym w Niemczech, uczestniczyło w działaniach wojennych:

 

         „Sporą liczbę braci, którzy podpisali deklarację, zaciągnięto do wojska i wysłano na front, gdzie większość zginęła. Chociaż istnieje wiele dowodów, że bracia, którzy podpisali oświadczenie znaleźli się poza ochroną Jehowy, jednak, poza nielicznymi wyjątkami, nie byli »zdrajcami«. Wielu jeszcze przed wyjściem cofnęło swój podpis, gdy wyrozumiali i dojrzali bracia pomogli im zrozumieć błąd. Pełni skruchy prosili Jehowę, aby dał im jeszcze jedną możliwość udowodnienia, że są wobec Niego lojalni. Wielu z nich zaraz po załamaniu się systemu hitlerowskiego stanęło w szeregach głosicieli, a później służyli w charakterze pionierów, nadzorców, a nawet nadzorców podróżujących, popierając w przykładny sposób sprawy Królestwa Jehowy” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974, 1975 s. 50).

 

         A co Towarzystwo Strażnica pisze o powoływaniu do armii w USA podczas wojny? Okazuje się, że „setki” Świadków Jehowy zwolniono z poboru na wojnę, ale ponad 4000 osób zostało aresztowanych:

 

„W USA setki Świadków Jehowy uznanych za chrześcijańskich kaznodziejów zwolniono ze służby wojskowej. Ale ponad 4000 braci nie uzyskało zwolnienia przewidzianego w ustawie o obowiązku służby wojskowej; zostali aresztowani i otrzymywali wyroki nawet do pięciu lat pozbawienia wolności” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 194).

 

         Dlaczego jednych Świadków Jehowy zwalniano z obowiązku służby w wojsku, a innych więziono?

         Otóż dlatego, że zwalniano tylko „ordynowanych kaznodziejów” (ang. ordained ministers), a nie wszystkich, którzy uważają się za głosicieli (czasem są to „nieczynni głosiciele”). Zresztą Towarzystwo Strażnica wcale się nie kwapiło by wszystkich głosicieli uznawać za „ordynowanych”, bo ci musieli wykazywać się odpowiednimi kwalifikacjami, oddaniem i służbą w terenie, na którą poświęcali dziesiątki i setki godzin w miesiącu (np. w 1941 r. pionier specjalny głosił co najmniej przez 200 godzin w miesiącu [Strażnica Nr 5, 2000 s. 23], a pionier stały w 1943 r. aż 150 godzin [ang. Strażnica 01.07 1943 s. 205]).

         Dawniej oficjalny spis „ordynowanych kaznodziejów” publikowano w angielskich Rocznikach Świadków Jehowy. Na przykład w roku 1942 podano 437 nazwisk Ordained Ministers za rok 1941 (1942 Yearbook of Jehovah’s Witnesses s. 32-34). Zaś za rok 1945 wymieniono 426 takich kaznodziejów (1946 Yearbook of Jehovah’s Witnesses s. 28-31). Tylko takie osoby mogły być zwolnione od służby wojskowej podczas wojny. Miały one status kapłanów.

A może organizacja ta celowo nie zgłaszała do władz większej liczby „ordynowanych kaznodziejów”, aby nie przesadzić i nie utracić tego przywileju, który miała? Może przyświecały jej jeszcze inne cele?

 

         Równocześnie, wraz z opublikowaniem artykułu pt. Neutralność, w roku 1939 Towarzystwo Strażnica pozwalało na obronę swego dobytku, nawet z użyciem „siły”, choć słowo  „broń” nie zostało użyte w cytowanym artykule:

 

„Czy Pismo Święte pochwala gdy chrześcijanin broni się przed bezprawną napaścią i używa siły, by taką napaść odeprzeć? Samoobrona to prawo każdego człowieka do odparcia ataku, a używa on takiej siły, jaka wydaje mu się konieczna do ochrony samego siebie przed doznaniem krzywdy na własnej osobie bądź przed uszkodzeniem swojej własności. To samo prawo do samoobrony może być przez niego zastosowane do obrony osób z najbliższego otoczenia czyli bliskich przyjaciół, swoich braci. Takie jest prawo narodów czy państw, ale prawo to nie zasadza się na tradycji ani na przemyśleniach samego człowieka, lecz znajduje całkowite poparcie w Słowie Bożym” (ang. Strażnica 15.09 1939 s. 279-280).

 

Noszenie broni po Drugiej Wojnie Światowej

 

         Po drugiej wojnie światowej Towarzystwo Strażnica kilka razy zmieniało swój stosunek do wojska, służby cywilnej i broni. Początkowo nie wykluczano nikogo za różne grzechy ani za nieprzestrzeganie neutralności aż do roku 1952 (cytat z roku 1968 patrz powyżej).

 

         Po Drugiej Wojnie Światowej

 

         W roku 1946 opublikowano w książce tekst, w którym Towarzystwo Strażnica z dumą informowało, że Świadkowie Jehowy w USA zostali zwolnieni nie tylko z obowiązku wojskowego, ale i z „wykonywania pracy dla rządu”, czyli  ze służby zastępczej:

 

ZWOLNIENIA Działalność kaznodziejska, wykonywana przez świadków Jehowy jako sług Bożych, uprawnia ich do domagania się zwolnienia od przeszkolenia wojskowego i służby w siłach zbrojnych kraju, w którym mieszkają. Ten stan zwolnienia świadków Jehowy czyni ich na przykład w USA wolnymi od wykonywania pracy dla rządu, która zazwyczaj wymagana jest od tych, którzy z przyczyny sumienia nie mogą pełnić służby wojskowej z bronią lub bez broni, a to dlatego, ponieważ świadkowie Jehowy są kaznodziejami czyli sługami ewangelii, a nie religijnymi, politycznymi lub akademickimi pacyfistami. Z powodu ich stanowiska jako ambasadorowie Królestwa Boga Wszechmogącego mają oni pretensje do neutralności i do praw strony neutralnej. (...) Dzisiaj czołowy członek organizacji Narodów Zjednoczonych, mianowicie Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczyły, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną, oraz że ich słudzy ewangelii zwolnieni są od przeszkolenia i od służby w siłach zbrojnych” (Niech Bóg będzie prawdziwy” 1950, wyd. polonijne, s. 224-225, rozdz. XVIII, par. 6-7 [ang. 1946, s. 229-230, 231]).

 

         Tekst powyższy powtórzono w roku 1952, w drugim wydaniu tej książki.

Jednak po kilkunastu latach, wraz z napływem nowych głosicieli, pojawiły się pierwsze problemy z zachowaniem neutralności.

         Oto prawdopodobnie pierwsza wypowiedź z podręcznika dla starszych zboru z roku 1961 dotycząca sytuacji, gdy „głosiciel dobrowolnie wycofuje się ze swego zboru i narusza swą neutralność”, co zawiera w sobie też wojskowość i noszenie broni:

 

Jakie kroki podejmuje zbór, gdy oddany Bogu głosiciel dobrowolnie wycofuje się ze swego zboru i narusza swą neutralność?

Nie jest on już członkiem zboru; dlatego jego »Karta służby głosiciela« zostaje usunięta z kartoteki czynnych głosicieli i dołączona do kart tych, którzy się znajdują poza zborem. Nie jest on już bratem i dał wyraz swej niestałości, przez co dobrowolnie zdyskwalifikował się do każdego przyszłego przydziału służby. O wszystkich takich sprawach zbór powinien powiadomić Towarzystwo. Gdyby po kilku latach zdecydował się na powrót do zboru, musiałby złożyć pisemną prośbę o przywrócenie do stanu głosiciela, i komitet rozważy, czy okazał skruchę i czy jego usposobienie zezwala na przyznanie mu przywilejów głosiciela Królestwa. Zbór powinien powiadomić Towarzystwo o wszystkich wypadkach takiego przywrócenia (Zagadnienia Służby Królestwa 1961 s. 42).

 

         Jak widzimy, dobrowolne wycofanie się ze zboru wiązało się z naruszaniem neutralności. Dawny głosiciel przestawał być bratem, choć nie pisano, by traktować go dokładnie tak, jak wykluczonego. Tracił przywileje, a w razie powrotu musiał okazać skruchę. Te kwestie jednak upodabniają go do osoby wykluczonej.

         W tamtych latach „odłączenie się” dotyczyło tylko kwestii neutralności. Zasady neutralności obejmowały również udział w wyborach politycznych i samorządowych: każdy biorący w nich udział, ‘sam’ „odłączał się” od zboru (patrz Zagadnienia Służby Królestwa 1961 s. 41-42).

 

         W roku 1972 (pol. 1973) w Strażnicy opisano osoby naruszające neutralność, w tym poprzez służbę w wojsku z ‘bronią w ręku’. Podkreślono, że takie osoby same „wychodzą” ze zboru:

 

„Człowiek ma wolną wolę. Jeżeli narusza swą chrześcijańską neutralność, to zapiera się Boga jako swego Pana i porzuca Go oraz Jego zbór. W sposób dla wszystkich oczywisty nie żyje wówczas zgodnie z oddaniem. Zbór nie wyklucza go publicznie ze swej społeczności; to on sam z niego wychodzi, zrywa z nim łączność. Został w swoim czasie wyratowany z tego »przewrotnego pokolenia«, a teraz swoim postępowaniem wykazuje, że woli do niego powrócić. Osoba taka może uważać, że wolno jej odchodzić od zboru i przychodzić z powrotem, kiedy jej się podoba” (StrażnicaRok XCIV [1973] Nr 14 s. 22 [ang. 15.02 1972 s. 124]).

 

         W roku 1951 Towarzystwo Strażnica podało, że jego głosiciele „nie noszą przy sobie” broni:

 

„Nie uzbrajają się w broń cielesną ani takiej nie noszą przy sobie w oczekiwaniu lub jako przygotowanie się na trudności albo żeby móc stawić czoło groźbom” (Strażnica Nr 11, 1951 s. 9 [ang. 01.02 1951 s. 75]).

 

         W tamtych latach Towarzystwo Strażnica sumieniu głosicieli pozostawiało decyzję dotyczącą „pracy w fabrykach, które służą obronie”:

 

         „Jak chrześcijanin powinien się zachowywać pod względem pracy w fabrykach, które służą obronie (...) itd.? (...)

Co się tyczy innych form działalności lub pracy, to Towarzystwo nie ma dawać żadnych szczegółowych zaleceń. Wypracowanie reguł dla wszelkich możliwych sytuacji pod względem pracy świeckiej doprowadziłoby nas do zestawienia obszernych, podobnych talmudowi przepisów, gdy staralibyśmy się ustalić wszystkie owe subtelne różnice odnośnie pytania, kiedy przeciw pewnej pracy powinny być podniesione sprzeciwy a kiedy nie. Pan nie przekazał tej odpowiedzialności Towarzystwu; każdy poszczególny ponosi sam odpowiedzialność za rozstrzygnięcie swego wypadku. (...) Gdzie musi być przeprowadzona linia? Lub kiedy jakaś praca staje się pracą służącą obronie? Nie potrzeba wcale pracować przy taśmie montażowej w fabryce czołgów, aby wytwarzać rzeczy używane do wojny. (...) Milczenie, jakiego Towarzystwo w takich rzeczach przestrzega, nie powinno być uważane ani za przyzwolenie ani za potępienie, które zdawalibyśmy się nie chcieć wyrazić otwarcie. Oznacza ono, że powzięcie swego wyboru uważamy za dziedzinę odpowiedzialności każdej poszczególnej jednostki, a nie naszą. Odnośna osoba musi w swym sumieniu być spokojna pod względem swego sposobu postępowania, a nie my w naszym co do jej postępowania. Dana osoba zna wszystkie okoliczności sprawy, a nie my. (...) Tak więc niech każdy weźmie na się swą własną odpowiedzialność i niech odpowiada przed swym własnym sumieniem, nie krytykując innych ani sam nie będąc krytykowany przez innych, gdy sumienie poszczególnych jednostek dopuszcza różne decyzje w jednej i tej samej sprawie. Nie ‘powinniśmy być sądzeni przez sumienie innej osoby’. »Kim jesteś ty, aby sądzić służącego u kogoś innego? Swemu własnemu panu on stoi lub upada«. – Rzym 14:4; 1 Kor. 10:29” (Strażnica dodatkowa z lat 1950-1959 s. 13-14, „Pytania czytelników”, art. z okładki „Słowu Bożemu ustąpić pierwsze miejsce w naszym życiu” [ang. Strażnica 15.09 1951 s. 574]).

 

         Te wytyczne pochodziły, jak widzimy, z roku 1951, czyli zanim wprowadzono wykluczanie rok później (1952).

 

         Rok 1973 – tolerowanie noszenia broni

 

         W roku 1973 (pol. 1974) pozostawiono sumieniu głosiciela, czy przyjmie pracę wymagającą „uzbrojenia, na przykład noszenia karabinu”. Nie nakładano żadnych sankcji na osoby, które ją przyjęły. Być może na podejmowanie takich decyzji miało wpływ rosnące bezrobocie:

 

Czy można pogodzić z sumieniem chrześcijańskim przyjęcie pracy wymagającej uzbrojenia, na przykład noszenia karabinu czy pałki? Sam Jehowa Bóg zezwala rządom ludzkim na sprawowanie władzy celem wymuszania przestrzegania prawa, w razie potrzeby nawet z bronią w ręku. (...) Zatem Pismo Święte nie daje podstawy do podnoszenia zarzutów przeciwko istnieniu służb uzbrojonych celem wymuszania posłuszeństwa wobec prawa ani przeciwko upoważnianiu przez rząd pewnych ludzi do noszenia broni dla ochrony ludzi albo mienia. Niemniej jednak chrześcijanin sam musi zadecydować, czy przyjmie taką posadę, jak praca konwojenta bądź stróża nocnego, jeżeli przy tym wymaga się od niego noszenia karabinu czy innej broni. (...) Każda decyzja chrześcijanina powinna pozostawać w harmonii z jego sumieniem, wyszkolonym na podstawie Biblii” (Strażnica Rok XCV [1974] Nr 10 s. 24).

 

         W roku 1975 Towarzystwo Strażnica pozwoliło na posiadanie broni „w celu przygotowania się na możliwy atak” (tekst ten nie ukazał się w języku polskim):

 

„W obliczu rosnącej przestępczości i przemocy niektórzy chrześcijanie mogą się zastanawiać, czy nie powinni uzbroić się w celu przygotowania się na możliwy atak. Wiadomo, że apostołowie Jezusa mieli co najmniej dwa miecze. (Łukasza 22:38) Nie było to niczym niezwykłym, ponieważ Żydzi w tamtym czasie podlegali prawu Mojżeszowemu, które zezwalało na zbrojne konflikty. Miecze były również cenne w odpędzaniu dzikich zwierząt. I mogły służyć celom użytkowym, podobnie jak siekiera lub duży nóż” (ang. Przebudźcie się! 08.09 1975 s. 28).

 

         Równocześnie Towarzystwo Strażnica zezwalało głosicielom na samoobronę, także mogącą skutkować śmiercią napastnika:

 

„Jeśli ucieczka jest niemożliwa, osoba może być w stanie przekonać napastnika. Czasem jednak próba przemówienia do osoby zdecydowanej wyrządzić krzywdę może skutkować stratą cennego czasu. Może się zdarzyć, że jedyne, co człowiek może zrobić, to użyć wszystkiego, co jest pod ręką, aby chronić siebie lub innych. W efekcie atakujący może otrzymać śmiertelny cios. Z biblijnego punktu widzenia osoba działająca w samoobronie nie ponosiłaby w ten sposób winy krwi” (ang. Przebudźcie się! 08.09 1975 s. 28, art. pt. Czy powinieneś się bronić?).

 

         Rok 1983 – krytykowanie, ale tolerowanie noszenia broni

 

         W roku 1983 Towarzystwo Strażnica zaostrzyło zasady dotyczące posiadania broni oraz posługiwania się nią w pracy zawodowej:

 

„Dziesięć lat później Strażnica z 15 lipca 1983 roku (w języku polskim numer 23 z roku 1983) wyjaśniła nasz pogląd na posługiwanie się bronią palną” (Strażnica Nr 4, 2006 s. 30).

 

„W tych »dniach ostatnich« na wielu stanowiskach pracy żąda się noszenia broni. Straż bankowa lub przemysłowa, konwojenci czy policjanci muszą chodzić uzbrojeni, jeśli nie chcą stracić posady. Co więc ma zrobić chrześcijanin (...) Jego pogląd wyrobiony na podstawie Biblii będzie się różnił od zapatrywań ludzi ze świata, którzy bez skrupułów noszą przy sobie broń i nie wahają się użyć jej, gdy uznają, że sytuacja jest niebezpieczna. (...) Dojrzały chrześcijanin powinien starać się znaleźć pracę, która nie ma nic wspólnego z bronią. (...) nie możemy już dłużej uważać za wzór godny naśladowania brata, który by w dalszym ciągu wykonywał pracę wymagającą noszenia broni. Należałoby mu wyznaczyć sześciomiesięczny termin na zmianę zatrudnienia. Gdyby tego nie zrobił, nie nadawałby się do specjalnych przywilejów służby ani do pełnienia odpowiedzialnej funkcji w zborze” (Strażnica Rok CIV [1983] Nr 23 s. 19-20).

 

         Odtąd żadna osoba nosząca broń nie mogła być pionierem, sługą pomocniczym ani starszym zboru.

 

Rok 1995 – krytykowanie noszenia broni

 

         W roku 1995 Towarzystwo Strażnica zaakcentowało, że „prawdziwi chrześcijanie nie noszą broni”. Można zatem wyciągnąć wniosek, że głosiciele, którzy noszą broń, nie są prawdziwymi chrześcijanami:

 

         „A zatem prawdziwi chrześcijanie nie noszą broni, służącej do wyrządzania innym krzywdy (porównaj Izajasza 2:4)” (Przebudźcie się! Nr 10, 1995 s. 14).

 

         W roku 1996 Towarzystwo Strażnica zaakceptowało „służbę cywilną”, to znaczy „zastępczą służbę wojskową”. Nie miała ona wiele wspólnego z bronią, dlatego niewiele piszemy na ten temat. Wcześniej, ponieważ Świadkowie Jehowy nie mogli podejmować służby wojskowej, a nie proponowano im cywilnej, którą też odrzucali, to właśnie szli za to do więzienia, jak poniżej wspomniano:

 

„A jak miałby postąpić chrześcijanin, gdyby po sumiennym rozważeniu tych pytań doszedł do wniosku, że służba cywilna na rzecz państwa zalicza się do »dobrego dzieła«, którego może się podjąć w posłuszeństwie wobec władz? Jest to jego decyzja przed Jehową. Zamianowani starsi oraz inni członkowie zboru w pełni uszanują głos sumienia danego brata i dalej będzie się on cieszył opinią dobrego chrześcijanina. Gdyby jednak chrześcijanin uznał, że nie może pełnić takiej służby cywilnej, również jego stanowisko należy uszanować. On także będzie miał dobrą opinię i powinien korzystać z życzliwego wsparcia” (Strażnica Nr 9, 1996 s. 20).

 

„Jestem Wam wszystkim, drodzy Bracia, głęboko wdzięczny za to, że tak dobrze troszczycie się o nas pod względem duchowym. Z powodu moich chrześcijańskich przekonań spędziłem około dziewięciu lat w więzieniu, toteż w pełni doceniam wspaniałe myśli zawarte w Strażnicy z 1 maja 1996 roku (Izajasza 2:4). Był to cudowny dar od Jehowy” (Strażnica Nr 21, 1996 s. 27).

 

Rok 2005 – krytykowanie noszenia broni

 

         W roku 2005 przywołano stanowisko z 1983 przypominając, że kto podejmuje pracę z „noszeniem broni”, ten nie zasługuje na żadne przywileje zborowe:

 

„Czy chrześcijanin może z czystym sumieniem podjąć pracę wymagającą noszenia broni? Podjęcie pracy wymagającej noszenia broni palnej jest sprawą osobistą. Jednakże ktoś, kto tak postępuje, naraża się na niebezpieczeństwo obciążenia się winą krwi, gdyby w pewnych sytuacjach wymagano od niego użycia broni. Zwiększa się też ryzyko odniesienia ran lub utraty życia w wyniku jakiegoś ataku bądź odwetu. Taki chrześcijanin nie spełnia wymagań, by otrzymać jakiekolwiek przywileje w zborze (1 Tymoteusza 3:3, 10)” (Strażnica Nr 24, 2005 s. 30).

         Patrz też Strażnica Nr 21, 2005 s. 11 – „Czy wobec tego osoba, która podejmuje pracę związaną z noszeniem broni i naraża się na popadnięcie w konflikt z takimi ludźmi (…) Taki brat czy siostra nie spełnia wymagań, by otrzymać jakiekolwiek przywileje w zborze”.

 

         Jak widać, w tym przypomnieniu wyraźnie podkreślono, że dotyczy to również „sióstr”.

         Równocześnie, tak jak w roku 1975, Towarzystwo Strażnica zezwalało głosicielom na obronę własną, nawet jeśli w jej następstwie napastnik zostałby poważnie zraniony lub zabity:

 

„A zatem jak wynika z Biblii, można w razie napaści fizycznej bronić siebie lub swej rodziny. Zaatakowany ma prawo odparowywać ciosy napastnika, a nawet go uderzyć, by go ogłuszyć lub obezwładnić. Celem będzie wówczas powstrzymanie ataku. Jeśli w takiej sytuacji przestępca zostanie poważnie zraniony lub zabity, jego śmierć będzie nieumyślna, a nie zamierzona” (Przebudźcie się! czerwiec 2008 s. 11).

 

Rok 2017 – posiadanie w domu broni palnej w celu samoobrony

 

         W lipcu 2017 roku Towarzystwo Strażnica podało, że posiadanie przez głosiciela broni palnej w domu, w celu samoobrony, spowoduje pozbawienie go przywilejów w zborze (kwestie zatrudnienia związanego z noszeniem broni nie zmieniły się):

 

Gdyby okazało się, że jakiś członek zboru posiada broń do ochrony przed ludźmi, niektórzy bracia i siostry mogliby być tym zszokowani, a nawet zgorszeni. Chociaż prawo świeckie może pozwalać na posiadanie broni, miłość do naszych braci i sióstr sprawi, że będziemy stawiać ich dobro ponad własne (…) Jeśli chrześcijanin posiada broń, żeby chronić się przed ludźmi, starsi udzielą mu rad na podstawie Biblii. Gdyby nie chciał pozbyć się broni, nie byłby traktowany jako przykładny członek zboru. Nie spełniałby wymagań, żeby otrzymywać w zborze przywileje. To samo dotyczy chrześcijanina, którego praca wymaga noszenia broni palnej. Byłoby dobrze, żeby znalazł inne zatrudnienie. Każdy musi sam zdecydować, w jaki sposób będzie chronić siebie, swoją rodzinę i mienie oraz jaką podejmie pracę. (...) Z szacunku do tych zasad dojrzały duchowo chrześcijanin nie będzie posiadać broni palnej, żeby chronić się przed ludźmi. Przypis: Więcej informacji na temat podejmowania pracy, która wiąże się z noszeniem broni, można znaleźć w Strażnicy z 1 listopada 2005 roku, strona 31, oraz numer 23 z 1983 roku, strony 19 i 20” (Strażnica lipiec 2017 s. 32).

 

         Widzimy więc, że Towarzystwo Strażnica co jakiś czas zmienia swoje wytyczne dotyczące broni. Jeszcze w tej chwili nie ma całkowitego zakazu, pod groźbą usunięcia ze zboru, ale co będzie jutro, tego nie wiemy.

         A może nadejdzie czas liberalizacji przepisów, tak jak się stało w sprawie hazardu, że drobny teraz można uprawiać?

 

         Poniżej podajemy spis artykułów, w których zajmowaliśmy się sprawą neutralności członków Towarzystwa Strażnica:

 

Kiedy i z jakich powodów C. T. Russell stał się ‘pacyfistą’?

Australia – jak Świadkowie Jehowy neutralność łamali (cz. 1-2);

Jakie warunki więzienne mieli karani czołowi Świadkowie Jehowy w trakcie wojen światowych?

Jak Świadkowie Jehowy w USA ze służby wojskowej byli zwalniani i jakie innym narodom polecenia wydawali? (cz. 1-2);

Centralne Biuro Europejskie i jak Świadkowie Jehowy w Szwajcarii nie przestrzegali neutralności podczas drugiej wojny światowej? (cz. 1-2);

Czy polscy Świadkowie Jehowy są ‘neutralni’ i ‘apolityczni’?

Odbiornik radiowy Towarzystwa Strażnica podczas wojny i problemy J. F. Rutherforda;

Czy Towarzystwo Strażnica cieszyło się z wybuchu I wojny światowej?

Czy Świadkowie Jehowy są pacyfistami?

Tertulian - służba wojskowa i inne uzupełnienia;

Służba wojskowa i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I, II);

Wojna 1939-1945 Armagedonem? Spóźniona ‘neutralność’?;

List do Rzymian 13:1 i Towarzystwo Strażnica.

 

Używanie broni myśliwskiej

 

         Towarzystwo Strażnica co jakiś czas podejmuje temat myślistwa. Jest to dla niego istotne, bo to dotyczy również broni, strzelania i zabijania, chociaż zwierząt, a nie do ludzi. Warto dodać, że media co pewien czas informują o przypadkach podstrzelenia lub nawet zabicia człowieka przez myśliwego – zwykle dlatego, że został on pomylony ze zwierzęciem.

 

         Przed drugą wojną światową

 

         Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej Towarzystwo Strażnica prawdopodobnie pierwszy raz wypowiedziało się o polowaniach. Było wtedy ono bardziej rygorystyczne niż dziś. Polowania wiązało z gwałceniem Prawa Bożego i wieczystego przymierza z Noem. Jedynie zabijanie dla pokarmu nie było jego pogwałcaniem:

 

Czy ustawy przymierza wiecznego ograniczone są jedynie do stworzeń ludzkich?

Odpowiedź Pisma Św. jest: Nie. Przymierze wieczne ma do czynienia zarówno z życiem zwierząt. (...) Zabijanie zwierząt jedynie dla sportu, a nie dla otrzymania pokarmu, zawsze jest łamaniem prawa Bożego i stąd gwałceniem wiecznego przymierza. Człowiek, który wychodzi z bronią palną i zabija dzikie zwierzęta i ptactwo jedynie dla okazywania swojej zręczności i zadowolenia swojej fantazji, jest gwałcicielem prawa Bożego i dlatego przestępcą wiecznego przymierza względem poświęconego życia. Prawo, które dał Bóg ludowi przez Mojżesza, całkowicie popiera ten wniosek” (Strażnica 01.02 1939 s. 36-37 [ang. 01.12 1938 s. 355-356]).

 

         Dodano też, że zabijanie lisów dla skóry do produkcji ubrań nie było „przestępowaniem przymierza wiecznego”:

 

„SKÓRY I FUTRA NA UBRANIE

PYTANIE: Niżej podpisany trudni się zabijaniem lisów i używa ich skór i futer na ubranie. Czy to jest przestępowaniem przymierza wiecznego?

ODPOWIEDŹ Bóg sprawił, aby Adam i Ewa okryli się skórami zwierząt, a także wymagał używania skór borsukowych przy budowie namiotu. Pokazuje to na konieczność odebrania życia zwierzęciu. Jeśli komu zachodzi potrzeba użyć skóry zwierząt na ubranie lub odzież, wówczas odebranie im życia nie będzie przestępowaniem przymierza wiecznego” (Strażnica 15.06 1939 s. 178 [ang. 15.03 1939 s. 95]).

 

         Lata 1954-1959

 

         Sprawę polowań i łowienia ryb szeroko poruszono w angielskiej Strażnicy z 1 maja 1954 roku (s. 286-287) w dziale Pytania czytelników. Tekst ten powtórzono po polsku w roku 1959. Z cytatu wynika jasno, że polować nie wolno „lekkomyślnie dla sportu”, a jeśli już ktoś się na to zdecyduje, to powinien pamiętać o należytym „wykrwawieniu” zabitej zwierzyny:

 

         „Przyjąwszy biblijny punkt widzenia osiągamy pogląd zrównoważony; nie jesteśmy więc ani fanatycznie przeciwni zabijaniu wszelkich zwierząt, ani też nie polujemy na nie lekkomyślnie dla sportu. Jezus jadał mięso, jadł ryby, jak również baraninę. (…) teokratyczni myśliwi, którzy chcą przez dziczyznę wprowadzić trochę urozmaicenia do swego pożywienia mięsnego, muszą im uczynić zadość. (…) Dlatego myśliwy musi dać zwierzęciu całkowicie się wykrwawić i użyć do tego noża bez względu na to, czy odbije się to szkodliwie na wartości trofeum!” (Strażnica Nr 18, 1959 s. 20).

 

         Jak widzimy, Towarzystwo Strażnica nawet określiło polujących zaszczytnym mianem „teokratycznych myśliwych”.

 

         Lata 1961-1968

 

         Do sprawy polowań powrócono w angielskiej Strażnicy w roku 1961 (pol. 1963), a później pod koniec lat 60. XX. Podkreślono, że nie powinno się polować „dla sportu”, choć wyraźnego zakazu urządzania polowań nie postawiono:

 

„Być może niektórzy, zanim oddali się Jehowie na służbę, lubili dla sportu polować i łowić ryby. Ponieważ ten sport ciągle im się jeszcze podoba, więc mogą się w nim udzielać, usypiając swe sumienie tym, że będą jeść mięso zwierząt, które łowią, nawet jeśli jego koszt wielokrotnie przewyższa cenę tego, co musieliby zapłacić, chcąc je kupić. Taki sposób postępowania może łatwo wywołać zgorszenie u kogoś, kto nigdy nie brał udziału w takich sportowych przedsięwzięciach. Jednakże nie można nic zarzucić postępowaniu tych, którzy polują i łowią ryby, aby zdobyć pożywienie lub aby zarobić na swe utrzymanie” (Strażnica Nr 2, 1963 s. 9).

 

Czy polowanie lub łowienie ryb daje się pogodzić z zasadami chrześcijańskimi?

Wolno zabijać zwierzęta na pokarm. (1 Mojż. 9:3) Prawdziwi wielbiciele Boga mogą zdobywać pożywienie połowem ryb. (Jana 21:6-13; Łuk. 24:42, 43) Chociaż człowiek panuje nad zwierzętami, nie powinien jednak okrutnie obchodzić się z nimi. (1 Mojż. 1:28; Prz. 12:10) Powinniśmy wystrzegać się krwiożerczego usposobienia Nemroda i nie zabijać tylko dla sportu. (1 Mojż. 10:9)” (Strażnica Nr 9, 1968 s. 13).

 

Rok 1983 – uwarunkowany brak przywilejów dla polujących

 

         W roku 1983 Towarzystwo Strażnica rozpoczęło kształtowanie sumień członków zboru, nastawiając ich przeciw myśliwym. Napisano, że „jeżeli spora część członków zboru Świadków Jehowy miałaby być poruszona tym”, to polujący nie nadaje się do „specjalnych przywilejów służby”:

 

„A czy byłoby słuszne, żeby chrześcijanin posiadał broń palną i polował nią na zwierzęta służące mu za pożywienie? Po potopie Bóg pozwolił zabijać zwierzęta na pokarm, chociaż zabronił spożywania krwi, którą należy wylać na ziemię (Rodz. 9:3, 4; Powt. Pr. 12:23-25). Niektórzy Świadkowie Jehowy mają broń dla ochrony przed dzikimi zwierzętami lub w celach myśliwskich, gdy na to zezwala miejscowe prawo (Mat. 22:21). Zwierzyna żyjąca na swobodzie bywa nieraz ważnym albo najbardziej dostępnym źródłem utrzymania. Niemniej nikt nie powinien mniemać, że Jehowa pochwala zabijanie dla sportu, dla samej przyjemności zabijania, w czym od czasów starożytnych wyżywają się zagorzali »nemrodowie«. »Dusza ciała jest we krwi«, jest więc cenna w oczach Jehowy (Kapł. 17:11, 14). Jeżeli spora część członków zboru Świadków Jehowy miałaby być poruszona tym, że ktoś poluje wyłącznie dla sportu, a nie w celu zdobycia pokarmu, nie będzie się on nadawał do przyznania mu specjalnych przywilejów służby, ponieważ nie cieszy się dobrą opinią (1 Tym. 3:2)” (Strażnica Rok CIV [1983] Nr 23 s. 18-19).

 

         Lata 1990-2017 – polowania bez utraty przywilejów

 

         Od roku 1990 Świadkom Jehowy zezwolono na używanie broni myśliwskiej i nie grożą im z tego powodu żadne sankcje:

 

         „Taka żyłka łowiecka lub namiętne zamiłowanie do wędkarstwa mogą się udzielić również chrześcijaninowi. Niejeden myśliwy lub wędkarz, który przeanalizował swoje pobudki, stwierdził, że zaraził się ‛radością z upolowania zdobyczy’. Towarzyszy jej beztroski stosunek do życia zwierząt. Chociaż więc polowanie ani łowienie ryb nie jest niczym zdrożnym (gdy zdobycz zostanie zjedzona lub zużytkowana w inny godny sposób), to jedno i drugie byłoby nie na miejscu, gdyby chrześcijanin przejawiał takiego ducha jak Nemrod. (...) Podobnie chrześcijanin, któremu sumienie pozwala polować i łowić ryby, powinien wiedzieć, co jest ważniejsze. Co na przykład zrobi, gdy otwarcie sezonu łowieckiego lub wędkarskiego ma się odbyć w tym samym czasie co zebranie zborowe? Czy w rozmowach chlubi się swymi wyczynami jako myśliwy lub wędkarz? Jak to dobrze, gdy dojrzały chrześcijanin, który od czasu do czasu pójdzie na polowanie lub na ryby, może z przekonaniem powiedzieć: »Tak, Panie, ty wiesz, że cię kocham [bardziej niż to zajęcie]« (Jana 21:16)” (Strażnica Nr 10, 1990 s. 31).

 

„Zdarza się, iż osoby, które zabijają zwierzęta dla zdobycia pożywienia, uważają, że w sezonie łowieckim lub wędkarskim odkładanie na bok spraw duchowych jest usprawiedliwione. Kto jednak naprawdę wierzy Bogu i darzy Go zaufaniem, ten nie pozwala, by cokolwiek stało się dla niego ważniejsze niż sprawy duchowe (Mateusza 6:33). Chrześcijanie są też posłuszni wszystkim prawom »Cezara« co do polowań i połowów, bez względu na to, czy władze je egzekwują, czy nie (Mateusza 22:21; Rzymian 13:1)” (Strażnica Nr 23, 2007 s. 31).

         Patrz też: Strażnica Nr 24, 2007 s. 30;Przebudźcie się! Nr 4, 2015 s. 13.

 

„Chrześcijanin może postanowić, że kupi broń (kulową lub śrutową), żeby zabijać dzikie zwierzęta na pokarm albo się przed nimi chronić. Ale kiedy jej nie używa, powinien trzymać ją nienaładowaną – a nawet rozłożoną na części – i bezpiecznie zamkniętą. Jeśli władze w jakiś sposób ograniczają posiadanie broni lub tego zabraniają, chrześcijanie przestrzegają takich praw (Rzym. 13:1)” (Strażnica lipiec 2017 s. 31).

 

         Ciekawe jest to, że Świadkowie Jehowy porównują szatana do myśliwego, co nie stawia myśliwych w zbyt korzystnym świetle:

 

Szatan to przebiegły myśliwy. Chce złapać nas w pułapkę, bez względu na to, jak długo służymy Jehowie” (Strażnica czerwiec 2021 s. 14).

 

„Na czym zależy myśliwemu? Żeby schwytać swoją ofiarę albo ją zabić. W tym celu, jak zauważono w Biblii, używa różnych sideł lub pułapek (Hioba 18:8-10). Jak próbuje zwabić zwierzę? Uważnie je obserwuje: Gdzie najczęściej chodzi? Co lubi? W jaką pułapkę da się złapać? Takiego myśliwego przypomina Szatan. Uważnie nas obserwuje. Zwraca uwagę na to, gdzie przebywamy i czym się interesujemy. Potem zastawia sidło i ma nadzieję, że uda mu się nas zaskoczyć” (Strażnica czerwiec 2021 s. 14).

 

         Widzimy więc, że w przypadku pracy zawodowej i samoobrony Towarzystwo Strażnica coraz bardziej ogranicza Świadkom Jehowy możliwość używania broni. Natomiast w kwestii polowań na zwierzęta ograniczeń jest coraz mniej. Jak będzie w przyszłości? Zobaczymy.

 

         Na zakończenie składam podziękowanie J. Romanowskiemu i K. Kozakowi za pomoc w tworzeniu tego tekstu.

 

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane