Włodzimierz Bednarski

Testament C. T. Russella oraz czy był on przekonany, że w roku 1910 lub 1914 zostanie zabrany do nieba? (cz. 2)

dodane: 2020-06-09
Jak pisaliśmy w części pierwszej tego artykułu, "Testament C. T. Russella napisany w roku 1907 wzbudza do dziś wiele emocji". W dokończeniu tego tekstu opisujemy już same napisanie Testamentu, jak i losy jego oraz pastora w latach 1910-1916.

 

Testament C. T. Russella oraz czy był on przekonany, że w roku 1910 lub 1914 zostanie zabrany do nieba? (cz. 2)

 

         W pierwszej części tego artykułu zamieściliśmy następujące rozdziały:

 

C. T. Russell i jego wczesne oczekiwania zabrania do nieba

Rozpoczęcie zbierania datków przez C. T. Russella

Późniejsze oczekiwania sprzed spisania Testamentu

 

         W tej części tego tekstu kończymy nasz artykuł, zamieszczając dwa ostatnie rozdziały:

 

Testament i nowe oczekiwania C. T. Russella

Lata 1910-1916

 

Testament i nowe oczekiwania C. T. Russella

 

         W roku 1907 C. T. Russell napisał swój Testament, zwany też jego „ostatnią wolą”. Nie był on podpisany przez jakiegoś notariusza, a tylko przez trzech świadków (kobiety) (fotokopia patrz Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 461-462).

         Dlaczego w ogóle ten Testament został napisany?

Przecież, jak widzieliśmy, C. T. Russell wraz ze współpracownikami wybierał się rychło do nieba i praca na ziemi miała zakończyć się w roku 1910 lub najpóźniej w roku 1914.

         Dlaczego właśnie w roku 1907 Testament ten został napisany?

         Owszem C. T. Russell był chorowity, jak podają źródła Towarzystwa Strażnica, jednak, jak poniżej przeczytamy, zawału serca doznał dopiero w roku 1913, a wcześniej nie pisano o jego problemach zdrowotnych:

 

„W dwudziestym roku jego życia pewien właściciel nie chciał zrobić z nim kontraktu na wynajęcie pewnego lokalu, ponieważ mniemał, że on umrze pierwej niż skończy się termin kontraktu. Przez 50 lat cierpiał na ustawiczny ból głowy, spowodowany upadkiem, gdy był młodzieńcem a przez 25 lat cierpiał na hemoroidy, wskutek czego w najwygodniejszym nawet krześle nie mógł należycie odpocząć...” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 65).

 

         Towarzystwo Strażnica nigdy wprost nie napisało na jaką chorobę zmarł C. T. Russell. On sam też nie wyjawiał w publikacjach swoich problemów związanych ze zdrowiem i sercem. Opinie o tym przedstawił jeden z pisarzy opisujących życie pastora:

 

         „W 1913 roku Russell odczuje, że czas, w którym mógł cieszyć się dobrym zdrowiem, dla niego już minął. Nieco później w tym samym roku, w trakcie podróży do Anglii przejdzie atak serca. Nie zmniejszy to jego entuzjazmu wobec dzieła życia, ale sprawi, że będzie działał wolniej. Charles był zawsze człowiekiem wątłego zdrowia” (Charles Taze Russell. Jego życie i czasy. Człowiek, Millennium i posłannictwo F. Zydek, Wydawnictwo Straż, Białogard 2016, s. 354).

 

         „Między 7 a 10 sierpnia wydarza się coś nieoczekiwanego. Charles Taze Russell doznaje ataku serca. Co ciekawe, raporty z tej szczególnej podróży do Europy w jego czasopiśmie w ogóle nie wspominają o tym incydencie” (jw. s. 367; por. dalsza relacja z tej podróży na s. 367-368).

 

         Sprawę związaną z „atakiem serca” (w 1913 r.) potwierdza w roku 1923 współautor książki o C. T. Russellu, a mianowicie Leslie W. Jones, jeden z sekretarzy pastora, a zarazem lekarz z zawodu (był on twórcą sprawozdań z konwencji z lat 1905-1916, patrz Watch Tower Publications Index 1986-1990 1992 s. 113, hasło Convention Reports). Wspomina on o tym w długim fragmencie w dziele pt. The Laodicean Messenger: Being the Memoirs of the Life, Works and Character of That Faithful and Wise Servant of the Most High God (W. N. Wisdom, L. W. Jones, 1923 s. 243-244).

https://archive.org/details/TheLaodiceanMessenger

 

         Leslie W. Jones – lekarz, był najbardziej kompetentną osobą co do zdrowia C. T. Russella i jego podróży, będąc jego sekretarzem. Odszedł on z czasem z Towarzystwa Strażnica:

 

„W latach dwudziestych przestał współpracować z Towarzystwem na Brooklynie, ale pozostał w społeczności braterskiej jako starszy w niezależnym zborze badaczy Pisma Świętego w Chicago, aż do śmierci 26 listopada 1946 r.” (Straż Nr 2, 2012, art. pt. Uczestnicy podróży).

 

         Kwestia zabezpieczenia pracy Towarzystwa Strażnica przez C. T. Russella „na wypadek swej śmierci” była uczyniona według tej organizacji już w roku 1884. Nie wiadomo więc czemu pastor napisał jeszcze Testament:

 

„Celem zatroszczenia się o niezbędne szczegóły związane z drukowaniem i rozpowszechnianiem powołano do istnienia Towarzystwo Traktatowe Strażnica Syjońska. Aby nie dopuścić do zakłóceń w prowadzeniu dzieła na wypadek swej śmierci i ułatwić zawiadywanie ofiarowanymi na nie datkami, brat Russell wystąpił o zarejestrowanie Towarzystwa, czego dokonano oficjalnie 15 grudnia 1884 roku. W ten sposób powstało bardzo przydatne narzędzie prawne” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 210).

 

         Nawet w roku 1921 podawano rejestrację korporacji, jako motyw w razie śmierci C. T. Russella:

 

         „W r. 1884 podał towarzystwo »Watch Tower Bible and Tract Society« do zainkorporowania, zamierzając przez nie dokończyć dzieła żniwa, po skończeniu swej ziemskiej karyery, a które to dzieło dotychczas jest prowadzone” (Harfa Boża 1921 s. 248).

 

         Oczywiście nie jest w tym cytacie zawarta prawda, gdyż po pierwsze organizacja ta inaczej się wtedy nazywała: Zion’s Watch Tower Tract Society. Po drugie, w momencie rejestrowania tej korporacji C. T. Russell nie zakładał, by ona miała przetrwać rok 1914. On zaś miał być wcześniej zabrany do nieba.

 

         Rok 1907 znamiennym czasem?

 

         Dlaczego C. T. Russell napisał swój Testament właśnie w roku 1907?

         Co takiego wydarzyło się w tym czasie?

 

         W roku 1907 skończył się wspomniany powyżej, a zapowiadany przez Strażnicę okres lat 1905-1907, w którym oczekiwano „wielkiej burzy” (patrz powyżej ang. Strażnica 1/15.07 1893 s. 194). Raymond Franz (1922-2010), członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy (w latach 1971-1980), tak skomentował ten fragment i fakt:

 

Wielka burza jest blisko, u drzwi. Choć nie wiadomo dokładnie, kiedy się rozszaleje, rozsądnym wydaje się przypuszczenie, że nie może to trwać dłużej niż dwanaście, czternaście lat należących wciąż do przyszłości.

Fragment ten w żaden sposób nie dowodzi przedstawionego wyżej usprawiedliwienia, potwierdza on raczej to, na co wskazują inne pisma Russella, a mianowicie, że zdecydowanie spodziewał się on, iż ucisk na skalę światową rozpocznie się przed rokiem 1914, zgodnie z cytowanym fragmentem nie później niż w 1905 lub 1907 roku, i że wybuch tej burzy doprowadzi do ostatecznego zniszczenia ziemskich rządów przed upływem tej granicznej daty” (Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 212).

 

         Raymond Franz, sugeruje też jakiś kryzys u C. T. Russella w oczekiwaniach na ‘koniec’ i to właśnie w roku 1907:

 

         „Tymczasem w Strażnicy z 1 października 1907 roku, na siedem lat przed rokiem 1914, w artykule »Knowledge and Faith Regarding Chronology« (Wiedza i wiara odnośnie chronologii), mówi: (...) Tłumaczenie powyższego tekstu:

»Pewien drogi Brat zapytuje: Czy możemy być całkowicie pewni, że Chronologia przedstawiona w Wykładach Brzasku jest poprawna? Czy żniwo rozpoczęło się w R. P. 1874 i zakończy się w R. P. 1914 roku ogólnoświatowym uciskiem, który obali wszystkie obecne instytucje, po czym nastaną sprawiedliwe rządy Króla Chwały i jego oblubienicy, Kościoła? Odpowiadamy, jak to już często czyniliśmy w Wykładach i w Strażnicach, ustnie i listownie, że nigdy nie twierdziliśmy, iż nasze obliczenia są nieomylnie poprawne. Nigdy nie twierdziliśmy, że są one wiedzą lub że są oparte na niezaprzeczalnych dowodach, na faktach, lub wiedzy; naszym twierdzeniem zawsze było, że opierają się one na wierze

Jednakże ten sam artykuł sugeruje dalej, że tym, którzy powątpiewają w te obliczenia, brak wiary” (Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 221-222).

         [Tekst powyższy ang. Strażnica 01.10 1907 s. 4067, reprint]

 

         Widzimy z tego, że C. T. Russell zasłaniał się tylko „wiarą” w swoich oczekiwaniach. Pisał wbrew prawdzie, że nigdy nie twierdził nic stanowczo. Wystarczy jednak przeczytać jego oryginalną książkę z roku 1889 pt. Nadszedł Czas (The Time Is At Hand 1889 s. 77-78), by zobaczyć jak wyglądają fakty. Raymond Franz przedstawia w swej książce fotokopie z tej publikacji C. T. Russella i polskie tłumaczenia tego kluczowego fragmentu (patrz Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 207-209). Jest tam wyznaczonych stanowczo siedem konkretnych oczekiwań, które się nie spełniły, a które w kolejnych edycjach Wykładów pastora zostały pozmieniane! Mało tego jeszcze w roku 1894 C. T. Russell tak oto zapewniał:

 

„Nie widzimy powodu do zmiany obliczeń, nie możemy też ich zmienić, nawet gdybyśmy chcieli. Wierzymy, że są one datami Bożymi, nie naszymi. Pamiętajmy jednak, że koniec roku 1914 nie jest datą początku, lecz datą końca czasu ucisku” (ang. Strażnica 15.07 1894 s. 1677 [reprint]; cytat za Kryzys sumienia R. Franz 2006, s. 219 [tam też fotokopia]).

 

         To powyższe zasłanianie się „wiarą” wskazuje, że pastor przestał być „pewien”, iż doświadczy za swego życia zabrania do nieba. Teraz układa już swoje życie i działalność na dwa sposoby. Jest gotowy na rychły ‘koniec’, ale i jest też przygotowany na dłuższe działania i ewentualną przedwczesną śmierć.

 

         Interesujące jest to, że sam C. T. Russell przedstawiał siebie jako „rzecznika Boga” (ang. God’s mouthpiece), identycznie jak Towarzystwo Strażnica nazywa Chrystusa:

 

Jak brat Russell pojmował swą rolę? Czy utrzymywał, że Bóg dał mu jakieś specjalne objawienie? W Strażnicy z 15 lipca 1906 roku (strona 229) pokornie przyznał: »Nie, drodzy przyjaciele, nie uważam siebie za kogoś wyższego ani nie roszczę sobie pretensji do nadprzyrodzonej mocy, godności czy władzy; nie dążę też do wywyższenia siebie w oczach moich braci w domu wiary, chyba że w takim znaczeniu, w jakim zalecał to Pan, gdy powiedział: ‘Ktobykolwiek między wami chciał być pierwszym, niech będzie sługą waszym’ (Mat. 20:27). (...) Prawdy, które przedstawiam jako rzecznik Boga [ang. God’s mouthpiece], nie zostały objawione w wizjach czy snach ani przez słyszalny głos Boży, ani wszystkie naraz, lecz stopniowo (...) To wyraźne odsłonięcie prawdy nie wynika również z ludzkiej pomysłowości czy bystrości umysłu, ale ze zwykłego faktu, iż nadszedł stosowny czas wyznaczony przez Boga; a gdybym nie mówił ja i nie znalazłby się kto inny, wołałyby nawet kamienie«” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 143).

 

„Jezus działał wśród ludzi na ziemi jako rzecznik Boży [ang. God’s mouthpiece]” (Strażnica Rok C [1979] Nr 12 s. 3).

 

Po raz pierwszy C. T. Russell nazwał siebie „rzecznikiem Boga” już w roku 1890 (ang. Strażnica maj 1890 s. 3; por. ang. Strażnica, wydanie specjalne, 25.04 1894 s. 93), a po raz ostatni w roku 1916 (ang. Strażnica 01.06 1916 s. 170).

         Pastor nie tylko uważał siebie za „rzecznika Boga”, ale i za „głowę” Towarzystwa Strażnica:

 

         „Pytanie (1910). – Czy Towarzystwo potwierdza to, co pielgrzymi głoszą o latach 1911 i 1912?W naszym zgromadzeniu zauważyłem, że starsi, co nie zgadzają się z tym, co głoszą pielgrzymi, uważani są jako nie będący w zgodzie z Towarzystwem. Jak w takich razach byłoby najlepiej sobie postąpić?

         Odpowiedź. – Już próbowałem i jeszcze próbuję wpłynąć na braci pielgrzymów, aby nie mówili o czasach przed październikiem 1914 roku, gdzie rok żydowski 1915 się zaczyna. Ja myślę, że to jest nierozsądnem głosić co innego. (...) lecz te rzeczy nie są mówione z moją zgodą, ani moim poparciem, ani popierane przez Towarzystwo, którego mam zaszczyt być głową, aby jaki brat pielgrzym nauczał odnośnie dat przed październikiem 1914 roku” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 56 [ang. s. 78 – of the Society of which I have the honor to be the head]).

 

         Wiceprezes Towarzystwa Strażnica A. I. Ritchie nazwał też C. T. Russella „sprawiedliwą głową Domu” [Betel] (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 6010 [reprint] – just head over the Home]).

 

         Jakie jeszcze sprawy wynikły około roku 1907, gdy C. T. Russell pisał swój Testament?

Otóż w latach 1906-1908 trwał proces sądowy pastora z żoną „o separację prawną”:

 

„W czerwcu 1903 roku pani Russell wniosła do sądu okręgowego w Pittsburghu w stanie Pensylwania sprawę o separację prawną. Rozprawa odbyła się w kwietniu 1906 roku. Prowadził ją sędzia Collier oraz ława przysięgłych. Prawie dwa lata później, 4 marca 1908 roku, wydano orzeczenie” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 22).

 

         Dziwne, że ze spisaniem Testamentu C. T. Russell nie poczekał do momentu zakończenia procesu sądowego w roku 1908, tak jakby się spieszył z czymś. Równie dobrze mógł go napisać dużo wcześniej, gdy rozpoczęły się spory z żoną w latach 1897-1903.

         Właśnie w roku 1907 powstał Testament C. T. Russella, czyli jego „ostatnia wola”. Nie będziemy tu go publikować, gdyż jest on dostępny, tak w Internecie, jak i w książce R. Franza w oryginale i tłumaczeniu (patrz Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 461-464).

         Zamieszczamy jedynie skrótowo to, co zawierał ten Jego Testament – Ostatnia Wola (Strażnica grudzień 1916 s. 4-6).

 

C. T. Russell w zapisuje żonie 200 dolarów (jeszcze przed orzeczoną separacją w 1908 r., choć podczas trwania procesu sądowego od 1906 r.), „które mogą być wypłacone mojej żonie, jeżeli mnie przeżyje” (jw. s. 4).

 

         Przypomina, że przekazał wcześniej Towarzystwu Strażnica „prawo własności” do czasopisma StrażnicaSyjońska, Kwartalnika Staroteologicznego, Wykładów Pisma Świętego, „różnych broszur, śpiewnika, i.t.p.” (jw. s. 4; jego zastrzeżenie patrz poniżej). [w tytule czasopisma usunięto słowo „Syjońska” w roku 1909]

 

         Podaje warunki jakie spełniać mają nowe artykuły, mające być wydane (jw. s. 4).

 

         Przypomina, że Towarzystwo „obiecało” mu, „że nie będzie wydawało innych pism” (jw. s. 4; patrz poniżej).

 

         Wyznacza Komitet Redakcyjny składający się z pięciu osób, podając ich nazwiska i podaje wymagania dla nich (jw. s. 4-5).

 

         Nakazuje „Nazwiska komitetu redakcyjnego (z takiemi zmianami jakie od czasu do czasu mogłyby się okazać) mają być ogłaszane w każdym numerze pisma, lecz wcale nie ma być wzmiankowane, przez kogo różne artykuły są pisane” (jw. s. 4).

 

         Wyznacza nazwiska „pięciu innych” (choć wymienia sześć nazwisk!) „do zapełnienia wakującego miejsca” w Komitecie Redakcyjnym (jw. s. 5).

 

         Wyznacza dla Komitetu Redakcyjnego „pożywienie, mieszkanie i dziesięć dolarów miesięcznie (...) aby nie dawać możności odkładania pieniędzy na stronę” (jw. s. 5).

 

         Ogłasza, że kopie Testamentu powinny być dostarczone wymienionym w nim osobom „natychmiast po otrzymaniu wiadomości o mojej śmierci” (jw. s. 5), a jego treść miała być opublikowana w najbliższej Strażnicy (jw. s. 6).

 

         „Oddałem także od Watch Tower Bible and Tract Society, moje wszystkie akcje, do głosowania złożywszy je w ręce pięciu opiekunów mianowicie sióstr: S. Louis Hamilton, Almeta M. Nation Robinson [ang. Robison], J. G. Herr, C. Tomlins i Alice G. James. Ci opiekunowie mają służyć przez całe życie. – W razie śmierci lub rezygnacji której z tych sióstr, zarząd towarzystwa, Komitet redakcyjny i pozostali opiekunowie, po modlitwie o Boskie kierownictwo, obiorą innego opiekuna” (Strażnica grudzień 1916 s. 5-6 [ang. 01.12 1916 s. 5999, reprint]).

[Także dziwnym jest fakt, że znalazło się w tym Testamencie z roku 1907 nazwisko kobiety „Robison”, które ona uzyskała po mężu dopiero w roku 1909]

 

         Wyznacza procedury do ewentualnego wykluczenia członka Komitetu Redakcyjnego (jw. s. 6).

 

         „Wskazówki co do pogrzebu Życzę sobie być pochowanym na gruntach będących własnością Towarzystwa położonego w Resemont United Cementary, a wszystkie szczegóły dotyczące posługi powierzam siostrze mojej Mrs. M. M. Land i jej córkom Alice i May (...) Zamiast zwykłej mowy pogrzebowej, żądam, by kilku braci przyzwyczajonych do mów publicznych, mogło uczynić kilka uwag, by posługa była zwyczajną i nie kosztowną i, żeby odbyły się w kaplicy należącej do Bible House, lub jakiem innem odpowiedniem na ten cel miejscu” (Strażnica grudzień 1916 s. 6 [ang. 01.12 1916 s. 6000, reprint]).

 

         Na zakończenie C. T. Russell zamieszcza odezwę Mój zapis miłości, w której nawołuje do pokory, dobroci i miłości swoich współpracowników, a zarazem stwierdza: „mam nadzieję (...) że niezadługo spotkamy się (...) przy Pierwszym Zmartwychwstaniu” (jw. s. 6).

 

         Pod tym Testamentem podpisało się troje świadków (kobiety), choć w polskim wydaniu Strażnicy widnieją tylko dwa nazwiska (ostatnie):

 

(Podpis) CHARLES TAZE RUSSELL

OPUBLIKOWANO I OGŁOSZONO W OBECNOŚCI ŚWIADKÓW, KTÓRYCH NAZWISKA DOŁĄCZONO:

MAE F. LAND,

M. ALMETA NATION,

LAURA M. WHITEHOUSE.

DOKONANO TEGO W ALLEGHENY, PA., DWUDZIESTEGO DZIEWIĄTEGO CZERWCA, TYSIĄC DZIEWIĘĆSET SIÓDMEGO ROKU” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 5999 [reprint]; tekst polski według Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 464).

 

         Patrz fotokopia polskiego wydania:

https://piotrandryszczak.pl/mowa_pogrzebowa.html

 

         Gdy C. T. Russell napisał ten swój Testament to w nim, to co miał do przekazania, opublikował w formie „zarządzeń”:

 

         „Jednakże w świetle faktu, że TOWARZYSTWU BIBLIJNEMU I TRAKTATOWEMU – STRAŻNICA podarowałem czasopismo STRAŻNICA SYJOŃSKA, KWARTALNIK STAROTEOLOGICZNY, prawa autorskie książek WYKŁADY PISMA ŚWIĘTEGO BRZASKU TYSIĄCLECIA oraz różne inne broszury, śpiewniki, itp., uczyniłem to mając kategoryczne zastrzeżenie, że będę miał pełną kontrolę nad wszelkimi interesami związanymi z tymi publikacjami w czasie mojego życia, i że po moim zgonie będą one prowadzone zgodnie z moimi życzeniami. Życzenia te – moją wolę w powyższej sprawie – określam teraz następująco: (...) Zarządzam, by cała odpowiedzialność za redakcję STRAŻNICY SYJOŃSKIEJ spoczywała w rękach komitetu, składającego się z pięciu braci, których wzywam do wielkiej ostrożności i wierności prawdzie” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 5999 [reprint]; tekst polski według Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 462).

 

         „Odnośnie oskarżenia i zwolnienia któregoś z członków Komitetu Redakcyjnego, uznanego za niegodnego tego stanowiska z powodu doktrynalnych lub moralnych braków, zarządzam następujący tryb:...” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 5999 [reprint]; tekst polski według Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 464).

 

         C. T. Russell zabronił też wydawać po swej śmierci jakichkolwiek publikacji, prócz jego własnych:

 

         „Skoro Towarzystwo obiecało mi, że nie będzie publikowało innych periodyków, to należy również wymagać, by Komitet Redakcyjny nie pisywał do innych publikacji, ani żadnym sposobem i żadną miarą nie miał z nimi związku. Moim celem, dla którego stawiam te wymagania jest chęć uchronienia komitetu i czasopisma przed duchem ambicji lub pychy albo nadrzędności, tak by prawda była uznawana i ceniona dzięki swej wartości, a Pan szczególnie uznawany za Głowę kościoła i Źródło prawdy” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 5999 [reprint]; tekst polski według Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 462-463).

 

         Jeśli chodzi o przekazanie Testamentem dla żony ‘darowizny’ 200 dolarów, to wydaje się to śmiesznie niską kwotą w stosunku do jego datków na rzecz własnego Towarzystwa Strażnica. Również jemu przekazywano dużo większe kwoty, które zaraz przelewano na rzecz organizacji.

W poniższych fragmentach wskazano, że C. T. Russell scedował dla swego Towarzystwa Strażnica swój majątek wartości 164 033 dolarów, a przyjmował od ludzi datki przykładowo o wysokości 2700 i 10 000 dolarów:

 

„Biuro główne Badaczy Pisma Świętego mieściło się początkowo na Fifth Avenue 101 w Pittsburghu, a później przy Federal Street 44 w Allegheny. Jednakże pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia rosnące tempo ogłaszania dobrej nowiny i gromadzenia ludzi o usposobieniu owiec zadecydowało o konieczności rozbudowy. Lud Jehowy wzniósł więc własny obiekt. Był to czterokondygnacyjny budynek z cegły, ukończony w roku 1889 kosztem 34 000 dolarów, a usytuowany w Allegheny przy Arch Street 56-60 (później numery zmieniono na 610-614). Stał się znany jako »Dom Biblijny«. Pierwotnie należał do prywatnej oficyny wydawniczej Tower Publishing Company, kierowanej przez C. T. Russella, zajmującej się przez szereg lat drukowaniem po uzgodnionej cenie literatury dla Towarzystwa Strażnica. W kwietniu roku 1898 prawo własności tego przedsiębiorstwa oraz parceli scedowano na Towarzystwo Strażnica, którego zarząd oszacował wartość budowli i wyposażenia na 164 033 dolary i 65 centów” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 8).

 

         „Pytanie (1914) – Pastor Russell. Drogi Panie: Ja wielce się interesuję pana wielką filantropią i byłbym rad, gdybym i ja mógł mieć mój przywilej, by wziąć w tym udział. Czy może pan użyć i zechce przyjąć załączony czek, by pomóc w tym dziele? Jeżeli tak, to będzie mi przyjemnie, jeżeli pan użyje w sposób, jaki będzie uważał za właściwy.

Odpowiedź Czek jest na 2700 $ i pytanie jest, czy mam go przyjąć, lub nie. Odpowiadam twierdząco. Mogę powiedzieć, moi drodzy bracia i siostry, że chociaż o pieniądze nigdy nie prosimy, to jednak wszystkie pieniądze używane w tej pracy pochodzą z dobrowolnych ofiar i przeważnie ofiarodawcy nie są ludźmi bogatymi. Wielu, którzy odnieśli z tej nauki błogosławieństwo, poczuwają się i starają, ażeby tego błogosławieństwa udzielić i drugim, więc niektórzy przysyłają pieniądze w ten sposób, inni w inny sposób pomagają, pragnąc, aby to było użyte w jakikolwiek sposób. (...)

Reporterowi powiedziałem, że takiej zasady się trzymamy, a gdy Pan Bóg przestanie nas zaopatrywać w pieniądze w miarę tego praca będzie się zmniejszać, ponieważ nie wymagamy, ani prosimy, ale używamy to co Pan posyła.

Reporter zdawał się powątpiewać, więc dodałem: »Może być, że mam coś w mojej kieszeni«. Wyjąłem parę listów z kieszeni i rzekłem: »Tu jest jeden którego jeszcze nie otworzyłem.« Otworzyłem i znalazłem w nim pięć 20 dolarówek. Reporter otworzył szeroko oczy. Wszystko, co było napisane, były te słowa: »Na kochaną Foto-dramę, od siostry«.” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 22-23).

 

         Z jaką chęcią C. T. Russell przyjmował spore darowizny, opisano w książce napisanej w roku 1915 przez prawnika Towarzystwa, to znaczy J. F. Rutherforda.

Broniąc pastora podał on, że gdy C. T. Russell dostał od kogoś przekaz na siebie adresowany na kwotę 10 000 dolarów, to zaraz polecił przelać te pieniądze na rzecz Towarzystwa Strażnica (patrz A Great Battle in the Ecclesiastical Heavens J. F. Rutherford 1915 s. 16).

 

         Widzimy z powyższego, że C. T. Russell wydawał kategoryczne zarządzenia sięgające czasu, gdy nie miał mieć już wpływu na realizację ich.

         Towarzystwo Strażnica przez kilka lat po śmierci C. T. Russella nauczało, że pastor rzekomo nadal nadzoruje dzieło organizacji:

 

„Wiersz ten [Ap 8:3] wskazuje, że chociaż Pastor Russell przeszedł poza zasłonę, to jednak ciągle jeszcze zarządza każdym szczegółem dzieła żniwa” (Dokonana Tajemnica 1925 [ang. 1917] s. 170).

 

„Ale wierząc silnie, że »praca jego pójdzie za nim«, utrzymujemy, że nadzoruje on, z rozkazu Pańskiego, tę pracę, która ma być jeszcze spełniona” (jw. s. 305).

 

„Przeto nasz drogi Brat, znajdując się obecnie w chwale, bezwątpienia interesuje się pracą żniwa i zapewno jest mu dozwolone od Pana, by wywierać mocny wpływ na tę pracę. (Obj. 14:17) Nie byłoby niewłaściwem powiedzieć, że ma on przywilej wykonywania rzeczy, mające łączność z dziełem żniwa, które nie mógł wykonać, będąc z nami. Chociaż przyznajemy, że nasz Pan jest Mistrzem i Kierownikiem dzieła żniwa, to jednak uważamy, że daje on przywilej Swym świętym mieć udział w pracy na drugiej stronie zasłony, a tak świętym w Niebie i na ziemi dany jest honor zakończenia na tej stronie spraw, które są przygotowaniem do ustanowienia Królestwa w Chwale” (Strażnica Nr 1, 1918 s. 6; ang. Strażnica01.11 1917 s. 6161 [reprint]).

 

         J. F. Rutherford, pisząc z więzienia, wyraził swoje przypuszczenie co do zastępowania go przez zmarłego C. T. Russella:

 

„Ale kto wie; być może, iż Pan dozwala bratu Russell’owi mieć dozór nad dobrem rodziny Betel” (ang. Strażnica 15.07 1918 s. 6298 [reprint]; tekst polski według Brzask Tysiąclecia i Zwiastun obecności Chrystusa Nr 1 [sierpień], 1918 s. 15 [czasopismo wychodzące przez kilka miesięcy zamiast polskiej Strażnicy]).

 

         Oczywiście wytyczne Testamentu były łamane już od samego początku (np. zalecenie dotyczące skromnego pogrzebu), bo na przykład nie wszystkie osoby wymienione w nim przeżyły C. T. Russella. Inne nie chciały podjąć się wyznaczonej im funkcji (bo nawet nie wiedziały wcześniej, do momentu śmierci pastora, o postanowieniach Testamentu). J. F. Rutherford zaczął wydawać swoje publikacje (od 1920 r.), co było złamaniem powyższego zakazu.

Natomiast ‘końcem’ Testamentu była w roku 1931 likwidacja Komitetu Redakcyjnego, który „obalił” J. F. Rutherford ze swoimi współpracownikami:

 

         „Strażnica jest jednym ze środków, które Bóg używa do pouczania swego ludu. Strażnica jest pod dozorem Strażnicy Towarzystwa Biblijnego i Broszur. W międzyczasie Rada Dyrektorów [ang. The Board of Directors] zgodnie z uchwałą obaliła Komitet Wydawczy [ang. Editorial Committee], który istniał i ukazywał się w Strażnicy, ponieważ nie widziała poparcia tegoż [w ang. Editorial Committee] przez Pismo Święte. W miejsce Komitetu Wydawczego czyli Redakcyjnego [w ang. tylko Editorial Committee] znajduje się następujący tekst: »A wszyscy synowie twoi będą wyuczeni od Jehowy, i obfitość pokoju będą mieli synowie twoi.« (Izajasza 54:13) Poza tem przyjęto nową okładkę dla Strażnicy, co jest dostatecznie poparte przez Pismo Święte” (Strażnica 01.02 1932 s. 41 [ang. 01.12 1931 s. 360-361]).

 

Dodatkowo w roku 1934 Towarzystwo Strażnica zaprzeczyło temu, by C. T. Russell i inni zmarli pomazańcy mieli udział w nadzorowaniu pracy Świadków Jehowy na ziemi:

 

         „Żaden z zastępu świątyni nie będzie tak nierozsądny, aby przypuszczał, że ten w niejakim czasie przebywający w zastępie razem z braćmi brat, który umarł i poszedł do nieba, obecnie poucza świętych na ziemi i kieruje ich do dzieła. Wniosek taki ma uczucie »grzechu Samarji«” (Strażnica 01.07 1934 s. 196 [ang. 01. 05 1934 s. 132]).

 

         Te kwestie opisaliśmy szczegółowo w następujących artykułach, do których odsyłamy zainteresowanych:

 

TestamentC. T. Russella i jak J. F. Rutherford likwidował Komitet Redakcyjny

Jak J. F. Rutherford eliminował znaczenie osoby C. T. Russella (cz. 1-2)

Jak J. F. Rutherford „rok po roku” zmieniał nauki C. T. Russella (cz. 1-7)

 

         Trzeba tu dodać, że wymienione w Testamencie, tak zwane Wykłady Pisma Świętego, przekazane Towarzystwu Strażnica, nie były zwykłymi książkami, ale wprost „nauczycielem posłanym od Boga” i „rzecznikiem Boga”:

 

A ci, którzy otrzymali pouczenie ze Słowa, prywatnie, dzięki użyciu BRZASKU TYSIĄCLECIA, jako nauczyciela posłanego od Boga (Ef 4:11-14), nie mają już powodu, by zlekceważyć go jako rzecznika Boga, tak w grupowym studium, jak w ich prywatnym studium;...” (ang. Strażnica 15.09 1895 s. 1867 [reprint] – And those who have received instruction in the Word, in private, through the use of MILLENNIAL DAWN as a teacher sent of God (Eph. 4:11-14 ) have no more reason to ignore it as God's mouthpiece in united study than in their own private study;...).

 

         W 80 lat po napisaniu Testamentu przez Russella Towarzystwo Strażnica opublikowało jego fragment:

 

„W jaki sposób Strażnica miała zachowywać czystość swego drukowanego orędzia? Pierwszy jej wydawca, C.T. Russell, wprowadził odpowiednie zabezpieczenia, dzięki którym wszystko, co się ukazywało na jej łamach, było zgodne ze zrozumieniem prawdy posiadanym w danym okresie. Jedno z takich zabezpieczeń zostało wyłuszczone w jego testamencie z dnia 27 czerwca 1907 roku. (Russell zmarł 31 października 1916 roku). Czytamy tam:

»Postanawiam, żeby cała odpowiedzialność za treść ‛STRAŻNICY SYJOŃSKIEJ’ spoczywała na komitecie złożonym z pięciu braci, których wzywam do jak największej sumienności i wierności wobec prawdy. Wszelkie artykuły przeznaczone do opublikowania na łamach ‛STRAŻNICY SYJOŃSKIEJ’ mogą się ukazać dopiero po wyrażeniu pełnej zgody co najmniej przez trzech spośród tych pięciu braci. Gdyby się okazało, że jakikolwiek materiał zaaprobowany przez tych trzech jest lub mógłby być sprzeczny z poglądami jednego albo obu pozostałych członków wspomnianego komitetu, należy jego opublikowanie zawiesić na trzy miesiące, aby umożliwić przemyślenie, modlitwę i przedyskutowanie, i dzięki temu zachować najdalej posuniętą jedność wiary oraz więź pokoju w łonie kierownictwa redakcyjnego tego czasopisma«.

Zgodnie z wolą Russella każdy członek komitetu redakcyjnego musiał być »bezwzględnie lojalny wobec nauk Pisma Świętego«; musiały być u niego widoczne takie ważne szczegóły, jak »czystość życia, jasne zrozumienie prawdy, gorliwość dla Boga, miłość do braci i wierność względem Odkupiciela«. Russell zastrzegł też, by »w żaden sposób nie ujawniano, kto opracował dany artykuł ukazujący się w czasopiśmie (...), żeby prawda była rozpoznawana i ceniona dzięki swej własnej wartości, a Pan żeby jeszcze wyraźniej był uznawany za Głowę kościoła i Krynicę prawdy«.” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 13 s. 26-28).

 

Lata 1910-1916

 

         Rok 1910

 

         Powróćmy jeszcze do roku 1910, który miał być czasem zabrania do nieba C. T. Russella i jego współpracowników. Zbędny byłby jego Testament, gdyby to nastąpiło. Komu miałby on bowiem służyć?

         Popatrzmy jak w innych tekstach C. T. Russell wskazywał na to wcześniejsze („przed” październikiem 1914 r.) zabranie do nieba i jak wspomina je Towarzystwo Strażnica:

 

         „Autor przyznaje, że w tym tomie wyraża jasno myśl, iż święci Pańscy mogą spodziewać się połączenia z Panem w Jego chwale, przy końcu Czasów Pogan. Była to naturalna pomyłka, ale Pan dopuścił jej dla pobłogosławienia Swego ludu. Przekonanie, że Kościół Chrystusowy będzie zgromadzony i wywyższony przed październikiem 1914 roku, wywarło ogromnie uświęcający wpływ na tysiące sług Bożych, a za to wszyscy oni muszą błogosławić Pana – chociaż nawet stało się to przez pomyłkę.” (Nadszedł Czas 1919 [ang. 1889] s. IV [tekst Wstępu z datą 1 października 1916 r.]).

 

„Pytanie (1915) – Czy wszyscy poświęceni zabrani zostaną poza, zasłonę zanim wielki ucisk się skończy?

(...) Mniemaliśmy, że wszyscy poświęceni będą zabrani poza zasłonę zanim czasy pogan zakończą się. Bóg nie powiedział że będą zabrani, lecz wszyscy tak wnioskowali, a wiadomo że nasze wnioski mogą okazać się mylnymi i w tym wypadku wniosek nasz okazał się mylnym. Czasy pogan skończyły się a my nie zostaliśmy zabrani. Zatem nie wiemy kiedy nasz czas nadejdzie. (...) Mniemam, że Kościół, czyli klasa oblubienicy zabraną zostanie przed Armagedonem, lecz nie jestem tego pewien; i na tym przedmiot ten pozostawię” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 600).

 

„W Strażnicy z 1 lutego 1916 roku zajęto się szczególnie dniem 1 października roku 1914 i napisano: »Był to ostatni moment, na który chronologia biblijna wskazała nam w odniesieniu do doświadczeń Kościoła. Czy Pan oznajmił nam, że zostaniemy tam [do nieba] zabrani? Nie. A co powiedział? Jego Słowo i spełniające się proroctwa zdawały się niedwuznacznie dowodzić, iż owa data wyznaczała koniec Czasów Pogan. Wysnuliśmy stąd wniosek, że właśnie wtedy lub nieco wcześniej nastąpi ‘przemiana’ Kościoła. Ale Bóg nie powiedział nam, że tak się stanie. Pozwolił, byśmy doszli do takiego wniosku i wierzymy, iż wszędzie okazało się to niezbędną próbą dla umiłowanych świętych Bożych«” (Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 136).

 

         „Wyobrażaliśmy sobie, że żniwo i zgromadzanie Kościoła [pomazańców] zostanie wykonane przedupływem Czasów Pogan, ale Biblia nic takiego nie mówi...” (Strażnica Nr 10, 1998 s. 14).

 

         Tak więc rok 1910 przeminął (również 1911 r.), a także okres „przy końcu Czasów Pogan”, „przed upływem Czasów Pogan”, „nieco wcześniej”, „przed październikiem 1914 roku”, „zanim czasy pogan zakończą się”.

         Od tego czasu czekano już prawie wyłącznie na październik 1914 roku, z możliwym poślizgiem na rok 1915. Znów wzdychano za rychłym zabraniem do nieba.

         Czy myślał wtedy ktoś o Testamencie C. T. Russella? Nie!

         Wszyscy zajęci byli oczekiwaniem na zabranie do nieba, a poza tym treść Testamentu nie była znana ogółowi badaczy Pisma Świętego, aż do 1 grudnia 1916 roku:

 

         „Chcę, aby kopie tego dokumentu zostały przesłane każdemu, kogo nazwisko zostało wyżej wymienione w składzie komitetu Redakcyjnego lub na liście osób, z których inni w tym komitecie będą mogli zostać wybrani na wakujące miejsca oraz każdemu członkowi Zarządu TOWARZYSTWA BIBLIJNEGO I TRAKTATOWEGO – STRAŻNICA. Powinno się to uczynić natychmiast po doniesieniu o mojej śmierci, tak żeby, na ile to możliwe, w przeciągu tygodnia osoby wymienione jako Komitet Redakcyjny zgłosiły się i przekazały informacje do Wiceprezesa TOWARZYSTWA BIBLIJNEGO I TRAKTATOWEGO – STRAŻNICA, bez względu na to, kto będzie wówczas pełnił ten urząd (...) Moim życzeniem jest, by ta moja ostatnia Wola i Testament została opublikowana w numerze STRAŻNICY następującym po mojej śmierci” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 5999-6000 [reprint]; tekst polski według Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 463-464).

 

         Rok 1914

 

         Gdy nie spełniły się nadzieje lat 1910-1911 C. T. Russell przerzucił już ostatecznie swoje oczekiwania na lata 1914-1915.

         Wtedy już nie rozdzielano „zabrania do nieba” (1910 r.) od „końca czasów pogan” (1914 r.). Wszystko miało się rozegrać w jednym czasie, trwającym nie więcej jak jeden rok.

         Oto jego wspomnienie dotyczące lat 1910-1911 wyrażone w roku 1913:

 

         „Dyskutując w WYKŁADACH PISMA ŚWIĘTEGO o Wielkiej Piramidzie zasugerowaliśmy, że być może pewien wymiar stopnia na górnym końcu Wielkiej Galerii może oznaczać coś ważnego przy końcu 1910 roku. Mamy jednak nadzieję, że jasno zaznaczyliśmy, że nic nie budujemy na tej sugestii, że była to tylko sugestia, tylko domniemanie, ale ten wymiar powoduje, że na rok 1911 możemy spoglądać z zainteresowaniem” (ang. Strażnica 01.06 1913 s. 5249 [reprint]).

 

         Jak wspomnieliśmy, po roku 1911 oczekiwano już tylko na rok 1914 i ewentualny jakiś ‘roczny poślizg’. Nawet wcześniej wydane publikacje wskazywały na ten czas:

 

„(...) »walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego« (Obj. 16:14), która zakończy się w R. P. 1914, kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy”. (“battle of the great day of God Almighty” (Rev. 16:14), which will end in A. D. 1914 with the complete overthrow of earth’s present rulership, is already commenced.The Time Is at Hand 1907 [nakład 454.000], 1908 [nakład 715.000] s. 101; patrz też wydanie bez daty z ok. 1910 r. o nakładzie 1.035.000).

 

         W tym samym tomie, ale z roku 1911, zamieniono rok 1914 na rok 1915:

 

„(...) »walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego« (Obj. 16:14), która zakończy się w R. P. 1915, kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy”. (“battle of the great day of God Almighty” (Rev. 16:14), which will end in A. D. 1915 with the complete overthrow of earth’s present rulership, is already commenced.The Time Is at Hand 1911 [nakład 1.174.000] s. 101; patrz też wydanie 1915 r. o nakładzie 1.582.000).

 

         „Pytanie (1908) – Czy zgadzasz się z myślą, że najcięższy ucisk będzie trwał od 1914 do 1915 r. – jeden rok?

Odpowiedź – Zgadzam się z tą myślą. Według naszego zrozumienia tej sprawy najcięższy ucisk, jego anarchistyczna część, powinien być spodziewany około października 1914 roku. Zgadzam się z tą myślą, bo chociaż Biblia nic nie mówi o tym, że będzie to trwało jeden rok, to nie wiem, jak mogłoby to być dłużej niż rok. Wydaje się, że rok byłby granicą ludzkiej wytrzymałości, chociaż nie znam żadnego wersetu, który mówiłby, że będzie to trwało rok” (Co powiedział Pastor Russell 2015 [ang. 1917] s. 717).

 

         Co się wydarzyło w roku 1914?

Oto odpowiedź Towarzystwa Strażnica:

 

„Jednakże rok 1914 nastał i przeszedł, a oni nadal byli na ziemi. Zebrali się więc do ponownego zbadania i wymierzania piramidy w Egipcie i w trakcie tego naznaczyli późniejszą datę na zabranie ich do nieba; lecz i ta data przeszła, a oni w dalszym ciągu przebywali na ziemi” (Strażnica 15.01 1937 s. 27 [ang. 15.11 1936 s. 346]).

 

         Jaki wielki był zawód roku 1914 i na dodatek powszechny, wśród badaczy Pisma Świętego, opisał w swojej książce z roku 1930 prezes J. F. Rutherford:

 

„»Strażnica« i inne wydawnictwa Towarzystwa przez czterdzieści lat wskazywały na to, że rok 1914 świadczyć będzie o ustanowieniu Królestwa Bożego i o uwielbieniu wszystkich wybranych. W okresie owych czterdziestu lat lud Boży na ziemi wykonał zobrazowaną przez Eljasza i Jana Chrzciciela pracę wydawania świadectwa.Cały lud Pański z radością oczekiwał roku 1914. Gdy ten rok nastał i minął, przyszło na nich wielkie rozczarowanie, troska i smutek i bardzo lżono lud Boży. Szczególnie drwiło sobie z nich duchowieństwo i ich sprzymierzeńcy za to, że tyle mówione było odnośnie do roku 1914 i co się wówczas stanie i oto te przepowiednie się nie wypełniły. (...) Po hańbie która nastąpiła po roku 1914, lud Boży na dowód żałoby sam wdział wór” (Światło 1930 t. I, s. 193-194).

 

         Nadal Testament C. T. Russella nie był znany i nikomu nie był potrzebny. Niebo było oczekiwane i „wielki ucisk”, a nie „ostatnia wola” pastora.

 

         Rok 1916

 

         Testament C. T. Russella stał się, oprócz jego spuścizny piśmienniczej, jedyną bezpośrednią pamiątką po pastorze. Moment jego śmierci stał się ‘odkurzeniem’ jego i dyskusją nad nim. Można by powiedzieć, że doprowadził on częściowo do sporów wśród badaczy Pisma Świętego, przez co powstał rozłam i oddzielne grupy badaczy Pisma Świętego.

         Oni jednak wszyscy, tuż przed śmiercią C. T. Russella, też zakładali, że pójdą z nim zaraz do nieba, więc Testament też nie byłby im wtedy potrzebny. Oto relacja o śmierci pastora i wcześniejsza rozmowa z nim o niej:

 

„Jak rodzina Betel zareagowała na wieść o śmierci brata Russella? A. H. Macmillan, który go zastępował pod jego nieobecność, opowiedział później, co się wydarzyło tamtego dnia, kiedy odczytał rodzinie Betel telegram: »W całej jadalni rozległ się jęk rozpaczy. Niektórzy głośno płakali. Tego ranka nikt nie jadł śniadania. Wszyscy byli wytrąceni z równowagi. Gdy minął czas posiłku, zbierali się w małych grupach i szeptali: ‘Co teraz będzie?’ Owego dnia niewiele zrobiliśmy. Nie wiedzieliśmy, co począć. Stało się to tak nagle, a przecież Russell starał się nas przygotować na tę chwilę. Co mamy robić? Najgorszy był pierwszy wstrząs po stracie C. T. Russella. Przez kilka pierwszych dni przyszłość była dla nas jedną wielką niewiadomą. W ciągu całego swego życia Russell był utożsamiany z ‘Towarzystwem’. Jego zapał i niezłomne postanowienie spełniania woli Bożej nadawały dziełu impet«” (Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 63).

 

         „OPOWIADA A. H. MACMILLAN (...) W związku z tym przypominam sobie zdarzenie, które miało miejsce na krótko przed śmiercią brata Russella. Brat ten godziny między 8 rano a południem zazwyczaj spędzał w swoim gabinecie, przygotowując artykuły do Strażnicy oraz inne opracowania, które wymagały wnikania w treść Biblii. W tym czasie nikt nie zbliżał się do jego gabinetu, chyba że go zawezwano lub miał do załatwienia bardzo pilną sprawę. Jakieś pięć minut po ósmej zbiegł po schodach stenograf i powiedział do mnie: »Brat Russell chciałby z tobą pomówić w gabinecie.« Pomyślałem: »Cóż to takiego znowu zrobiłem?« Wezwanie do gabinetu z rana oznaczało coś ważnego. Poszedłem do gabinetu. »Wejdź, bracie«, usłyszałem. »Przejdź proszę do saloniku« – był to pokoik przyległy do gabinetu. Brat Russell rzekł: »Powiedz mi, bracie, czy twoje zainteresowanie prawdą jest nadal tak samo głębokie, jak na początku?« Popatrzyłem na niego zaskoczony. »Nie bądź taki zdziwiony, to tylko wstępne pytanie«, mówił dalej. Następnie przedstawił mi swój stan zdrowia, a ponieważ znałem się nieco na diagnozie, sam widziałem, że jeśli nie zostanie trochę odciążony, pożyje jeszcze zaledwie kilka miesięcy. Dodał potem: »Oto, co chciałem ci powiedzieć, bracie: Nie jestem w stanie dalej prowadzić dzieła, a jest jeszcze do wykonania dużo pracy. Czeka nas dzieło na skalę całego świata.« Pozostałem u niego przez trzy godziny, a brat Russell przedstawił mi rozległe dzieło głoszenia, które – jak dziś widzę – obecnie jest przez lud Jehowy wprowadzone w czyn. A on widział je wtedy na podstawie tego, czego się dowiedział z Biblii. »Bracie Russell« – powiedziałem – »w tym, co mówisz, coś mi się nie zgadza. Wydaje mi się to trochę pozbawione sensu.« »Co chcesz przez to powiedzieć?« – zapytał. »Spodziewasz się śmierci, a dzieło ma być prowadzone dalej?« – odparłem. »Przecież skoro ty umrzesz, to my wszyscy w spokoju ducha opuścimy ręce i będziemy czekać, aż zostaniemy zabrani do nieba, tak samo jak ty. Wtedy niczego więcej już nie dokonamy.« (...) Po przedstawieniu w zarysie przyszłego dzieła, brat Russell powiedział: »Rad byłbym, żeby teraz ktoś przyszedł w to miejsce i przejął na siebie brzemię odpowiedzialności. Nadal będę kierował dziełem, lecz nie jestem w stanie angażować się tyle, co w przeszłości.« W związku z tym rozważaliśmy kwalifikacje kilku różnych osób. Kiedy wreszcie wychodziłem z gabinetu na korytarz przez rozsuwane drzwi,brat Russell zawołał jeszcze za mną: »Chwileczkę! Pójdź teraz do swego pokoju i przedstaw Panu całą sprawę w modlitwie, a potem wróć i powiedz mi, czy tego zadania podejmie się brat Macmillan.« Zasunął drzwi, zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć. Pamiętam, jak stałem tam wpół oszołomiony. Czyż potrafiłbym ulżyć bratu Russellowi w pracy? Dzieło wymagało człowieka obrotnego, mającego zdolności organizacyjne, a ja znałem się tylko na tym, jak głosić ewangelię. Przemyślałem jednak sprawę i po powrocie powiedziałem: »Bracie Russell, zrobię wszystko, co będzie w mojej mocy. Bez względu na to, gdzie mi wyznaczysz miejscePrzekazał mi więc odpowiedzialność, gdy wyruszał w podróż do Kalifornii, z której już nie powrócił. Zmarł we wtorek, dnia 31 października 1916 roku, jadąc koleją do miejscowości Pampa (stan Teksas)” (Strażnica nr 14, 1967 s. 10).

 

         „W końcu nadszedł oczekiwany dzień – 1 października roku 1914. »Czasy pogan« się skończyły, ale spodziewane wywyższenie kościoła do niebiańskiej chwały nie nastąpiło. Nie doszło do tego również później, do chwili śmierci Russella, który zmarł 31 października 1916 roku. Zamiast tego na wyczekujących spotkania z Oblubieńcem spadły wielkie trudności i prześladowania” (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s. 17).

 

         „[Russell] Na koniec dodał: »Otóż chciałem ci bracie, powiedzieć, że nie jestem już w stanie dalej przewodzić dziełu, a przecież zostało jeszcze wiele do zrobienia. (...)« (...) »Ty umrzesz, a dzieło ma być kontynuowane?« – odpowiedziałem. »Po twojej śmierci wszyscy będziemy czekać z założonymi rękami, aż pójdziemy z tobą do nieba. Zakończymy wtedy pracę«.” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 27).

 

         Oczywiście C. T. Russell zdążył jeszcze przed śmiercią zasugerować rok 1918 (we wrześniu 1916 r.), jako ‘koniec’, ale nie dożył on już tego czasu i miało to mało wspólnego z Testamentem, gdyż też spodziewano się wtedy zabrania do nieba:

 

„Nie widzimy przeto przyczyny dlaczego mielibyśmy wątpić, że Czasy Pogan skończyły się w październiku 1914 roku i że w następnych kilku latach nastąpi zupełny upadek ich władzy a zostanie ustanowione Królestwo Boże przez Mesjasza. Lecz do tego czasu klasa Eliasza przejdzie poza zasłonę; »A gdy się Chrystus on żywot nasz pokaże, tedy i wy (Kościół) okażecie się z Nim w chwale« (…) Nadmieniamy tutaj, że niektórzy historycy pokazują, że czas wielkiego ucisku dla Żydów zakończył się w kwietniu R. P. 73, który równałby się z rokiem 1918 (ang. Strażnica 01.09 1916 s. 5950-5951 [reprint]).

 

         „Co się tyczy czasu żniwa Wieku Ewangelii, zwracam się przy tej okazji do was w przekonaniu, że ten okres żniwa będzie trwał według Pisma Świętego czterdzieści lat i że weszliśmy w ten okres w roku 1878, a zatem zakończy się on z rokiem 1918. (...) znajdujemy się w końcowym okresie Wieku Ewangelii i na początku czy w brzasku Wieku Tysiąclecia” (Pastor Russell’s Sermons 1917 s. 287; tekst polski cytowany według Kazania Pastora Russella 2012 s. 287 [wyd. „Straż”, Białogard]).

 

„Rzekłem więc »Wobec tego, że R. P. 73 był świadkiem kompletnego obalenia nominalnego naturalnego Izraela w Palestynie więc w równorzędnym roku 1918 powinniśmy się spodziewać kompletnego obalenia nominalnego duchowego Izraela, czyli upadku Babilonu. (Obj. 18.)« Pastor Russell rzekł wówczas: »Całkiem słusznie. Właśnie to nastąpi«.” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 152; por. edycja ang. 1917 s. 129).

 

„Wkrótce potem członków zarządu Towarzystwa aresztowano, a 21 czerwca 1918 roku skazano (...) Czyżby nadszedł już czas na zjednoczenie się z Panem w chwale niebiańskiej? Kilka miesięcy później skończyła się wojna. Następnego roku przedstawicieli Towarzystwa zwolniono. W dalszym ciągu pozostawali w ciele. Ich oczekiwania się nie spełniły...” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 211).

 

„Nadszedł rok 1918, a ostatek, czyli pozostali z grona pomazańców, ciągle jeszcze był na ziemi” (jw. s. 245).

 

         „Bracia wiele się spodziewali po roku 1918. Niektórzy byli pewni, że nadejdzie koniec ich ziemskiej wędrówki i nieraz dawali wyraz tej nadziei wobec przyjaciół i znajomych. Na przykład siostra Schünke z Barmen wyjaśniła swym współpracowniczkom, że jeśli któregoś dnia nie przyjdzie do pracy, będzie to oznaczało, że została »zabrana«. Tak samo jak w roku 1914, gdy te nadzieje się nie spełniły, niektórzy się rozczarowali i odpadli” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974 1975 s. 9).

 

         Widzimy z powyższego, że trudno jest rozstrzygnąć, po co w ogóle C. T. Russell napisał swój Testament, oczekując swego zabrania do nieba i to razem ze swoimi współpracownikami. Tym bardziej nie wiadomo konkretnie, dlaczego właśnie w roku 1907 został on napisany.

Przedstawiliśmy powyżej wszystkie powody, jak się nam wydaje, które mogły mieć związek z napisaniem Testamentu i czasem jego opublikowania. Każdy sam z tego materiału może wyciągnąć wnioski, jakie będą wydawały mu się sensowne.

 

         Sfałszowany Testament?

 

         Przytaczamy jeszcze, tylko jako ciekawostkę, opinię jednego z adwersarzy Świadków Jehowy (uzupełniamy ją o kilka uwag). O Testamencie C. T. Russella napisał on następująco:

 

         „Książka pt. Charles Taze Russell Davida Horowitza podaje, że Russell uważał Rutherforda za człowieka niebezpiecznego. Aby uwolnić się od sędziego, pożyczył mu tysiąc dolarów na jego handlowe placówki w Kalifornii. Rutherford w 1915 roku opuścił kwaterę główną w Brooklynie, by urządzić się w Los Angeles Po śmierci Russella, Rutherford opuścił swoje kalifornijskie wygnanie, aby zawładnąć organizacją posługując się mało honorowymi metodami. Zgodnie z ostatnią wolą Russella »Strażnica« z 1 grudnia 1916 roku opublikowała kopię jego testamentu. »United Israel Bulletin« w wydaniu z listopada 1971 roku w artykule Co stało się z oryginałem testamentu Charlesa Taze Russella? twierdzi, że oryginalny tekst testamentu Russella był inny niż ten, który wydrukowała »Strażnica«. Zgodnie z ostatnią wolą Russella jego miejsce winien zająć komitet organizacji. Wśród ludzi, którzy mieliby utworzyć komitet, nie pojawiło się jednak nazwisko Rutherforda! Jak wykazała weryfikacja faktów, Rutherford, mistrz w sprawach prawnych, usunął testament Russella. Wyposażył on statuty organizacji w nowe uregulowanie, które dawało mu pełną swobodę działania we wszystkich sprawach Towarzystwa Strażnica” (Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 25).

 

         Trudno nam zweryfikować tę tak skrajną opinię. Możemy jednak dodać do tego, że J. F. Rutherford zadziwiająco szybko awansował w organizacji C. T. Russella.

         Ochrzcił się w roku 1906. W roku 1907 został już prawnikiem Towarzystwa Strażnica i w tym samym roku (29 czerwca 1907 r. – ang. Strażnica 01.12 1916 s. 5999 [reprint]) znalazł się już w Testamencie pastora! Choć wymieniono go wśród ‘rezerwowych’, na ewentualne wakujące miejsce w Komitecie Redakcyjnym, to jednak tak szybkie okazanie mu zaufania świadczy o dziwnym zwyczaju panującym w organizacji C. T. Russella:

 

„W roku 1906 Joseph F. Rutherford dał się ochrzcić, a rok później został radcą prawnym Towarzystwa Strażnica” (Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67).

 

         Jest jeszcze inna kwestia związana z liczbą ‘rezerwowych’ członków do Komitetu Redakcyjnego „do zapełnienia wakującego miejsca”, gdy ktoś zostanie z niego usunięty, umrze lub nie zechce podjąć roli członka tego gremium.

         Otóż C. T. Russell mówi o „pięciu innych” członkach, a wymienia sześć osób (!):

 

„Nazwiska braci komitetu redakcyjnego są następujące:

William E. Page,

William E. Van Amburgh,

Henry Clay Rockwell,

E. W. Brenneisen,

F. H. Robison.

Nazwiska pięciu innych, których polecam jako najodpowiedniejszych do zapełnienia wakującego miejsca w komitecie redakcyjnym są następujące:

E. Burgess, Robert Hirsch, Isaak Hoskins, Geo. H. Fisher (Scranton), J. F. Rutherford, Dr John Edgar” (Strażnica grudzień 1916 s. 5 [ang. 01.12 1916 s. 5999, reprint] [patrz też Kryzys sumienia R. Franz 2006 s. 463, por. fotokopia angielskiego oryginału s. 461]).

[Identyczną treść przekazano w tomie The Plan of the Ages [na okładce: The Divine Plan of the Ages] 1923, 1927 s. 11]

 

         Czyżby w tak ważnym dokumencie były błędy?

         Czy C. T. Russell nie potrafił liczyć do pięciu czy sześciu?

         A może ktoś został z czasem ‘dopisany’ do Testamentu?

         Są tacy, którzy wskazują właśnie na J. F. Rutherforda, jako na dopisanego i jako tego, który tego dokonał.

         Ciekawe jest to, że ostatnią wymienioną osobą wśród ‘rezerwowych’ był „Dr John Edgar”, który zmarł w roku 1910 (ang. Strażnica 15.06 1910 s. 4638 [reprint]), zanim Testament został ujawniony i wszedł w życie.

         Czyżby zatem ktoś uzupełnił po roku 1910 Testament o szóstą osobę?

 

Dziwne jest też to, że Towarzystwo Strażnica obecnie podaje wadliwą datę napisania Testamentu, bo wymienia „27 czerwca 1907 roku”. Pod nim zaś widnieje data 29 czerwca, to znaczy JUNE, TWENTY-NINE (fotokopia z ang. Strażnicy patrz Kryzys sumienia R. Franz, 2006, s. 462, 464; patrz też The Plan of the Ages [na okładce: The Divine Plan of the Ages] 1927 s.14):

 

„Pierwszy jej wydawca, C. T. Russell, wprowadził odpowiednie zabezpieczenia, dzięki którym wszystko, co się ukazywało na jej łamach, było zgodne ze zrozumieniem prawdy posiadanym w danym okresie. Jedno z takich zabezpieczeń zostało wyłuszczone w jego testamencie z dnia 27 czerwca 1907 roku. (Russell zmarł 31 października 1916 roku)” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 13 s. 27-28 [ang. 01.08 1987 s. 14 – June 27, 1907]).

 

         Widzimy zatem, że sprawa Testamentu C. T. Russella nie jest tak prosta, jakby mogło się wydawać. Nie są do dziś w pełni jasne motywy jego powstania, czas oraz treść.

 

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane