O.K.

Autorstwo Czterech Ewangelii Cz. 10: Kwestia autorstwa Czterech Ewangelii a autorstwo innych dzieł starożytnych

dodane: 2021-12-11
0
Jak ustala się autorstwo dzieł starożytnych? Czy autorstwo Czterech Ewangelii jest gorzej, czy lepiej poświadczone niż innych starożytnych pism?

Spis treści

 

 

W tej części opracowania o autorstwie Czterech Ewangelii porównamy, jak ma się ten problem do kwestii ustalenia autorstwa innych tekstów starożytnych. Rozważymy też kryteria metodologiczne, jakie stosuje się by ustalić, kto jest autorem danego starożytnego tekstu. Porównamy, jak się ma zastosowanie tych kryteriów do innych tekstów starożytnych, a jak do problemu autorstwa Czterech Ewangelii, oraz twierdzeniom racjonalistów negujących tradycyjnie przypisywane autorstwo Czterem Ewangelistom-Mateuszowi, Markowi, Łukaszowi i Janowi.

Jeśli chodzi o postaci starożytnych historyków, to w Polsce wydano dwa podstawowe opracowania monograficzne: Stanisław Witkowski, „Historiografia grecka” Tom I-III, Kraków 1925-27 oraz Ignacy Lewandowski, „Historiografia rzymska”, Wydawnictwo poznańskie 2007. Szczególnie to drugie jest niezwykle przydatne, zawierające starannie opracowane, szerokie omówienie postaci historyków rzymskich, informacje o źródłach do ich biografii, a także późniejszy odbiór ich dzieł przez potomnych (Witkowski te sprawy omawia bardziej ogólnie i pobieżnie, koncentrując się bardziej na opisie faktów niż konkretnych źródeł, na podstawie których te fakty ustalono). Wiele informacji można znaleźć także we wstępach do tłumaczeń poszczególnych dzieł autorów starożytnych, choć ilość zawartych tam informacji zależy od tego, kto te wstępy pisze.

 

Czy samo podanie imienia autora bezpośrednio w tekście, lub brak takiego podania, rozstrzyga o tym, czy dzieło posiada znanego autora, czy jest anonimowe?

 

Jak wiadomo, w żadnej z Czterech Ewangelii nie podana jest wprost tożsamość autora, który daną księgę. Dotyczy to również Dziejów Apostolskich przypisywanych Łukaszowi Ewangeliście oraz listów Jana. Spośród wszystkich dzieł, jakie tradycyjnie przypisuje się Czterem Ewangelistom, imię autora podane jest tylko w Apokalipsie św. Jana, która jednak (patrz część poświęcona biografii Jana Ewangelisty) różni się stylem od pozostałych pism Jana. Jest to przyczyną, dla której racjonaliści podważają tradycje o wspólnym autorstwie Apokalipsy i pozostałych pism Jana.

Brak podania przez autorów Czterech Ewangelii swego imienia jest głównym argumentem racjonalistów, zarzucających tym księgom anonimowość, w rozumieniu braku wiedzy kto jest ich autorem.

Zastanówmy się, czy jest to argument zasadny. Po pierwsze, czy gdyby sytuacja była odmienna, czy gdyby autorzy Czterech Ewangelii wprost podali w tekście swoje imiona czy zostałoby to przez racjonalistów uznane za wystarczające potwierdzenie tożsamości? Otóż nie! Przykładem może tu być sytuacja listów Pawła. Kanon Nowego Testamentu przekazał nam 13 listów, których autorstwo przypisuje się świętemu Pawłowi (nie liczę tu Listu do Hebrajczyków). Wszystkie one wymieniają na początku imię Pawła, jako swego autora. Racjonaliści jednak uznają jako pewne tylko 7 listów przypisywanych Pawłowi, a niemal powszechnie odrzucają autorstwo Listów Pasterskich, czyli 1 i 2 Listu do Tymoteusza, oraz Listu do Tytusa (co do pozostałych trzech, zdania są wśród nich podzielone), mimo iż wymieniają one Pawła jako swego autora. Oczywiście z opinią racjonalistów co do autentyczności listów Pawła nie musimy się zgadzać, jednak można podać inny przykład listu przypisywanego Pawłowi. Tzw. List do Laodycejczyków od starożytności był uznawany powszechnie za fałszerstwo zwolenników heretyka Marcjona. Jednak na początku autor podaje się za Pawła, a nawet próbuje imitować styl Apostoła:

Paweł, apostoł wybrany nie przez ludzi ani przez poszczególnego człowieka, ale przez Jezusa Chrystusa, do braci w Laodycei: łaska wam i pokój od Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa. -List do Laodycejczyków 1-2, Apokryfy Nowego Testamentu, Tom III Listy i apokalipsy chrześcijańskie, redakcja Marek Starowieyski, WAM Kraków 2003 str. 52 (tłumaczenie: Ryszard Rumianek)

Można tu również podać przykłady ewangelii apokryficznych z II w. których autorzy wprost podają się za Apostołów, np. Ewangelii Piotra, Tomasza, Protoewangelii Jakuba:

A ja, Szymon Piotr, i Andrzej, mój brat, wziąwszy sieci zstępowaliśmy ku morzu. Był z nami Lewi, syn Alfeusza, którego Pan... [koniec rękopisu] -Ewangelia Piotra 60, Apokryfy Nowego Testamentu, Tom I, Ewangelie Apokryficzne, Część 2, redakcja Marek Starowieyski, WAM 2003, str. 623 (tłumaczenie: Marek Starowieyski)

Tajemne słowa, które wypowiedział Jezus żywy, a zapisał je Didymus Juda Tomasz.-Ewangelia Tomasza, wprowadzenie, Apokryfy Nowego Testamentu, Tom I, Ewangelie Apokryficzne, Część 1 str. 184 (tłumaczenie: Wincenty Myszor i Albertyna Dembska)

Ja, Jakub, spisałem te dzieje w Jerozolimie, w czasie rozruchów, które powstały po śmierci Heroda, postanowiłem udać się na pustynię, dopóki nie ustaną rozruchy w Jerozolimie. -Protoewangelia Jakuba 25,1, Apokryfy Nowego Testamentu, Tom I, Ewangelie Apokryficzne, Część 1, str. 184 (tłumaczenie: Marek Starowieyski)

Oczywiście nikt tych deklaracji nie uznaje za autentyczne. Widzimy więc, że nawet gdyby Czterej Ewangeliści wprost podali, na początku lub na końcu księgi (jak w przypadku Protoewangelii Jakuba) swoją tożsamość, nie rozstrzygnęłoby to definitywnie sprawy autorstwa. Racjonaliści i tak by je podważali.

 

Czy starożytni autorzy podawali swoje imiona bezpośrednio w swoich tekstach?

 

I tak i nie, bywało z tym różnie. Klasycznymi przykładami dzieł, w których autor podaje na początku swoje imię, są dzieła historyczne Herodota, Tukidydesa, czy Józefa Flawiusza:

Herodot z Halikarnasu przedstawia tu wyniki swych badań, żeby ani dzieje ludzkie z biegiem czasu nie zatarły się w pamięci, ani wielkie i podziwu godne dzieła, jakich bądź Hellenowie, bądź barbarzyńcy dokonali, nie przebrzmiały bez echa, między innymi szczególnie wyjaśniając, dlaczego oni nawzajem z sobą wojowali. -Herodot, Dzieje I,1 (tłumaczenie: Seweryn Hammer)

Tukidydes z Aten opisał wojnę, którą prowadzili między sobą Peloponezyjczycy i Ateńczycy. Zabrał się do dzieła zaraz z początkiem wojny, spodziewając się, że będzie ona wielka i ze wszystkich dotychczasowych wojen najbardziej godna pamięci. -Tukidydes, Wojna peloponeska I,1 (tłumaczenie: Kazimierz Kumaniecki)

Wojnę, którą toczyli Żydzi z Rzymianami — a była to największa wojna nie tylko z tych, które zdarzyły się za naszej pamięci, lecz zapewne także z tych, które znamy z opowiadań, jak to miasta zmagały się z miastami lub też narody z narodami — różnie historycy przedstawiają. Jedni, nie będąc sami świadkami wydarzeń, zebrali chaotyczne i sprzeczne z sobą opowieści, które zasłyszeli i opisują je na sposób sofistyczny, drudzy wprawdzie patrzyli na rozgrywające się wypadki, lecz fakty ukazali w fałszywym świetle już to z chęci przypodobania się Rzymianom, już to z nienawiści do Żydów. Pisma ich przeto pełne są bądź oskarżeń, bądź pochwał, lecz zgoła nie ma w nich rzetelności w relacjonowaniu faktów. Ja tedy Józef, syn Mattiasa [Hebrajczyk z pochodzenia], kapłan jerozolimski, który z początku sam walczyłem z Rzymianami, a później stałem się przymusowym świadkiem zdarzeń, postanowiłem dać poddanym cesarstwa rzymskiego opowiadanie przełożone na język grecki z tego dzieła, które poprzednio ułożyłem w ojczystym języku i posłałem barbarzyńcom w górnych krainach. -Józef Flawiusz, Wojna Żydowska, I, 1 (1-3), tłumaczenie: Jan Radożycki

Jednak w innych swoich dziełach („Dawne dzieje Izraela”, „Przeciw Apionowi”, „Autobiografia”) Józef Flawiusz nie podaje bezpośrednio swojego imienia, co nie znaczy, że jego autorstwo nie jest sprawą oczywistą (w Autobiografii zresztą cytuje szereg listów adresowanych do niego i wprost wymieniających jego imię). Gdy przejrzymy większą liczbę dzieł starożytnych autorów, dostrzeżemy, że tak naprawdę podawanie swojego imienia we wstępie, w pierwszych paragrafach swego dzieła, stanowi raczej wyjątek, niż regułę. Zazwyczaj wstępy koncentrowały się na przedstawieniu przedmiotu opisu lub też motywacji do napisania dzieła. Co nie znaczy, że autorów nie można było zidentyfikować.

Ciekawie sprawę ujął Flawiusz Arrian, żyjący w II w. n.e. autor historii wyprawy Aleksandra Wielkiego:

Nie ma drugiego takiego człowieka ani wśród Greków, ani barbarzyńców, który by dokonał tylu wielkich, i tak wspaniałych czynów. Toteż przyznaję, że to właśnie mnie skłoniło do pisania tego dzieła, gdyż nie uważam się za niegodnego, by przedstawić ludzkości wielkie czyny Aleksandra. Kimże ja jestem, że tak mniemam o sobie? Nie mam potrzeby podawania imienia swego, gdyż nie jest nieznane ludziom, ani gdzie leży ojczyzna moja, ani jaki jest mój ród, ani też tego czy piastowałem w kraju moim jakiś wyższy urząd. To tylko podam, że moją ojczyzną, moim rodem i zaszczytnym urzędem jest to uczone zajęcie i było nim od młodości. Dlatego też nie waham się zaliczyć siebie do najznakomitszych pisarzy greckich, tak jak Aleksander należał do najznakomitszych w boju. -Flawiusz Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego I,12 (tłumaczenie: Helena Gesztoft-Gasztold)

Arrian wprost odmawia podania bezpośrednio w dziele swego imienia, motywując to tym, że i tak jest znane. Cóż, w innym swoim dziele, podał je na samym początku w dedykacji dla cesarza Hadriana:

Samowładcy i cesarzowi Trajanowi Hadrianowi Augustowi radości życzy Arrian. -Flawiusz Arrian, Żegluga wokół Pontu Euksyńskiego (Morza Czarnego), dedykacja (tłumaczenie: Witold Klinger)

Na razie wymieniliśmy przykłady z dzieł historycznych. Jednak dorobek starożytnego piśmiennictwa to nie tylko historiografia, ale i dzieła z innych dziedzin wiedzy, publicystyki i sztuki. Szczególnie w przypadku tej ostatniej, utworów poetyckich czy sztuk teatralnych, taka forma niejako z zasady wykluczała podawanie swojego imienia bezpośrednio w tekście dzieła.

Jeśli chodzi o dzieła naukowe, to np. „Historia Naturalna” Pliniusza Starego zawiera dedykację autora dla cesarza Wespazjana. Ale już „Elementy” Euklidesa zawierające wykład geometrii -cóż -euklidesowej i uważane za wzór matematycznej ścisłości, nie zawierają najmniejszej wzmianki o autorze. Niemal wszystkie informacje o życiu Euklidesa sprowadzają się do kilku anegdot, z których niektóre z nich przypisuje się także innym matematykom. Podobną strukturę ma jedyne zachowane dzieło Arystarcha z Samos, twórcy teorii heliocentrycznej, „O rozmiarach i odległościach Słońca i Księżyca”.

Ciekawy jest przypadek Arystotelesa. W swoich dziełach, takich jak „Polityka” czy „Meteorologika” nie podaje on swojego imienia. Więcej jednak o przyczynach takiego stanu rzeczy podam w dalszym ciągu tej części opracowania.

Również i autorzy chrześcijańscy zazwyczaj nie podawali swoich imion bezpośrednio w tekście swoich dzieł. Ireneusz z Lyonu, jak to już było wspomniane w części opracowania poświęconej jego wiarygodności, w swoich dziełach nie wymienia nigdzie wprost swego imienia. Orygenes, w swoim klasycznym dziele apologetycznym „Przeciw Celsusowi”, nigdzie nie nazywa się wprost Orygenesem. Przykłady można mnożyć Wyjątek może stanowić Justyn Męczennik, który wymienia siebie z imienia i podaje szczegóły ze swojego życia.

 

Tradycja pośrednia piśmiennictwa starożytnego

Nie jest tajemnicą, że tak naprawdę olbrzymia większość piśmiennictwa epoki starożytnej przepadła w mrokach dziejów. Dotyczy to zarówno ksiąg pisarzy pogańskich, jak i chrześcijańskich, świadczą o tym chociażby zachowane listy dzieł starożytnych autorów. Stąd olbrzymie znaczenie tradycji pośredniej, czyli cytatów i wzmianek z dzieł wcześniejszych, niezachowanych autorów, w dziełach autorów późniejszych, które zostały zachowane. Bez tego odtworzenie dziejów starożytnych byłoby bardzo trudne (choć nie do końca niemożliwe, jak pokazuje to historia Indii, które aż do średniowiecza i podboju muzułmańskiego pozbawione były niemal tradycji pisania dzieł historycznych). Wystarczy wspomnieć, że zaginęło niemal całe bogate piśmiennictwo historyczne (i nie tylko) epoki hellenistycznej -dzieje w tym okresie odtwarza się na podstawie opisów w późniejszych pracach, wykorzystujących oryginalne prace napisane przez bezpośrednich świadków. Tradycja pośrednia ma też kluczowe znaczenie dla odtwarzania dziejów starożytnej nauki.

Także i w przypadku historii chrześcijaństwa tradycja pośrednia pełni rolę niebagatelną. Pokazuje to zresztą monumentalna „Historia Kościoła” Euzebiusza z Cezarei (bez tego dzieła nasza wiedza o początkach chrześcijaństwa byłaby niebywale uboższa), pełna wypisów in extenso z dzieł starszych autorów, w tym wielu niezachowanych. Już samo spojrzenie na część tego opracowania poświęconą liście najważniejszych wzmianek o autorstwie Czterech Ewangelii pozwala stwierdzić, że znaczną ich część stanowią tak naprawdę wypisy z Historii Kościelnej. Po wieki musimy być wdzięczni Euzebiuszowi, że chociaż pisarzem był średnim, to jednak, zamiast popisywać się własnym kunsztem pisarskim, zdecydował się w swoich dziełach przytaczać starszych autorów słowo w słowo. Innym przykładem tradycji pośredniej w dziełach chrześcijańskich jest „Przeciw Celsusowi” Orygenesa, polemika z zarzutami przeciw chrześcijaństwu poganina Celsusa, zawartymi w jego dziel „Prawdziwe słowo”. Orygenes w swojej polemice przytacza niemal cały tekst „Prawdziwego słowa”, co umożliwiło odtworzenie tego zaginionego dzieła.

Nas tu jednak interesuje przede wszystkim atrybucja autorstwa w przypadku tradycji pośredniej. Ponieważ późniejsi autorzy przytaczają tylko wybrane cytaty z dzieł swoich poprzedników (a często po prostu parafrazują, co wcześniejszy autor powiedział), to te cytaty oczywiście niemal nigdy nie wymieniają imienia autora starszego dzieła. Imię to musi przytoczyć późniejszy, zachowany autor, byśmy wiedzieli, o kogo chodzi. Przykładowo: Celsus w zachowanych urywkach „Prawdziwego słowa” nigdy nie nazywa sam siebie Celsusem. Z imienia wymienia go jedynie Orygenes, chociaż on sam nie był do końca pewny, o którego Celsusa chodzi (w starożytności było kilka osób tego imienia, zazwyczaj próbuje się go identyfikować z przyjacielem Lukiana z Samostaty, który wymienia go w swoich pismach, ale nie jest to identyfikacja pewna). Także Papiasz, postać niezwykle ważna, gdyż pochodzą od niego najstarsze wzmianki o autorstwie Ewangelii Mateusza i Marka (o ich wiarygodności pisałem w osobnej części tego opracowania) w zachowanych wzmiankach ze swojego pisma nigdy nie nazywa sam siebie Papiaszem. Jednakże, o ile mi wiadomo, racjonaliści nigdy nie zaprzeczają, że Celsus nazywał się Celsusem, a Papiasz Papiaszem.

 

Przykłady autorów starożytnych których kwestię ustalenia tożsamości można porównać z kwestią ustalenia tożsamości autorów Czterech Ewangelii

 

Aulus Hircjusz: Autor ósmej, uzupełniającej księgi do „Pamietników o wojnie galijskiej” Juliusza Cezara, już po jego śmierci w 44 r. p.n.e. W księdze tej Hircjusz nigdzie nie wymienia sam siebie z nazwiska. Sama księga jest urwana na końcu, z nieznanych powodów, podobnie jak Ewangelia Marka. Z innych źródeł wiemy, że w 46 r. p.n.e. Hircjusz był pretorem, w 43 r. p.n.e. konsulem i zginął w bitwie pod Mutina 21 kwietnia tego roku. Hircjuszowi przypisywano później autorstwo trzech pozostałych dzieł tzw. Corpus Ceasarianum (Zbioru cezariańskiego) stanowiących uzupełnienie „Pamiętników o wojnie domowej” Cezara: „Wojny aleksandryjskiej”, „Wojny afrykańskiej” i „Wojny hiszpańskiej”. Z tych trzech, autorstwo Hircjusza co najwyżej „Wojny aleksandryjskiej” uznaje się za prawdopodobne, pozostałe napisali jacyś anonimowi żołnierze armii Cezara. Co pokazuje, że również ludzie stosunkowo pospolici mogli w starożytności pisać dzieła historyczne (choć rzadko które się zachowało, po prostu autorzy Corpus Ceasarianum trafili na poczytny temat, jakim było życie Cezara).

Kwintus Kurcjusz Rufus: Jest on autorem „Historii Aleksandra Wielkiego” po łacinie, w której dość krytycznie podchodzi on do postaci wielkiego macedońskiego zdobywcy. Dzieło to liczyło dziesięć ksiąg, niestety pierwsze dwie zaginęły, w pozostałych również występują luki. Kurcjusz zamieszcza taką wzmiankę o wydarzeniach za jego czasów:

Dlatego to naród rzymski ma prawo i podstawy twierdzić, że rozkwit swój zawdzięcza jednemu władcy, który jak nowa gwiazda zabłysnął owej nocy, zdawałoby się – ostatecznej; przywrócił okrytemu mrokiem światu blask tej właśnie gwiazdy, a nie Słońca, kiedy to wszystkie części imperium, pozbawione przewodnika, drżały przed wojną domową. Ileż dzięki niemu wygasło żagwi, które mogły wywołać pożar! Ile mieczy ukryto w pochwach! Jak straszną burze rozpędził, po której nastało niespodziewane rozpogodzenie! Dzięki temu państwo nie tylko zaczyna wracać do sił, ale jest w pełni rozkwitu. O ile tylko nie pojawi się zawiść, potomkowie tego rodu ten pomyślny stan będą utrzymywać -oby wiecznie, w każdym razie bardzo długo! -Kwintus Krucjusz Rufus, Historia Aleksandra Wielkiego X, 9,28 (tłumaczenie: przekład zbiorowy pod kierunkiem Lidii Winniczuk)

Ciekawe jest porównanie wstąpienia na tron nowego cesarza z pojawieniem się nowej gwiazdy (por. z historią Gwiazdy Betlejemskiej w Ewangelii Mateusza). Przypochlebiająca ta wzmianka, zdaniem uczonych, może dotyczyć Roku Czterech Cesarzy, czyli wojny domowej w 69 r. zakończonej zwycięstwem Wespazjana, lub też wstąpieniem na tron Klaudiusza w 41 r., po zamordowaniu Kaliguli, co zapobiegło walkom o władzę nad cesarstwem. Kurcjusz wspomina ponadto państwo partyjskie, które upadło w 224 r. W swoim dziele, przynajmniej w zachowanych częściach, nigdzie nie wymienia siebie z imienia. Imię i nazwisko autora znamy z kolofonów w manuskryptach. Niektórzy próbują identyfikować go z Kwintusem Kurcjuszem, który wedle wzmianki Cycerona, miał oskarżyć Memmiusza o nadużycia wyborcze w 54 r. p.n.e, inni ze wspomnianym przez Swetoniusza Kurcjuszem retorem, jeszcze inni Kurcjuszem Rufusem, konsulem pomocniczym w 43 r., a później prokonsulem Afryki, wspomnianym przez Tacyta. Niektórzy twierdza nawet, że nazwisko przekazywane przez rękopisy jest niewiarygodne i jest wynikiem kompilacji imion i przydomków różnych Kurcjuszów. W starożytności na jego dzieło nikt się nie powoływał, stało się ono popularne dopiero w średniowieczu.

Tacyt: Porównanie problemu autorstwa i datowania dzieł Tacyta z Czterema Ewangeliami poruszył już Jan Lewandowski, w artykule „Racjonalistyczna datacja Ewangelii”, link, będącym adaptacją tekstu J.P. Holdinga „Dates and Authorship of the Gospels”, na portalu tektonics.org: https://www.tektonics.org/ntdocdef/gospdefhub.php

Publiusz Korneliusz Tacyt jest uznawany za jednego z najwybitniejszych historyków rzymskich. Jest autorem dwóch wielkich dzieł historycznych: „Dziejów”, z których zachowały się pierwsze cztery księgi i początek piątej, a także „Roczników”, z których mamy księgi 1-6 oraz 11-16. Mamy także jego pomniejsze dzieła: „Dialog o mówcach”, „Germanię” oraz „Żywot Agrykoli”. Datę powstania „Roczników” określa się na rok 116 na podstawie wzmianki, że Cesarstwo Rzymskie sięgnęło Zatoki Perskiej, co zdarzyło się na krótko za panowania cesarza Trajana w tym roku. „Dzieje” powstały kilak lat wcześniej.

W żadnym ze swoich dzieł Tacyt nie podaje bezpośrednio swojego nazwiska. Jeśli chodzi o informacje o jego życiu, to wiemy, że był on konsulem rzymskim w 97 r. Pewna inskrypcja informuje nas, że w latach 112-113 pełnił rolę prokonsula Azji. Mamy też co nieco informacji biograficznych w jego dziełach. Istnieje też kilka listów Pliniusza Młodszego adresowanych do Tacyta, m.in. słynny list VI,20, w którym Pliniusz opisuje Tacytowi przebieg wybuchu Wezuwiusza w 79 r., podczas którego zniszczone zostały Pompeje i Herkulanum, oraz poniósł śmierć Pliniusz Starszy. Z listów Pliniusza wiemy, że Tacyt pisał jakieś dzieła historyczne, jednak samo to nie wystarcza do jednoznacznego zidentyfikowania go jako autora przypisywanych mu dzieł. Dzieła te były przytaczane w starożytności rzadko. Uczeni dopatrują się pewnych wpływów dzieł Tacyta na Swetoniusza, Florusa i Klaudiusza Ptolemeusza, jednak żaden nie cytuje go imiennie. Pierwszym autorem, który cytuje i wspomina Tacyta z imienia, jest Tertulian piszący ok. 200 r., jakieś 80-90 po napisaniu dzieł Tacyta. Jest to okres porównywalny z okresem, jaki upłynął od napisania Czterech Ewangelii do pierwszych imiennych wzmianek o ich autorach.

Co ciekawe, w dziele pt. „Historia Augusta” (zbiorze biografii cesarzy od Hadriana do Numeriana, uznawanym za bardzo kontrowersyjne co do wiarygodności dzieło), w biografii cesarza Marka Klaudiusza Tacyta (panował 275-276 i uważał się za potomka historyka), znajduje się wzmianka, że nakazał on zachować wszystkie dzieła Tacyta we wszystkich bibliotekach cesarstwa w 10 egzemplarzach:

Korneliusza Tacyta, autora «Historii cesarzy», o którym mówił, że jest jego krewnym, kazał umieścić we wszystkich bibliotekach; aby zaś dzieło nie uległo zniszczeniu z powodu niedbalstwa czytelników, polecił je co roku przepisywać na koszt publiczny w dziesięciu kopiach i umieszczać w bibliotekach. -Historia Augusta, Tacyt 10,3 (tłumaczenie: Hanna Szelest)

Ironia polega na tym, że pomimo tej troski, wszystkie zachowane dzieła Tacyta wywodzą się z pojedynczych rękopisów: Codex Mediceus I zawierający 6 pierwszych ksiąg „Roczników”, Codex Mediceus II zawierający pozostałe księgi „Roczników” oraz zachowane księgi „Dziejów”, oraz Codex Hersfeldensis, w którym przechowały się pozostałe pisma Tacyta. Pokazuje to dobitnie, jaki jest tak naprawdę stan zachowania literatury antycznej.

Marek Junianus Justynus (Justyn): Autor epitomy (skrótu, wyciągu) z niezachowanego dzieła historyka Pompejusza Trogusa z I w. p.n.e. O ile o życiu Pompejusa Trogusa mamy co nieco informacji, to prawie żadnych o Justynie. Nawet jego nazwisko -przekazane w dwóch rękopisach, jest niepewne co do brzmienia, mogło bowiem brzmieć również Junianius. Często mylono go z Justynem Męczennikiem. Wiadomo, że wyciąg Justyna powstał przed rokiem ok. 400, bo od tego czasu zaczynają się na niego powoływać pisarze chrześcijańscy: święty Augustyn, Hieronim, Paweł Orozjusz. Wszystko, co Justyn przekazuje o sobie samym, to krótkie i niejasne wzmianki we wstępie do swego dzieła:

Z tych więc 44 ksiąg (bo taką liczbę ich wydał [Pompejusz Trogus]) wypisałem, spędzając wolny czas w Mieście, wszystko to, co najbardziej zasługiwało na poznanie, i pominąłem sprawy, które ani nie były interesujące, ani nie mogły służyć jako pouczający przykład. Ułożyłem w ten sposób jakby bukiecik kwiatów, aby od, którzy znają język grecki, mieli z czego odświeżyć sobie wiadomości, a ci, którzy go nie znają, mieli z czego się uczyć. Przesyłam go Tobie, abyś się z nim nie tyle zaznajomił, ile go raczej poprawił. Równocześnie pragnę też rozliczyć się przed Tobą z mego wolnego czasu, z którego także zdaniem Katona należy składać sprawozdanie. Na teraz bowiem wystarczy mi Twoja ocena, u potomnych zaś, gdy już minie fala uwłaczania i zawiści, będę miał świadectwo mojej aktywności.-Marek Junianus Justynius, Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa, fragment przedmowy (tłumaczenie: Ignacy Lewandowski)

Nie wiadomo do kogo zwraca się Justyn, kto był jego patronem. Sytuacja nie różni się tu wcale od wstępów do ksiąg św. Łukasza, zadedykowanych kompletnie nieznanemu Teofilowi. Justyn zaznacza, że pominął niektóre fragmenty dzieła Pompejusza Trogusa -można określić jakie, bo zachowały się Prologi, spis treści oryginalnego dzieła. Pokazuje to, że Ewangeliści również jak najbardziej mogli pomijać nieinteresujący ich materiał z wcześniej napisanych ewangelii.

Herodian: Urodził się prawdopodobnie przed 180 r. zmarł zapewne ok. 250. Pochodził z Syrii prawdopodobnie z Antiochii. Napisał po grecku „Historię Cesarstwa Rzymskiego”, zaczynając od śmierci cesarza Marka Aureliusza w 180 r., aż do czasów sobie współczesnych. Dzieła prawdopodobnie nie skończył. Wszystko, co wiemy o jego życiu, wiemy ze wzmianek w jego dziele, jednak nigdzie nie wymienia on w nim wprost swojego imienia.

 

Źródła informacji o życiu autorów starożytnych

 

W tej sekcji zastanowimy się bardziej ogólnie, skąd pochodzą źródła informacji o życiu autorów starożytnych.

Trzeba bowiem zwrócić uwagę na jeden fakt, nie chodzi nam o samo określenie imienia autora danego dzieła, lecz jego tożsamości. Stary dowcip odnośnie kwestii homeryckiej mówi, że autorem Illiady i Odysei tak naprawdę wcale nie jest Homer, lecz inny Grek o tym samym imieniu. Dowcip działa, bo o życiu Homera tak naprawdę nie wiemy nic pewnego, a przyjęcie, że prawdziwym autorem był „ inny Grek o tym samym imieniu”, niczego tu tak naprawdę nie zmienia. W przypadku Czterech Ewangelii nie chodzi nam o ustalenie, czy ich autorzy nazywali się Mateusz, Marek, Łukasz i Jan, lecz czy byli to: Mateusz -były celnik powołany przez Jezusa do grona Dwunastu Apostołów, Marek -towarzysz świętego Piotra, Łukasz -lekarz z Antiochii i towarzysz świętego Pawła, oraz Jan, syn Zebedeusza i jeden z Dwunastu Apostołów.

Już podane w poprzedniej sekcji przykłady starożytnych autorów dają nam pewien ogląd w tej sprawie. Źródłem informacji może być to, co dany autor napisał w swoim dziele o sobie (najczęściej), lub też to, co o autorze napisali inni, współcześni, lub w przypadku starożytności zazwyczaj dużo późniejsi.

Przykładowo, informacje o życiu „ojca historii”, Herodota, oprócz tego, co sam napisał w swoim dziele, pochodzą (poza pojedyncza wzmianką u Arystotelesa) z pamfletu Plutarcha (I-II w. n.e.) „O złośliwości Herodota” i przede wszystkim z bizantyjskiego leksykonu Suda z X w. Jeśli chodzi o następnego wielkiego greckiego historyka, Tukidydesa, mamy trzy jego biografie, niejakiego Marcellinusa z V w. n.e., artykuł z Suda, i jeszcze trzeci, anonimowy, uznawany za bezwartościowy. Ponadto mamy wzmianki u Plutarcha, Pauzaniasza (II w. n.e.), Didymosa z Aleksandrii (I w. p.n.e.) oraz Stefana z Bizancjum (VI w. n.e.).

Informacji o życiu Gajusza Swetonisza Trankwila, autora słynnego zbioru „Żywotów Cezarów” dostarczają, obok jego własnych dzieł, także Pliniusz Młodszy, Historia Augusta, Suda, pojedyncza inskrypcja z Hippo Regius w Afryce Płn., oraz bizantyjski pisarz Jan Lydos z VI w.

Jeśli chodzi o literaturę łacińską, za wielkiego jej znawcę uchodził święty Hieronim, któremu zawdzięczamy wiele danych biograficznych o łacińskich historykach. To właśnie Hieronim podaje datę śmierci historyka Salustiusza, narodzin i śmierci wielkiego pisarza dziejów Rzymian Tytusa Liwiusza, dokładną liczbę (30) ksiąg historycznych Tacyta i wiele innych istotnych informacji. Można tu rzucić zapytanie: jeśli informacje Hieronima o pisarzach rzymskich zazwyczaj uważa się za wiarygodne, to dlaczego miałoby się nie uważać za wiarygodne informacji o Czterech Ewangelistach przytaczanych przez tegoż samego Hieronima?

Hieronim oczywiście nie działał w próżni i skądś te informacje musiał zaczerpnąć. Jak to już omawialiśmy w odpowiednich częściach naszego opracowania, większość informacji o życiu Ewangelistów zaczerpnął z „Historii Kościoła” Euzebiusza. Jeśli chodzi o pisarzy pogańskich, to informacje czerpał on z odpowiednich kompendiów na temat ich życia, takich jak prawie w całości obecnie zaginione „De viris illustribus” („O mężach znakomitych”) Swetoniusza, zawierające biografie łacińskich pisarzy, podzielonych na kategorie, poetów, mówców, filozofów, historyków, gramatyków i retorów. Stało się to dla Hieronima inspiracją do stworzenia własnych „De viris illustribus” zawierających informacje o pisarzach chrześcijańskich -informacje te w znacznej mierze były po prostu skopiowane z „Historii Kościoła” Euzebiusza. To dzieło jest bowiem dla nas podstawą wiedzy o pisarzach chrześcijańskich, Euzebiusz przytacza dane o ich życiu, oraz spisy ich dzieł. Sam zaś Hieronim we wstępie do własnego „De viris illustribus” wymienia podobne leksykony pisarzy pogańskich autorstwa Hermipposa, Antygona z Karii, Satyrosa, Arystoksenosa, Warrona, Santry, Korneliusza Neposa, Hyginusa, wreszcie Swetoniusza. Wszystkie te dzieła, tak jak współczesne encyklopedie, starały się przekazać zasób podstawowych informacji o świecie, w tym i biografie pisarzy. Pomimo że ogromna część tej literatury przepadła, informacje kopiowane przez kolejne pokolenia starożytnych erudytów zapewniały ciągłość antycznej kultury, nawet setki lat po życiu bezpośrednich świadków twórczości danego autora. Chociaż jak najbardziej istniało ryzyko skażenia informacji, to jednak podstawowe dane mogły się w ten sposób wiernie zachować dla kolejnych epok.

 

Jak przechowywano informacje o imionach autorów? Zagadnienie pseudoepigrafii

 

Więc dochodzimy do kluczowego problemu. Skoro podawanie przez autorów własnego imienia w dziełach nie było regułą, skąd wiadomo było, kto co napisał? W starożytności istniał prosty sposób na przechowanie informacji o autorze dzieła. Do zwojów papirusowych przyczepiano oddzielny kawałek papirusu lub pergaminu, zwany z grecka σίλλυβος, sillybos, czasem też sittybos, po łacinie używano niekiedy nazwy titulus.

Sillybos przymocowany do zwoju papirusowego -malowidło z Pompejów.

Sillybos przymocowany do papirusu z II w. n.e. Wypisane są na nim słowa: „Bakchylidesa dytyramby” -oznacza to, że papirus zawierał zbiór „dytyrambów” poetyckich pieśni pochwalnych autorstwa Bakchylidesa, poety z V w. p.n.e.

 

Zastosowanie sillybos-ów umożliwiało łatwe, bez otwierania zwoju, znalezienie pożądanego dzieła na bibliotecznej półce i równie łatwe przechowywanie informacji, kto co napisał. Wbrew pozorom, o ile dzisiaj zazwyczaj każdy autor indywidualnie nadaje tytuł swojej pracy (o ile nie nastąpi ingerencja redakcji), to w starożytności nadawanie od razu tytułów książkom było tak naprawdę stosunkowo rzadkie. Tytuły często nadawali późniejsi wydawcy. Stąd też wiele dzieł starożytnych funkcjonowało później pod różnymi tytułami.

Kiedy księgi w formie kodeksu zastąpiły zwoje, informacje z kolofonów kopiowano do stron tytułowych, a także incipitów, explicitów, lub kolofonów, krótkich notek na początku lub końcu księgi. Notki te pozwalały także na zamieszczanie nieco dłuższych informacji o autorach, czy też skrybach i szczegółach, kiedy dana księga została napisana lub przepisana. To właśnie tam znalazły się w pradawnych czasach starołacińskie prologi do poszczególnych ewangelii, zawierające bezcenne informacje o Ewangelistach -kopiści zamieścili krótkie notki dla czytelników, co było im znane o autorach tychże ksiąg.

 

System etykietek i tytułów w księgach zapewniał przechowanie informacji o autorze, nie był jednak niezawodny. Czasem informacje o tym, kto dokładnie napisał daną księgę, ulegały jednak zapomnieniu. Czasem zaś jedno dane dzieło przypisywano różnym autorom, czasem uznawano błędnie za autora osobę, która danej księgi nie napisała. Przyczyny takiego stanu były różne, ale o tym za chwilę. Najpierw specyficzny przykład, czyli zgodnie z zapowiedzią wracamy do Arystotelesa.

 

Jak już wspomnieliśmy, prace Arystotelesa są niepodpisane jego imieniem. Trzeba się zastanowić jednak, co to są dokładnie za dzieła. Wedle starożytnych katalogów, Arystoteles miał napisać 156 dzieł w ponad 400 księgach. Z tego ogromnego dorobku, dotarło do nas zaledwie kilkadziesiąt, i to nie zawsze pewnego autorstwa. Dzieła Arystotelesa bowiem dzieliły się na „egzoteryczne”, czyli przeznaczone do publikacji dla szerokiej publiczności, oraz „ezoteryczne”, na użytek własny, oraz jego szkoły w Lykejonie. Otóż wszystkie ocalałe dzieła przypisywane Arystotelesowi to tak naprawdę dzieła ezoteryczne -można by powiedzieć, skrypty wykładowe dla jego studentów. Widać to także po formie tych dziel, które są często niewykończone, nagle urywają pewne watki bez dalszego ciągu i mają inne podobne uchybienia. Przeznaczone były dla wąskiego grona ludzi, którzy Arystotelesa bezpośrednio znali i wiedzieli, że to właśnie on te notatki napisał. Wśród Corpus Aristotelicum są jednak dzieła, które jak współczesna nauka ustaliła, nie mogły wyjść bezpośrednio spod pióra Arystotelesa, raczej jego uczniów, oraz takie, co do których trwają spory. Jak mogło dojść do takiej sytuacji?

Otóż tak naprawdę w epoce hellenistycznej, Arystoteles i jego poglądy nie były cenione, furorę zrobiły dopiero później (ze wszystkimi tego konsekwencjami). Pisma Arystotelesa i jego szkoły popadały w zapomnienie. Dopiero na początku I w. p.n.e. zainteresował się nimi bogaty kolekcjoner książek, niejaki Apellikon z Teos. Kupił on księgozbiór pism przypisywanych Arystotelesowi, podobno trzymany w jakiejś piwnicy, od spadkobierców Neleusa ze Skepsis trzeciego kierownika podupadającej szkoły w Likejonie po Arystotelesie i Teofraście i sprowadził do swojej kolekcji w Atenach. Kiedy Sulla zdobył zbuntowane Ateny w 84 r. p.n.e., sprowadził zdobyty księgozbiór do Rzymu. Tam odnalezione notatki Arystotelesa uporządkowali filolodzy Tyrannion i Andronikos z Rodos. Wszystkie zachowane dzieła Corpus Aristotelicum pochodza właśnie z tych odnalezionych ponownie w I w. p.n.e. notatek Arystotelesa! Pisma zaś egzoteryczne Arystotelesa, które były przecież przechowywane w bibliotekach od jego czasów, dla nas przepadły.

 

Ten przykład pokazuje, jak skomplikowane były nieraz dzieje książek w starożytności i epokach późniejszych. Oraz jak łatwo można sobie wyrobić błędny osąd o ogólnych realiach starożytności (i poglądach ludzi z tamtego okresu), tylko na podstawie lektury wybiórczo zachowanych ksiąg z tego okresu!

 

Aby dojść do nas, pisma musiały przejść przez usianą niebezpieczeństwami linię transmisyjną. Księgi oczywiście z czasem się niszczą, jeśli nie są kopiowane, a aż do wynalezienia druku trzeba je było przepisywać ręcznie. Zajmowali się tym zawodowi skrybowie, których trzeba było utrzymać, a za wcale nie tani materiał piśmienniczy -papirus, później pergamin, wreszcie papier -zapłacić. Gdy starożytność przeminęła, księgi, aby przetrwać i dojść do nas bezpośrednio (pomijam przypadki cudownego odnalezienia dzieła w piaskach Egiptu czy innych podobnych okolicznościach) musiały przejść jedną z następujących ścieżek. Dzieła łacińskie, rękopisy z bibliotek i prywatnych kolekcji, gdy cesarstwo rzymskie upadło, musiały znaleźć schronienie najczęściej w klasztorze, i być benedyktyńską pracą przepisywane przez kolejne pokolenia mnichów. A następnie przetrwać wszystkie zawieruchy średniowiecza. Natomiast dzieła w języku greckim wiodły nadal swój żywot w Cesarstwie, tyle że już bizantyńskim, będąc czytane, studiowane, komentowane przez kolejne pokolenia. Z czasem jednak i tam coraz większa rolę zaczęły odgrywać zbiory klasztorne. Gdy jednak Bizancjum zaczęło chylić się ku upadkowi, rękopisy zaczęto wywozić do Europy Zachodniej. Nasze dzieło, aby przetrwać, musiało się znaleźć pośród takich rękopisów (aż do końca średniowiecza znajomość greki na Zachodzie była znikoma i nie kopiowano tam greckich autorów). Już sama „Biblioteka” Focjusza, patriarchy Konstantynopola z IX w. pokazuje, jak wiele z bizantyńskich zbiorów przepadło, połowa z 280 streszczeń odnosi się do dzieł zaginionych. Także bizantyńskie wyciągi, streszczenia, z dzieł starożytnych mają dla historyków stosunkowo duże znaczenie.

Była jeszcze trzecia ścieżka, dzieło musiało zostać przetłumaczone na arabski (albo inne orientalne języki: ormiański, gruziński, etiopski itp.) i następnie trafić do Europy, w oryginale, lub tez zostać przetłumaczone zwykle na łacinę Ta ścieżka odgrywa jednak mniejszą rolę. Pisma Żydów w języku hebrajskim, czyli zwłaszcza oryginalne księgi Starego Testamentu, były oczywiście przepisywane przez Żydów (chrześcijanie posługiwali się tłumaczeniami). Którąkolwiek ścieżką dzieła dotarły, rękopisy były zbierane przez renesansowych humanistów, którzy przygotowywali wydania drukowane. W przypadku praktycznie wszystkich dzieł starożytnych najstarsze rękopisy (pomijając fragmenty papirusowe z Egiptu) pochodzą ze średniowiecza. A bywa w przypadku niektórych dzieł starożytnych, że nawet rękopisów nie mamy, tylko od razu wydania drukowane przygotowane z zaginionych obecnie manuskryptów.

 

Jak to się ma do kwestii ustalenia autorstwa danego dzieła? Otóż wydaje się, ze w większości przypadków imiona autorów przechowywano wiernie. Ale jak najbardziej mogły się zdarzyć przypadki, że z jakiejś pojedynczej kopii jakiegoś mało znanego dziełka urwał się sillybos. Jednak później ktoś tę kopię odnalazł, wzbudziła ona jego zainteresowanie (bo np. opisywała interesujący go temat, np. kampanie wojenne Cezara) i kopię tę rozpowszechnił. Zaczęły się dociekania, kto to dzieło napisał, i przypisywano je różnym sławnym osobom. Bywały i przypadki, gdy ktoś celowo zatajał swoją tożsamość, lub z jakichś powodów rozpowszechniał pod cudzym, sławniejszym nazwiskiem. Motywacje były różne -bardzo często po prostu chęć zysku. Dotyczyło to np. pism medycznych -w II w. sławę lekarza zdobył Galen, który będąc bardzo płodnym pisarzem, sporządził listę swoich traktatów -m.in po to, by nikt się pod niego nie podszywał! Czasem zaś chciano się posłużyć autorytetem danego mędrca lub na odwrót -pisząc traktat, chciało się zwiększyć prestiż danego autorytetu. Na ogół jednak pośród współczesnych autorowi było jasne, kto co napisał, bo tego po prostu nie tajono. Starożytnym zależało na osobistej sławie, no i oczywiście na pieniądzach ze sprzedaży książek.

Jednak żeby przetrwało nie tylko imię danego autora i to, co sam o sobie napisał, potrzeba było coś więcej. Potrzebna była metainformacja o danej księdze, wszystkie te informacje, które nie są zawarte w niej samej. Informacje o autorze, rozpowszechniane najpierw za jego życia ustnie, później przechowywane przez autorów, które dane dzieło cytują, wyciągnięte z jego zachowanej korespondencji, przekazane przez jego bliskich, ród, który cieszył się tak sławnym przedstawicielem itd. A później zbierane przez erudytów do wspomnianych leksykonów, kopiowane z jednego leksykonu do drugiego. Wszelkiego rodzaju komentarze do danego dzieła, informacje umieszczane w kolofonach i na marginaliach. Czyli jednym słowem, cała tradycja odnośnie danego dzieła i jego autora. Informacje przekazywane z ust do ust, czy nawet za pośrednictwem pisma, ale niekoniecznie w formie jednego ustalonego tekstu.

 

Podsumowanie: jak to się ma wszystko do autorstwa Czterech Ewangelii

Teraz wypada porównać, jak ustalanie autorstwa dzieł starożytnych ma się do ustalania autorstwa Czterech Ewangelii. Widzimy, że samo to, czy autor podał wprost swoje imię, czy nie, kwestii anonimowości nie rozstrzyga automatycznie. Ważne są inne aspekty, przede wszystkim argumenty wewnętrzne, oraz jak silna jest tradycja o danym autorstwie. Trzeba poczynić parę uwag o metodologii ustalania autorstwa tekstów starożytnych. Otóż generalna zasada jest taka: na ogół, o ile nie występują ku temu konkretne przesłanki, przekazywanego przez rękopisy imienia autora się nie podważa. Nie o to tutaj chodzi, i bynajmniej nie ma sensu udowodnianie na 100 % że jeśli tytuły twierdzą, że napisał to X, to rzeczywiście nazywał się X i to napisał. I tak nie ma ku temu odpowiednich środków. Ogólnie zakładamy, że świadectwo o imieniu mówi prawdę, bo zwykle nie ma powodów by było inaczej. Chyba, że jest jakiś konkretny powód, by to podejrzewać – co jest często subiektywną ocena (i stąd niekiedy spory o autorstwo jakichś tekstów, gdy komuś coś wydaje się nie pasować, nawet jeśli dla treści, jaką te teksty niosą, nie ma to większego znaczenia).

Przy okazji można jeszcze podać, że przy określaniu okoliczności napisania danego tekstu i jego datowania, bardzo często z braku innych wykorzystuje się argumenty z milczenia (brak wzmianki o jakimś istotnym wydarzeniu historycznym w dziele jakiegoś historyka), mimo iż formalnie są one błędne i niczego nie dowodzą w sposób pewny. Zakończenie Dziejów Apostolskich w 62 r., jeszcze za życia Pawła, było powszechnie wykorzystywane w starszych opracowaniach do datowania Dziejów na ten właśnie rok, przynajmniej dopóki nie zaczęły dominować twierdzenia racjonalistów, jakoby obecne w Czterech Ewangeliach zapowiedzi Jezusa zagłady Jerozolimy i Świątyni, miałyby być proroctwami włożonymi Mu w usta, po tym, jak już się to wypełniło w roku 70. Z tymi ostatnimi poglądami polemizował min. John A.T. Robinson w swoje książce „Redating the New Testament” (recenzja na naszym portalu, link).

Jak już to rozważaliśmy w innych częściach tego opracowania, Cztery Ewangelie nie zawierają niczego, co by uniemożliwiało przypisanie ich tradycyjnym autorom (przeciwnie zaś, wiele cech sugerujących, że takie przypisanie jest słuszne). Natomiast tradycja ich autorstwa jest bardzo silna, jednoznacznie potwierdzona dokąd sięga nasz wzrok, czyli co najmniej do drugiej połowy II w.

Przykładowo, już wszystkie najstarsze papirusy ewangelie, takie jak P4, P66 i P75 z ok. 200 r. zawierają w odpowiednim miejscu tytuły „Ewangelia według...” odpowiedniego Ewangelisty. Wydaje się, że tytuły „Ewangelia według...” zaczęły funkcjonować ok. połowy II w. -wspominają je nie tylko papirusy, ale i pisarze z tamtego okresu, jak Ireneusz czy Klemens Aleksandryjski. Czy funkcjonowały wcześniej, nie wiadomo -Justyn wspomina o „pamiętnikach apostolskich”, choć w jednym miejscu (1 Apologia 66,3) mamy wzmiankowane, że nazywają się one również ewangeliami. Ponieważ jednak 1 Apologia dotarła do nas w jednym tylko rękopisie, może to być późniejsza glosa. Jakie były oryginalne tytuły Czterech Ewangelii, tego nie jesteśmy do końca pewni. Pomocą mogą służyć pierwsze ich słowa, zwłaszcza Ewangelii Mateusza i Marka (pierwsze słowa Ewangelii Łukasza i Jana raczej nie można wziąć za tytuły). Βιβλος γενεσεως Ιησου Χριστου υιου Δαυιδ υιου Αβρααμ , Księga rodowodu Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama (Mt 1,1) oraz Αρχη του ευαγγελιου Ιησου Χριστου, Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa (Mk 1,1, oba tłumaczenia dosłowne). W tradycji żydowskiej przyjęło się nazywanie ksiąg biblijnych od pierwszego istotnego słowa. Mateusz może nie, ale wydaje się, że Marek jak najbardziej mógł myśleć o słowie ewangelia, jako o tytule swojej księgi. Z czasem, może nie od razu, ale na pewno od połowy II w. zaadaptowano tę nazwę dla całego gatunku literackiego opowiadań o życiu i naukach Jezusa.

Omawiając dalej metainformacje Czterech Ewangelii, możemy stwierdzić, że choć wiadomości o ich autorach jest stosunkowo niewiele, to jednak nie różni się to od zdecydowanej większości innych autorów starożytnych -a w przypadku wielu z tych ostatnich sytuacja jest nawet gorsza. W przypadku Ewangelistów dysponujemy jednak garścią informacji wczesnych, potwierdzonych przez wiele źródeł i co najważniejsze, niezależnych od relacji Nowego Testamentu. Pozwala to zrekonstruować zarys najważniejszych informacji o Ewangelistach (co też zrobiliśmy w częściach poświęconych ich biografiom), chociaż w ich życiorysach jest wiele elementów hipotetycznych (ale taka sama sytuacja jest w przypadku innych starożytnych pisarzy).

Możemy zatem powiedzieć, że autorstwo Czterech Ewangelii jest równie dobrze poświadczone, jak i innych utworów starożytnych. A jednak nie powstrzymuje to oczywiście racjonalistów przed zaprzeczaniem tradycyjnemu autorstwu. Ponieważ tradycja o autorstwie jest jednoznacznie potwierdzona od drugiej połowy II w., usiłują oni za pomocą różnych wątpliwych hipotez insynuować, w jaki sposób ta tradycja miała zostać wytworzona w pierwszej połowie II w. (zakładają oni bowiem, że Cztery Ewangelie powstały pod koniec I w.). Niektóre takie „hipotezy” były obalane w innych częściach tego opracowania. Tu jednak powiemy ogólnie, że nie ma jakichś podstaw, by uznać Cztery Ewangelie za pseudoepigrafy, których autorstwo „ustalono” w wyniku pomyłki czy celowego fałszerstwa (tak jak w innych podobnych przypadkach). Same Cztery Ewangelie nie wysuwają, w przeciwieństwie do apokryfów, kandydatur cieszących się szacunkiem postaci w pierwotnym Kościele, jako swoich rzekomych autorów. Ewangeliści nie usiłowali się pod nikogo podszywać. Ponadto wczesny Kościół potrafił dość skutecznie, przynajmniej jeśli chodzi o ewangelie, odsuwać dzieła o wątpliwej proweniencji, których autorzy podawali się za apostołów. I surowo karał tych, którzy się takiego procederu dopuścili. Tertulian („O chrzcie” 17) podaje przykład, że pewien prezbiter, który napisał apokryficzne „Dzieje Pawła” i podpisał się imieniem Apostoła, został usunięty ze stanowiska.

Ogólnie racjonaliści uważają, że pierwszy Kościół tak naprawdę nic nie wiedział o swoim pochodzeniu, o podstawach wiary i z radością przyjmował wszelkie, o nawet najbardziej wątpliwym pochodzeniu, teksty o Chrystusie, byle tylko zgadzały się one z ich teologicznymi przekonaniami. Które to przekonania wzięły się nie wiadomo skąd, bo na pewno nie od samego Chrystusa i jego uczniów. Tak naprawdę podważanie tradycyjnego autorstwa Czterech Ewangelii zrodziło się w kręgach przesiąkniętych racjonalistycznymi ideami Oświecenia i pozytywizmu liberalnych protestantów XVIII-XIX w. Wychowani w protestanckim duchu, wykazywali oni po prostu brak szacunku dla Tradycji, która według nich miała być jedynie omylnymi ludzkimi przekonaniami (a niekiedy wręcz oszustwami kleru i papiestwa dla wyzysku ciemnego ludu), w przeciwieństwie do nieomylnego, bo pochodzącego od Boga, Pisma Świętego (nieważne skąd ono się tak naprawdę wzięło). W takim duchu i by pogodzić ich odczytywanie Pisma z wymogami „racjonalizmu” zaczęli oni bez najmniejszych skrupułów odrzucać dane Tradycji, jeśli nie zgadzały się z ich teoriami. Opartymi tylko pozornie na racjonalnych argumentach, a jeśli się przyjrzeć bliżej, tak naprawdę na zupełnie absurdalnych założeniach. Taki sposób myślenia pokutuje w biblistyce do dzisiaj.

Tymczasem świadectwa Tradycji wyraźnie potwierdzają istotność apostolskiego autorytetu Czterech Ewangelii. Pomijając już samą kwestię natchnienia od Ducha Świętego, ewangelie, by zostać zaakceptowane, musiały posiadać akceptację apostolską. W czasach Nowego Testamentu „wielu usiłowało” pisać Ewangelie, ale nie wszyscy zostali uznani -pisał Orygenes (Homilia 1 na temat Ewangelii Łukasza 1, tłumaczenie: Stanisław Kalinkowski).

Oznaczało to też przy okazji znajomość ich autorów, nawet jeśli ci nie chcieli się swoimi zasługami wprost chwalić. Żydowskie podejście było bowiem takie, że pisanie historii to zadanie dla wyznaczonych proroków, autorem jest tak naprawdę Bóg. Dlatego żadna z ksiąg historycznych Starego Testamentu nie jest imiennie podpisana. Jest to podejście radykalnie odmienne od greckiego, gdzie liczy się indywidualna sława autora.

O ile więc autor pierwszej z Czterech Ewangelii -prawdopodobnie Mateusz -może wolałby pozostać anonimowy pośród wielu braci w Judei, to jednak gdy już powstała druga i kolejne, te księgi trzeba było rozróżnić i to najprościej autorami. A wspólnot chrześcijańskich było mnóstwo -Jan w Apokalipsie pisze do siedmiu Kościołów w Azji, a ileż to wspólnot założył Paweł! Utrata wiadomości o autorstwie Czterech Ewangelii (w przeciwieństwie do swoistej homilii dla określonej gminy, jaką jest List do Hebrajczyków) była niemożliwa. Przybywa do danej gminy zwój z Ewangelią Marka, wszyscy się pytają; skąd ta opowieść o Jezusie? I rozchodzi się wieść, jest to historia Jezusa na podstawie opowiadań Piotra, którą spisał w Italii jego towarzysz Marek. A tę wcześniejszą opowieść to spisał w Judei Mateusz, celnik, jeden z Dwunastu. I podobnie z Ewangeliami Łukasza i Jana: dzieło Łukasza zaakceptował Paweł, a Jan sam był Apostołem. Ponieważ pomiędzy spisaniem pierwszej z Czterech Ewangelii a spisaniem kolejnej, nie mogło minąć więcej jak kilkanaście lat, to nie mogły one pozostać anonimowe. Nawet pomimo, iż były one, stosując analogię do dzieł Arystotelesa, pismami „ezoterycznymi” przeznaczonymi na użytek wspólnot chrześcijańskich, a nie do ogólnego rozpowszechniania wśród pogan. Imię Łukasza musiało być znane Teofilowi. A wspólnota Jana dobrze wiedziała, kim jest Umiłowany Uczeń. Natomiast dzieła o wątpliwym pochodzeniu, nawet jeśli zawierały co nieco prawdy o czynach Chrystusa lub apostołów, kończyły jako apokryfy, rozpowszechniane w drugim obiegu. Tertulian ironizował o heretyku Marcjonie, który anonimowo wydał swą ewangelię, będącą ocenzurowana ideologicznie wersją Ewangelii Łukasza:

Bo Marcjon przeciwnie - Ewangelii, oczywiście swojej, nie przypisuje żadnemu autorowi, jakby jej nie wypadało postawić nawet tytułu, choć nie uważał za niegodziwość znieprawić samej jej istoty. Już w tym miejscu mógłbym się zatrzymać stwierdzając stanowczo, ze nie należy zajmować się dziełem, które nie podnosi głowy, nie okazuje odwagi, żadnej wiarygodności nie gwarantuje, bo nie odpowiada ani tytułowi, ani wprawności biegłego autora. -Przeciw Marcjonowi IV, 2,1-3 (tłumaczenie: Stefan Ryzner)

Podsumowując, można stwierdzić, że tradycyjne autorstwo Czterech Ewangelii jest równie dobrze potwierdzone, jak wszelkich innych dzieł ze starożytności. To tylko racjonaliści stosują tu podwójne standardy, mnożąc do absurdu rzekome trudności, jeśli chodzi o Cztery Ewangelie, i nie przejmując się podobnymi trudnościami w przypadku innych autorów. Nawet w przypadku innych, późniejszych, autorów chrześcijańskich nie stosują oni takiego samego podejścia, jak w przypadku Ewangelistów -bo po prostu nie mają potrzeby. Negowanie tradycyjnego autorstwa Czterech Ewangelii nie opiera się bynajmniej na żadnych solidnych naukowych przesłankach, lecz mówiąc wprost -na uprzedzeniach ideologicznych.

 

Cykl "Autorstwo Czterech Ewangelii" -lista odcinków:

  1. Wstęp

  2. Najważniejsze starożytne wzmianki o autorstwie Czterech Ewangelii

  3. Wiarygodność Papiasza jako świadka apostolskiej Tradycji -polemika z Maciejem

  4. Czy imiona autorów Czterech Ewangelii są wymysłem Ireneusza z Lyonu? Polemika z Maciejem

  5. Biografia Mateusza Ewangelisty

  6. Biografia Marka Ewangelisty

  7. Biografia Łukasza Ewangelisty

  8. Biografia Jana Ewangelisty

  9. Odpowiedź na pozostałe zarzuty Macieja przeciw autorom Czterech Ewangelii

  10. Kwestia autorstwa Czterech Ewangelii a autorstwo innych dzieł starożytnych

  11. Podsumowanie

Zgłoś artykuł

Uwaga, w większości przypadków my nie udzielamy odpowiedzi na niniejsze wiadomości a w niektórych przypadkach nie czytamy ich w całości