Włodzimierz Bednarski

„Wielbienie stworzenia” w Towarzystwie Strażnica

dodane: 2013-05-17
Świadkowie Jehowy zarzucają wszystkim religiom, że wielbi się w nich stworzenia. Jednak Towarzystwo Strażnica miało u siebie przez wiele lat daleko posunięty kult swoich prezesów, obecny nawet po ich śmierci. Czy więc Świadkowie Jehowy są bezstronnymi krytykami?

„Wielbienie stworzenia” w Towarzystwie Strażnica

 

         Na początku zaznaczamy, że prócz ogólnego wstępu zamieszczamy w tym artykule następujące rozdziały:

         Wspomnienia o „wielbieniu stworzenia”;

         Formy „wielbienia stworzenia”.

 

         Świadkowie Jehowy zarzucają wielu wyznaniom chrześcijańskim, że praktykują one „wielbienie stworzeń”. Dotyczy to według nich osoby Jezusa (uważanego przez nich za stworzenie), Maryi, Apostołów, męczenników i tych, których Kościół zalicza do świętych. W artykule tym nie będziemy omawiać tych zagadnień, gdyż poruszaliśmy je już w innych opracowaniach takich jak:

Stosunek Towarzystwa Strażnica do świętych i ich kultu;

 Cześć dla Jezusa, Hbr 1:6 i „Wnikliwe poznawanie Pism” (cz. I, II);

Modlitwa do Jezusa i cześć dla Niego według pism wczesnochrześcijańskich;

„W obronie wiary”, rozdz.: Święci Pańscy; Maryja; Imię Chrystusa (www.piotrandryszczak.pl).

         Tu zajmiemy się tylko problemem „wielbienia stworzenia” w Towarzystwie Strażnica. Niewiele bowiem osób wie, że w tej organizacji też miało miejsce nie tylko wielbienie Jezusa, ale i prezesów C. T. Russella (zm. 1916) oraz J. F. Rutherforda (zm. 1942), który około lat 1930-1931 ukrócił kult stworzeń. Jednak „wielbienia” Jezusa nie zlikwidował on. Zrobił to dopiero jego następca N. H. Knorr (zm. 1977). Przypomnijmy, że Chrystus jest dla Świadków Jehowy stworzeniem:

 

         „Jezus, będący archaniołem (…) jest najpotężniejszym stworzeniem Jehowy” („Zbliż się do Jehowy” 2002 s. 41);

 

         „Słowo (Jezus w swym bycie przedludzkim) to pierwsze stworzenie Boga” („Wnikliwe poznawanie Pism” 2006 t. 1, s. 973).

 

         Rutherford o „wielbieniu” tego Jezusa-stworzenia uczył:

 

         „Bóg nie odwlókł tych błogosławieństw, ale wyznaczył słuszny czas na ustanowienie swego Królestwa pod władzą Chrystusa, na usprawiedliwienie swego imienia i błogosławienie wszystkim, którzy jego i jego Słowo czczą i wysławiają” („Życie i zdrowie” 1932 s. 47);

 

         „właściwe jest miejsce tych, co prawdziwie wielbią Jehowę Boga i Chrystusa Jezusa i służą im” („Bogactwo” 1936 s. 222-223);

 

         „Ci ludzie szczerego serca, którzy opuścili organizację szatana, stoją teraz po stronie Pana (…) wielbią jedynego prawdziwego Boga, Jehowę, i jego Króla” (jw. s. 287);

 

         „Czy stworzenie otrzymuje życie w niebie czy na ziemi, w każdym wypadku musi uznać i wielbić Jehowę jako jedynego prawdziwego i wszechmocnego Boga, a Chrystusa Jezusa jako jego Króla i głównego wykonawcę jego woli” (jw. s. 293);

 

         The people of all nations who obtain salvation must come to the house of the Lord to worship there; that is to say, they must believe on and worship Jehovah God and the Lord Jesus Christ, his chief instrument. (Philippians 2:10,11) (Salvation 1939 s. 151);

 

all creatures in heaven and earth shall worship the Son as he worships the Father (ang. Strażnica 15.08 1941 s. 252).

 

         Knorr też początkowo „wielbił” Jezusa-stworzenie:

 

         „Pośród powojennego nowego porządku z pewnością musi być i będzie prowadzona walka, walka, którą obecnie prowadzą Świadkowie Jehowy i ich towarzysze dobrej woli, a to dla wolności uwielbiania, wychwalania i służby Jehowy i Jego Króla” („Wolność wielbienia w Nowym Świecie” 1943 s. 7; por. ed. ang. s. 20: worship, serve and praise God and his King);

 

         Since Jehovah God now reigns as King by means of his capital organization Zion, then whosoever would worship Him must also worship and bow down to Jehovah’s Chief One in that capital organization, namely, Christ Jesus, his Co-regent on the throne of The Theocracy (ang. Strażnica 15.10 1945 s. 313);

 

         „Chrystus ma być wielbiony jako chwalebny duch, który zwyciężył śmierć na palu tortur” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” 1957 cz. II, s. 114; por. ed. ang. z 1953 i 1957 r. s. 85: Christ to Be Worshiped as a Glorious Spirit…).

 

         Później Knorr zakazał „wielbienia” Chrystusa:

 

         „Zatem wielbienie musi być składane Jehowie Bogu, choć cześć, sława i wychwalanie powinny być przypisywane także uświetnionemu Jezusowi” (Strażnica Nr 2, 1957 s. 22; por. tekst ang.: Thus the worship was to be rendered to Jehovah God, although blessing, glory and praise were to be ascribed to the glorified Jesus [ang. Strażnica 01.01.1954 r. s. 31]).

 

„Kto wierzy w nauki Chrystusa, musi oczywiście znać i wielbić Boga, którego wielbił Jezus. Nie opieraj się na błędnym wniosku, że chrześcijanie mają wielbić Chrystusa; tego on nie uczył” (Strażnica Nr 16, 1959 s. 18 [ang. 15.07 1959]);

 

„Wyznawcom ‘trójcy’, którzy wierzą, jakoby Jezus był Bogiem lub przynajmniej drugą osobą trójjedynego Boga, nie podoba się, gdy świadkowie Jehowy wyjaśniają, że Pismo święte nie pozwala wielbicielom żywego i prawdziwego Boga na oddawanie Boskiej czci Jego Synowi, Jezusowi Chrystusowi” (Strażnica Nr 18, 1968 s. 14).

 

         W związku ze zmianą podejścia do wielbienia Jezusa (dopuszczono po nowemu jedynie „hołd”), Towarzystwo Strażnica nawet zafałszowało swój późniejszy tekst w polskiej Strażnicy (z 1960 r.), w stosunku do oryginału angielskiego (z 1953 r.). Oto porównanie tych fragmentów:

 

         Jehovah God commanded the angels to worship the Son, but he himself did not bow down to his Son. (Heb. 1:6) (ang. Strażnica 01.01 1953 s. 23);

 

         „Jehowa Bóg przykazał aniołom, żeby złożyli hołd Synowi, lecz sam nie oddawał mu pokłonu (Hebr. 1:6)” (Strażnica Nr 17, 1960 s. 13).

 

Wspomnienia o „wielbieniu stworzenia”

 

         O naszym kulcie Maryi Towarzystwo Strażnica tak uczy:

 

         „Z drugiej strony kult Marii odwraca uwagę milionów ludzi od oddawania czci i chwały Stwórcy i kieruje ją na wielbienie stworzenia” (Przebudźcie się! Rok LXV [1984] Nr 3 s. 12).

 

         A co ta organizacja pisze o swoim „wielbieniu stworzeń”? Warto zaznaczyć, że u nas te rzekome „wielbienie” dotyczy osoby biblijnej i na dodatek matki Chrystusa i Syna Bożego, natomiast w Towarzystwie Strażnica „wielbienie stworzeń” objęło prezesa C. T. Russella (1852-1916).

         Oto jak ta organizacja wspomina ten fakt i jego osobę:

 

         „Niejeden przyjmował prawdę, ponieważ usłyszał ją właśnie od niego. W ten sposób wielu zaczęło czcić człowieka. (…) Wszyscy wiemy, co się stało po jego śmierci. (…) W przeszłości wszyscy byliśmy skłonni oddawać cześć bardziej stworzeniu niż Stwórcy” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 625-626);

 

         „Inni, ze względu na głęboki szacunek dla brata Russella, wydawali się bardziej zainteresowani naśladowaniem jego przymiotów i roznieceniem swoistego kultu jego osoby” (jw. s. 65);

 

         „Wprawdzie odrzucili już takie kłamliwe nauki, jak dogmat o Trójcy czy też o duszy nieśmiertelnej, ale w dalszym ciągu obciążały ich pewne praktyki babilońskie. Pracując nad wyrabianiem sobie charakteru, wielu nabierało przekonania do własnej sprawiedliwości. Niektórzy czcili stworzenia, ulegając kultowi jednostki związanemu z osobą Charlesa T. Russella, pierwszego prezesa Towarzystwa Strażnica” (Strażnica Nr 9, 1989 s. 4);

 

         „Przeciwstawili się osobnikom o zapędach sekciarskich, którzy zaczęli niemal ubóstwiać pierwszego prezesa Towarzystwa Strażnica, Charlesa T. Russella, zmarłego w roku 1916” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 35-36);

 

         „Otóż przed rokiem 1919 sługom Jehowy trochę brakowało gorliwości. Podczas pierwszej wojny światowej nie zachowali całkowicie neutralnej postawy i bardziej byli skłonni naśladować człowieka niż swego Króla, Jezusa Chrystusa” (Strażnica Nr 1, 1996 s. 19);

 

         „Jednak z czasem wiele osób przyjęło pogląd, iż owym »sługą wiernym i roztropnym« był sam C. T. Russell. Niektórzy wpadli przez to w pułapkę oddawania czci stworzeniu. Uznali, że cała prawda, którą Bóg uznał za stosowne objawić swemu ludowi, została przekazana za pośrednictwem brata Russella i że nic nie może być do tego dodane. Annie Poggensee pisze: »Doprowadziło to do odsiania niemałej liczby tych, którzy woleli zostać przy dziełach Russella«. W lutym 1927 ostatecznie sprostowano błędny pogląd, że sam Russell był »sługą wiernym i roztropnym«” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 33-34).

         Patrz też Jehovah’s Witnesses in the Divine Purpose 1959 s. 69, 91.

 

         Z ubóstwianiem czy „wielbieniem stworzenia”, to znaczy Russella, łączono też posiadanie brody podobnej do takiej, jaką on miał i to w wiele lat później po wspomnianym roku 1919:

 

„Brat Balzereit [przewodniczący w Niemczech w 1923 r.] zwrócił się do brata Rutherforda z prośbą o zezwolenie na kupno prasy rotacyjnej. Brat Rutherford wyraził zgodę, lecz pod jednym warunkiem. Zauważył bowiem, że brat Balzereit z biegiem lat zapuścił brodę bardzo podobną do brody brata Russella, a w ślad za nim poszli inni bracia, którzy chcieli wyglądać tak jak brat Russell. Nie chcąc, aby to doprowadziło do ubóstwiania stworzeń, brat Rutherford chciał temu położyć tamę. Dlatego też podczas swej następnej wizyty poinformował brata Balzereita w obecności całej rodziny Betel, że może zakupić prasę rotacyjną, ale tylko pod warunkiem zgolenia brody. Brat Balzereit z ciężkim sercem zgodził się na to i udał się do fryzjera” („Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych” 1975 s. 15).

 

Również posiadanie zdjęć i obrazów z Russellem i Rutherfordem było w Towarzystwie Strażnica identyfikowane z „wielbieniem stworzeń”:

 

         „Teraz na kongresie w Berlinie [1931 r.] brat Rutherford zauważył, że sprzedawano fotografie z podobizną jego oraz brata Russella, jako pocztówki lub nawet oprawione w ramki. Po stwierdzeniu, że zdjęcia te znajdują się na licznych stołach w bocznych pomieszczeniach wokół sali, wspomniał o nich w swym następnym wykładzie, napominając obecnych, aby ich nie kupowali, a odpowiedzialnym sługom polecając, aby je wyjęli z ramek i zniszczyli. Chciał nie dopuścić do czegokolwiek, co by prowadziło do ubóstwiania człowieka. (...) brat Rutherford odwiedził również biuro oddziału w Magdeburgu. (...) Krótko przed jego wizytą zawieszono w pokojach obrazy przedstawiające brata Russella i jego samego. Gdy tylko brat Rutherford je spostrzegł, kazał je natychmiast usunąć” („Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych” 1975 s. 19).

 

         Tu trzeba dodać, że wcześniej tolerowano w Towarzystwie Strażnica obrazy przedstawiające Russella. W rozprowadzanej aż do 1930 roku znanej książce mamy zawartą taką oto informację o obrazie prezesa Russella:

 

         „Pewien ‘ewangelista’ (...) zgłosił się do mieszkania jednej pani z Scranton. Wszedłszy do pokoju, ujrzał elegancki portret Pastora Russell’a. Natychmiast stracił panowanie nad swoim umysłem i gwałtownie zawołał: ‘Przyszedłem tu jako chrześcijański kapłan, ale widzę, że pani ma tu portret starego Russell’a. Czy pani jest jego zwolenniczką?’ Pani owa odrzekła, że tak. Wówczas ksiądz ów rzekł: ‘On jest w piekle i pani tam będzie, jeśli pójdzie w jego ślady’. Wówczas niewiasta ta błyskawicznie otwarła drzwi na ganek i wskazując onemu kapłanowi wyjście, rzekła: ‘Powiedz to powietrzu’...” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 285).

 

         Ciekawe jest to, że Rutherford już w 1919 roku obiecywał „zlikwidować cały ten kult stworzenia”, co mu się nie udało tak szybko, bo jak czytaliśmy jego też obejmowało „wielbienie” jeszcze w 1931 r, gdy wieszano obrazy z jego podobizną:

 

         „Przenieśmy się teraz do więzienia w Atlancie. Jest niedziela, 5 stycznia 1919 roku. J. F. Rutherford stuka w ścianę celi brata Macmillana i mówi: »Wystaw rękę«. Następnie podaje Macmillanowi telegram. Co w nim było napisane? Rutherford został ponownie wybrany prezesem. Później tego samego dnia brat Rutherford oznajmił A. H. Macmillanowi: »Chcę ci coś powiedzieć. Wczoraj powiedziałeś coś, o czym nie mogę zapomnieć - że gdybyśmy byli w Pittsburghu, zajęlibyśmy miejsce brata Russella i wywarli wpływ na wybory, i że Pan nie miałby możliwości wskazać, kogo wybiera. Otóż bracie, jeżeli kiedykolwiek się stąd wydostanę, to z pomocą Bożą zlikwiduję cały ten kult stworzenia. Nie dość na tym, wezmę sztylet prawdy i wypruję wnętrzności staremu Babilonowi. Zamknęli nas tutaj, ale się wydostaniemy«.” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 48).

 

         Podobne słowa zacytowano w jednym z czasopism, ale użyto w nim trochę innego sformułowania:

 

         „skończę raz na zawsze z takim ubóstwianiem ludzi” (Strażnica Nr 14, 1967 s. 11).

 

         Prócz tego J. F. Rutherford wpierw tolerował to, że nazywano go „wodzem”, a pod koniec swego życia (w roku 1941) zabronił Świadkom Jehowy używać tego tytułu, co wywołało konsternację na widowni podczas kongresu:

 

„Pragnieniem naszem jest stać silnie po stronie Pańskiej, być złączeni ręka w rękę z jego zarządzaniem, z braćmi Towarzystwa i z bratem Rutherfordem jako ziemskim wodzem tegoż” (Strażnica 01.01 1932 s. 16).

 

„Braterstwo z całej Europy Środkowej przesyła ci, bracie Rutherford, wyrazy miłości i pozdrowienia, jako swojemu widzialnemu wodzowi” (I.B.S.A. Year Book 1932 s. 109; The brethren throughout Central Europe send their love and greetings to you, Brother Rutherford, as their visible leader).

 

         Wobec J. F. Rutherforda używano też innych określeń, które on tolerował, a nawet zamieszczał w czasopismach:

 

„Generalissimus organizacji Badaczy Pisma Świętego” (The Messenger 19.06 1927 s. 2 – Generalissimo of the Bible Students’ Organizations). Patrz też: The Messenger 25.07 1931 s. 1 (Generalissimo); The Messenger 26.07 1931 s. 6 (Chief).

 

„Sędzio Rutherford! (...) Zapewne, iż jesteś w pokrewieństwie z Bogiem, bo inaczej nie mógłbyś tak się wypowiadać” (Strażnica 15.04 1930 s. 127 [ang. 15.01 1930 s. 31]).

 

         Jak wspomnieliśmy powyżej, dopiero w roku 1941 J. F. Rutherford zakazał nazywać siebie „wodzem”:

 

„Na krótko przed śmiercią, podczas zgromadzenia w Saint Louis (stan Missouri) w roku 1941, poruszył temat sprawowania przywództwa, mówiąc: »Chciałbym, żeby wszyscy obecni tutaj obcy ludzie dowiedzieli się, co myślicie o tym, iż waszym wodzem jest człowiek; niech to sobie zapamiętają. Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przywódcą jest jakiś człowiek mający wielki posłuch. Jeżeli ktokolwiek z tego audytorium mniema, że wodzem świadków Jehowy jestem ja, człowiek, który tu stoi, niech powie: ‚Tak’». W odpowiedzi zapadła głęboka cisza, przerywana jedynie kilkoma stanowczymi okrzykami: »Nie!«, pochodzącymi z widowni” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 220).

 

         Jak widać, nie tak szybko udało się Rutherfordowi skończyć z „ubóstwianiem ludzi” w Towarzystwie Strażnica, bo choć mówił o tym w roku 1919, to objawy „wielbienia” istniały jeszcze w roku 1931, a nawet do roku 1941. Natomiast Jezusa, którego Świadkowie Jehowy identyfikują ze stworzeniem, wielbiono przynajmniej do roku 1957.

         Jeśli chodzi o Rutherforda, to po jego śmierci Towarzystwo Strażnica zaczęło nawet publikacje wydawać anonimowo. Wcześniej podpisywał się on nazwiskiem w każdej swojej publikacji. Pewnie ten zabieg organizacji Świadków Jehowy miał też za zadanie zmniejszenie jakiegoś drobnego „wielbienia stworzenia”. Oto słowa Towarzystwa Strażnica:

 

„Od roku 1942 obowiązuje ogólna zasada, by w literaturze Towarzystwa Strażnica nie kierować uwagi na żadnego indywidualnego redaktora” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 146).

 

Formy „wielbienia stworzenia”

 

         W czasie gdy rozprowadzano książkę pt. „Dokonana Tajemnica” (w latach 1917-1930) wierzono, że Russell nadal czuwa z nieba nad Towarzystwem Strażnica jako jego opiekun i patron:

 

         „Ale wierząc silnie, że ‘praca jego pójdzie za nim’, utrzymujemy, że nadzoruje on, z rozkazu Pańskiego, tę pracę, która ma być jeszcze spełniona” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 305);

 

         „Wiersz ten [Ap 8:3 - ‘A inszy anioł’] wskazuje, że chociaż Pastor Russell przeszedł poza zasłonę, to jednak ciągle jeszcze zarządza każdym szczegółem dzieła żniwa” (jw. s. 170);

 

         „Pastor Russell, chociaż zmarły, znów podejmie głos przez ten siódmy tom swoich Wykładów Pisma Św. - bo ten jest skompletowaną jego wielką pracą napomnień i przestróg dla Kościoła i Chrześcijaństwa” (jw. s. 615).

 

         Być może z powyższego powodu pozwalano głosicielom Towarzystwa Strażnica posiadać wspomniane powyżej obrazy z postacią Russella.

         Mało tego, organizacja ta sama rozprowadzała je, ogłaszając o tym w czasopiśmie Strażnica (patrz np. ang. Strażnica 15.05 1921 s. 158; ang. Strażnica 15.09 1919 s. 274).

         Tu trzeba koniecznie dodać, że cytowana książka („Dokonana Tajemnica”) była wydawana po angielsku do roku 1927, a reklamowano ją jeszcze w roku 1930 („Wyzwolenie” 1929 s. 351; Strażnica 01.04 1930 s. 111; „Złoty Wiek” 15.07 1930 s. 224).

         Później (w 1930 r.) tak oto krytykowano wcześniejsze swoje postępowanie, a szczególnie oczekiwanie na opiekę Russella:

 

„Wielu z nich mówiło mniej więcej co następuje: ‘Wszystko światło co do Słowa Bożego przyszło przed rokiem 1917; mamy tę prawdę i chcemy się dalej nią karmić i nad nią rozmyślać; Pan ustanowił jednego człowieka mądrym i roztropnym sługą i chociaż tenże opuścił ziemię, to jednak w dalszym ciągu wykonywa pracę Bożą na ziemi i postanowiony jest nad kościołem Pańskim, a ponieważ jesteśmy uprzywilejowanymi przez Boga i mamy prawdę, przeto cieszymy się większemi bogactwami, rozmyślając nad owemi rzeczami, które on napisał przed rokiem 1916, i karmimy się niemi; wyrobiliśmy przyjemny i ładny charakter przeszłość nasza pokazuje, że ujmowaliśmy się gorliwie za Panem, wobec czego polegamy na skarbach, któreśmy przez to zdobyli; niczego nie potrzebujemy, gdyż odpoczywamy na laurach i czekamy, aż będziemy zabrani do nieba. (…) Powyższe trafnie opisuje stan, który istniał w kościele Pańskim szczególnie po roku 1917, a w jaskrawszej jeszcze formie od roku 1918 i w następnych latach” („Światło” 1930 t. 1, s. 46-47).

 

         W innym fragmencie, choć pewne nie napisano wprost o Russellu, ale też wspomniano, że „obecnie (…) wierni rozpoznają, jak przewrotne jest uwielbianie stworzeń”:

 

         „Gdy jeden z tych starszych w długim, czarnym surducie i z uroczystą miną wstąpił na mównicę, wtedy pozostali członkowie zboru spoglądali na niego z głęboką czcią i z uroczystą powagą. Następnie gdy skończył swoje przemówienie, z którego może niewiele tylko zrozumiano, mówiło wielu: »Czy nie jest to cudowny człowiek?!«. Takie postępowanie i takie uwielbianie ludzi odrzucał Paweł; lecz ode dni jego wielu przyjmowało takie podziwiania, a to dla nich jak i dla innych stało się pułapką. Lecz obecnie (…) wierni rozpoznają, jak przewrotne jest uwielbianie stworzeń” (jw. t. 2, s. 170).

 

         Warto też wiedzieć, że przytaczane wcześniej dzieło, komentując słowa Ap 22:8, chciało również przewidzieć „zbytnią cześć” dla Russella:

 

         „Może to oznaczać, że przy końcu tego Wieku Ewangelii, kiedy klasa Jana, jako cały Kościół, ujrzy odsłonięty Boski Plan, między niektórymi jej członkami powstanie dążność do oddawania zbytniej czci temu, którego Pan użył do udzielenia im Boskiego światła, obecnie obowiązującego” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 399).

 

         Cytowane słowa pochodzą od samego Russella, bo są cytatem z ang. Strażnicy z 1 czerwca 1905 r. (s. 3572 [reprint]). Jednak takie stwierdzenia nie pomogły, bo jednak „wielbiono” go później.

 

         W tamtych latach obchodzono też rocznicę zabrania Russella do chwały i organizowano „posługi ku uczczeniu jego pamięci”:

 

         „W poniedziałek trzydziestego pierwszego, kiedy to przypada rocznica przemiany Brata Russell’a do chwały, przyjaciele zgromadzili się po południu na cmentarzu, gdzie odbyto posługi ku uczczeniu jego pamięci, które trwały krótko z powodu nieprzyjaznego stanu powietrza. Zgromadzeni otrzymali mały upominek w postaci widoku gruntu i kamiennej piramidy na grobie. Chociaż ceremonie były krótkie jednak bardzo serdeczne i przywiodły na pamięć wiele wspomnień przeszłości oraz wiernej służby naszego umiłowanego Pastora. Chociaż wszyscy odczuwali jego brak, wszyscy radowali się jednak, że przeszedł do wiecznej nagrody, gdzie zawsze znajduje się z Panem” (Strażnica 01.01 1922 s. 3 [ang. 15.12 1921 s. 371]).

 

         O „rocznicy” śmierci Russella, zabrania go do nieba czy chwały wspominają też inne publikacje Towarzystwa Strażnica:

 

         ang. Strażnica 01.11 1917 s. 6159 (reprint);

ang. Strażnica 15.01 1920 s. 31;

         ang. Strażnica 15.12 1920 s. 373;

         ang. Strażnica 15.10 1921 s. 311;

         ang. Strażnica 15.12 1922 s. 390.

 

Po śmierci Russella, ale i wcześniej, określano go też terminami biblijnymi takimi jak:

 

         „Sługa wierny i roztropny” Mt 24:45 (do 1927 r.).

         „Siódmy anioł”, „posłaniec Laodycejski” Ap 3:14 (do 1928 r.).

         „Mąż w białej szacie z kałamarzem” Ez 9:2 (do 1931 r.).

         Nie będziemy tu opisywać tej problematyki, gdyż szeroko ją omówiliśmy w innym artykule pt. Biblijne tytuły C. T. Russella, więc do niego odsyłamy zainteresowanych tym tematem (patrz www.piotrandryszczak.pl).

 

         Prócz tego uważano kiedyś Russella za proroka i to najbardziej napełnionego Duchem od czasów Apostołów:

 

         „W gazetach, teatrach, w miliardach darmo rozdawanych gazetek, w czytelniach i na zebraniach, poselstwo tego wielkiego proroka zostało ogłoszone. Głosem jakoby wielu wód, odbijającym się echem po całym świecie, mówił Pastor Russell; niebawem a ludzie dowiedzą się, że Prorok (nauczyciel) był w pośrodku ich” („Dokonana Tajemnica” 1925 s. 420);

 

„W 1878 przywilej nauczania i nadzorowania rzeczy Bożych został odjęty od niewiernego kleru, a dany Pastorowi Russellowi” (jw. s. 430);

 

         „Usłyszał także o sposobie objawienia działalności Ducha Świętego, ‘głos grzmotu wielkiego’, i został napełniony nim w takiej mierze, jak żaden inny Chrześcianin, prócz Apostołów” (jw. s. 429 [w ed. ang. z 1917 i 1926 r. s. 385 brak słów „prócz Apostołów”]);

 

         „Wielu kaznodziei Chrześcijańskich ulotnie ujrzało Słowo Boże, otrzymało znajomość niektórych szczegółów Planu i w pewnej mierze Ducha Świętego; lecz Pastorowi Russellowi, posłannikowi Bożemu do kościoła z ostatniego okresu, dana była obfitość darów, aby przyprowadził do porządku rzeczy Boże…” (jw. s. 428);

 

„Pastor Russell jako członek Najwyższego Kapłana i jako przedstawiciel Chrystusa na świecie, oraz jako Jedyny szafarz ‘pokarmu na czas słuszny’, cierpiał bardzo ale wcale nie ronił łez” (jw. s. 554);

 

         „Bóg powołał Jezusa (Dawida), umiłowanego (Jer. 23:4, 5; Jan 10:11) i Pastora Russell’a jako wiernego i mądrego pasterza, któryby brał ze spichlerza Biblijnego prawdy nowe i stare i niemi karmił owce” (jw. s. 624);

 

         the prophet Ezekiel types Pastor Russell. (ang. Strażnica 15.02 1919 s. 6390 [reprint]);

 

         The prophet Habakkuk pictures Brother Russell’s attitude and action:… (ang. Strażnica 01.09 1923 s. 261).

         Patrz też ang. Strażnica 15.11 1917 s. 6170 (reprint).

 

         Może ktoś zapyta, do jakich swoich dawnych tekstów odsyła Towarzystwo Strażnica w sprawie „wielbienia stworzenia”. Otóż właściwie tylko do biografii Russella, jego testamentu oraz do mów pogrzebowych i opisów uroczystości z pochówkiem związanych. Oto odsyłacz do tych tekstów:

 

         „Tak na przykład ci świadkowie Boga Najwyższego do swej niedoli z roku 1918 wciąż jeszcze w daleko idący sposób pokładali ufność w tak zwanym »rozwijaniu charakteru«, w znacznym stopniu uprawiali wielbienie ludzi [przypis:] j (…)

j W[atchtower] z r. 1916, str. 356-370” („Nowożytna historia Świadków Jehowy” ok. 1955 t. 1, s. 78-79 [ang. Strażnica 01.05 1955 s. 266]).

 

         Identyczny odsyłacz do wymienionej angielskiej Strażnicy z 1916 roku znajdziemy w książce pt. Jehovah’s Witnesses in the Divine Purpose 1959 s. 91.

         Inna publikacja zawiera trochę zmienione powyższe słowa i nie posiada już odsyłaczy do starych publikacji:

 

„I tak na przykład ci świadkowie Jehowy do czasu swej niedoli w roku 1918 wciąż jeszcze zbytnio pokładali ufność w tak zwanym »rozwijaniu charakteru«, w znacznym stopniu uprawiali czczenie stworzeń…” („Wykwalifikowani do służby kaznodziejskiej” 1957 cz. IV, s. 69).

 

         Jeśli chodzi o mowy pogrzebowe nad zmarłym Russellem, to było ich siedemnaście. Wszystkie one zostały opublikowane w ang. Strażnicy 01.12 1916 s. 360-374 (nie wiadomo czemu Towarzystwo Strażnica podało zakres do strony 370; patrz powyżej). Cztery z nich zamieszczono w polskiej Strażnicy Nr 12, 1916 (w tym mowa J. F. Rutherforda). Wcześniej w angielskiej publikacji opisano uroczystości pogrzebowe i zamieszczono wspomnianą biografię i testament Russella (s. 356-360).

         Ciekawostką z testamentu Russella jest fakt, że mówi on o pięciu rezerwowych członkach przyszłej redakcji Strażnicy, a wymienia sześć nazwisk:

„Nazwiska pięciu innych, których polecam jako najodpowiedniejszych do zapełnienia wakującego miejsca w komitecie redakcyjnym są następujące:

A. E. Burges, Robert Hirsh, Izaak Hoskins, Geo. W. Fisher (Scranton), J. F. Rutherford, Dr. John Edgar” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 358).

 

         Czyżby Russell w tak ważnej sprawie, jak testament, nie umiał policzyć do pięciu czy sześciu. A może, jak sugerują inni znawcy, testament został sfałszowany po jego śmierci?

         Oto przykładowe fragmenty z mów różnych osób z pogrzebu Russella:

 

         „Dziś, oddajemy ostatni hołd pamięci jednego z najszlachetniejszych mężów Bożych. Życie jego będzie mówiło za siebie gdy zostanie zrozumiane przez przyszłe generacje” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 6006 [reprint]);

 

         „Stoję teraz przed marami Tego, którego od dni apostoła Pawła Bóg bardziej użył w Swojej służbie, aniżeli jakąkolwiek inną osobę (…) Stoję przy marach Tego, o którym mam silne zapewnienie wiary, że jest już w chwale z naszym czcigodnym Panem i Zbawicielem Jezusem Chrystusem. (…) Był dla pielgrzymów nie tylko ojcem, ale ich starszym bratem, zawsze gotowym stać ramię w ramię z nimi. A więc nie był on uważany jedynie za ojca, z tym uczuciem, jakie ludzie powinni mieć dla ojca. Jako starszy brat budził w nich uczucie wraz z szacunkiem dla siebie. (…) Został nazwany przez Pana nie tylko »roztropnym«, lecz także i »wiernym«. (…) Ale umiłowani, możemy się modlić, aby Bóg błogosławił Jego pamięć. (…) W to miejsce módlmy się: „Boże błogosław pamięć naszego umiłowanego brata Russella". Kto wśród nas dołączy się do mówcy i postanowi, aby modlić się codziennie: »Boże błogosław pamięć naszego umiłowanego Brata?« Niech Izrael Boży wszędzie modli się codziennie: Boże błogosław jego pamięć!” (jw. s. 6006-6008 [reprint]);

 

         „Ale redaktorzy gazet, którzy publikowali Jego kazania nie mogli być ignorowani. Oni byli bardzo zadowoleni z Jego kazań, zatem powinni mieć przywilej publikować Jego zdjęcie razem z kazaniami. Brat Russell w końcu zgodził się. Doszedł do wniosku, że przez publikowanie swojej podobizny, zdobędzie więcej zwolenników Poselstwa, które głosił - Poselstwa Królestwa Bożego. To było jedynym powodem, dla którego wyraził zgodę. Nie było żadnego mężczyzny w tym wieku, aby dorównał naszemu Pastorowi. Był On szczególną postacią wśród ludzi. Obojętnie, czy siedział w pociągu, czy był w autobusie, czy spacerował po ulicy, ludzie zatrzymywali się i odwracali głowy, aby lepiej zobaczyć tę znaną postać. Wiele razy słyszałem, jak mówiono, że wyglądał, jak Pan, jeżeli jakikolwiek człowiek mógł tak wyglądać. Sam Jego wygląd powiększał chwałę Bożą. (…) On służył nam w różny sposób. Jego zdjęcie także służyło nam w przeszłości w różny sposób. Jestem pewny, jeżeli zwiększymy współdziałanie, które będziemy mogli teraz okazać, to z łaski Pana możemy nadal używać Jego osobistego autorytetu i zdjęcia, bardziej niż w przeszłości” (jw. s. 6008 [reprint]);

 

         „On nie zrobił pomyłki w obliczu Pańskim, jestem tego pewny. (…) Następną myślą była radość, zrodzona z silnej pewności, że On jest już teraz członkiem uwielbionego Ciała Chrystusowego” (jw. s. 6008-6009 [reprint]);

 

         „Miłowałem Go w ciągu życia, teraz czczę Go gdy umarł i oddaję hołd Jego pamięci” (jw. s. 6009 [reprint]);

 

         „Pastor Russell był największym uczonym w Piśmie świętym od czasów apostolskich. Jego uprzejme, miłe słowa i szlachetne czyny będą żyć nadal. »On będąc umarłym, jeszcze mówi«.” (jw. s. 6009 [reprint]);

 

         „Odczuliśmy smutek i samotność, jednak serca nasze radowały się, wiedząc, że nasz Drogi i Umiłowany Brat został przemieniony z ludzkiej do Boskiej natury. Dla Niego było to błogosławieństwem i wielkim przywilejem stanąć przed obliczem Króla królów, dostać się do samego nieba. Tak, On jest błogosławiony! Poszedł aby pozostać na zawsze z Panem” (jw. s. 6009 [reprint]);

 

         „On był najlepszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek widziałem. Nigdy nie spodziewam się zobaczyć Mu równego. Nie ma dzisiaj nikogo podobnego do Niego” (jw. s. 6010 [reprint]);

 

         „Odczuwamy zwiększone zainteresowanie kontynuacją dzieła, którego On był Boskim narzędziem. Możemy postanowić, że przy łasce Bożej pozostaniemy natchnieni życiem i naukami naszego umiłowanego Brata, okazując większą wierność” (jw. s. 6010 [reprint]);

 

         „cudowny charakter naszego Pastora (…) Umiłowany Pastor, który jest teraz uwielbiony” (jw. s. 6010 [reprint]);

 

         „Co za wzór naszego Pana Jezusa Chrystusa mieliśmy w naszym Umiłowanym Pastorze! Bóg Go jednak wezwał do Domu” (jw. s. 6011 [reprint]);

 

         „Został dostojnie wybrany przez Pana (Mat. 24:45), aby służyć »Domowi Wiary pokarmem na czas słuszny«. W innym miejscu przedstawiony został jako »mąż z kałamarzem pisarskim u boku« (Ez. 9:2,11)” (jw. s. 6011 [reprint]).

 

         Jako ostatnie fragmenty z pogrzebu Russella przedstawiamy wypowiedzi następcy Russella, to znaczy J. F. Rutherforda, który, jak czytaliśmy, później starał się ‘wykarczować’ kult swego poprzednika. Oto jego słowa:

 

„Bóg w swojej księdze, Biblii, wspomina o pewnych ludziach, którzy wiernie stali i bronili Jego sprawy sprawiedliwości. Gdy historia Kościoła będzie zupełnie opisaną, ludzie dowiedzą się o Bracie Russellu, nie tylko że była wzmianka, ale że zrodzony był w Syonie - członek Królewskiej Rodziny Nieba (Ps. 87:6). (…) Największy człowiek jaki żył na świecie od czasów Apostoła Pawła opuścił ziemię. (…) Chrześcijanie po całym świecie zapoznani z pracą Brata Russella przyznają, że on był tym roztropnym i wiernym sługą. (…) Co się tyczy sprawy Królestwa Chrystusowego, on zdziałał więcej, aniżeli jaki inny człowiek, który żył na ziemi. (…) nasz drogi Brat nie spoczywa w śmierci, lecz został odrazu przemieniony z ludzkiej do Boskiej natury i teraz jest na zawsze z Panem, otrzymał chwalebną nagrodę, jako prawdziwy wierny sługa naszego Króla! (…) Prawdziwie można powiedzieć, że charakter Brata Russella był i jest bez zmazy. On był najczystszym i najlepszym człowiekiem, jakich kiedykolwiek znałem. (…) Przez lat czterdzieści Brat Russell ten wierny sługa Pański - wykazywał jasne i nieomylne dowody obecności Mistrza. Na tytułowej stronicy Watch Tower przybił godło obecności Chrystusa, które nigdy nie będzie zdjęte aż Królestwo zostanie ustanowione na ziemi. (…) Charles Taze Russell, zostałeś przez Pana ukoronowanym jako Król, a przez wieki wieczne imię twoje wiadome będzie między narodami, a nieprzyjaciele twoi przyjdą i będą się kłaniać u twoich nóg” (Strażnica Nr 12, 1916 s. 18-23; ang. Strażnica 01.12 1916 s. 6011-6015 [reprint]).

 

         Widzimy z powyższych słów, że Rutherford sam zrobił z Russella postać biblijną z Psalmu, sługę wiernego i roztropnego, największego, najczystszego, najlepszego człowieka i Króla o Boskiej naturze, który nieomylnie nauczał o powrocie Jezusa. Dziwne, że nazwano go „największy człowiekiem jaki żył na świecie od czasów Apostoła Pawła”. Czyżby zapomniano o innych Apostołach i Ewangelistach, którzy przeżyli Pawła, np. Apostole Janie? Czy w związku z tym następca Russella sam nie przyczynił się do „wielbienia stworzenia”, które później zaczął gwałtownie zwalczać?

 

         Na koniec trzeba dodać, że i w wiele lat po odrzuceniu „wielbienia Russella” zdarzało się Towarzystwu Strażnica porównywać go z Chrystusem czy prorokiem Jeremiaszem. Oto wypowiedzi z roku 1973 i 1978 N. Knorra i F. Franza (zm. 1992), prezesów tej organizacji:

 

         „W trakcie swych wywodów brat Knorr podkreślił, czego można dokonać, gdy się człowiek w młodym wieku zgłosi do służby Bożej i w niej wytrwa do końca. Powołał się na założyciela zboru chrześcijańskiego Jezusa Chrystusa, który dał dobry przykład swoim naśladowcom, wytężając w służbie wszystkie siły. Wspomniał również o C. T. Russellu, pierwszym prezesie Towarzystwa Strażnica, który mając zaledwie dwadzieścia kilka lat zaczął zbierać grupy ludzi w celu poważnego studiowania Biblii; w roku 1879, w wieku dwudziestu siedmiu lat, podjął się wydawania czasopisma znanego do dziś pod nazwą Strażnica i pracował pełnoczasowo w dziele Pana aż do śmierci w roku 1916” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 16 s. 17-18);

 

„W lipcu 1879 roku przystąpił do publikowania upragnionego czasopisma, którego został wydawcą i głównym redaktorem (…) Rzecz nie ulega wątpliwości: Wydawca Strażnicy Syjońskiej i Zwiastuna Obecności Chrystusa wystąpił na światowej arenie działalności religijnej w imieniu JEHOWY, tak jak to niegdyś uczynił prorok Jeremiasz” (Strażnica Rok XCIX [1978] Nr 7 s. 5-6).

 

         Również podobną rolę jak Russellowi, to znaczy jakby opiekuna czy patrona, wyznaczyło Towarzystwo Strażnica jednemu ze zmarłych członków Ciała Kierowniczego:

 

         „Jesteśmy przekonani, że jako ‛współdziedzic z Chrystusem’, brat Barry dalej będzie się interesował osobami »odpowiednio usposobionymi do życia wiecznego«.” (Strażnica Nr 19, 1999 s. 17).

 

         Po zapoznaniu się z powyższym materiałem sami oceńmy dawne „wielbienie stworzenia” w Towarzystwie Strażnica. Nadmieniamy, że opuściliśmy tu opisy uroczystości pogrzebowych Russella, które również zostały zakwalifikowane przez tę organizację do kategorii „ubóstwiania człowieka”.

Licznik: 1059
Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane