Włodzimierz Bednarski

Zahamowany ‘kult’ wieży strażniczej?

dodane: 2013-11-21
Towarzystwo Strażnica całkiem niedawno zakazało zamieszczać na budynkach Sal Królestwa swego logo, to znaczy wieżyczki strażniczej. Dlaczego? Odpowiedź mamy podaną w publikacjach Świadków Jehowy. Prześledźmy dawne i obecne zwyczaje z tym związane.

Zahamowany ‘kult’ wieży strażniczej?

 

         Pomimo, że Towarzystwo Strażnica naucza, iż jego głosiciele sprawują kult w duchu i prawdzie, to jednak co jakiś czas słyszy się o jakiejś namiastce ‘kultu zastępczego’ wśród nich.

         Ostatnio stało się głośne ‘ukrócenie’ przez tę organizację używania przez jej szeregowych członków jej logo, którym jest „wieża strażnicza”, widniejąca na każdym egzemplarzu czasopisma Strażnica. Zamieszczana jest też ona na okładce skorowidzów Towarzystwa Strażnica oraz przez wiele lat była obecna na stronach tytułowych w rocznikach Świadków Jehowy, aż do roku 2004 (od 2005 r. logo usunięto!).

         Towarzystwo Strażnica w swoim artykule zamieszczonym w wewnętrznym biuletynie pt. „Nasza Służba Królestwa” w 2009 roku nie przyznaje się do tego, że jakieś względy ‘kultyczne’ powodują zakaz używania tego logo przez głosicieli, ale podaje enigmatyczne uzasadnienie, że używanie go „mogłoby wprowadzać w błąd urzędników, głosicieli oraz inne osoby” („Nasza Służba Królestwa” kwiecień 2009 s. 4).

         Tłumaczenie to nie jest przekonywujące, gdyż owe logo (w różnych formach) znane jest od dziesiątków lat, już od pierwszego numeru Strażnicy z roku 1879 („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 724) i jakoś ono przez lata nie wprowadzało w błąd głosicieli i osób postronnych. Czyżby więc prawdziwy motyw tego zakazu był inny?

         Oto słowa ze wspomnianego biuletynu:

 

         „Zbory i pojedyncze osoby nie powinny posługiwać się logo ani nazwami korporacji prawnych naszej organizacji lub ich modyfikacjami. Nie należy ich umieszczać na Salach Królestwa, tabliczkach informacyjnych, przedmiotach codziennego użytku, w nagłówkach listów i tym podobnych miejscach” („Nasza Służba Królestwa” kwiecień 2009 s. 4).

 

         Przypomnijmy jak było dotychczas. W jednym ze swych artykułów pisałem o tym i podobne myśli z niego tu powtórzmy.

         Dziś (kwiecień 2009 r.) na wielu fasadach sal królestwa można zobaczyć logo Strażnicy, obok napisu Sala Królestwa Świadków Jehowy. Mało tego, da się też zauważyć takie budynki, które na dachu mają umieszczoną miniaturową nadbudówkę o kształcie wieżyczki strażniczej (patrz np. Strażnica Nr 6, 2001 s. 7 - dwie strażniczki obok sali królestwa). Ale to nie jakiś wymysł lokalnych Świadków Jehowy, ale zwyczaj Towarzystwa Strażnica, bo tego typu wieże strażnicze znajdują się na niektórych budynkach głównych tej organizacji w USA. Ilustracje takie ukazuje nam jeden z podręczników Świadków Jehowy (patrz „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 95, 353, 354, 355). Również na przynajmniej dwóch budynkach widnieje napis WATCHTOWER (jw. s. 352, 355).

         Prócz tego słyszy się czasem, że poszczególni głosiciele miewają na ścianach umieszczone emblematy z wieżą strażniczą lub te logo umiejscawiają na różnych przedmiotach np. na skoroszytach czy teczkach, w których noszą swoją literaturę. Sam widziałem w taksówce taki przylepiony symbol, który być może miał być znakiem rozpoznawczym dla innych Świadków Jehowy.

         Wydaje się więc, że te logo często zastępowało Świadkom Jehowy krzyż z koroną, który nosili kiedyś wpięty w ubiór (o tym powiemy poniżej) i jest odpowiednikiem rybki, którą wielu chrześcijan zamieszcza np. na swoich autach (ryba po grecku ichthys tzn. Jezus Chrystus [ICH], Syn Boży [THY], Zbawiciel [S]).

         Ciekawostką jest fakt, że jedna z głosicielek (pionierka) Towarzystwa Strażnica, nawet przyczepę mieszkalną (podczepianą do samochodu), miała w kształcie wieży strażniczej. Zdjęcie tego wehikułu przedstawione jest w czasopiśmie Strażnica Nr 9, 1998 s. 28.

 

         Co będzie działo się teraz wśród Świadków Jehowy?

         Otóż Towarzystwo Strażnica daje im takie oto dodatkowe (prócz wspomnianego zakazu umieszczania logo gdziekolwiek) wytyczne we wspomnianym biuletynie:

 

         „Logo Watch Tower (znaczka Strażnicy) ani jego odmian nie należy umieszczać na nowych Salach Królestwa, nawet jeśli ich prawnym właścicielem jest Towarzystwo Strażnica. Jeżeli na już wybudowanej Sali Królestwa jest taki symbol graficzny i jego zlikwidowanie wymagałoby czasochłonnych i kosztownych przeróbek, nie ma konieczności robić tego od razu - można z tym poczekać do większego remontu. Jeżeli jednak zmiana nie nastręczy większych trudności, takie logo należy usunąć” („Nasza Służba Królestwa” kwiecień 2009 s. 4).

 

         Po tych wytycznych nie pozostało nic innego jak przy okazji zaobserwować, jak wspomniane logo będzie znikać z elewacji poszczególnych sal królestwa. Ciekawe będzie też zapewne dla gapiów wyburzanie przez Świadków Jehowy wieżyczek nadbudowanych na dachach niektórych wspomnianych sal.

         Jednak wymaga wyjaśnienia to, dlaczego uważamy, że zakaz posługiwania się logo Strażnicy wiążemy z jakąś formą czy namiastką ‘kultu zastępczego’. Otóż podobne zarządzenia były stosowane już w przeszłości w Towarzystwie Strażnica i tu je przypomnimy. One czasem już w ‘zarodku’ likwidowały pewną odmianę ‘kultu’ obecnego wśród głosicieli tej organizacji.

 

Rok 1923 - broda Russella

 

         W roku 1923 miało miejsce takie oto zdarzenie, które zapoczątkowało w Towarzystwie Strażnica zakaz posiadania brody, szczególnie takiej, jaką miał C. T. Russell (zm. 1916):

 

         „Pierwsze wydrukowane tam wydanie [Strażnicy] nosiło datę 15 lipca 1923 roku. (...) Brat Balzereit [przewodniczący w Niemczech] zwrócił się do brata Rutherforda z prośbą o zezwolenie na kupno prasy rotacyjnej. Brat Rutherford wyraził zgodę, lecz pod jednym warunkiem. Zauważył bowiem, że brat Balzereit z biegiem lat zapuścił brodę bardzo podobną do brody brata Russella, a w ślad za nim poszli inni bracia, którzy chcieli wyglądać tak jak brat Russell. Nie chcąc, aby to doprowadziło do ubóstwiania stworzeń, brat Rutherford chciał temu położyć tamę. Dlatego też podczas swej następnej wizyty poinformował brata Balzereita w obecności całej rodziny Betel, że może zakupić prasę rotacyjną, ale tylko pod warunkiem zgolenia brody. Brat Balzereit z ciężkim sercem zgodził się na to i udał się do fryzjera” („Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych” 1975 s. 15).

 

         Widzimy z powyższego, że jakiś ‘zastępczy kult’ tzn. dążenie „do ubóstwiania stworzeń”, było powodem wprowadzenia zakazu posiadania brody u głosicieli Towarzystwa Strażnica, który obowiązuje aż do dziś dnia.

 

Rok 1928 - krzyż i korona

 

         Pomimo, że aż do roku 1936 Towarzystwo Strażnica uznawało krzyż, to jednak już w roku 1928 zakazało głosicielom nosić odznaki przedstawiające krzyż z koroną, choć samo prawie do końca roku 1931 umieszczało to ‘logo’ na czasopiśmie Strażnica. Oto wspomnienia o tym:

 

         „Przez lata Badacze Pisma Świętego rozpoznawali się po oznace przedstawiającej krzyż i koronę; od roku 1891 do 1931 symbol ten widniał też na stronie tytułowej ‘Strażnicy’. Jednakże w roku 1928 zwrócono uwagę, iż nie jakaś ozdoba, ale działalność w charakterze świadka pokazuje, czy ktoś jest chrześcijaninem. W roku 1936 podano dowody, że Chrystus nie umarł na krzyżu wykonanym z dwu poprzecznych belek lecz na palu” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 200);

 

         „Przez wiele lat Badacze Pisma Świętego przywiązywali wielką wagę do krzyża, uważając go za symbol chrystianizmu. Nosili nawet znaczek przedstawiający krzyż i koronę. (...) Przez kilkadziesiąt lat symbol ów widniał także na stronie tytułowej czasopisma Strażnica” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 20);

 

         „Zmieniono również pogląd na ‘krzyż i koronę’, które to symbole od stycznia 1891 roku widniały na okładce Strażnicy. Wielu Badaczy Pisma Świętego nosiło taką odznakę przez całe lata. C. W. Barber pisze: ‘Była to odznaka przedstawiająca dwie gałązki laurowe, które otaczały koronę z krzyżem w środku. (...) Lilly R. Parnell tak się wypowiada na temat noszenia ‘krzyża i korony’: ‘Zdaniem brata Rutherforda wszystko to było pochodzenia babilońskiego i należało z tym skończyć. Powiedział nam, że najlepsze świadectwo dajemy wtedy, gdy zachodzimy do domów ludzi i z nimi rozmawiamy’. A brat Suiter pisze o zgromadzeniu Badaczy Pisma Świętego w Detroit w roku 1928: ‘Na zgromadzeniu tym wykazano, że noszenie symbolu krzyża i korony jest nie tylko zbędne, ale wręcz niewłaściwe. Zaniechaliśmy więc tego zwyczaju’. Jakieś trzy lata później, począwszy od wydania z 15 października 1931 roku przestano zamieszczać na stronie tytułowej Strażnicy symbol krzyża i korony” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 66).

 

         „Na przykład Świadkowie Jehowy nosili niegdyś znaczki z krzyżem i koroną. Potem zrozumieliśmy, że Jezus został stracony na palu (Dzieje 5:30). Dlatego przestaliśmy nosić te znaczki. Powierzono mi zadanie oddzielania od nich szpilek. Później złote emblematy przetopiono i sprzedano” (Strażnica Nr 7, 1996 s. 24).

 

         „Mamy na składzie zapas malowideł, przedstawiających »Krzyż i koronę«; artystycznie obrobione ręcznie olejnymi farbami na grubym kartonie, rozmiaru 22 x 28 cali, które można nabyć po cenie $1. 75 z przesyłką” (Strażnica 15.01 1919 s. 18).

 

         Z powyższego widzimy, że noszenie „złotej” odznaki ‘krzyża i korony’ odczytane zostało z czasem przez Towarzystwo Strażnica jako jakaś forma kultu „pochodzenia babilońskiego”. Dlatego, pomimo że nadal głosiciele tej organizacji jeszcze przez prawie 8 lat uznawali krzyż, ze względów ‘kultycznych’ zakazano im nosić wpięte w ubiór wspomniane ‘logo’.

 

Rok 1931 - zdjęcia i obrazy Russella i Rutherforda

 

         W dawnych latach głosiciele Towarzystwa Strażnica wieszali w swoich domach ‘obrazy biblijne’:

 

         „Urodziłem się 2 czerwca 1925 roku (...). Zanim przyszedłem na świat, moi rodzice Alfred i Teresa, rozpoznali w publikacjach Badaczy Pisma Świętego (jak wówczas nazywano Świadków Jehowy) głos prawdy. Pamiętam, że codziennie patrzyłem na wiszące w naszym domu obrazy, które przedstawiały sceny z Biblii. Jeden z nich ukazywał małego chłopca prowadzącego wilka, baranka, koźlę, lamparta, cielę oraz lwa, żyjących ze sobą w pokoju (Izajasza 11:6-9) Obrazy te wywarły na mnie niezatarte wrażenie. (...) w lutym 1933 roku (...) wyświetlono w naszym miasteczku ‘Fotodramę stworzenia’, stanowiącą połączenie przezroczy, filmów i nagranego komentarza” (Strażnica Nr 15, 1997 s. 20).

 

         Jednak głosiciele na tych ‘biblijnych obrazach’ nie poprzestali. Okazuje się, że ich potrzeba ‘kultu’ była większa, bo nawet na kongresie w roku 1931 rozprowadzano pocztówki i fotografie oprawione w ramki z wizerunkami Russella i Rutherforda! Mało tego, w biurze oddziału w Niemczech zawieszono na ścianach „obrazy przedstawiające brata Russella” i Rutherforda!

         Oto relacja Towarzystwa Strażnica o tych faktach:

 

         „Teraz na kongresie w Berlinie [1931 r.] brat Rutherford zauważył, że sprzedawano fotografie z podobizną jego oraz brata Russella, jako pocztówki lub nawet oprawione w ramki. Po stwierdzeniu, że zdjęcia te znajdują się na licznych stołach w bocznych pomieszczeniach wokół sali, wspomniał o nich w swym następnym wykładzie, napominając obecnych, aby ich nie kupowali, a odpowiedzialnym sługom polecając, aby je wyjęli z ramek i zniszczyli. Chciał nie dopuścić do czegokolwiek, co by prowadziło do ubóstwiania człowieka. W związku z kongresem w Berlinie, brat Rutherford odwiedził również biuro oddziału w Magdeburgu. Jak dawniejsze wizyty tak i ta oddziałała jak ‘świeży, orzeźwiający wiatr’. Krótko przed jego wizytą zawieszono w pokojach obrazy przedstawiające brata Russella i jego samego. Gdy tylko brat Rutherford je spostrzegł, kazał je natychmiast usunąć. Nie uszły uwagi brata Rutherforda również inne sprawy, które się nagromadziły z biegiem lat” („Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych” 1975 s. 19).

 

         Jak z powyższego widzimy, Towarzystwo Strażnica powyższe obrazy, pocztówki oraz fotografie odczytało jako chęć „ubóstwiania człowieka” i zaraz storpedowało inwencje swych głosicieli. Była to więc spacyfikowana forma ‘kultu zastępczego’.

 

Inne zwyczaje zaliczane do ‘kultycznych’

 

         Jak zauważymy poniżej, wiele swoich wcześniejszych zwyczajów Towarzystwo Strażnica z czasem zaliczyło do ‘kultycznych’ i to związanych z babilońskimi obyczajami. Oto przykłady dotyczące ubiorów, krawatów, pobożnych twarzy i min, opuszczonych głów, Wielkiej Piramidy itp.:

 

         „Faktem jest, że członkowie wielkiej kompanji według własnych swoich zeznań wiele przechodzili ucisku, odkąd przyszli do znajomości prawdy. Ich czarne krawaty i długie czarne ubrania, ich smutne, uroczyste i pobożne twarze, ich opuszczone głowy (Izajasza 58:5) i inne podobne cechy zdają się wyrażać: ‘Przechodzimy przez wielki ucisk i znajdujemy się przeto w wielkim utrapieniu i bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy się mogli dostać do nieba’.” („Światło” 1930 t. I, s. 94);

 

         „Ostatek nietylko opuścił Babilon, lecz wystawił go też w roku 1926 pod pręgierz i publicznie oskarżył go językiem Pisma Św., poczem porzucił wszystkie zwyczaje babilońskie co do ubioru, nazw świąt, pobożnej miny i innych podobnych rzeczy, tak że obecnie u ostatka nic nie można nazwać babilońskim. (Izajasza 14:22). W Wielkiej Brytanji lud Boży więcej był skłonny do kościelnych ceremonij, z chwilą jednak gdy się dowiedział, jakie powinno być jego właściwe zachowanie się, porzucił to wszystko, co miało jaką łączność ze zwyczajami babilońskiemi. Długie fraki, czarne krawaty, święte twarze, pochylone jak ‘trzcina’ głowy - wszystko to znikło i nie jest widziane na zjazdach ludu Bożego” (jw. s. 215);

 

         „‘(...) Na przykład w roku 1927 Strażnica podkreślała (...) że należy zrewidować pogląd na kwestię noszenia czarnych strojów’ (...) Jeżeli chodzi o tę ostatnią sprawę, to rok wcześniej, podczas zgromadzenia zorganizowanego w dniach 25-31 maja w Londynie, brat Rutherford przemawiał z podium w zwyczajnym garniturze zamiast w oficjalnym czarnym surducie, jaki zwykli przedtem nosić mówcy publiczni chrześcijańskich świadków na rzecz Jehowy” („Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975” s. 66);

 

         „Wielbiciele prawdziwego Boga musieli się jednak całkowicie uwolnić od pogańskich nauk i obyczajów. Na przykład jeszcze przez jakiś czas po roku 1919 zwracali uwagę na to, by nosić ubiory nadające jakoby wygląd bardziej świątobliwy, uważali wielką piramidę egipską za ‘Biblię w kamieniu’, obchodzili takie pogańskie święta jak ‘Boże Narodzenie’, posługiwali się pogańskimi symbolami, jak krzyż, i pielęgnowali inne nieczyste zwyczaje religijne” (Strażnica Nr 8, 1969 s. 4);

 

„Pragnąc wyeliminować spośród ludu Bożego świeckie zwyczaje, brat Rutherford już na poprzednim kongresie wywołał swym ubiorem małą sensację. Spostrzegł on mianowicie, że bracia w Europie – a to obejmowało również Niemcy – znajdowali upodobanie w ubieraniu się na zgromadzenia przeważnie na czarno. Zgodnie ze zwyczajami przyjętymi w organizacjach fałszywej religii mężczyźni nosili czarne ubrania, podczas pogrzebów nawet czarne cylindry, no i na dodatek czarne krawaty. Te spostrzeżenia spowodowały, że brat Rutherford kupił sobie bardzo jasne ubranie i do tego wiśniowy krawat. Po jego przybyciu do Niemiec w takim stroju, wielu braci zarzuciło zwyczaj noszenia czarnych ubiorów” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych 1975 s. 19).

 

         „Ta ‘Biblia w Kamieniu’ jak ją zwano, cieszyła się wielkim szacunkiem przez kilka dziesięcioleci, aż do czasu, gdy (...) wykazano, że do poparcia świadectwa zawartego w Biblii Jehowa nie potrzebował żadnych kamiennych pomników wybudowanych przez pogańskich faraonów i pokrytych demonicznymi znakami astrologicznymi” (Strażnica Nr 1, 2000 s. 10).

 

         Jak z powyższych przykładów widzimy, w krótkiej historii Towarzystwa Strażnica nagromadziło się sporo przykładów ‘kultu zastępczego’, tak dotyczącego całej organizacji (np. piramida), jak i części głosicieli (np. obrazy prezesów).

         W związku z tym mamy prawo też przypuszczać, że i zakaz stosowania logo (wieży strażniczej) przez Świadków Jehowy jest jakąś formą zapobieżenia, aby nie przerodziło się to w ‘kult’ wieży strażniczej.

         Ten zakaz stosowania logo, pomimo że organizacja je uznaje, przypomina zakaz noszenia ‘krzyża i korony’ od roku 1928, pomimo iż Towarzystwo Strażnica samo stosowało ten znaczek prawie do końca 1931 roku. Później (w 1936 r.) odrzucono krzyż. Czyżby to oznaczało, że z czasem i na budynkach biura głównego tej organizacji zaczną znikać wieże strażnicze? A może już na nowych gmachach Towarzystwa Strażnica nie będą się one już pojawiać?

Licznik: 1214
Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości

Komentarze są zablokowane